Periodicus numer 57

Krucjata, Floren, Swieto Paczka, ciala

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                           Data wydania: dwudziesty piaty dzien pory Blathe  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
                          Witamy naszych czytelnikow,
                                        
          Nieoczekiwanie  dzisiejsze wydanie  Periodicusa zdominowaly
          paczki!  Ale chyba  nie ma  czemu sie dziwic, skoro jeszcze
          niedawno,  i to  na rozne  sposoby, celebrowalismy  w wielu
          kulturach  na swiecie  objadanie sie  nimi - w  dzisiejszym
          numerze  przeczytacie  w zwiazku z tym  o Swiecie Paczka  w
          Wyzimie - wydarzeniu tak spontanicznym, jak udanym. Ponadto
          cofniemy sie  do wydarzen jeszcze  dawniejszych i powrocimy
          pamiecia  do pamietnej  Wielkiej  Krucjaty,  zorganizowanej
          przez Crera,  Wielkiego  Komtura z Zakonu  Sigmara - dzieki
          kronikarskiemu  talentowi Kregana, jednego z  uczestnikow i
          dziejopisarza  tamtych  wydarzen, bedziecie  mogli  dotknac
          myslami  jedne z najbardziej chwalebnych chwil  w historii.
          Czytajac "Floren za wejscie" przeniesiecie sie w sam srodek
          realiow  Tilei, namacalnie opisanych  w doskonalej lekturze
          autorstwa naszego  nowego  Redaktora, Chivassa - towarzyszy
          jej zagadka, za rozwiazanie ktorej przewidziane sa nagrody,
          tak wiec  polecamy ja waszemu  zainteresowaniu szczegolnie.
          Nadto niezmordowanie podazajacy za wojna nasi korespondenci
          odslonia kolejne jej odslony, zas odcinek  "Gawed, wojazy i
          persyflazy"  zagwarantuja  usmiech i dobry  humor na dlugo.
          I wreszcie, po krotkiej przerwie, powraca do nas cykl "Cial
          Niebieskich Obracanie", zeby ponownie rozwiac wszelkie mgly
                              na sciezkach zycia.
                                        
                        Serdecznie zapraszam do lektury!
                                        
                           Inz. Red. Tuna Loon - Naai
                           Aktualna Redaktor Naczelna
                                        
                                        
                                        
     W tym numerze:
     * Kronika Wielkiej Krucjaty............................strona 1
     * Floren za wejscie....................................strona 2
     * Relacja ze Swieta Paczka.............................strona 3
     * Przepis na Swieto Paczka.............................strona 4
     * Legenda o Paczku.....................................strona 5
     * Wiesci z frontu......................................strona 6
     * Gawedy, wojaze i persyflaze..........................strona 7
     * Cial Niebieskich Obracanie - cz. 1...................strona 8
     * Cial Niebieskich Obracanie - cz. 2...................strona 9
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 1
Zatytulowano: Kronika Wielkiej Krucjaty     

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                 .---.                        _____          |
|                                /     \        ,             /##@=-        |
|                               |\_/|   |       \\            #####=-    |
|                               |   |  /|        \\          _\@/\##@=-     |
|        .----------------------------' |         \\        /_ +\ \##@=-    |
|       /  .-.      __  _               |   ,      \\      (||   )  \##=-   |
|      |  /   \    (-|_/                |   \\      \\     (_____)    \#=-   |
|      | |\_.  |   ._| \_ ronika        |   _\\_/\_ _\\__  /     \     ~~     |
.      |\|  | /|    __  _)            __|_,/+-  `/\\  { \_|___(__ )           .
.      | `---' |   (-|  |            >             \\  )_|/  ___  \           .
       |       |    _|/\|_ielkiej    \_/--\___/     \\.` / <-q-p-> \
       |       |    __  _               |//   )      \(\/\ <-d-b-> /___
       |       |   (-|_/              __|__  /         \/ \  \|/  //   \__
       |       |   ._| \_rucjaty     /     \/          /   \_____//     \_\
       |       |                     | /\_  |         (_  /______\\     |||
       |       |---------------------| \_ | |         | \|   <    \\    /||
       \       |                     \_\_\ \/     ____\  |____\    \)  //||\
        \     /       autorstwa            /    _/  <____)\    (      / ||||
         `---'   Slynnego Kartografa      /   _/           \    \    (  ||||
                                         (   /              )  / \    \  ||
        KREGANA Z TWIERDZY KARAK KADRIN  /  /              /  /   \    )
    ------------------------------------/  /--------------/  /-----)  /-----
                                      _/__/             _/__/     /  /
                                     /__/              /__/     _/__/
                                                               /__/

                                     PROLOG

        Przedziwny  to  czas nastal.  Caly swiat  jak dlugi  i szeroki w dobra
     wszelakie oplywal, jednak  zdalo sie,  iz cos zlego zawislo  w powietrzu.
     Miasta  niegdys  rojne  i gwarne  od podroznych  opustoszaly,  po siolach
     gawiedz  strwozona po  chalupach sie  kryc poczela, a  na traktach  zywej
     duszy  nie szlo  uswiadczyc.  Czola  moznych  co  w twierdzach  i osadach
     panowali nad swemi ludami  w zmarszczki  trosk sie przyoblekly, nieliczni
     wedrowcy po karczmach cichcem rozprawiali co tez to wszystko ma znaczyc i
     jakaz tego  wszystkiego  przyczyna.  Co smielsi  nawet gadali  polgebiem,
     wielce udajac zorientowanych  w swiecie, iz nawet Niesmiertelni zamarli w
     oczekiwaniu  co tez ten  niepewny czas  przyniesie. Nie uszlo to wszystko
     uwadze komtura Zakonu Sigmara Mlotodzierzcy, Crera Silbera. Na jego pilna
     prosbe, rade starszyzny  zakonnej zwolano i gdy wszelkie sprawy omowiono,
     wyslano poselstwo  do Cesarza, aby na dworze  decyzje ostateczne zapadly.
     Dlugo  nie  czekano,  a wola  imperatorska  przyoblekla  sie  w  rozkazy.
     Pchnieto goncow  we wszystkie  krance swiata by  oglosili iz krucjata sie
     szykuje, przeciw  plugastwu  co zaleglo sie  od wiekow  na  Pustkowiach i
     zawzdy swemi knowaniami, wszelkie zywe stworzenie do zguby prowadzi. Taki
     oto byl poczatek tego co nazwano Wielka Krucjata.

                                      WYMARSZ

        Gdy niemal nastal czas wymarszu, gromadnie  do twierdzy sigmaryckiej w
     Averlandzie,  poczeli  sciagac  obywatele Imperium, awanturnicy  ze stron
     dalekich,  zwykli  ciekawscy  i oczajdusze  wszelacy.  Jak to  bywa  przy
     wojennych wyprawach.  Lecz kazden  kto pod brame twierdzy zaszedl, liczyc
     mogl na wikt i opierunek w murach zakonnych, a komu skapo bylo w orez czy
     pancerz to  zbrojownia sigmarytow  otworem  przed niem stala. Kolorowe to
     bylo towarzystwo ze wszystek stron swiata, od obywateli estalijskich ziem
     w Starym Swiecie po Gory Ogniste  za morzem, a kto wie  czy i Zerrikanina
     by nie znalazl.  Przeroznych sie zdalo obaczyc zamorskich przybyszy razem
     i osadnikow temerskich, i elfa z  Dol Blathanna  co  widokiem  niezwyklym
     jest  niezmiernie.  Cala  ta  cizba  byla  wszelakich  znanych  profesji.
     Niektorzy slawni  po swiecie, jedni strojni  i glosni, inni znowuz cisi z
     chudym jeno dobytkim wedrowca.

     Kiedy  godzina  ustalona  wybila,  sprosil ich  Wielki Marszalek Othis ku
     kaplicy zakonnej gdzie nabozenstwo odprawiono proszac o laski Sigmara, po
     czem z wiara i ufnoscia  w protekcje patrona Imperium, wywiodl oddzialy z
     twierdzy.  Na podzamczu kolejne  oddzialy dolaczyly - dumnych gladiatorow
     nulnijskich, zaprawionych w bojach najemnikow z Kompanii Gryfa i owianych
     tajemnica  elfow  z Lasu  Loren.  W  obawie  przed  spowolnieniem  marszu
     podzielono armie  na dwa  korpusy,  jeden  pod  przewodnictwem  Wielkiego
     Marszalka, zas  drugi  pod  komenda  Wielkiego  Komtura.  I tak  krucjata
     wkroczyla  na stary  trakt  gorski, wiadacy  przez  przelecze  Gor Kranca
     Swiata zwanym Srebrnym Szlakiem, a ktory prowadzi ku Pustkowiom.

     Po dlugim marszu, dotarly oddzialy do obozu przygotowanego zawczasu przez
     khazadow z Karaz Ankor, ktorzy to  zgodnie z  danym przed wiekami slowem,
     stawili sie by dopelnic  przysiegi.  A przywiodl ich  Doradca Najwyzszego
     Krola Krasnoludow z Gor Kranca Swiata sam Grrid Gomrundsson.

     Zakonczywszy popas, khazadzi ruszyli w przedniej strazy, a pare stajan za
     niemi  ciagnela  niezmierzona   wstega  wojska.  Wkrotce  pierwsze  slady
     podstepnych  knowan  znaleziono. A to niby porzucone sprzeta, zywnosc czy
     inne  dobra  i  kosztownosci,  ktore to  spaczeniem   opatrzono.  I tylko
     przytomnosci zakonnikow  i ich  rozezaniu uniknieto strat,  gdyby jakowas
     poczciwa dusza polakomila sie na owe znaleziska.

                              BITWA NA SREBRNYM SZLAKU

        Podczas marszu  ku przeleczy  dziwne rzeczy sie  poczely dziac, ozwaly
     sie  stare  niesnaski  miedzy  khazadami,  a elfami.  Drobne  utarczki ze
     zwiadowcami fanatykow, zamienialy sie  w zamet,  gdzie towarzysz atakowal
     towarzysza. Wkrotce  jasnym sie  stalo iz  wszystko to  wyniklo  z knowan
     Chaosu. Miedzy  szeregi krucjaty  wmieszal sie  Gotfried Adelstein, sluga
     Pana  Chorob i  Plag,  zhanbiony  zdrada  Rycerz  Imperium,  niechaj  po
     trzykroc bedzie przeklety.  Dzialajac  z ukrycia szerzyl zamet opozniajac
     pochod, chcac dac czas na przygotowanie zasadzki swym  mrocznym kompanom.
     Takoz tez  sie stalo  i cala armia  nim zeszla  na Pustkowia z gor, gdzie
     szyki  moglaby  lacno  rozwinac,  zablokowana  zostala na  waskim  szlaku
     przez wraze  sily Chaosu. A wiedziec  trzeba  iz  przerazajacy  wojownicy
     zagrodzili stary  trakt.  Staneli  w swych  posepnych, czarnych zbrojach,
     ramie przy  ramieniu wojownicy mrocznych bogow, a przewodzil tym siejacym
     groze  i zwatpienie  zastepom, straszliwy  Daggerro,  Templariusz  Malala
     zwany  Niszczycielem  Nadziei,  Straznik Swiatyni  swego plugawego bozka.
     Stal tak  dzierzac  Choragiew  Chaosu  (ktora  zdala sie  cale swiatlo  z
     niebios pochlaniac) uragajac swiatobliwym  zakonnikom i kazdej duszy co w
     wyprawie wziela udzial.  A klatwy i grozby, ktore to plynely  z jego ust,
     ust, moglyby  strwozyc kazdego. Wyszedl na czolo pochodu  Wielki Komtur i
     gromkim glosem cytujac swiete  wersety, zagrzal oddzialy do walki. Runelo
     co zywe w boj, wzywajac ochrony  swe bogi.  Bitwa choc  krotka i zacieta,
     pierwsze zwyciestwo  dala wyprawie i droga  ku Pustkowiu stanela otworem.
     Choc radosc  zapanowala  niezmierna  po tym gdy  spaczeni  wojowie  uszli
     chroniac  choragiew, to  wkrotce sie  okazalo  jak  pokretnymi  sciezkami
     wedruja umysly slug ciemnosci. I wszystko to jeno bylo fortelem.

                            WALKI NA PUSTKOWIACH CHAOSU

        Ledwo  szyki zdolano  rozwinac  na Pustkowiach, juz trzeba  bylo w wir
     walki  sie rzucac  przeciw  chmarom  trolli,  zwierzoczlekow  i  orkowych
     jezdzcow. Nim oddechu  hufce zaznaly, spadl na nie  niczym grom  z nieba,
     smok  spaczeniem  odmieniony.  Niegdys  wspaniala w swej  potedze istota,
     teraz skazona  Chaosem, zamienila sie  w plugawa bestie  nosiaca smierc i
     zniszczenie. Po  trzykroc smocze  skrzydla  niebo  cale  przyslonily  gdy
     zrywala sie do lotu  by znow uderzyc. Gdy  w koncu trafila godnego siebie
     przeciwnika.   Podniosl  swoj  miecz   Ataman,  kapitan  Kompanii  Gryfa,
     niezwykly to orez w ktorym zakleta dusza smoka inszego byla i wrazil go w
     smocze  trzewia.  Loskot sie  po okolicy  poniosl  jakoby  cala  gora sie
     zapadla, kiedy  zwalila sie bestia  w konwulsjach na ziemie. Zewszad dalo
     sie slyszec okrzyki ku chwale Sigmara, ktory dal to wspaniale zwyciestwo.
     Ci co do truchla besti podeszli,  opowiadali o nieprzebranym  bogactwie w
     klejnotach, jakie przy nim zobaczyli.

     Krotkiego odpoczynku zaznala wyprawa, gdyz khazadzi co w forpoczcie byli,
     wypatrzyli i doniesli o kolejnym plugastwie stojacym krucjacie na drodze.
     Postac cudaczna, ktora sie Arlekinem Chaosu okazala. Nadmienic trzeba, iz
     postac  owa  to nie kto inny  jak  elfi Tancerz Wojny, co podszeptom Pana
     Szalenstwa ulegl. Wojownik  biegly w  mieczach, ze nie sposob  znalezc mu
     rownego, moze  poza  innym Tancerzem.  W szale swych  plasow  z ostrzami,
     poranil wielu i zdalo  sie,  ze nawet  atakujaca go cizba mu niestraszna.
     Jednak i jego  (o ironio) dosieglo  ostrze Asrai, lesnego elfa co z Loren
     sie wywodzi.  Owego elfa zwali  Kilron  Sluchajacy  Glosu  Puszczy. I tak
     dokonala  sie  sprawiedliwa  pomsta  na tym co mial byc elfom obroncom, a
     obral sciezke Chaosu.

                             OBLEZENIE TWIERDZY CHAOSU

        Po wielu trudach i bojach stanela wyprawa u wrot posepnej twierdzy, co
     ongis krasnoludzkimi rekoma byla wzniosiona, a ktora to khazadzi stracili
     podczas jednego  z najazdow Chaosu. Zdobyto  poludniowa  brame, a szeregi
     sigmarowych pomazancow wkroczyly do wnetrza. Jakie bezecenstwa tam ujrzeli
     nie sposob opisac. Wspaniala twierdza zamieniona zostala w leze wszelkiego
     wystepku  i sprosnosci.  Co rusz natrafiano  na pulapki, monstra kamienne
     magia ozywione, nieumarlych i pomioty Chaosu. Trudy wyprawy coraz bardziej
     dawaly znac  o sobie i przed ostatecznym  szturmem  podziemi, odeslano co
     bardziej wycienczonych i poranionych  ku ziemiom imperialnym, dajac im za
     ochrone gladiatorow. Twierdza zbierala swe krwawe zniwo na nieostroznych,
     jak chocby w postaci  pewnego gnoma  Haniga zza morza, ktory to wiedziony
     ciekawoscia  zszedl  do studni  i sluch  o nim  wszelki  zaginal. Zebrano
     wszystkich by nie  wloczyli sie samopas  po gornych  pietrach  twierdzy i
     szturm  podziemi  przygotowano.  Tam  to  przedzierajac sie  przez  hordy
     krasnozwierzy, w koncu ukazala sie uczestnikom krucjaty komnata, a w niej
     Rycerz Chaosu, dowodca  zamczyska, zarazem oddany  sluga Pana Rozkoszy, a
     ktoren to na jedno swoje  skinienie przywolal ku sobie oddzial wojownikow
     o wielkiej sile.  Straszliwa walka  rozgorzala, gdzie nie bylo pardonu. W
     koncu szyki slug  Mrocznego Ksiecia  pekly. Doskoczyl do czarnego rycerza
     Barad  Kharilsson, Langktrommi  Rodu  Rikbolg z  Twierdzy  Karak  Kadrin.
     Poteznym  uderzeniem  mlota  w  ktorym  zawarty byl  zdalo sie caly gniew
     khazadow  za  krzywdy  doznane,  powalil  przeciwnika  dajac  ostateczne
     zwyciestwo.

                                        EPILOG

     Po wiktorii w twierdzy, Wielki Marszalek poczal przygotowywac oddzialy do
     powrotu,  aby nikt  na  Pustkowiu  nie  ostal  i krzywdy  nie  doznal  od
     niedobitkow.  Ruszyly tedy wojska  w droge powrotna do zamku zakonnego, a
     a odwrot  ubezpieczali khazadzi. Gdy po  znojnej drodze, choc z lekkoscia
     na duszach, iz zywym  udalo sie wyjsc  z tych  ciezkich terminow, dotarli
     wszyscy  do sigmaryckiego siedliszcza, dziekczynienie  Sigmarowi zlozono,
     opatrzono rannych  i rozdzielono lupy z bogactw zdobytych na Pustkowiach.
     Coby nikt nie osmielil sie rozpowiadac po swiecie, iz niesprawiedliwie go
     potraktowano sluzac  cesarskiej sprawie. A kto powolanie poczul do sluzby
     Mlotodzierzcy, mogl dopytac sie  o zycie zakonne.  Tak dopelnila sie wola
     Imperatora po czym kazdy, czy to ze znajomymi towarzyszami lub samojeden,
     udal sie wkrotce w swoja strone.


     Biore na swiadkow mych przodkow, ich przodkow oraz przodkow ich przodkow,
     az do czasow gdy  Pradawni sprowadzili  khazadow w Gory Kranca Swiata, iz
     kazde spisane  tu slowo  jest prawda, a wszystko  to wydzialem  na wlasne
     oczy.

     Na wieczna rzeczy pamiatke, kronike krucjaty spisal

                                          Kregan z Twierdzy Karak Kadrin.
.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 2
Zatytulowano: Floren za wejscie             

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|                            +-------------------+                            |
|                              FLOREN ZA WEJSCIE                              |
|                            +-------------------+                            |
|                                                                             |
|                       Opowiadanie tileanskie z zagadka                      |
|                                                                             |
|                                                                             |
|    Tilea to nie zawsze upal i blekitne niebo.  Tego popoludnia z niskich    |
|    chmur siapil drobny deszcz,  a mokra bryza znad laguny dawala o sobie    |
|    znac  tym,  ktorzy probowali chowac sie  pod arkadami.  Straznik przy    |
|    bramie  Arsenalu w Miragliano, glownego kompleksu militarnego miasta,    |
|    niechetnie wyszedl z suchej strozowki by uchylic furte przed zakaptu-    |
|    rzonym wedrowcem.  Wpuszczal takich niemal codziennie, rzadko zadajac    |
|    sobie trud,  by regulaminowo  wypytac  o cel wizyty - i tak wiekszosc    |
|    szla  do kantyny naprzeciw bramy, by posluchac wiesci, wypytac karcz-    |
|    marza o prace, pohandlowac ziolami z kadra oficerska.                    |
|      A dzis dodatkowo dostal wyrazny rozkaz, zeby tego cudzoziemca wpus-    |
|    cic bez pytania i natychmiast o nim zapomniec.                           |
|      Wedrowiec  rzeczywiscie  wygladal na cudzoziemca  z polnocnych ziem    |
|    Imperium,  a kilka rzuconych  przez niego slow po tileansku mialo wy-    |
|    razne nalecialosci reikspiela.  Przeszedl przez brame i skrecil w za-    |
|    ulek  za kantyna,  gdzie zgodnie z zapowiedzia  czekala juz  na niego    |
|    gondola z milczacym przewodnikiem, ukrytym pod trojgraniastym czarnym    |
|    kapeluszem.  Plyneli potem w ciszy waskimi kanalami dzielnicy wojsko-    |
|    wej,  kluczac pozornie bez celu,  az wiatr ucichl, a mzawka stopniowo    |
|    ustapila pola slynnej miraglianskiej mgle. Gdy wysiedli przed progiem    |
|    bezimiennego,  odrapanego budynku,  szara zaslona przykryla nie tylko    |
|    wylot kanalu, ale nawet  - nieco groteskowe przy tej pogodzie - prze-    |
|    rzucone nad woda  zapomniane sznurki z suszaca sie bielizna.  Dyzurni    |
|    magowie z latarni na Lido,  grubo oplacani przez wladze miasta, dbali    |
|    raczej o widocznosc na podejsciu do portu, niz o wygode mieszkancow.     |
|      Pieniadze...  Miragliano dobrze placilo  nie tylko magom od pogody.    |
|    To wlasnie  sklonilo Averlandczyka  do wybrania  oferty Dozy  sposrod    |
|    innych mozliwosci,  w ktorych  wysokiej klasy  szpieg mogl  swobodnie    |
|    przebierac. Poza tym polubil tutejsza kuchnie, a takze kupiecka atmo-    |
|    sfere  miasta,  nie bez powodu porownywanego z Novigradem.  Tyle ze w    |
|    Novigradzie  Cech  Kupcow nie mial  tak  przytlaczajacej wiekszosci w    |
|    senacie,  a Kaspian nie byl nigdy kupcem. Wladza pieniadza i przywia-    |
|    zanie  do wolnosci rynkowych byly  tu na tyle silne, ze nawet wszech-    |
|    obecna Familia Alderazzi nie cieszyla sie poparciem miejscowych.         |
|      Wedrowiec  wszedl przez uchylone drzwi  do budynku, gdzie uprzejmie    |
|    choc stanowczo  pozbawiono  go kaptura  i nalozono  na glowe  czarny,    |
|    jedwabny worek.  Szli potem  -  on i dwoch  straznikow-przewodnikow -    |
|    korytarzami,  schodami,  galeriami,  wychodzac  tez  czasem  na wolne    |
|    powietrze. Szpieg odruchowo notowal w pamieci kazdy zakret, skrzypie-    |
|    nie schodow,  ugiecie  podlog.  Cale  szczescie, ze  Miragliano  jest    |
|    glownie drewniane - kamienia uzywano od swieta, zbyt szybko by utonal    |
|    w grzaskim,  czesciowo sztucznym podlozu.  Nie bylo tu tez podziemi z    |
|    prawdziwego  zdarzenia. Przekonanie agenta, ze w razie czego  potrafi    |
|    wrocic ta sama droga, rozwiala dopiero jakas mechaniczna platforma na    |
|    ktora  wsiedli  chwile pozniej.  Platforma obracala sie,  przesuwala,    |
|    unosila,  jakby  upewniajac sie,  ze gosc  stracil orientacje w prze-    |
|    strzeni. Potem jeszcze korytarz, schody - i byli na miejscu.             |
|      Averlandczyk mniej wiecej wiedzial, dlaczego zostal zaproszony. Sam    |
|    o to spotkanie zabiegal,  skladajac jakis czas temu podanie, a otrzy-    |
|    mana ostatnio odpowiedz sugerowala,  ze spotka kogos wysoko postawio-    |
|    nego  w tutejszych  sluzbach - pezzonovante,  jak mowia miejscowi. Na    |
|    razie  stal  jednak  w pomieszczeniu  bedacym  raczej  poczekalnia, o    |
|    scianach  z barwionego na ciemno drewna,  przyslonietego tylko gdzie-    |
|    niegdzie portretami bogato odzianych,  oficjalnie wygladajacych wiel-    |
|    mozow.  Sciana  z ciezkimi drzwiami,  przed ktorymi stal,  byla lekko    |
|    pochylona,  tak ze drzwi zatrzaskiwaly sie  pod wlasnym ciezarem niby    |
|    luk  na statku.  Skojarzenie bylo  uzasadnione,  w koncu  najlepszymi    |
|    cieslami  w  okolicy  byli ci  ze stoczni miraglianskiej,  a elementy    |
|    wystroju  wielu  oficjalnych  budynkow  nieprzypadkowo przypominaly o    |
|    zrodle  potegi i zamoznosci  miasta.  Wrazenie  przebywania na statku    |
|    bylo  tak silne,  ze niemal czulo  sie pod stopami kolysanie pokladu.    |
|    Moze to zreszta nie bylo tylko wrazenie, skoro miasto stoi na blocie.    |
|                                                                             |
|      Wpuszczono go po pol godzinie.  Praktyczna natura Wedrowca z lekkim    |
|    rozbawieniem  kazala  mu  patrzec  na ten  iscie teatralny  spektakl.    |
|    Powazne,  zakapturzone  postacie  -  szesc jednakowych  sylwetek  pod    |
|    scianami  -  kazda trzymajaca  czarna swiece  i sztylet w pochwie. Na    |
|    srodku pomieszczenia  jedyny dobrze oswietlony mebel,  ogromne biurko    |
|    z dwoma  krzeslami po obu stronach,  a takze  dosc absurdalnie wygla-    |
|    dajaca figurka  skrzydlatego lwa  odzianego  w czarna peleryne. Jesli    |
|    tych  szesciu to ci,  o ktorych myslal,  to niektorzy  z nich musieli    |
|    miec koturny (na pewno byl wsrod nich gnom i krasnolud). I jeszcze te    |
|    czarne,  dziobate maski,  pamiatka po zarazie...  Racje mial ktos kto    |
|    napisal kiedys,  ze gdyby elfy nie wynalazly teatru tysiace lat temu,    |
|    to  zrobiliby to  Tileanczycy.  To ich  zamilowanie  do  przedstawien    |
|    ulicznych,  przesadna gestykulacja czy jezyk brzmiacy dla obcokrajow-    |
|    cow jak recitativy operowe...                                            |
|      Pojawil sie tez  mistrz ceremonii.  Zakapturzony, jednak bez maski,    |
|    usiadl za biurkiem  i wskazal gosciowi miejsce naprzeciw swojego. Nie    |
|    uznal za stosowne przedstawic sie,  jednak Wedrowiec poznal w nim bez    |
|    trudu Sekretarza,  druga najwazniejsza  osobe  w calych tajnych sluz-    |
|    bach.  Gospodarz  teatralnym  ruchem  rozpakowal  powoli  wielki zwoj    |
|    pergaminow i zaglebil sie w lekturze, podczas gdy pozostalych szesciu    |
|    siadlo przy lawach po obu stronach biurka. Katem oka agent zauwazyl w    |
|    scianach  ciemne  otwory,  gdzie  zapewne  czuwali kusznicy  -  gdyby    |
|    okazalo  sie,  ze  gosc  nie jest tym,  za kogo sie  podaje.  W koncu    |
|    Sekretarz przerwal cisze.                                                |
|      - Signore,  zlozyles  pismo o przyjecie w poczet agentow etatowych.    |
|    Twoje referencje  i wyniki  testow sa bez zarzutu,  sprawdzilismy tez    |
|    dokladnie twoja przeszlosc i pochodzenie.  To, ze nie jestes  Tilean-    |
|    czykiem,  w planowanych dla ciebie  misjach bedzie zaleta.  Rozumiem,    |
|    ze znasz juz kod zielony, ktorego kazano ci sie nauczyc?                 |
|      - Tak, to latwy kod.                                                   |
|      - Przekonasz sie,  ze to zaleta.  Nie chcemy przeciez wszedzie cho-    |
|    dzic z gnomimi machinami szyfrujacymi. Od tej chwili na pytania odpo-    |
|    wiadaj kodem.                                                            |
|      Sekretarz wyprostowal sie nieco i przyjal bardziej urzedowy ton.       |
|      - Agencie  najemny 673,  stajesz przed nami,  gdyz chcesz wstapic w    |
|    sluzbe Dozy  jako pelnoprawny Tajny Agent Miragliano. To wielki honor    |
|    i odpowiedzialnosc. Pozostaniesz z nami zwiazany tak dlugo, jak uzna-    |
|    my to za stosowne.  Jak mowia  w Familii,  floren za wejscie,  dwa za    |
|    wyjscie - Sekretarz usmiechnal sie krzywo.                               |
|      To poczatek testu czy prowokacja? Wedrowiec wiedzial,  ze to powie-    |
|    dzenie  tajnych sluzb  Kislevu,  a nie  ludzi Dona.  Wiedzial tez, ze    |
|    tamten to wie. Lepiej jednak wyjsc na ignoranta, niz podwojnego agen-    |
|    ta  -  przywolal na twarz  uprzejmy usmiech,  jak nalezy wobec zartow    |
|    przelozonego.                                                            |
|      - Nazwisko?                                                            |
|      - Ottho von...                                                         |
|      - Kod zielony! - Sekretarz przerwal mu wzniesiona dlonia.              |
|      - ...NKRMORKB.                                                         |
|      - Etatowy agent musi znac wszystkie zakamarki,  zapamietywac szcze-    |
|    goly miejsc i osob. Czas na krotki egzamin.                              |
|      Wedrowiec spodziewal sie egzaminu  -  slyszal, ze komisja lubi miec    |
|    ostatnie slowo, nawet jesli prawdziwy test odbywal sie w terenie i na    |
|    arenach przez kilka poprzednich miesiecy.                                |
|      - Na polnoc od wielkiego miasta, za bagnami i rzeka, na rozstajnych    |
|    drogach czesto  bawi sie  pewna dziewczynka poszkodowana nieco  przez    |
|    zywiol. Co ma na glowie?                                                 |
|      To bylo latwe pytanie.  Pamietal wyglad  tego  uroczego  dziecka ze    |
|    szczegolami...  Gdyby  ulegl pierwszemu odruchowi  i odpowiedzial bez    |
|    uzycia kodu, pewnie z posady bylyby nici.                                |
|      - GENZY IODNC.                                                         |
|      - Rzadko  zdarza sie,  by  przedstawiciele  ogrzej  rasy  zostawali    |
|    urzednikami. Jednak w pewnej nadmorskiej miejscowosci tak sie wlasnie    |
|    zdarzylo.  Jest w tej miescowosci  fontanna z rzezbami.  Co te rzezby    |
|    przedstawiaja?                                                           |
|      - ZRUJC -  Wedrowiec potrzebowal  dluzszej  chwili,  by odtworzyc w    |
|    glowie szczegoly krajobrazu.                                             |
|      - W jednym z miast Redanii  jedynym miejscem  oferujacym uslugi fi-    |
|    nansowe jest  spichlerz.  W tym samym  miescie jest placyk,  a na nim    |
|    rosnie drzewo,  na ktore mozna wejsc by podsluchac rozmowy prowadzone    |
|    na dole. Mozna tez wspiac sie wyzej.  Co znajdziemy na gorze,  miedzy    |
|    galeziami?                                                               |
|      Wedrowiec zamyslil sie. Wiedzial, o ktore drzewo chodzi... Moze cos    |
|    wyryte na korze? Miedzy galeziami...                                     |
|      - HZREBAD - przypomnial sobie w koncu.                                 |
|      Sekretarz skinal powoli glowa i spojrzal w bok na pozostalych obec-    |
|    nych.  Wszyscy wstali,  po czym jeden po drugim zaczeli podchodzic do    |
|    biurka i klasc na nim swoje sztylety. Wszystkie byly w pochwach.         |
|                                                                             |
|      Niewiele  pamietal  z dalszego  ciagu uroczystosci.  Byla  przemowa    |
|    Sekretarza pelna  gornolotnych mysli i straszliwych grozb pod adresem    |
|    zdrajcow,  byla procesja ze swiecami  do oltarzyka  ukrytego dotad za    |
|    kotara,  gdzie Wedrowiec zostal zaprzysiezony i obdarzony ceremonial-    |
|    nym sztyletem. Bylo to,  co sie naprawde liczylo - podpisy zlozone na    |
|    akcie powolania do sluzby.  Potem wrocili na miejsca  przy biurku, na    |
|    ktorym niepostrzezenie pojawily sie kielichy z winem. Sekretarz zmie-    |
|    nil ton na  mniej oficjalny,  pozwolil sobie nawet  na pewna mimike i    |
|    gestykulacje.                                                            |
|      - Te strony to koszmar dla dyplomatow,  ale za to raj  dla szpiegow    |
|    szukajacych  zajecia.  Samych  panstw  tileanskich  mamy  w   bliskim    |
|    sasiedztwie pol tuzina, wladza cesarza nad nimi jest czysto  tytular-    |
|    na,  nie ma nawet  tyle autorytetu,  by  byc arbitrem.  Trantio  jest    |
|    nieprzewidywalne tak jak ich ksiaze,  Republika Remas  to najczesciej    |
|    nasi  sojusznicy - chyba  ze przypomna  sobie  o  roszczeniach  wobec    |
|    Alimento.  Ksiaze Pavony tylko czeka,  zeby wypchnac nas  z portow na    |
|    poludniu.  Cesarz z kolei  wie,  ze na morzu nas nie pokona,  a ladem    |
|    nie zaatakuje  bez wywolania  wojny ze  wszystkimi  panstwami tilean-    |
|    skimi,  wiec  sle  swoich  szpiegow i probuje  wzmacniac swe wplywy w    |
|    senacie.  W Bretonczykach  mamy dosc niepewnego sojusznika, a z Donem    |
|    Alderazzo utrzymujemy chwiejne status quo. Ogry co prawda pala i mor-    |
|    duja, ale da sie z nimi ukladac. Elfy z Loren nie pala i nie morduja,    |
|    ale miewaja zamorskich gosci, ktorzy od tego nie stronia. Korsarze to    |
|    zawsze problem, chyba ze oplacani przez nas,  albo przez Familie, jak    |
|    to  ostatnio bywa.  A  do  tego wszystkiego  skaveny...  -  Sekretarz    |
|    pierwszy raz okazal bardziej gwaltowne uczucia, nienawisc do szczuro-    |
|    ludzi wykrzywila mu twarz - Ale nimi zajmuje sie osobny wydzial.         |
|      Sekretarz  potarl  zmeczone  oczy,  po  czym  spojrzal  znaczaco na    |
|    Wedrowca spod krzaczastych brwi.                                         |
|      -  Zeby polapac sie  w tym wszystkim, musimy znac aktualne sojusze,    |
|    tajne uklady,  podskorne konflikty...  To bedzie  zadanie dla ciebie.    |
|    Jesli  Straznicy Krain nagle  zaczna  patrzec w innym  kierunku,  gdy    |
|    przez  ich posterunek przechodzi oddzial ogrow  -  chcemy  o tym wie-    |
|    dziec. Jesli Osadnicy nagle dostana duza znizke na licencje lowieckie    |
|    od Familii - chcemy o tym wiedziec. A jeszcze sytuacja w Isthar...       |
|      Odprawa trwala jeszcze trzy kwadranse.  Szesc zakapturzonych posta-    |
|    ci dyskretnie  opuscilo sale  tuz po zaprzysiezeniu.  Na  zakonczenie    |
|    Sekretarz przydzielil Wedrowcowi pierwsza misje.                         |
|      - Na tej kartce  jest miejsce spotkania z wyslannikiem z Nilfgaardu    |
|    i znaki  rozpoznawcze.  Daty  jeszcze nie znamy,  ale dzien wczesniej    |
|    handlarz w Ebino powiesi na kiju skore borsuka. Przeczytaj i spal.       |
|                                                                             |
|      Wracali ta sama droga. Za brama Arsenalu czekala juz gondola, ktora    |
|    miala zabrac Averlandczyka na glowny plac miasta.                        |
|      "SMBYA SDOFAZRYU NEORHZEL LUYZKEMB. AIE ZEHRY URYLBY I AODZRELW."      |
|    Wedrowiec w zamysleniu nabil fajke i zapalil ja,  dyskretnie dorzuca-    |
|    jac do tytoniu skrawki podartej wiadomosci.  "Spalic po przeczytaniu.    |
|    Dobre sobie,  w tym klimacie!  Moglyby gnomy  wynalezc jadalny papier    |
|    dla szpiegow." Ulubiona fajka, nawet jesli jej palenie bylo tym razem    |
|    pewnym  poswieceniem,  pozwolila agentowi pozbyc sie  egzaminacyjnego    |
|    napiecia.                                                                |
|      Gdy gondola wyplynela na ruchliwe wody Wielkiego Kanalu, a z opada-    |
|    jacej powoli  mgly wylonila sie  monumentalna dzwonnica glownej swia-    |
|    tyni Mercopia, Wedrowiec pozwolil sobie na odprezenie i lekki usmiech    |
|    triumfu.  W  takich  chwilach zwykle  przypominala mu sie  najwieksza    |
|    pochwala,  jaka  jego pierwszy szef  obdarzal  podwladnego  po udanej    |
|    akcji. "Nu, Isajew, kiedys sie wam noga powinie..."                      |
|                                                                             |
|                            +-------------------+                            |
|                               UWAGA - KONKURS                               |
|                            +-------------------+                            |
|             Pierwsza osoba, ktora odszyfruje wiadomosc i stawi              |
|             sie na spotkanie wedlug zawartych w niej wskazowek,             |
|         otrzyma nagrode bita w mithrylu, oraz pamiatkowy drobiazg.          |
|              Wsrod kolejnych osob rozlosuje nagrody dodatkowe.              |
|              Rozwiazania przesylac na adres autora (Chivasso).              |
|                                                                             |
|                                                                             |
|  ,_,                                                                   ,_,  |
| (o,o)          Relacje spisal na podstawie tajnych raportow           (o,o) |
|./)_)                         Giacomo Boccanegra di Chivasso            (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o  


> przeczytaj strone 3
Zatytulowano: Relacja ze Swieta Paczka      

o-----------------------------------------------------------------------------o
|               ____                                      ____                |
|            .'` __ `'.                                .'` __ `'.             |
|            |  '--'  |                                |  '--'  |             |
|          __\`------`/__                           .__\`------`/__           |
|       .'` __`------'__ `'.                      .'` __`------'__ `'.        |
|       |  '--'  ||  '--'  |                      |  '--'  ||  '--'  |        |
|     __\`------`/\`------`/__                  __\`------`/\`------`/__      |
.  .'` __`------'__`------'   `'.            .'` __`------'__`------'__ `'.   .
.  |  '--'  ||  '--'  ||  '--'  |            |  '--'  ||  '--'  ||  '--'  |   .
   \`------`/\`------`/\`------`/            \`------`/\`------`/\`------`/
    `------'  `------'  `------'              `------'  `------'  `------'
         ,-.  ,-.  ,-.  ,-.  ,-.  ,-.     ,-.  ,-.  ,-.  ,-.  ,-.  ,-.
        ( s )( w )( i )( e )( t )( o )   ( p )( a )( c )( z )( k )( a )
         `-'  `-'  `-'  `-'  `-'  `-'     `-'  `-'  `-'  `-'  `-'  `-'
                            s p r a w o z d a n i e


     Z Wyzimy naszych czytelnikow witaja Redaktorzy: Alicia i Gixx.

      Ala: Za oknem, wsrod  coraz  cieplejszych  wiosennych  dni  topnieje
           snieg, natomiast w sercach redaktorow i czytelnikow nadzieja na
           ukazanie sie najnowszego numeru Periodicusa...

     Gixx: Mielismy  cos wydawac, ale Naczelna  strasznie krzyczala, ze za
           malo napisalismy!

      Ala: No! A kiedy juz sie rozpisalismy i myslelismy ze przed wydaniem
           najnowszego  numeru nie spotka nas juz zadne  wyzwanie, wowczas
           swiat pokryly ogloszenia nastepujacej tresci:

                Witajcie drodzy,

          Z okazji tradycyjnego swieta ludowego, zwiazanego
          z miepohamowanym spozyciem slodkosci, chielibysmy
         zaprosic wszystkich na tradycyjny slodki poczestunek,
             ktory odbedzie sie czwartego dnia tygodnia,
                    trzy godziny przed polnoca.

        Spotkanie odbedzie sie w Gospodzie "Zloty Sen" w Wyzimie

                                        Grupa Inicjatywna
                                          "Lakomczuchy"

         P.S. Paczki dla wszystkich gratis!!!

     Gixx: Taku!  Taka  informacja  mogla  wrozyc  tylko  jedno  - ciekawe
           wydarzenia.  Prawde  mowiac  zaczelo  sie  od samych  ciekawych
           wydarzen, bo kiedy zostalismy  odgonieni od szorowania podlog w
           Periodicusie,  ukladania  tysiecy  sztuk  archiwalnych  wydan,
           przekupywania   informatorow   z  wlasnej  kieszeni   i  innych
           codziennych zajec redaktora, to fiesta trwala juz w najlepsze!

      Ala: Przede  wszystkim  pamietaj, ze wczesniej  uznalismy, ze mozemy 
           isc do Naczelnej, zeby zamienic sie rolami - pokrzyczec, ze juz 
           troche jednak napisalismy, a  najnowszego numeru nie ma. No ale
           Naczelna  zamyslona, jakby  nabrala paczka w usta i niczego nie
           wskoralismy.

     Gixx: A przeciez  zagadywalismy, podszturchiwalismy, a ona faktycznie
           nic!

      Ala: Mi to  prawde  mowiac  od tamtego momentu  juz nie  chcialo sie
           myslec  o czyms innym, niz  o tym ze kilka  przecznic od naszej
           Redakcji ktos rozdaje paczki, a mnie tam nie ma... i to jeszcze
           w ramach  swieta!  I tak  oto, zamiast  pastwic sie  nad wlasna
           szefowa poszlismy  na paczki!  A niniejsze  sprawozdanie, rzecz
           jasna, piszemy juz po obchodach.

     Gixx: Znajac zycie, bedziemy poprawiac do nastepnego Swieta Paczka...
           dobrze, ze przynajmniej chwilowo nie umieramy z glodu.  Jak tam
           brzusio?

      Ala (sapie): Wlasnie przypomniales mi, ze juz nigdy wiecej nie pojde
          na zadne  takie  swieta...  no  przynajmniej  do  zorganizowania
          nastepnego.

     Gixx: Ekonomiczna sprawa - jadanie raz do roku. Ja zjadlem jakies...
           osiemnascie paczkow i rurke. A ty?

      Ala: No... ja... cztery paczki.

     Gixx: No tak. Ale faldki tez nie widac!

      Ala: Zaraz cie walne tym brudnopisem!

     Gixx: Ale, o dziwo nie bylo tak, jak  na wiekszosci  tego typu swiat,
           ze redakcja  stanowila  wiekszosc  gosci.  Ilu  ich  tam  bylo?
           Dwustu?

      Ala: No w pierwszym rzedzie co najmniej kilkanascie osob! Zaslanialy
           mi reszte razem ze stosem paczkow! Widziales? Widziales!? Tyle
           paczkow naraz?

     Gixx: Tak. Paczkow byl wielki stos. Ze trzydziesci!

      Ala (wyglada jakby miala cos powiedziec, ale ostatecznie sie
          rozmyslila)

     Gixx: Chociaz moze nie az tyle! Raczej trzysta!

      Ala: Ze trzydziesci to pozniej widzialam na twoim talerzu!

     Gixx: To...  Trzydziesci  razy  trzydziesci!  Czyli  jakies  sto
           piecdziesiat!

      Ala: Trzydziesci,  potem  jest  szescdziesiat,  dziewiecdziesiat...
           sto... sto... no jakos tak!

     Gixx: Tyle ze nie umiem policzyc! O!

      Ala: A ja zaraz po wejsciu, od razu dostalam paczka od organizatora,
           na "dobry wieczor", nim jeszcze powiedzialam "Periodicus! Rece
           do gory!" To jest obsluga!

     Gixx: My tu zartujemy z napadow, a potem byl prawdziwy napad!

      Ala: Tak wlasnie bylo, ale po kolei! Normalnych i kulturalnych gosci
           takze   nie   brakowalo.   Umiesniona   i   przystojna  obsluga
           organizatorow...

     Gixx: Z tymi miesniami nie przesadzajmy.

      Ala: Zazdrosnik!

     Gixx: Po tylu paczkach to kazdy juz zostal paczkiem. Nawet ja nie
           wygladam tak malusio jak zwykle!

      Ala: Ja tam swoje wiem! A do tego mi postawil wino!

     Gixx: A to prawda, ze stajesz sie tym co jesz?

      Ala: Znaczy sie co? Jestem warzywem wedlug ciebie?

     Gixx: Porem!

      Ala: Bedziemy musieli chyba powaznie pogadac poza sprawozdaniem...

     Gixx: Ja caly czas mowie powaznie!  Najpowazniej na swiecie. I staram
           sie wiernie odwzorowywac  same fakty. Jak legende  opowiedziana
           przez gospodarza! Co bylo najpierw? Napad czy legenda?

      Ala: Legenda! No ale nie brakowalo tez gosci...

     Gixx: Tak.  Gosci bylo mnostwo.  Przyznam ze wielu  nie znalem.  A ty
           wszystkich kojarzylas?

      Ala: Wlasnie nie, ale przynajmniej nie przypominali paczkow, a i tak
           byli rownie urodziwi. Byla na przyklad  elfia para, poludniowej
           urody wirtuoz cygar, a nawet znana  Periodicusowi  utalentowana
           sierota i reprezentantka  miejskiej biedoty. Takze wiele innych
           osob, udowadniajacych, ze maja wprawe w udziale w swietowaniu.
           W ogole duzo kobiet! Na paczkach!

     Gixx: To pewnie ta obsluga...

      Ala: I byla amatorka slonych paczkow nawet.

     Gixx: Wszyscy byli amatorami!

      Ala: No jak zwal!  Ale stos paczkow  przyciagal kolejne  osoby. Byla
           liczna delegacja  z Temerii, prosto... prawie prosto z wielkiej
           krucjaty  przybyl nawet woj ze Starego Swiata! Byl nawet rycerz
           imperialny!  A i to  nie wszyscy.  Ty wiedziales, ze slawa tego
           swieta zatoczy az tak szerokie kregi?

     Gixx: Przyznam ze nie myslalem.  Kogo obchodzi jakies  swieto paczka.
           Kazdy moze wziac  i napchac sie  w domu.  To, ze przyszly takie
           tlumy, to bylo nielada zaskoczenie.

      Ala: Ktos nawet pozadal oficjalnego  rozpoczecia  swieta, pamietasz?
           "A czy trzeba czekac z jedzeniem na haslo start czy nie?" Wtedy
           jak ty to juz chyba byles po czternastym paczku.

     Gixx: Dwunastym. Potem  byly  jeszcze  zawody  w jedzeniu  calej tacy
           paczkow na raz. Zebym wiedzial wczesniej to bym wygral.

      Ala: Jeszcze moze bedzie  okazja wystawic cie do podobnych konkursow
           jako naszego reprezentanta.

     Gixx: A nagroda byly kolejne paczki!

      Ala: W sumie fakt! Trzeba przyznac, ze  z poczatku byl  staly doplyw
           paczkow  -  ktorys   z  gospodarzy  wieczoru  byl  najwyrazniej
           odpowiedzialny  za rozdawanie.  Pamietam tez  zawczasu podawane
           sposoby  na  skutki  swietowania,  "Schudniesz,  do  Novigradu
           wrocimy biegiem, to kilo spadnie."

     Gixx: Potem troche  zmienil sie  ton rozmowy: "Chcialas  schudnac, to
           zanies mnie do Novigradu, nie mam sily sie ruszyc..."

      Ala: Chyba tak, bo inna sprawa, ze szerzyly sie tez: "Oj za duzo dla
           mnie", "Nie nadazam", "Nie zjem tyle", "Zjesz tego paczka skoro
           niekoniecznie lubisz slodkie?", "Bo chudnac mi wola..." i tak
           dalej...

     Gixx: Ja tam jadlem jednego za drugim i bylo dobrze!

      Ala: Bo  siedziales  tuz  przy tym  umiesionym  przystojniaku, ktory
           nawolywal "Zapraszam wszyskich do konsumpcji!"

     Gixx: To czemu wszyscy nie jedli?

      Ala: Gixxowaty, ty to chyba powinienes prowadzic kacik kulinarny! Na
           mnie na przyklad wrazenie zrobila sympatyczna uczestniczka, tak
           sie bijaca z myslami, pamietasz?  "No... jedna rureczka... nikt
           jeszcze nie  utyl od jednej  rureczki..." Ja juz  nie moglam na
           sam widok tego, jak organizator odstawil kolejne wiele paczkow!

     Gixx: Nawet chyba z pol osady przyszlo!

      Ala: A przy okazji zapytam cie o to samo, co niektorzy z gosci:
           "Zauwazyles tutaj cos podejrzanego?"

     Gixx: Masz  na mysli, ze  na sale  zajrzal glodny  niziolek, a chwile
           potem pobiegla za nim granda gosci, zeby go na widly nadziac?

      Ala: Wrecz  przeciwnie, bo z poczatku  wlasnie ani jednego halflinga
           czy niziolka nie bylo.

     Gixx: No tak.  Ale  to  znalazlo  szybko  swoja  odpowiedz,  cytujac:
           "Halflingi i niziolki o tej porze juz  pewnie leza przejedzeni,
           nie mogac ruszyc palcem.", czy tez "Pewnie jedza gdzies jeszcze
           wiecej paczkow"

      Ala: Ha! Prawda! No ale wracajac  do samego Swieta, to wlasnie wtedy 
           nadszedl moment, kiedy uslyszelismy:

            "Witajcie jeszcze raz Wszyscy zebrani

            Chcialem   podziekowac   w  imieniu  swoim,  oraz  pozostalych
            organizatorow  za tak  liczne  przybycie.  Mam nadzieje, ze to
            spotkanie   przebiegnie   w  milej   atmosferze   oraz  bedzie
            poczatkiem  nowych  i owocnych  znajomosci.  Prosze  siadac do
            stolikow - miejsca  starczy  dla  wszystkich.  Siadajcie  mili
            goscie, paczkow starczy dla kazdego."

     Gixx: I byla legenda!

      Ala: Byla!  Chociaz  powiem ci  szczerze ze jak mialo  dojsc do mowy
           powitalnej, a ktos zaintonowal "Gorzko, gorzko", to myslalam ze
           herbate wypluje!

     Gixx: Nie rozumiem z tym gorzko. Taki zart, ze wszystko bylo slodkie?

      Ala: Tobie to wszystko trzeba wytlumaczyc... tak sie mowi, gdy... ej
           no! Glupi! Nie rob teraz notatek.

     Gixx: Ale jak nie rozumiem! Musze sie douczac!

      Ala: Aaa to... no  mniejsza!  Legenda!  Zreszta  niech  wypowie  sie
           organizator:

            "Pozwolcie ze opowiem wam legede poswiecona temu swietu.

           Dawno  temu,  tak  dawno, ze  najstarsze  budynki  tego  miasta
           pamietaja,  w miescie  Wyzima byl  glod!  Wojsko  wrogie miasto
           oblegalo juz od wielu tygodni, nawet miesiecy, a ludzie, ktorzy
           schronili sie  za murami miasta, zjedli  juz wszystkie  zapasy.
           Konie,  psy,  koty,  a  nawet  szczury  nie  ostaly  sie  przed
           straszliwym glodem. I kiedy juz wydawalo sie ze nic nie uratuje
           miasta, kiedy Krol byl zdecydowany  poddac miasto, byleby tylko
           uratowac swoj lud,  zdarzyl sie cud!  Wroga armia  odstapila od
           oblezenia.  Rankiem straze  na  murach  zamiast  nieprzyjaciela
           ujrzeli   powygaszane   ogniska   i  resztki   oblezenia.  Krol
           natychmiast   z  okolicznych   miast  sciagnal  pozywienie  dla
           wymeczonych  obroncow.  Urzadzono   huczne  swieto,  w  trakcie
           ktorego kuchcik - tlusciutki  zreszta halfing - zwany Paczkiem,
           wymyslil  i upiekl  pierwszego  paczka.  Ludzie juz  o wojnie i
           oblezeniu  zapomnieli - ale  o swiecie  i paczkach,  jak widac,
           nie..."

     Gixx: No tak. Legende spisalem z najdrobniejszymi szczegolami.

      Ala: Mi  sie  nawet  podobalo,  jak   sluchajacy  byli  ciekawi  jej
           dalszego ciagu, jak  dociekali przyczyn ustapienia oblezenia, a
           nawet  "Mam nadzieje, ze  nie otwarto bram?  Czy otwarto bramy?
           Niech nie  otwieraja bram!"  Sama sie wowczas  wystraszylam tej
           legendy!

     Gixx: Ale wracajac to jakze wzial i upiekl? Przeciez paczki i chrusty
           sie nie pieka, tylko w tluszczu goracym...

      Ala: Madrala!  Tak po  prostu  zareagowaly co  bardziej  obeznane ze
           sztuka gotowania sluchaczki. Ale fajnie, ze tez notowales.

     Gixx: Tam  w tej  legendzie bylo  kilka niejasnosci, ale staralem sie 
           przesadnie nie podkoloryzowywac!

      Ala: Pokaz!

     Gixx: Ale...

      Ala: Dawaj nie p...

     (zapada klopotliwe milczenie przerywane lektura gixxowej wersji
      legendy o paczku)

      Ala: Gotowany Elf Paczek i troll Bulka?

     Gixx: Taku!

      Ala: Umiesciles bulke w legendzie o paczku?

     Gixx: Tak, bardzo mi sie podobalo to literackie zestawienie.

      Ala: Literackie zestawienie?

     Gixx: Czegos prostego i prozaicznego, jak bulka - z czyms wyjatkowym, 
           o bogatym wnetrzu - jak paczek.

      Ala: Ale Gixxowaty!  Tak nie bylo!  Prawdziwa  legenda  to ta co juz
           przytoczylismy powyzej.

     Gixx: Gospodarz mial wielki dar opowiadania.

      Ala: No ale chyba nie chcesz tego wstawic do tego tekstu?

     Gixx: Juz wstawiam! O, tu!

      Ala: Ooo, nie!

     Gixx: No to chociaz na koncu!

      Ala: Nie chce tego widziec nawet na koncu!

     Gixx: Jeszcze zobaczymy!  To teraz o tym, ze na swiecie pojawil sie w
           koncu glodny niziolek...

      Ala: Moze pojawil sie tez strach o reszte zgromadzonych zasobow?

     Gixx: Myslisz, ze dlatego probowali go nabic na pal?

      Ala: Ktos jednak zdazyl mu wcisnac do rak pare paczkow i ja juz sama
           nie wiem co lepiej podzialalo na jego znikniecie...

     Gixx: Nie  widzialem  tego.  Przynajmniej  nie  odszedl  bez  paczka.
           Niemniej dlaczego  w obliczu konfliktu jedzenie paczkow  ma byc
           zarezerwowane  dla jednej tylko strony?  Czy bylo  powiedziane,
           ze jest to impreza Osady i ich wrogom wejsc nie wolno?

      Ala: To tak  chyba nie  dziala wiesz? Jedzenie  paczkow moze odbywac
           sie niezaleznie od przepychanek a przepychanki - niezaleznie od
           jedzenia paczkow!

      Ala: Przynajmniej tradycji odswietnego poczestunku stalo sie zadosc!

      Ala: Mozna  za to powiedziec, ze grono  gosci same bylo wstrzasniete,
           zaskoczone, moze  niezdecydowane, ale i oburzone. Sama pamietam,
           o, popatrz, zanotowalam najciekawsze...

     Gixx: Zamieniam sie w sluch.

      Ala: "A kto by  myslal o ochronie  przy paczkach?", "Mamy za to nutke
           dramatyzmu.",  "Jak to,  paczki  szczegolnie  trzeba  chronic!",
           "A to przy paczkach obowiazkowo... Zeby takie jak ja wszystkiego
           nie  wyzarly..."  "Zadnej  Swietosci!  Przy  Paczkach  Tak!",
           "Paczkozerce Chcieli Zabic!"... o, te trzy ostatnie to ty!

     Gixx: Rzeczywiscie. Zgodzisz sie z tymi wypowiedziami? Ze Osadnicy nie
           przyszli  w celu  wspolnego  swietowania, ale majac nadzieje, ze
           upoluja w ten sposob jakiegos nieuwaznego wroga?

      Ala: Mysle, ze  to juz pytanie do nich samych, ale chyba nie... kazdy
           lubi swietowac. Ale nie odbiegajmy od samego swieta.

     Gixx: Tak, szczesliwie dym opadl.

      Ala: No i byl prawie-ze-konkurs jedzenia calej tacy paczkow naraz.

     Gixx: Konkurs! Przegralem o trzy paczki!

      Ala: Po prostu  sympatyczna  uczestniczka  swieta miala nadzieje, ze
           ktos jej tym  zaimponuje.  Mogles wyjsc stamtad  z innym stanem
           cywilnym, wiesz?

     Gixx: To znaczy jako zolnierz?

      Ala: No... czyjs na pewno!

     Gixx: Ojej!  Nie  chce  na  wojne!   Jestem  korespondentem  wojennym
           milujacym pokoj!

      Ala: No... wiem!  Podgladalam  co zes tam  nabazgral  w dzisiejszych
           wiesciach.

     Gixx: Nie tylko ja! Polowa slawy idzie do Pani Lus!

      Ala: Ale grozilaby ci co najwyzej wojna domowa! No ale co tam jeszcze
           bylo, dywagacje o zwalnianiu miejsca na kolejne rekordy...

     Gixx: Nie pamietam.  Lezalem  po konkursie.  Czekalem az  miejsce sie 
           zwolni.

      Ala: A bo ty wybrales wolniejsza metode.

     Gixx: A ktos mial szybsza?

      Ala: Niektorzy  byli rzekomo  bardziej ambitni:  Pojdzie panieneczka
           wyrzygac  i miejsce bedzie  na wiencej. Wujcio tak robi.", "Mam
           nadzieje, ze  nie poszedl...  zrobic tego  co pani  mowila...",
           "Zrobic miejsce na szesc paczkow , poprzez zwrocenie zawartosci
           zoladka.",  "Chyba  pan  nie...  nie  oddawal?",  "Panieneczka 
           ciekawa czy pan rzygales"

     Gixx: Myslalem ze ja jestem najbardziej ambitny.

      Ala: Tymczasem tak przegladam i przegladam kronike swieta...

     Gixx: Tak?

      Ala: Nie   brak  rozmow,  w  sumie  przede  wszystkim  towarzyskich,
           spuszczone z  kontroli organizatorow towarzystwo calkiem dobrze
           sie bawilo!

     Gixx: Chyba do bialego rana!

      Ala: Tu zanotowalam, ze  towarzyszyly nam  zawirowania  towarzyskie,
           zainteresowania damsko-meskie, dymny teatr ksztaltow o zapachow
           cygara, no i apele  o zamieszczenie ogloszenia, nie wspominajac
           o "I panieneczka  bedzie pisac  w gazecie  o wszystkim co tutaj
           zaszlo, panieneczko?".

     Gixx: O wszystkim!

      Ala: No i byly takze toasty! Chocby za niziolka Paczka...

     Gixx: Jakiego niziolka Paczka? A! Czesc paczkow byla z likierem to im
           sie pomieszalo!

      Ala: No tak, to to bys wzniosl za elfa Paczka.

     Gixx: Potem nastapilo sukcesywne rozejscie.

      Ala: No! Jeszcze  pomagales!  "Rozchodzimy  Sie  Raz  Raz!", Wieczor
           Trzeba Szypko Skonczyc Zeby  Szypciej Byl Numer! Dobrze, ze sam
           organizator powstrzymywal wszystkich. 

     Gixx: I byl tez drugi napad! Napad Naczelnej!

      Ala: A tam  zaraz napad.  Naczelna  odwiedzila  swieto, zeby  zyczyc
           dobrej zabawy, policzyc paczki i podzielic przez liczbe gosci.

     Gixx: A ty oczywiscie do niej "Tak tak! Liczymy na biezaco".

      Ala: Oj tam dobra bo jeszcze zaczniesz mnie meczyc o wykres! Pozniej
           to byl dopiero napad! Dostawa wypiekow z Fandall!

     Gixx: Taku! I ogloszenie do zamieszczenia!

      Ala: Wlasnie, ale... moze zamiescimy tez ponizej, na pamiatke, jakie
           wspomnienia przepytanych gosci? Co ty na to?

     Gixx: Koniecznie! Zobaczymy co inni pamietaja. Wybaczmy im ten likier
           w paczkach, jesli pamietaja co innego niz my!

      Ala: Ostatecznie wiec zyczeniom organizatorow stalo sie zadosc - ten
           wieczor  stal sie  zaiste okazja  do swietowania, jedzenia i...
           zawierania ciekawych znajomosci.

     Gixx: No i tu wstawimy legende!

      Ala: No ale chyba nie te twoja!

     Gixx: Oczywiscie, ze nie moja, tylko ta  prawdziwa, tylko przeze mnie
           zredagowana!  Co opowiada jak to bylo naprawde. Czyli ta wyzej,
           ale poprawiona! O!

      Ala: Ale mowy nie ma, ze ja ci pozwole wstawic legende o jakiejs tam
           bulce do relacji ze Swieta Paczka!

     Gixx: Ale Swieto bez legendy to nie Swieto!

      Ala: Ale chlopie nie ma mowy! Zrob sobie z tego osobny artykul!

     Gixx: Nie moge zrobic osobnego artykulu z czesci tego artykulu!

      Ala: Zaraz  dostaniesz  tym brudnopisem  po glowie, a teraz jest juz
           grubszy!  Masz, napisz tu ladnie  podziekowania dla czytelnikow
           i sie podpisz. To koniec relacji.

     Gixx: Ladne podziekowania dla czytelnikow za bycie czytelnikami.
           Zegna Redaktor Gixx.

      Ala: I Redaktor Ala.

     Gixx: I tu wstawimy Legende!

      Ala: Nie!

                ____      ____
             .'` __ `:__:` __ `'.   "W mlodych jest energia", czyli 
             |  '-.'` __ `'.-'  |    nie taki znowu krotki wywiad z 
             \`---|  '--'  |---`/   'Lakomczuchami' - organizatorami
              `---\`------`/---'              Swieta Paczka
                   `------'

     W czasie  pracy nad  sprawozdaniem, udaje mi sie umowic  na wspominki
     Swieta Paczka  z Roedorem, Reinara oraz Slewhutem,  stanowiacymi trzy
     czwarte Grupy Inicjatywnej 'Lakomczuchy' (jej sklad uzupelnia jeszcze
     Asteratyn, o czym zreszta dowiecie sie za chwile).

      Ala: MAM NADZIEJE, ZE SIE NIE GNIEWACIE ZA LEGENDE GIXXOWATEGO?

  Reinara: Legenda  w nowej wersji  brzmi dosc kontrowersyjnie, jednak nie
           bede sie  wtracac  w panstwa  tworczosc.

   Roedor: Ale tez  czymze  sa legendy, jak  nie  pieknymi  bajkami, ktore
           zawieraja w sobie male ziarenko prawdy. Tak naprawde nikt chyba
           nigdy  nie dowie sie  prawdy jak to bylo  z powstaniem paczkow,
           ale im piekniesza legenda, tym lepiej sie jej slucha.

      Ala: W SUMIE RACJA! NIE MOZNA ODMOWIC WAM DYPLOMATYCZNEJ ODPOWIEDZI!
           ALE TYMCZASEM,  JESLI POZWOLICIE, TO  PRZESZLABYM  DO UPRZEDNIO
           PRZYGOTOWANYCH PYTAN...

   Rozmowcy spogladaja na mnie wyczekujaco...

      Ala: ZACZNE OD POCZATKU, CZYLI OD TEGO, JAK TO WSZYSTKO SIE ZACZELO.
           OTOZ  ZAPROSZENIE  NA  SWIETO   PODPISALA   GRUPA  INICJATYWNA
           'LAKOMCZUCHY'. CZY MOGLIBYSCIE COS O NIEJ OPOWIEDZIEC SZERZEJ?

   Roedor: Tak sie stalo, ze jako mlody poszukiwacz przygod, ktory pewnego
           dnia wyruszyl na szlak, spotykam  wiele ciekawych osob... wielu
           z nich  to  doswiadczeni  podroznicy,  odkrywcy,  nieustraszeni
           wojownicy i tutaj musze  powiedziec  szczerze,  ze  wiele z ich
           strony mnie  spotkalo dobrego.  Wielokrotnie  podali mi pomocna
           dlon. Spotykam rowniez osoby ktore dopiero co opuscily rodzinne
           strony i wyruszyly  na szlak ku przygodzie i nowemu. Rozne maja
           motywacje i rozne  losy ich na ten szlak wygnaly... tak tez sie
           stalo, ze spotkalem kilka osob, z ktorymi udalo mi sie nawiazac
           pewien  szczegolny  kontakt - otoz okazalo sie, ze mamy podobne
           odczucia  i  podobne   potrzeby.   Doszlismy   do  wniosku,  ze
           chcielibysmy  zaistniec  w lokalnej  spolecznosci, pokazac sie,
           nawiazac  znajomosci... aby tego  dokonac, droga  niekonczacych
           sie rozmow  ustalilismy, ze  chcemy  zaczac  organizowac  pewne
           wydarzenia ktore pozwola nam wejsc w "towrzystwo" i zaistniec w
           swiadomosci tych najwiekszych i najwazniejszych.. ale nie nasze
           dobro i nasz interes jest jedynym motywatorem dzialan. Mielismy
           nadzieje, ze  powolujac  "grupe"  Lakomczuchow - jest to  tylko
           jedna z form dzialalnosci, jaka chcemy realizowac - uda nam sie
           stworzyc  nieformalna grupe  dzialania na rzecz  nowych mlodych
           podroznikow.

  Slewhut: Przemierzalem  szlaki   Isthar  wszerz   i  wzdloz.  Probowalem
           porozmawiac  z  roznymi   doswiadczonymi  podroznikami.  Jednak
           wielokrotnie  spotkalem  sie   z  uprzejma   wymiana  zdan  nie
           prowadzaca do czegokolwiek wiecej. Depozyty pelne zlota, grozba
           ataku  ze  strony  sil  wroga  wydaja  mi sie  murem  dzielacym
           szanowane  osoby  od  takich  jak  ja  (nieznajacych  swiata  i
           panujacych w nim zasad).  Wielu radzilo mi  zmienic styl zycia.
           Chwycic za orez, wstapic do armii,  w szeregi gladiatorow, badz
           fanatykow.  Jednak  wewnetrzny  glos  mowi mi,  ze  serce  moje
           skradly szlaki, lasy, gory. Przemierzajac  szlaki natrafilem na
           zajazd   Bialy  Kiel,  tam   opowiedziano  mi   o  truwerach  i
           instrumentach  muzycznych.  Niestety  jednak  nie udalo  mi sie
           zadnego instrumentu pozyskac. Napisalem ogloszenie na tablicy w
           Novigradzie, ze poszukuje fujarki. Z zawodu jestem pocztylionem
           i  zielarzem   amatorem.   Na  moje   ogloszenie   odpowiedzial
           pocztylion  z dalekiego  Imperium  o imieniu  Roedor.  Niestety
           fujarki nie posiadal, ale byl chetny aby zapoznac sie blizej.
           Laczacy nas fach pomogl.

      Ala: ZWROCE SIE DO ROEDORA, CZY MOGLBYS PRZEDSTAWIC MI I CZYTELNIKOM
           SKLAD WASZEJ GRUPY?

   Roedor: Alez oczywiscie: Reinara Salvesdatter, osoba ktorej dobry humor
           i wieczny  optymizm bardzo  popycha mnie do dzialania. Nie moge
           nie wspomniec  o Slewhucie,  ktory  swoja ciekawoscia  swiata i
           checia  odkrywania jest wielka inspiracja. Swoim doswiadczeniem
           i dobra rada wspiera Asteratyn.

  Reinara: Jestemy   po  prostu   grupa,   w  wiekszosci   poczatkujacych,
           podroznikow, ktorzy  w dosc spontaniczny sposob zdecydowali sie
           polaczyc sily  w celu lepszego poznania swiata i zaistnienia na
           lamach jego historii.

  Slewhut: Moglismy wymienic sie swoimi doswiadczeniami, wesprzec siebie w
           trudnym swiecie pelnym wojen i zdrady, w swiecie w ktorym liczy
           sie tylko zloto.

   Roedor: Ale mam wrazenie, ze  niedlugo  ta  lista  sie  powiekszy.  Tak
           bardzo pozytywny odzew, z jakim sie spotkalem... i gro pomyslow,
           jakie te osoby maja ze soba, daja mi nadzieje ze jeszcze nieraz
           bedzie okazja do wspolnych wydarzen.

  Reinara: Jak  najbardziej   dopuszczamy  mozliwosc  rozwoju  grupy  oraz
           przyjmowania nowych czlonkow. 

      Ala: TEGO WAM ZYCZE, BO UWAZAM, ZE NA TO ZASLUGUJECIE. CZY SA JAKIES
           KRYTERIA, KTORE MUSZA SPELNIC OSOBY ZAINTERESOWANE DOLACZENIEM?

  Reinara: Jestesmy  zupelnie  apolityczni  i tak dlugo, jak ktos z prawem
           nie  igra,  moze  do  nas   dolaczyc  i  dolozyc  swoja  krople
           kreatywnosci.

      Ala: "LAKOMCZUCHY"  TO NAZWA WYLACZNIE  NA POTRZEBY SWIETA PACZKA, A
           WASZA DZIALALNOSC  BEDZIE  UROZMAUCONA, NIE OPARTA WYLACZNIE NA
           UROZMAICANIU NASZEJ DIETY?

  Reinara: Grupa  Inicjatywna   'Lakomczuchy'  to  nazwa  jak  najbardziej
           robocza, pracujemy nad bardziej uniwersalna. 

   Roedor: To  bardziej  nazwa  do  wydarzen  kulinarnych,  o ktorych  nie
           zamierzamy zapomniec.

      Ala: MOWICIE, ZE CHCECIE ZACZAC ORGANIZOWAC PEWNE WYDARZENIA, ZATEM,
           JAK NALEZY ROZUMIEC, BEDA KOLEJNE?

  Reinara: Uslyszycie o nas jeszcze nie raz.

   Roedor: Mam nadzieje, ze uda sie  pokazac, ze  w mlodych jest energia i
           choc brak nam  doswiadczenia  i czestokroc musimy dopytywac sie
           bardziej   doswiadczonych   kolegow,  to  jestesmy  wartosciowa
           czescia spoleczenstwa.

      Ala: CZYLI KTOS  WAS  WSPIERA?  I CZY  TYLKO RADA?  CZY NA  PRZYKLAD
           ZASPONSOROWALISCIE  TEN WIECZOR  Z WLASNEJ  KIESZENI, CZY MACIE
           WLASNIE  POZYSKANYCH  MECENASOW,  KTORYM  PODOBA  SIE  TO,  CO
           WYRABIACIE?

   Roedor: Jak  na  razie,  nie   poszukiwalismy  zadnych  mecenasow,  ani
           finansowania   zewnetrznego.   Jestesmy  calkowicie  inicjatywa
           oddolna.

  Slewhut: Dla mnie zloto sie  nie liczy,  wbrew mojemu trenerowi, starego
           pryka z Jounard, ktory zlota  nigdy nie odmawia. Dlatego pomysl
           zorganizowania  paczkowego  poczestunku  oplaconego  z  naszych
           skromnych  funduszy  wydal mi sie  idealny.   To jedna  z mysli
           zyciowych  "Bez  poswiecenia  nie  ma  zwyciezcow",  moze  maja
           podobne w wojsku  podczas  morderczych treningow.  Jednak ja to
           odnosze do relacji miedzyludzkich, albo miedzyistotowych.

      Ala: UCHYLILIBYSCIE  RABKA  TAJEMNICY  ODNOSNIE  WASZYCH  NASTEPNYCH
           PRZEDSIEWZIEC?

  Reinara: Powolutku   zaczynamy   rozwijac   nastepny,   nieco   bardziej
           skomplikowany projekt.

   Roedor: No  coz  moge  rzec,  aby  nie  zdradzic  za  duzo...  chcemy
           zorganizowac   wydarzenie   integrujace    mlodych   i   nowych
           podroznikow. Ale szczegoly sa jeszcze w trakcie ustalania.

      Ala: NO TO TERAZ O SAMYM SWIECIE? CZY, GDY WIESZALISCIE NA TABLICACH
           OGLOSZENIOWYCH SWOJE ZAPROSZENIE, TO MYSLELISCIE, ZE SPOTKA SIE
           ONO Z TAK SZEROKIM ODZEWEM?

   Roedor: Nie - naprawde balem sie ze zostaniemy calkowicie zignorowani i
           moje i moich przyjaciol zabiegi okaza sie niewypalem... 

  Reinara: Szczerze mowiac, watpilam  w wielki odzew na nasze ogloszenia i
           do wydarzenia podeszlam dosyc sceptycznie.

  Slewhut: Balem sie, ze nasze  otwarte ogloszenie znajdzie wydzwiek wsrod
           przeciwnikow ludzi. 

  Reinara: Jednak  sam fakt,  ze teraz  rozmawiamy  o tym swiecie i o jego
           sukcesie potwierdza, jak bardzo sie mylilam. 

   Roedor: Mam  wrazenie, ze  taki odzew  dal nam  niesamowitego  kopniaka
           mobilizujacego  do dalszych  dzialan.  Widocznie  jest potrzeba
           takich wydarzen.

      Ala: CZY MIELISCIE JAKIES WYOBRAZENIE WIECZORU? CZY, POMIJAJAC OBAWY
           O NIEWYPAL, TAK WLASNIE WAM SIE MARZYL, CZY PLAN NA TEN WIECZOR
           BYL INNY, COS JESZCZE MIALO WTEDY NASTAPIC, A BYLO POMINIETE?

  Reinara: Swieto zorganizowane zostalo  w sposob spontaniczny, odbylo sie
           az  nadto   wspaniale,  mielismy   nawet   drobny   dramatyczny
           przerywnik, co tylko dodalo wieczorowi atrakcji.

   Roedor: Wiadomo  jak  to  jest  przy   pierwszej  takiej  organizacji -
           wydarzyly sie rzeczy, ktore planowalismy i to dobrze. Wydarzyly
           sie takie, ktorych nie planowalismy  i to zarowno te pozytywne,
           jak i te niekoniecznie mile.  Ale mam nadzieje ze te incydenty,
           ktore  mialy  miejsce  szybko zostana  zapomniane, a  pozytywne
           odczucia zostana na dluzej.


      Ala: JA OSOBISCIE TAKZE MAM TAKA NADZIEJE. ALE TEZ MUSICIE PRZYZNAC,
           ZE STOS PACZKOW SWIADCZYL O TYM, ZE JEDNAK LICZYLISCIE NA TLUM.
           ZDRADZICIE ILE  ICH DOKLADNIE BYLO? GIXXOWATY UWAZA, ZE TRZYSTA
           - TRZYSTA PIECDZIESIAT, A TEZ BYC MOZE NIE DA MI SPOKOJU, JESLI
           SIE NIE DOWIE.

  Reinara: Samych paczkow na pewno bylo przynajmniej kilka setek.

   Roedor: Ja, ze swojej strony odpowiadajac  za bezposrednia organizacje,
           zapewnilem sto sztuk - ale wiele paczkow zostalo przyniesionych
           przez samych gosci i z moich  obliczen wynika, ze moglo ich byc
           ponad dwiescie. 

  Reinara: Jednak ile ich bylo dokladnie, to juz nasza slodka tajemnica.

   Roedor: Wiem,  ze  nie  zmarnowaly  sie  -  wszystkie  jakie  zostaly,
           przeznaczono dla dzieci z Novigardu i Nuln.

      Ala: JEDEN  Z GOSCI  ZAPYTAL WPROST... I TERAZ,  ZACZEKAJCIE, MAM TO
           ZANOTOWANE  I  BEDE   CYTOWAC:   "WIELE  SIL  MUSIALO  KOSZTWAC
           ZORGAAZOWAAAE TAKIEGO SWITA.  PEFAE  OGROMNE  KOSZTA, WWYNAJESI
           LHHARCZMY...  NAJECIE  OOBSLUGI..." - NO WLASNIE, JAK  TO BYLO?
           OPOWIEDZCIE  O KULISACH  ORGANIZACJI  TEGO WIECZORU.  MOZE PRZY
           OKAZJI WPLECIECIE  PORADY DLA  CHCACYCH SPROBOWAC POJSC W WASZE
           SLADY?

  Reinara: Jak   wspomnialam   wczesniej,   wieczor  ten  byl  wydarzeniem
           zorganizowanym  bardzo spontanicznie, wiekszosc ogloszen, jak i
           inicjatywe podczas przebiegu wydarzenia przejal Roedor.

Roedor: Stare powiedzenie ->  Chciec to moc.

  Reinara: On tez zainicjowal istnienie naszej grupy.

   Roedor: Tak,  organizacyjnie przede  wszystkim  wymaga to  czasu, czasu
           i  jeszcze   raz   pieniedzy...  natomiast  co  do  lokalu,  to
           wlasciciel byl bardzo mily  i chetnie  pomogl  w  organizacji -
           zwlaszcza ze goscie chetnie zamawiali...

      Ala: TY, ROEDOR, PRZEDSTAWIASZ SIE JAKO POCZTYLION BRETONSKI, A SKAD
           BYLY PACZKI? CHYBA NIE Z BRETONII?

   Roedor: A skad... paczki byly lokalne, z piekarni. Najlepsze sa swieze,
           prosto z oleju, dlatego  musialy byc lokalne. Ponadto zgodnie z
           legenda...

      Ala: WYZIMSKIE PACZKI NA WYZIMSKIE SWIETO! MOZNA WIEC POWIEDZIEC, ZE
           WYPIEKANE Z NIEMAL TEGO SAMEGO PIECA, CO OW LEGENDARNY PIERWSZY
           PACZEK!

   Roedor: Tego nie jestem w stanie zagwarantowac... ale kto wie?

      Ala: KOMENTUJAC  TAMTEN  WIECZOR, ZWROCILISMY Z GIXXOWATYM UWAGE, ZE
           NIE BYLO ANI JEDNEGO  HALFLINGA, CZY NIZIOLKA. BALISCIE SIE, ZE
           NIE  STARCZY  PACZKOW  I POWYWIESZALISCIE  PLAKATY  W OSTATNIEJ
           CHWILI, ZEBY NIE DAC SIE IM  ZORGANIZOWAC, LUB ZGADZACIE  SIE Z
           TYM, ZE  O TEJ PORZE JUZ NIE BYLY  W STANIE SIE PRZEMIESZCZAC Z
           POWODU  POSILKU  W DOMU?  NO  I CZY  NIE  BOICIE  SIE  JAKIEGOS
           RODZAJU WENDETTY?

  Slewhut: Byl maly incydent z niziolkiem.

   Roedor: Jeden sie pojawil...

      Ala: MACIE RACJE, ALE ZGODZICIE SIE, ZE BYL PRZELOTNIE...

  Slewhut: Zareagowali Osadnicy. Jestem im za to wdzieczny.

   Roedor: No tak, jak wpadl, tak juz  go nie bylo, ale chyba nie podobala
           mu sie zbyt sztywna atmosfera.

  Slewhut: Kto wie, jakby  sprawy sie  potoczyly, gdyby  ich tam zabraklo?
           Gdyby  paczkowa impreze  odwiedzila Ogrza Kompania  po dostaniu
           informacji od malego szpiega ze jest "bezpiecznie"?

      Ala: HA! NO MOZE, ALE ZOSTAWMY TO.

   Roedor: Wracajac  do tematu. no  coz - czulismy sie  troche  zawiedzeni
           nieobcenoscia znanych smakoszy.

  Reinara: Bylismy  szczerze  zawiedzieni,  ze  nie  odwiedzil  nas  zaden
           przedstawiciel halflingow lub niziolkow, szkoda wielka, ze nikt
           sie nie zjawil.

   Roedor: Ale moze i oni nie chcieli swoja obecnoscia  wywierac presji na
           organizatorow?

  Reinara: Byc moze przy innej okazji, wszak slodkosci mozna spozywac caly
           rok.

   Roedor: Mozliwe,  ze istnieje  potrzeba  wiekszej  oferty  tego rodzaju
           wydarzen?

      Ala: TO CHYBA NAJTRUDNIEJSZE PYTANIE BYLO, ALE PORADZILISCIE SOBIE!

   Roedor: Ciezko  na to pytanie  odpowiedziec. Ja  ze swojej  strony moge
           zapewnic ze z checia pojawie sie na wydarzeniach organizowanych
           przez halfingi i niziolki. Przecie prawie wszyscy lubimy dobrze
           zjesc, a oni jak nikt znaja sie na dobrej kuchni.

      Ala: MOZECIE  TERAZ  NA ZAKONCZENIE,  ZA  POSREDNICTWEM  PERIODICUSA
           ZWROCIC SIE  DO NASZYCH CZYTELNIKOW - MOZE PRZEDE WSZYSTKIM  DO
           GOSCI, KTORZY PRZYJELI WASZE ZAPROSZENIE? MOZE JAKIES OFICJALNE
           PODSUMOWANIE,  POZDROWIENIA?  ODDAJE  WAM  OLOWEK  I MIEJSCE  W
           PERIODICUSIE.

   Roedor: Nawiazujac  do  pierwszej  czesci  naszej  rozmowy,  zapraszamy
           wszystkich  poczatkujacych  podroznikow, tych  ktorzy maja duzo
           pytan, ale i duzo checi  do dzialania, aby  dzialali  sami  lub
           skontaktowali sie z nami. Ci, ktorzy  maja doswiadczenie i chca
           cos zorganizowac  razem z nami, rowniez sa mile widzaiani. Moja
           skrzynka pocztowa  jest otwarta  i nikogo  nie pozostawimy  bez
           odpowiedzi. A wszystkim  ktorzy  przybyli jeszcze raz dziekuje,
           gdyz dali nam duzo nadziei i zapalu do dalszego dzialania.

                ____      ____
             .'` __ `:__:` __ `'.
             |  '-.'` __ `'.-'  |      "Absolutnie nie zaluje", czyli
             \`---|  '--'  |---`/        wypowiedzi niektorych gosci  
              `---\`------`/---'
                   `------'

     "Oprocz  oczywistego powodu, dla ktorego  warto bylo  na to spotkanie
     przyjsc (ktoz  z nas  nie kocha  paczkow?), zauwazylam  rowniez inny,
     bardzo, ale to bardzo  motywujacy.  Byla to dla mnie przede wszystkim
     okazja  do  spedzenia  czasu  w przyjemnej  i sielskiej  atmosferze w
     towarzystwie  podroznikow  z roznych  stron  swiata.  Gdyby  nie stos
     postawionych przed  nami  slodkosci, w codziennym  zabieganiu zapewne
     trudno byloby  niektorym znalezc  czas  na dluzsza  pogawedke.  Smiem
     twierdzic  wrecz, ze  nawiazane podczas tego wieczoru znajomosci moga
     byc poczatkiem  wielkich przyjazni, czego serdecznie  przy tej okazji
     wszystkim gosciom zycze."
                                      ____
                                   .'` __ `'.
                                   |  '--'  |
                                   \`------`/
                                    `------'

     "O swiecie dowiedzialam sie z plakatow na tablicach, choc przyznam ze
     nie myslalam o tym, by  na nie wpasc. Niemniej znajomy, ktory poszedl
     spisal kilka  slow, ze moze  bedzie  milo, bym  i dolaczyla.  Tak tez
     zrobilam,  niezaprzeczalnie  pomogl  w tym fakt, ze  sie  pomylilam i
     zamiast  napic  sie  ze zrodla  wody,  oproznilam  buklak  koniaku...
     Trzezwienie polaczylam wiec z mozliwoscia poobserwowania swieta.

     Paczkow byly ilosci... ogromne, a organizator bardzo zwracal uwage by
     na pewno nikomu ich nie braklo, co bylo powiem  szczerze niesamowicie
     mile, bo do tej pory na roznych organizowanych takich  spotkaniach az
     tak organizatorzy  nie troszczyli sie  o przybylych  (nie to, zeby za
     malo, ale po prostu nie az tak). Paczkow  akurat nie lubie, ale wcale
     nie do konca chodzilo mi o zjedzenie ich calego worka.

     Bardzo  pozytywnie  odebralam to, ze  dzieki  zorganizowaniu  takiego
     swieta mozna bylo poznac osoby, ktorych  wczesniej sie  nie znalo a i
     juz  kolejnego dnia  zbierane zostalo  tego zniwo, gdyz  z niektorymi
     spotkalam sie pomownie i zajelismy wspolnie roznymi rzeczami.

     Zaskoczyla  mnie  rowniez  cala  delegacja  osob  z Osady, mile, gdyz
     pojedynczych osob z roznych miejsc bym sie spodziewala, ale nie calej
     delegacji.

     A poza tym wszystkim bardzo zabawnie bylo posluchac po prostu rozmow,
     sprzeczek, zartow i docinek. Atmosfera w moim odbiorze byla przemila,
     pelna ducha  zabawy i  faktycznie  checi po prostu  spotkania sie bez
     wiekszych zobowiazan.

     I jestem jak  najbardziej za tym, by takie swieta byly organizowane z
     roznych powodow i czesciej.

     Bardzo dziekuje organizatorom  za wpadniecie  na pomysl  i oczywiscie
     cala otoczke imprezy. Jestem wciaz pelna podziwu dla osob, ktore caly
     czas maja ochote dac cos z siebie innym!

     Absolutnie nie zaluje ze trafilam do karczmy w Wyzimie!"
                                      ____
                                   .'` __ `'.
                                   |  '--'  |
                                   \`------`/
                                    `------'

     "TO BYLO OKROPNE! Te szyskie paczKi, lukroWane ciasteczyka, slodzone
     rorki, tak po pRostu to szysko lezalo wystawione, ze nico innego jak
     brac jeno, opyhac sie bez opamientania. Nikt tam nawet nie pilynowal
     cOby  nikt sie  nie obyjadal ponad  miare, byli  i taCy co  pO kilka
     paczkow  naRaz  smakowali, i nikto im  wyrzutof z tej  pszyczyny nie
     robil!

     Niech  mi pani  pOwie, pani  redaktor  kohana...  Jak tu  wobec tego
     shudnac?!"

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o



> przeczytaj strone 4
Zatytulowano: Przepis na Swieto Paczka      

o-----------------------------------------------------------------------------o
|               ____                                      ____                |
|            .'` __ `'.                                .'` __ `'.             |
|            |  '--'  |                                |  '--'  |             |
|          __\`------`/__                            __\`------`/__           |
|       .'` __`------'__ `'.                      .'` __`------'__ `'.        |
|       |  '--'  ||  '--'  |                      |  '--'  ||  '--'  |        |
.     __\`------`/\`------`/__                  __\`------`/\`------`/__      |
.  .'` __`------'__`------'   `'.            .'` __`------'__`------'__ `'.   .
   |  '--'  ||  '--'  ||  '--'  |            |  '--'  ||  '--'  ||  '--'  |
   \`------`/\`------`/\`------`/            \`------`/\`------`/\`------`/
    `------'  `------'  `------'              `------'  `------'  `------'
             _____________________________________________________
            [_____________________________________________________]
              |                                                 |
              | P R Z E P I S   N A   S W I E T O   P A C Z K A |
             _|_________________________________________________|_
            [_____________________________________________________]

     Chyba sie ze mna zgodzicie, ze  niewiele rzeczy tak nie poprawia humor
     jak przekaska w dobrym towarzystwie, dodatkowo okraszona dobra zabawa,
     i opowiesciami - dokladnie  tak,  jak  mialo  to  miejsce  na  Swiecie
     Paczka!

     Czas akurat sprzyja - odpowiednik Swieta Paczka obchodzilismy niedawno
     w wielu  kulturach, znane zreszta pod roznymi nazwami i przynajmniej w
     znanym nam swiecie, rozniace sie geneza.

     Niezaleznie  od roznic, z okazji nastalej mody na paczki, Periodicus,
     ku  przerazeniu  dotychczasowych  piekarzy-monopolistow  przychodzi z
     pomoca amatorom swietowania i podpowiada co nastepuje:

        PACZKI

     Podstawa  sukcesu  w smazeniu  (rzadziej  w pieczeniu)  paczkow  jest
     ciasto.  Zajmuje ono tez  najwiecej pracy, jednak goraco wierzymy, ze
     smaczny efekt trudu wynagrodzi w pelni kuchenny wysilek.


        Do paczkow potrzebujecie:

        Do ciasta:                       Do lukru:
        1 kg maki tortowej,              250 g cukru pudru,
        100 g drozdzy,                   2 lyzki soku z cytryny
        100 g cukru,                     
        Pol litra cieplego mleka,        Do nadzienia:
        7 jajek,                         marmolade lub budyn lub
        1 l oleju,                       inne nadzienie,
        szczypta soli,
        cukier waniliowy,
        wodka lub spirytus lub rum,

     Na poczatek  mieszacie  ze soba  drozdze, podgrzane  mleko, dodajecie
     lyzke maki i cukru i bardzo dokladnie ugniatacie - na tym etapie jest
     to kluczowe. Nastepnie odstawiacie  do wyrosniecia  w cieplym miejscu
     na co najmniej kwadrans.  W miedzyczasie  jedno jajko  i szesc zoltek
     ubijacie  z dwiema lyzkami cukru  do postaci piany, a potem do ciasta
     dodajecie: reszte maki, cukru, lyzke cukru waniliowego, szczypte soli
     jajko, szesc zoltek z jajek, oraz  okolo trzy lyzki alkoholu. Musicie
     porzadnie  wyrobic je tak, zeby bylo jednolite. Nastepnie odstawiacie
     je ponownie do wyrosniecia, do poltorej godziny.

     Nastepnie podsypujecie maka stolnice i z ciasta formujecie paczki - i
     teraz tak: jesli nie macie mozliwosc nadziewania ich za pomoca takiej
     jakby szprycy (potocznie nazywanych rekawami cukierniczymi, spytajcie
     w piekarniach, zeby  wam pokazali), to nadziewacie je na tym etapie -
     uformujcie  z kazdego paczka placek, nalozcie nadzienie  i uformujcie
     kule, zamykajac  nadzienie  wewnatrz.  Tak czy siak, z nadzieniem czy
     bez,  odstawiacie  ulepione  paczki  okolo pol  godziny  do ponownego
     wyrosniecia - w miedzyczasie mozecie juz grzac olej do smazenia.

     Smazcie je na glebokim oleju az do zarumienienia sie (z jednej, potem
     po wyjeciu i obroceniu, z drugiej), usmazone musicie odsaczyc z oleju
     na przyklad wykladajac na papierowe serwetki. Teraz tez mozecie juz
     je nadziewac za pomoca szprycy.

     Lukier otrzymacie mieszajac ze soba cukier puder i sok cytrynowy (lub
     wode). Mozecie dodac cieczy wiecej, jesli lukier bedzie zbyt gesty -
     najlepiej, aby gotowe paczki byly po prostu w lukrze maczane.

     Z podanych powyzej skladnikow mozecie zrobic pietnascie do dwudziestu
     paczkow - musicie przygotowac  odpowiednio  wiecej skladnikow, jezeli
     macie (zapewne sluszne) podejrzenia, ze okaze sie to  byc za malo dla
     was i waszych gosci. Mozecie oczywiscie  dobrac mniej skladnikow, ale
     nie mowcie,  ze zadowolicie sie  mniejsza  iloscia  paczkow. Nikt nie
     uwierzy!


        FAWORKI (CHRUSCIKI)

     Faworki  to danie  rowniez  smazone, ale  jednoczesnie,  przynajmniej
     porownujac  do  paczkow,  chrupiace,  lekkie,  a przy  tym  nie mniej
     popularne. Oto skladniki:

        25 dag maki pszennej,
         3 dag masla,
         4 dag cukru pudru,
         3 zoltka,
         6 dag gestej smietany,
         1 kieliszek wodki,
        szczypta soli
        olej

     Make rozrabiacie  z maslem, dodajecie zoltka, 4 dag cukru pudru, sol,
     smietane i wodke. Koniecznie  musicie ciasto  dobrze wyrobic i ubic -
     zrobcie to tak, zeby w ciescie bylo  jak najwicej babelkow powietrza,
     wowczas  juz usmazone faworki  beda napuszone  i lepsze.  Robi sie to
     tluczac ciasto  walkiem,  w miedzyczasie  wielokrotnie  formujac je w
     kule i walkujac.

     Gotowe ciasto dzielicie na cienkie paski, ktore nacinacie wzdluz, tak
     aby moc  (delikatnie!)  przeciagnac jeden  z koncow  przez  naciecie,
     tworzac w ten sposob charakterystyczny ksztalt chruscikow.

     Smazycie  w rozgrzanym oleju  na zloty kolor - nie trwa to dluzej niz
     minute  z kazdej  strony.  Po wyciagnieciu  ukladacie  na papierowych
     serwetkach, zeby  odsaczyc je z oleju  i obficie  posypujecie  reszta
     cukru pudru. Wyjdzie wam z tego, coz, duzo faworkow!


        RACUCHY

     Gdyby  ktos  mi  powiedzial, ze  od  wyrazu  Racuchy  pochodzi  wyraz
     Lasuchy, to  bym uwierzyla  bez wahania i jeszcze  zapewne bronilabym
     tego faktu przed sceptykami. Ocieramy wiec sline z warg, skupiamy sie
     i dzialamy:

        Pol litra cieplego mleka,
        1 jajko,
        3 szklanki maki,
        Pol kostki drozdzy,
        1 lyzka cukru,
        sol,

     Drozdze rozrabiamy z dukrem i polowa szklanki mleka, otrzymane ciasto
     zostawiamy  do wyrosniecia, nastepnie make, roztrzepane jajko, reszte
     mleka i mieszamy. Calosc odstawiamy do wyrosniecia co najmniej na pol
     godziny. Smazymy placki na rozgrzanym oleju na rumiany kolor z kazdej
     strony, gotowe odsaczamy z oleju i zajadamy sie!

                                  Smacznego!

                                                 ___,  |)  _
.  ,_,                                          (-/_|  /  '_|            ,_,  .
. (o,o)                                        ._/  |_/|_/(_|_,         (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o



> przeczytaj strone 5
Zatytulowano: Legenda o Paczku              

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|           ( N i e   t a k a   z n o w u )   a l t e r n a t y w n a         |
|                                                                             |
|    ,-.  ,-.  ,-.  ,-.  ,-.  ,-.  ,-.   ,-.   ,-.  ,-.  ,-.  ,-.  ,-.  ,-.   |
|   ( L )( e )( g )( e )( n )( d )( a ) ( o ) ( P )( a )( c )( z )( k )( u )  |
|    `-'  `-'  `-'  `-'  `-'  `-'  `-'   `-'   `-'  `-'  `-'  `-'  `-'  `-'   |
.                                                                             .
.                                                 p r z e z   d u z e   P     .


      Dawno dawno temu w dalekiej Zerrikanii, zanim jeszcze kobiety osiag-
      nely pelna wladze i smoki byly czczone, w miejscu, gdzie znajdowala 
      sie dzisiejsza swiatynia wielkich gadow, byl sam srodek ogromnej pu-
      szczy. Zylo tam stado trolli,  ktore trudnilo sie napadaniem na oko-
      liczne wioski elfow  i niewybrednymi zartami - tak, to bardzo wazne 
      w tej opowiesci.  Stado trolli robilo wprawdzie  czasem cos jeszcze, 
      jednak to te dwie rzeczy sa kluczowe do calej historii.

      Akurat powoli zblizala sie pora deszczowa i stado trolli podyktowa-
      ne burczeniem zoladka przygotowywalo sie do wyruszenia na gromadze-
      nie elfich zapasow, ktore mialy byc nastepnie opieczone na ostatnim 
      suchym patyczku i spozyte w czasie, kiedy opiekanie nie bedzie moz-
      liwe. W celu przygotowan, starszyzna trolli udala sie do swojego Og-
      romnego Przywodcy o slodkim imieniu Bulka. Bulki jakotakie byly wte-
      dy nieznane,  trolle, najbardziej cywilizowana rasa  w tych czasach 
      zywily sie elfami,  a elfy, mniej cywilizowana  w tych czasach rasa, 
      zywily sie szyszkami.
 
      - Yyyyyy... - Oznajmil Pierwszy Starszy Troll.
      - Yyyyyyh... - Odpowiedzial Ogromny Przywodca Bulka.

      Wszystko bylo jasne.  Przywodca zadecydowal  za posrednictwem  rady,
      ze wyprawa  odbedzie sie nastepnego  dnia, potrzebuja  trzech elfow, 
      ktorych beda  smazyc przez trzy  kolejne dni.  Wczesniej, aby miesko 
      bylo smakowite, nalezy  dac kazdemu elfowi po tysiac klapsow na goly 
      tylek. Byc moze dziwi Cie czytelniku duza dawka tresci w tym krotkim 
      dialogu.  Tak to jednak bywa,  ze niektore trolle  rozumieja sie bez 
      slow. Takie czasy.

      Niestety dla trolli, krnabrne elfy rowniez,  powoli na drodze ewoluc-
      ji,  zaczynaly  uzywac szarych  komorek.  W tym samym czasie,  kiedy 
      troll  Bulka wypowiadal swoje tresciwe Yyyyyh, przywodca elfiej wios-
      ki,  Paczek (paczki jakotakie rowniez  w tych czasach byly nieznane), 
      rozmawial ze swoja rada:

      - Hyyyyy... - powiedzial gromko Dostojny Elf Paczek.
      - Yyyyyy... - odpowiedziala Rada.

      Wszystko bylo jasne. Przywodca zadecydowal, ze samotnie pokona wszys-
      tkie trolle.  Stwierdzil, ze  jest  o stokroc  madrzejszy  od trolli, 
      wiec pozwoli sie zlapac,  a nastepnie uzyje genialnego sprytu,  zeby 
      zakalapuckac trolle, ktore mialy zgodnie z planem pokonac sie wlasna 
      bronia.

      Problem calego tego planu polegal na tym,  ze w tamtych czasach elfy 
      nie byly madrzejsze od trolli. Wlasciwie obydwie rasy reprezentowaly 
      bardzo podobny poziom intelektualny. Takie czasy.

      Nadszedl ranek.  Wszyscy postepowali zgodnie z planem.  Trolle udaly 
      sie do elfiej wioski,  elfy udaly  sie do innej elfiej wioski.  W el-
      fiej wiosce zostal Przywodca Paczek, ktory zostal zwiazany i przenie-
      siony nad ognisko wioski trolli, gdzie przed smazeniem czekal na nie-
      go Ogromny Przywodca Trolli Bulka.

      Wszystko zostalo przygotowane pod opiekanie.  Jednak Paczek wydawalo 
      sie, ze wie co robi:

      - Uuuuuh! - powiedzial w jezyku trolli Paczek.
      - Huuuuu! - odpowiedzial w jezyku starozytnych elfow Bulka.

      Wszystkie trolle byly pod wrazeniem. Bulka wlasnie zostal obrazony i 
      wyzwany na pojedynek. Pojedynek mial polegac na tym, ze kazdy z nich 
      mial powiedziec po jednym kpiacym zdaniu na przeciwnika.  Ten, ktory 
      powiedzialby  bardziej  intelygentnie,  przewrotnie  i  blyskotliwie, 
      mial objac pelnie wladzy we wiosce trolli i pol ksiezniczki trolli o 
      wdziecznym imieniu Sul, ktore tlumaczone z jezyka trolli na jezyk el-
      fow brzmialo  by jak najslodsze brzmienia elfich instrumentow  (tych 
      dzisiejszych, gdyz o tych wtedy to lepiej nie mowic). Bulka, zamiast 
      upiec elfa bez dyskusji... zgodzil sie na pojedynek! Zaskarbil sobie 
      tym dozgonny szacunek wszystkich trolli. Dlaczego dozgonny? File!

      Paczek tkwil chwilowo w kotle masla, ktory mial go przygotowac do po-
      zniejszego opiekania. Byl zwiazany tak, ze w zasadzie wystawalo jedy-
      nie popiersie Paczka.  Zblizyl sie do niego Bulka  z nieukrywanym po-
      czuciem wyzszosci.  Nie tylko wyzszosci wzrostu,  lecz rowniez zaslu-
      zonej wyzszosci intelektualnej.  W tej chwili dumny Bulka byl najmad-
      rzejszym  stworzeniem na ziemi.  Jego szare komorki,  wszystkie trzy, 
      wspinaly sie na tak wysokie obroty,  ze maslo pod Paczkiem powoli za-
      czynalo sie topic z goraca.  Bulka byl swiadom swojej wyzszosci. Spo-
      kojnie wypowiedzial pierwsze na swiecie cywilizowane slowa, takie ja-
      kimi dzis sie poslugujemy:

      - Paczek, Paczek... chuj bez raczek! - zakrzyknal Troll Bulka w przy-
      plywie natchnienia.

      Wszystkie trolle skamienialy.  Nie doslownie,  jak to bywa w niepraw-
      dziwych legendach. Skamienialy z wrazenia. To byl koniec Paczka. Nie 
      mial zadnych  szans powiedziec  nic madrzejszego,  przewrotniejszego, 
      nic bardziej nad to,  co powiedzial Bulka. Cala wioska trolli patrzy-
      la z politowaniem na elfa,  ktory czerwienia swojej zlosci z przegra-
      nej roztapial pod soba maselko,  zeby doprawic sie bez uzycia innych 
      przypraw.

      Paczek byl swiadom swojej porazki. Czerwienil sie ze wstydu i zlosci 
      niemilosiernie. Bulka byl od niego madrzejszy, sprytniejszy, ladniej-
      szy, lepszy. Pozostalo mu czekac na pozarcie. Nastapilo jednak w tym 
      momencie cos niezwyklego.  Obydwie szare komorki elfa zastygly w bez-
      ruchu... jednak drgnelo serce.  Elf calkowicie intuicyjnie,  bez uzy-
      cia intelektu,  bez kontaktu ze swiadomoscia  wypowiedzial zbawienne 
      slowa:

      - Bulka, bulka... - we wiosce  trolli zawrzalo.  Nikt nie spodziewal 
      sie riposty. Elf jednak mial twarz jasna,  natchniona, sylwetke pros-
      ta i dumna, szare komurki nieruchome, jednak serce pelne natchnienia 

      - Chuj ci w dupe! - zakonczyl Paczek.

      Wszyscy zamilkli. Milczenie trwalo byc moze z kwadrans. Po tym cza-
      sie jeden z trolli popatrzyl na Paczka...  popatrzyl na Bulke... i 
      zrobil "Hy!".  "Hy!" bylo jak plaga.  Jak wirus rozmozylo  sie naj-
      pierw w "Hy! Hy!", potem w "Hy! Hy! Hy!". W ciagu sekund cala wios-
      ka trolli byla jednym wielkim "HyHyHyHyHy!".  Trolle przestaly kon-
      trolowac smiech.

      Zastanawiasz sie czytelniku, jak dlugo moze trwac  szacunek trolli? 
      Zwlaszcza ten dozgonny?  Otoz nie za dlugo. Pod wplywem przeogromne-
      go cisnienia,  ktore nie moglo znalezc  wystarczajacego ujscia w wy-
      rzucanym z siebie juz masowo  "HyHyHyHyHy!"... trolle zaczely pekac! 
      Jeden po drugim. Nie minela chwila, kiedy Paczek siedzial sam, w ko-
      tle masla,  czekajac  na zmilowanie  jakiegos elfiego  ciekawskiego, 
      ktory  nie mogl wytrzymac  z niecierpliwosci,  czy  przebiegly elfi 
      plan ulegl zrealizowaniu.

      Nie ma co gdybac,  co sie dzialo dalej.  Nalezaloby wyjasnic,  jaki 
      jest zwiazek calej tej historii  z dotychczasowym swietem obzarstwa, 
      jaki jest zwiazek starozytnego Paczka z dzisiejszymi smakowitymi pa-
      czusiami. Otoz nie wiadomo.  Jakkolwiek ta czesc legendy jest znana 
      i powazana,  tak bezposredni zwiazek ze swietem obzarstwa pozostaje 
      skryty w niejasnosci. Takie czasy.

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                              Gixx                               (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 6
Zatytulowano: Wiesci z frontu               

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
.                             P E R I O D I C U S                             .
.                                                                             .


                                Wiesci z frontu!



     Ach jak straszliwa jest wojna! Ledwie poprzednie papierowe cmentarzys-
     ko, periodicusowy nekrolog trafil do druku - byc moze nawet dokladnie 
     w tym samym momencie, kiedy metalowe klocki, pokryte farba drukarska,
     zostawialy  ostatni slad po tych,  ktorzy zostali zmieleni na proch w 
     straszliwych  trybach wojennej zawieruchy -  w tym samym czasie trwal 
     pogrom,  ktory wielkoscia  i  spektakularnosci przycmiewal  wszystkie 
     wczesniejsze i pozniejsze wydarzenia  (tylko nie zbyt wczesniejsze, a 
     i oby niezbyt pozniejsze!).

     Czytelniku!  Czy stawiajac noge na deske statku myslisz o jego przesz-
     losci?  Wyobrazasz sobie, ze ten poklad jest impregnowany krwia dziel-
     nych wojownikow? Otoz najwyzsza pora zebys to robil! Drakkar Ringhorn 
     od tamtej pory jest  (nie)wielkim cmentarzyskiem  - cmentarzem zjedno-
     czonych sil  Kompanii Czarnego Gryfa  i Krasnoludzkich Grzmocicieli z 
     Konca Swiata.  To na jego deskach przelalo sie w przeciagu jednej pod-
     rozy tyle gryfiej krwi,  ze do dzis morze pomiedzy krainami nie wyzby-
     lo sie czerwonego odcienia! Krew i pozoga,  smierc i zniszczenie, fru-
     wajace gryfie piorka i czerwone zbite dupska! Tak to podobnoz wyglada-
     lo!

     Ktoz byl  tym straszliwym oprawca Kompanii?  Kompania - tyle ze ogrow. 
     Jak jednak wszystko to przebiegalo?  Otoz wszystkie watpliwej jakosci 
     plotki przedstawiamy dokladnie tak, jak one brzmialy!

     Nie da sie ukryc  ze ogry sa na swoj sposob pikne i mundre.  Nikt jed-
     nak nie zdawal sobie sprawy,  ze ten nieodparty urok jest w stanie od-
     mienic losy wojny. Kompania Gryfa wraz ze wsparciem Kiltowych przepra-
     wiala sie przez morze - od strony Imperium do Blaviken.  Poczekali po-
     czciwie na statek,  zajeli wygodne odpoczynkowe pozycje. Poniewaz dru-
     zyna swiatla nie obawiala sie  niczego po zadnej stronie morza, wszys-
     cy po znalezieniu sie na statku jak jeden maz zmruzyli oko i drzemali 
     na lekko  kolyszacym sie pokladzie.  Nie wiedzieli, ze na ten sam sta-
     tek biegla sobie wesola Ogrza Kompania aby wsiasc  w ostatniej chwili. 
     Hop hop hop,  Ogrza Kompania wsiadla,  stuk puk tuk, obudzili druzyne 
     swiatla. Boj mial sie rozpoczac, dowodzacy Kompania wedlug kazdego po-
     drecznika sztuki wojennej powinien wydac rozkaz opuszczenia statku, a-
     by przewazajace ogrze sily przyjac na dogodnym terenie w znanej okoli-
     cy  i tym samym zyskac przewage, jednak  (nawet nam ciezko uwierzyc w 
     te plotki,  choc za odpowiednia  oplata wierzymy w kazde plotki,  ale 
     jak inaczej wytlumaczyc cale zdarzenie???) Szamanka Wielkiego Zoladka 
     zaczela tanczyc i spiewac!

     Nikt  by sie nie spodziewal  takiego obrotu sprawy,  ze slodki  ogrzy 
     spiew  (o ktorym pisalismy juz w poprzednim wydaniu)  odniesie doklad-
     nie te same skutki, co slodki syreni spiew?  Wyobrazcie sobie co czul 
     kapitan Ringhorna! Jedna armia wsiadla,  serce podskoczylo mu do gard-
     la, wsiadla druga armia, prawie wyzional ducha! Najchetniej by uciekl 
     zostawiajac wszystko  aby nie tylko uchronic skore,  ale i oczy przed 
     straszliwym widokiem,  ale zamiast przerazliwego widoku rozlupywanych 
     czaszek rozlegl sie widok jeszcze straszliwszy!  Hipnotyzujacy taniec 
     ogrzego ciala, od ktorego nie da sie oderwac oka! Nie dalo sie nic po-
     czac. Kapitan stal zahipnotyzowany. Gryfy staly zahipnotyzowane. Kras-
     noludy  staly jeszcze bardziej zahipnotyzowane.  Tylko ogry wiedzialy 
     co robia  -  ogrzy tarczownicy rozstawili  sie wokol Szamanki  gotowi 
     przyjac chocby mityczna szarze zakonnika.

     Kapitan wiedzial,  ze w jego tylko gestii lezy rozwiazanie tej sytuac-
     ji. Heroicznym wysilkiem pociagnal sznurek, ktory szturchal marynarzy 
     zabezpieczonych przed syrenami przy pomocy opasek na oczy i wosku w u-
     szach (dzieki temu statek byl w stanie wyplynac). Drakkar plynal. Sza-
     manka tanczyla. Gryfie piorka sie jezyly.  Kilty napinaly sie. Statek
     zblizal sie nieuchronnie  do momentu,  gdzie nagle dzieje sie tak, ze
     brzeg znika  i wszelka  nadzieja  na wyskoczenie  ze statku odchodzi.

     Sekundy sie  zblizaly, cisze przeplatal  tylko dzwiek fal i plaskanie
     wielkich stop niczym sledzi o poklad. Napiecie peklo.

     Kilty sie podniosly w trakcie szalenczej szarzy, stalowe maczugi, mie-
     cze, korbacze, buzdygany, czym tylko dysponowala Druzyna Swiatla w ce-
     lu grzmocenia frywolnych sil  ciemnosci skierowane zostalo w kierunku 
     Szamanki.  Szarzujaca  masa w ostatniej chwili dostrzegla,  jak przed 
     Szamanka zamknieta zostala zaslona. Kiedy stracili ja z oczu zrozumie-
     li, ze dokladnie w tym samym czasie stracili z oczu brzeg... a tym sa-
     mym  -  ostatnia nadzieje na opuszczenie pokladu,  ktory nieuchronnie 
     mial stac sie ich cmentarzyskiem. Bylo za pozno. Nie poddali sie. Nie 
     skomleli o litosc. Jeden za drugim gineli w bezlitosnie przygotowanej 
     na nich pulapce.

     Podobno  przez wiele dni w porcie Blaviken mozna bylo znalezc sprzeda-
     wane za bezcen przez paserow,  czy tez  nawet kopane  w porcie czesci 
     ekwipunku nieskonsumowane przez ogry. Wydawalo by sie, ze Ogrza Kompa-
     nia nasyciwszy swoj glod, uspokoi sie na wiele wiele miesiecy. Nic ba-
     rdziej mylnego.

     Idzmy  jednak chronometrycznie przez  te wszystkie mrozace  krew w zy-
     lach wydarzenia.  Otoz kolejny niewielki slad, przed zapadnieciem sie 
     w jakas ciemna jame odznaczylo Komando.  Niewielkie starcia na stalej 
     linii Komando - Osada i Komando - Ofiara zostaly przypieczetowane pod-
     stepnym usunieciem rosnacego w sile Osadnika i pograzeniem w niesmaku 
     Ofiary przypieczetowanym zdecydowanym nadmiarem szyderczego smiechu.

     Pozniej jednak nastapil zwrot postawy Komanda...  z ktorym nie sposob 
     sie nie zgodzic!  Wiedz drogi czytelniku,  ze Redaktorzy  Periodicusa 
     nie patrza  bezstronnie na wydarzenia wojenne.  Jak dlugo chocby swis-
     tek papieru wydostanie sie z wyzimskich maszyn,  tak dlugo redaktorzy 
     beda jednoznacznie popierac pokoj, dobro i porzadek. Kazda wojna jest 
     naszym wrogiem  i bedziemy stac na strazy rozumu (bo kazda wojna wyni-
     ka z jego braku)  tak dlugo jak atramentu i papieru starczy! Stad tak 
     ciezko zgadzac sie z postepowaniem bojownikow o wolnosc Starszych Ras. 
     Niemniej  tym razem kazdy chyba stanie  z nimi ramie w ramie!  Otoz w 
     ramach protestu,  ze ciezko sie morduje  -  sam Konsul oglosil...  ze 
     przestanie mordowac! Przyczynami protestu  jest zaburzenie grawitacji, 
     ktore nie pozwala tluc po plecach uciekajacego, magiczne bariery chro-
     niace wejscia  do stowarzyszen najsilniejszym armiom i takie tam, nie-
     pozwalajace mordowac, czary.  Laczymy sie z Konsulem  w tym protescie, 
     oby jak najmniej mordow!

     Chwalebny  ten kawalek historii nie wplynal jednak nijak na pijane ze 
     szczescia ogry,  ktore jeszcze wiele tygodni poszukiwaly ofiar od Bre-
     tonii po Gory Kranca Swiata.  Dopiero skonsumowawszy deser ogry poczu-
     ly nasycenie. Pytanie: Na jak dlugo?

     Tymczasem (co trafnie zapowiadalismy ze zgroza w poprzednimy wydaniu), 
     wsrod sil ciemnosci nastapila mobilizacja.  Nie wiemy czy to z powodu 
     zblizajacego sie  powrotu wielkiego przywodcy sil ciemnosci,  czy tez 
     Mroczni  Bogowie znalezli inny  tajemny sposob  na mobilizacje swoich 
     slug.  Tak, czy inaczej czarni templariusze,  zmutowani szpiedzy, zde-
     prawowani wojownicy w sposob niezwykle skoordynowany jak na walke pod 
     sztandarem chaosu rozpoczeli ofensywe, ktora, jesli idzie o mordercze 
     skutki, choc mniej jesli idzie o spektakularnosc,  prawie dorownuje o-
     grzemu zwyciestwu.

     Na uwage dzialania sil chaosu zasluguje decentralizacja.  Podczas gdy 
     ogrze podboje zawsze odbywaja sie pod twarda reka herszta (lub bylego 
     herszta,  ktory podobno skrecil kostke,  wiec nie moze startowac  w o-
     grzym  konkursie pieknosci na stanowisko herszta), tak wsrod sil ciem-
     nosci  co najmniej siedmiu przywodcow zadawalo  powazne straty wrogom 
     po obydwu stronach oceanu.  Nie nam rozrozniac, ktore metody sa skute-
     czniejsze, gdyz obydwie sa okropne!

     Os Osada-Lyria nie zrobila za wiele.

     Reszta nie zrobila nic.

     I w ten sposob dobrnelismy do przelomu rokow! A jak dlugo ogrze zolad-
     ki moga pozostac napelnione?  Otoz bardzo niedlugo. Pod twierdza w Go-
     rach Szarych przez chwile bylo spokojnie, cicho, chrapiaco wrecz. Jed-
     nak ci,  ktorzy wiedza gdzie pojsc,  zeby poznac ogrza diete,  wiedza 
     rowniez, ze do ogrzych  zoladkow trafila niedawnymi czasy... przezuta 
     futrzana czapka... kila zlamanych elfich fletow... kraciasta spodnica 
     o zapachu silniejszym niz ogrzy zoladek... i kto wie co jeszcze!


.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)    <----- Korespondenci wojenni Periodicusa: Lus i Gixx! ---->    (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 7
Zatytulowano: Gawedy, wojaze i persyflaze   

o-,-----,-,------,-----------------------------------,----------,--,---,---,--o
|:    |. :  .   . :                                 ,       .    :'     : :   |
| : \ ||/:   .   :'                        .        :, .  \  //  ::   |  ::  .|
| ': \||  ,\  /  :             GAWEDY, WOJAZE         :   . V/  ::.   |  : \/ |
|  '':||' : V/ :'                 '                    ':.  ||'"  ':\|| : : \ |
|\.,  ||   //,'                            .              '.||      '||'   ://|
|   ',||,,//,                    I PERSYFLAZE               ||       ||    // |
|     '      ',,,                                          ,||,  ,''''''',//  |
|                '././..                              ,\,''    ''           ''|
|_______________________/,.                        ,.:________________________|


                          - Poczatki wszechdziejow -                  


     Dawno, dawno temu,  gdy nie bylo jeszcze ani traktow, ani miast ludz-
     kich czy elfich,  ani gnomiego destylatu, ani nawet najstarszych les-
     nych trolli, swiatem wladali Szyszkowianie. Niezwykle byly to istoty,
     zamieszkujace te dzikie,  puste krainy,  nieskazone jeszcze rozwojem,
     polityka,  czy wojna.  W zasadzie,  to jedyne co tu bylo,  to iglaki.
     A na tych wlasnie iglakach rozkosznie  bujali sie Szyszkowianie. Ach,
     co to bylo za zycie!  Grafik kazdego Szyszkowianina byl ekstremalnie 
     napiety: rankiem nalezalo podziwiac wschod slonca,  w srodku dnia ko-
     lyskac sie na sosnie  (co bardziej burzuazyjni Szyszkowianie zamiesz-
     kiwali swierki, zas absolutna ksiazeca elita sekwoje), w okolicy pod-
     wieczorku pokontemplowac nad sensem istnienia,  by w koncu dokladnie 
     przesledzic  podroz ognistej  kuli po drugiej stronie nieba na dobra-
     noc. Dzien w dzien, niezaleznie od pory roku czy pogody. Przez tysia-
     ce lat  nic nie naruszalo  tej perfekcyjnej rownowagi i idealnego po-
     rzadku wszechswiata.

     Lecz ktoregos  dnia stalo sie cos,  co mialo zaburzyc spokoj Szyszko-
     wian raz na zawsze.  Do brzegu przybily Biale Okrety. 

     - Dzien dobry, szanowny sasiedzie,  co tez tam dzisiaj widac z wasze
     go swierku? - Zagail jeden z Szyszkowian, Szyszkodem, swojego przyja-
     ciela.
     - Doprawdy, kazdy dzien niesie niesamowite wprost zjawiska, lecz dzi-
     siaj jestesmy swiadkiem jakiejs spektakularnie niesamowicie oblednej 
     zmiany. -  Spokojnym tonem odparl mu sasiad,  Szyszmon,  w skupieniu 
     przygladajac  sie dlugouchym istotom,  schodzacym na lad.  - Ciekawi 
     mnie, czego tez te prymitywne stworzenia moga szukac na naszej ziemi?

     Nie zdazyli rozwazyc tego zagadnienia pod katem dopuszczania zdarzen
     zewnetrznych do zaburzania  osobistej dyscypliny moralnej,  bo nagle
     ziemia zadrzala.  A wraz z ziemia i swierk,  z ktorego beztrosko dyn-
     dal Szyszkowianin Szyszmon.  Juz po chwili drzewo runelo w dol stoku, 
     wzniecajac ogromne obloki kurzu i lesnej sciolki.  Szyszmon, wystrze-
     lony w powietrze niczym z katapulty,  odlecial w strone zachodzacego 
     slonca.  Dzien ten zostal oficjalnie okreslony mianem "Upadku cywili-
     zacji, wraz z nadejsciem plagi dlugouchych kreatur". 

     Nikt nie byl gotow na to, co stalo sie pozniej.  Ogromne obszary sos-
     nowych lasow ugiely sie pod terrorem dlugouchych.  Gole placki ziemi 
     wyrastaly w kolejnych borach, odslaniajac ziemie, na ktorej to intru-
     zi  stawiali  swoje wstretne marmurowe palace,  kolumny  i akwedukty.
     Spokoj nocy zostal  zaburzony przez liczne ogniska  i przyjecia okra-
     szone nieznosna dla uszu Szyszkowian poezja o niczym. Kazdy Obcy, to 
     kolejne drzewo, ktore tracilo swoje zycie, by zwolnic miejsce na fon-
     tanne, bezwstydna rzezbe, taras.  Lasy ronily lzy bursztynowa zywica,
     ktora splywala obficie na martwe szyszki, poniewierajace sie w papro-
     ci.  Smierc, zniszczenie i pozoga,  wszystko to wywolane  przybyciem 
     istot, ktore nie potrafily uszanowac istniejacych porzadkow swiata.

     Szyszkodem z  drzewa Swierkosz,  nie mogl  patrzec na  to bezczynnie.
     Pochodzil z  niezwykle starego rodu,  ktory wydal na  swiat wielkich 
     przywodcow, takich  jak Szyszkosander Wielki,  Szyszkoleon czy Szysz-
     kin. I choc Swierki Wysokie nie lubily sie zbytnio z innymi iglakami 
     (szczegolnie z  rodem Modrzewbor z  Tir Todrzew i pokraczna, kulista 
     szyszka Szyszklawem na czele), tak wszyscy Szyszkowianie postanowili 
     zjednoczyc sily w tej nierownej walce.  Utworzono specjalne oddzialy 
     partyzanckie,  ktore to w ostatniej samobojczej  misji mialy  urywac 
     sie z drzew i uderzac w glowy okupanta. 

     I nikt nie spodziewal sie tego,  ze meczenska smierc Komand Strob'il 
     pojdzie kompletnie na marne.  Wdowom Szyszkowian pozostalo oplakiwac 
     fakt,  ze ciala bohaterow nigdy nie zostana sprowadzone do domu. Zas 
     na parapetach  dlugouchych istot wyrastaly kolejne trofea,  wykonane 
     rekami maloletnich agresorow  -  uszatki z zapalek, Szyszek, zoledzi 
     i kasztanow. 


   ________________________________________________________________________


                     - O rzeczy zmiennej i niemozliwej -     
             

     Rozpaczliwy wrzask niewiasty przeszyl cala Puszcze,  ploszac ptactwo,
     lesne zwierzatka i kochliwe niziolki z okolicznych krzakow. Po wrzas-
     ku nastapila jeszcze bardziej niepokojaca i mrozaca krew w zylach ci-
     sza. Do malej, uroczej chatki, w te pedy pobieglo tuzin mezczyzn, by 
     juz po chwili wywazyc sliczne polowalne drzwi bezlitosnym kopniakiem.
     To, co zastali w srodku,  przeroslo ich najsmielsze obawy - wioskowa 
     zielarka stala przed nimi polnaga,  w nocnej koszuli.  I to byc moze
     by sie przybylym panom spodobalo, gdyby nie fakt, ze lewa dlon kobie-
     ty przybrala kolor i rozmiary dloni trolla.

     To byl tylko poczatek. Juz wkrotce wiesci niosly o kolejnych przypad-
     kach nadprzyrodzonego zjawiska.  Elfom obok pryszczy zaczely wyskaki-
     wac  obrzydliwe ludzkie nosy.  Krol Holtest dostal,  pod korona,  tu-
     rzych rogow.  Halflinkom schowaly sie brzuchy do srodka, odslaniajac 
     atletyczne miesnie.  Krasnoludom wypadaly  brody,  a na ich  miejsce 
     sial sie mlodzienczy koper.  Ludzkie kobiety zyskiwaly meskie genita-
     lia, zas mezczyzni kobiece.  Najgorzej trafilo sie zas chyba jednemu 
     gnomowi,  ktory okuty w pelna zbroje plytowa  zamienil sie nagle w o-
     gra. Ponoc mielonka,  ktora przecisnela sie szczeliny przylbicy, nie
     pozostawiala  watpliwosci co do tego,  ze nie byla to latwa ani przy-
     jemna smierc. Swiat pochlonal chaos, doslownie i w przenosni, bo naj-
     wyrazniej inaczej  nie dalo sie wyjasnic  przyczyn tego odrazajacego 
     zjawiska, ktore ogarnelo wszystkich bez wyjatku.  Wybuchly zamieszki 
     i samowolka,  nikt nie przypominal juz siebie,  wiec nikt tez nie po-
     czuwal sie  do odpowiedzialnosci  za swoje  czyny.  Ziemie przykryly 
     trupy, kazdy kolejny bardziej pokrecony od poprzedniego, z czesciami 
     ciala kompletnie niepasujacymi do reszty.

     Katriona ze  lzami w oczach zerwala  sie ze swojego lozka.  Omal nie 
     krzyknela,  niczym kobieta z jej snu.  Ach, sen...  To byl tylko zly 
     sen... Wziela gleboki oddech, probujac sie uspokoic, dojsc do siebie,
     ochlonac.  Nic z tego nie  bylo prawda,  to tylko obrzydliwy koszmar.
     Nie mogla sie jednak powstrzymac, by nie podejsc do toaletki, przeko-
     nac sie,  czy nie wyrosly  jej jakies  gnomie,  krzaczaste brwi.  Na 
     szczescie z odbicia  zwierciadla  spogladala na nia  znajoma  istota.
     Spokojnie zalozyla czarne wlosy za swoje uszy: jedno ludzkie, drugie 
     spiczaste, elfie.

     - Co za ulga... - Katriona mruknela sama do siebie,  wracajac do loz-
     ka. - Wszystko w normie.

   ________________________________________________________________________


                                 - Bla bla bla -       
  

     Wro! - Scierajac pot z czola,  rekrut pokonywal kolejne metry koryta-
     rza zwinnymi susami. - Wro! Wro! Wro! - Jego krzyk niosl sie po calu-
     tkim garnizonie, stawiajac wszystkich na rowne nogi. 

     Komendant  szybko narzucil na siebie koszule  i wyskoczyl  ze swojej 
     kwatery, rozgladajac sie za powodem tej wrzawy.  Wiekszosc armii juz 
     czekala w rzadku, gotowa na rozkazy.  Po chwili dolaczyl do nich zdy-
     szany rekrut,  zajmujac swoja pozycje w linii.  Komendant zaczal sie 
     wzdluz niej przechadzac nerwowym krokiem, z dlonmi specionymi za ple-
     cami, a jego surowy wzrok uciszyl caly gwar w trymiga.

     - Bla? - zapytal Komendant Bla.

     - Wro! Wro! Wro! Wro! - wykrzyczal znow rumiany rekrut.
     - Gowie! - dokonczyl za niego  nieco bardziej doswiadczony i znajacy 
     dwie sylaby, Najemnik Gowie.

     Nikomu nie trzeba bylo powtarzac szesc razy.  W ulamku sekundy wszys-
     cy byli gotowi do boju.  Kazdy wiedzial doskonale co ma robic,  jaka 
     formacje przyjac i kogo oslaniac, gdy oddzial Klanu Morskiego Konika 
     wywazyl brame garnizonu wojenna furmanka. Pierwszy zamachnal sie mie-
     czem sam Komendant Bla,  rozpoczynajac tym samym oficjalna jatke. Za-
     raz po nim do boju rzucili sie  Kapral Macja oraz zasluzony juz w bo-
     ju Kapitan For. Padla szkapa ciagnaca bojowy woz,  zaraz o niej pole-
     gli pierwsi koniarze. Obroncy szli ramie w ramie, wypierajac najezdz-
     ce poza obreb budynku. Szczek broni niosl sie po murach, a krew bryz-
     gala na wszystkie strony. Znany ze swego kunsztu mistrz fechtunku we-
     teran Mnieto powalil az pieciu wrogow jednym ciosem na odlew, a leza-
     cych juz dobili kolejno  skosnoocy Najemnicy Bye i Ye. Ocalala garst-
     ka agresorow zrozumiala swoja sytuacje  i nie czekajac na rozwoj rze-
     zi wycofala sie z bramy garnizonu,  omal nie gubiac portek w rozpacz-
     liwej ucieczce.  Wiktoria! Trium! Zwyciestwo! Kolejne...  Ach, mozna 
     sie bylo znudzic tymi ciaglymi sukcesami. 

     Komendant ze spokojem wytarl  swoj miecz w kurtke poleglego koniarza.
     Gdy emocje opadly, rekruci wzieli sie za wynoszenie truchel, szorowa-
     nie podlog z krwi  i obieranie ziemniakow na obiad.  Kolejna wygrana, 
     kolejne osiagniecie. A jednak cos burzylo mysli Komendanta, cos spra-
     wialo, ze nie byl usatysfakcjonowany kolejnym punkcikiem w jego note-
     sikowym bilansiku.  Stanal wiec w oknie, zapatrzony w dal, zamyslony 
     nad tym,  co zycie  mu przynioslo i  jak wyglada kazdy  jego kolejny 
     dzien. Nikt nie znal sie lepiej na walce,  nikt nie byl bardziej sku-
     piony na celu.  A jednak caly swiat kpil z  ich brakow na kompletnie 
     nieistotnej plaszczyznie - ach, kogoz to obchodzi, ze ich poziom elo-
     kwencji nie przekroczyl  nigdy awantury stada golebi na miejskim ryn-
     ku w Oxenfurcie?  Sam byl komendantem,  znal wiec tylko jedna sylabe,
     bo jako  osoba wysokim  stanowisku mogl wskazywac palcem  poszczegol-
     nych zolnierzy,  by wywolywac rozkazy.  Wspaniale rozwiazanie,  nikt 
     nie musial  sobie  zaprzatac glowy  zbednym gadaniem.  Do,  Ata,  Ku. 
     Sa, Konu, Bic. Bu, Klak, Po, Daj. To byly jego ulubione oddzialy. Na-
     lezalo tylko uwazac na to, by nie zgromadzic w jednej druzynie Najem-
     nikow  Nis i Pe,  bo poziom  intelektu  uczestnikow  wyprawy  spadal 
     o polowe. 

     - Slona? - Weteran Slona ulozyl delikatnie dlon na ramieniu Komendan-
     ta, wyciagajac go z glebokiego zamyslenia. Po chwili wahania odwazyl 
     sie delikatnie poklepac go po spietych plecach,  w troskliwym gescie.

     - Bla - odparl  Komendant, kiwajac glowa  i udajac nieczulego na sub-
     telna pieszczote kolegi. Wiedzial,  ze weteran doskonale go rozumial 
     i wiedzial co sie dzieje w jego glowie, gdy wypowiedzi kneblowala je-
     dyna sylaba, jaka znal.  Odwrocil sie wiec w jego  kierunku, by spoj-
     rzec w jego piekne, szafirowe oczy.

     Nieco napieta atmosfere przecial Najemnik Za, ktory nagle zjawil sie 
     z nikad, wraz z  oddzialem mlodzikow Pal, Pe i Lam.  Ostrym wzrokiem 
     wyrazil, ze obecnosc Weterana  Slona bedzie niezbedna na zblizajacej 
     sie  wlasnie  wyprawie.  Wszak  razem  moga ulozyc  zarowno  rozkazy 
     "zaslona" jak i "zapal lampe",  bedace iscie esencja  funkcjonowania 
     wojska.

     Odeszli wiec,  a Komendant znow zostal sam ze swoimi myslami. W jego 
     wrazliwym sercu  obudzil sie gleboki zal,  ze nikt nie rozumie  tego, 
     jak cudowna kooperatywe udalo im sie wytworzyc. Armia stanowila wzru-
     szajacy przyklad bezkompromisowej, dozgonnej wspolpracy.  Byli ponad 
     podzialami,  pomimo tego,  ze drwili z  nich prawie  wszyscy.  Co za 
     szczescie, ze zyli jeszcze na swiecie ich  przyjaciele, niepismienni 
     lesnicy z boru ZezFhret...

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                        Lus R. Hartmannsweiler                     (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 8
Zatytulowano: Cial Niebieskich Obracanie - cz. 1

o-----------------------------------------------------------------------------o
|               *    .  *               .                                     |
|                               '.   .  :  .   .'                             |
|   *    .  *       .        ._   '._.-'''-._.'   _.   .     *   .     *      |
|                              '-..'         '..-'                            |
|               *    .  *   --._ /.==.     .==.\ _.--   *    .  *             |
|                               :/_ __\   /_ __\:                             |
|           .     *        -----|`     ) (     `|-----   .             *      |
|                              _: \_) (\_/) (_/ :_                            |
|   *    .  *       .       --'  \  '._.=._.'  /  '--   .         *           |
|                             _.-''.  '._.'  .''-._                           |
|          *    .  *         '    .''-.(_).-''.    '  *    .  *       .       |
|                               .'   '  :  '   '.                             |
|                   .     *        '    :   '                                 |
|                                       '  *   .        *       .       .     |
|   *    .  *                                                                 |
.                                                                             .
.                                                                             .
                 C I A L  N I E B I E S K I C H  O B R A C A N I E  

                  Wplyw i znaczenie na zycie oraz smierc wedlug
                  dwudziestu konstelacji patronackich rozpisane  
 
     Kazdemu urodzeniu wedle  wierzen  imperialnych  astrologow  i  Zakonu
     Wrozy towarzyszy swiatlo gwiazd. Kazde z istnien, sklada sie  z  pylu
     umarlych gwiazd, a  ich przeznaczenie  wskazuja  swiatla  tych  wciaz
     ozywionych. Dzien urodzin kazdego z nas powiazany  jest  z  ulozeniem
     niebianskich konstelacji wzgledem slonca, czyli ich obecnoscia w Domu
     Slonca. Ponizej znajdzie Szanowny  Czytelnik  rozpisanie  szczegolowe
     Znakow Gwiezdnych  aktualnemu  miesiacowi  patronujacych,  wrozby dla
     wszystkich  podlug wskazan nocnego nieba spisane, snow przewidywanych
     przedstawienie,  a   znaczenie   tychze   wyjasnione,  jak  i  porady
     szczegolowe  jakimi  kamieniami  i mocami  tychze  otaczac sie  wobec
     danych przekazow.

                  Czesc pierwsza, obejmujaca urodzonych pomiedzy
                             31 Vorhexen - 30 Vorgeheim

        *   *     WIELKI KRZYZ                   
         \ /      Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
          *       dla urodzonych pomiedzy 31 Vorhexen - 16 Nachhexen.
         / \      Znak Czystosci zlozonych z gwiazd przypominajacych krzyz
        *   *     cechuje tych, ktorzy szczyca sie  racjonalnym mysleniem,
                  podejmowaniem dobrych decyzji i rozjasniajacych wszelkie
     tajemnice  swiata.  Urodzeni  pod  jasnym  swiatlem  tej  konstelacji
     ujawniaja ukryte talenta ku rozwiazywaniu problemu i wydawaniu sadow.
     Draznia  ich  spekulacje,  intrygi  i niedopowiedzenia.  Sa wyjatkowo
     trzezwo  myslacy  i wrecz  odarci  z duchowej strony zycia, jakie sie
     przed nimi odbywa.

      \ | /   Umysl  i sily  upomna sie  o swa naleznosc, gdy  uswiadomisz
      - * -   sobie, ze poswiecajac sie biezacym  celom liczyles na wiecej
      / | \   niz dostales - lub zatraciles swoje wazniejsze zyciowe cele.
              W dodatku Charyb w Domu Opadania odbierze ci reszte energii,
     co skonczyc sie moze  okresem choroby. Miej wiec baczenie na siebie i
     odpusc nadarzajace sie okazje, w przeciwnym  razie przekonasz sie, ze
     uslyszane obietnice i deklaracje  nie maja solidnego pokrycia. Uwazaj
     rowniez  na pulapki  czyhajace  na twoj krok, chociazby  na dziury  w
     bruku, sidla czy grzesawisko podczas lesnych wedrowek. Niezaleznie od
     tego  jednak, nadarzy  sie  okazja do  zawarcia ciekawej  znajomosci,
     zwlaszcza dla halflingow i niziolkow.

       ,':.   Dobra  wiadomoscia  dla ciebie moze byc  senna wizja mlynu - 
      : :  :  taki  sen  niemal  zawsze  zwiastuje  szczescie i  radosc, a 
       '.:'   okolicznosci  im  towarzyszace  zalezne  sa  od  szczegolow 
              sennego widziadla.  I tak:  same  widzenie  mlynu  w  czasie
     zwyklej  pracy jego  zapewnia cie  o stabilnosci  w twoich finansach. 
     Jesli widzisz jak kolo mlynskie pracuje w wodzie, to znaczy szczescie
     w prywatnym zwiazku, a szczegolnie  silny nurt  napierajacy  na kolo,
     wrecz  upojne, szczesliwe chwile  we dwoje. Rowniez sluchanie we snie
     odglosow mlyna ma znaczenie i symbolizuje docenienie  twojego wysilku
     - jesli  dzwiek  ten jest  skromny, cichy, wowczas  mozesz  liczyc na
     wsparcie  pojedynczych  bliskich, podczas gdy  glosny huk  pracujacej
     maszynerii  wrozy  poklask  tlumow.  Zniszczony  mlyn  nie  wieszczy
     nieszczesc,  jest  jednak  ostrzezeniem  przed  pojawieniem  sie  ich 
     przyczyn.  I wreszcie  mlyn unieruchomiony  stanowi ostrzezenie przed
     utrata wewnetrznej radosci, depresja i jej podobnym.

      :    :  Warto na czas kryzysu nie rozstawac sie z hematytem, ktorego
       '.,'   moc daje stalosc i  gospodaruje zasobami energetycznymi oraz
        <>    witalnymi,  opozniajac   skutki  wyczerpania.   We  wczesnym
              stadium  wyczerpania, badz odczuwajac  powrot do sil, mozemy
     ponadto wspomagac sie  czerwona odmiana kwarcu. Natomiast  nalezaloby
     odstawic karneol, przynajmniej noszony w poblizu kluczowych miejsc na
     ciele - jest  to  kamien  pobudzajacy  do  dzialania, mnozy  energie,
     jednak  pobierajac  je  z naszego  wewnetrznego  rezerwuaru, co w tym
     przypadku moze przyniesc efekt odwrotny do zamierzonego.

       *                   .     .  *                .     .  *           
        \                        .     .  *       .     .  *        *
         *
      * / *
      |/ *        SZNUR LIMNERA  
      *   \       Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
       \   *      dla urodzonych pomiedzy 17 Nachhexen - 4 Jahrdrung
        *         Znak  Precyzji  ukladajacy  sie  w  figure  lucznika  z
       / \        naciagnietym lukiem celujacego w gore. 
      *   *       Urodzonych pod jego wplywem cechuje umilowanie precyzji,
         / \      wszelkich zdolnosci artystycznych w rzemiosle. Sznur byl
        *   *     od zawsze symbolem inspiracji dla rekodzielnikow ale tez
                  perfekcji dla miecznikow i lucznikow oraz poetow.

      \ | /   Obscuria  pozostaje   w  Domu  Wznoszenia,  w  Dom  Opadania
      - * -   wstepuje Deiamol - wlasnie dlatego tak czesto nic ci sie nie
      / | \   chce i brak ci  motywacji, aby zrobic kolejny krok do przodu
              na sciezce wlasnego rozwoju. Szczegolnie dotyka to mezczyzn,
     szczegolnie ludzkich i elfow, podczas gdy polelfy i krasnoludy wydaja
     sie  odczuwac  najmniej  zniechecenie.  Latwo jest  jednak  wowczas o
     wpadniecie w tarapaty wynikajace z nieprzemyslanych pomyslow i planow
     - skup sie raczej na tym, co  w codziennym zyciu jest sluszne, a wiec
     na codziennych  obowiazkach  w domu i pracy.  Po co wypatrywac  oznak
     pecha na niebie, jesli mozna sie potknac o kamien lezacy u stop?

       ,':.   W swoich snach mozesz widziec siebie samego lub inne osoby w
      : :  :  pozycji  kleczacej,  co znaczenie  ma  zblizone  do  symbolu
       '.:'   samego gestu  i oznacza czyjas  zaleznosc. I tak, widzenie w
              snie  siebie samego  kleczacego  sprowadzi  w przyszlosci na
     na ciebie  sytuacje, w ktorej bedziesz  od kogos  zalezny.  Kleczenie
     przed  jakimkolwiek  mezczyzna  oznacza ufna  zaleznosc i nadzieje na
     wyjscie z opresji. Przed  kobieta zas, utrate godnosci.  Nie ma tutaj
     znaczenia, czy  osobe  te znamy  osobiscie, czy  jest ona  calkowicie
     wysniona. Gdy w twoich snach kleczy ktos ci znany, to wiedz, ze przez
     ciebie osoba  ta doswiadczy  przykrosci.  Zas kiedy kleczysz w gronie
     wiekszej  ilosci osob, wowczas  spodziewaj sie  sytuacji, w ktorej to
     sam zaznasz przykrosci bez wlasnej winy.
     
      :    :  Na ten czas polecam ci czarny opal, ktory ma moc ozywiajaca,
       '.,'   pozwala  przy  tym  na skupienie  swojej uwagi  na przyczyny
        <>    slabosci. Wszelkiego  rodzaju tworcy, szczegolnie akademicy, 
              moga  posilkowac  sie  labradorem, ktory  w  genialny sposob
     wiaze ze soba intuicje i intelekt i skieruje otwarty, czysty umysl ku
     nowym  rozwiazaniom. Unikamy  natomiast niebieski lapis lazuli, ktory
     uwiezi mysli  i skutecznie  opozni  jakikolwiek  powrot  do normalnej
     kondycji umyslowej.

                           .     .  *                .     .  *           
                *                .     .  *       .     .  *        *
               /
      *       *   WOL GNUTHUS
       \     /    Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
        *-*-*     dla urodzonych pomiedzy 5 Jahrdrung - 10 Pflugzeit
        |   |     Znak Lojalnosci zlozony z  gwiazd  ukladajacych  sie  na
        *---*     ksztalt biegajacego po niebieskich lakach wola.
        |    \    Chwile, w ktorych widoczny jest na niebie wieszcza czasy
        *     *   pokoju i stabilizacji.  Urodzeni pod znakiem Wola zwykle
        |\    |\  naleza  do  osob  niezwykle  oddanych  miejscu  swego
        * *   * * zamieszkania,  swoim  bliskim  oraz wyznawanym  idealom.
                  Imponuja sila swojego  spokoju, a cale zycie postrzegaja
                  jako pasmo honorowych obietnic oraz przysiag wiernosci.

      \ | /   Mannslieb  powoli wstepuje w Twoj Dom Wiedzy, natychajac cie
      - * -   do  wnikliwych  poszukiwan  i  odpowiedzi  na  dawno  zadane
      / | \   pytania.  Bedac studentem  mozesz  w ten sposob  wywrzec tak
              fantastyczne  jak fatalne  wrazenie  na bakalarzach i innych
     sluchaczach. Byc moze jednak  nie szukasz  tam  gdzie nalezy - otworz
     sie na nowe, zwiedzaj obce kraje  (lub przynajmniej  szukaj  doznan w
     innych gospodach), nawiazuj znajomosci, badz przeczytaj nowa ksiazke.
     Spedzaj  jak najwiecej czasu wsrod slonca - w jego blasku dostrzezesz
     znaczenie wiecej mozliwosci roznych wyborow. Przy okazji wystawisz na
     probe  cierpliwosc   i  wyrozumialosc   swych   bliskich,   zwlaszcza
     domownikow  -  tak  wiec  wdziecznosc  bedzie  kluczem  do zachowania
     zdrowych relacji z nimi w przyszlosci.

       ,':.   W snach swoich mozesz spotkac sie z krasnoludem - takze i te
      : :  :  sny  nie pozostaja bez znaczenia  na twa przyszlosc. Wspolna
       '.:'   walka lub zabawa w krasnoludzkim gronie oznacza, ze podazasz
              wlasciwa droga, natomiast sen, w ktorym twa towarzyszka jest
     krasnoludka jest  podpowiedzia, ze do  tej pory  podejmowales decyzje
     zle. Spor lub walka przeciw krasnoludowi wrozy czekajaca cie otwarta,
     publiczna konfrontacje w jakiejs sprawie. Z kolei senne narazenie sie
     krasnoludce z kolei wieszczy popelnienie towarzyskiej gafy. Znaczenie
     ma takze wiek wysnionego krasnoluda - stary oznaczac bedzie, ze czeka
     cie  wyzwanie, w ktorym zabraknie ci jakiejs wiedzy lub umiejetnosci,
     podczas  gdy wizja  mlodego  krasnoluda,  niezaleznie  od zachowania,
     ostrzega przed czyjas agresja, na przyklad napascia.

      :    :  Mozesz  poczuc, ze z doznaniami jest  nieco jak z apetytem -
       '.,'   zwracaj uwage na co masz  w danej chwili ochote i dobierz do
        <>    swoich preferencji: piryt, aby przebic dotychczasowe bariery
              w dziedzinie  swoich interesow i lokowania monet, szafir dla
     spragnionych  doznan duchowych,  madrosci i nowych perspektyw dla ich
     zwiazku, a topaz dla poszukujacych  doswiadczenia i nowego spojrzenia
     na zycie. Ametyst natomiast  jest kamieniem  wiazacym umysl i cialo w
     sztywnych okowach, sprzyja  skoncentrowanemu, racjonalnemu mysleniu i
     maci  nowe  doznania,  nie jest  wiec  na ten  czas  dobrym  pomyslem
     poddawanie sie  jego  dzialaniu. Ryzykowne  jest takze  otaczanie sie
     rodolitem,  dzieki  ktoremu latwo sie  zatracic i w pogoni za lepszym
     popasc w klopoty.

                             .     .  *                .     .  *           
      *                            .     .  *       .     .  *        *
       \     
        \     *     SMOK DRAGOMAS 
         *   /|     Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
     *   |  * *     dla urodzonych pomiedzy 11 Pflugzeit - 30 Pflugzeit.
     |   *   /      Urodzeni gdy  Smok Dragomas, Znak Odwagi, unosi sie na
     *   |  *---*   nocnym  niebie  charakteryzuja sie  wybuchowa  natura,
      \  | / \      ktora czasem prowadzic moze do gwaltownych konfliktow.
       *-*    *     Sa sklonni do brawury,  nierzadko  bezczelni i chetnie 
       /      /     okazuja innym pogarde. Zarazem posiadaja oni zazwyczaj
      *      *      potezne zdolnosci przywodcze i niezachwiana moralnosc, 
                    na  ktorych, jesli  ida one w parze  z fizyczna  sila,
     opieraja  sie  liczac   na  powodzenie we  wszelkich  aktywnosciach w
     ktorych wioda oni prym.

      \ | /   Rozwin  skrzydla  i  zatrac  sie  w  czekajacych  na  ciebie
      - * -   okazjach!  Podejmij wyzwania handlowe, zainwestuj w siebie i
      / | \   pokaz wszystkim wokol jak  wyzwolic sie ze skorupy marazmu -
              teraz jest  bardzo dobry  czas na  zarabianie, ale  takze na
     wysilek intelektualny, szczegolnie dla Smokow - artystow i scholarow,
     niezaleznie   od  rasy.  Latwosc  spelniania  nalozonych   na  ciebie
     obowiazkow  i powinnosci zaskoczy nawet  samego ciebie, a co  dopiero
     innych! Polegaj jednak  wylacznie na sobie,  nie da sie leciec daleko
     ze  zbednym  balastem, czy  w towarzystwie  Majacych  Wlasne  Zdanie.
     Nawiazywanie  w  najblizszym  czasie  nowych  znajomosci,  czy  nawet
     romansow nie skonczy sie dobrze, a nawet zaszkodzi.

       ,':.   W  najblizszych  snach  moga  nawiedzac  cie  piraci, ktorzy
      : :  :  zawsze  symbolizuja  niepewnosc  i strach  przed  nieznanym,
       '.:'   dlatego tez  doznawanie sennych  cierpien  z ich strony, lub
              ogladanie  ich  w  walce  oznacza  rozterki i  brak  swobody
     planowania  przyszlosci. Rozstrzyganie  sennej walki  z piratami moze
     jednak  stanowic klucz  do wlasnej przyszlosci - przegranie tej walki
     wieszczy  rozwiazanie  spraw  w sposob spokojny i tradycyjny, podczas
     gdy  ich  zwyciezenie  zwiastuje  jakis  spektakularny  precedens  i
     nieoczekiwane  zwroty  czekajacych  cie  akcji.  Senne  obcowanie  z
     przyjaznie nastawionymi piratami, na przyklad rozmawianie z nimi, lub
     ucztowanie, oznacza,  ze ktos zamierza sie  nad toba pastwic, dreczyc
     cie. Bycie jednym z piratow oznacza, ze jestes nazbyt pewny siebie, a
     rozkazywanie im - ze decyzje jakie obierzesz w  przyszlosci beda miec
     zly skutek dla ciebie samego.

      :    :  W twojej sytuacji najlepiej  wyzwolic zbawcze moce laczac ze
       '.,'   soba spinel  z pirytem, badz stawiajac na agat dla stawiania
        <>    czola  wyzwaniom. Sam agat jest  lepszym  wyborem  w walce o
              szczescie materialne. Z kolei  w dzialaniu  umyslowym bedzie
     idealne  otaczanie  sie szafirem  i cytrynem - bacz jednak, aby  tego
     drugiego bylo  mniej, niech  raczej wspiera, a nie  przewodzi.  Jesli
     czujesz, ze jestes na rozdrozu, a biezaca sytuacja cie przerasta, nos
     przy glowie, na przyklad w formie diademu krysztal gorski.

                     .     .  *                .     .  *           
                           .     .  *       .     .  *        *
      *      *
     *   *      *   GWIAZDA WIECZORNA 
                    Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
                    dla urodzonych pomiedzy 31 Pflugzeit - 17 Sigmarszeit
     Pojawia sie na niebosklonie o zmierzchu jako kombinacja niebieskich i
     czerwonych gwiazd zwodzac tajemniczymi obrazami i sekretnymi iluzjami.
     Czescia  natury  urodzonych  pod tymi  gwiazdami  sa sceptycyzm  oraz
     zwatpienie.  Zwykli analizowac  wszystko wielokrotnie, a i tak czesto
     trudno  im  uwierzyc  w to  co widza,  nie wspominajac  juz  nawet  o
     rzeczach nieuchwytnych albo niezrozumialych.

      \ | /   Nie mozna byc ciagle jak statek  plynacy po oceanie, czy jak
      - * -   pasazer w  powozie - chociaz cialo  pozostaje nieruchome, to
      / | \   jednak swiat wokol krazy, zyje i pcha nas ku jakiemus celowi
              - wez wiec  wreszcie los  w swoje rece  i postaraj  sie  nie
     skonczyc swojej podrozy w miejscu, z ktorego nie dostrzezesz tego, co
     kiedys  bylo dla ciebie wazne.  Zaufaj sprawdzonym  sposobom i starym
     przyjaciolom. Przejrzyj najstarsze listy, jakie otrzymales i uswiadom
     sobie  jak miala  wygladac twoja  droga tygodnie, czy miesiace  temu.
     Najwazniejsze, ze wciaz  mozesz na  nia powrocic, nie  zastaniesz tam
     juz wprawdzie swojej Wlasciwej  Przeszlosci, bylebys jednak umial nie
     widziec  tam jedynie  pustki. Wroc  do tego, na  czym  najbardziej ci
     zalezalo, zadbaj o siebie, o swoje samopoczucie. Wiele nie trzeba!

       ,':.   Spotkac cie  w snie moze  wizja fletu.  Instrument ten  jest
      : :  :  wyjatkowo  symboliczny.  Widziany  zwiastuje  pomyslnosc, a
       '.:'   slyszany utwierdza  w poprawnych relacjach z bliskimi. Kiedy
              jednak  sam  na nim grasz  cicha i zewna  melodie, czeka cie
     jakas zyciowa porazka, melodia  glosna i pewna  natomiast przyzywa na
     sciezke  twojego zycia jakiegos silnego przeciwnika. Gdy snisz o kims
     ci znanym, grajacym  na flecie, wiedz, ze osoba ta moze  w najbliszej
     przyszlosci przysporzyc ci  niemalych problemow. Polamanie  fletu zas
     jest dobrym znakiem, zwiastujacym  przezwyciezenie problemow z innymi
     i odzyskanie czyjejs przyjazni.

      :    :  Pomoze ci perla ktora wiaze w sobie twoje wlasne przekonania
       '.,'   na wlasny temat i zwraca w postaci zrozumienia swych walorow
        <>    i  potrzeb - to dobry  poczatek, prowadzacy  do podejmowania
              dobrych  decyzji i przemyslen.  W studium nad soba pomoze ci
     czarny opal oraz lapis lazuli, natomiast nie bylby dla ciebie dobrym
     towarzyszem opal, gdyz jest to kamien, ktory  pozwala latwiej wejsc w
     nurt przyszlych zdarzen,  podczas  gdy  los   pozwala  ci  czerpac  z
     nagromadzonej przeszlosci. Zrezygnuj rowniez z czarnej odmiany onyksu,
     oraz  topazu   szlachetnego,  ktore  sa  doskonalymi  towarzyszami  w
     sytuacjach 'tu i teraz'.

                       .     .  *                .     .  *           
     *                       .     .  *       .     .  *        *
     | \
     *  *    *      PAS GRUNGNIEGO 
      \ |   /       Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
        * -**       dla urodzonych pomiedzy 18 Sigmarszeit - 4 Sommerzeit
        |  /\       Znak Wojny obdarzajacy wyjatkowo rozwinietym poczuciem
      *-*-*  *      honoru, dyscyplina, pewnoscia siebie i zamilowaniem do
     |     \        broni  wszelakiej.  Dodatkowo  urodzeni  w czasie jego 
     |      \       panowania  sa   perfekcjonistami,   ktorzy   do  zycia
     *       \      podchodza niczym do kampanii wojennej z jej mniejszymi
              *     i  wiekszymi  bitwami.   Angazuja  sie   calosciowo  w 
             / \    zwalczaniu jakichkolwiek  przeszkod  w kazdym aspekcie
            *   *   zycia,  nie  ustaja  w samodoskonaleniu  i wzmacnianiu
     swej pozycji, czy to  w karierze zawodowej, czy w zyciu prywatnym, we
     wlasnym srodowisku.

      \ | /   Nie szukaj rozwiazan wylacznie w sobie - spojrzyj w lustro i
      - * -   nie  zastanawiaj  sie co  w nim widzisz, raczej  czego w nim
      / | \   brak. Czasem zmiana jest dobra, konieczna - nowy fason, nowa
              fryzura, nowe dodatki  do bizuterii, znajdz ten jeden detal,
     ktory wywroci  dotychczasowa  rutyne  do gory nogami.  Nie rezygnuj z
     dotychczasowych sukcesow, znajdz raczej  w sobie bodziec do osiagania
     kolejnych. I nie szukaj  zbyt daleko, postaw  na drobne cele. Zadowol
     siebie - zreszta wbrew temu co moze podpowiadac ci serce, to nie jest
     dobry czas na nawiazywanie romansow  i znajdywanie milosci, natomiast
     szansa na nowa (lub  utracona, zapomniana) wartosciowa znajomosc jest
     wyjatkowo wysoka.


       ,':.   Senne wizje krola, niezaleznie od tego, czy jest nim obecnie
      : :  :  panujacy  monarcha, czy  postac  historyczna  lub calkowicie
       '.:'   wysniona, moga oczekiwac cie przez najblizsze noce i znaczyc
              beda wiare w twoje wlasne mozliwosci - i tak, snic o tym, ze
     sie jest samemu krolem paradoksalnie wieszczy trudnosci i problemy, a
     uslugiwanie mu obrazuje twa podswiadoma nadzieje na zyskanie czyjegos
     wsparcia,  badz  uznania.  Wizje  radosci  zwiazanych  z krolem,  jak
     koronacja, czy  ucztowanie, zapowiada  stabilizacje  i radosc  zycia,
     podczas  gdy tragiczne, jak  egzekucja, kleska, czy pogrzeb - zyciowe
     zmiany - nagle, nieoczekiwane, aczkolwiek niekoniecznie zle.

      :    :  Twoimi  najlepszymi towarzyszami  okaza sie krysztal gorski,
       '.,'   ktory  oczyszcza  z dotychczasowych  nawykow i ulatwia prace
        <>    nad zmianami. Warto tez zadbac o to, zeby symboliczne ilosci
              zielonej odmiany kwarcu rowniez trzymac blisko siebie - daje
     on pewnosc  siebie  i  wiare  w  to,  co  nowe.  I  wreszcie  granat,
     kontemplacja ktorego  mocy przelamie wszelkie opory i obawy i sposrod
     wszystkich  kamieni  dajacych  pewnosc  siebie, jest  w tym przypadku
     najtrafniejszym z wyborow.

                      .     .  *                .     .  *           
                            .     .  *       .     .  *        *
        *   *
         \ /        MEDRZEC MAMMIT
          *         Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
          |         dla urodzonych pomiedzy 5 Sommerzeit - 24 Sommerzeit
          *         Znak Madrosci  patronuje przedstawicielom szczegolnego
                    sortu  myslicieli  i  spragnionych  wiedzy  jednostek,
     ktore kazdy czyn, kazde wydarzenie postrzegaja jako okazje do nauki i
     pojecia  czegos  nowego.   Urodzeni  pod   tym   znakiem   to  czesto
     indywidualisci nie lubiacy dzialac  w grupie, skrupulatni, dokladni i
     powolni flegmatycy, chetnie rozwazaja  wpierw wszelkie  mozliwosci do
     dzialania, jeszcze zanim  wykonaja pierwszy krok, obdarzeni jasnoscia
     umyslu oraz sklonni do cietych ripost.

      \ | /   Morrslieb zastepuje Obscurie w twoim Domu Zycia i zasadniczo
      - * -   nic  nie uchroni cie  przed  ranami,  chorobami, cierpieniem
      / | \   duszy i ciala.  Wroze,  kaplani,  uczeni, a za nimi swiadomi
              powagi  medycy, powierzaja  wyznawcow  i podopiecznych  spod
     twojego  Znaku  opiece  Shallyi,  czy  to  Melitele  w  niezliczonych
     pielgrzymkach  do swietych miejsc, proszac  o laske ozdrowienia. Jest
     to wiec zly czas na jakakolwiek dzialalnosc zawodowa, jednak dobry na
     aktywnosc w sferze mentalnej, naukowej, czy chocby poetyckiej. Jednak
     powstrzymaj sie od pisania testamentu - czarne chmury mina a przeciez
     najlepszym remedium  jest zapobieganie. Zaufaj rowniez innym, zreszta
     nie tylko przyjaciolom. Rowniez kruk to dobry znak, zwiastun lepszych
     dni - badz na nie gotowy.

       ,':.   Gdy  przesladowac cie  bedzie  senne  widmo  okretu, wowczas
      : :  :  wiedz, ze prorokuje ono o  twojej pomyslnosci i zdrowiu. Sam
       '.:'   w  sobie  okret  pod  pelnymi  zaglami  wieszczy  bitwe  lub
              fatalne  w skutkach  przygody,  ktore beda  ciebie dotyczyc, 
     jesli wysnisz  taki okret  plynacy ku tobie.  Oddalajacy sie  znaczyc
     bedzie,  ze wielkie  sprawy  tego swiata  omina cie.  Uczestniczacy w
     walce  oznacza, ze  ktos inny  stoczy wazna  bitwe,  niekoniecznie  w
     doslownym tego slowa znaczeniu, za ciebie, a tonacy - ze przyjdzie ci
     zaplacic bardzo  wysoka cene za osiagniecie zamierzen. Przygotowywany
     u nabrzeza  do rejsu  odzwierciedla, ze boisz sie  czegos i pragniesz
     gromadzic jak  najwiecej atutow  przed  oczekujaca  cie kontrontacja.
     Plynacy  pod niepelnymi  zaglami jest znakiem tchorzostwa, natomiast,
     niezaleznie  od wszystkich  powyzszych, jesli  jego zagle  pokryte sa
     krwia, lub po prostu  czerwone badz  czerwonawe, wowczas wieszcza one
     smierc od odniesionych ran.

      :    :  Sposrod kamieni wspierajacych uzdrowienie i przywracanie sil
       '.,'   witalnych, najbardziej polecam ci szmaragd. Staraj sie takze
        <>    miec przy sobie aleksandryt, wspomagajacy  niektore  aspekty
              leczenia, oraz  bursztyn,  ktory  bywa  dobrym  wzmacniaczem
     dzialania pozostalych kamieni, niechaj jednak ilosc obydwu nie bedzie
     dominujaca. Nie polecam dla ciebie obcowania z diamentem, ktory takze
     oddzialywuje  witalizujaco, jednak  w zupelnie innym  aspekcie - jego
     sila moc  bedzie zagluszac   bardziej   pozadane  dla  ciebie  zrodla
     uzdrowienia.  W niektorych  przypadkach  diament  moze wrecz opozniac
     zasklepianie ran i odzyskiwanie witalnosci.

                   .     .  *                .     .  *           
                         .     .  *       .     .  *        *
 
          *         Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
      *       *     dla urodzonych pomiedzy 25 Sommerzeit - 10 Vorgeheim
       \     /      Cechami   urodzonych   pod   Znakiem   Instynktu  jest
        *-*-*       przyslowiowe  wprost  szczescie  i fart,  nawet  jesli
                    wydawac sie  moze inaczej,  to w  ogolnym  rozrachunku
     zawsze kazda rzecz obraca sie na ich korzysc. Sa wyjatkowo wrazliwymi
     i przeplenionymi  intuicja entuzjastami. Chetnie najpierw dzialaja, a
     dopiero potem mysla.  Miewaja mnostwo pomyslow na wyjscie z biezacych
     opresji i klopotow, stawiajac takze na takie, ktore wydaja sie nie do
     zrealizowania. Niepoprawni optymisci,  kieruja sie  wlasnym poczuciem
     celu i wiara  w jego  osiagniecie,  zawsze gotowi  na nowa podroz czy
     zadanie postawione przez los.

      \ | /   Szybciej,  wiecej,  mocniej!  Nie  wykorzystujesz  byc  moze
      - * -   otaczajacych  cie  okazji,  czasem  opory  i zahamowania  sa
      / | \   niezrozumiale. Zaufaj tym, ktorzy maja cos do zaoferowania -
              moze  to byc  zarowno szansa  na dobry  interes, starania  o
     awans, piekna  podroz, udana  impreza, szczesliwa milosc  i zalozenie
     rodziny. Nie przejmuj sie potknieciami - w koncu na gore mozna dostac
     sie jedynie z dolu. Uwazaj zas na losowe spotkania przy drogowskazach
     i na to, co widzisz w swietle lampy, zwlaszcza trzymanej  przez elfa.
     Czekaja cie  rowniez  wazne  zmiany zwiazane  z twoimi podkomendnymi,
     pracownikami lub slugami (jesli posiadasz, oczywiscie).

       ,':.   Z duzym prawdopodobienstwem w najblizsze noce przyjdzie snic
      : :  :  ci  o piasku, ktory  oznacza  nieszczescia  i niepewny  los.
       '.:'   Przesiewanie  go,  proba  ulepienia,  budowy  czegokolwiek z
              niego,  badz  podroz   przez  pustynie   oznacza   bezcelowe
     dzialanie, skazane na porazke. Sniony piasek  wysypujacy sie z twojej
     odziezy lub kieszeni symbolizuje dlugi, natomiast lezenie na nim - ze
     nadchodzacego  zagrozenia nikt  i nic nawet nie probuje opoznic, badz 
     uniknac, pomimo  ze byloby  to mozliwe.  Jesli sni  ci sie  wylacznie 
     pustynia, na ktorej nie widzisz siebie samego, to znaczy, ze opuszcza 
     cie twoi bliscy. Pustynia skapana  swiatlem slonca oznacza  dodatkowo
     bol i cierpienie, natomiast widziana  pora nocna - nadzieje na lepsze
     jutro.   Podobne  znaczenie,   wyrazajace  nadzieje,   ma   widziadlo
     jakiejkolwiek fauny  na pustyni, natomiast rosliny  rosnace na piasku
     podpowiadaja ci, ze obecne  trudy  zawdzieczasz  wylacznie sobie i ze
     przypisywanie ch przyczyn komus innemu jest niezgodne z prawda.

      :    :  Zadbaj  o posiadanie  turmalinu, ktory  zamyka  w sobie sile
       '.,'   pozytkowana  we wlasnym  rozwoju, oraz  tygrysie oko,  ktore
        <>    ulatwia  podejmowanie  decyzji,  co do  sposobu  dzialania -
              dobrze  by  jednak  bylo,  gdybys  zdecydowal, czy  bardziej
     potrzebujesz  motywacji, czy  rozeznania,  poniewaz  rownowazenie sie
     mocy obu kamieni wygasza je wzajemnie. Jezeli jestes osoba niesmiala,
     lub  boisz sie zrobic  pierwszy  krok, wowczas dbaj o to, by posiadac
     przy sobie  choc jeden niebieski topaz, jak  najblizej  siebie. Za to
     czerwony  topaz  to obecnie  najgorsze, co  moze ci sie  przytrafic -
     kamien ten  lagodzi watpliwosci, koi wyrzuty sumienia i hamuje bodzce
     do  dzialania, sprowadzajac  przeswiadczenie, ze jestes  na wlasciwym
     miejscu na sciezce zycia, podczas gdy tobie wlasnie bodzcow potrzeba,
     aby odnalezc sie na jak najlepszej pozycji.

                      .     .  *                .     .  *           
       * *                  .     .  *       .     .  *        *
      /   \                                                        
     *     *      *       DWA BYKI
      \     \    /        Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
       *     *  *         dla urodzonych miedzy 1 Vorgeheim - 30 Vorgeheim
        \   /    \        Znak Plodnosci i rzemiosla tworczego  na  niebie
          *       *   *   przypominajacy dwa woly. Gdy  jest  widoczny  na
         /       /    |   niebosklonie, cale Imperium wydaje sie rozkwitac
        *       *     *   zboza dojrzewac, inwenatrz zwierzecy pomnazac, a
                 \   /    tworcy powoluja do zycia mnostwo nowych dobr.
                   *      Urodzeni pod  tym  znakiem  cechuja  sie  wielka
                    \     kreatywnoscia i uzytecznoscia  dla spolecznosci,
                     *    w ktorej funkcjonuja, tworzac i pomagajac  gdzie
                          tylko i ile tylko mozna.

      \ | /   Wiez przyjazni moze stac sie rowniez siecia, ktora cie omota
      - * -   i sparalizuje - przecinajac komplikujace cie  wezly postaraj
      / | \   sie, aby twa reka znalazla sie dokladnie miedzy tymi, ktorzy
              sa ci przyjaciolmi a tymi ktorzy darza cie wrogoscia. Bardzo
     latwo bowiem ci  bedzie zaliczyc  kogos do niewlasciwej z tych grup -
     konsekwencje tego beda krotkotrwale ale odczuwalne. Abys cos osiagnal
     ktos inny  bedzie musial  stracic, jednak  nagroda  bedzie  uznanie w
     oczach osoby, ktora na ciebie patrzy - pracodawcy, dowodcy, malzonka,
     badz malzonki.  Wysoka szansa  na osiagniecie czegos  po raz pierwszy
     w zyciu, zwlaszcza  dla zbrojnych i na  co dzien podrozujacych - moze
     to  byc zarowno  nabycie  znaczacej  wartosci, czy  dokonanie  czegos
     znaczacego. Tak czy inaczej, oplaci sie. Unikaj spotkan w poludnie!

       ,':.   Najblizsze sny  moga zawierac wizje rycerzy. Widziadla takie
      : :  :  maja  wiele  znaczen.  Sam z  siebie  wysniony  rycerz  jest
       '.:'   ostrzezeniem przed konsekwencjami niezgody, pogarszaania sie
              relacji z  przyjaciolmi. Pokonywanie rycerza oznacza, ze nie
     chcesz przyjac  jakis problemow do wiadomosci. Gdy wysnionym rycerzem 
     jest ktos  ci bliski, oznacza  to, ze osoba  ta swiadomie  pcha sie w 
     jakies  wlasne tarapaty.  Bycie  zaatakowanym przez  rycerza wieszczy
     oszustwo,  natomiast  przyjacielska  rozmowa z nim - sytuacje, ktorej
     zapragniesz  uniknac.  Z kolei  gdy  w snach  swoich  rozmawiasz  lub 
     walczysz  z ozywiona  pusta zbroja, to wiedz, ze jestes lub  bedziesz
     obarczony jakas troska lub zobowiazaniem, z ktorego nie bedziesz miec
     zadnego pozytku.  Gdy snisz o tym, ze sam  jestes rycerzem, to mozesz
     spodziewac sie dobrej  wiadomosci. Sen o zakladaniu  zbroi rycerskiej
     rowniez ma wlasne znaczenie - gdy snisz o tym, ze zakladasz ja szybko
     i sprawnie, oznacza to, ze masz  niepelna lub nieprawdziwa informacje
     o swoich troskach, zakladanie powolne, skrupulatne, przeciagajace sie
     w nieskonczonosc oznacza, ze ktos zostanie przez ciebie ukarany, badz
     z twojego powodu wpadnie w sluszne klopoty. Gdy zbroje te pomagaja ci
     zalozyc inni, wowczas oznacza to, ze ktos na tobie polega, jednak gdy
     osoby te sa tobie znajome, wowczas moze to oznaczac, ze ty sam nie
     mozesz polegac na nich.

      :    :  Aleksandryt to  jeden ze  "specjalistow"  od miedzyosobowych
       '.,'   relacji  i tym razem  cie  wesprze  najlepiej, porownujac do 
        <>    innych kamieni o mocy o podobnym dzialaniu. Zadbaj rowniez o
              posiadanie  niebieskej  odmiany  kwarcu, moze byc  ona nawet
              bardziej pomocna w sytuacjach bardziej skomplikowanych - lub
      ametyst,  ale  wowczas  lepiej  wykorzystywac go  z rozowym  kwarcem
      zamiast zielonej  odmiany i  zamiast  aleksandrytu. Ten drugi zestaw
      jest wrecz bardziej niezawodny  i polecany dla osob niesmialych, bez 
      sily   przebicia.   Sposrod   kamieni   wyostrzajacych   intuicje  w 
      oczekujacych wyzwaniach, polecam kamien ksiezycowy. Warto takze miec
      przy  sobie  turkus  i  piryt,  ktore  efektywnie  wespra  powyzsze,
      chalcedon miej przy sobie w chwilach konfrontacji, natomiast zielona
      odmiana jaspisu  podziala uspokajajaco. Cytryn oraz akwamaryn to zli
      doradcy, pewnosc siebie, ktorej sa zrodlem, moze zostac przez ciebie
      zle ukierunkowana.

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 9
Zatytulowano: Cial Niebieskich Obracanie - cz. 2

o-----------------------------------------------------------------------------o
|               *    .  *               .                                     |
|                               '.   .  :  .   .'                             |
|   *    .  *       .        ._   '._.-'''-._.'   _.   .     *   .     *      |
|                              '-..'         '..-'                            |
|               *    .  *   --._ /.==.     .==.\ _.--   *    .  *             |
|                                /_ __\   /_ __\                              |
|           .     *        -----|`     ) (     `|-----   .             *      |
|                              _: \_) (\_/) (_/ _                             |
|   *    .  *       .       --'  \  '._.=._.'  /  '--   .         *           |
|                             _.-''.  '._.'  .''-._                           |
|          *    .  *         '    .''-.(_).-''.    '  *    .  *       .       |
|                               .'   '  :  '   '.                             |
|                   .     *        '    :   '                                 |
|                                       '  *   .        *       .       .     |
|   *    .  *                                                                 |
.                                                                             .
.                                                                             .
                 C I A L  N I E B I E S K I C H  O B R A C A N I E  

                  Wplyw i znaczenie na zycie oraz smierc wedlug
                  dwudziestu konstelacji patronackich rozpisane  
 
                   Czesc druga, obejmujaca urodzonych pomiedzy
                            31 Vorgeheim - 30 Vorhexen


                          .     .  *                .     .  *           
                                .     .  *       .     .  *        *
        *
      / |     *  TANCERKA
     *  * *  /   Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
     |  |/  *    dla urodzonych pomiedzy 31 Vorgeheim - 16 Nachgeheim
     |  *\ /     Znak Milosci i Pozadania, pod ktorym urodzilo  sie  wielu
     |  | *      slynnych kochankow: Khasonnava z Praag, Rahmao z Tilei, a 
     *  *        nawet Donavan Juaran z Estalii. Znak cechuje  Czytelnikow
        |        pelnych pasji, namietnych, az do granic obsesji i  to  za
        *        rowno na punkcie swych ukochanych jak i  rzeczy zwyklych,
       / \       codziennych. Latwo nie odpuszaja zniewag  i  zawsze  chca
      *   *      satysfakcji.
      |   |      
      *  .*.*    
      *  *       

      \ | /   Lokratia  wstepuje  w Dom Wiedzy, zsylajac ci pomyslne wizje
      - * -   otoczenia i wlasciwe  interpretacje sytuacji  rozgrywajacych
      / | \   sie  wokol ciebie.  To  dobry czas  na podejmowanie  decyzji
              rzutujacych  na  przyszlosc,  takze  o donosnym  znaczeniu w
     Twoim dalszym zyciu.  Nie przywiazuj sie do utartych schematow, porad
     tych samych osob, sprobuj oderwac sie od dotychczasowych sentymentow.

       ,':.   W swoich snach mozesz  zetknac sie z domem aukcyjnym, badz z
      : :  :  sama aukcja, co jest z reguly dobrym znakiem, dowodem twojej
       '.:'   pozycji,  szacunku  jakim   sie  cieszysz  i  wladza,  ktore
              pozostana  niezmienne. Jezeli  bierzesz udzial  w aukcji, to 
     znaczy  jednak, ze  z jakiegos  powodu  czujesz  sie  niedoceniony  i
     zmagasz sie  z ambicjami  innych  bardziej,  niz  jest  to konieczne. 
     Zwyciestwo w aukcji wieszczy oczekujace cie zmagania o jakas wartosc,
     z kolei bycie przelicytowanym utrate czegos waznego, zazwyczaj znaczy
     to, ze  dopadnie cie  ktos, komu  cos zabrales.  Gdy w swoim snie sam
     jestes licytowany, spodziewaj sie w swoim otoczeniu zdrajcy. W kazdym
     przypadku widzenie aukcji, w ktorej nikt nie bierze udzialu, oznacza,
     ze w oczach innych jestes postrzegany jako nieudacznik.

      :    :  Kontemplacja bialego opalu, najczesciej odbywajaca sie przez
       '.,'   fizyczny kontakt, na przyklad  w uscisku dloni, przeprowadzi
        <>    cie i ochroni  przed zawirowaniami, wyniklymi  wskutek zmian
              zachodzacych w zyciu,  natomiast  diament  doda ci energii i
     natchnienia  do dzialania.  Nie jest zlym pomyslem  odzegnanie sie od
     morgerytu,  ktory  ochroni  przed  niezyczliwymi  intencjami  innych,
     natomiast  jesli  nie   jestes  przekonany  do  wlasnych  decyzji,  a
     pragniesz zmian, uczyn  towarzyszem  apatyt  (w tym  przypadku zastap
     nim diament).  Bardzo wyraznie bedzie na ciebie oddzialywac bursztyn,
     jednak pamietaj, ze wspiera on juz sprawdzone sentymenty i nie ulatwi
     ci odejscia od takowych.

                           .     .  *                .     .  *           
                                 .     .  *       .     .  *        *
     *    .*
         *        BEBNIARZ
      /     \     Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
     *    *  *    dla urodzonych miedzy 17 Nachgeheim - 4 Erntezeit
     |       |    Znak Zabawy  cechujacy hedonistow,  poszukujacych okazji
     *.      *    do zbytkow, przyjemnosci i spedzenia czasu na beztrosce,
         *        traktujacych   zycie   jako   pole  walczacych  ze  soba
                  skrajnosci  i lubujacych sie  w ceremoniach i wznioslych
      reakcjach.

      \ | /   Nic  nie poradzisz  na natlok zajec  i obowiazkow, najwyzszy
      - * -   czas  rozroznic,  ktorym  sie  poswiecic,  a  ktore  pojda w
      / | \   odstawke.  Charyb i Mannslieb w Domu Wznoszenia napelnia cie
              energia do dzialania, jednak daleko nie zajdziesz nie widzac
     tej jednej, wlasciwej sciezki. Odpoczynek nie przyniesie ci ukojenia,
     zaangazuj sie  w projekty dlugofalowe, rzuc sie  w wir spraw, ktorych
     sie  do tej  pory  obawiales.  Nie nastawiaj  sie na  wynagrodzenie i
     i odpusc walke o wlasne korzysci, jeszcze nie czas.

       ,':.   W ciagu najblizszych nocy mozesz spodziewac sie sennej wizji
      : :  :  dzwonu,  ktory   w  wiekszosci  przypadkow  jest  zwiastunem 
       '.:'   waznych zmian  w zyciu,  najczesciej  jednak  wynikajacych z 
              niekorzystnych przyczyn, na przyklad negatywnych  emocji lub 
     zaniedbania waznych osob badz spraw. I tak, dzwiek dzwonu w snie jest
     ostrzezeniem  przed takowymi, natomiast dzwiek wielu dzwonow podpowie 
     ci, ze jestes przedmiotem  plotek i obmowy.  Kiedy to ty, we  wlasnym 
     snie, wprawiasz dzwon  w ruch, wowczas oznacza  to, ze stoisz u progu 
     nowego  etapu  zycia.  Wysniony  dzwon  moze miec  rowniez  pozytywne 
     przeslania, na przyklad  senne widmo  dzwonu  swiatynnego symbolizuje 
     kogos, kto w jakis sposob uratuje cie.

      :    :  Roznorodnosc sytuacji  sprzyja doborom kamieni szlachetnych,
       '.,'   jednak nielatwo w tym przypadku  polecic te, ktore podpasuja
        <>    do  indywidualnych potrzeb, dlatego ja osobiscie, nie znajac
              dokladnie  osoby, nie omieszkuje  polecic nawet  odstawienia
     kamieni. Jednak  najbardziej uniwersalnym dla biezacych okolicznosci,
     jak i dla twojego znaku sa  karneol, dymna  odmiana kwarcu i krysztal
     gorski.  Bez  watpienia  nie jest  to dobry  czas  na bratanie  sie z
     cytrynem,  spinelem  i rodolitem, ktore  zmaca ci  obraz wyjsc, ktore
     mozesz wybrac. Uwazaj na hematyt, jego dzialanie bedzie  odczuwalne w
     postaci przemeczenia stymulacja, jakiej dostarcza.

        *                 .     .  *                .     .  *           
        |  *                    .     .  *       .     .  *        *
        |/ .*
        *        DUDY
       /         Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
      *          dla urodzonych pomiedzy 5 Erntezeit - 24 Erntezeit
       \         Spogladajacy w niebo uznaja ze urodzeni pod wplywem Znaku
        *        Oszustwa maja zadatki na wielkich dowodcow i przewodnikow,
       / \       jak tez wielkich zdrajcow. Niektorzy uwazaja wrecz, ze Ci,
      /   \      ktorym patronuja Dudy sa i jednym  i drugim  jednoczesnie. 
     *   * *     Osoby te czesto sa niezrownane w uwodzeniu, przekonywaniu, 
                 dyplomacji, zawiazywania  intryg  i  manipulowania innymi.
     W wiekszosci wypadkow beda dazyc do mediacji i polubownego zalatwienia
     powierzonej im sprawy. Jednakze... maja oni sklonnosc do bezglednosci,
     osiagania celu za wszelka cene i po przyslowiowych trupach.

      \ | /   Zaczyna  sie  trudny  czas  dla  mlodych  osobnikow,  przede 
      - * -   wszystkim  studentow. Liczne mozliwosci  dzialania  moga cie 
      / | \   przerosnac  i sprawic,  ze  sie  pogubisz w  poszukiwaniu, a 
              raczej w pojeciu najlepszego rozwiazania. Sciezka zycia moze
     wyprowadzic cie na manowce. Nie boj sie porazek i konsekwencji swoich
     wlasnych wyborow - trzeba wlasnie upasc, by odkrywc nowy sposob na to
     by powstac.  Pozostan otwarty  na nowe doswiadczenia,  nawet jesli  z
     poczatku beda dla ciebie niejasne.

       ,':.   Przedmiotem i tematem twoich snow  w najblizszym czasie moga
      : :  :  byc studnie. Picie z niej zwiastuje pomyslne  uporanie sie z
       '.:'   jakimis  przeszkodami. Czestowanie  woda innych  zas mozliwy
              przymus wyboru miedzy udzieleniem pomocy a wlasna korzyscia.
     Kopanie nowej studni, lub lek przed  wpadnieciem do srodka na te same
     znaczenie - jest podpowiedzia, ze istnieje  jakas druga, alternatywna
     droga do osiagniecia jakiegos celu, badz poprawy zycia. Stanie w snie
     przy studni jest ostrzezeniem  przed rozrzutnoscia. Studnia z zatruta
     woda  symbolizuje  wewnetrzna  rezygnacje  i  brak  wiary  w  siebie,
     natomiast wyschnieta - martwe, wygasle przyjaznie.

      :    :  Szczegolnie polecam  ci bialy opal, ktory ulatwia pogodzenie
       '.,'   sie  z porazkami, jak  i rubin,  oddarzajacy  cie  wlasciwym
        <>    rodzajem   entuzjazmu.  Wlasciwe   zbalansowanie  mocy  tych
              kamieni wplynie  na moc czarnego onyksu,  ktory  szczegolnie
     mocno wplywa  na decyzyjnosc, zazwyczaj jest to ryzykowne polaczenie,
     ale warto  z niego  skorzystac  tym razem. Rowniez  czerwona  odmiana
     topazu bedzie ci pomocna, szczegolnie gdy przyjdzie ci zmierzyc sie z
     wyczerpaniem,  i  fizycznym  i  mentalnym.  Szafir  i  perla  nie  sa
     najszczesliwszym  wyborem - sa  duchowa  kotwica, normalizujaca  stan
     duszy, harmonii, jednak utrudnia poszukiwania lepszej wersji ciebie.

                     .     .  *                .     .  *           
                           .     .  *       .     .  *        *

     VOBIST ULOTNY
     Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
     dla urodzonych pomiedzy 25  Erntezeit - 10 Brauzeit
     Znak Ciemnosci i Niepewnosci to nic innego jak pusty punkt na niebie,
     zupelnie pozbawiony gwiazd. Gdy widac go wysoko na  niebosklonie,  to
     znak, ze Lowczy Czarownic grasuja po swiecie,  zas  ludnosc  wykazuje 
     mocne tendencje do dziwacznych, wrecz szalenczych zachowan  podobnych
     do tych jakie opanowuja ludzi podczas pelni Morrslieba. Urodzeni  pod
     tym znakiem wydaja sie byc niepewni swiata jaki ich otacza, zmiennych
     zachowan i nieprzewidzianych dzialan. 

      \ | /   Rozpoczal sie  w twoim zyciu  czas monotonii, historia omija
      - * -   cie wielkim lukiem, glowny  nurt donosnych wydarzen oplywa z
      / | \   daleka.  Niziolki, po  czesci rowniez  ogry, beda  czerpac z
              tego  czasu,  doznajac  ukojenia, odpoczynku  i regeneracji.
     Opuszczajacy  twoj  znak  Mannslieb  wplywa  rowniez  odprezajaco  na
     zrodzone pod nim niewiasty wszelkich ras. Szarosc jest pelna pieknych
     barw i warto umiec je w niej dostrzegac.

       ,':.   Wielce prawdopodobnym jest, ze w sennych widziadlach ujrzysz
      : :  :  dab, ktory w snach wieszczy o twoim zdrowiu oraz przyszlosci 
       '.:'   rodzinnej. Dorodne  i zdrowe  drzewo zwiastuje  powiekszenie 
              rodziny, jest takze obietnica, ze potomek urodzi sie zdrowy.
     Dab  obsypany  liscmi zwiastuje  narodziny  corki, zoledziami - syna.
     Uschniety jest zapowiedzia  smierci czlonka rodziny. Wspinanie sie na
     dab zwiastuje  pomyslnosc  prywatna  i zawodowa, mozliwy  jest awans.
     Z  kolei  przebywanie  pod  debem  zwiastuje  zakonczone  szczesliwie
     klopoty.

      :    :  Kobietom  spod tego  znaku polecam  przede wszystkim  kamien
       '.,'   ksiezycowy, aczkolwiek  dla ogrzyc szczesliwsze  moga okazac
        <>    sie ametysty. Mezczyznom natomiast polecam wplyw fluorytu, a 
              niezaleznie  od tego  wszystkim  -  perel.  Rowniez  oliwin,
     jaspis oraz diament beda  szczesliwymi twoimi towarzyszami, warto nie
     zapominac tez o szafirze i jadeicie.

                      .     .  *                .     .  *           
                            .     .  *       .     .  *        *

             *    ROZBITY WOZ 
               *  Znak Gwiezdny na niebosklonie Imperium Sigmara
       *      *   dla urodzonych pomiedzy 10 Brauzeit - 30 Brauzeit
        \   /     Znak Dumy  skladajacy sie z dziewieciu gwiazd wzoru wozu
          *       z   jednym   kolem.   Symbolizuje   dume   i   arogancje 
        *    *    charakterystyczna  dla szlachty i arystokracji lubujacej
          *       sie jedynie w rzeczach i towarzyszach najwyzej jakosci i
                  kwalifikacji. Zycie tych ktorym znak patronuje sprowadza
      sie do pogoni za materialna strona zycia, luksusowa ponad praktyczna
      i zyciem  ponad  stan.  Urodzeni  w  tym  okresie  bywaja  kaprysni,
      zblazowani, prozni, jednoczesnie sa obdarzeni wyjatkowym gustem i sa
      dobrymi smakoszami.

      \ | /   W nadchodzacym czasie czeka cie wiele wyzwan, jednak slabosc
      - * -   ciala  rowniez da  o sobie  znac  uporczywym  przemeczeniem,
      / | \   niezdolnoscia  do skupienia uwagi i chorobami. Zapowiada sie
              przy   tym  interesujace,  choc  ostatecznie  kontrowersyjne
     spotkanie - wyciagniesz jednak sporo  pozytywnych wnioskow dla siebie
     na przyszlosc.  Miej  baczenie  na to,  co  jesz,  bedziesz  bowiem w
     najblizszym czasie bedziesz szczegolnie podatny na zatrucie.

       ,':.   Sny w najblizsze noce  moga zawierac mithrylowe monety - ich
      : :  :  otrzymywanie jest zapowiedzia  wyjscia z choroby, albo twoje
       '.:'   albo kogos z twojego otoczenia, wzglednie moze byc po prostu
              zapowiedzia  zachowania  zdrowia  w  przyszlosci.  Zwrocenie
     komus jego  mithrylowej  monety  oznacza  pochwale  uczciwosci i jest
     porada,  aby  na uczciwosc  postawic,  gdy  przyjdzie  czas  jakiejs,
     niekoniecznie  finansowej,  konfrontacji.  Powierzanie  komus wlasnej
     mithrylowej  monety  z kolei obrazuje  zle ulokowane  zaufanie.  Stos
     mithryli zwiastuje przerastajace cie klopoty, monety wysypujace sie z
     dziurawej  kieszeni, badz  sakiewki - niepotrzebnie  wzieta na siebie
     odpowiedzialnosc.

      :    :  W codziennych trudach wesprze cie hematyt, topaz i labrador,
       '.,'   rownowazac twoje sily, dodajac je wobec upoczywych problemow
        <>    natomiast   czarny  onyks  zadba   o  uzupelnienie   energii
              wewnetrznej. Apatyt pomoga ci niezawodnie szybciej wrocic po
     klopotach  do formy, a japis  i zielony kwarc  do zdrowia.  Natomiast
     rozpraszac cie moze jadeit.

                     .     .  *                .     .  *           
                           .     .  *       .     .  *        *

          *       TLUSTY KOZIOL 
        *    *    Znak Gwiezdny na niebosklonie Imperium Sigmara
        *         dla urodzonych pomiedzy 31 Brauzeit - 17 Kaltezeit.
       * *-*-*    Znak Niespelnionych Namietnosci przedstawiajacy  skacza-
          \  *    cego po niebie rogatego barana.
           \/     Symbolizuje czas zmian, strat ale tez apatii i lenistwa.
           *-*    Ci ktorym patronuje zwykle zyja na uboczu  spolecznosci,
          / \     apatyczni i oszczedni w kontaktach z innymi ludzmi i ich
         *   *    problemami wola  nie  reagowac,  albo  wrecz  zignorowac
              *   otaczajacy ich swiat. Nie chca pozwolic na  to, by  ktos
                  kiedykolwiek zblizyl sie do nich emocjonalnie  przez  co
                  sprawiaja wrazenie szorstkich i nieczulych.


      \ | /   Slodka Tigris goruje  w Domu Snu, zapewniajac ci szczescie w
      - * -   gronie rodzinnym, wsrod  przyjaciol i w ramionach tej jednej
      / | \   ukochanej osoby, wzglednie tych jedynych ukochanych. Czerp z
              tego okresu pelnymi garsciami, jakiekolwiek  konflikty w tym
     czasie  moga  wyniknac  wskutek  nieszczesnych  pomylek lub  slabosci
     bliznich, jednak ich skutki  nie siegna daleko. Jest to natomiast zly
     czas  na przyswajanie sobie  jakiejkolwiek  nowej wiedzy i zawieranie
     nowych  znajomosci  lub  transakcji. Nieczuly  na podszepty intuicji,
     mozesz popasc w powazne tarapaty.

       ,':.   Jezeli w swoich najblizszych snach ujrzysz kogos badz siebie
      : :  :  samego   zajetego   pisaniem,  to  wiedz,  ze  czekaja  cie
       '.:'   rozstrzygniecia roznych spraw, dobre jak i zle. Ale po kolei
              - pisanie listu  lub jakiegos  dokumentu  wieszczy  klopoty,
     ktorych ty  sam bedziesz zrodlem  i przyczyna, za to  pisanie ksiazki
     lub   uzupelnienie   pamietnika   oznacza  radosne  chwile  w  czyims
     towarzystwie. Pisanie i robienie przy tym bledow wieszczy konflikty i
     trudne  rozmowy, poprawianie  cudzych  bledow - zadluzenie, natomiast
     pisanie w sposob  pewny i zdecydowany zas unikniecie problemow. Senne
     widzenie  kogos innego zajetego  pisaniem oznacza, ze  brakuje ci tej
     osoby, jednak jesli w  twoim snie osoba ta spostrzeze, ze zastales ja
     piszaca, oznacza to smutny fakt, ze osoba ta nie pragnie utrzymywac z
     toba kontaktu.

      :    :  Postaw  na spinel i granat, ktore beda  spajac twoje mysli i
       '.,'    czyny w spojne zachowanie, z najlepszym skutkiem dla ciebie,
        <>    zas  jezeli jestes  spetany  biezacymi  problemami,  ktore w
              jakimkolwiek  stopniu  uniemozliwiaja  radowanie  sie  dniem
     codziennym - koniecznie  karneol. Szafir, szczegolnie dla kobiet jest
     bardzo   dobrym   wyborem  na   amulet  chroniacy   od  konfliktow  i
     nieszczesliwych  niedopowiedzen  w gronie najblizszych, natomiast dla
     mezczyzn i ogolnie  dla tych, ktorzy  na co dzien  sa zbrojnymi i sie
     zmagaja z troska rodziny,  skuteczniejszy  bedzie  turkus. Jezeli zas
     prowadzisz  wyjatkowo  bujne zycie  towarzyskie, postaw  na  czerwony
     topaz, ktory  ma moc  obdarzania cie  odpowiednim  rodzajem  energii.
     Przeciwwaga dla powyzszych moze byc rodolit, ktory bedzie na ciebie w
     najblizszym czasie miec  wplyw szczegolny, lecz musisz wowczas wybrac
     jednoznacznie, czy bedzie to wplyw wiodacy, czy raczej stanowiacy tlo
     - i dobrac jego ilosc, tak by nie zachwiala harmonia mocy pozostalych
     kamieni.

                    .     .  *                .     .  *           
                          .     .  *       .     .  *        *

       *          KOCIOL RHYI 
        *     *   Znak  Gwiezdny na niebosklonie Imperium Sigmara
       /    *     dla urodzonych pomiedzy 18 Kaltezeit - 4 Ulrichszeit.
      /       *   Znak Stworzenia, Laski i Smierci zlozony z  paru  gwiazd
     *       /    ukladajacych sie na ksztalt otwartego ku gorze kotla.
       \    /     Charakteryzuje ludzi  wybitnie  godnych  szacunku,  gdyz
        \  /      czesto wstepuja oni na  sciezke  oczyszczenia  swiata  z
          *       wszelkich przejawow chaosu, zwlaszcza odstepstwa. Miluja
                  przede wszystkim  nature  i czystosc  jej form.  Pod tym
     znakiem gromadza sie tez astrologowie pragnacy zglebiac aspekty natury
     i pojmujacy zycie i smierc jak cykl.

      \ | /   Lokratia i Obscuria tancza niczym siostry w Domu Slonca, raz
      - * -   po raz rozdajac ci nowe wyzwania, wzajemnie sie przenikajace
      / | \   i wykluczajace zarazem. Kroczac po sciezce bez jakichkolwiek
              odbic  i alternatyw, pozbawiony  jednoznacznego i trafionego
     doradztwa  bliznich,  nie ufajac  nawet sobie,  zdany sam  na siebie,
     bedziesz  podejmowac  kluczowe  decyzje i dzialania, ponoszac sam ich
     konsekwencje.  Zakonczysz  nadchodzacy  okres  ze  znaczacym  bagazem
     triumfu lub porazki.

       ,':.   Nie powinienes byc zaskoczony sennymi widziadlami dziurki od
      : :  :  klucza,   symbolizujacego   sytuacje   niejasne   i   rozne
       '.:'   niedopowiedzenia,   dlatego   tez   sny   takie   towarzysza
              pogarszaniem sie relacji z bliskimi. Szczegolne znaczenie ma
     snienie o  czynnosci  zagladania  przez  dziurke,  gdy czynisz to ty,
     wowczas  sam staniesz  sie przyczyna  nieporozumien i cudzego smutku,
     podczas gdy bedac sam w swoich snach podgladany, doswiadczysz tego ze
     strony kogos innego.

      :    :  Wyczulenie  na 'wewnetrzne  Ja', wlasna intuicje, jest jedna
       '.,'   z zalet cytrynu - choc  niekoniecznie doceniana, to jednak w
        <>    tym  przypadku, dla  ciebie, najlepsza. Doskonale bedzie sie
              uzupelniac  z  moca  topazu,  ktory  zapobiegnie  nadmietnej
     wierze w jedno rozwiazanie. Lapis lazuli pomoze  z zyciowymi wyborami
     promujacymi  najwazniejsze obiektywnie  wartosci, z kolei drobiazgowe
     rozwazanie  nad decyzjami  ulatwi onyks.  Jezeli masz  umysl  zatruty
     niestosownymi  podszeptami, czy tez  wplywem  osob, ktore  nie maja w
     powazaniu twojego dobra, mozesz z powodzeniem zaopatrzyc sie takze we
     fluoryt,  ktory  oczysci  glowe  i "nastawi"  cie na  odbior  bodzcow
     pozyteczniejszych i sluszniejszych dla ciebie.

                     .     .  *                .     .  *           
                           .     .  *       .     .  *        *

          *       ZLOTY KOGUT 
         * *      Znak Gwiezdny na niebosklonie Imperium Sigmara
                  dla urodzonych pomiedzy 5 Ulrichszeit - 24 Ulrichszeit.
            *     Znak Kupcow i Bogactwa manifestuje sie jako dwa skupiska
           *  *   trojki gwiazd, niczym dwoch monet.
                  Gdy jasnieje na niebie, znak to, ze  rozpoczna sie dobry
     czas dla interesow, a ludzie zwykli  laskawiej  podchodzic  do  swych
     wydatkow i oszczednosci. Rozpasane zakupy i brak  umiaru  ciagna  sie
     przez niemal caly Ulrichszeit. Osoby urodzone pod  tym znakiem czesto
     maja  smykalke  do  interesow  jak i  zarabiania pieniadzy.  Gromadza
     monety i nie dzielac sie zwykle z nikim wokol traktuja je jako  klucz
     do spelnienia swych wygorowanych marzen. Hojne, szczodre, wesole oraz
     glosne i uparte.

      \ | /   Ktos nie zyczy ci dobrze, byc moze swoimi dzialaniami zechce
      - * -   zapoznac cie  ze scianami  wieziennego  lochu. Z jego punktu
      / | \   widzenia  posiadasz zbyt wiele  narzedzi do zneutralizowania
              tych zakus, wiec zachowujac czujnosc i blef, utrzymasz sie w
     dotychczasowym srodowisku i wlasnej sferze komfortu. Charyb szczytuje
     w  Domu Snu,  a Verdra  wstepuje  w Dom Wznoszenia,  napelniajac  cie
     zdrowiem i wewnetrzna radoscia.  Zbyt jednak  nadeta materia  w koncu
     jednak musi peknac, zachowaj wiec umiar i nie daj sie oslepic swojemu
     szczesciu.

       ,':.   Spodziewac  sie  powinienes  miedzy  innymi  snow  o klodce.
      : :  :  Wielka  i  masywna  zwiastuje  stycznosc  ze strozami prawa,
       '.:'   natomiast  drobna  oznacza  podstep  i zdrade, w  ktorej  ci
              przyjdzie wziac  udzial lub jej  doswiadczyc. Zamknieta jest
     symbolem wlasnych wiezi i ograniczen i jako taka  ostrzega, ze mozesz
     byc  w dalszej  przyszlosci  zalezny od innych. Otwarta zas - ze ktos
     moze wyjawic twoj sekret. Widziadlo kogos zakladajacego klodke znaczy
     wielka  odpowiedzialnosc, ktora  na nim  spoczywa, i ze  od tej osoby
     bedzie wiele zalezec. Otwieranie klodki jest z kolei zapewnieniem, ze
     osoba ta kryje  w sobie jakies  wazne tajemnice  i sekrety. Gdy sam w
     snie  zakladasz klodke, wiedz wowczas, ze  czeka cie podjecie jakiejs
     slusznej decyzji, podczas  gdy jej zrywanie wrozy sytuacje zakonczona
     starciem,  bijatyka, nawet wojna!  W koncu  zepsuta  klodka  wieszczy
     sytuacje  beznadziejna,  zaprzepaszczenie  podejmowanych  do tej pory
     planow i wysilkow.

      :    :  W obliczu niejasnych stosunkow z innymi warto zaopatrzyc sie
       '.,'   w  topaz  zoltej  odmiany,  ktory  wzmaga  odwage  i ulatwia
        <>    znaczaco konfrontacje z osobami  niesprzyjajacymi. Zbawienny
              okaze  sie  rodolit  oraz  aleksandryt,  stosowane  rowniez
     jednoczesnie - oddzialywuja zarowno na  ciebie samego, jak i na twego
     adwersarza, wprowadzajac ukojenie i wzajemne  zrozumienie, uwalniajac
     od  negatywnych  emocji.  Dla  osob nieodpornych  na presje ze strony
     innych i niezdecydowanych dobrym wyborem bedzie niebieski kwarc, badz
     akwamaryn, ktore  czynia ustne  konfrontacje latwiejszymi - najlepiej
     nie laczyc wowczas ich dzialania.

                     .     .  *                .     .  *           
                           .     .  *       .     .  *        *

           *      LANCET 
            \     Znak  Gwiezdny  na  niebosklonie  Imperium  Sigmara  dla
             *-*  urodzonychmiedzy 25 Ulrichszeit - 2 Vorhexen
             /\   Znak Talentu  z  wygladu  przypominajacy  gromade gwiazd
            *  *  o ksztalcie noza.
           /      Symbolizuje wiedze jaka czlowiek gromadzi na przestrzeni
          /       dziejow i charakteryzuje  ludzi  dociekliwych,  glodnych
         *        wiedzy i wciaz ciekawych swiata jaki ich otacza.  Lubuja
       *          sie  w nauczaniu  ale  tez i  wymianie  pogladow  czasem
                  sprawiajac wrecz wrazenie przemadrzalych i irytujacych.

      \ | /   Deiamol  w Domu Zycia, w  polaczeniu z  Mannsliebem, obdarzy
      - * -   cie  sila woli,  energia do dzialania i uporem,  szczegolnie
      / | \   odczuja to zrodzone pod Lancetem krasnoludy i wszelcy uczeni
              - spozytkuj ten dar na dokonczenie  wielkich dziel, dotarcie
     do kresu podrozy, czy zakonczenie  ciagnacych sie  spraw.  Kieruj sie
     zdrowym rozsadkiem, jesli masz wybor, bacz czesciej na prawo niz lewo
     i zaufaj temu, co za otwartymi drzwiami.

       ,':.   W twoich  snach  dominowac  moze  widok  nieba.  Wizje takie
      : :  :  zazwyczaj  wiaza  sie   z  wlasnymi  oczekiwaniami  wzgledem
       '.:'   przyszlosci.    Czyste,    niezmacone    zadnymi    chmurami
              odzwierciedla  "niezapisana"  przyszlosc,  a wiec  zwiastuje
     niepewnosc, obawy  przed nieznanym.  Wizja oblokow  symbolizuje lek i
     slabosc. Niebo nocne, wbrew  powszechnym  byc moze przekonaniom, jest
     zapowiedzia  spokojnej przyszlosci, natomiast rozgwiezdzone zwiastuje
     gwaltowne wzbogacenie sie.

      :    :  Najlepszym  towarzyszem  dla ciebie jest  obecnie akwamaryn,
       '.,'   ktorego moc wspiera  doprowadzanie wszelkich spraw do konca,
        <>    nie ignoruj wiec jego wplywu na ciebie. Mozesz zamiast niego
              stosowac karneol, jednak bardziej w przypadkach, gdy jeszcze
     przed toba wiele pracy i potrzeba ci bardziej energii do podtrzymania
     dzialania,   niz  jego   ukoronowania.  Drugim   natomiast  polecanym
     towarzyszem  jest  bursztyn,  ktory  doskonale  harmonizuje  z twoimi
     potrzebami, bedzie aktywizowac cie do dzialania i  zapobiegac ustaniu
     w wysilkach. Natomiast jezeli potrzebna  w tym zakresie oddzialywanie
     silniejsze i ukierunkowane przede wszystkim wzmacniajaco, fizycznie i
     zdrowotnie, wowczas pomysl o hematycie.

                   .     .  *                .     .  *           
                         .     .  *       .     .  *        *

                  GWIAZDA UROKU 
                  Znak Gwiezdny na niebosklonie Imperium Sigmara dla
        *         urodzonych pomiedzy 3 Vorhexen - 10 Vorhexen 
                  Znak Magii, ktory stanowi wyrazna jedna gwiazda.
     Gdy swieci ona na wschodnim niebie staje sie zlowieszczym znakiem dla
     wiekszosci astrologow, zwlaszcza gdy zespolona sie staje z zielonkawa
     pelnia Morrslieba.  Ludziom urodzonym  pod tym znakiem przypisuje sie
     wyjatkowe talenty w dziedzinie postrzegania Wiatrow Magii, to z kolei
     nierzadko sciaga na nie zainteresowanie lowcow czarownic, jak i samych
     czarownic  i guslarzy.  Sa  zwykle  jednostkami  o wybitnej  odwadze,
     silnej woli, rozwinietej intuicji i magicznych talentach.

      \ | /   Morrslieb,  jakby  niezdecydowanie  ociera sie  o Twoj  znak
      - * -   gwiezdny, otwierajac ci oczy na inne pojmowanie tego, co cie
      / | \   otacza.   Doswiadczysz   watpliwosci   kwestionujacych  sens
              powszechnych  prawidel.  W historii Uklad  ten stwierdzono w
     horoskopie niejednego rewolucjonisty i heretyka. Gdy ksiazki, prawa i
     przeslania gloszone przez  wedrownych kaznodziejow zawodza, pozostaja
     bliscy oraz wlasna intuicja. Badz, nie czyn.

       ,':.   W twoich snach  z duzym  prawdopodobienstwem  beda nawiedzac
      : :  :  cie szczury, ktore  z reguly  w sennych  majakach ostrzegaja
       '.:'   przed  niepoprawnymi stosunkami z innymi osobami.  Snienie o
              jakichkolwiek zmaganiach ze szczurem, sciganie go, walka lub
     bycie pokasanym, a takze o szczurolapie, oznacza spory i konflikty, w
     ktorych  z reguly bedziesz  stac na  straconej  pozycji.  Nawet wizje
     martwych  szczurow   nie  zwiastuja  niczego   wiecej  poza   zdrada,
     knowaniami i  niepewnoscia jutra. Z drugiej  strony, szczur chowajacy
     sie  przed toba  lub  biegajacy  bez celu,  moze  oznaczac  ozywienie
     cieplych stosunkow z kims, a nawet oczekujacy cie milosny epizod.

      :    :  Bez watpienia przyda ci sie dar rozpoznawania i rozumowania,
       '.,'   ktorego  zrodlem  jest kyanit - umozliwia on postrzeganie na
        <>    rozne  sprawy  bez  ich  umniejszania  lub  wyolbrzymiania.
              Czarny  opal  umozliwia  otworzenie  umyslu  na nowe, uczula
     swiadomosc, a jego kontemplacja pozwala zestawic przedmiot rozwazan z
     naszymi mozliwosciami i slabosciami. Perla natomiast otwiera umysl na
     fakt, ze kazde doswiadczenie jest jednoczesnie przyczynkiem rozwoju -
     z uwagi na fakt, ze przez wielu gnostykow perla  reprezentuje kobiece
     przymioty i reprezentuje kobieca nature, poprzez konotacje przypisuje
     sie tym  samym kobietom  sklonnosc do takiego myslenia, co prowadzi w
     zbiorowej swiadomosci do tezy, ze umysly kobiet sa slabe i podatne na
     podszepty zlych  pokus. Mimo tego jednak, w tym przypadku polecam jej
     dzialanie rowniez mezczyznom.  W zestawieniu z powyzszymi kamieniami,
     posiadanie pojedynczego  pirytu zaakcentuje  w twojej glowie poczucie
     odpowiedzialnosci za wlasne stanowisko. Natomiast nie polecam szafiru
     przy twojej osobie, ktory wzmacnia  pewnosc siebie  i wiare we wlasne
     przekonania, niezaleznie od ich prawdziwej wartosci.

                   .     .  *                .     .  *           
                         .     .  *       .     .  *        *

         *     *  WYMUND PUSTELNIK
          *   *   Znak  Gwiezdny  na  niebosklonie  Imperium  Sigmara  dla
            *     urodzonych pomiedzy 11 - 30 Vorhexen
            |     Znak Wytrzymalosci zlozony z rosochato  ukladajacych sie
            *     gwiazd.
                  Cechuje ludzi tolerancyjnych, skwapliwych i metodycznych
     tez nieufnych i ostroznych, zawsze starajacych sie  przemyslec  kazda
     alternatywe przed podjeciem  dzialan.  Czasem  bywaja  zbyt  ostrozni
     co czyni ich wrecz niezdecydowanymi i sparalizowanym w obliczu  jakis
     ciezkich wyborow.

      \ | /   Zastanow sie  nad wlasna pozycja w zyciu i wsrod przyjaciol,
      - * -   w  rodzie, w pracy.  Czy aby  na pewno  jestes  we wlasciwym
      / | \   miejscu, ktore  sobie  zakladales?  Niestety  wydaje sie, ze
              wszyscy  i wszystko  sprzysiega sie przeciwko tobie, pchajac
     cie w niepozadane obszary zycia. Przestan wnioskowac, ze potrzebujesz
     dla siebie  kolejnej szansy  na zmiane, ktora okaze sie byc po prostu
     powtorzeniem  schematu. Szukaj innej, lecz niekoniecznie nowej drogi,
     ale raczej dawno nie odwiedzanych sciezek. Jakze czesto niejeden krok
     w tyl okazuje sie byc wlasnie tym we wlasciwym kierunku.

       ,':.   Gdy  w kolejne  noce  snic ci sie  bedzie  bluszcz,  wowczas
      : :  :  wiedz, ze jest to  silny symbol, wiele mowiacy o relacjach z
       '.:'   bliskimi.  Kwitnacy  bluszcz  w  pieknym  otoczeniu,  posrod
              kwitnacej  przyrody  oznacza  wspolne  chwile, niekoniecznie
     jednak  beztroske. Odgarnianie bluszczu  i proby  zerkniecia przezen,
     zwlaszcza  jesli  bezskuteczne,  oznacza, ze  zarowno ty, jak i osoba
     ukochana,  bedziecie   wystawieni  na  probe  przez   osoby  trzecie.
     Wspinanie sie  po bluszczu  symbolizuje chec  uciekania  ze  zwiazku,
     jesli jednak bliska ci osoba plci przeciwnej zacheca cie w snach tych
     do wspolnej wspinaczki, to znaczy, ze cie zdradza, badz po prostu nie
     kocha.

      :    :  Rozwiazaniem  twoich problemow  moze byc spinel, ktorego moc
       '.,'   wzmacnia twoja  role spoleczna i postepowanie  w harmonii ze
        <>    swoim  'wewnetrznym Ja', oraz  opal, ktory umozliwia wglad w
              przeszlosc i jej ocene. Kontempluj tez lapis lazuli - wzmaga
     intuicyjne  pojmowanie - i  tygrysie  oko - ten  klejnot  pozwala  na
     uzyskanie odpowiedzi na pytanie o prawdziwy cel naszego zycia, staran
     i dazen.  Unikaj za  to czerwonego  kwarcu, ktory  bedzie  na  ciebie
     wplywal pobudzajaco, pchal  wprzod, nie ogladajac sie na to, co dobre
     pozostalo  za toba. Rowniez perly  beda sie klocic z  powyzszym, gdyz
     obdarzaja nadzieja na to, co nowe, w tym przypadku oslabiajac wartosc
     dokonan, na ktorych warto budowac.

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o