Periodicus numer 58

Ankieta, zagadki, Tuna, sojka, wspinaczka

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                               Data wydania: czterdziesty dzien pory Feainn  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
          Serdecznie witamy wszystkich Czytelnikow w kolejnym wydaniu
          Periodicusa! Troche sie zmienilo: z Redakcji  odeszlo dwoje
          Redaktorow, za to obiecujaco zadebiutuje u nas dwoch nowych
          - Nahaan  i  Sufjan.  Z kolei  tylko-troche-starsi,  wierni
          Periodicusowi   Czytelnicy,  z  pewnoscia   entuzjastycznie
          przyjma do wiadomosci fakt powrotu do Redakcji takze Seren,
          jednej  z moich  znakomitych  poprzedniczek  na  stanowisku
          Redaktor Naczelnej i autorce lubianych tekstow o... zreszta
          byc moze dzieki  niej, tematyka ta  do nas powroci, wowczas
                             sami sie przekonacie.
                                        
          Nie  da  sie  zaprzeczyc - to, ze  Periodicus  bawi i uczy,
          potwierdza niemal kazda strona dzisiejszego wydania, a przy
          tym nie brak rowniez okazji do wykazania sie takze dla Was!
          Na  dobry  poczatek  ankieta  lingwistyczna - niebagatelne,
          sponsorowane przez znanego  znawce jezykow przedsiewziecie,
          zapoczatkowane przez Redaktorow  Periodicusa na dlugo przed
          ukazaniem sie  tego numeru - juz od  jakiegos czasu bowiem,
          mniej  lub  bardziej  przypadkowo  spotykamy  sie  z Wami i
          wypytujemy, a teraz  jeszcze dodatkowo  zachecamy do slania
          listow z odpowiedziami  na temat Waszych  dokonan i opinii,
          ktore  wspolnie zloza sie  na wielki obraz stanu swiatowego
          jezykoznastwa.   Czeka  Was  rowniez,   okraszony  kolejnym
          opowiadaniem autorstwa Chivassa, konkurs - prawdziwa gratka
          zarowno dla amatorow logicznych rozwiazan, jak i milosnikow
          okolotileanskich  przygod  narodzonego  na  naszych  lamach
          bohatera.   Redaktor  Alicia   powraca   wreszcie   ze  swa
          "Rozkladowka",  czyli  cyklem  wywiadow,  obiecujac, ze nie
          ustanie  w poszukiwaniu nietuzinkowych  osob w przyszlosci.
          A jako ze Periodicus  nie tylko bawi,  ale i uczy, to czeka
          na Was uzupelnienie cyklu  poswieconego mozliwym zwierzecym
          kompanom - dzis sojkom. Redaktor Nahaan zadomowil sie juz w
          naszym   kaciku   kulinarnym,   czego  dowodem  jest  garsc
          smacznych  przepisow  kulinarnych, a Redaktor Vyera doradza
          jak  stawiac   pierwsze  kroki   na  niekoniecznie  rownych
          powierzchniach - jej  poradnik wspinaczkowy  to obowiazkowa
          lektura miedzy  podciagnieciem sie na linie, a postawieniem
          nogi na wystajacym ustepie skalnym.  Dzisiejsze wydanie zas
          wienczy  kacik   rozrywkowy  z   geograficzna  krzyzowka  -
                        zapraszam i zachecam do lektury!
                                        
                           Inz. Red. Tuna Loon - Naai
                           Aktualna Redaktor Naczelna
                                        
     W tym numerze:
     * Ankieta lingwistyczna................................strona 1
     * Zagadki Tileanskie...................................strona 2
     * Wywiad z Tuna - czesc 1..............................strona 3
     * Wywiad z Tuna - czesc 2..............................strona 4
     * S jak Sojka..........................................strona 5
     * Teoria Wspinania - Poradnik..........................strona 6
     * Gotuj z elfem........................................strona 7
     * Periodicus bawi i uczy...............................strona 8
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 1
Zatytulowano: Ankieta lingwistyczna         

o-----------------------------------------------------------------------------o
|          A  R  T  Y  K  U  L     S  P  O  N  S  O  R  O  W  A  N  Y         |
|                                ______ ______                                |
|                              _/      Y      \_                              |
|                             // ~~ ~~ | ~~ ~  \\                             |
|                            // ~ ~ ~~ | ~~~ ~~ \\                            |
|                           //________.|.________\\                           |
.                          `----------`-'----------'                          .
.                                                                   _         .
              /.\           '||             ||                     //          
             // \\           ||    ''       ||              +-----//
            //...\\  `||''|, || //`||.|''|''||'' '''|.      |\\  //
           //     \\  ||  || ||<<  ||||..|| ||  .|''||      | \\//|
         .//       \\.||  ||.|| \\.||`|...  `|..`|..||.     +--\/-+
                                                                   
                                                                   
      '||`                               ||                              
       || ''                     ''      ||                              
       || ||`||''|,.|''|'\\    //||('''''||''||  ||.|'''''`||''|, '''|.  
       || || ||  ||||  || \\/\// || `'') ||  `|..||||   // ||  ||.|''||  
      .||.||.||  ||`|..||  \/\/ .||`...' `|..'   ||`|../...||  ||`|..||. 
                       ||                     ,  |'                      
                    `..|'                      ''                        


                     
       Witamy  serdecznie szanownych  Czytelnikow, a jak juz witamy, to od
     razu przechodzimy do rzeczy i zapraszamy wlasnie Was do wspolpracy.

       Ci z Was, ktorych mielismy  okazje ostatnio  spotkac juz wiedza, ze
     nasza Redakcja  przeprowadza ankiete, w ktorej mozecie wypowiadac sie
     na  temat  nauki jezykow  obcych, natomiast  ci, ktorych jeszcze  nie
     spotkalismy, jezeli zechca, beda  miec z kolei okazje do wsparcia nas
     swymi odpowiedziami teraz.

       Nasza  ankieta - zywimy  w kazdym razie  taka nadzieje - przedstawi
     swiatowy stan  jezykoznastwa oraz edukacji lingwistycznej. Prowadzimy
     ja  od kilku tygodni  i bedziemy  to robic az do  wydania  nastepnego
     numeru  Periodicusa, z nadzieja  na zebranie  jak najwiekszej  ilosci
     odpowiedzi, udzielonych zarowno przez entuzjastow jezykow obcych, jak
     i sceptykow ich zglebiania.

       Naszemu przedsiewzieciu patronuje Ellax Quintero, poliglota, znawca
     jezykow, elf, ktorego w srodowisku lingwistycznym przedstawiac blizej
     nie trzeba.  Niezmordowany nauczyciel  juz goscil na naszych lamach z
     ankieta lingwistyczna, ale tym razem  wspolnie postanowilismy przejsc
     samych  siebie   i  nieco   przesadzic   z  rozmachem  i  skala  tego
     przedsiewziecia. W jakim stopniu nam sie to uda, zadecydujecie sami.

       Moze wiec, by nie przedluzac, serdecznie zapraszamy  do wypelnienia
     ponizszej ankiety i przeslanie odpowiedzi do kogokolwiek z Redaktorow
     podpisanych nizej - mozecie rowniez  dac sie nam spotkac gdziekolwiek
     na szlaku, czy  na ulicach  miast, gdzie  postaramy sie  nie dac  Wam
     zapomniec  o  istnieniu  tej  ankiety,  i  odpowiedziec  osobiscie  -
     bedziemy rownie wdzieczni!

       Kilka slow o samej ankiecie - zawiera pytania, zarowno dla uczacych
     sie jezykow, jak i dla tych  nie zainteresowanych  nauka (nie myslcie
     sobie, ze  nie zalezy  nam tez  i na Waszych  glosach).  Z odpowiedzi
     wylacznie na jedno, wskazane  w ankiecie pytanie, jestescie zwolnieni
     - pomijajac to, przyjmujemy tylko komplet odpowiedzi, tak wiec, jesli
     juz odpowiadacie, to bez wymowek!

       No to prosze bardzo:

     
     * CZY OBECNIE UCZYSZ SIE JEZYKOW OBCYCH?

     | Tak, jestem w trakcie nauk.
     | Obecnie nie ucze sie.

     * DLACZEGO UCZYSZ SIE JEZYKOW OBCYCH?
       (zignoruj te pytanie, jesli na pierwsze pytanie odpowiedziales(as)
        przeczaco)

     | Dla satysfakcji, z pasji, lub zeby byc wartosciowa osoba.
     | Z szacunku, aby utozsamic sie z danym narodem, badz rasa.
     | Nie mam co robic z czasem lub pieniedzmi.
     | Traktuje to jako interes i chce na tym zarabiac.
     | Dzieki temu wspieram lub reprezentuje interesy swej gildii.
     | Z innych powodow.

     * DLACZEGO NIE UCZYSZ SIE JEZYKOW OBCYCH?
       (zignoruj te pytanie, jesli na pierwsze pytanie odpowiedziales(as)
        twierdzaco)

     | Nie interesuje mnie to, jezyk wspolny mi wystarczy.
     | Znam juz te jezyki, na ktorych mi zalezy (w tym ojczysty).
     | Nie mam az tyle pieniedzy, mam wazniejsze wydatki.
     | Nie ma kto mnie uczyc, nie znam zadnego nauczyciela.
     | Nie chce mi sie, lub nie chce sie moim nauczycielom.
     | Z innych powodow.

     * ILE CHCESZ DOCELOWO ZGLEBIC, CHOCBY NIE CALKOWICIE, JEZYKOW -
       WLACZNIE Z TYMI, KTORE JUZ ZNASZ?

     | Zadnego.
     | Konkretna ich liczbe (podaj ile).
     | Wszystkie.

     * CZY UCZYSZ, LUB UCZYLES / UCZYLAS KIEDYS, KOGOS JAKIEGOKOLWIEK
       JEZYKA, A JEZELI TAK, TO CZY ODPLATNIE?

     | Tak, odplatnie.
     | Tak, nieodplatnie.
     | Tak, czasem odplatnie, czasem nie.
     | Nie.

     * JAK OCENIASZ CZAS (ILOSC SESJI LEKCYJNYCH) POTRZEBNY CI NA
       ZGLEBIENIE JEZYKA OBCEGO?

     | Jest za dlugi i powinien byc bezwzglednie krotszy.
     | Jest za dlugi, ale to dlatego, ze ja nie mam predyspozycji.
     | Jest wedlug mnie obiektywny i sprawiedliwy.
     | Jest za krotki, ale to dlatego, ze ja mam szczegolny talent.
     | Jest bezwzglednie zbyt krotki, powinien byc dluzszy.

     * CZY JAKIKOLWIEK JEZYK OBCY ZNASZ OBECNIE GORZEJ NIZ KIEDYS?
     | Tak, (podaj ile jezykow).
     | Nie, i tak nie znalem/am jezykow obcych wystarczajaco dobrze.
     | Nie, ten problem nie objal mnie w ogole z innego powodu.

     * CZY ODPOWIADA CI CENA ZA JEDNA LEKCJE JEZYKA OBCEGO W ZAKRESIE
       20 - 30 ZLOTYCH MONET?

     | Jest za niska.
     | Powinno byc wiecej niz 20, ale 30 jest juz w porzadku.
     | To odpowiedni zakres.
     | 20 jest jeszcze w porzadku, ale 30 to juz przesada.
     | Jest za wysoka.

     * ILE ZNASZ IMIENNIE OSOB, KTORE SA OBECNIE DYSPOZYCYJNE (AKTYWNE),
       O KTORYCH SADZISZ, ZE GDYBYS CHCIAL(A), UCZYLYBY CIE JAKIEGOKOLWIEK,
       DOWOLNEGO JEZYKA OBCEGO?

     | Zadnej.
     | Do pieciu.
     | Do dziesieciu.
     | Ponad dziesiec.

     * W JAKIM NAJCZESCIEJ CZASIE JESTES W STANIE UMOWIC SIE I PODJAC
       LEKCJE JAKIEGOKOLWIEK, DOWOLNEGO JEZYKA OBCEGO?

     | Niemal natychmiast.
     | W ciagu godziny.
     | W ciagu doby.
     | Pare dni, do tygodnia.
     | Jest to mozliwe, ale po ponad tygodniu.
     | W ogole, co najwyzej lekcje okazjonalnie, przypadkowo.

     * ILE ZNASZ IMIENNIE OSOB, KTORE SA OBECNIE DYSPOZYCYJNE (AKTYWNE),
       O KTORYCH SADZISZ, ZE GDYBYS CHCIAL(A), UCZYLYBY CIE KONKRETNEGO,
       WYBRANEGO JEZYKA OBCEGO (np. tego, ktorego juz sie uczysz, chcesz
       zaczac sie uczyc, twojego ulubionego, lub rodzimego)

     | Zadnej.
     | Do pieciu.
     | Do dziesieciu.
     | Ponad dziesiec.

     * W JAKIM NAJCZESCIEJ CZASIE JESTES W STANIE UMOWIC SIE I PODJAC
       LEKCJE KONKRETNEGO, WYBRANEGO JEZYKA OBCEGO?

     | Niemal natychmiast.
     | W ciagu godziny.
     | W ciagu doby.
     | Pare dni, do tygodnia.
     | Jest to mozliwe, ale po ponad tygodniu.
     | W ogole, co najwyzej lekcje okazjonalnie, przypadkowo.


       Coz jeszcze? Nie jest to zly moment na podziekowanie tym, ktorzy to
     juz dali sie przepytac osobiscie. Jako jednak, ze czasem tak jest, ze
     wzrok nierzadko podpowiada  co innego niz sluch (a i tez okolicznosci
     spotkan  nie zawsze sprzyjaly skupieniu), wiec jezeli po przeczytaniu
     pytan powyzej, uznacie za stosowne  odpowiedziec na nie raz jeszcze -
     spogladajac  na  nie  ze  swiezej   perspektywy,  zmieniajac  zdanie, 
     wybierajac odpowiedzi  bardziej doprecyzowane - wowczas nie krepujcie
     sie, tylko  odpowiadajcie  raz jeszcze,  pierwsza  ankiete  po prostu
     anulujemy.

       Warto  rowniez dodac, ze ankieta  jest anonimowa,  Wasze imiona nie
     beda nikomu przekazane,  a w Periodicusie ukaze sie tylko zestawienie
     Waszych odpowiedzi.

       No i na koniec to, co najlepsze! W podziece za wypelnienie ankiety,
     Ellax zaprasza po odbior jednorazowego pienieznego upominku, ktory to
     zreszta sam  ufundowal.  Ale!  Upominek ten czeka  w naszych rekach -
     wystarczy celem odbioru umowic sie zatem z tym konkretnym Redaktorem,
     ktory  Was  ankietowal, badz  ktoremu  swoje  odpowiedzi  wyslaliscie
     listownie. KAZDY ANKIETOWANY WYGRYWA!

       A listy z odpowiedziami kierujcie do  JEDNEJ WYBRANEJ osoby sposrod
     Redaktorow prowadzacych, ktorymi sa Alicia, Tuna, Nahaan oraz Sufjan.

                   S e r d e c z n i e   d z i e k u j e m y !

                             - Zespol ankietujacy.
.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)    A  R  T  Y  K  U  L     S  P  O  N  S  O  R  O  W  A  N  Y     (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 2
Zatytulowano: Zagadki Tileanskie            

o-----------------------------------------------------------------------------o
|   (ooo)                                                                     |
|    (o`\`\                    O=======================================O      |
|      \\:..\       _          |                                       |      |
|        \/_./: __/^O/)        |  Z A G A D K I   T I L E A N S K I E  |      |
|           \/.888./:/         |                                       |      |
.            |8`./.:/          |                                       |      .
.          (^o://  \`          O=======================================O      .
          (O+//^^^\`\`\                                                       
           \O/     \`- \              
                     \-`\`        Drodzy Czytelnicy!    
                       `\`\       W poprzednim numerze Periodicusa zamies-
                         \\\\     cilismy opowiadanie polaczone z zagadka,
                           `\`\   ktorego bohaterem  byl pewien tajemniczy  
                             \\\\  wedrowiec, zaciesniajacy wlasnie wspol-
                               `\\  prace z instytucjami slonecznej (zwyk-  
                                 `\  le) Tilei.  Poniewaz nie chcielibysmy  
                                     porzucac naszego bohatera  w tak waz-
                                  nym dla niego momencie, sprobujemy nadal
                                  zdobywac informacje o jego pracy, czesto
                                  bogatej w zagadkowe i dajace do myslenia
                                  aspekty.  Niech wiec 'Floren za wejscie'
                                  stanie sie  poczatkiem nowego cyklu roz-
                                   rywkowo-lamiglowkowego,  nazwanego (na
                                     czesc pracodawcow naszego bohatera)
                                           'Zagadkami tileanskimi'.

                               ----==== O ====----
     
     ZAGADKA Z POPRZEDNIEGO NUMERU
     Przypomnijmy,  ze zadanie dotyczylo pewnej  zaszyfrowanej wiadomosci,
     ktorej odgadniecie wymagalo uwaznej lektury opowiadania i pewnej wie-
     dzy o swiecie. Czy to wiedza okazala sie zbyt ukryta, czy  Czytelnicy
     krepowali sie wysylac  autorowi odpowiedzi - dosc,  ze jedynym  dotad
     zwyciezca konkursu i odbiorca nagrod jest:
     
              * Apolios - 5 mithrylowych monet i pamiatkowy sztylet
                          (nagroda czesciowo sfinansowana  przez Stowarzy-
                           szenie Gnomich Wynalazcow)
              
     Serdeczne gratulacje!
     Ale to nie koniec konkursu.  Rozwiazanie zagadki i prezentacja kolej-
     nych zwyciezcow - nadal mogacych liczyc na nagrody z mithrylu - odbe-
     dzie sie w nastepnym numerze Periodicusa. Jeszcze macie szanse!
     Zajrzyjcie do bibliotek  lub skontaktujcie sie z Redakcja,  jesli nie
     czytaliscie poprzedniego numeru naszego pisma.
     
     A dzis kolejny odcinek przygod naszego tajemniczego bohatera. Tym ra-
     zem sama zagadka jest bardziej logiczna,  niz krajoznawcza,  byc moze
     tez trudniejsza. Ale i nagroda bedzie wieksza!
     
     Rozwiazania tej i porzedniej zagadki prosimy nadsylac na adres autora 
     (Chivasso).
          
                               ----==== O ====----   
     
       Rozbrojony,  pozbawiony ulubionej fajki i wiekszosci odzienia Aver-
     landczyk wtoczyl sie,  pchniety brutalnie przez straznika, do ciasnej 
     celi o kamiennych scianach. Uslyszal za soba zgrzyt ciezkich, okutych 
     drzwi i po chwili  zostal sam w ciemnosci,  rozjasnianej  jedynie po-
     swiata  nocnego nieba  widocznego przez solidnie  zakratowane okienko 
     pod sufitem.
       Jeszcze nigdy nie byl tak blisko wpadki.
       
       Od rana mial zle przeczucia.  Baron wyjechal,zabierajac najbardziej 
     doswiadczonych ludzi, a na murach gorskiej twierdzy granicznej pozos-
     tal garnizon o dosc przypadkowym skladzie. Totez kiedy  kolo poludnia
     Averlandczyk uslyszal szczek broni i krzyki na pietrze, wiedzial juz,
     ze  czas ratowac  skore.  Od miesiaca, kiedy to jako inzynier Bolsen, 
     znany imperialny  specjalista od fortyfikacji,  zaoferowal swe uslugi
     temu  bretonskiemu buntownikowi,  probowal omowic z kims kompetentnym
     sprawe  zabezpieczenia  okien w czesci mieszkalnej.  Oczywiscie teraz
     bylo juz  za pozno - jedyne, co  udalo sie przedsiewziac,  to wycofac
     niedobitki obroncow  do bocznej baszty  i miec nadzieje, ze ta podej-
     rzana zbieranina awanturnikow  (polelfy, krasnoludy, jakis wojowniczy
     halfling)  zrabuje to  co zwykle  i pojdzie sobie.  'Baron nie bedzie
     rozbawiony'  -  pomyslal Bolsen smetnie, obserwujac przez szczeliny w
     murze  kolejne zniszczenia  -  oto  glowna brama,  dotad oszczedzona, 
     padla  wlasnie  po szturmie  drugiej  grupy  napastnikow,  tym  razem 
     ogrow.  Zbieznosc zdarzen raczej przypadkowa: obie bandy spotkaly sie
     na dziedzincu  i po wymianie zlosliwosci rzucily sie do walki o jakis
     magiczny  drobiazg,  w dodatku  przyniesiony  z zewnatrz  przez  tych
     pierwszych.
     
       Baron nie byl rozbawiony.
       - Banda nieudacznikow!  Nie mozna na jeden dzien zostawic twierdzy,
     zeby  was  ktos nie napadl!  Nie myslcie,  ze  ujdzie wam to  plazem. 
     - powiodl groznym wzrokiem po ustawionych w szeregu dwudziestu ocalo-
     nych  podwladnych,  wliczajac  Bolsena,  kowala,  kuchcika  i  gnoma-
     bibliotekarza.
       - Pokoje zdemolowane,  brama do wymiany,  zbrojownia przetrzebiona,
     a  w bibliotece... -  baron  poczerwienial  i przez  zacisniete  zeby
     dokonczyl - ktos odlozyl ksiegi na niewlasciwe miejsca!  Ja was rzuce
     pajakom, co do jednego zdziesiatkuje!
       - Monsieur, DziesiatkowaniePolegaRaczejNa... - nie wytrzymal gnom.
       - Milcz,  bo  cie  osobiscie  zdziesiatkuje! - przerwal  mu  baron,
     chodzac niczym chmura  gradowa w te i z powrotem przed ponurym szere-
     giem. Za jego plecami krecil sie niepewnie De Sillas, szara eminencja
     hrabstwa, czlek rozsadny acz pozbawiony skrupulow. Widac bylo, ze nie 
     usmiechaloby  mu sie  mimo  wszystko  kompletowanie  zalogi  zupelnie
     od  nowa i czeka tylko,  az baronowi minie  pierwsza zlosc. Trwalo to
     dobry kwadrans.
       - Monsieur, moge chwile zajac? - De Sillas  odciagnal barona do sa-
     siedniej  komnaty i chwile cos mu  tlumaczyl.  Bolsen  wylapal  tylko 
     pojedyncze zwroty - 'sluszna kara',  'wzor sprawiedliwosci'... To nie
     brzmialo zachecajaco.  W koncu De Sillas wrocil do skazancow i przed-
     stawil im ponura przyszlosc.
     
       - Zaslugujecie  wszyscy na  surowa kare i nie ominie was ona.  Jego 
     Hrabiowska Mosc w swej laskawosci daruje  jednak polowie waszej nedz-
     nej zbieraniny, a nawet kazdemu z was  pozwoli pokierowac  swym losem 
     ku wolnosci lub szafotowi. Kazdy, kto przezyje,  bedzie mogl zaswiad-
     czyc o tym, ze nasz pan jest sprawiedliwy i dotrzymuje slowa.
       Oto, co was czeka.  Noc spedzicie w osobnych celach naszego wiezie-
     nia. Na zewnetrznych  drzwiach kazdej celi  powiesze wieczorem szarfe
     biala albo czarna. Bede rzucal moneta, by wybor byl przypadkowy. Rano 
     kazdy,  kto bedzie chcial wyjsc,  zastuka do drzwi. Wtedy jego szarfa 
     zostanie zdjeta, lecz wiezien wychodzac bedzie mogl  obejrzec doklad-
     nie szarfy  na pozostalych  drzwiach.  Potem jego szarfe wywiesimy na 
     dziedzincu, ktory bedziecie widzieli przez okienka waszych cel. A sam 
     wiezien bedzie mogl  wybrac sobie jeden z plaszczy - bialy lub czarny 
     - i zalozywszy go  wyjsc na dziedziniec. Jesli wybierze plaszcz w ko-
     lorze swej szarfy,  uratuje  skore.  A wy ze swych cel  zobaczycie, w 
     jakim plaszczu wychodzi ku swemu przeznaczeniu.
       Tak wiec szczesliwsza czesc z was zapewni potem, ze kara wymierzona
     zostala  sprawiedliwie.  Kto jednak  sprobuje oszukac przeznaczenie - 
     dawac  znaki, krzyczec, lub nie opusci celi do poludnia - nie uniknie
     srogich konsekwencji dla siebie i pozostalych.
     
       Averlandczyk zamyslil sie.  Co tu poradzic?  Jutro ma szanse pol na
     pol, ze w ogole ocali skore, a przy tym jego pracowicie budowana siec
     stronnikow zostanie przetrzebiona i mocno wystraszona. A przeciez nie
     po to Doza wyslal go na pogranicze, by tylko doradzal przy ustawianiu
     balist.
       - InzynierBolsen? - niewyrazny glos spomiedzy kamieni podzialal jak
     uderzenie gromu. Wedrowiec wymacal w mroku szczeline, z ktorej dobie-
     galy slowa gnoma-bibliotekarza  -  DobrzeZeSiedzeKoloKogosRozsadnego.
     MamDoskonalyPlanTylkoZostaloPareSzczegolow. MusimyDacDeSillasowiSpec-
     jalnieSkonsktruowanaMonete...
       - Zaraz... Skad wiedziales, ze uslysze, jak mnie wolasz?
       - OchToProste.  ProjektowalemWentylacjeWTychCelach.  MoznaZawszePo-
     rozmawiacZKazdymZSasiadow.  NoWiecWNaszymProblemieNajciekawszymZagad-
     nieniemJestMiniaturyzacjaAleDziekiTemuZuzycieMaterialow...
       Averlandczyk  nie sluchal gnoma.  Moga sie porozumiec ze wszystkimi 
     pozostalymi i maja cala noc na opracowanie strategii! To zmienia pos-
     tac rzeczy.  A gdyby tak  wyciagnal  z klopotow  wiekszosc  kompanow?
     Byliby mu dozgonnie wdzieczni... Jest o co walczyc.
       - ...TaZebatkaBedzieDzialalaJakZyroskopWewnatrzMonety. APotemTrzeba
     JuzTylko...
       - A jak przekonac De Sillasa,  zeby uzyl naszej monety? - Wedrowiec
     mial juz zarys planu i czekal tylko na przerwe w monologu gnoma.
       - OchToProste.  PrzekupimyGo.  NoWiecPotrzebaRowniezCzegosNaKsztalt
     MiniaturowejPozytywki, ZebySekwencja...
       - Gdyby dal sie przekupic, po prostu powiedzialby nam, co zawiesil.
     - Averlandczyk dosc bezceremonialnie zbil wynalazce z tropu.  Korzys-
     tajac z chwili ciszy dodal szybko:
       - Sluchaj uwaznie, bo od tego zaleza nasze glowy. Wyciagne nas stad
     i uratuje wiekszosc tych biedakow,  jesli przekazesz im dokladnie, co
     maja robic. - I jesli sie nie pomyla, dodal w myslach.
       
                               ----==== O ====----   
                               
                                     KONKURS
                                     
     Co powinni robic wiezniowie, by z 20-osobowej grupy uratowalo sie jak
     najwiecej osob?  Za najlepsze rozwiazanie,  jak tez za inne nadeslane
     propozycje,  Czytelnicy  moga liczyc  na wysokie  nagrody, zalezne od 
     liczby uratowanych. Zasady konkursu:
     
       - rozwiazanie  musi byc lepsze,  niz proste losowanie (pod wzgledem
         sredniej liczby uratowanych)
         
       - wiezniowie  moga   sie porozumiewac  przed i w trakcie egzekucji, 
         moga ustalac, w jakiej kolejnosci wychodza. Jednak wiezien opusz-
         czajacy cele nie moze juz przekazac zadnej informacji pozostalym,
         z wyjatkiem tego, jaki wybral kolor plaszcza.

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                     Zagadki przygotowal                         (o,o) .
|./)_)                Giacomo Boccanegra di Chivasso                     (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 3
Zatytulowano: Wywiad z Tuna - czesc 1       

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                               Ala przedstawia:                              |
|                                                                             |
|    _ \               |     |              |     /              |            |
|   |   |   _ \  _  /  |  /  | |  _` |   _` |   _ \  \ \  \   /  |  /   _` |  |
|   __ <   (   |   /     <    /  (   |  (   |  (   |  \ \  \ /     <   (   |  |
|  _| \_\ \___/  ___| _|\_\ _|  \__,_| \__,_| \___/    \_/\_/   _|\_\ \__,_|  |
.                                                                             .
.                                                                             .
          czyli cykl wywiadow i nie tylko dla (niekoniecznie) cichych
                          wielbicieli i wielbicielek

                                   a na niej

                         T U N A   L O O N  -  N A A I

                                    -=<( )>=-

     Przeprowadzenie  wywiadu z Tuna, ewentualnie, jak  kto woli, Inzynier
     Redaktor  Tuna   Loon  -  Naai,   Wynalazczynia,  Gnomia  Mechanik  i
     Kierowniczka  Wydzialu  Awioniki  Stosowanej  Stowarzyszenia  Gnomich
     Wynalazcow  oraz obecna Redaktor Naczelna Periodicusa, wcale nie jest
     takie proste!  Na dzwiek slowa "wywiad"  Tuna jest nagle zajeta, umie
     bez namyslu wymienic do czterech roznych obowiazkow, ktore wlasnie na
     niej ciaza (i to za kazdym razem inne!), co gorsza ta nerwowa reakcja
     zaczyna wystepowac  juz niezaleznie  od tego, czego  wlasnie  od niej
     chce  -  innymi  slowy   moja  wlasna   przyjaciolka   i   redakcyjna
     zwierzchniczka to najtrudniejszy z moich dotychczasowych rozmowcow.

     Jest to tez,  jak do tej pory,  najdluzej trwajacy  wywiad, rozpoczal
     sie poltorej roku temu, tuz po publikacji jednego z wydan Periodicusa
     o ktorej mowa na poczatku, jednak  zapewniam  Czytelnikow,  ze frajda
     z jego czytania pozostaje ponadczasowa.

     Rowniez z powodu chronicznej niedyspozycji Tuny, jest to takze wywiad
     zaczynajacy sie nietypowo, niewinnie, czy tez, nalezaloby wrecz rzec,
     podstepnie,  od  zwyklej, acz  falszywej  kurtuazji  (a i tak wycieto
     liczne pozniejsze sceny, w ktorych nagabuje ja o podjecie przerwanego
     wywiadu) - z poczatku jednak nieswiadoma  moich  zamierzen, Tuna dosc
     szybko  sie  zorientowala,  ze  cokolwiek  powie,  zostanie  uzyte  w
     Periodicusie - i na szczescie w koncu zmienila zdanie. A bylo to tak:

                                    -=<( )>=-

      Ala (radosnie): Tunka! Znaczy sie: Pani Naczelno!

     Tuna wzdycha znaczaco. Witam sie z nia, ale...

     Tuna: Znowu Przychodzisz Sie Poznecac.

     Zaprzeczam zdecydowanie.

      Ala: No co Ty!  Przyszlam  pogratulowac  wydanego  kolejnego numeru!

     Gratuluje i poklepuje Tune z uznaniem po plecach. Tuna szarpie sie za
     kolnierz swej kurtki i wygina  podejrzliwie glowe, najwyrazniej chcac
     sie przekonac, czy  nie przykleilam  jej zlosliwie  do plecow jakiejs 
     karykatury. Szczerze sie do niej zastanawiajac sie jak by tu ugrac co
     nieco na rzecz przeprowadzenia wywiadu.

     Tuna: Dziekuje, Ala,  Zeby Nie Bylo.  Ale Nie Probujesz Sie Wymigac W
           Ten Sposob Od Wlasnego Wkladu W Nastepne Wydanie?

      Ala: Jesli juz o tym mowa, to Ty probujesz...

     Tuna  wyglada  jakby  chciala  cos  powiedziec, ale  sie  ostatecznie
     rozmyslila.

      Ala: Zostawmy to... na razie! Powiedz chociaz jakie to uczucie!

     Tuna: Na Poczatku Uznalam  Za Stosowne Byc Skrajnie Zestresowana, Ale
           Obecnie  Stwierdzilam, Ze Jestem I Tak Zestresowana  Bez Zadnej
           Dodatkowej Motywacji.

      Ala: Teraz ciegiem  przesiadujesz tutaj, calymi dniami? [w siedzibie
           Periodicusa - przyp. Red.]  Nie masz  juz wlasnego  zycia  poza
           Redakcja?

     Tuna: Druga Polowa Zycia Czeka  Na Pokladzie [gnomosterowca, siedziby
           Stowarzyszenia Gnomich Wynalazcow - przyp. Red.], Zeby Nie Bylo.

      Ala: Nie zazdroszcze... albo zazdroszcze! A ten, bo jak juz umowiamy
           sie na  ten wywiad, to wiesz, ze obowiazkowo opowiadasz o sobie
           i o swojej historii?

     Tuna: Jak Juz Oczywiscie Dojdzie  Do Wywiadu. (po chwili dodaje) Moze
           W Pazdzierniku Uda Sie Nam Go Rozpoczac.

      Ala: Jest juz pazdziernik.

     Tuna: Ale Potrwa Jeszcze  Dwadziescia Dziewiec Dni, Dziewiec Godzin I
           Prawie Trzydziesci Piec Minut.

     Mimowolnie poddaje sie zaskoczeniu, wygladajac bez watpienia jak ktos,
     kto moze  i chcial teraz  cos powiedziec, ale...  no wlasnie. W koncu
     jednak szczesliwie odtykam sie i...

     Tuna: No Dobrze, To  Sprobujmy Z Tym Wywiadem, Choc Nie Przygotowalam
           Sie Do Niego Calkowicie. Rozumiesz, Obowiazki.

      Ala: Ale jeszcze chcialabym  zapytac Cie, czy bysmy mogly oprzec ten
           wywiad na wywiadzie z Aika [gnomka Aika Naai - przyp.  Red], bo
           nawiazuje on  do zycia  w rodzie Naai, jesli wiesz o czym mowie.

     Tuna: Jak  Najbardziej,  Spora  Czesc  Zycia  Spedzilysmy  Wspolnie I
           Zachowalysmy   W   Wielu  Przypadkach  Identyczne  Wspomnienia.
           Zreszta Nie Tylko Z Nia, Zeby Nie Bylo.

      Ala: Naprawde? Takie nierozlaczki od samego poczatku podrozowania?

     Tuna: Gdy Juz Obie Podrozowalysmy, To Po Raz Pierwszy Spotkalysmy Sie
           Juz Jako Dorosle  Gnomki. Kilka  Wspomnien Wyszlo Na Jaw Raczej
           Spontanicznie, Dla Przykladu Te Z Jej Wywiadu.

      Ala: I tez w nich wystepujesz?

     Tuna: I Tez W Nich Wystepuje, Zeby Nie Bylo, Ale Nie Ma Ich Za Wiele.

     Ku mojemu  zdumieniu Tuna wyciaga  ze swojej  torby wiele pergaminow.
     Rozdziawiam usta nie mogac sie zdecydowac czy zaczac liczyc pergaminy
     czy natychmiast sledzic tresc jednego po drugim, zanim sie pogubie we
     wszystkich.

     Tuna: O, Sa.

      Ala (slabo): A co ty masz jeszcze w tych wszystkich papierzyskach?

     Tuna: Tu Genealogia Ze Strony Mojego Taty  Az Do Kwartzow, Tu Mamy...
           Tylko  Dwa Pergaminy, Na Razie,  Bo Mniej Informacji  Niestety,
           Poza Tym Nie  Dokonczylam  Wszystkiego.  Zaznaczona  Jest Linia
           Bretonska...

     Ogladajac papierowy stos przekladanych na biurku pergaminow czuje sie
     jak podczas gry w trzy kubki, gdy trzeba zgadnac gdzie pod ktorym sie
     znajduje kulka - ewentualnie, jak kto woli, poczulam sie tez jak ktos
     kto  wlasnie sobie uswiadomil, ze wywolal lawine. W pierwszym odruchu
     zaczynam zalowac, ze sprowokowalam gnomia naukowiec do zabrania glosu
     - z drugiej strony, kiedy pozniej wspominam  ten moment, mysle sobie,
     ze nie wiadomo  do czego by doszlo, gdyby  Tuna miala  jeszcze wiecej
     czasu na przygotowania do wywiadu...

     Tuna: Mozna Bylo Sie Umowic Z Lilianna Indagatrix, Ma Predyspozycje I
           Ogolnie Papiery Na Opowiadanie O Pochodzeniu Wiekszosci Gnomow,
           Ja Przygotowalam Jedynie Opracowanie Skrocone.

      Ala (wsrod  szelestu  rozwijanych  pergaminow):  Jaka  przygotowana!
           Rozumiem juz  czemu  tyle  zwlekalas... kto  to  jest  Lilianna
           Indagatrix?

     Tuna: Asystentka Mistrza Gnomow,  W Gnomim Miescie Prowadzi Ewidencje
           Wszystkich Gnomow, Ktore Sie Tam U Niej Zarejestruja.

      Ala: A to juz rozumiem. Zanim jednak mam-nadzieje-ze-nie-omowisz-mi-
           wszystkich-tych-papierow, to mam pytanie!

     Tuna: To Naprawde Konieczne? Psujesz Mi Plan Tego Wywiadu... (i tu na
           potwierdzenie  swych slow  Tuna  wyroznia  jeden z pergaminow -
           najwyrazniej faktycznie narzucony plan wywiadu!)

      Ala: Konieczne! To znaczy... ej! Ale to ja przeciez ten wywiad... no
           w kazdym razie poslugujesz sie podwojnym nazwiskiem, skad takie
           bajeranckie? Nie jestes zamezna... nie jestes, co nie?

     Tuna: Jestem Z Rodziny Loon, Ktora Wchodzi W Sklad Rodu Naai, Razem Z
           Innymi Rodzinami, Ktorych  Czlonkowie Takze Moga, Ale Nie Musza
           Przedstawiac Sie Nazwiskiem Rodzinnym, Tylko Rodowym. Wyjatkiem
           Sa Gnomy Z Rodziny Zalozycielskiej Naai Ktore Przedstawiaja Sie
           Zawsze Pojedynczo, Nie Jako  Naai - Naai, To Chyba Oczywiste.
           Nie Jestem Zamezna, To Chyba Tez Oczywiste.

      Ala: Albo mozna tez uzywac nazwiska wylacznie rodziny?

     Tuna: Tak, Albo Samym Rodzinnym. Pamietasz Wywiad Z Redaktor Naczelna
           Vyera? Jej Tato Poprzestawal Wylacznie Na Nazwisku Rodziny.

     Robie przyslowiowa  dobra mine do zlej gry - skad mam pamietac o tych
     wszystkich detalach? Na szczescie pozniej, podczas przepisywania tego
     wywiadu sprawdzilam i rzeczywiscie tak bylo. A poki co...

      Ala (nieszczerze): No wlasnie czytalam, wiesz?  Chcialam sie  dobrze
           przygotowac, ale z gnomkami to chyba jak z gnomimi wynalazkami,
           nie wiadomo co i kiedy pojdzie niezgodnie z przewidywaniami.

     Tuna: Nazwisko  Rodowe Wiele Mowi  O Gnomie, Pozwala Umiejscowic Go Z
           Grubsza W Genealogii Rodowej, Mowi Tez Wiele O Jego Korzeniach,
           Pochodzeniu - W Kazdym  Razie Pochodzeniu Przodkow, Tradycjach,
           Przekonaniach, Zrodlach  Utrzymania...  Gdybys Czytala  "Gnomie
           Rody" Autorstwa Majstra Ulika, To Bys O Tym Wiedziala.

      Ala: Tu mnie niby masz, no ale przeciez i tak nalezaloby przedstawic
           te sprawy naszym Czytelnikom.

     Tuna: W Sumie Racja, Zeby Nie Bylo.

      Ala: Czy kazdy moze przeczytac "Gnomie Rody"?

     Tuna (skinawszy twierdzaco):  Powinny Byc Wciaz Dostepne W Bibliotece
           Gnomiego Miasta.

      Ala: No dobra, ale mialo byc o Tobie! Nie wymiguj mi sie tu ustalona
           kolejnoscia! Skad wlasciwie pochodzisz?

     Tuna: Korzenie Ze Strony Mamy Mam  W Bretonii, Taty Na Mahakamie, Tam
           Sie Zreszta  Urodzilam, A Wychowalam W Oxenfurcie, Wsrod Gnomow
           Rodu Naai, Gdy Jeszcze Tam Mieszkali Rodzice.

      Ala: Mieszkali? Juz nie mieszkaja?

     Tuna: Obecnie Mieszkaja W Gnomim Miescie, Tam Konczylam Edukacje.

      Ala: Opowiesz o rodzicach?

     Tuna  oddycha  pelna  piersia i  zabiera sie  za porzucone pergaminy,
     czytajac jeden po drugim i szukajac wlasciwych.

      Ala: Ale o samych rodzicach!

     Tuna: Moj Tato Pochodzi  Z Gnomiego Miasta, Linia Jego Przodkow Siega
           Rodu  Kwartzow I Sa W Niej Silne Tradycje Gornicze. Moja Babka,
           Ktora Byla Wlasnie Z Kwartzow Nie Dopuszczala Innej Mozliwosci.
           Nawet Dziadek, Jej Maz, Chociaz Juz Z Rodu Naai, Byl Gornikiem.
           Obaj Bracia  Mojego Ojca Od Zawsze Pracowali  W Szeroko Pojetym
           Gornictwie. Smutno, Ze  Wypadek, Ktory  Mial  Miejsce  W Gnomim
           Miescie, Zmienil Zycie Zawodowe Kazdego Z Ich Rodzenstwa.

      Ala: Odbil sie jakos mocno na ich zyciu? Tak wiesz, traumatycznie?

     Tuna: Zawodowo Tak, Zeby Nie Bylo. Ale Na Wypadek Gdybys Pytala Tez O
           Ich Straty Bliskich, To Na Szczescie Nie.

      Ala: Cale szczescie! A twoja mama? Czy jeszcze masz cos o tacie?

     Tuna: Mama Pochodzi Rowniez Z Ishtar, Ale Jej Mama, Czyli Moja Babcia
           Przyplynela Tu Z Bretonii, Za Pieniadzem I Wyksztalceniem, Gdyz
           Jej Rodzinie Nie Wiodlo Sie  Na Starym  Swiecie Najlepiej. Poza
           Tym, Jak  Sie Powiada,  Przywiodl Ja  Tu Jej Tutor,  Pauden  De
           Rochefort, Pozniejszy Wicemajster SGW.

      Ala: Nie!

     Tuna (zdezorientowana): Jak Nie, Skoro Tak?

      Ala: Inzynier Pauden uwiodl twoja babcie?

     Tuna: Po Pierwsze Przywiodl, To Znaczy  Ze Wplynal  Na Jej  Decyzje O
           Przeniesieniu  Sie,   W  Sposob   Niekoniecznie   Interakcyjnie
           Matrymonialny.  Z  Drugiej   Strony   Natomiast,  Rzeczywiscie,
           Rozwazajac  Alternatywnie Wydarzenia W Zyciu Mojej Babci, Moglo
           Sie Tak Stac, Ze Dzis Bylabym Wnuczka Profesora Paudena, Fakt.

      Ala: Czekaj, Profesor Pauden o tym wie? Jest swiadomy, moze o tym
           przeczytac?

     Tuna: Oczywiscie, I Zapewne Przeczyta Ten Wywiad I Znowu Wezmie Go Na
           Wspomnienia. Profesor I Jego  Uczennica Maja Przepiekne Wspolne
           Wspomnienia, O  Ktorych Uwielbiam  Sluchac, Pelne Szarmanckosci
           I Kurtuazji, Ktorych Wsrod  Dzisiejszego Pokolenia  Juz Sie Nie
           Uswiadczy. Profesora Paudena Wiec Tak Naprawde  Poznalam Nim Go
           Spotkalam - Babcia Przywiozla Z Bretonii Jego Owczesny Portret,
           Ma Go Do Dzis I Jest To Jej  Najwiekszy Skarb. Profesor Chetnie
           Mi Natomiast  Powtarza  Jak  Bardzo  Jestem  Podobna  Do Babci.
           Dopytuje  O Jej Zdrowie, Prosi Pozdrowic, Okazjonalnie Przesyla
           Kwiaty I Prezenty, Choc Rzadko. Babcia Znowu Jemu Ciasto - A Ja
           Miewam  Niewdzieczne Zadanie Doreczenia Wypieku Babci W Calosci
           - A Wypieki Mojej  Babci To Moj Slaby Punkt. Mama Odziedziczyla
           Po Niej Ten Dar, A Ja Juz Nie.

      Ala: Jestes podobna do babci?

     Tuna: Jestem.

      Ala: I Profesor Pauden czuje do ciebie sentyment?

     Tuna: Co Do Mnie Samej, To  Czul  Sentyment  Do Zadawania  Mi Roznych
           Prac I Zadan,  Oraz Wciagania  W Dysputy  Kulturowe, Do Ktorych
           Jako Gnomka Swojego Pokolenia Nigdy Nie Przywyklam - Poza Tym I
           Tak  Koncza  Sie  One Rozstrzygnieciem  Poprzez Wyzszy  Stopien
           Naukowy Profesora,  Jako  Argumentem Ostatecznym, Tak  Wiec Nie
           Odczuwam  Zadnego   Poblazania  Z  Tytulu  Bycia  Wnuczka  Jego
           Lubianej Uczennicy.

      Ala: Dzieje twych przodkow to istna sensacja! Profesor wiec edukowal
           gnomki trzech pokolen!

     Tuna: Profesor  Byl  Nauczycielem  Mamy,  Prawda,  Ale  Nie  Tutorem,
           Poniewaz Mama  Nie Wstepowala Pozniej Do SGW. Natomiast Podobno
           Uczyla Sie Lepiej Niz Babcia.

      Ala: Aha... a babcia byla w SGW razem z Profesorem?

     Tuna: Babcia Rowniez Nie, Ale  Za Jej Czasow Owczesny, A Wiec Przyszly
           Profesor Pauden  Rowniez Wtedy  Takze Nie. Wtedy Bylo Im Latwiej
           Obcowac Ze So... Z Nauka.

      Ala: A-ha! Dlaczego babcia  nie wyszla  za Profesora!?  Mialabys tak
           fajnego dziadka!

     Tuna: Poniewaz To  Bylby Mezalians!  Babcia Nie  Miala Wtedy Wyzszego
           Tytulu  Naukowego.  Oboje Nie  Pozwoliliby Sobie  Wzajemnie  Na
           Skutki Ewentualnej Spolecznej Krytyki - I To  Jest Poswiecenie.
           Pozostaly Im  Wiec  Piekne  Wspomnienia I Trwajacy  Niezmiennie
           Szacunek.

      Ala (z przekasem): I obcowanie z nauka.

     Tuna (smiertelnie  powaznie,  a jak pozniej  sama kazala mi napisac -
          - smiertelnie-ostrzegawczo-powaznie): I To Doslownie.

      Ala: Wiec za kogo wyszla twoja babcia? Opowiesz o dziadku? Mialo byc
           tylko o twoich rodzicach, ale co tam!

     Tuna: Dziadek Jest Troche  Ponurakiem, Calkowicie Zaleznym Od Babci -
           Niemal Wcale  Nie Ma  Wlasnego  Zdania,  Niewiele Go  Cokolwiek
           Obchodzi, Nawet  Moja Wizyta  Napawa Go Zlym  Humorem Z  Powodu
           Zaklocenia Spokoju. Moze Troche Brakuje Mu Tego Blysku Na Miare
           Profesora, Mozna Powiedziec, Ze To Przeciwienstwo  Wicemajstra.
           Odkad  Go  Pamietam,  To   Zawsze  Jako   Niezmiennie  Chudego,
           Mizernego, Takiego Stapczanialego. Jest Konserwatorem Zabytkow,
           Zreszta Niezwykle Utalentowanym, Ale Swiata Poza Nimi Nie Widzi.

      Ala: To chyba i przeciwienstwo ciebie! I masz cos po nim?

     Tuna: Ilekroc  Kolezanka   Inzynier  Istrid,  Ktora   Nierzadko  Jest
           Kontrolerka  Jakosci  Moich  Wynalazkow,  Wypomina Mi, Ze  Moje
           Projekty Sa Zbyt  Wyszczegolowione, Gornolotne  I Ze Nalezaloby
           Mi Podciac  Skrzydla Weny, To  Uswiadamiam Sobie, Ze  Dokladnie
           Tak Samo  Mowilo  Sie  O Rzezbach Czy  O Gzymsach,  Ktore Mialy
           Stycznosc  Z Dziadkowym  Dlutem. Dziadek  W Swoim Ekscentryzmie
           Lubial Przemawiac  Do Swoich Dziel - Jeszcze Pare Lat I Rzezbil
           By Je Tak Doskonale, Ze, Powiadano, Byc Moze By Mu Odpowiadaly.

      Ala: A Ty rozmawiasz ze swoimi wynalazkami?

     Tuna (zdecydowanie): Nie Ma We Mnie Az Tyle Dziadka, Choc Z Kolezanka
           Istrid  Przylapalam  Sie  Na Obgadywaniu  Jednego  Z Projektow,
           Ktory Byl Bardzo Krnabrnym, A Dokladniej Trudnym Przedmiotem Do
           Przeprowadzenia Kontroli Jakosci.

      Ala: Czuje ze juz przekonujemy sie po tym wywiadzie, na ile stac twa
           wene. A tak sie wzbranialas! Inzynier Istrid zna twego dziadka?

     Tuna (ze smiechem): Nie!

      Ala: A ty sama mialas jakas przeszlosc rzezbiarska?

     Tuna: W Szkole, Na Zajeciach Plastycznych.

      Ala: Musialas byc w tym, jak to mawia Isil, naailepsza!

     Tuna: Pozdrawiam Isie, Ale Wtedy Mialam Z Tego Przecietne Stopnie.

      Ala: No to... moze wreszcie dojdziemy do twoich rodzicow!

     Tuna: Otoz Moj Tato I Jego Obydwaj Bracia, Jako Czlonkowie Rodu Naai,
           Mieli  Otwarty  Wstep  Na  Wszelkiego  Rodzaju  Specjalizacje W
           Zawodzie - Rod Naai To Przede Wszystkim Gnomi Artysci. Dziadek,
           Ich Tato, Sam Stal Na Strazy  Przekonania, Ze Owszem, Mozna Cos
           Wymyslec,  Wynalezc,  Zbudowac  I Uruchomic, Ale  Mozna  Rownie
           Dobrze To Wszystko Zrobic Z Polotem, Finezja, Klasa, Fasonem, W
           Poszanowaniu Mody Oraz  Panujacych Trendow. Tego Tez Uczono Nas
           W Szkole. Tate  I Wujkow  Natomiast Skusila Mozliwosc  Poznania
           Nowych Mozliwosci W Gornictwie.

      Ala: Takie  jak ozdobne wykuwanie szybow kopalnianych, czy zdobienie
           kilofow?

     Tuna: Na przyklad. Architektura Kopalniana, Postkopalniana, Uzyteczna
           Czy Podziemno-Sakralna... Mam Wymieniac Dalej?

     Zaprzeczam pospiesznie.

     Tuna: Na Ile  Pamietam  Z Opowiesci, Do Warsztatow  Specjalizacyjnych
           Doszly Jeszcze Dni Gnomiej Nauki, W Tamtym Czasie  Organizowane
           Akurat Gdzies  W Novigradzie, Czy Oxenfurcie. Znasz Dni Gnomiej
           Nauki?

      Ala: Piate przez  dziesiate znam, ale moze w jednym - dwoch zdaniach
           wyjasnimy czytelnikom nie wiedzacym.

     Tuna: To Festyn Organizowany Przez SGW, Nierzadko  Wspolnie Z Roznymi
           Przyjaciolmi, Prawdziwa  Atrakcja  Dla Zainteresowanych  Gnomia
           Kultura  I  Technika  -  Prezentacja   Wynalazkow,  Najnowszych
           Rozwiazan  Technologicznych, Prelekcje, Konkursy, Poczestunek I
           Dobra Zabawa.  Wlasnie  W Takich  Okolicznosciach  Tato Spotkal
           Mame, Ktora, Wzorem  Babci, Byla  Utalentowana  Piekarka  I Juz
           Wtedy Sie Specjalizowala  W Piekarnictwie Artystycznym. Od Razu
           "Kupila" Tate.  Bulke  Z Pieca  Mamy  Moglabys  Podarowac  Jako
           Prezent I Nie Wiadomo By Bylo, Czy Zjesc, Czy Postawic Na Polke.

     Przecieram oczy i unikajac  kontaktu  wzrokowego z Tuna,  gryze sie w
     jezyk  i ostatecznie  decyduje sie nie rozwijac  tematu artystycznych
     wypiekow.

     Tuna: Tato Zawsze Powtarza, Ile Zawdziecza Kuchni Mamy, Ja Moge Tylko
           Potwierdzac. Tak Wiec  Nic Dziwnego, Ze Po Zakonczonym Pobycie,
           Wujkowie  Powrocili  Do Mahakamu Sami.  Tato Zostal  I  Zalozyl
           Rodzine.

      Ala: W Oxenfurcie.

     Tuna potwierdza.

      Ala: Ale teraz cie zaskocze! Gdy sie spaceruje po Oxenfurcie, to nie
           widuje sie zbyt wielu gnomow, nawet na Uniwersytecie.

     Tuna: Zwiedzalas  Podziemia  Miasta?  Za Wyjatkiem  Sciekow, Zeby Nie
           Bylo.

      Ala: No... nie.

     Tuna: A Uniwersytetu?

     Mrucze przeczaco.

     Tuna (wyraznie usatysfakcjonowana): Masz Dalsze Pytania?

      Ala: A wiec gnomy oxenfurckie zyja pod ziemia?

     Tuna: Nie Zaprzeczylam, Zeby Nie Bylo, Ale I Nie Potwierdzilam. Jak Z
           Tymi Dalszymi Pytaniami?

      Ala: No, mam!  Jak minely  Twoje dzieje  w  dziecinstwie?  Czy w tym
           momencie pokrywaja sie one z tymi opisanymi przez Aike Naai?

     Tuna: Z Grubsza. Ja Urodzilam Sie  W Gnomim Miescie  Pod Gora Carbon,
           Podczas Wizyty  Rodzicow U Krewnych Mojego Taty. Babce Zalezalo
           Na Organizacji Porodu,  Wyczuwala, Ze  Nie Bedzie  Jej Dane Sie
           Mna Nacieszyc - Choc, Zeby Nie Bylo, Bylo, Jeszcze Dlugo Nawet.

      Ala: Masz Jakies Wspomnienia Z Najmlodszych Lat Pod Gora Carbon?

     Tuna: Najwczesniejsze Z Oxenfurtu  I Uniwersytetu. Tam Sie Wychowalam
           I Sie Uczylam Z Gnomami Swego Rodu,  W Tym Z Aika. Kilka Z Tych
       .---.   Wspomnien Wplotlam Juz Odbywajac Swoja Sentymentalna Podroz
      /     \  Po Uniwersytecie Piszac Przewodnik Dla Periodicusa Z Okazji
     |   |\_/| Wydania Specjalnego Poswieconego Truwerom [Periodicus 40 -
     |\  |   |                                            przyp. Red.]
     | '---------------------------------------------.    
     |                                           ___  \   Ala: O ja cie!
     |  Fragment przewodnika po Uniwersytecie   /   \  |       Pokazesz?
     |           (Periodicus 40 s. 10)         |  ._/| |  
     |                                         |\ |  |/|  Przerywamy
     |  "Juz wygasle po swicie latarnie        | `---' |  wywiad i idziemy
     |  otaczaja imponujaca fontanne - ja      |       |  do   archiwum  w
     |  akurat nie mam z nia wspomnien, ktore  |       |  Redakcji a tam -
     |  by byly mile, gdyz gnomy chetnie       |       |  rzeczywiscie   -
     |  instalowaly wyrzutnie sprezynowa w     |       |  zalaczamy
     |  pokrywie kanalizacji - wystarczajaca   |       |  wybrane
     |  aby moc pozniej obserwowac moj lot do  |       |  fragmenty
     |  wnetrza fontanny... nawet nie wiecie   |       |  pamietnego
     |  jak sie ciesze, ze ja zamurowano, lecz |       |  spaceru.
     |  i tak boje sie nan stapnac."           |       |  
      \                                        |       |  Ala: To  wlasnie
       '---------------------------------------|       |       wspomnienie
                                               |       |       z mlodosci?
                                                \     /   
     Tuna potwierdza.                            `---'    

     Tuna: Sprezynowa Pulapka Na Przyklad Byla Niezwykle Irytujaca Gdy Sie
           Bylo Mala Gnomka W Otoczeniu Zlosliwego Kolezenstwa.

      Ala: Niebezpieczne  sa male  gnomy!  Ktos was  juz  wtedy  szkolil z
           bezpieczenstwa pracy?

     Tuna: Oczywiscie, Sama  Widzisz, Ze W Ten Sposob Mozna Bylo Przekonac
           Sie Jak Sie Koncza Takie Zabawy, Zmoknieciem I Zlym  Humorem Co
           Najmniej Do Podwieczorku.

      Ala: Masz jeszcze jakies wspomnienia?                        .---.
                                                                  /  .  \
     Tuna potwierdza i razem szukamy wspomnien w artykule.       |\_/|   |
                                                                 |   |  /|
      .----------------------------------------------------------------' |
     /  .-.     Jeszcze jeden fragment przewodnika po Uniwersytecie      |
    |  /   \                   (Periodicus 40 s. 10)                     |
    | |\_.  |                                                            |
    |\|  | /| "Z Wydzialem tym i z Uniwersytetem ogolnie kojarzy mi sie  |
    | `---' | wlasna historia - dostalam kiedys szczura labolatoryjnego, |
    |       | ktorego moglam sobie oswoic jako wlasnego towarzysza. Ale, |
    |       | jak kazdy gnom wie, trzeba miec wazny certyfikat a azeby   |
    |       | go uzyskac praktykowalam zajmowanie sie swoim szczurem na  |
    |       | wilkach, tygrysach i im niepodobnych drapieznikach - innymi|
    |       | Wydzial ten bez watpienia zapamietam jako niezwykle szeroko|
    |       | pojmujacy potrzebe wiedzy na temat zwierzat i opieki nad   |
    |       | nimi."                                                     |
    |       |                                                           /
    |       |----------------------------------------------------------'
    \       |
     \     /   Ala (z zaskoczeniem): Praktykowalas na wilkach, tygrysach i
      `---'        im niepodobnych drapieznikach!?

     Tuna: Wlasciwie To W Obliczu Moich  Nienaailepszych Stopni Z Zoologii
           Profesor, Ale  Nie  Pauden,  Mial  Nadzieje,  Ze  Przy  Bliskim
           Spotkaniu Pokocham Ta Galaz Nauki.

      Ala: I pozwol ze zgadne, nie pokochalas?

     Tuna: Pokochalam Wowczas Sztuke Przetrwania Oraz Sztuki Unikow I Sila
           Rzeczy  Polubilam  Miec  Drgawki  Ze  Strachu - Nie Bylo Innego
           Wyjscia. (po  dluzszej  chwili)  No  Ale Szczura  Przynajmniej,
           Dzieki Tym Wszystkim Praktykom W Zwierzyncu, Dostalam.
     
      Ala: Swietnie  wyglada  i nawet  nie  jest  przerazony.  W ogole nie
           wychodzi  z kieszeni  [Szczur Laborant  na co dzien  mieszka  w
           jednej z kieszeni kurtki Tuny - przy. Red.]

     Tuna: To Inny Szczur, Tamtego Juz  Dawno Nie Mam.  Czasami Z Kieszeni
           Wychodzi.

     Wracamy z archiwum redakcyjnego do gabinetu Redaktor Naczelnej, a tam:

      Ala: To moze wrocmy wreszcie do historii - Aika Naai w swoim      .---.
           wywiadzie opowiada duzo o tym jak mija dziecinstwo w        /  .  \
           Rodzie Naai. Ty tez tak mialas? Znalyscie sie?             |\_/|   |
                                                                      |   |  /|
     Tuna z poczatku spoglada na mnie.--------------------------------------' |
           z zainteresowaniem,      /   ___ Na marginesie: fragment wywiadu z |
           nastepnie potakuje glowa.|  /   \  Aika Naai (Periodicus 41 s. 4)  |
                                    | |\_.  |                                 |
     Tuna: Oczywiscie, Aika  Robila |\|  | /| "...Wieczorki Poetyckie, Nauka  |
           Naajlepsze   Okreciki  Z | `---' | Spiewu, Obserwacja Przyrody By  |
           Papieru Z Wlasnym Napedem|       |Jak Najwierniej Przeniesc Pejzaz |
           I Puszczala W Fontannie. |       | Na Pergamin, Nauka O Barwnikach,|
           Jej Modele Zaglowcow Byly|       | O Swiecie, Geografii, Historii, |
           Rowniez        Wyjatkowo |       | Kaligrafia. Bylysmy Ksztalcone  |
           Szczegolowe. Wszyscy Jej |       | Lepiej Niz Niektore Krolewny Z  |
           Tego Zazdroscilismy. Juz |       | Polnocnych Krolestw."           |
           W Przedszkolu, Gdzie Sie |       |                                /
           Poznalysmy      Swietnie |       |-------------------------------'
           Rysowala.   I  Malowala. \       |
           Byla  Lepsza   Ode   Mnie \     /
           W "Panstwa   -   Miasta",  `---'
           Czyli W Cwiczeniach Z Topografii Dla Malych Gnomiat. (po chwili,
           spogladajac z wahaniem na mnie) Znasz Te Gre?

      Ala: Znam! W ogole dosc popularna!

     Tuna: A To Ciekawe.

      Ala: A to dlaczego? To jakie tajemne arkana gnomiat?

     Tuna: Wrecz  Przeciwnie, Jest Tylko  Anonsowana  Jako Zaawansowana Gra
           Dla Doroslych Polelfow.  Odkrylysmy  To  Z Aika Juz  Podczas Jej
           Mieszkania W "Bialym Kle".

     Chrzakam wybita  z pewnosci siebie, badz co badz  nie idzie mi  w niej
     najlepiej, to fakt, no ale na pewno nie jestem malym gnomiatkiem...

      Ala: Ale wyrecytowalas to wszystko, widac ze sie przygotowalas. 

     Tuna: Po Namysle Przeprosze Wszystkie Dorosle Polelfy, Niejedno Z Nich
           Jest Zywym Zaprzeczeniem  Powyzszej Tezy.  Ale Aika Miala Jednak
           Przemyslane Przemyslenia, Warte Cytowania.

      Ala: Masz wiecej wspomnien z Aika albo z dziecinstwa?

     Tuna potwierdza.

       .---.   Tuna: W Szkole Poprawiala Nawet Moje Szkice I Nauczyla Tyle
      /  .  \        Niemal, Co Nasza Profesor. Byla Tez Lepsza Ode Mnie W
     |   |\_/|       Rysunku Technicznym,  To Dlatego Sie Dziwilam,  Czemu 
     |\  |   |                                            Nie Wybrala
     | '---------------------------------------------.    Kariery W SGW.
     |                                           ___  \   Razem Zajelysmy
     |  Kolejny fragment wywiadu z Aika Naai    /   \  |  Pierwsze Miejsce
     |           (Periodicus 41 s. 4)          |  ._/| |  W Konkursie
     |                                         |\ |  |/|  Aerodynamicznym.
     |  "...Wielokrotnie Kuzynka, Ktora Jest   | `---' |  Ten Sukces Mi
     |  Teraz Znana Pania Inzynier Nie Mogla   |       |  Sie Przydaje Do
     |  Sie Nadziwic Temu Co Robie W Zajezdzie,|       |  Profilowania
     |  Zamiast Zostania Inzynierem W          |       |  Skrzydel, Ona
     |  Stowarzyszeniu Gnomich Wynalazcow.     |       |  Natomiast
     |  Ale Jedna Naai W Tym Zawodzie Chyba    |       |  Zostala
     |  Wystarczy. Tu Pozdrawiam Redaktor      |       |  Projektantka
     |  Tune."                                 |       |  Stoczniowa I
      \                                        |       |  Opracowywala
       '---------------------------------------|       |  Wlasciwosci
                                               |       |  Nosne Zagli.
                                                \     /   Jeszcze Pozniej
                                                 `---'    Wykorzystywala
           Swoje Uzdolnienia Do Celow Artystycznych. Tak Wlasnie Bylo.

      Ala: Jestescie rowiesniczkami?

     Tuna: Aika  Urodzila Sie  W Tym  Samym  Czasie  Co Ja, Ale  Teraz Nie
           Pamietam, Czy Przede Mna, Czy Po Mnie.

      Ala: A Ty sie w czym wtedy specjalizowalas i w czym bylas dobra, a w
           czym nie?

     Tym razem Tuna zastanawia sie dluzej...

     Tuna: Ze   Wspomnianej   Aerodynamiki   I   Meteorologii,  Astronomii
           Nawigacyjnej, Kombinacyjnej I Tradycyjnej, Geografii, Rowniez Z
           Kaligrafii I Kartografii.  Mistrz Ulik Jest  Wielbicielem Moich 
           Kaligrafowanych  Map,  Taka  Wykaligrafowana  Mapa  Jest  Nawet
           Opublikowana  W Periodicusie Poswieconym  Truwerom, Przedstawia
           Uniwersytet  Oxenfurcki.  Druga Taka,  Gnomiego Miasta, Wisiala
           Kiedys W Twierdzy Pod Gora Carbon. Inne Takie Mamy W Bibliotece
           SGW.


              rzezba      |   |   misa| rzezby      _____ |    / ___ | \   _|
                 | o \___/    \___|(|)|_____--- ___| /==/|    /_'\==\|__\dab i
     Wydzial     |\|<  __/most\___ /_\ _____    __   `  l|    __lawka`__strumyk
    Filozofii    |[_]   \ s       _(|)_      ---/  __  |a |  |Wydzial Techniki
    __________   |  | \  \t klomb/()_()\altana /  / |  |w |  |  i warsztaty
   /|  /|    |\  |  |  \_ r_    /  / \  \     /  /  |  |k |  |   /|    | \ |\
  | | | |    | |_| _|    \  \ /|_(^)_(^)_|\ /    / |  __i|   |__| |    | | | |
  | |_| |____|  _ /==/    u  / |  | _ |  | \    /  | /==/|    __  |____| |_| |
  |/__|/______\| |lawka   m |  |  _(|)_  |  | /     |` |` |  |  |/______\|__\|
                 |  |     i\|  | (_(|)_) |  |/(staw)|  |  |  |    ___________


               Fragment kaligrafowanej mapy Uniwersytetu Oxenfurckiego
               (Periodicus 40, strona 9). Malowala Tuna, zeby nie bylo.


      Ala (chrzaka): Mhm. No to dobra z ciebie uczennica byla!

     Tuna (zaprzeczajac zdecydowanie):  Wlasnie  W  Zadnej  Dziedzinie  Nie
           Bylam  Prymusem.  Oceny  Przecietne.  Rysunek,  Sztuka,  Liryka, 
           Rzezba, Grawura, Ekspresja  Artystyczna...  Z Ekspresji Mialam W
           Sumie  Warsztaty  Na  Polanie  Teatralnej  W Lesie Loren,  Czyli
           Wyroznienie, Zeby Nie Bylo.

      Ala: Przecietna, ale jestes taka pracowita!

     Tuna (skromnie): To Od Ciaglego Wysylania Mnie Z Gabka Do Namaczania.

      Ala: Nauczyciele nie doceniali tego?

     Tuna: Raczej  Nie,   Ale   Na  Szczescie  Dzis  Docenia  Majster,  Czy
           Wspolpracownicy.

      Ala: W gnomiej szkole uzywa sie wciaz gabki?

     Tuna: W  Gnomim  Przedszkolu,  Razem Z  Kreda. Tak, Wciaz. (po chwili) 
           Aika Ciagle Podbierala Krede, Pozniej  Cala Klasa... Prawie Cala
           Malowalismy Bruk Na Kolorowo, Bardzo Malowniczo To Wygladalo -
           Wiekszosc Z Nas Byla Naai, Tak Wlasnie Wygladalo Nasze Zycie.

      Ala: No a Twoje slabe punkty?

     Tuna: Nauki  Organiczne, Rzecz Nie Do Ogarniecia. Wolalam Sie Poklocic
           Z Profesor, Niz Uznac  Wlasciwosci Materii  Ozywionej. Biologia,
           Zoologia,  Gnomologia, Botanika,  Dendrologia,  Patologia, Nauki
           Medyczne,  Nauki  Przyrodnicze...  Nie Do  Zglebienia.  I Jezyki
           Obce,  Wiecznie  W Ogonie,  Cokolwiek  Bym  Nie  Powiedziala  Po
           Jakiemukolwiek, Wychodzilo Jak  W Kislevickim, Albo  Reikspielu. 
           Przez Jezykoznastwo Moglam Nie Zdac Do Kolejnych Klas.

      Ala: Dziwnie jest sluchac o Twoich wadach, czy slabych punktach...
           No ale tez wiesz, jest malo gnomow - medykow, czy przyrodnikow.

     Tuna: Bo  Jest  Malo  Gnomow  Rodu  Naai, Ala.  Nie  Wszystkie  Sa Tez
           Przyrodnikami, Sporo Z Nich To Po Prostu Podroznicy.

      Ala: A jakies pierwsze wynalazki?

     Tuna: "Skobel Tuny".

      Ala (z zainteresowaniem): "Skobel Tuny"?

     Tuna: "Skobel  Tuny"  Jest  Doskonalym  Ryglem  Blokujacym  Dostep  Do
           Zewnetrznej Przestrzeni Od Strony Wnetrz. Zwrocilas Kiedykolwiek
           Uwage,  Ze   Najczesciej   Ryglujesz  Drzwi  Od  Wewnatrz  Przed
           Wchodzacymi Z Zewnatrz?

      Ala: Raczej tak.

     Tuna: A Co Z Bezpieczenstwem Zewnetrza? Jest Zaniedbane. "Skobel Tuny"
           Jest  Doskonalym  Remedium - Sklada Sie  Z Odpowiedniego  Klina,
           Mlotka,  Odpowiedniej  Szpary  W  Drzwiach, Kilku  Zdecydowanych
           Uderzen I Zdolnosci Do Ucieczki.

      Ala: Jeszcze troche i Cie  w ogole nie bede w stanie poznac! Przeciez
           zawsze  Cie  znalam  jako  taka...  grzeczna, ulozona a tu takie
           lobuziarstwo.

     Tuna: Wszystkie Dzieci Lubia  Lobuzowac, Czy Tez Eksperymentowac, Ala.
           Wlasciwie Nie Bylam  Pierwsza Wynalazca  Skobla, Natomiast Bylam
           Na Pewno  Jego  Propagatorka.  I Musze  Przyznac, Ze  Wypowiedzi
           Zaryglowanych  Dzieki  Skoblowi,  Chociaz  Nie  Nadajace Sie  Do
           Przytoczenia,   Stanowia   Mile  Swiadectwo  Jego  Skutecznosci.
           Zwlaszcza Drzwi Latryn Sa Szczegolnie Nan Podatne.

                                    -=<( )>=-

     Tymczasem  czas nas  naglil i juz  bylo  wiadomo, ze spedzajac  polowe
     czasu  przeznaczonego  na wywiad  na ogladanie archiwow, chichotania z
     dziejow Tuny i (niestety  czasami udanych) prob kierowania mojej uwagi
     na kazdy-inny-temat-tylko-nie-wywiad, nie uda sie zbyt szybko ukonczyc
     naszej  rozmowy. Rozstalysmy sie  wiec, solennie obiecujac sobie (Tuna
     moze nie az tak szczerze), ze podejmiemy dzielo wywiadu ponownie.

     I rzeczywiscie  tak sie stalo, o czym  przeczytac mozecie na nastepnej
     stronie.

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o

> przeczytaj strone 4

Zatytulowano: Wywiad z Tuna - czesc 2       

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                               Ala przedstawia:                              |
|                                                                             |
|    _ \               |     |              |     /              |            |
|   |   |   _ \  _  /  |  /  | |  _` |   _` |   _ \  \ \  \   /  |  /   _` |  |
|   __ <   (   |   /     <    /  (   |  (   |  (   |  \ \  \ /     <   (   |  |
|  _| \_\ \___/  ___| _|\_\ _|  \__,_| \__,_| \___/    \_/\_/   _|\_\ \__,_|  |
.                                                                             .
.                                 (czesc druga)                               .

          czyli cykl wywiadow i nie tylko dla (niekoniecznie) cichych
                           wielbicieli i wielbicielek

                                    -=<( )>=-

     Poniewaz  ten wywiad  przeprowadzany  byl  fragmentami, co jakis czas,
     mialam wiec to szczescie, ze moja  dzierzaca olowek reka miala calkiem
     sporo okazji do odpoczywania. I wlasnie ten moment wybralam sobie, aby
     nacieszac sie zebranym do tej pory materialem, wyobrazic sobie rowniez
     Was,  czytelnikow,  z  wypiekami  na  twarzy  czytajacy  dotychczasowe
     wyznania Tuny. No i sami powiedzcie, czy  moglabym zostawic Was tak, w
     polowie tego niezwyklego wywiadu? Skadze!

     Dlatego rada nie rada, Tuna musiala ponownie przyjac moje zaproszenie,
     swiadoma, ze juz niezbyt dzialaja na mnie kolejne jej wykrety. I teraz
     z jej glebokim i niechetnym westchnieniem rozpoczyna sie kolejna czesc
     wywiadu. Kurtyna!

                                    -=<( )>=-

      Ala: I co sie pozniej  z  Toba dzialo?  Aika zostala  projektantka, a
           Ty...

     Tuna: Wyprowadzilismy Sie Do Gnomiego Miasta Pod Gora Carbon, Czyli Do
           Mahakamu I Musialam Sie Rozstac Ze Swoimi Przyjaciolmi I Znalezc
           Sobie Nowych.

      Ala: Dlaczego?

     Tuna: Po Czesci  Dlatego, Ze  Mialam  Niskie  Oceny  I Bylam Daleko Na
           Liscie Stazowej, Nie Byloby Mi Latwo Znalezc Prace, Ktora Bylaby
           Wymarzona. Wazniejszym Jednak Powodem  Byl Wuj, Brat Taty. Bedac
           Pracownikiem Technicznym  Na Wydziale  Gorniczo - Maszynowym SGW
           Zdobyl Fundusze Na Opracowanie Pieciokorbowego Systemu Obracania
           Wiertla  W Gnomokoparkach  Odwiertowych.  Moj Papa Ma Takie Samo
           Wyksztalcenie,  Gnomogornicze  I Dokladnie  Taka  Specjalizacje,
           Zabral Nas  W Gory, Gdzie Zostal Zaproszony Do Zespolu.  Bylo To
           Bardzo Dochodowe, Jak Zreszta Wszystko Z Funduszu Innowacyjnego
           SGW.

      Ala: Fundusz Innowacyjny SGW? Istnieje takie cos nadal?

     Tuna: Oczywiscie, Zeby Nie Bylo, Obecnie W Postaci Grantow Badawczych
           Dla Chetnych.  Jeszcze Teraz  Na Niektorych  Tablicach Ogloszen
           Mozna Znalezc Zaproszenie Do Refundowanego Przez SGW Dzialania
           Naukowo-Badawczego.

      Ala: Jak zakonczyly sie tamte prace?

     Tuna: Nie Najlepiej,  Tak Zlozony System Mial Sporo Slabych Ogniw, Byl 
           Ciagle Podatny Na Zacinanie Sie, Trzeba Bylo Wlazic Przez Panele
           Dostepu I Czyscic Wiertla Z Kamieni Szlachetnych I Innych Smieci 
           - Prawdziwa  Udreka.  Gdy Ulepszano  Maszynerie, Zdawalam Juz Do
           Stowarzyszenia  Gnomich  Wynalazcow, Prawda, Ale Juz  Nie Mialam
           Dostepu  Do  Projektu.  Nigdy  Tez  Nie  Wstapilam  Do  Wydzialu
           Gorniczo - Maszynowego. Wujowie Jakos To Zniesli,  Ale Tato Jest
           Po  Dzis Dzien Troche Zawiedziony. To Chyba Dla Niego Staram Sie
           Jak Moge.

      Ala: Chyba Docenia I Jest Dumny?

     Tuna (twierdzaco): Chyba.  (po chwili)  Dobrze,  Ze Babka Juz Tego Nie
           Widzi.

      Ala: Jak latwo sie  teraz domyslec, zapytam: A dlaczego wlasciwie nie
           wstapilas do Wydzialu Gorniczo - Maszynowego?

     Tuna: Mysle, Ze Dlatego,  Ze Jestem  Pierwszym  Pokoleniem  Ze  Strony
           Swojego  Taty,  Ktory  Wychowal  Sie  Poza  Gorami I  Poza Nieco
           Despotycznym  Wplywem Babki Kwartz, Ktora Pewnie Zamknelaby Mnie
           W Kopalni.

      Ala: Rozumiem, wiec jak ci uplywal okres w Gnomim Miescie?

     Tuna: Mama Znalazla Zatrudnienie W Takiej Malej Piekarni.. Juz Jej Nie
           Ma, Niestety, Tej Piekarni, Zeby Nie Bylo. Pomagalam Czyscic Tam
           Dysze  Gnomokombajnow  I Gnomomlynow  I W Ten  Sposob Zarabialam
           Pierwsze Miedziaki, Niezaleznie Od Kieszonkowego. Odkrywalam Tez
           Nowy Dom I  Nowa Spolecznosc.  W Pierwszych  Dniach  Akurat  Byl
           Konkurs Poetycki  Dla Gnomiat Zorganizowany  Przez Zwierzchnikow
           Wujka  I Taty  Na Wiersz  Poswiecony  Gnomokoparce  Odwiertowej.
           Naciskano Na Mnie, Bym Sprobowala Dla Zdobycia Wiekszej Pewnosci
           Siebie I Nieco  Znajomosci.  Zajelam Trzecie Miejsce  I Udalo Mi
           Sie Rzeczywiscie Przy Okazji Nawiazac Nowe Przyjaznie.

      Ala: Przytoczysz wierszyk?

     Tuna (wyraznie nieszczerze):  Nie Bardzo  Juz Go Pamietam, Nosil Tytul
           "No I Sie Sypnelo".

      Ala: To trzeci najlepszy wierszyk konkursu, jest sie czym chwalic i z
           czego byc dumna, nie wstydz sie, no!

     Tuna: Zeby Nie  Bylo, Tylko Ze  Wszystkich  Uczestnikow  Bylo  Wlasnie
           Troje.

      Ala: Ach... no ale jakbys jednak mimo to sobie odzapomniala...

     Tuna kiwa glowa niechetnie.

     Tuna: Oczywiscie Zetknelam Sie Rowniez Z Gnomometrem, Drugi Wuj, Czyli
           Mlodszy  Brat  Taty Byl  Konserwatorem  Linii,  Obecnie  Jest  W
           Zespole Likwidacyjno - Naprawczym  Gnomometra [Gnomometro, czyli
           napedzane  para  wagoniki,  ktorymi sie  mozna  bylo  przejechac
           podziemnymi   korytarzami  miedzy  Gnomim  Miastem  i  zachodnim
           Mahakamem, obecnie czesciowo zawalone i nieczynne - przyp. Red.]
           Wlasciwie To W Ten Sposob Zetknelam Sie Z Gnomometrem, Natomiast
           Bez Wujka - Z Ochrona.  Bez Stosownej Przepustki Musialam Na Tym
           Poprzestac.

      Ala: Alez bylas siostrzenica konserwatora!

     Tuna: Bratanica  Wlasciwie.   Jednak   Bez  Przepustki.  (po  namysle)
           Najlepsze  w Gnomim  Miescie  Byly  Fajerwerki, Najlepsza Zabawa
           Sezonu I To  W Kazdym  Sezonie.  Tu Mialam  Lepsze  Osiagniecia,
           Czesto Potrafilam Odpalic Najwiecej Fajerwerkow Naraz.

      Ala: Fantastycznie! Jak ci zazdroszcze! Ile ich bylo?

     Tuna: Oficjalnie  Szesnascie.  Niby  Mozna Bylo  Wiecej, Nieoficjalnie
           Dwadziescia Trzy, Poniewaz Mozna Bylo Ulatwiac Sobie Rywalizacje
           Zmieniajac Lonty, Albo Laczyc Je.

      Ala: Cos podobnego! Rozwijalas swoja kariere w tym kierunku? Nauczyla
           cie czegos? Jakies, nie wiem, napedy fajerwerkowe?

     Tuna: Mnie Nie, Moze  Poza  Uciekaniem,  Ale  Potem  Zakazano  Odpalac
           Fajerwerki  We Wszelkich  Wnetrzach,  Nawet Producenci  Sie O To
           Postarali (i tu  na potwierdzenie  swych slow Tuna rozklada rece
           bezradnie).  Naped  Fajerwerkowy?  Kiedys  Myslalam  O  Wyrzutni
           Osobistej, Katapulcie, Na Potrzeby Wydzialu  Awioniki Stosowanej
           Bylaby Trafionym Wynalazkiem.

      Ala: No a kontynuujac temat mlodosci... jakies...  przygody  milosne?
           Wiesz, dojrzewanie, buzujaca krew, chlopcy i takie tam sprawy?

     Tuna: Dziwna Sprawa, Zeby Nie Bylo.

      Ala: Dlaczego dziwna sprawa, zeby nie bylo!?

     Tuna: Jakos  Inaczej  To Przebiega  U Chlopakow, Zupelnie. Wszystko To
           Takie Niezsynchronizowane. Chlopcy Mieli Glupie Pomysly I Niemal
           Zawsze Konczylo Sie Tak Samo.

      Ala: Tak samo, czyliii...?

     Tuna: Checia Skonstruowania Katapulty Zasilanej Fajerwerkami.

      Ala: Nie mialas nigdy przygody milosnej z chlopakiem!?

     Tuna: Po Co Mialabym Miec Przygody Milosne Z Chlopakiem?

      Ala: Zeby zalozyc rodzine jak Twoi rodzice.

     Tuna: A Wyksztalcenie?  Wypadaloby  Wczesniej  Skupic  Sie  Na  Nauce,
           Przynajmniej Do Habilitacji.

      Ala: Co ma jedno do drugiego!?

     Tuna: Bez Nalezytego  Wyksztalcenia Wychodza Potem Jakies Spontaniczne
           Glupoty, Zakazane Korepetycje, Matematyczne Sabaty Koedukacyjne,
           Dywagacje  Na Temat  Fizyki Tarcia  I Poslizgu, Potajemne Studia
           Nad  "Erotyka Analityczna"  (Tuna wzdryga sie)  Swinstwa. Jestes
           Jak Isia, Ona Tez By O To Zapytala.

     Uslyszane argumenty  sprawiaja, ze intuicyjnie nie chce analizowac jak
     smakuje  pikanteria po gnomiemu. W ocenzurowantym  i niestety wycietym
     fragmencie naszej rozmowy dowiedzialam sie  miedzy innymi, ze "Erotyka
     Analityczna" rzeczywiscie istnieje,  do wypozyczenia  miedzy innymi na
     tajnych  sabatach oraz... w SGW - coz, zeby nie bylo.  Jezeli Naczelna
     tego nie wytnie to: w imieniu Periodicusa zapraszam do lektury.

      Ala: W koncu jednak zdalas do SGW. Jak wspominasz poczatki kariery?

     Tuna: Wstepnie Zniechecilam Sie Juz Po Pierwszym Zadaniu, Ktore Zajelo
           Mi Chyba Pol Roku - Mialam Cos Znalezc, Natomiast Nie Wiedzialam
           Wtedy, Ze Wolno Mi Bylo Rozpytywac Rozne Osoby O Pomoc, O To Czy
           Slyszeli O Tym Miejscu,  Gdzie Ono Jest,  O Wskazowki. Myslalam,
           Ze Byloby To Oszustwo, Wiec Samodzielnie Przeczesywalam Swiat, W
           Zupelnie Innej Jego Czesci. W Miedzyczasie Majster Uznal, Ze Sie
           Poddalam I Juz Nie Kandyduje. Wicemajster Powtarzal, ze Nie Taki
           Scenariusz Staran Obiecywal Mojej Babci.

      Chichocze cicho pod nosem.

      Ala: A inne wspomnienia?

     Tuna: Pozdrawiam  Jakiegos  Mahakamczyka, Ktory Mi Pomagal Rozwiazywac
           Zadanie,  Polegajace Na Przetlumaczeniu  Roznych Hasel  Z Obcych
           Jezykow Na Wspolny. Dzieki Niemu Kierownik Vyera Sie Dowiedziala
           Ze Po Mahakamsku  Zapisala "Hazard I Dziwki", Podczas Gdy Prawda
           Byla Inna. Jednak Uwierzylam Kuzynowi I Przynioslam Kierowniczce
           "Poprawne Rozwiazanie". Jej Mina? Bezcenna, Zeby Nie Bylo.

     Nadal chichocze pod nosem, lecz juz nie tak cicho...

      Ala: Opowiedz o czyms jeszcze!

     Tuna: Juz Nic Wiecej Ciekawego, Czy Tez, Zeby Nie Bylo, Smiesznego.

      Ala: W koncu jednak  dostalas torbe  i zostalas stazystka, jakie byly
           pierwsze wrazenia?

     Tuna: Wlasciwie  To  Stazystka, Stazystka Zewnetrzna,  Jest Sie Juz Od
           Zaakceptowania  Podania,  Potem   Nastepuje  Awans  Na  Stazyste
           Wewnetrznego, Takiego Z Torba Inzynierska Oraz Tytulem I Wstepem
           Do Siedziby SGW, Czyli Obecnie Na Poklad Gnomosterowca, Wtedy Do
           Siedziby W Gnomim Miescie.

      Ala: Przyklady zadan i ich realizowania na twoim przykladzie znamy, a
           jakie byly pozniej?  Przy okazji zawsze  to jakas podpowiedz dla
           obecnych chetnych do zostania kandydatami!

     Tuna: Wlasciwie Sa To W Dalszym Ciagu Zadania Od Inzynierow, Ale Takze
           Bylam  Wlaczona  Do  Prac  Zwiazanych  Z  Utrzymaniem  SGW, Jego
           Warsztatu, Czy Biblioteki, Tak Wiec  Kupowanie  Czesci Uzywanych
           Do Budowy  Prototypow  I Gotowych Juz  Wynalazkow, Czy Po Prostu
           Tworzenie Lub  Aktualizowanie  Ksiazek, Badz  Map. Na Tym Etapie
           Bylam Juz W Pelni Swiadoma Jak Wykonuje Sie Poszczegolne Zadania
           - Mialam Ich Lacznie  Czternascie, Ale  Zrealizowalam Je W Miare
           Sprawnie. Oczywiscie Poznalam  Rowniez Samych Inzynierow, A Oni,
           Zeby Nie Bylo, Mnie. Majster  Ulik, Tak Jak  I Obecnie Jest, Byl
           Bardzo Pomocny,  Uczynny  I Zyczliwy, Wtedy Wlasnie  Wicemajster
           Rozpoznal We  Mnie Wnuczke Mojej Babci, Kierownik  Yalom Chetnie
           Sie Droczyl Ze Mna I Wspominalismy  Czasy Spedzone W Oxenfurcie,
           Gdzie Mial Goscinne Wyklady, Glownie Astronomiczne, Jesli Dobrze
           Pamietam. Dzis Jednak  Stazysci Nie Maja Az Tylu Zadan Ani Pracy
           - Moze  Z Cztery  Zadania. Poza Tym  Zmienia Sie  Jej Charakter,
           Gdyz  Pracujemy I Utrzymujemy Statek Powietrzny, A Nie Podziemna
           Siedzibe.

      Ala: Masz jakies ciekawe wspomnienia z dotychczasowej kariery?

     Tuna: Najbardziej  Chyba Zaszokowalo  Mnie Jak Inzynier Uklar, Stary I
           Moze-Tylko- Troche-Sklerocialy  Naukowiec,  W  Czasie  Wieczorku
           Gnomiej Nauki  Wyrzucal Wszystkich  Gosci Z  Pokladu Sterowca. I
           Kierownik Yalom  Rowniez Byl  Dla Mnie  Na Pewno  Najbarwniejsza
           Postacia. Obu Juz Z Nami Nie Ma...

     Zapada cisza, ale potem...

     Tuna: Mial Wiele Zwyczajow,  Ktore Dla Nas  Byly Dziwaczne. Lubial Sie
           Na Przyklad Kapac W Przedziwnych Miejscach, Wyposazonych W Pompy
           Wody, Ciepla, Gazu, Strumienice Wodne. Kapal Sie Nawet  W Naszej
           Prototypowni, W Warsztacie - Osobiscie Puszczalam Pozniej Po Nim
           Destylat Do  Obiegu  Wody, Mozliwe  Ze To  Dlatego  Nasz Majster
           Po Dzis Dzien  Zniecheca Do Picia Wody Stamtad, Nie Mowiac Juz O
           Pojeniu  Zwierzat  Osobistych.   Kierownikowi  Lubialam  Wytykac
           Zazdrosnie, Ze Podobno Kiedys  Pijany Stracil Globus Czy Mape Na
           Uniwersytecie,   On  Mi  Znow  Z  Satysfakcja  Zadawanie  Sie  Z
           Orangutanem.  Ot Przyklady.  Wieczorek Naukowy  To Spuscizna  Po
           Dniach  Gnomiej Nauki, Taki Dzien  Otwartych Drzwi,  Prezentacja
           SGW, Rowniez  Gnomosterowca Innostworom, Pogadanki, Prelekcje...
           Zapraszamy, Prosze Przybywac Gdy Bedzie Ogloszony Najblizszy, Na
           Razie Jednak Nie Wiemy Kiedy.

      Ala: A...  ten,  pewnie!   (z  niedowierzaniem):   Zadawalas   sie  z
           orangutanem?

     Tuna (z westchnieniem): To Poklosie  Zdobywania Certyfikatu  Opiekunki
           Zwierzat.  Tamtejszy Orangutan Z Rozzewnieniem  Reagowal Na Imie
           Yaloma - Tulil Mnie  I Chcial Iskac. No I Oczywiscie  Kierownik,
           Wszak  Zawsze Wykapany, Mial  Od Razu Swoje Teorie Na Moj Temat.
           Czasami Sie Odechciewalo Z Nim Zadzierac, Mi Bardzo  Szybko, Ale
           Kierownik  "Lubil Mnie", Gdyz  Sam  W Przeszlosci  Spedzal  Duzo
           Czasu  W Oxenfurcie. Na Wydziale Nauk Wyzwolonych  Mial Goscinne
           Wyklady,  Astronomiczne  Wlasnie. Na Kilku  Bylam Osobiscie, Tam
           Wlasnie Byl I Globus I Mapy. Mial Talent Do  Nauczania, Ale I Do
           Droczenia Sie, Potrafil I Lubial To Robic. Sprawial Na Przyklad,
           Ze  Zniechecilam Sie  Do  Cwiczen  Terenowych  W Pelnej  Odziezy
           Roboczej, Gdy  Stwierdzil,  Ze Wygladam  Jak Golem  Ze Wstazka -
           Czyli Jak Opancerzona Gnomka W Szaliku.

     Parskam z wesoloscia.

     Tuna: Trzeba Wiec  Bylo  Z Czegos  Zrezygnowac,  Wiec  Zrezygnowalam Z
           Tych Praktyk, Czyli Cwiczen. Szaliki Dalej Nosze.

     Potwierdzam  slowa Tuny, o ktorej sama wiem, ze ma szalik na zime i na
     lato!

      Ala: No ale sztylety ci pozostaly.

     Tuna: To Tez Nie Tak. Po Prostu Gdy SGW  Przyznalo Mi Stypendium, Dzis
           Rowniez Czeka To Stazystow,  Wybralam  Specjalizacje Nozownicza,
           Poniewaz  Mialam  Nadzieje, Ze Chodzi O Kurs  Doskonalenia Sie W
           Srubokretach (i tu Tuna macha reka ciezko).

      Ala: I, jak rozumiem, on, Kierownik, tez potwierdzilby te rewelacje o
           nim?

     Tuna: Potwierdzilby, Gdyby Nadal Byl Z Nami. Bo Tak Wlasnie Bylo. Tak
           Jak Z Aika, Z Nim Rowniez Wspominalam Przeszlosc I Spontanicznie
           Takie Wlasnie Wspomnienia Wychodzily  Na Jaw. Kierownik  Yalom I
           Wicemajster Pauden  Bardzo Barwnie  Potrafili Rowniez  Wspominac
           Bretonie I Ich Rodzinne  Miasteczka,  Czyli  Wlasciwie Otoczenie
           Mojej Babci, Ale To Juz Mnie Nie Dotyczy.

      Ala: Nie  przypuszczalam, ze  wspolpracownicy  z SGW zgotowali ci tak
           barwne  dziecinstwo!  Spotkalas  kogos  jeszcze w  mlodzienczych
           czasach? Zanim  stalas sie  samodzielna  gnomka, czy stazystka w
           Stowarzyszeniu?

     Tuna zastanawia sie chwile.

     Tuna: Dziecinstwo To Juz Nie Bylo, Bez Przesady. Kornix [takze czlonek
           SGW - przyp. Red.]  Nalezy  Mniej  Wiecej  Do Mojego  Rocznika -
           Poznalismy Sie Wlasnie W Oxenfurcie. Razem Tez Skladalismy Swoje
           Podania  Do SGW, W Kazdym  Razie  Przescigalismy Sie Ktore Z Nas
           Uczyni To Jako Pierwsze.  Ja To Zrobilam Pierwsza, Ale On Dostal
           Sie Szybciej Na  Staz Wewnetrzny, Ten  Z Tytulem I Wlasna Torba.
           Przyniosl Nawet Kwiaty Gdy Zdalam Egzamin.

      Ala: Kwiaty! Wspaniale... zaraz, egzamin?

     Tuna: Zeby Zostac Inzynierem Nalezalo Napisac Prace Inzynierska I Zdac
           Egzamin, Zeby Nie Bylo. Obejmowal Dosc Szeroki Wachlarz Dziedzin
           Zagadnienia Scisle Inzyneryjne, Znajomosc SGW, Czy Swiata. Ledwo
           Zdalam,  Co  To  To  Na  Pewno.   Skoro  Od   Razu   Informujemy
           Wspolczesnych Potencjalnych Chetnych, To Egzaminu Juz Nie Ma.
           Poza Tym Obecnie SGW  Zrzesza  Rowniez Gnomy, Ktore Nie Chca Byc
           Inzynierami, Ale  Chca Zyc Na  Gnomosterowcu  I Pomagac Nam Tak,
           Jak Lubia - Na Przyklad  Jako Zielarze, Zaopatrzenowcy, Zbrojni,
           Czy  Samodzielni  Badacze.  Bez Pracy Typowo  Naukowej, Z Takimi
           Samymi Przywilejami  Jak Inzynierowie,  Za Wyjatkiem  Mozliwosci
           Budowania  Wynalazkow. Takie  Gnomy, Tak Dlugo, Jak Nie Chca Byc
           Inzynierami, Maja Latwiej.

      Ala: Mysle, ze juz mamy ze dwie strony tego wywiadu... strach myslec,
           co by bylo, gdybys  miala jeszcze  wiecej czasu do namyslu. Moze
           wiec jeszcze co nieco o samym SGW i konczymy, dobra?

     Tuna kiwa glowa chetnie.

      Ala: Ja moze i troche wiem, ale tez moze mnie zaskoczysz! Opowiedz
           czym jest SGW.

     Tuna: Stowarzyszeniem  Gnomich  Wynalazcow, Ktorego Glownym Powolaniem
           Jest Coraz Lepsze  Poznawania Swiata, We  Wszystkich  Dostepnych
           Aspektach  I  Czynienie  Go  Lepszym,  Latwiejszym  W  Obsludze.
           Zrzesza Gnomy, Ktore Pragna Tego Samego.

      Ala: SGW jest podzielone na...?

     Tuna: Wydzialy, Zeby Nie Bylo. Kazdy Z Nich Specjalizuje Sie Z Grubsza
           W Jednym  Aspekcie - Mimo,  Ze Jest Tych  Aspektow  Tak Naprawde
           Wiecej  Niz  Samych  Gnomich  Wynalazcow  -  Mimo  To  Wszystkie
           Wydzialy  Razem  Obejmuja  Jak Najwiecej  Dziedzin,  Ktorymi Sie
           Zajmuja.

      Ala: Po jednym zdaniu o kazdym!

     Tuna: Wydzial  Gorniczo - Maszynowy  Wspiera  Gornictwo  I Budownictwo
           Podziemne, Propaguje Rozwoj Mechanizacji Gornictwa, Rozwoj Branz
           Metalurgii, Hutnictwa, Automatyzacje Podziemnych Gnomich Osiedli
           - Zreszta Po Czesci Krasnoludzkich Takze.

           Wydzial Automatyki  Uzytkowej  Poswieca Sie  Ulepszaniom Srodkow
           Sluzacych  Do Poznawania  I Modernizacji Swiata, Zglebia  Zasady
           Gnomofizyki, W Szczegolnosci Dotyczacej Napedow, Wykorzystuje Je
           Do Projektowania I Tworzenia Maszyn, Wyslugujacych W Pracy.

           Wydzial  Alchemii I Swiatopoznawstwa  Gromadzi  Wiedze Na  Temat
           Szeroko Pojetego Swiata, Szczegolnie Jego  Organicznej Czesci, A
           To Juz Bardzo Wiele - Od  Wlasciwosci  Natury,  Jej Wytworow, Po
           Tajemnice  Dzialania  Mechanizmow  Zywych. Dokladnie To, Z  Czym
           Mialam Problemy W Szkole.
           
           I  Wydzial   Awioniki   Stosowanej,   Rozszerza  Zainteresowanie
           Pozostalych  O  Badanie  Srodowiska  Do Tej Pory  Niezbadanego -
           Powietrza, Skutkow Praw Gnomofizyki I Wlasciwosci Gnomich Maszyn
           W  Nim.  Odciaza  Pozostale  Wydzialy  Z  Badan  Nad  Tym  Nowym
           Srodowiskiem, Ktoremu  Potrzeba Poswiecac  Wiele Uwagi, Odkrywac
           Je, Opisywac, Wyciagac Wnioski, Eksperymentowac.

      Ala: A skutkiem jest gnomosterowiec?

     Tuna: Na Pewno Jednym Z Owocow Tych Badan, Jednak Nie Tylko Awionicy Z
           SGW Sie Przyczynili Do Jego  Powstania, Jak  I Zreszta Nie Tylko
           Same SGW. Najwieksze Zaslugi Polozyla Gnomia Akademia Techniczna
           Z Tir Tochair.

           I tu, z wyrazna checia i  nadzieja na moje zainteresowanie, Tuna
           przystepuje  do prezentacji  noszonej  przez  siebie pamiatkowej
           gnomiej  kurtki  z naszywkami.  Z naboznym  szacunkiem  pokazuje
           poszczegolne  symbole,  odznaki,  emblematy  i  sprawnosci  -  w
           pierwszej  kolejnosci  opowiadajac o  herbach  Gnomiej  Akademii
           Technicznej,  Stowarzyszenia  Gnomich  Wynalazcow  oraz  Gnomiej
           Floty Eksploracyjnej,  z tak autentyczna duma, jakby nalezala do
           wszystkich  naraz,  choc blysk  w jej oczach  dowodzi  po prostu
           szczerego patriotyzmu.

      Ala (machajac rekoma desperacko): Wierze, wierze! Przygotowalam teraz
           na koniec serie szybkich pytan na twoj temat. Gotowa?

     Tuna potwierdza, a wiec:

      Ala: Twoje hobby?

     Tuna: Liczenie. I Sprzatanie.

      Ala: A kiedy sie okazuje, ze wszystko wokol juz posprzatane?

     Tuna: Wtedy Sie Okazuje, Ze Fanty Posprzatane Z Jednego Miejsca Leza W
           Nieladzie Gdzie Indziej.

      Ala: Jakie cechy uwazasz za najwazniejsze na co dzien?

     Tuna: Pracowitosc.

      Ala: Zyciowa maksyma, motto?

     Tuna: "Za  Lepszy   Ksztalt  Swiata",   Motto  Stowarzyszenia  Gnomich
           Wynalazcow.   Po  Raz  Pierwszy   Widzialam  Je   W  Mahakamskim
           Warsztacie - Wielkie,  Podswietlone...  Zabralismy  Je Stamtad I
           Zamontowalismy  Na Pokladzie  Gnomosterowca.  Identyfikuje Sie Z
           Nim W Pelni.

      Ala: A ja bylam prawie pewna, ze "Zeby nie bylo"!

     Tuna czerwieni sie na twarzy i zaprzecza zdecydowanie.

      Ala: Twoje ulubione miejsce w swiecie?

     Tuna: Hala Slaw Gnomiej Akademii Technicznej W Tir Tochair.

      Ala: Stoisz tam wpatrzona we wlasny portret?

     Tuna: Nie Zdawalam Do Gnomiej Akademii Technicznej. Chodzilo Mi Raczej
           O Czerpanie  Motywacji  Od Uwiecznionych  Tam  Najwybitniejszych
           Uczonych.

      Ala: To brzmi dumnie, ale troche jak pustelnia. To moze teraz pytanie
           o sprawy sercowe!  Na pewno nie bedziesz zdziwiona, jesli spytam
           o Twoje sprawy sercowe, uczucia oraz jakies perspektywy zwiazane
           ze stanem cywilnym. Rozumiesz - wielbiciele...

     Tuna: No Wlasnie!

     Zachwycam sie Tuna.

     Tuna: ...To Mi Przypomina Dlaczego Unikalam Wywiadu...

      Ala: No nie badz taka!

     Tuna macha reka stanowczo.

      Ala: Powiedz chociaz  co sobie cenisz  w mezczyznach, co zwieksza ich
           szanse u Ciebie.

     Tuna: Myslenie Glowa.

      Ala: Podobno nie da sie myslec czyms innym.

     Tuna: Ale Nie Wszyscy O Tym Wiedza.

      Ala: To moze inaczej: po ktorej randce mozna wedlug ciebie... jakby
           to powiedziec, budowac wynalazki we dwoje?

     Tuna: Po Tej, Ktora Konczy Sie Egzaminem Inzynierskim.

      Ala: Ulubione jadlo i napitek?

     Tuna: Uwielbiam Swieze Pieczywo, Takie Jakie Piekla Mama. Jesli Chodzi
           O Mieso, To Nie Zjem Niczego, Co Za Zycia Bylo Wieksze Ode Mnie,
           Z Pieczeni  Wlasciwie  Wylacznie Drob.  Doceniam Kazda  Wariacje
           Jego Przyrzadzenia,  Na Przyklad Nasz Kuk Na Sterowcu Przyrzadza
           Go Smazonego, W Smietanie. Lubie Tez Zupe Mleczna Oraz Podkradam
           Owoce Laborantowi.

      Ala: A do picia?

     Tuna: Kawa, Herbata, Czekolada.

      Ala: Herbata nie z destylatem jak to gnomka?

     Tuna: A Widzisz,  Nie Wypije Niczego, Co Uzywam  Do Udrazniania Obiegu
           Przeplywu Wody Na Gnomosterowcu. Kiedys Nie Moglam Sie Nadziwic,
           Czemu  Ubywa  Zawartosci  Ze  Zbiornika  Paliwowego,  Dzis  Moge
           Powiedziec, Ze Coraz Mniej Mnie Dziwi.

      Ala: Mhm... no to teraz: najwieksze sukcesy i porazki w zyciu?

     Tuna: Mysle, Ze Przewodzenie Pokladowym Asom Przestworzy I Wiele Moich
           Roznych  Projektow  Oraz  Artykulow,  Ktore  Powstaly  Z  Innymi
           Inzynierami I Redaktorami, To Szczegolny Powod Do Satysfakcji.

      Ala (zdezorientowana): Asom?

     Tuna: Asy, Czyli Awionicy. Od Nazwy Wydzialu, AS - Awionika Stosowana.

      Ala: Aaa...ha. A porazki?

     Tuna: Czy Ja  Wiem... Podczas  Pisania  Przewodnika  Po  Uniwersytecie
           Oxenfurckim Niechcaco Potknelam Sie O Drzwi Klatki Z Orangutanem
           - Mam Nadzieje, Ze Juz Go Zlapano.

           Albo   Na  Przyklad  Taka,  Ze  Chcialam  Zrobic  Dobry  Uczynek
           Zaprzyjaznionym  Lesnym  Elfom,  Wiec  Przyszlam  Z  Olejarka  I
           Zapasem Oleju, Aby Naoliwic Drzewa, Ktore Trzeszczaly Na Wietrze
           Ale Grzecznie Mi Podziekowano I Zostalam Z Tym Zapasem Oleju...

      Ala: Gdybys byla jakims wynalazkiem, to jakim?

     Tuna: Chyba Czyms, Co By Bawilo I Uczylo Zarazem, Nawet Jakby To Miala
           Byc Tylko Zabawka. Takie Rzeczy Sa Najbardziej Kochane I Cenione
           Przez  Ich  Uzytkownikow.  W Doroslym  Wieku  O Tym  Zapominamy,
           Dazymy Do  Praktycznosci, Do  Narzedzi  Sukcesu,  Nie Baczac  Na
           Najprostsze Wartosci, Bezdusznie.

      Ala: A twoj ulubiony wynalazek? Niekoniecznie wlasnego projektu.

     Tuna: Gnomometro! Nie Wymaga Uzasadnienia, Kto Choc Raz Jechal, Zgodzi
           Sie Ze Mna, Kto Nigdy Nie Jechal Nie Zrozumialby. Gnomosterowiec
           Tez, Zeby Nie Bylo, Ale Z Gnomometrem  Zetknelam Sie Jako Przede
           Wszystkim Z Atrakcja, A Gnomosterowiec, Poza Zrodlem Fascynacji,
           Jest Jednak Jednoczesnie Miejscem Pracy I Bardzo Trudna W Opiece
           Maszyneria.

      Ala: Noooo to fakt! Ale z takich budowanych na co dzien przez Gnomich
           Inzynierow?

     Tuna: Uwielbiam I Mam Slabosc Do Wynalazkow Automatycznych, Lub Takich
           Z  Ruchomymi   Elementami,   Jak  Moj  Pas  (gnomi  lsniacy  pas
           automatyczny),  Ale  Tez Lubie  Swoja Kurtke  (pamiatkowa gnomia
           kurtka z naszywkami). Nawet Kolezanka Istrid Pokochala Ja, Kiedy
           Jeszcze Byla, Ta Kurtka Oczywiscie, Jedynie Projektem.

      Ala: Ulubione zadanie dla stazysty SGW?

     Tuna: Jest Mi  Milo Gdy  Ktos  Uaktualnia  Tresc Ksiazek  W Bibliotece
           Pokladowej.

      Ala: A takie z ktorym sama mialas do czynienia?

     Tuna: Jako   Stazystka  Napisalam  Szesciotomowa  "Instrukcje  Obslugi
           Zachowania Sie  W Wodzie  Wystepujacej  W Stanie  Dzikim  Wraz Z 
           Charakterystyka Wody  Opracowana  Na Potrzeby  Wydzialu Awioniki 
           Stosowanej  Stowarzyszenia Gnomich  Wynalazcow Dla Gnomow, Ktore 
           Celowo  Lub  Przypadkiem   Planuja  Uczestniczyc  W  Katastrofie
           Powietrznej I Wpadac  Do Akwenow  Badz Rozbijac Sie, Ewentualnie
           Awaryjnie  Ladowac   Na  Powierzchniach   Tychze"  Na   Zlecenie
           Owczesnego  Kierownika  Wydzialu,  Pyrdka.  Bardzo Duzo  Pracy I
           Bardzo Duzo Zniechecnia, Swiadomosci Ze Przesadzam I Ze To Droga
           Do Nikad, Ale Tym Wieksza Radosc Z Efektu, Tym Bardziej, Ze Jest
           To Jednak Instrukcja Rzeczowa I Rzetelna.

      Ala: Jest gdzies do zapoznania sie?

     Tuna: Oczywiscie, Zeby Nie Bylo. Na Pokladzie Gnomosterowca.

      Ala: A ulubiony artykul w Periodicusie? Niekoniecznie wlasny...

     Tuna: Wiele Artykulow Zrobilo Na Mnie Wrazenie, Ale Musze Przyznac, Ze
           Wciaz Jestem  Pod Wrazeniem Tego, Ze Udalo Sie Zjednoczyc Wladze
           Stowarzyszen Calego Swiata  W Dziele Noworocznych Zyczen. Mamy W
           Historii Periodicusa Mnostwo Ambitnych Artykulow, Jednak Sam Ten
           Gest Dobrej Woli To Piekna Rzecz, To Jest Cos Wiecej Niz Tysiace
           Technicznych Madrosci.

      Ala: A ulubiony artykul wlasnego autorstwa?

           Tuna spoglada gdzies z zaklopotaniem i drapie sie po glowie.

     Tuna: Na To Pytanie Na Pewno Nie Odpowiem, Niektore Z Nich Powstaly We
           Wspolpracy Z Innymi, Albo W  Niektore Sama  Nie Wierzylam, A Sie
           Okazaly  Wyjatkowe Udane, Inne Skladalam  W Ostatniej Chwili, Co
           Rowniez  Dalo Mi  Wiele Satysfakcji. Ciezko Wybrac Ten Ulubiony,
           Ktory Dal Mi Najwiecej Radosci.

      Ala: Osobisty idol i dlaczego?

     Tuna: Lubie Oceniac Innych  Po Dorobkach, Poniewaz Sa To Osoby, Ktorym
           Sie Cos  Chcialo - Inzynierowie,  Z Majstrem  Ulikiem  Wlacznie,
           Wespol Z Czlonkami Gnomiej Akademii Technicznej Napracowali Sie,
           Aby Powstal  "Parseval",  Gnomosterowiec. Ich Poprzednicy Znow W
           Wyniku Wieloletniej Pracy Zalozyli Gnomometro. Gnomi Zalozyciele
           Periodicusa  Na Samym  Poczatku  Redagowali Go  W Formie Listow,
           Wysylali  Czytelnikom  I Wierzyli, Ze To Ma Sens. Redaktor  Hiir
           Przepisal Wszystkie  Archiwalne Wydania  Periodicusa Do Archiwum
           Redakcji  I Zachowal Jego Ciaglosc. Wielu Tworcow Zaprojektowalo
           Liczne Miejsca,  Powolalo Do  Istnienia Budynki, Osiedla I Rozne
           Zrzeszenia,  A Nawet  Powolalo Do Zycia  Drobiazgi, Na  Przyklad
           Nowe Sztuki Odziezy. Ktos  Zredagowal Bardzo  Obszerne  Slowniki
           Hen  Llinge,  Dostepne  W  Oxenfurcie,  Po  Dorobku  Poznaje Sie
           Najwybitniejszych Truwerow I Zazdrosci Sie Im Nie Tylko Talentu,
           Ale I Checi Do Dzielenia Sie Nim.
           To Wszystko Osoby, Ktorym Chcialabym Towarzyszyc W Ich Czasach I
           Byc Swiadkiem Narodzin Ich Dziel, Narodzin Owego Lepszego Swiata,
           Ktory Czasem Mamy Okazje Podziwiac.

      Ala: Co bys radzila samej sobie z przeszlosci i sobie z przyszlosci?

     Tuna: Tej Z Przeszlosci Mniej Pracoholizmu, A Wiecej Czasu  Spedzanego
           Z Innymi,  Natomiast Tej  Z Przyszlosci  Przypomnialabym,  Bo Na
           Pewno Zapomni, Ze Nie Trzeba, W Znaczeniu Metaforycznym Pilnowac
           Maszynerii Swiata, Doskonale Pracuje Bez Niczyjej Pomocy.

      Ala: Najbardziej sie boisz...?

     Tuna: Lasow. Jawia Mi Sie Jako  Nieuporzadkowane,  Niezorganizowane...
           Nie  Mam Zaufania  Do Lasow.  Zyja W Nich  Na Wolnosci Zwierzeta
           Wieksze  Ode Mnie, Ktore Moga Mnie  Zjesc, Nie Ma W Nich Zadnych
           Zasad,  Zadnej  Technicznej  Logiki...  Tego  Moze  Nie Bedziemy
           Publikowac, Dobrze?

      Ala (z wesoloscia): No co ty!  To bedzie najlepsza wypowiedz!  A poki
           co, masz  z pewnoscia sporo planow, zamierzen i ambicji, pochwal
           sie choc czescia z nich.

     Tuna: Mam Nadzieje, Ze W Moim Zyciu Zmieni Sie Wylacznie Wyksztalcenie
           Na Lepsze I Doswiadczenie Na Bogatsze Oraz, Ze Periodicus Bedzie
           Mimo  Wszystko  Wychodzil  Regularnie.  Tak, Czytajacy  Me Slowa
           Redaktorzy, Wlasnie Do Kolezenstwa Mowie.

      Ala: W  zasadzie  teraz  mialam   oswiadczyc,  ze  wlasnie  zycze  Ci
           spelnienia tych zamierzen, ale moze po prostu zamiast tego wezme
           sie do roboty i przepisze wywiad do zlozenia...

     Tuna: Bardzo Dobrze, Ala, Za Dwa Dni Chce Miec Czystopis Na Biurku.

           Otwieram usta, by zaprotestowac, ale Tuna macha reka stanowczo,
           dajac mi jednoznacznie do zrozumienia, ze na zadne dyskuje juz
           mi nie pozwoli. Zastrzaskuje tym szybciej notes w nadziei, ze i
           jej nie przypomni sie nic przydlugawego, co bym oczywiscie tez
           musiala przepisywac.

           A przeciez trzeba jeszcze obgadac Tune z jej najblizszymi! Nie
           ma sprawy!

                                    -=<( )>=-

        _ \             _)            |      _)        | _)          
        __/ _ \ \ \  \ / |   -_)   _` | _  /  |   -_)  |  |          
       _| \___/  \_/\_/ _| \___| \__,_| ___| _| \___| _| _| _) _) _) 

     --------------------------------------------------------------------
     Ulik Indagatrix, Mistrz Stowarzyszenia Gnomich Wynalazcow,
     zwierzchnik Tuny:


     Pisanie   peanow   nigdy   nie  bylo  moja   mocna  strona,  pisanie
     czegokolwiek poza  opracowaniami  naukowymi rowniez, jesli juz o tym
     mowa.

     Jednak w przypadku Kierownik Tuny sprawa jest wyjatkowo prosta.

     Gdyby  nie ona  (i dwie inne gnomki)  prawdopodobnie  S.G.W.  byloby
     jeszcze  bardziej  ekscentryczne  i oderwane  od wydarzen w swiecie.
     Ja bylbym na pewno.

     Kolezanka  Tuna  jest jednym  z tych  niewielu  Inzynierow,  ktorych
     kariere  przyszlo  mi  sledzic  od  samego  poczatku,  kiedy  po raz
     pierwszy   pojawila  sie   w  Gnomim  Miescie,  z   dokumentami  dla
     Ventmara, nie miala pojecia, w ktora strone dokreca sie sruby.

     Sledzenie  Jej  kariery  od tego momentu  do momentu  objecia stolka 
     Kierowniczego  bylo rzecza...  niezwykla  i przerosla  ona  wszelkie
     oczekiwania wobec jej osoby.

     Jesli jest ktos kto trzyma na biezaco reke na pulsie to Ona.

     Jesli  potrzebuje  pomocy  w  ustaleniu  tego  co  jest  wazne  i do
     zrobienia,  by  sprobowac  odkopac  sie  z  nigdy  niemalejacej gory
     dokumentow lezacych na moim biurku to zwracam sie do Kierownik Tuny.

     Jesli  musze odpoczac  od zgielku  sterowca  i wybrac sie w dzicz to
     smialo moge  powierzyc  rozwiazywanie  wszelkich  pilnych  problemow
     Kolezance Tunie i jej osadowi.

     Jesli  pewnego dnia  z tej dziczy  mialbym  nie wrocic  to moge  byc
     spokojny  o   Stowarzyszenie,  bo   Kierownik  Tuna  wraz  z  reszta
     zespolu bedzie  na miejscu  by przejac ster i kontynuowac Lot...

     I najprawdopodobniej S.G.W. by tylko na tym skorzystalo.

     --------------------------------------------------------------------

     Isil de Soreil, Zarzadczyni "Bialego Kla", Radna Oxenfurckich
     Truwerow, Redaktorka Periodicusa, bliska przyjaciolka Tuny:


     Tuna... To jedna  z tych osob  ktore znam, odkad pamietam. W myslach
     jawi mi sie jej obraz,  jak miala  jeszcze  dwie  urokliwe  wisniowe
     kitki i cala  emanowala mlodzienczym, w dwojnasob urzekajacym gnomim
     wdziekiem - nawet  i teraz  ma go  wrecz  w nadmiarze - choc (bardzo
     zasluzenie)  jest na  stanowisku  kierowniczki  Wydzialu  Awioniki i
     Redaktor Naczelnej naszej gazety. 

     Tuna... To profesjonalna inzynier - kazdy z projektow jaki prowadzi,
     doprowadza do perfekcji przez duze P.

     Tuna... To gnomka  o niezwyklym  poczuciu  humoru  (szczerze polecam
     kazdemu   zapytac  ja   o  kalambury  i  slimaka,  nikt  nie  bedzie
     zawiedziony).

     Tuna... To gnomka  niebywale  pomocna.  Wiele razy  z jej  bezdennej
     uczynnosci  korzystalam i jestem jej za to niebywale wrecz wdzieczna
     - Tunka, merci!

     Wreszcie,  w ramach podsumowania  po prostu  napisze, ze Tuna to nie
     tylko  Naailepsza  Inzynier,  ale i  osoba  tak  sympatyczna, ze nie
     sposob jej nie lubic, czy tez nie podziwiac - jest wspaniala.

     --------------------------------------------------------------------

     Istrid Fiorsdatter, Kierowniczka siostrzanego Wydzialu Gorniczo -
     Maszynowego Stowarzyszenia  Gnomich  Wynalazcow, wspolpracowniczka
     i rowniez bliska przyjaciolka Tuny:


     Zbieralam sie  tak  w sobie,  coby o  Kolezance Tunie  cos napisac i
     wychodzi mi,  ze duzo  latwiej  mi sie  opowiada,  aby  tym,  ktorzy
     Kolezanki nie znaja, krotko przyblizyc jej osobe.

     Dla mnie Kolezanke mozna opisac:
 
     Niesamowicie   ambitna,   niesamowicie   konsekwentna   i   odrobine
     zbzikowana. Jak Kolezanka sie  na jakis pomysl zapali, to trudno jej
     go wybic  z glowy,  za dawnych dni  moja znajomosc  z Kolezanka Tuna
     opierala sie  wlasnie na  tym,  ze ona cos  wymyslala, a ja z gruntu
     mowilam 'nie' tak  dla  zasady.  Nawiasem  mowiac  mam  nadzieje, ze
     obecnie  nie ma mi  tego za zle,  bo dotarlysmy sie  jak zebatki tej
     samej maszyny.

     Jak ktos chce  zrealizowac  cos niemozliwego, to polecam skreslic do
     Kolezanki  Tuny,  mysle, ze  musi sie  to udac, bo  w innym  wypadku
     Kolezanka  Tuna  gotowa  zatrzymac swiat, by zbadac, czy cos sie nie
     poprzestawialo w jego mechanizmach!

     Co jeszcze moge  powiedziec  to to, ze  Kolezanka Tuna  nie  sypia i
     czesto  jako  jedna  z  niewielu  wspiera  wszystkie  przesylane nam
     projekty.   Przy  czym    z  jej   inicjatywy   warsztat  opuszczaja
     najbardziej szalone wynalazki takie jak dla przykladu wrotki...

     Nie  wiem   co   by   tu   jeszcze o Kolezance  napisac,   w  ramach
     doprecyzowania  polecam podejsc na sterowiec na czekolade, to pewnie
     pewnie wiecej opowiem.

                                    -=<( )>=-

     No i to wszystko w tej Rozkladowce! Beda kolejne, jak zwykle zreszta
     wraz z wypowiedziami bliskich, wiec wypatrujcie kolejnych numerow, w
     ktorych  przeczytacie   nie  mniej  ciekawe  wywiady,  przyblizajace
     sylwetki kolejnych nietuzinkowych osob. Do przeczytania zatem! Pa!


.  ,_,                                             ___,  |)  _           ,_,  .
. (o,o)                                           (-/_|  /  '_|         (o,o) .
|./)_)                                           ._/  |_/|_/(_|_,        (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o

> przeczytaj strone 5

Zatytulowano: S jak Sojka                   

o--------------------------------------------------------------------------o
|                                                                          |
|     __      Z cyklu            ___          ___                          |
|   _( o)>   ZWIERZETA          ( (          ( (                           |
|  (_{__)     POCZTOWE          _)_)   jak   _)_) O J K A                  |
|    ||                                                                    |
.     ""                                                                   .
.                                                                          .

     Powracamy  do cyklu  prezentujacego  popularne  zwierzeta pocztowe. W
  poprzednich numerach przedstawilismy (w porzadku chronologicznym) sokola
  i szczura (numer 44),  nietoperza,  golebia,  gwarka, kruka,  maskonura,
  wreszcie papuge (do numeru 51  -  przy czym wedlug  oficjalnej numeracji
  trzymacie w rekach 59. wydanie pisma). Pod nieobecnosc Red. Vyery posta-
  ram sie uzupelnic informacje o jednym ze zwierzat dotychczas nieslusznie
  pominietych, zachowujac forme poprzednich opisow - a wiec miniwywiadow z 
  wlascicielami.
     
     Sojka to ptak lesny z rodziny krukowatych, spotykany tez na lakach, a
  nawet  w miastach  obu kontynentow.  Zapewne kazdy ja widzial,  choc nie 
  wszyscy znaja jej nazwe: jasnobrazowe upierzenie,  bialy brzuszek i cha-
  rakterystyczne  niebieskie piora,  halasliwe zachowanie,  rozmiar troche 
  wiekszy od sroki. Ze swymi krukowatymi pobratymcami dzieli inteligencje, 
  ciekawosc i ruchliwosc, natomiast  nie dzieli upodoban kulinarnych - nie 
  je miesa.  W warunkach naturalnych  jada orzechy, zoledzie, owoce lesne, 
  jaja.  Udomowiona  sojka  chetnie siega tez  po wieksze owoce,  w zamian
  oferujac wlascicielowi szybkie uslugi pocztowe (zwlaszcza z terenow les-
  nych) i swe nienarzucajace sie przesadnie towarzystwo.
     
     Dlaczego sojka?
     
  - Bo to ladny ptak! Przy tym wesoly i inteligentny.
  - Czesto chodze po lasach, tam moja sojka blyskawicznie dociera do celu!
  - Nie gada. Lubie, jak inni wykonuja rozkazy bez gadania.
     
     Podsumowujac:  Jesli ktos czesto  przebywa w lasach i nie przeszkadza
  mu dyskretna i nieco niepowazna prezencja zwierzecia,  powinien zastano-
  wic sie nad sojka. No i jest to wybor dosc oryginalny - nieczesto widuje
  sie wlascicieli tych ptakow.
     
     Dlaczego nie sojka?
   
  - Inne sojki strasznie skrzecza. A jak moja sie przylaczy w najmniej od-
    powiednim momencie? Zawsze moze sie zdarzyc...
  - Kruk wyglada powazniej, z papuga bym pogadal.  Co ja w niej widze? Ale
    na razie nie zamieniam na nic innego.
  - Wybredny ptak. Gdzie ja mu owoce znajde w srodku zimy?
     
     Podsumowujac: Jesli zalezy Ci, drogi Czytelniku,  na powierzchownosci
  mrocznej i dostojnej, szukaj raczej kruka lub nietoperza. Jesli spedzasz
  wiekszosc  czasu  na pokladzie  statku albo w wysokich  gorach,  rowniez 
  mozesz wybrac zwierze bardziej odpowiednie.
     
     Co jada sojka?
     
  - Jaja, owoce. Rowniez te zbierane razem z ziolami  -  nie mialam z nimi
    co robic, bo w skupie smiesznie tanie. Szkoda tylko, ze moja sojka nie
    odroznia malin, poziomek i jagod.  Grymasi, ze juz to zna i domaga sie
    winogron!
  - Jablka  sa  tanie,  jaja mozna  caly rok wybierac z kurnikow. Je nawet 
    kasztany.
     
     Podsumowujac: Zadne z moich rozmowcow nie zaobserwowalo, by sojki zy-
  wily sie same podczas wycieczek na poczte.  Zroznicowana dieta, wazna by
  skutecznie oswoic zwierze, moze obejmowac jaja, jablka, gruszki, agrest,
  wisnie, czeresnie, truskawki, winogrona, sliwki - wiekszosc do znalezie-
  nia w opuszczonych sadach,  czesc do kupienia  w karczmach i sezonowo na 
  targowiskach.  Jak wspomniala jedna z rozmowczyn, sojka jada tez  drobne
  owoce znajdowane przez zielarzy (nie rozrozniajac gatunkow),  wybor tego
  zwierzecia moze wiec zainteresowac osoby parajace sie zielarstwem.
     
     Aby zakupic sojke nalezy zaglebic sie w lasy na wschodzie Brugge.

.  ,_,                                                                ,_,  .
. (o,o)                    Zebral i opisal                           (o,o) .
|./)_)              Giacomo Boccanegra di Chivasso                    (_(\.|
|  " "                                                                " "  |
o--------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 6
Zatytulowano: Teoria Wspinania - Poradnik   

o-------------------------------------------------------------------------o
|                                                                         |
|                 ____,              _   _,                               |
|                (-|                (-|  |                                |
|                 _|, E O R I A      _|/\|, S P I N A N I A               |
.                (                  (                                     .
.                                                                         .
.                    ~~o)>--- PORADNIK ---<(o~~                           .

     Kazdemu z nas  zdarza sie nieraz sytuacja,  w ktorej musimy szybko
   kogos dogonic (na przyklad zlodziejaszka, ktory wlasnie porwal nasza
   sakiewke) albo szybko komus  uciec (na przyklad  rozbojnikowi, ktory
   chcialby porwac nasza sakiewke i bogowie wiedza, co jeszcze). Zdarza
   sie tez, ze nie  chcemy nadkladac drogi, gdyz zaraz zrobi sie ciemno
   albo nie  mamy ochoty zapuszczac sie  na jakies terytorium.  I wtem!
   Wyrasta przed nami skalna sciana.  Powstaje dylemat - zgubic naszego
   zlodziejaszka?  Nadlozyc  jednak nieco  drogi? Czy  tez wspinac  sie,
   ryzykujac upadek i polamanie konczyn czy nawet skrecenie karku?
  
     Z pomoca  przychodzi  nasz poradnik,  ktory wylozy  zadnemu wiedzy
   Czytelnikowi podstawy Teorii Wspinania w przystepny sposob.
   
     Uwaga!  Najpierw jednak  wyprobujcie nasze  rady  w kontrolowanych
   warunkach i bezpiecznym otoczeniu!*
   
   
                     ~~o)>--- PODSTAWY ---<(o~~       

 
     Wystajace  fragmenty skaly,  ktorych lapiemy  sie dlonmi  nazywami
   CHWYTAMI.  Wystajace  fragmenty  skaly,  na ktorych  stawiamy  stopy
   nazywamy STOPNIAMI.  Nieraz jestesmy zmuszeni wspinac sie fragmentem
   sciany pozbawionym stopni.  Wtedy mozemy  opierac stopy  na plaskiej
   scianie,  liczac  na  tzw.  TARCIE   pomiedzy  powierzchnia  buta  a
   chropowata  skala. Mokre  (np. spocone) dlonie  trzymaja sie chwytow
   duzo gorzej.  Buty z gruba  podeszwa duzo  latwiej  zeslizguja sie z
   niewielkich stopni.  Aby uniknac  problemu  spoconych  dloni  (ktory
   pojawia sie wcale czesto,  wiadomo - stres, zmeczenie  -  te sprawy),
[linia 40/179 - ENTER by przejsc dalej, q by przerwac, ? by uzyskac pomoc]

   mozemy co jakis czas  zatrzymywac sie w pozycji stabilnej i wycierac
   je o ubranie czy specjalnie  przygotowana chustke. Cykliczne postoje
   w wygodnej, niemeczacej nas pozycji pozwalaja tez rozluznic rece i w
   ten sposob odpoczac wyczerpanym od wspinaczki  miesniom.  Znalazlszy
   pozycje, w ktorej utrzymujemy sie samymi tylko nogami (idealnie) lub
   z niewielka pomoca  (jednej) reki (tez dobrze),  wykorzystajmy ja do
   krotkiego odpoczynku - pozniej moze nie byc takiej okazji.

   
                       ~~o)>--- SILA ---<(o~~       
   
   
     Sila sie we wspinaniu przydaje. Nie bedziemy oszukiwac Czytelnikow,
   ze tak  nie jest.  Jednakze, gdy slysze  doroslego czlowieka zdrowej
   postury (a slyszalam ostatnio),  mowiacego "Nie dam rady sie wspinac,
   nie jestem dosc silny.", to z szoku az sama nie wiem, co powiedziec.^1
   Uzywasz swoich nog  do chodzenia? Znaczy  masz w nich dosc  sily, by
   Cie uniosly. Potrafisz machac  mieczem, moze nawet  tarcza? Swietnie,
   to znaczy, ze Twoje rece tez  jakos sobie radza. Wspinanie (nawet na
   trudnych drogach) bynajmniej nie polega na podciaganiu sie na rekach
   jak na jakims  specjalnym przyrzadzie do cwiczenia sily.  Przeciwnie,
   im wiecej  masz doswiadczenia,  im wiecej znasz  techniki, tym mniej
   wkladac  bedziesz  we wspinanie  sily.  Wiele ruchow  mozna  wykonac
   SILOWO  lub TECHNICZNIE.  Jesli brakuje Ci  sily, wybieraj  te druga
   opcje  -  mysl!  Jest to  zreszta  opcja preferowana  -  pomaga  sie
   rozwinac i przygotowac na trudniejsze wyzwania w przyszlosci.
   
   ^1 Widzieliscie  kiedys malutkie gnomiatka  wspinajace sie beztrosko,
   podczas   zabawy  z  rowiesnikami?   Gwarantuje,   ze  duzej  czesci
   Czytelnikow siegalyby do kolan,  a obwod ramienia  takiego chucherka
   bylby jak dwa zlaczone Wasze palce.  Jesli nie widzieliscie, polecam
   przechadzke po skalach Tir Tochair. 
   
   
                     ~~o)>--- MYSLENIE ---<(o~~


      Wbrew  pozorom  myslenie  jest  podczas  wspinania  bardzo  wazne.
   Zwlaszcza  wtedy,  gdy wspinamy  sie sami  (w  sytuacjach zagrozenia
   itp.),   kiedy  nie  mamy   ze  soba  osoby,   ktora  moglaby  pomoc,
   przyasekurowac  nas czy podpowiedziec  cos z dolu, np.  gdzie mozemy
   postawic stope. Gdy wisimy na scianie (plaskiej czy pochylej w jedna
   czy druga strone  -  bez znaczenia),  czesto trudno nam dostrzec, co
   dzieje sie na wysokosci  naszych stop.  Nie wiemy wiec,  gdzie stope
   postawic i wiszac na samych rekach  rozpaczliwie szukamy stopni. Ten
   scenariusz to  niezawodny sposob,  by przedwczesnie  zmeczyc miesnie
   rak i nie  dac sobie rady  na drodze na miare  naszych mozliwosci. A
   przeciez ten  kawalek skaly,  ktory jest na  wysokosci  naszych stop
   dopiero co  znajdowal sie  na wysokosci  naszych oczu (zakladajac te
   typowa sytuacje,  ze idziemy  w gore).  Zapamietajmy wiec  pare cech
   szczegolnych, zaplanujmy co zrobimy trzy czy piec ruchow dalej.
   
     Chwytow dla rak rowniez szukajmy, bedac w pozycji bezpiecznej oraz
   stabilnej.  Nie meczmy sie  nigdy bez potrzeby.  Najpierw obejrzyjmy
   sobie sciane, wymacajmy ja, pomyslmy co zrobimy i jakie jest ryzyko,
   ze sie nie uda, jakie jest ryzyko, ze zrobimy sobie krzywde.
   
     Dobrym pomyslem jest zapieranie sie  nogami w SZCZELINACH (waskich
   zaglebieniach w skale) czy  ZACIECIACH (miejscach, gdzie dwie skalne
   sciany spotykaja sie pod katem prostym; odwrotnosc: KANT). W pewnych
   warunkach mozemy tez wykorzystac  piete, haczenie palcami u stop lub
   kolano. Ogolnie: szukajmy pozycji odpoczynkowych,  a jest szansa, ze
   wespniemy sie wyzej niz  goniacy nas zboj, nawet jesli to on posiada
   posture, no coz... zboja.

 
                   ~~o)>--- WYTRZYMALOSC ---<(o~~ 


     Z wytrzymaloscia  przy wspinaniu  jest troche  podobnie jak z sila.
   Nie mozna  powiedziec,  ze sie nie przydaje,  ale zdecydowanie  jest
   przereklamowana. Oczywiscie istnieja dlugie drogi,  na ktorych nawet
   majac dobra technike zmeczymy sie  niemozebnie, jednak najwazniejsze
   jest myslenie o tym, co robimy i oszczedzanie naszych, ograniczonych
   przeciez zasobow,  tj. sily.  U poczatkujacych  pierwsza omdlewajaca
   czescia ciala  sa rece.  Siegamy chwytow,  zginamy rece,  by siegnac
   jeszcze wyzszych  chwytow i tak  dalej.  Po jakichs  pieciu minutach
   przedramiona plona  zywym ogniem,  chca odpadac,  a my myslimy sobie:
   "Nigdy  wiecej!".   Podstawowym  sposobem   oszczedzania   rak  jest
   przeniesienie czesci odpowiedzialnosci na NOGI. Jak to zrobic? Miast
   podciagac sie na rekach, wypychajmy cialo ku gorze, dzwigajac sie na
   nogach. Rada niby banalna, ale zlota.  Przekona sie o tym kazdy, kto
   sprobuje i  porowna te dwa sposoby.  Pamietajmy, by przez najdluzszy
   mozliwy  czas  miec  wyprostowane rece.  W ten  sposob  zmeczymy sie
   znacznie mniej.  Jesli nie wierzycie,  sprobujcie powisiec  sobie na
   galezi  na prostych  rekach i dla  porownania na  zgietych - wnioski
   nasuna sie same. Zgiete  nogi natomiast  nie sa tak  wielkim kosztem.
   Dodatkowo  maja  potencjal do  wyniesienia nas  wyzej,  gdy beda sie
   prostowac. Jesli wiec mamy wybor - zginajmy nogi.

     Sklonnosc do  niepotrzebnego zginania  rak jest dosyc (zbyt) mocno
   zakorzeniona w naturze humanoidow. Bywa, ze nawet nauczywszy sie juz
   pamietac,  ze sposob ten nie poplaca,  nagle zapominamy o tym, kiedy
   przyjdzie nam schodzic  po skalnych scianach w dol.  Dlatego jeszcze
   raz - pamietajmy o uginaniu raczej nog niz rak nawet przy schodzeniu.
   Pozwoli to zwiekszyc wytrzymalosc naszych miesni po wielokroc.
   

                     ~~o)>--- ZRECZNOSC ---<(o~~   
 

     W niektorych sytuacjach przydaje sie rowniez zrecznosc. Wyobrazmy
   sobie,  ze widzimy  bardzo  dobry  chwyt  tuz  za  granica  naszego
   wygodnego zasiegu. To znaczy:  jest tuz, tuz,  wygodny jak marzenie,
   Ach! Jakze bysmy  sie go zlapali! Probujemy  siegnac... brakuje nam
   dziesieciu centymetrow... juz tylko pieciu... I wtem! Nagle tracimy
   rownowage, spadamy w dol na ostre skaly,  a reszta jest cierpieniem.
   Jesli nie chcemy tak skonczyc, potrzebujemy nieco wyczucia tego jak
   dobrze sie trzymamy. Zrecznosci.  Umiejetnosci zachowania rownowagi
   nawet w bardzo dziwnych pozycjach. Jak rzecze zart: "Siegania prawa
   noga za lewe ucho."

 
                     ~~o)>--- PSYCHIKA ---<(o~~       
     

     Ostatnim aspektem,  o ktorym koniecznie  chcialabym wspomniec jest
   psychika. (Nie moge  tu wspomniec  o wszystkich aspektach,  gdyz nie
   chce  szanownych  Czytelnikow zanudzic.  Byc moze  wspomne  o nich w
   nastepnym odcinku,  jesli pojawi sie  zainteresowanie  takowym.) Jak
   jednak juz rzeklam, o psychice wspinacza trzeba wspomniec koniecznie.
   Wspinanie jest  aktywnoscia sportowa,  angazujaca cale cialo. Wymaga
   pokonywania wlasnych barier i ograniczen. Dlatego tak wazne jest, by
   sie nigdy nie poddawac. Zelazna psychika to podstawa!


                    ~~o)>--- POWODZENIA! ---<(o~~ 
 
   
  *Redakcja nie ponosi odpowiedzialnosci za urazy powstale u Czytelnikow
  podczas lekkomyslnego  wspinania. Nieraz  od wspiecia lub  niewspiecia
  sie moze  zalezec  Wasze zycie  -  wtedy polecamy  skorzystac z  rad i
  zwiekszyc swoje szanse. Nie szarzujcie jednak bez potrzeby.

.  ,_,                                                               ,_,  .
. (o,o)                                                             (o,o) .
|./)_)                  Vyera Graff von Habenix                      (_(\.|
|  " "                                                               " "  |
o-------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 7
Zatytulowano: Gotuj z elfem                 

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                   _.......__                                |
|                             ,-"``           ``"-.                           |
|                             |:------.-'      _.-'\                          |
|                             ||______|`  ' ' `    |                          |
|                             ||------|            |                          |
|                            _:|______|            |_                         |
.                          (```"""""""|            |``)                       .
.                          \'._       '-.........-'_.'/                       .
                            '._`""===........===""`_.'
                               ``"""=========="""``
                 ,-.     .                         .
                /        |        o                |  ,-
                | -. ,-. |-  . .  ,    ,-,     ,-. |  |  ,-. :-.-.
                \  | | | |   | |  |     /      |-' |  |- |-' | | |
                 `-' `-' `-' `-`  |    '-'     `-' '  |  `-' ' ' '
                                 -'                  -'

       Niesmialo  powitac pragne  szanownych Czytelnikow  w jakze  krotkim
     a byc moze  pouczajacym artykule.  Postaram sie  przyblizyc  Wam dwie
     proste  do wykonania  potrawy, jedna jeno deserowa, druga  zas bedaca
     pelnoprawnym posilkiem.
       Prostota wykonania obu  zaskoczy, takze uniwersalnosc. Poza kilkoma
     podstawowymi  skladnikami,  obowiazkowymi  dla  obu,  zostawiam  Wam,
     Czytelnicy, dowolnosc w doborze  pozostalych, w zaleznosci od Waszych
     upodoban kulinarnych.

       Biszkokt,  czy  tez  biszkopt,  jest w  ogolnosci ciekawa  podstawa
     wielu tortow czy deserow. Wymaga niewiele  wkladu pracy, smakiem swym
     urzeka. Multum mozliwosci doprawienia czy przyozdobienia zachwyca.

       Do wykonania takowego biszkoptowego ciasta potrzebne nam beda:
     - 4 jaja kurze,
     - szczypta soli,
     - 3/4 szklanki cukru,
     - pol szklanki maki pszennej,
     - odrobina soku z cytryny (opcyja).


       Zaczynamy od rozdzielenia jaj  na zoltka i bialka. Te drugie bijemy
     na sztywna piane, dodajemy  powoli w czasie bicia  cukier. Do gotowej
     piany  dodajemy  sok  z cytryny  oraz  zoltka, mieszamy. W  ostatniej
     kolejnosci  dodajemy powoli  make i delikatnie  mieszamy by piany nie
     zmacic.
       Przykladowy gust zaklada dodanie  na tym etapie odrobiny  wanilii i
     cynamonu.  Calosc z kolei  wlewamy do  formy i pieczemy  podlug miary
     gnomiej  na sto  i osiemdziesiat  punktow  przez  okolo pol  godziny.
     Po  ostygnieciu tniemy  poziomo ciasto, przekladamy  dzemem owocowym,
     na gorze polozyc mozna polowki truskawek.

       Pochodna owego biszkoptu  bedzie odmiana znanego z Bretonii omletu,
     potrawy prostej do wykonania, rownie uniwersalnej, z historia jeszcze
     dluzsza, siegajaca najmniej  dziewiecset lat, a rozpowszechnionej tak
     bardzo ze  paradoksalnie wlasnie w Bretonii  jej nie uswiadczymy, zas
     jednoczesnie tej samej, z ktorej wywodza sie znane wszystkim bywalcom
     Zajazdu 'Bialy Kiel' nalesniki.

       Do wykonania omletu biszkoptowego potrzebowac bedziemy:
     - 2 jaja kurze,
     - 2 lyzki maki pszennej,
     - 2 lyzki mleka,
     - szczypta soli i cukru.

       Oddzielamy, podobnie jak w  przypadku biszkoptu, bialka jaj od  ich
     zoltek. Bialka bijemy na piane,  najsztywniejsza, dodajemy sol bijac.
     Nastepnie  dodajemy zoltka,  cukier, i dokladnie  mieszamy. Na koniec
     powoli  wsypujemy  make,  dodajemy  mleko,  i   mieszamy  delikatnie.
       Tu podobienstwa obu  sie koncza. Gotowa  mieszanke mozemy doprawic,
     nie  musimy. Gust  przykladowy zaklada dodanie  na tym  etapie troche
     krojonego  zoltego  sera. Podsmazamy lekko,  skladamy wpol,  po  czem
     smazymy na patelni okolo trzech  minut, odwracamy i smazymy tyle samo
     czasu. Gotowy okraszamy dzemem, na przyklad ze sliwek lub wisni.

       Zyczac smacznego zachecam do samodzielnych eksperymentow w kuchni,
.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                     --Nahaan aen Dol Blathanna    (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 8

Zatytulowano: Periodicus bawi i uczy        

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|                                                                             |
|                 ~*~    R   O   Z   R   Y   W   K   A    ~*~                 |
|                                                                             |
|                                                                             |
|    Czy to dla zabicia czasu, zaznania odrobiny rozrywki czy sprawdzenia     |
|     swojej wiedzy o otaczajacym nas swiecie - zapraszamy do krzyzowki!      |
|                                                                             |
|                        -=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-                        |
|                         Krzyzowka: Stolice w Ishtar                         |
|                        -=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-                        |
|                                                                             |
|    Hasla w ponizszej krzyzowce to nazwy stolic podanych w opisie panstw,    |
|    krolestw badz ksiestw. Nazwy dwuczlonowe nalezy wpisywac bez przerw.     |
|    Litery w polach oznaczonych gwiazdka (*) ukladaja sie w rozwiazanie.     |
|                                                                             |
|                                                              Powodzenia!    |
.                                                                             .
.                                                                             .
                                                                               
                                                                              
    -=  P O Z I O M O  =-                                                     
                                                                              
   2. Lyria i Rivia (letnia)                                ___               
   4. Brugge                                               |3  |              
   6. Lyria i Rivia (zimowa)                               |   |              
   8. Kovir i Poviss (letnia)       ___                 ___|___|___ ___ ___   
  10. Kaedwen                      |1  |               |2  |   |   |   |  *|  
  12. Kovir i Poviss (zimowa)      |   |               |   |   |   |   |   |  
  14. Kerack                       |___|               |___|___|___|___|___|  
  16. Nilfgaard                    |   |                   |   |              
  18. Verden                       |   |                   |   |              
                ___ ___ ___ ___ ___|___|                   |___|              
               |4  |   |   |   |   |   |                   |   |              
               |   |   |   |   |   |   |                   |   |              
               |___|___|___|___|___|___|                   |___|              
                                   |   |                   |   |              
    -=  P I O N O W O  =-          |   |                   |   |              
                                   |___|    ___ ___ ___ ___|___|    ___       
   1. Creyden                      |   |   |6  |   |5  |   |   |   |7  |      
   3. Temeria                      |   |   |   |   |   |   |   |   |   |      
   5. Aedirn                       |___|   |___|___|___|___|___|   |___|      
   7. Redania                      |   |           |   |           |   |      
   9. Ellander                     |   |           |   |           |   |      
  11. Toussaint             ___ ___|___|___ ___ ___|___|___ ___    |___|      
  13. Bremervoord          |8  |  *|   |   |   |   |   |   |   |   |   |      
  15. Attre                |   |   |   |   |   |   |   |   |   |   |   |      
  17. Cidaris           ___|___|___|___|___|___|___|___|___|___|   |___|      
                       |9  |                       |   |           |   |      
                       |   |                       |   |           |   |      
    ___                |___|        ___            |___|           |___|      
   |11 |               |   |       |13 |           |   |           |   |      
   |   |               |   |       |   |           |   |           |   |      
   |___|        ___    |___|    ___|___|___ ___ ___|___|___ ___ ___|___|___   
   |   |       |15 |   |   |   |10 |   |   |   |   |   |   |   |   |  *|   |  
   |   |       |   |   |   |   |   |   |   |   |   |   |   |   |   |   |   |  
   |___|       |___|   |___|   |___|___|___|___|___|___|___|___|___|___|___|  
   |   |       |   |   |  *|       |   |           |   |           |   |      
   |   |       |   |   |   |       |   |           |   |           |   |      
   |___|       |___|   |___|       |___|           |___|           |___|      
   |   |       |   |   |   |       |   |           |   |           |   |      
   |   |       |   |   |   |       |   |           |   |           |   |      
   |___|       |___|   |___|       |___|    ___ ___|___|___ ___ ___|___|      
   |   |       |   |   |   |       |   |   |14 |   |   |   |17 |   |          
   |   |       |   |   |   |       |   |   |   |   |   |   |   |   |          
   |___|___ ___|___|___|___|___ ___|___|   |___|___|___|___|___|___|          
   |12 |   |   |   |   |   |   |  *|   |           |   |   |   |              
   |   |   |   |   |   |   |   |   |   |           |   |   |   |              
   |___|___|___|___|___|___|___|___|___|           |___|   |___|              
   |   |               |   |       |   |                   |   |              
   |   |               |   |       |   |                   |   |              
   |___|               |___|       |___|                   |___|              
   |   |                           |   |                   |   |              
   |   |                           |   |                   |   |              
   |___|                           |___|    ___ ___ ___ ___|___|___ ___       
   |  *|                           |   |   |18 |   |   |   |   |   |  *|      
   |   |                           |   |   |   |   |   |   |   |   |   |      
   |___|___ ___ ___ ___ ___ ___ ___|___|___|___|___|___|___|___|___|___|      
       |16 |   |   |  *|   |   |   |   |   |               |  *|              
       |   |   |   |   |   |   |   |   |   |               |   |              
       |___|___|___|___|___|___|___|___|___|               |___|              
                                   |   |                   |   |              
                                   |   |                   |   |              
                                   |___|                   |___|              
.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                                            SzN    (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o