Periodicus numer 53

07-17 Turniej bardow, Norska, Artak, podrywanie

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                 Data wydania: jedenasty dzien pory Imbaelk  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
                             Szanowni Czytelnicy! 
                                        
          Dziekuje Wam  za wspolnie spedzony  czas, za wszelkie listy 
          wysylane  do Redakcji, za  wsparcie i  konstruktywne uwagi. 
          Zachecam do dalszego ich tworzenia, informujac jednoczesnie,
          ze od dzis trafiac beda na rece nowej Naczelnej - Kolezanki 
          Tuny Loon-Naai. Ktorej niniejszym oddaje glos. Ja natomiast 
          z Panstwem sie zegnam, choc nie do konca, gdyz mam nadzieje 
                  czasem cos jeszcze do Periodicusa skrobnac. 
                         Powodzenia w nowej roli, Tuno!
                                        
                             Wasza Stara Naczelna,
                            Vyera Graff von Habenix
                                        
          Nie dziekuje, Redaktor Naczelna! Dziekujemy Ci natomiast za
          wieloletnie  poganianie nas  do pracy,  "dywaniki  grozy" i 
          swieta  cierpliwosc!  Przede wszystkim za  wieloletni ogrom 
          Twojej pracy - siedemnascie  numerow  Periodicusa  wydanych
          przez ciebie to  najlepszy wynik w annalach  naszego pisma, 
          nie  do pobicia. Na koniec, chyba najbardziej dziekujemy ci
          za  pozostanie  z  nami.   Rowniez  przeciez  i  ten  numer 
          przygotowalas do wydania (mi  pozostalo wylacznie napisanie 
                 niniejszego wstepu - a czegoz to w nim nie ma!
                                        
          W  dzisiejszym  wydaniu  przeniesiemy sie  wspomnieniami do 
          turnieju bardow, przypominajac Wam  wszystkim utwory, ktore 
          tamtego  wieczora zachwycily  publicznosc i mnie osobiscie, 
          czeka tez na  Was czesc  kolejna - i  wcale nie  ostatnia - 
          Dziennika z Norski, Redaktor Ysar nie pozwoli Wam zapomniec
          o niuansach jezykowych  w Imperium, temat podrywania kobiet
          (nierzadko doslownie) wienczy, przynajmniej  na jakis czas,
          niezmordowana prace ankieterska Redaktor Gianny, a Redaktor 
          Alicia  podejmie  dzielo  wywiadow, zamieniajac je  w godna 
          uwagi "Rozkladowke". Wreszcie  wpatrzony w ciala niebieskie 
          nasz redakcyjny Arlekin przygarnal sobie pewna Kolombine, a
          z ich zwiazku narodzilo sie jeszcze wiecej cennych tresci i
              bezcennych porad dla czerpiacych z madrosci gwiazd.
                                        
             Ale o tym wszystkim przekonajcie sie sami - zapraszam!
                      Tuna Loon - Naai, Redaktor Naczelna.
                                        
          PS.  Niezmiennie czekamy  na wszystkich, ktorzy  pragneliby
          sprobowac swoich sil w pracy redaktorskiej i zostac naszymi
                       Kolegami i Kolezankami z Redakcji!
                                        
     W tym numerze:
     * Wspominamy turniej piesni - czesc 1..................strona 1
     * Wspominamy turniej piesni - czesc 2..................strona 2
     * Dziennik z Norski cz.2...............................strona 3
     * Wywiad z Artakiem, czesc 1...........................strona 4
     * Wywiad z Artakiem, czesc 2...........................strona 5
     * Imperialny Przewodnik Jezykowy II....................strona 6
     * Podrywanie kobiet (Wedlug Was) I.....................strona 7
     * Podrywanie kobiet (Wedlug Was) II....................strona 8
     * Cial niebieskich obracanie - cz. I...................strona 9
     * Cial niebieskich obracanie - cz. II..................strona 10
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 1
Zatytulowano: Wspominamy turniej piesni - czesc 1

o-----------------------------------------------------------------------------o
|       ___|)___________________________________________________________      |
|      |___/_____________|___|__________|\\_____________________________|     |
|      |__/|_________|___|___|_(M)_(I)__|_\|________|___________________|     |
|      |_/(|,\____|__|_(P)_(O)_|___|__(N)__|___|____|___________________|     |
|      |_\_|_/____|(S)_________|___|_____(A)___|__(Y)___________________|     |
|      |   |   -(W)-                        -(M)-                             |
.      | (_|                                                                  .
.      |                                                                      .
       |____________________________________-(P)-_______________________ 
       |__/___\_.__(K)_________(K)__|________|___(I)____________________|
       |__\___|_.__|___(O)_(N)_|____|_(R)____|___|___(E)________________|
       |_____/_____|___|___|___|__(U)_|__(S)_____|___|___(S)____________|
       |____/__________|__ |__________|\_|___________|___|___(N)________|
                                       \\|               |   |  -(I)-
                 Korespondencja Redaktorek Tuny oraz Gianny  |  |   -(1)-
                              z Polany Przyjazni                |


         Tak sie zastanawiam i mysle, jak to sie stalo, ze wlasnie ja pisze
      sprawozdanie  z tegorocznego konkursu piesni... bo przeciez, zeby nie
      bylo:  Redaktor  Isil  w  roli  konferansjerki  prowadzacej  cale  to
      wydarzenie,  druga   Redaktor,  Gianna,   jako  etatowa  zwyciezczyni
      kolejnej juz edycji konkursu (o tym  pozniej), a ja wlasciwie nic nie
      dzialajac w jego trakcie i nie bedac w glownym nurcie wydarzen, wrecz
      akcji, nagle okazalam sie byc ta najgodniejsza miana sprawozdawczyni.

         W  sumie   nie  powinnam  byc  zdziwiona,  po  prostu  wylosowalam
      najkrotszy  patyczek  i  przeg...   wygralam  losowanie  o  autorstwo
      niniejszego sprawozdania, chociaz, gdy sobie uswiadomie, ze nawet nie
      widzialam  ani  patyczkow, ani  tego  wszystkiego, co  sie robi, zeby
      wlasnie wygrac  losowanie, to  czuje sie, mowiac  kolokwialnie, nieco
      nabrana, ale moje  redakcyjne  Kolezanki  byly  nieugiete - po prostu
      wygralam  i juz - alez  ja mam  szczescie, gratulacje, "No to papa!".
      Nawet nie zdazylam  zaproponowac wlasnej wersji rozstrzygniecia ktora
      z nas bedzie pracowala nad tekstem, polegajacym  tradycyjnie w gnomim
      srodowisku   na  rozwiazywaniu   na  czas   wielowatkowego   rownania
      matematycznego - zostalam sama z czystym papierem, olowkiem, wlasnymi
      tesknotami  do tradycyjnych  konkursow i lamiglowek i... Waszymi, nie
      ukrywajmy tego, oczekiwaniami.

         Mam  osobiscie, swoja  droga, dziwne  wrazenie, ze  kiedy sie jest
      najmniejsza  w danym gronie, to jakos dziwnie  czesto usmiecha sie do
      mnie takie  wlasnie kulawe  szczescie i w efekcie sie wygrywa jeszcze
      wiecej pracy.

         Co tu duzo mowic! Cwiczcie i trenujcie, w tym rowniez gladka gadke
      i sile  przebicia, za pomoca  ktorych sami bedziecie mogli  kazac tym
      slabszym odrabiac Wasze zadanie domowe i pisac Wasze ksiazki, raporty,
      elaboraty naukowe, badz po prostu artykuly i sprawozdania.

         Tymczasem zaczelo sie  od mojej  podrozy  na  miejsce  turnieju, a
      tam...

         Niemale ruchliwe  miasto  portowe  na skrzyzowaniu  wielu  szlakow
      handlowych  oraz  podrozniczych,  pod murami  ciagnie sie nieustannie
      wykorzystywana  przez podroznych  droga wglab  kontynentu, a tuz przy
      skrzyzowaniu drog smiechy, zabawy, oklaski i przede wszystkim spiewy!
      Najwyrazniej  jednak  takie wlasnie  bylo  zamierzenie  organizatorow
      tegorocznego konkursu  Truwerow!  A jesli faktycznie, to spelnilo sie
      ono w pelni, czego swiadkiem bylam zreszta osobiscie.

         W tym bowiem roku konkurs ten odbyl sie na Polanie Przyjazni. Jest
      to calkiem  blisko Novigradu i jeszcze blizej wsi rybackiej polozonej
      nad rozlewiskiem Pontaru. Jak zwykle wszystko bylo dopiete na ostatni
      przyslowiowy guzik - w kazdym razie podobno, poniewaz pierwszy raz mi
      sie zdarzylo byc  na takim konkursie, ogladac go, nie wspominajac juz
      o  sprawozdaniu  i...  wlasnie,  zapomnialam  Wam  sie  pochwalic, ze
      zostalam zaproszona  do jury tego konkursu, jako  sponsor techniczny!
      W sumie nic dziwnego, z warsztatu Stowarzyszenia  Gnomich  Wynalazcow
      wyszly nagrody dla tegorocznych triumfatorow. Kiedy teraz uswiadamiam
      sobie, ile pracy mnie czeka  zanim napisze  sprawozdanie do konca, to
      nie mam nic przeciwko ochrzczeniu sie rowniez sponsorem medialnym!

         Zanim  jednak tak sie stalo, to z chwila gdy  przybylam na miejsce
      przekonalam sie  szybko, ze dysponuje  jeszcze  tytulem  sponsora nie
      przygotowanego na to, co go czeka i z powodzeniem  dajacemu zaskoczyc
      sie obecnemu tlumowi, zgielkowi, tumultowi a takze ogolnej atmosferze
      nerwowego  i radosnego oczekiwania - i  z tego zaskoczenia wywiazalam
      sie  w sumie spiewajaco!  Ktos mi sie  klania (POZDRAWIAM!), znaczaca
      wiekszosc jednak zajeta jest  zaslanianiem mi pozostalej mniejszosci,
      dyskutowaniem  i ogolnym podtrzymywaniem ducha oczekiwania. Rozgladam
      sie rozwazajac  w duchu kogo powitac, w pierwszej kolejnosci, a takze
      co zrobic gdyby sie okazalo, ze ta osoba bedzie akurat zajeta rozmowa
      z kims innym niz ja, jednak  ostatecznie  uswiadomilam  sobie,  ze na
      szczescie  pozostaje jako tako  zignorowana. I nawet dobrze, poniewaz
      dzieki  temu  mniej  wiecej   niezauwazona  moglam  przejsc  pomiedzy
      rozlozonymi  roznokolorowymi pledami i stojacymi widzami, spostrzec i
      odnotowac z kim przyjdzie mi spedzic dzisiejszy wieczor.

         Lista obecnosci jest  prawie kompletna,  do czlonkow Rady Wydzialu
      Poezji i Truwerstwa  Uniwersytetu  Oxenfurckiego dolaczyli bowiem juz
      nie wyrozniajacy sie sposrod gapiow uczestnicy - acz z drugiej strony
      dodajmy  rownie  uczciwie,  nie wyrozniajacy sie  z tlumu uczestnikow
      gapiowie.  Tak to chyba  juz jest,  kiedy  sie  samej nie  zna  listy
      wystepujacych, jednak niebawem mialo sie to zmienic.

         Tymczasem obecna jest  przede wszystkim  Kolezanka  Redaktor Isil,
      dzisiaj przede wszystkim Radna Wydzialu, organizator i gospodyni tego
      konkursu, jak zwykle szykowna  i promieniujaca  energia, ktora - sami
      sie przekonacie - starczy jej do samego konca dzisiejszego wieczora i
      tego artykulu.

         Jest i Kolezanka Asandra, rowniez  czlonkini Rady, niezmordowana i
      cierpliwa  wspolpracowniczka  SGW,  wiec i moja - razem  stworzylysmy
      tegoroczne trofeum  truwerskie - mozna chyba powiedziec, ze to dzieki
      niej stalam sie  sponsorka i jurorka  i szczerze mowiac  juz sama nie
      wiem czy dziekowac jej za mila przygode, czy te pare godzin stresu.

         O malo co nie potykam sie o pled zajmowany przez dwoje Kolezenstwa
      - Finmora z Bialego Kla i  Kolezanke Onvalie, co podpowiada bez slow,
      ze najwyrazniej jest to miejsce zajmowane przez jury wlasnie - Kolega
      uzupelnia sklad  Rady Wydzialu Truwerow, zas Kolezanka reprezentuje w
      jury  Stowarzyszenie Kupcow Novigradzkich, a wiec poniekad gospodarzy
      - w  topograficznym rozumieniu  w kazdym razie. Obiecuje sobie, ze po
      rozejrzeniu sie wroce tam, przywitam sie, przedstawie i spedze z nimi
      czas, do czego nawiasem mowiac  z powodu stresu i nerwow, ale rowniez
      i emocji nie doszlo, bo nieprofesjonlnie i najnienormalniej w swiecie
      zapomnialam o swoim postanowieniu.

         Jak latwo sie domyslec  po wstepie, obecna jest  rowniez Kolezanka
      Gianna, tradycyjnie, za sprawa  Kolegi Eltharisa, nie sama. Jest tez,
      jak  przystalo  na Novigrad, obecny  Kolega  Radgast, niegdys  glowny
      bohater reportazu  na temat pewnej  garkuchni, co nasuwa mi mimowolna
      nadzieje  na poczestunek  w trakcie konkursu.  Przyznam ze  spedzilam
      pare  chwil na rozgladaniu sie  za jego  pomocnica,  Co. Moze. Umili.
      Czas.  Piosenka. Moze sama  wezmie udzial w  konkursie? Po  napisaniu
      reportazu  z dzialalnosci  garkuchni, nawyklam  do tematyki  piesni o
      szczurach i myszach, jednak Kolezanki nie bylo.

         Jesli przypadkiem czytaliscie wspomniany reportaz o garkuchni i go
      pamietacie, to musze Wam doniesc, ze spotkalam na miejscu "ulubionego
      smakosza, mimo ze elfa", a niezaleznie  od garkuchni, kolejnych dwoje
      Kolezenstwa z Cechu Kupieckiego  i naprawde calkiem sporo podroznikow
      zrzeszonych i niezrzeszonych, w kazdym razie na pewno zaintresowanych
      wydarzeniami dzisiejszego wieczoru.  Dodatkowo, choc wydawalo mi sie,
      ze tylko tak mi sie wydaje, jednak tam, skad dochodzil glos kandydata
      SGW, rzeczywiscie sie  znajdowal we  wlasnej sympatycznej osobie, co,
      zeby nie bylo, zestresowalo mnie  dodatkowo, jako ze fakt ten niejako
      z obowiazku  obligowal mnie  do profesjonalnego zachowywania sie, jak
      przystalo na Gnomia Inzynier.

         Niestety jednak! Na geometryczne wytyczanie przestrzeni dla sceny,
      widowni,   sprawdzenie  akustyki,  zaprojektowanie  oswietlenia  oraz
      wytyczenie i oznakowanie  sciezek  ewakuacyjnych  bylo juz za pozno i
      musialam w efekcie udawac, ze to wszystko bylo niepotrzebne...

         Aby, kosztem nie wymienionych, nie rozwijac prezentacji, dodam juz
      tylko, ze niebawem czesc z nich poznacie (jak i ja poznalam) imiennie,
      kiedy juz sie okaze, ze  to glowni  bohaterowie wieczoru, zawodnicy i
      zawodniczki, pretendenci do triumfu i slawy poetyckiej.

         Tymczasem, gdy  wszyscy byli  zajeci tworzeniem  i podtrzymywaniem
      ogolnego  gwaru, wyrazaniem  swojej  ciekawosci  i zniecierpliwienia,
      organizatorzy wykazywali sie w tym czasie wszystkim, co mogli zrobic,
      by radosne oczekiwanie wzmagalo sie. Niczym, mianowicie. Zwazywszy na
      fakt jednak, ze godzina rozpoczecia konkursu jeszcze nie nastala, bylo
      to dosc naturalne.

         Poki co, przesuwajac sie wsrod zgromadzonych udalo mi sie zapoznac
      z co poniektorymi szczegolami skladajacych sie na atmosfere ostatnich
      chwil oczekiwania.

       - Skoro to konkurs piesni, to pewno i kapela jaka bedzie grala?
       - A cos do jedzenia bedzie?

      Aha, ciesze sie na sama mysl, poczestunek!

       - Po turnieju zaprosimy do miasta, moze urzadzimy przerwe w tym celu
        ale nie jest to pewne. - obiecuje Radna Asandra.

      No i po poczestunku! Przynajmniej, jak sie wkrotce okaze, na razie.

       - Zdalaby po wystepach przerwa.
       - Znaczy... nie ma ciastek?

      Niemal  wszyscy ze zgroza i lzami w oczach obserwujemy czerwieniejaca
      sie Radna.

       - CIASTKA BEDA, HURIO  PIECZE JAK  SZALONY! - rozlega sie  dokladnie
     nade mna glos Isil wydobywajacy sie z tuby! No tak, dostala ja zreszta
     osobiscie ode mnie!  Pozostaje chyba mi czuc  sie rowniez  dyplomowana
     akustyczka tego konkursu...

        Poki co, spaceruje wokol zebranych, slucham i notuje...

       - Jak tak dalej pojdzie to wracamy na Ulthuan.
       - Czemu handlujesz tylko rudymi? Brunetki i blondynki nie w cenie?
       - Gramy w kosci?
       - Normalnie nie odmawiam.
       - Nie mozna byc specjalista od wszystkiego. Wybralem sobie ulubione
        po prostu.
       - Ale tera... potrzebuje chwile skupienia.
       - Chyba powinnismy powoli zaczynac. Atmosfera jakby sie rozluznia.

         Coz moglam dodac - naciagajac bardziej czapeczke  na swa miedziana
      czupryne zgodzilam sie jedynie w duchu z ostatnia wypowiedzia.

       - CNI  PANOWIE... MILE  DAMY...  CZAS NA  CISZE! - grzmi akustycznym
      efektem odbijania dzwieku  zaprojektowana na skale do stu gnomocybeli
      gnomia duza miedziana tuba glosem  trzymajacej ja  Radnej Isil. - MAM
      ZASZCZYT PRZYWITAC WAS W MIEJSCU SZCZEGOLNYM, MIEJSCU, GDZIE ONGIS (w
      tym momencie tuba  wyraznie wzdycha) SPOTKAC MOZNA  BYLO ELFIA POETKE
      TENEE INNEVOANE.  NIEZROWNANA, MYM  SKROMNYM  ZDANIEM, W SWEJ SZTUCE.
      OBCHODY KONKURSU KU JEJ CZCI, ZACZNIEMY  OD HONOROWEGO WYSTEPU, GDZIE
      OBECNA TU, ASANDRA... ZADEKLAMUJE JEDEN Z PIEKNIEJSZYCH WIERSZY TENEI.
      PROSZE O CISZE... O CHWILE ZADUMY... SKIERUJMY SWE OCZY NA ASANDRE.

         Musze przyznac, ze wsrod  tloku znalazlam  na nowo Radna Asandre z
      latwoscia - czerwona twarz wskutek  braku ciastek byla wciaz wyrazna,
      jednak tym razem wyraznie zrelaksowana.

      - Mili Panstwo.. "TYLKO TY" autorstwa niezapomnianej Tenei Innevoany!
       - zapowiada. No i zeby nie bylo, ze na zapowiedzi sie skonczy:

          Juz mnie nie ma
          Chyba kiedys nawet bylam
          Istnialam dla ciebie
          Teraz nie ma dla mnie miejsca
          Tu w swiecie naszym swiecie
          Spotkamy sie... tak na pewno
          Spojrzymy na wszystkich z gory
          Naszymi duszami
          Bedziemy sie smiali tanczyli
          Ale jeszcze nie teraz
          Musimy zaczekac
          Musisz zaczekac
          Az znowu zaistnieje

      Ha! Nie wiem jak Wy,  ale ja osobiscie Tenei Innevoany  nie poznalam,
      wiec powyzszy utwor byl  dla mnie szczegolny. Wsrod oklaskow (takze i
      moich), chlipniec i filozoficznej zadumy specjalisty od rudych odcieni
      sama popadlam w zadume nad moca minionej poetki, ktora jeszcze po swym
      odejsciu przyciagala ku sobie - w tym rowniez, jesli pozwolicie mi na
      linijke prywaty, nieobecnego ani dzis ani juz w ogole  poczatkujacego
      Inzyniera i  Redaktora  Periasa, ktory  pieknie  pisal  na jej  temat
      (Periodicus 46,  strona 3),  po czym sam  znikl na zawsze, byc moze w
      jej poszukiwaniu?

         Tymczasem sam  wiersz oslawionej poetki przyciaga jak magnes, gdyz
      w trakcie  jego deklamacji dolaczylo do nas  kilkoro spoznionych! Tak
      sobie mysle, ze jeszcze  pare takich  odskoczni i wspomnien wsrod jej
      poezji i bedziemy sobie szukac wiekszej polany...

       - POZWOLCIE ZE RAZ JESZCZE WAS POWITAM NA OTWARTYM KONKURSIE PIESNI!
      Zapytam  czy  wsrod   nowo  przybylych   jest  moze   uczestnik  badz
      uczestniczka? - indaguje juz pozniej bez pomocy tuby Radna Isil.

       - Ja ja! - aktywizuje sie  nieoczekiwanie siedzacy prawdopodobnie na
      jakims mrowisku, sadzac po jego  zachowaniu, elfi entuzjasta machajac
      rekami.  Z drugiej  jednak strony, mozliwe  ze zareagowal  na pytanie
      Radnej Isil, pomimo ze nalezal do obecnych juz w momencie rozpoczecia
      wieczoru.

       - Nowo przybylych - lagodnie tonuje Radna Asandra.
       - Czymze jest kilka minut w wiecznosci!
       - TEDY CZAS NA PIESNI!  A JAK NIE LEPIEJ PRZEJSC  DO TEJ CZESCI, JAK
        WLASNIE, PIESNIA!
       - Niech zaczna  od milosnych... niech zaczna od milosnych. - biadoli
      glosno siedzacy na mrowisku.

      Jednak Radna Isil miala inne plany:

       - PRZYWOLAMY TU UTWOR AUTORSTWA LUANY FIORI, KTORA Z SENYTMENTEM
        NIECH WOLNO BEDZIE MI WSPOMNIEC.

      I oto juz z pledu  podnosi sie  elf, dobywajacy  lutni, strojacy ja -
      Radny Finmor. Nic dziwnego, w ciagu  najblizszych  minut  powietrze i
      czas wypelnione sa  oslawionym "Polnoc - Poludnie" spiewanym w duecie
      z Radna Isil.  Chcecie zapoznac sie zapewne  z tekstem? Ja takze, ale
      przestalam notowac po tym, jak skonczyl mi sie notatnik! Na szczescie
      piekny i dlugi tekst jest wciaz dostepny  na Wydziale gospodarzy tego
      wieczoru, w Oxenfurcie.

       - Czy to mniej wiecej zapowiedz poziomu utworow zawodnikow? - slysze
      a wlasciwie  to nie  slysze  samej siebie  w burzy  niekonczacych sie
      oklaskow. Na szczescie Rada Wydzialu sluch ma dobry!
       - Wierzymy w to - otrzymuje swoja odpowiedz od Radnego Finmora.
       - SKORO  PIERWSZY  WYSTEP  JUZ ZA  NAMI...  PORA I NA  TO, BYSMY SIE
      DOWIEDZIELI KTO PRZED NAMI WYSTAPI.

       - Ja ja! - nie  przerywa  domniemany wielbiciel mrowek. Czy nie moze
      sie po prostu przesiasc, mysle sobie.

       - PROSZE TERAZ, BY KOLEJNO WSKAZYWANI UCZESTNICY ZECHCIELI POWIEDZIEC
        KILKA SLOW O SOBIE I WYMIENIC SWE IMIE.

        I tak oto  przed zebranymi  na Polanie  Przyjazni, a przed Wami, za
      posrednictwem Periodicusa niniejszym odslonieto poczet pretendujacych
      do zwyciestwa w konkursie. Oto, co o sobie powiedzieli:

       - Ciao a tutti!  Jak wielu z was wie, zwe sie Gianna Frasca Villani.
        Jestem  poetka,  redaktorka  w Periodicusie,  podrozniczka, a  nade
        wszystko - morska  elfka.  O wiecej informacji  niestety kazdy musi
        sie ubiegac osobiscie.

       - Bonjour a tous. Nazywam sie Intia z Vingtiennes. Wciaz mademoiselle.
        Moja pasja od zawsze byly podhroze i zdobywanie wszelakiej wiedzy.
        Zazwyczaj sie nie sthresuje, ale ta sytuacja jest dla mnie zupelnie
        nowa. Phrosze o wyhrozumialosc.

       - Czolem Novigradczycy i przejezdni! (rzekl nastepnie Kolega Radgast
        posilkujac sie  pozniej  odczytywanym  pergaminem, ale  zaraz jakby
        wyczuwajac  moj dopisek, dodaje)  Dla kamratow  Stary Radgast... Od
        wielu  lat zyje  w Novigradzie.  Przetrwalem wiele.  Ataki wiewior.
        Inwazyje chaosu. Wizyty nilfgaardzkich szpiegow... A nawet ostatnio
        wyjatkowo modne chlopofilstwo, ktorego fala zalewa to piekne miasto.
        Tak, tak,  rozejrzyjcie sie drodzy  Novigradczycy. Przyjrzyjcie sie
        waszym sasiadom.  Czy aby ktorys nie zdradza  objawow sodomi? Iscie
        trudne czasy nam nastaly... Jako dziadowi proszalnemu zdarza mi sie
        rowniez  wloczyc po swiecie  za chlebem. A tam wcale nie lepiej sie
        dzieje. To tez bede spiewal o zjawiskach jakich zdarzylo mi sie byc
        swiadkiem. Ku przestrodze i nauce.  Ale rowniez troche ku zabawie i
        wzruszeniu. Dziekuje.

       - Freyr z Sorsvinaerow, Syn Norski.

       - Szanowne  Jury... drodzy  sluchacze i  drodzy  rywale...  Imie  me 
        Tendril.  Zaprezentuje dzisiaj specjalny nurt piesni,  przywieziony
        wprost  od kislevskich gornikow. Tak zwana piesn rymowana. Zachwyce
        Panstwa w konkursie  na piesn milosna... Oraz na piesn pochwalna...
        jesli zdaze cos wymyslec. Kibicujcie zwyciezcy!

      Swoja droga, nie brakowalo komentarzy...

       - Co to sa jury?
       - Pewno jakas sekta.

       - DROGIE  PANIE, DRODZY  PANOWIE - WIEMY JUZ  KTO WYSTAPI!  ACZ KTOZ 
      BEDZIE OKIEM SUROWYM LUB MILYM, ALE I SPRAWIEDLIWYM  NA WYSTEPUJACYCH
      SPOZIERAL? OTOZ, JURY! CZYLI CIALO SEDZIOWSKIE W SKLADZIE...

       - Wlasnie?
       - Tylko bogowie moga mnie oceniach! Jak mawiaja kislevscy gornicy.
       - O to, to! Niech panienka slucha.
       - A.. cialo.
       - Moglbys na chwile zamknac te swoje usteczka i dac im mowic?
       - Wiwat!

      Tymczasem  rzeczywiscie poznalismy  sklad tegoz... ciala.  Pozwolcie,
      ze tylko  z holdu akustyce  i satysfakcji  z dzialania  tuby, napisze
      ponizsze  rowniez  wielkimi  literami, poza tym  jest wciaz cytowanie
      Kolezanki Isil  niezmordowanie wytyczajacej nowe mozliwosci dzialania
      gnomiego wynalazku:

       - ONVALIA ZNAD WSTAZKI, Z RAMIENIA CECHU KUPCOW NOVIGRADU!
       - Milo mi tu byc.
       - ASANDRA TRUWERKA, WIELOLETNIA RADNA TRUWEROW OXENFURCKICH!
       - NAAILEPSZA INZYNIER TUNA, ZE STOWARZYSZENIA GNOMICH WYNALAZCOW!
       - Zeby nie bylo!
       - ORAZ Z RAMIENIA TAK RADY JAK I BIALEGO KLA, FINMOR! BRAWA!
       - Powodzenia, poeci!

      Tymczasem  Radna Isil, zapewne  nieswiadomie, lecz niemal kontynuujac
      najlepsze tradycje  zapowiadania  ruchu  wagonikowego  w  gnomometrze
      kontynuowala nieustannie:

       - CHCIALABYM JESZCZE  NA WSTEPIE  PODZIEKOWAC  WSZYSTKIM TYM, KTORZY
        WSPARLI   KONKURS,  CZYLI  SPOLCE  GOLDEN  HAMMER,  CECHOWI  KUPCOW
        NOVIGRADZKICH, ZAJAZDOWI BIALY KIEL, I WSZYSTKIM TYM, KTORZY WOLELI
        POZOSTAC  ANONIMOWI!  NIEKTORYCH  NIE MA TU Z  NAMI, ALE I DLA NICH
        BRAWA!

       - TRZEBA NAM  ZAKONCZYCH  PRZYDLUGICH  WSTEPOW  CZAS, DLATEGO WIEC Z
        USMIECHEM, SLUCHAJMY WSZYSCY WRAZ!

       - ZACZNIEMY  OD KATEGORII, KTORA  NIECO NASZE SERCA ROZRUSZA, JAKO I
        BRZUCHY MAM NADZIEJE, CO ZE SMIECHU TRZASC SIE BEDA!

       - JAKO PIERWSZA  WYSTAPI WETERANKA  KONKURSU PIESNI. GIANNA VILLANI,
        Z PIESNIA "BOHATER"!

      I Kolezanka Gianna  rzeczywiscie  wystapila.  I tak sie zaczelo, sami
      zreszta posl... przeczytajcie:

          Bohater, ktory procz usmiechu
          Nosi blizn siec i krew na ostrzu
          Wart dla niewiasty wszelkich grzechow
          Ta wszystko zrobi dlan - po prostu...

          Bohaterowi, ktory w pocie czola
          Pazury wyrywa, rozcina szczeki
          Takiemu ona wnet padnie w ramiona
          Przycisnawszy do niego swe wdzieki

          Bohater, znajacy pojecie honoru
          Dla damy jest na wage zlota
          Nie zdazy wykonac ku niej uklonu
          A ona juz odda mu swa cnote

          Bohatera, ktory dnia kazdego
          Plugastwo rozne niszczy niestrudzenie
          Kazda bialoglowa pragnie na lubego
          Na znak jego predko porzuci odzienie

          Wiec walczcie dzielnie, moi mili,
          Kiedy nastanie godzina chwaly
          Czeka wszak na was wspanialosc chwili
          I damskich westchnien huczne fanfary

       - MILI PANSTWO!  NIECH NASTEPNA  BIALOGLOWA UCIESZY NAS SWYM GLOSEM.
        INTIA, I JEJ "BALLADA O BRETONCE I DWOCH WALECZNYCH"!

      Jak latwo sie nie domyslac po jej wstepnym  wystapieniu, Intia bardzo
      gladko sobie poradzila ze stresem? Dowod? Efekt? Bardzo ladna piesn:

          Bretonska laka, piekna pogoda, dwaj Waleczni i ja taka mloda!
          Smialo przede mna na kolana padaja
          Bo oboje pragna, bym zostala ich dama
          Laskawie ku nim swe dlonie wyciagam
          Niech krew przegranego w te ziemie wsiaka!

          Bretonska laka, piekna pogoda, dwaj Waleczni i ja taka mloda!
          Dwaj Waleczni staja przeciw sobie
          Sa odziani w posrebrzane zbroje
          Groznym okiem nawzajem sie mierza
          Jakiez piekne widoki dostrzegam za miedza!

          Pierwszy prawie juz slania sie na ziemie
          Drugi w obu rekach trzyma ostre miecze!
          Zrecznie skacza jeden przez drugiego
          Moze cos znajde do siedzenia miekkiego

          Bretonska laka, piekna pogoda, dwaj Waleczni i ja taka mloda!
          Wnet ten z mieczami w ramie ranny zostal
          Drugi Waleczny jakby wiecej sily dostal
          Upada na ziemie, chroni sie tarcza!
          Jak pieknie na niebie jaskolki tancza!

          Nagle ten drugi chybia uderzenie
          Wiec pierwszy szybko staje na ziemie
          Dzielnie tarcza wszystkie ciosy paruje
          Chyba dzis wieczor slimaki ugotuje...

          Bretonska laka, piekna pogoda, dwaj Waleczni i ja taka mloda!
          Wnet ten z mieczami w ramie ranny zostal
          Drugi Waleczny jakby wiecej sily dostal
          Pierwszy prawie juz slania sie na ziemie
          Chyba tu zaraz zapuszcze korzenie

          Koniec tej fraszki! Zaden z was nie nadaje sie do walki!
          Rzucajac na odchodne im krotkie spojrzenie
          Usmiecham sie pod nosem i odchodze przed siebie

       - "ZLODZIEJSKA DOLA" RADASTA!! BRAWA!

          Dawno temu w pewnym grodzie.
          Mieszkal sobie zlodziej.
          Kradl hultaj ile wlezie.
          Szczegolnie zlote talerze.

          Raz chcial okrasc kupca.
          A trafil na golodupca.
          Na zwyklego biedaka.
          I wyszla z tego draka.

          Bo to zebrak byl.
          Co sie rzadko myl.
          Choroby szczodrze roznosil.
          Choc gacie dziurawe nosil.

          Mial on ci tez tegiego kijaszka.
          A taki kijaszek to nie igraszka.
          Zlupil zlodziejowi skore.
          Zlodziej tera je przez rure.

          Bo nie ma juze ani jednego zeba.
          Niezbyt urodziwa jest jego geba.
          Moral zanuce wam z doswiadczenia taki:
          Nie okradaj nedzarza.
          Lepiej skubnij wlodarza.
          Lalala.

      I tu nie brakowalo oklaskow. Ani komentarzy:

       - Dziekuje, dziekuje!
       - Profanacja!
       - Piesn doswiadczeniem poparta, si?
       - Piesn ostrzegawcza.
       - Moze lepiej nie wiedziec wszystkiego..

       - TO  TERAZ  WYSTEP   NIESPODZIANKA,  ALE  NAJPIERW  NIECH  MONSIEUR
        SPOZNIALSKI NAM SIE PRZEDSTAWI!

         No wlasnie! W trakcie wystepow spoznionych nie brakowalo! Wyliczam
      mozliwosci pojemnosci polany, uwzgledniajac napredce uzyskana srednia
      objetosci ciala, pledow, minus  przestrzen na scene, przejscia miedzy
      plecami, wyjscia ewakuacyjne... w koncu  daje za wygrana, aby notowac
      dalej to, co sie dzieje wokolo.

         Nowoprzybylym, a wiec Monsieur Spoznialskim okazal sie byc Kolega
      Marco:

       - W zasadzie to ja poeta nie jestem z zawodu ani nic, tylko gornik...
        Ale w kopalni czasem i z nudow mozna cos napisac. I tego... Witam i
        przepraszam!

       - TEDY NA ZACHETE! WIELKIE BRAWA DLA MARCA I JEGO "BOJKI".

       - Oj, juz? Uprzedzam, ze nie jest to humor wysokich lotow... Bardziej
        to piosnka do pospiewania po paru glebszych...

         Ale  my  wszyscy  dziarsko  wytrzymalismy  na  trzezwo.  A bylo co
      wytrzymywac:

          Tak to sie kiedys w tawernie stalo
          Ze sie dwoch roznych raz posprzeczalo
          Truwer czy bard - co piesni ukladal
          Niechcacy wylal piwo sasiada
          Sasiad ten to byl wielki gladiator
          Wkurzyl sie strasznie i rzekl mu ze za to:

          Wydlubie oko
          W nos przyfanzoli
          Dziabnie gleboko
          Spyta czy boli
          Wyrwie paznokcie
          Utnie mu stope
          W ryj walnie lokciem
          W dupe nakopie
          Pluco przebije
          Szturchnie watrobe
          Zeby wybije
          Tylko te zdrowe
          Zebra przeliczy
          Zlamie co drugie
          Uszy wyczysci
          Kolczastym drutem
          Zbruka mamuske
          Ojca zamorzy
          Utnie mu kuske
          I w dupe wlozy!

          Czy to przez honor - czy przez gorzale
          Miast sie podkulic - schowac pod lawe
          Bard chcial pokazac potege piora
          Ze nie jest gorsze niz mlot piechura
          Walke obiecal rano z nim stoczyc
          Tamten zas we snie grozil mu w nocy:

          Wydlubie oko.... (I tak dalej.. Przepraszam, zbyt jeszcze
     sapie...)

          Rankiem poeta - tak wystrachany
          Ze prawie robil w swoje barchany
          Troche jakby mniej w pioro swe wierzyl
          Lecz honorowo ku walce biezyl
          Z daleka widzac juz adwersarza
          Ktory co zrobi glosno powtarzal:

          Wydlubie oko
          W nos przyfanzoli... (Panstwo wiedza...)

          Rog dal im sygnal ze boju pora
          Wtedy juz wiedzial bard ze to chora
          Byla idea - czysta glupota
          Kiedy go siegla potega mlota
          To mogl juz tylko poddac sie sile
          I jeno plakac gdy mu osilek

          Wydlubal oko
          W nos przyfanzolil
          Dziabnal gleboko
          Spytal czy boli
          Wyrwal paznokcie
          Ucial mu stope
          W ryj walnal lokciem
          A w dupe kopem
          Pluco mu przebil
          Szturchnal watrobe
          Zeby przetrzebil
          Tylko te zdrowe
          Zebra przeliczyl
          Zlamal co drugie
          Uszy wyczyscil
          Kolczastym drutem
          Zbrukal mamuske
          Ojca zamorzyl
          Ucial mu kuske
          I w dupe wlozyl!

          Dlugie tygodnie bard sie kurowal
          A kiedy w koncu nadeszla pora
          Zeby w kronikach spisac zdarzenie
          Tak on to ujal swoje wspomnienie
          Ze gladiatora obrocil w piach
          I juz po wszystkim uczynil mu tak:

          I wszyscy razem...
          Wydlubal oko
          W nos przyfanzolil...

         I, o czym  zaswiadczam  w redaktorskim  poczuciu  obowiazku, tak do
      konca ostatniego  juz refrenu. Jako  ze piosenka byla wyjatkowo dluga,
      zapewne dluzsza od czasu jaki spedziliscie na przeczytaniu jej tresci,
      to i uwolnieni od skupienia sluchacze mieli, trzeba przyznac, sporo po
      niej do powiedzenia.

       - Co to jest kuska...?
       - Pozniej dziecince wytlumacze.
       - To jak szedl refren?
       - To Cie czeka wlasnie.
       - Wesolo maja w tej kopalni.
       - Chyba nie bede sie zapuszczac.
       - Piekne, takie... prawdziwe!
       - Przepraszam wszystkich o slabych nerwach!
       - Przerazajace jest to ze to.. naprawde wpada w ucho..
       - Mozna bylo uprzedzic, zeby nie bylo!
       - Ano, dobrze uslyszec cos swojskiego.
       - I nie chce wypasc. Na Karnosa..
       - Intelektualisci gora!
       - Juz nie wypadnie.
       - Tak jest zawsze. Pamietam pewna ballade o.. o... czesci ciala.
        Przez dwa miesiace nie umialem tego z glowy wygonic.
       - Och, tylko nie to.
       - Mnie to mowisz? Juz wole wydlubane oko..

      Jednakze tymczasem:

       - KIEDY TOSMY SIE JUZ ROZRUSZALI, NADESZLA TAKOWOZ I PORA WZRUSZEN...
        - zapowiada tuba glosem Radnej Isil.

       - Nie....tylko nie na smutno! - zalamuje sie sluchaczka. Jednak bylo
        juz za pozno...

                                      Ale o tym juz na nastepnej stronie...
   ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 2

Zatytulowano: Wspominamy turniej piesni - czesc 2

o-----------------------------------------------------------------------------o
|       ___|)___________________________________________________________      |
|      |___/_____________|___|__________|\\_____________________________|     |
|      |__/|_________|___|___|_(M)_(I)__|_\|________|___________________|     |
|      |_/(|,\____|__|_(P)_(O)_|___|__(N)__|___|____|___________________|     |
|      |_\_|_/____|(S)_________|___|_____(A)___|__(Y)___________________|     |
|      |   |   -(W)-                        -(M)-                             |
.      | (_|                                                                  .
.      |                                                                      .
       |____________________________________-(P)-_______________________ 
       |__/___\_.__(K)_________(K)__|________|___(I)____________________|
       |__\___|_.__|___(O)_(N)_|____|_(R)____|___|___(E)________________|
       |_____/_____|___|___|___|__(U)_|__(S)_____|___|___(S)____________|
       |____/__________|__ |__________|\_|___________|___|___(N)________|
                                       \\|               |   |  -(I)-
                 Korespondencja Redaktorek Tuny oraz Gianny  |  |   -(2)-
                              z Polany Przyjazni                |


      Tegoroczny turniej bardow na Polanie Przyjazni trwal w najlepsze i ani
      sie nie  spostrzeglam,  gdy  uswiadomilam  sobie, ze wyjatkowo  szybko
      przyszlo mi  zapisywac  kolejna  strone  sprawozdania.  Jezeli  dalsze 
      wystepy beda rownie rozbudowane, pozostali Redaktorzy znienawidza mnie
      za grabiez wolnego miejsca w nadchodzacym wydaniu.

      I jak sie okazalo, byly. Ale po kolei:

       - PRZED NAMI CHWILE, GDY PIESNI UDERZA W TA CZULSZA NUTE, I TRAKTOWAC
      BEDA O MILOSCI, SILE KTORA POTRAFI NAPEDZAC CALY SWIAT! JAKO PIERWSZY
      W TEJ KATEGORII... TEN CO OPOWIE SWOJA HISTORIE. "JA I ONA", BRAWA DLA
      TENDRILA!

         I rzeczywiscie, jak zapewnial, tak elfi  wykonawca zaczal zachwycac
      nas swa tworczoscia.  Czy ostatecznie zachwycil? Zapewniam Was, ze nie
      zabraklo   zachwyconych  przewrotnoscia  tematyki  milosci.  Sami  sie
      przekonajcie:
      
          Wszyscy gotowi?
          Mozna zaczynac?
          I raz i dwa i raz dwa trzy cztery!

          Szanowni Goscie, drodzy Sluchacze.
          Pewna historia Was dzis uracze.
          O pewnej takiej slodkiej istocie.
          Co mysli moich zajmuje krocie.

          Zawsze gotowa na me wezwanie.
          Prosze mi wierzyc Panowie, Panie.
          Kiedy potrzebna jest w okolicy.
          Czym jest na lace czy tez w stolicy.

          Nie stroi fochow, nie boli glowa.
          Nie uwierzycie, zawsze gotowa.
          Wino do ust mi sama podaje.
          Czy widzieliscie takie zwyczaje?

          Ni nie narzeka, nie wierci w brzuchu.
          Nawet jak tydzien leze bez ruchu.
          Gdy inna poznam ta nie zazdrosci.
          Toz to najwiekszy przejaw milosci.

          Spelnia me elfie wszystkie marzenia.
          Nie ma za wiele do powiedzenia.
          W dzien kilka razy, nie ma litosci.
          Ups! Zapomnialem o przyzwoitosci.

          Wsrod innych zazdrosc wzbudzac powinna.
          Przynajmniej tako niesie wiesc gminna.
          Innym wszak do niej bardzo daleko.
          Ale juz konczmy - rozlane mleko.

          Coz to za cudo mnie sie pytacie?
          Moj maly sekret zaraz poznacie.
          Skonczmy wiec Wasze plonne domysly.
          Poznajcie te co dziala na zmysly.

         Byl to  zdecydowanie utwor, ktorego  przeslanie nie  nadaje sie do
      druku - chyba, ze  dodamy,  ze  wykonawca  po jego  wykonaniu  uniosl
      jeszcze do gory dlon, wtedy zapewne stanie sie ono jako tako jasne.

         Byc moze tez  z tego powodu  nieprzygotowana na taki final publika
      zareagowala  z poczatku  z latwym  do  zrozumienia  niedowierzanem  i
      zaskoczeniem.  Nie  brakowalo  jednak  pozniej  smiechow,  braw, no i
      kolejnych komentarzy:

       - BRAWA? KTOS?
       - Ale...za co!
       - Nic a nic z tego nie rozumiem...
       - Dobre!
       - A dziekuje dziekuje.
       - Przerasta swoja epoke.
       - Choc chyba kategoria nie do konca.
       - O Isho, wiedzialem ze tu bedzie ciekawie, ale tego tom sie nie
      spodziewal.

      Najwyrazniej, trzeba przyznac,  wzruszenie i czulsza nuta nie sa dzis
      znakiem  rozpoznawczym kategorii milosnej, jednak  niebawem mialo sie
      to zmienic...

       - DROGIE PANIE I PANOWIE DRODZY! "CZAS KONCA", ZAPRASZAMY GIANNE!

      ...i zmienilo:

          Nad wodami snow i zmroku
          Wyspa zastygla w pol kroku
          Gdzie kiedys wrocimy do domu

          Tam duet dusz niespokojnych
          Spocznie, gdy minie czas wojny
          Gdy przebrzmi dzwiek krzyku i gromu

          Tam znajdziesz mnie wolna, naga
          Otulisz niebem i magia
          Odetchniemy nieskonczonoscia

          Spedzimy nan wspolne lata
          Ukryci przed wzrokiem swiata
          Trafimy tam kiedys - z pewnoscia

       - CZY DO TEGO  SZCZEGOLNEGO  MIEJSCA  ZAPROWADZI NAS  KOLEJNA PIESN?
        PRZEKONAMY SIE  JUZ ZA  CHWILE,  PRZED NAMI  "WIELORYBIM  SZLAKIEM"
        I FREYR!

          Wysluchajcie tej historii, o tesknocie, o pogoni
          Cora Wilka, syn mych Ziem, w swych uczuciach trwali oni
          Pewnie plynac poprzez zycie, niewzruszona szla przed siebie
          Byl jej cieniem, wciaz ja tropil, do ksiezyca wyl na niebie

          Byla skarbem, byla ogniem, byla swiatlem posrod mroku,
          On ja kochal, byl jej wierny, nie dotrzymal jednak kroku.
          Bo gdy bracia ku Polnocy, w krwi Zew czujac sie zbierali
          Ruszal do nich, ja zostawial, nigdy siebie nie zegnali.

          Wielorybim szlakiem po spienionych falach gnaja
          Reka mistrza wyrzezbione trzy rumaki wyplywaja
          Ku polnocy lby kieruja, dac poczatek odysei
          A na brzegu stoi ona, bedac sama przy nadziei

          Zamiast z zona swoja zostac, za plecami ja ostawil
          Nie uciekal jednak od niej, Zew na polnoc Wilka zwabil
          Smutek ona jednak czula, zal ich sciskal mocno serca
          Los z nich zakpil wiazac losy, gdy rozlaka ich usmierca

          Noca do niej przyszla burza, oddech zla w najczystszej formie
          Chate cala omiatajac, wyczekujac niepokornie
          Bo ofiara ja zwabila, bolem swym i glosnym krzykiem
          Juz sie wkrada poprzez progi, gaszac swiece z cichym sykiem

          Syna w te noc Jemu dala, w samotnosci urodzila
          Posrod scian ich malej chaty, ktora ciemnosc Zla spowila
          Nie mial kto jej wtedy bronic, gdy szept cichy uslyszala
          Saczac wizje wiecznej ulgi, wiare Zlu czystemu dala

          Wielorybim szlakiem po spienionych falach gnaja
          Reka mistrza wyrzezbione trzy rumaki co sil maja
          Na swych grzbietach niosa Synow, na swych grzbietach niosa Cory
          Kazde jedno patrzy na brzeg - tam zbieraja sie juz chmury.

          Posrod braci jest on jeden, jego serce trzyma ona
          Jest daleko, nie sa razem, w samotnosci kazde skona
          Moze czeka, moze wierzy, moze jego wypatruje
          Umysl zywo gdzies umyka, strach do serca sie wdrapuje

          Bo na brzegu zlo sie klebi, na tych ziemiach, co niczyje
          Wicher wrogo wali w zagle, wieszczac kleske srogo wyje
          Tu natura jest ci wrogiem, tutaj chaos jest twym panem
          Tu w szalenstwie znajdziesz ulge, tutaj umra dzis nad ranem

          Wtem niebosklon na pol dzieli Ulryk gniewnym glosnym grzmotem
          Maszt sie lamie, poklad peka, zagiel kladzie sie z loskotem
          Czymze Jego obrazili, wszak ich dusze byly czyste
          Postanowil lecz ich wezwac na biesiadowanie wieczyste

          Wielorybim szlakiem po spienionych falach gnaja
          Reka mistrza wyrzezbione dwa rumaki co sil maja
          Na swych grzbietach niosa Cory, na swych grzbietach niosa Synow
          Brzeg jest blisko, poklad skrzypi, stal domaga sie juz czynow

          Juz w zwir wbily swe kopyta, brzeg je z miejsca przyjal wrogo
          Dwa rumaki o lbach wilczych, kly swe szczerza biale srogo
          W odpowiedzi na przybycie, z mroku slychac rechotanie
          Zlo wszak na brzeg do nich pelznie, na gorace powitanie

          I runeli w jej objecia, w mroczna noc Polnocy srogiej
          Oblepila ich ochoczo, szepczac wizje smierci blogiej
          Starcie dwoch sil sobie wrogich, rozpoczete stali sykiem
          W smierci chwale On chce znalezc, nawoluje juz ja rykiem

          Snieg szkarlatem sie juz mieni, z bieli wiele nie ostalo
          Wszedzie truchla sie walaja, martwych wielu, zywych malo
          Dwie potegi tu sie starly, zla i dobra wskazac losy
          W walce wiecznej wciaz splecione, ulozyly ofiar stosy

          Wielorybim szlakiem po spienionych falach gnaja
          Na grzbiecie rumaka, zywi i trupy wracaja
          Reka mistrza wyrzezbiony, tylko jeden sie juz ostal
          Kazdy jeden z jego braci za plecami mu pozostal

          Jak co roku do niej wrocil, do szkieletu swego domu
          Ona wiernie tam czekala, lecz nie mowil on nikomu
          Mowia milosc wieczna bedzie - rozum, cialo jednak kruche
          Rozpacz gore nad nia wziela, plomien stlumil krzyki gluche

          Dziecko tulac do swej piersi, ogien zywy zapruszyla
          Gdy warkocze ich objely, dlonia placz jego stlumila
          Z tej tragedii ogrom mocy dusze jej do swiata przykul
          Posrod zgliszczy dawnych murow zjawe zony jego wykul

          On zas siedzi teraz przy niej, wierny wilk o pustym wzroku
          Ona za nim dumnie stoi, nie odstapi ani kroku
          I tak trwaja na granicach dwoch tych swiatow zawieszeni
          W czesci zywi, w czesci martwi, losem na wieki zlaczeni

          Myslcie - zmysly postradala, mowcie, ze on jest szalony
          Ze wciaz wierny, wciaz Ja widzi, wciaz on kocha zjawe zony.
          Jesli pojac Tobie trudno, dopusc milosc w serca progi
          On zas na szlak znowu wrocil, szukac w smierci do Niej drogi...

         I wiecie co?  Gdy juz  z wypiekami  na twarzy sie otrzasniecie, to
      teraz  zapowiem...  a zreszta niech Isil to powie! No, prosze bardzo,
      madame:

       - KIEDY TYLKO OTRZASNIEMY SIE  Z WRAZEN PO TEJ PIESNI, POPROSIMY ABY
        RADGAST OPOWIEDZIAL NAM HISTORIE JAKA PRZEZYL, "NARZECZONA DZIKIEGO
        GONU"! PROSIMY!

          Ksiezyc na niebie krwawo swieci.
          Ona przez laki pedem leci!
          Wlosy zlote jak miod.
          Kiedys takie byly.
          Juz nie zdarzy sie cud.

          Wilki beda wyly!
          Jej szyja teraz jest sina.
          Usta w kolorze wina.
          Nie ma jednego oka.
          Wydziobala go jej sroka.

          Zostala zamordowana!
          Brutalnie zadzgana!
          I uduszona!
          Niedoszla szlachcica zona!

          Nim skazana zostala na wieczne potepienie.
          Wypowiedziala tylko to jedno zyczenie.
          Zamiast milowac az po grob.
          Wygrzebal sie z ziemi jej trup.

          Tak mocne bylo to pragnienie.
          Pelne milosci westchnienie.
          Smierc przezwyciezlo.
          Choc jej cialo juze nieco zgnilo.

          Niegdys tak piekna niewinna i czysta.
          Miala poslubic pewnego szlachcica.
          Jej zgon zapisal w protokole uczony jurysta.
          Juz nie zaplona rumiencem jej gladkie lica!

          Wpadla w brudne lapy grabarza.
          Potem kolejna okazyja sie nadarza.
          Albowiem dobraly sie do niej wyglodniale trupojady.
          Oskubaly jej lydki i wyssaly szpik z kosci dla parady.

          Mija czas uciechy. Krwawy ksiezyc ja wzywa.
          Z nieba uderza blyskawica.
          Noc to straszna jak to czasem bywa.
          Gdy idzie wielka nawalnica.

          Wilcy wyja. Wiatr ostro hula!
          W jej grobie wciaz zieje dziura!
          Wtem z nieba rozbrzmiewa upiorny smiech i rzenie koni.
          Ona zadziera glowe i nasluchuje szczeku broni.

          Ludziska chowaja sie po chalupach. Drzwi rygluja.
          Bo jeszcze upiorzyska na nich zapoluja!
          To Dziki Gon zwiastun wojny i pomoru!
          W koncu ona widzi demony na szkieletach koni.

          Jej blada raczka macha im z dolu.
          Zewszad czuc odor trupiej woni.
          "Dolacz do orszaku jako nasza oblubienica!".
          Tak rzecze krol Gonu a z jego czaszki wyzieraja puste oczodoly.
          "Tak krolu bede wasza i splodze ci dziedzica!".
          Odpowiada mu ona i ciagnie do upiorow niczym do miodu pszczoly.

          To Dzikiego Gonu narzeczona!
          Smierc po nia przyszla nieproszona!
          Na wieki oddaje sie demonom i mknie z nimi po niebie.
          Juze za pozno dla niej na to by uratowac siebie.

       - UMARLISMY Z WRAZENIA! OKLASKI!

         Bylo to cos, czego nie trzeba  bylo powtarzac dwa razy. W efekcie
      po  dluzszej chwili,  kiedy oklaski  juz sie skonczyly... skonczyly,
      juz, Isia!

       - ZATEM  POZWOLMY  MOI  DRODZY, BY NA  ZAKONCZENIE  WYSTEPOW  Z TEJ
        KATEGORII MARCO WZNIOSL "TOAST ZA RUDE KOBIETY"!

      Kolega Marco jednak nieoczekiwanie riposruje...

       - Nie wiem czy chce po takich przedmowcach swoja prosta piosneczke
        okazywac.

      Alez, smialo! Wielbicieli rudosci tu wszakze nie brak...

       - Jesli to ta, ktora znam, to smialo! - zacheca mloda sluchaczka.

       - To  moze  zaproponuje  aby  kazdy  kto ma  napitek,  nalal  sobie,
        odkorkowal czy co tam ma z nim zrobic...

          Toast dzis wzniesmy za rude kobiety
          Za ogien co zywo plonie w ich duszach!
          Nastepna kolejke zas za facety
          Co mecza sie w ognia tego katuszach!

          Zyla w stolicy cudna dziewczyna
          O wlosach dlugich barwy plomienia
          Oszalamiala niczym smak wina
          tloczonego z milosci wspomnienia

          Byl i fatygant co szczescia nie mial
          Ze ja napotkal na lekkim cyku
          Zrazu wytrzezwial - zrazu oniemial
          Myslac jedynie "O zesz ty w zyciu!"

          Wyparowala z niego gorzala
          Lecz szum pozostal w jego uszach wciaz
          Tak jej uroda tu podzialala
          Jak najslodszego owocu miazsz

          Owoc ten zerwac zapragnal szybko
          Aby juz w jego pozostal mocy
          I wyobrazal sobie ciut brzydko
          Co bedzie robil poslubnej nocy

          Dziewka niestety ogien nosila
          Nie tylko w barwie swojej fryzury
          Innego meza sobie wysnila
          Szybko wysmiala wiec te konkury

          I wciaz kusila mezczyzn wokolo
          Bo takie miala figlarne oczy
          Spod rudej grzywki blyszczac zielono
          Ta obietnica czulej rozkoszy

          Widzial to ciagle nasz zakochany
          (W ktorego imie lepiej nie wnikac
          A jesli jej to jestescie ciekawi
          To jak miod slodko miala: Marika)

          I choc sie meczyl choc sie zatruwal
          Patrzac na rudej burzliwe zwiazki
          On nie przestawal w poblizu czuwac
          Swojej nieszczesnej letniej milosci

          Wciaz mial nadzieje ze go pokocha
          Piekna Marika z ognia zywiolem
          Czekal cierpliwie nie pil nie szlochal
          Niczym psiak na swoj ochlap pod stolem

          Choc piekne dziewki sie pojawialy
          Slodka blondynka bystra brunetka
          Nawet blizniaczki mu nie zdolaly
          Serca tak upartego odetkac.

          "Cudne jestescie" tak do nich nucil
          "Ale juz blisko spelnienie marzen
          Patrzcie z chlopakiem znowu sie kloci
          Teraz na pewno mnie zauwazy."

          Lata minely od tych wydarzen
          Spytac zapewne chcecie o koniec
          Ognistowlosa kobieta marzen
          Mlodo spoczela w kamiennym grobie.

          On zas zmarnowal cale swe zycie
          Bo kochac przestac sie nie odwazyl
          Czerwone roze na zimnej plycie
          Kladl odwiedzajac co dzien cmentarzyk

          Gdy grob sprzataly dlonie juz stare
          On glosem drzacym rzucal te slowa:
          "Dzis na mnie patrzysz jakby laskawiej
          Pewnie niedlugo bedziesz juz moja"

          Toast dzis wzniesmy za rude kobiety
          Za ogien co zywo plonie w ich duszach!
          Nastepna kolejke zas za facety
          Co mecza sie w ognia tego katuszach!

         Jak sie  domyslacie, nie brakowalo i braw i komentarzy, ale i lkan
      takze!

       - Cos dlugo wznosi ten toast...
       - Za ogien!
       - A ja tam uwazam, ze rude to wredne.

       - PRZEJDZYM GLADKO DO TEGO, CO NAM CHWALIC TRZEBA. PIESN POCHWALNA!
        "BYLO LEPIEJ" ORAZ... BOGOWIE... TENDRIL. OKLASKI?

      A pewnie ze byly i oklaski! Byla tez i piosenka. I wyjasnienia:

       - Napisalem na szybko, wiec prosze o wyrozumialosc.

          I raz i raz i dwa i trzy cztery.
          Ciagle sie slyszy jak dobrze bylo.
          Jak w starszych czasach lekko sie zylo.
          To mowia starsi, powiedzmy zgredy.

          Ze niby dzisiaj to jest czas biedy.
          Patrz, trzy minuty i w Mahakamie.
          Stoisz i czytasz co tam na bramie.
          Kolejne kilka i juz za morze.

          Plyniesz i trzymasz kciuki, moj Boze.
          Wszystko latwiejsze i wiecej ludzi.
          Lecz mus odczekac nim ktos sie zbudzi.
          Krecenie korba nic nie pomoze.
          A wszak to wszystko drogie jak zboze.

          Piec gildii na krzyz, dzis zatrzesienie.
          Zmiane zawodu masz na zyczenie.
          Lecz przeciez wtedy lepiej nam bylo.
          I nie dociekaj bo walne w rylo.

          Reform nie bylo nikt nie narzeka.
          Tylko Muchobij znow na smierc czeka.
          Topory, miecze - co tylko w urnie.
          W sklepach kupuja wszak tylko durnie.

          Wspaniale czasy, tak przeciez bylo.
          Wszak kazdy musi wspominac milo.
          A jak wylamiesz sie z nurtu tego.
          To przekichane masz moj kolego.

          Bylo wspaniale kropka i koniec.
          Taka wiadomosc przyniosl mi goniec.
          Lecz coz to jezdzcy znow beda bawic.
          I znow w kolejke mus sie ustawic.

       - JAKO  WISIENKI  NA  TORCIE,  POSMAKUJEMY,  CZY  TEZ  POSLUCHAMY...
        "SPOWIEDZI POETYCKIEJ" W WYKONANIU GIANNY!

          By zrozumiec poezje
          Zamknij prosze oczy
          Dusze unies nad cialo
          Porzuc ziemi brzemie
          Niech cie wiecznosc okryje
          Nieskonczonosc otoczy
          By sie zjednoczyc niesmialo
          W milczace spelnienie
          Choc na slowach sie niesie
          Z nich czerpie swe tchnienie
          Braknie slow na swiecie
          By jej oddac istote
          Lekka szata okrywa
          Wokol roztacza cienie
          W miekkiej zrywa podniecie
          W won wiatru zaplata tesknote
          Wrzacym jest pocalunkiem
          Pelnym ukrytych znaczen
          Ktory choc wszakze jeden
          Odmienne ma dwa oblicza
          Intymnie wibruje w powietrzu
          Kazdego muskajac inaczej
          Wyjasnic ja znaczy tyle
          Co uniesc ku bogom swe lica

       - CHOC UWIERZYC  W TO TRUDNO, TO JUZ  BYL WYSTEP OSTATNI!  ZAS PRZED
        NAMI... NAPIETY CZAS OCZEKIWANIA NA WERDYKT JURY!

        Tymczasem  przybywa  z dawien  zapowiadany dostawca  ciastek, Kuzyn
      Hurio...

       - Ciastka? - rozlega sie kilkakrotnie wokol niego.
       - Jakie ciastka? Ciastka sa niezdrowe.
       - Nie ma ciastek?
       - Wodki chcecie - pyta zyczliwie jeden z uczestnikow.
       - Cos sie nieswojo zrobilo - ocenia inny.  Gdyby mi powiedzial jakis
        halfling, ze ciastka sa niezdrowe, sama bym tak pewnie uwazala...

         Czytajac  niniejsze  sprawozdanie,  pewnie  tego  nie  wiecie, ale
      nastapila znaczaca  przerwa  w redakcji  tego  tekstu,  wynikajaca  z
      faktu,  ze wlasnie  w tym momencie, kiedy  wszyscy  zgromadzeni  byli
      swiadkami   wypierania   sie   proslodkiego   stereotypu   halflinga,
      Kolezanka Asandra  wyprowadzila nas, jury  z polany  na narade, celem
      wylonienia zwyciezcow. I jak tu relacjonowac dalsze dzieje na Polanie
      Przyjazni jesli sie tam nie bylo?

         Rada-nierada  wiec przepisalam  z jakiegos  szkolnego  podrecznika
      odpowiednio dlugie rownanie matematyczne, wybralam sobie i zbudowalam
      jeden  z gnomich  wynalazkow, zaprosilam  Kolezanke  Gianne  do  jego
      testowania, polozylam  przed nia jeden  arkusz, olowek, przedstawilam
      bez wyraznego kontekstu wyzwanie, rozwiazalam swoje, pozostawilam jej
      wszystko to, co juz przeczytaliscie, pogratulowalam i wyszlam!

         Tymczasem  co dzialo sie  dalej na konkursie piesni? Przeczytajcie
      sami relacje Redaktor Gianny.
       ___________________________________________________________________
      |___________________________________________________________________|

         Dziekuje, Tuno!  Acz,  czyzby  trzeba  bylo  jednak  wieksza  wage
      przykladac  do matematyki niz  do poezji... nie, z pewnoscia nie taki
      jest  wniosek  na  dzis.  W  kazdym  jednak  razie, gdy  tylko  cialo
      obradujaco-oceniajace  zwane  z  bretonska  "jury"  opuscilo  polane,
      dyskusja  o ciastkach rozpetala sie  na dobre. Dywagacje na temat ich
      szkodliwego  wplywu  na  zdrowie  czy  tez  braku  takowego  przejely
      kontrole nad zebranymi, choc co  bardziej trzezwo  myslacy uczestnicy
      dyskusji nie dali sie zbalamucic i z oburzeniem odpierali te teorie.

         Nieco   mniej   centralnie  odbywala  sie  takze  rozmowa,  ktorej
      uczestnicy  probowali  odpowiedziec pewnej  mlodej gnomce  na pytanie
      "co to jest kuska".  Mieli  jednak  pewne  problemy  ze  znalezieniem
      odpowiednich  slow,  przyszlo   wiec  uciec  sie   do  demonstacji...
      Na szczescie, mimo podzegaczy, ostatecznie  nikt nie zdjal w tym celu
      spodni, a za model posluzyla pewna nieszczesna marchew.

         W  koncu   jednak  Isil  nawrocila  nas  na  tematyke  konkursowa,
      wpierw  rozdajac  wszystkim  wystepujacym   saszetki  ze  swiezutkimi
      ciastkami  (a jednak Hurio  stanal  na wysokosci  zadania), potem zas
      oglaszajac, iz nadszedl czas na glosowanie publicznosci.

         Kazdy  z obecnych  otrzymal  pusta  karteczke,  na ktorej  to mial
      umiescic imie swego faworyta. Gdy wszyscy oddali juz glosy, karteczki
      wrocily  ponownie  w rece Radnej, zostaly  sprawdzone,  przeliczone i
      podsumowane, a ich wynik  przekazany jury. Nam  nieszczesnym przyszlo
      jeszcze  poczekac,   byc  sie   dowiedziec,  kto   zdobedzie  nagrode
      publicznosci,   jednak  co   domyslniejsi   kierowali  juz   znaczace
      spojrzenia w strone przyszlego laureata...

         Wkrotce potem  jednak wrociliscie z  obrad i wreszcie nadszedl ten
      moment, na ktory tak  niecierpliwie  czekalismy.  Co wiec  dzialo sie
      dalej, Tuno?  A moze  wspomnisz  choc pokrotce,  z jakimi  dylematami
      przyszlo sie zmagac jury?
       ___________________________________________________________________
      |___________________________________________________________________|

         Malo by opowiadac, zostawmy sprawy zakulisowe zakulisowymi - dosc,
      ze warto  podziekowac  Radnej Asandrze  za odpisy tekstow  wszystkich
      konkursowych utworow, Kupiec Onvalii za udostepnienie pomieszczenia w
      siedzibie  Cechu  i Radnemu Finmorowi  za prezentacje  owocow naszych
      narad. O, wlasnie:

       - Szanowni Panstwo, drodzy zawodnicy, czas oddac glos Rodzynkowi z
        jury, Radnemu Finmorowi. - anonsuje Radna Asandra. I nic dziwnego,
        na naradzie wybralismy naszego, jakkolwiek zwac, Rodzynka do tej
        roli. Oto jak sie zreszta wywiazal:

       - Zatem, by dluzej nie trzymac Was w nerwach i niepewnosci.. chociaz
        wprzody pogratuluje  wszystkim  uczestnikom. Wszyscy dziekujemy, ze
        uraczyliscie nas iskra swojego talentu.

       - BRAWA DLA WYSTEPUJACYCH!

      A jakze!

       - Oto najsmieszniejszy utwor, zdaniem skromnego jury wykonal...

      I gdy  juz wszystkim  meskim  wykonawcom  z wrazenia  krew  odeszla z
      twarzy...

       - ...la Intia.
       - BRAWA!
       - Gratulacje!
       - Bis! Bis dla spoznionych!
       - BIS!
       - Merci, merci!
       - Serdeczne gratulacje.
       - Merci hraz jeszcze.
       - Bretonska poezja podbija zamorskie krainy.
       - Gdyby za marudzenie bylaby nagroda, dostalibyscie wasc dwie.

      Tymczasem...

       - Piesn najlepiej  o milosci  opowiadajaca  i chwytajaca za serducha
        naszym zdaniem zostala wykonana dzis przez... zapewne sie zdziwicie
        - przez Freyra.

       - BRAWA! GRATULUJEMY FREYROWI!
       - Wcale sie nie zdziwimy.
       - Mowilem! Mowilem!

       - I wreszcie  najmniej licznie  reprezentowana kategoria  pochwalna.
        Tutaj jury zdecydowalo wyroznic poezje o poezji w wykonaniu Gianny.

       - BRAWA DLA GIANNY! GRATULUJEMY!
       - Grazie! Jestem zaszczycona.
       - Zwyciestwo!

       - Ale, ale... - tonuje  nastroje  Radny -  Byc moze  najwazniejsza z
         nagrod. Wybor publiki.
       - TRRR! TRRR! TRRRR! TRRR! TO BYLY WERBLE! (uwierzcie mi, zapisalam
        najwierwniej jak moglam)
       - Najwazniejsza nie najwazniejsza... Wszystko jedno, placa tak samo!
       - Oglosisz?
       - Jestem skrajnie zestresowana, ale sprobuje...
       - Tylko nie pomyl sie.
       - Tak  liczna grupa widzow nie mogla sie pomylic, wiec i ja tego nie
        zrobie!
       - UWAGA, UWAGA!
       - RADGAST! Zgadlem?

      Ale rzeczywiscie, jak  przystalo  na jurorke,  zaswiadczam, ze  Radna
      Asandra, ktorej w powyzszy  sposob oddano  glos, rzeczywiscie sie nie
      pomylila:

       - Przybyl spozniony, zdemolowal wszystkich  bojka i porwal nas swoim
        gorniczym humorem i piosnkami spiewanymi przez fedrujacych gornikow.
        SAMI POWIEDZCIE, KTO ZDOBYL NAGRODE PUBLICZNOSCI?

       - MARCO!!!
       - Radgast...?
       - BRAWA DLA MARCA!
       - I najwiecej marudzil, trzeba dodac.
       - Jednak nie Radgast...
       - Gratulacje!
       - Dziekuje...
       - Gratuluje, synku... Musimy opic to zwyciestwo.
       - Rozdaje Pan pozniej autografy?
       - Stawiam korone, ze ani jeden jego miedziak nie dotrwa do poranka!
       - Tym razem w pelni przyznam wam racje.
       - Drogi triumfatorze, przez pewien czas nie bedziesz musial fedrowac.
       - Ale jak to? Nie moge fedrowac...?
       - OKLASKI! BRAWA! OGOLNA WRZAWA!
       - Dziekuje bardzo! Tylko pzowolcie mi fedrowac...
       - Wiwat zwyciezcy!
       - Jak  tylko skoncza sie  wasci fundusze, zaczniecie fedrowac. Jakos
        wiec wytrzymacie te dwa dni, prawda?
       - A TO JESZCZE NIE KONIEC! HA!
       - No Bogowie...jeszcze cos?
       - Nie?
       - POZOSTALO NAM BOWIEM JESZCZE JEDNO, TRADYCYJNE TROFEUM!
       - A takze kolejne nerwowe oczekiwanie!
       - A MIANOWICIE, STUDIA  NA WYDZIALE TRUWERSTWA I POEZJI BEZ EZGAMINU
        WSTEPNEGO!

      Ale jak to, mysle sobie, tak calkiem bez egzaminu? Bez sposobnosci do
      wywyzszenia sie swa wiedza i ocenami...? 

       - KTO Z AMATOROW DOSTAPI TEGO ZASZCZYTU? KTO??

       - Marco jak nic!
       - INDEKS  WYDZIALU  TRUWERSTWA  I POEZJI,  BEZ  EGZAMINOW  WSTEPNYCH,
        OTRZYMUJE... FREYR! GRATULACJE, OKLASKI, BRAWA, PONOWNIE WRZAWA!
       - He?
       - Pozwole  sobie  na  szczypte  goryczy.  -  tonuje  Radny  Finmor -
        Oczywiscie wymagamy przestrzegania kodeksu bardow.

      I wiecie co? Reszta zaskoczenia utonela faktycznie w ogolnej wrzawie.

       - TYM AKCENTEM  POWOLI KONCZYC BEDZIEMY  CZESC OFICJALNA, JEDNAKOWOZ
        JESZCZE  JEDNA  RZECZ  DO ZROBIENIA  MI POZOSTAJE...  DZIEKUJE  WAM
        WSZYSTKIM  TU ZEBRANYM, PUBLICE, WYSTEPUJACYM, JURY, SPONSOROM, TYM
        KTORZY POMOGLI PRZY ORGANIZACJI, KAZDEMU! PRZENOSIMY SIE DO GOSPODY
        KUPIECKIEJ  GDZIE ZWYZIEZCY  STAWIAJA  KOLEJKE!  TAM TEZ ODSPIEWAJA
        BISY!

       - A to nie lepiej kupic beczulke i obalic w miejskim parku? -
        zanotowalam juz na sam koniec.

       - ZATEM! DO KARCZMY KUPIECKIEJ, KIERUNEK NOVIGRAD!

         I  kiedy   juz  zostalam   prawie   sama  na   Polanie  Przyjazni,
      poswiecilam  niejedna  minute na ochloniecie  i refleksje nad tym, co
      sie  wydarzylo - czy  rzeczywiscie tak  niezwykle  imprezy  jak ta sa
      chlebem   powszednim   Truwerow?   Niezaleznie   od   odpowiedzi,  na
      relacjonowanie przyjecia w gospodzie, nie mialam zdecydowanie juz sil.

         Za wyjatkiem  jednej sytuacji. Oto  bowiem Radna Isil, juz podczas
      zabawy chyli sie ku  Koledze Marcowi, zdobywcy  nagrody publicznosci,
      cos mu podpowiada, po czym on sam wstaje i...

         Wznoszac  w uroczystym  gescie dlon  trzymajaca  zlota  pamiatkowa
      statuetke, Marco  otwarcie chwali slawe, renome  oraz  profesjonalizm
      Wydzialu   Poezji   i   Truwerstwa   Uniwersytetu   Oxenfurckiego,  z
      niezachwiana  pewnoscia  poswiadczajac, ze jak swiat dlugi i szeroki,
      nie  ma  drugiej  uczelni  tak  przeswietnej,  jak ta.  Jakby  troche
      falszywie dodaje, ze  z gorliwa zarliwoscia uczeszczalby na wszystkie
      wyklady  i przebrnalby  przez  wszystkie egzaminy, ochoczo, radosnie,
      bez ani jednego slowa kaprysu.

         Czego  wszystkim obecnym  i przyszlym  Truwerom  zycze, konczac na
      dzis! Do zobaczenia w kolejnych artykulach, tworzonych specjalnie dla
      Was!


        ____________________________________-(D)-__________________________|
       |__/___\_.__(W)_________(O)__|________|___(Z)___________________|___||
       |__\___|_.__|___(Y)_(P)_|____|_(I)____|___|___(I)_______________|_(E)|
       |_____/_____|___|___|___|__(W)_|__(E)_____|___|___(E)_____(S)_(I)____|
       |____/__________|__ |__________|\_|___________|___|___(L)_|__________|
                                       \\|               |   |  -(I)-
            na temat tegorocznego konkursu truwerskiego:     |   |
                                                                 |


      Tendril
      ---------------------------------------------------------------------
      Jednym zdaniem? Hmmm? No niech bedzie tak...
      OSZUKALI MNIE BANDA DECYDENTOW.

      Radgast
      ---------------------------------------------------------------------
      Do  dupy bylo,  bo nie  wygralem.  Ale trza  oddac sprawiedliwosc, ze
      konkurencja byla wyjatkowo  mocna i utalentowana.  A przynajmniej jej
      czesc.  Ale jeszcze  zobaczyta, nastepny  turniej bedzie  nalezal  do
      Starego Radgasta.

      Eltharis
      ---------------------------------------------------------------------
      Pierwszym, co mile mnie zaskoczylo, to miejsce  konkursu, na polanie,
      wsrod natury,  zamiast - jak  gdy ostatnim  razem mialem  przyjemnosc
      zasiadac  wsrod widowni - w Zajezdzie. Zdecydowanie preferuje sluchac
      piesni wsrod  przyrody. Co do samych  uczestnikow to juz  tradycyjnie
      bylo to sztuka na najwyzszym poziomie. Gianna co prawda uwaza, ze jak
      na elfa, to pojecie o poezji mam  mizerne, jestem jednak pewien, iz w
      tej kwestii  zgodzilaby sie  ze mna bez  wahania. Jesli  zas chodzi o
      organizacje,  to  bylaby  ona  wzorowa,  gdyby  nie  jedno,  potworne
      niedopatrzenie,  a  mianowicie:   brak ciastek  dla  widzow.  Jest to
      karygodne i z bolem  serca musze  tutaj rowniez wyrazic  ogrom mojego
      rozczarowania dla Huria, reprezentanta Krainy Zgromadzenia, ktory nie
      tylko nie naprawil  bledu  organizatorow, ale co gorsza  zniknal, jak
      gdyby  nic sie  nie stalo  w polowie imprezy.  Na  szczescie - pomimo 
      pustego zoladka  wrocilem z imprezy  usmiechniety, zadowolony i pelen
      dumy z mojej ukochanej.

      Asandra
      ---------------------------------------------------------------------
      Jakos tak to bywa z turniejami, ze chociaz wiemy czego sie spodziewac
      po tym wieczorze i znamy  doskonale klimat  tego wydarzenia, jestesmy
      zawsze  zaskoczeni,  oszolomieni, niesieni ta radoscia, entuzjazmem i
      nerwowoscia uczestnikow. Tak bylo  rzecz jasna i tym razem. Wspaniale
      wydarzenie, z roku na rok organizowane z coraz to wiekszym  zamachem.
      To prawdziwa satysfakcja, ze dopisuja  uczestnicy oraz publicznosc, a
      nagrody czynia z  turnieju coraz bardziej pozadana marke. To wszystko
      sprawia, ze  przezywamy  najlepsze czasy  dla turniejow.  Dlatego tez
      szczegolnie cieplo mysle o  wszystkich  wspierajacych  to wydarzenie,
      poczawszy od czcigodnych poprzednikow zasiadajacych w Radzie Wydzialu,
      stalych i niestalych sponsorow, po partnerow, w tym i Periodicusa.

      Gianna
      ---------------------------------------------------------------------
      Jak do  tej pory  byl to drugi Konkurs Piesni, w  ktorym dane mi bylo
      wziac udzial, choc  goraco wierze,  ze nie ostatni.  Mam nadzieje, ze
      bedzie to  wydarzenie  coroczne i - wbrew temu, co  zapewne niektorym
      przyjdzie  do  glowy - nie  chodzi tu  o nagrody,  a o  sama  poezje.
      Zdecydowanie brakuje takich wydarzen jak wieczorki poetyckie, podczas
      ktorych  zarowno  aspirujacy  truwerzy,  jak  i  ci  z  juz  wiekszym
      doswiadczeniem,  mogliby   dzielic sie  swymi  pomyslami  i wzajemnie
      rozwijac. Mowiac  zas  o samym  konkursie, nie moge  zignorowac, ze w
      porownaniu  do poprzedniego, wystepujacych bylo znacznie mniej. Wiele
      osob, z ktorymi rozmawialam i zachecalam  do wziecia udzialu niestety
      nie przyszlo nawet w roli widzow, choc co do powodow, moge sie jedynie
      domyslac. Naturalnie  ciesze sie z ponownej  wygranej,  jednak  jakze
      slodsza by byla,  gdyby i  konkurencja dopisala, a i  moze sama  mnie
      calkowicie olsnila swymi slowami... Oto wiec moja rada dla przyszlych
      uczestnikow:  nie  bojcie  sie!   Wszyscy   kiedys  zaczynalismy  swa
      przewrotna podroz ku  poezji, mielismy swe  wzloty i upadki, a jednak
      jedyne co nas rozni od amatorow to ten pierwszy, chwiejny lot.


                   Wspominaly, pisaly, spieraly sie o autorstwo
ily sobie wspolnie pod nosem -> 

   ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)      Gianna 'Frasca' Villani              Tuna Loon - Naai      (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 3

Zatytulowano: Dziennik z Norski cz.2        

o----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                            |
|   ______     _                  _ _         !!! UWAGA! Zawiera inwektywy.  |
|   |  _  \   (_)                (_) |            Jesli czytelnik nie chce   |
|   | | | |_____  ___ _ __  _ __  _| | __    ____    sie na nie natknac,     |
|   | | | |_  / |/ _ \ '_ \| '_ \| | |/ /   |_  /    prosimy nie czytac      |
|   | |/ / / /| |  __/ | | | | | | |   <     / /     ponizszego tekstu. !!!  |
|   |___/ /___|_|\___|_| |_|_| |_|_|_|\_\   /___|                            .
.                               _   _                _    _                  .
.                              | \ | |              | |  (_)                 .
.                              |  \| | ___  _ __ ___| | ___ 
       CZESC   DRUGA           | . ` |/ _ \| '__/ __| |/ / |
                               | |\  | (_) | |  \__ \   <| |
                               \_| \_/\___/|_|  |___/_|\_\_|



   (Redakcja  otrzymala  niewielki  dziennik,  ktorego  wiekszosc  kart
   byla pusta. Z wygladu sprawial wrazenie nowego, zas bielejace strony
   pokryte byly  wyraznymi  literami. Ktos prawdopodobnie przepisal wen
   tekst, tworzac  kopie  oryginalu, czy  to nadgryzionego zebem czasu,
   czy tez zawierajacego wiecej, niz czytelnik powinien poznac. Ponizej
   przedrukowujemy to, co odczytac z zapiskow nam sie udalo.)



      Koszmary. Bogowie  jak ja ich nienawidze. Nie dlatego,
      ze odkrywam w nich  swoje leki. One sa  wspomnieniami.  
      Tak zywymi, ze gdy  sie zrywam, potrzebuje kilku chwil  
      by zrozumiec gdzie jestem. 

      I "kiedy" jestem...



           ... pamietam, jakby to bylo wczoraj ...


   Ciezko wsparty o  pokryta lodem wlocznie  wpatrywalem sie  w
   ciemnosc, a  ona postapila  krok ku  mnie.  Szla  spokojnie,
   wolnym tanecznym krokiem. Zamrugalem, starajac sie  wyroznic
   jakies ksztalty.  Ale wpatrywalem  sie w  bezdenna  czelusc,
   ktora  otaczala  nasz  oboz  ze  wszystkich  stron.  Czy  to
   mozliwe, by ciemnosc  gestniala? Postapila  kolejny krok  ku
   mnie, moj oddech przyspieszyl. Zacisnalem palce na  wloczni,
   jednak wciaz  stalem jak posag.  Szron  pokryl  krysztalkami
   lodu brzeg  mojego  kaptura, osadzil  sie leniwie  na  moich
   rzesach. Wypuscilem cicho  powietrze ustami,  a towarzyszacy
   temu oblok pary rozmyl sie w  siarczystym mrozie.  Obrocilem
   sie na krotka chwile  za siebie. Kilku  moich braci  staralo
   sie bezradnie  ogrzac  przy  ogromnym  ognisku.  Inni  spali
   zlepieni w  bezladzie, okryci  czym tylko sie  dalo.  Silny,
   porywisty wiatr  podsycal ognisko, a  roztanczone  plomienie
   przeplataly sie w dzikim tancu,  siegajac swymi jezykami  na
   lewo  i  prawo.  Znow  spojrzalem  przed  siebie.  W  ustach
   poczulem gorzki smak. Wlepilem wzrok w ciemnosc. 



               Nagle przeszyl mnie dreszcz.



   Mondstille... Srodek zimy. Stapala boso po sniegu, jakby nie
   czula zimna. Wiodlem  wzrokiem za jej  ponetnie  kolyszacymi
   sie biodrami.  Polana  byla rozlegla, na  jej skraju, posrod
   ciemnosci, rysowal sie ksztalt kilku chat, z ktorych kominow
   zywo unosil sie dym. Ruszylem za nia. Szla spokojnie  posrod
   splecionych w milosnym  uscisku par. Przy  ognisku  tanczylo
   wesolo kilka osob, wznoszac okrzyki w jezyku ludu Polnocy...

   Minela nas  roztanczona kobieta,  ktora  zalotnie  obchodzac
   lezacaego na niedzwiedzich  futrach mezczyzne ani na  chwile
   nie  odrywala  od  niego  wzroku.  Polnaga  niewiasta  cialo
   pokryte miala roznorodnymi malunkami, z ktorych kazdy zdawal
   sie prowadzic w kierunku jej odkrytego brzucha...

   Otrzasnalem sie  i wciaz idac, spojrzalem  przed siebie,  by
   odnalezc piekna istote, za ktora kroczylem. Zatrzymalem  sie
   nagle. Stala przede mna i  wpatrywala sie w mnie, tak  jakby
   mnie znala. Postapila krok ku  mnie, a jakas sila  szarpnela
   mna do tylu. Wyciagnalem reke, jednak nie byla w stanie  jej
   siegnac.  Spogladam  na swoje  dlonie.  Moja  skora  zaczyna
   pokrywac sie gestym czarnym futrem. Jakas sila ciagnie  mnie
   do tylu, a ona wpatruje sie w mnie tesknym spojrzeniem.



   Chce wykrzyczec jak bardzo ja kocham...



          ... lecz nagle ktos brutalnie traca me ramie.



   Upadam na  ziemie, ladujac  po  nadgarstki w  blocie  swiezo
   udeptanego szlaku.  Unosze wzrok i  dostrzegam  wojowniczke,
   ktora mnie potracila. Ramione okryte ma wilczymi futrami,  w
   reku dzierzy topor o wyszczerbionym, ociejacym krwia ostrzu.
   Odwraca  sie  do  mnie   przez   ramie,  ukazujac  mi  swoja
   zdeformowana twarz. Charakterystyczne tatuze swiadcza o tym,
   ze byla  kiedys  prawdziwa  Cora  Polnocy  jednak  pozwolila
   zbeszczescic  swoje  cialo. W  miejscu  ust jej  skora  jest
   zrosnieta,  pokryta  rzedem  lusek  siegajacych  oczu.  Oczu
   pelnych nienawisci. Mija mnie  kolejna postac, i kolejna,  a
   wojowniczka niknie gdzies w oddali. Znajduje sie na spowitym
   mgla  polu,  posrod  setek  wojownikow  maszerujacych  przed
   siebie. Na horyzoncie wybuchaja  plomienie. Widze  szkielety
   chalup i  domow,  ktore trawione  sa  zywym ogniem.  Juz  to
   kiedys widzialem... Otacza mnie  placz dzieci, cichym  echem
   bebniacy w mojej  czaszce. Mych uszu  dobiega krzyk.  Szczek
   zelaza. Wsciekly ryk... Z trudem  unosze sie na rowne  nogi.
   Mrugam oczami, starajac  sie ujrzec  jakiekolwiek  ksztalty,
   gdy nagle spowija  mnie gesta mlecznobiala  mgla.  Wszystkie
   odglosy szybko milkna. Staram sie poruszyc, jednak czuje sie,
   jakbym byl uwieziony w jakiejs niezniszczalnej powloce. Mgla
   odslania przede mna...



                  ... niewielkie pomieszczenie.



   Na srodku skrytego w polmroku  pomieszczania ustawiony  jest
   wielki  debowy stol.  Rozlozona  na  nim  drewniana  plansza
   podzielona jest  na rowne pola  pokrywajace  jej brzegi.  Na
   srodku widnieja dobrze znane mi symbole bostw, ale jest  tez
   kilka, ktorych  nigdy wczesniej  nie widzialem.  Przy  stole
   siedza  dwie  postacie.  Blizej,   bokiem  do  mnie   siedzi
   mezczyzna,  ktorego juz  gdzies  wczesniej  widzialem.  Jego
   brodka jest krotka, rowno obrasta linie szczeki. Boki  glowy
   ma wygolone  a reszte  wlosow upieta  w krotki  warkocz.  Na
   bogow... to  ja. Siega  po stojacy  na jednym z  pol  pionek
   przedstawiajacy czlowieka i  przesuwa go na pole, na  ktorym
   widnieje  bezkresna  otchlan. Pionek  drzy  chwile  na   jej
   krawedzi...



                    ... i nagle w nia wpada.
 


   Ziemia rozstepuje sie pomiedzy nogami, otacza mnie ciemnosc.
   Spadam, nie widze niczego. Zaraz roztrzaskam sie o ziemie...
   czuje bezradnosc...



   ... i szarpniecie. Gleboki oddech wdziera sie w moje  pluca,
   zaciskam palce  na wloczni,  rozgladam sie  nerwowo. Za  mna
   glosno trzaska  drewno,  ktore jeden   z braci  dorzucil  do
   ogniska. Jestem. Tu. I teraz. A ciemnosc stoi przede mna. Ta
   suka  wdarla   sie  w  moje   mysli,  odkryla   moje   leki.
   Rozkojarzyla mnie, trzymajac gdzies na granicy snu a jawy  i
   zakradla sie. A teraz stoi  przede mna. Jest piekna.  Wyzsza
   ode mnie o glowe, jej nagie  cialo jest  lodowatoniebieskie.
   Ponad  liniami  zeber,  ktore  bez  trudu  moglbym  policzyc
   palcami,  na  wysokosci  mej  twarzym znajduja  sie  piekne,
   ksztaltne, idealne piersi zwienczone grantowymi sutkami. Ale
   choc prawa piers szpeci rozlegla blizna to jednak dodaje jej
   jedynie urody...


   
   Moje  powieki  opadaja,  a   gdy  sie  unosza,  widze   nas,
   splecionych  w  milosnym  uscisku. Trwa  to  krotka  chwile,
   jednak czuje jej bliskosc. 



   Wizja znika przy kolejnym opadnieciu powiek. Unosze wzrok ku
   gorze, na jej lico. Nigdy nie widzialem czegos tak pieknego.
   Przeciez to nie jest mozliwe



      Ach... czekalam na ciebie...



   Jej ramiona sa smukle. Prawe wyciagniete ku mnie. Muska moja
   brode koniuszkiem wskazujacego  palca, drapiac po  zaroscie.
   Nie moge sie poruszyc. Jest zbyt piekna. Jestem...



      Podobam ci sie, prawda?



   ...jej. Nawet jesli tylko przez  chwile bedzie moja, ja  po
   wieki bede jej. Moje serce bije coraz szybciej, Wciaz drapie
   mnie nienaturalnieg  dlugim,  zagietym pazurem  po  brodzie.
   Wypuszczam z dloni wlocznie, ktora upada na snieg. Dawno nie
   czulem sie tak spokojne.  Wszystko jest  mi obojetne. A  ona
   jest  taka  piekna.  Wybrala   wlasnie  mnie...   bogowie...
   dziekuje wam...



   - Glupi skurwysynu!



   Moje serce  bije  coraz  szybciej.  Ona  ani na  chwile  nie
   zaprzestaje czulej pieszczoty,nawet gdy wznosi  drugie ramie
   ku gorze. Jest znieksztalcone, od lokcia w dol zmienia sie w
   podluzne chitynowe ostrze. Serce wyrywa sie z mojej  piersi,
   bije coraz silniej,  uderzenia sa coraz  glosniejsze.  Zaraz
   daruje  mi  to,  czego zawsze  pragnalem...  Jestem  twoj...
   Jestem...



   - Kurwa! 



          ...silne uderzenie  prawie lamiac mi szczeke,  posyla
   mnie na lopatki. Unosze wzrok, starajac sie zrozumiec co sie
   dzieje. Przede mna stoi odrazajaca  bestia, wydaje z  siebie
   glosny krzyk,  odslaniajac  rzedy  bielejacych  zebow.  Ktos
   usiluje ugodzic ja wlocznia, jednak ta lamie sie na drzazgi.
   Silne szarpniecie  pociaga  mnie w  tyl, gdy  jeden z  braci
   usiluje  ratowac   mnie  przed  smiercia.   Kolejni   bracia
   dolaczaja do potyczki, a szkaradna istota znika po chwili  w
   objeciach nocy wiedzac, ze z nami nie wygra... a moze  tylko
   sie droczy?


                          * * *


   Lyk  wodki  rozpalil  moje  wnetrznosci  na  krotka  chwile,
   pozwalajac zapomniec  o przenikliwym  zimnie, ktore  zeszlej
   nocy zabralo  moich dwoch  braci i  siostre.  Spojrzalem  na
   niebo.  Dostrzeglem tylko  jedna  gwiazde, ktora  po  chwili
   skryla sie  za  ciemnozielona  chmura.  Powiadaja,  ze  nasi
   przodkowie to dzieci  gwiazd. Szturchniecie  wyrwalo mnie  z
   zamyslenia. Pod nos podsunieto mi buklak.

   - Wez sie kurwa napij tepy chuju. Suka prawie cie dopadla. -
   mezczyzna zerknal na mnie spojrzeniem, jakie widzi sie tylko
   u przyjaciol, ktorzy  gotowi sa oddac za  ciebie swe  zycie.
   Smial sie przez chwile,  ale tak jak ja,  smiechem  maskowal
   strach. - Ciekawie kiedy jej sie znudzimy i pojdzie poruchac
   sie z niedzwiedziami.

   Kolejny lyk  wodki  uspokoil  moje drzace  rece.  Od  zimna.
   Tak... to musialo byc od zimna... przeciez...

   - Jutrzejsza warte biore na siebie. - Gord usmiechnal sie do
   mnie i poklepal mnie przyjacielsko po ramieniu. Skurwiel nie
   wiedzial, ze bedzie to jego ostatnia noc...


.  ,_,                                                                  ,_,  .
. (o,o)                CIAG     DALSZY     NASTAPI...                  (o,o) .
|./)_)                                                                  (_(\.|
|  " "                                                                  " "  |
o----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 4
Zatytulowano: Wywiad z Artakiem, czesc 1    

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                              Ala przedstawia:                               |
|                                                                             |
|    _ \               |     |              |     /              |            |
|   |   |   _ \  _  /  |  /  | |  _` |   _` |   _ \  \ \  \   /  |  /   _` |  |
|   __ <   (   |   /     <    /  (   |  (   |  (   |  \ \  \ /     <   (   |  |
|  _| \_\ \___/  ___| _|\_\ _|  \__,_| \__,_| \___/    \_/\_/   _|\_\ \__,_|  |
.                                                                             .
.                              (czesc pierwsza)                               .

          czyli cykl wywiadow i nie tylko dla (niekoniecznie) cichych
                           wielbicieli i wielbicielek

                                   a na niej

                          A R T A K   H A R G R O O N
                               

    Artak Hargroon, Pulkownik  Ochotniczego Hufca  Mahakamu to moj kolejny
    gosc! A ja, Ala juz nauczona przed  przeprowadzeniem kolejnego wywiadu
    miec pietra, walcze z trema, no ale pisze do niego, zachecam, rozwazam
    nastreczanie sie  w kolejnych  listach,  ale...  udalo sie!  Pulkownik
    Artak znajduje dla mnie  czas wlasciwie od razu, w dodatku nie wiedzac
    jeszcze jaka dokladnie mam do niego sprawe.

    Zaprasza  do cichej, niewielkiej  karczmy  w zapomnianej  nieco czesci
    Wyzimy, chwali sobie cisze tu panujaca,  natomiast po wysluchaniu mych
    checi na przeprowadzenie wywiadu wcale nie robi problemow! Jest jednak
    juz pozny wieczor i wsrod ukladajacego sie do snu miasta zdajemy sobie
    sprawe, nie zdaze zadac mu wszystkich pytan, jakie  przygotowalam, tak
    wiec natychmiast zgodzilismy sie, ze jest to poczatek  milej zawodowej
    znajomosci, bez watpienia popartej kolejnymi spotkaniami.

    Ku mojemu zaskoczeniu, Pulkownik stanowczo domaga sie natychmiastowego
    przejscia ze soba na 'Ty'. Jak wiadomo, zyczenie Pulkownika to rozkaz,
    wiec  nie pozostaje  mi nic innego, jak spelnic to polecenie, na co on
    sam... no wlasnie:

                                    -=<( )>=-

    Artak: Nu to zaczynajmy.

      Ala: Zaczelabym od wstepu, jakim jest zaproszenie mnie wlasnie tutaj.
           Rozumiesz...  to otoczka  wywiadu, a przy okazji  wyszlo na jaw,
           ze lubisz tu spedzac czas? Pobyc sam? Dobrze zgaduje czy nie?

    Artak: Lubiem  miejsca, ktore som na uboczu. Zawsze wole siem spotkac w
           cztery oczy, niz  probowac przekrzykiwac  gawiedz.  A to miejsce
           jest  akuratnie  prawie  w polowie  drogi  miedzy  Novigradem  a
           Twierdza.

      Ala: No tak... ale nie wmowisz mi chyba, ze mozna nie lubiec krzyczec
           w Hufcu? No wiesz... musztry i opieprzanie podkomendnych...

    Artak: Jo krzyczec  w Hufie nie muszem,  oficerowie krzyczom  na swoich
           podkomendnych.

      Ala: A na oficerow...?

    Artak: A na oficerow siem ni krzyczy.

      Ala: Rozumiem!  No to tyle jesli chodzi  o tajemnice zaproszenia mnie
           tutaj. Uprzedzam, ze opisze  takze miejsce  do ktorego zaprosisz
           mnie  na  dalszy  ciag  tego  wywiadu,  wiec  wiesz...  czuj sie
           uprzedzony.

    Artak (z wesolym usmiechem): Nu to chyba trzeba bedzie pojsc w gory.

      Ala: Zacznijmy poki co moze od tego, ze gratuluje Ci tego awansu.
           Najwieksze emocje i radosc pewnie juz minely?

    Artak: A dziemkujem za gratulacje. Emocje minely, a radosc... hmmmm...
           Moc obowiazkow mnie zaskoczyla.

      Ala: Wierze Ci!  Zreszta do tego przejdziemy, pewnie w drugiej czesci
           wywiadu.

    Na te slowa Artak usmiecha sie  wesolo, a ja tak  sobie mysle, ze chyba
    juz wiem, ze to pewnie bedzie jego ulubiona czesc wywiadu. Czas pokaze!

      Ala: Bo wiesz... nie wiem czy  czytales poprzednie wywiady, ale jakos
           tak sie  ukulo, ze  zaczynaja  sie one  od przedstawienia Twojej
           osoby. To znaczy osoby tego kogos kto jest przepytywany!

    Artak: Nu  kilka  czytalem. I mialem nadzieje, ze do tego ni dojdzie za
           szybko.

      Ala: Wlasnie dlatego nie chcialam wyjasniac swoich intencji listownie
           zebys mnie nie splawil! Wiec zanim przejdziemy do Hufca opowiedz
           cos o sobie. Pochodzisz z Mons Arx?

    Artak: Nu i tu  siem zaczynajom schody. Bo pochodzem z wiochy niedaleko
           Nuln.

      Ala: Ale numer!  Wiec jak  wygladalo Twoje  zycie i skad dostales sie
           tu gdzie jestes?

    Artak: Tam wyjechala moja matulka dawno temu.

      Ala: Z Mahakamu?

    Artak kiwa glowa, a wiec...

      Ala: Opowiesz?

    Artak: Nu o wyjezdzie matulki opowiadac  ni mam czego, bo ni chciala za
           bardzo  o tym  opowiadac.  Mowila  jeno,  ze chce  mje  na kupca
           wyuczyc i ze Nuln jest do tego najlepszy.

    Trzymany przez Artaka kruk o imieniu Cwaniak kracze: Leeej mutonta.

      Ala: Widze  po Twoim  kruku,  ze Nuln i faune jego okolic poznaliscie
           dosc doglebnie?

    Artak: Nu Nuln chwilem zwiedzol.

      Ala: Masz tradycje kupieckie w rodzie swojej matki?

    Artak: Ciekawe  pytanie,  matulka  kupcem  ni byla,  ale pokazala  mnie
           jednego trenera,  ktoren  powiedziol,  ze  pomoze.  Poznij  siem
           okazalo, ze czlowiek jest znanym obiezyswiatem.

      Ala: Wychowales sie  w Nuln,  czy  w tamtej wsi?  Jak wygladala Twoja
           mlodosc, pierwsze lata?

    Artak: Nu wlasniem wychowalem siem w terenie, cwiczomc na obiezyswiata.

      Ala: Wiazales  z tym  szkoleniem jakies konkretne  nadzieje?  Wyprawy
           badawcze, zwiadostwo?  Cos innego?  Czy po prostu  byl to  nakaz
           matuli?

    Artak: Nu wlasnie  znudzilo  mnie siem  lazenie.  Pozniej  matulka moja
           umarla, a jom wyjechol i trafilem do... Tilei.

    Tu Artak pokazuje mi  gorniczy fartuch, bedacy najwyrazniej zapowiedzia
    kolejnego epizodu w jego zyciu.

    Artak: Za mlodu  chciolem polazic... alem poznij  posiedziol w kopalni,
           a pozniej popatrzylem na morze... i pomysloleh, ze mozem zostane
           korsarzem.

      Ala: A  jesli moge  zadac Ci  jeszcze pytanie,  nie znales taty?  Nie
           miales rodzenstwa?

    Artak (zaprzecza zdecydowanie): Tatulka  siem  ni udalo  poznac.  Nawyt
          ciotka ni chcy o nim wspominoc za bardzo, ni wim czemu.

      Ala: A jak miala matula na imie?

    Artak: Nu, az tak dobrze siem ni znamy niesteta.

    Desperacko zmieniajac temat pytam wiec dalej:

      Ala: Coraz  blizej  Ishtar  juz  jestesmy!  Ale  wrocmy  do  kopalni.
           Pracowales jako gornik?

    Artak (kiwajac glowa):  Kopalnia   piekna  sprawa.  Niebezpieczna,  ale
           pikna.

      Ala: Opowiadaj!

    Artak: Hmmmmm... Najpikniejsza  tam jest cisza.  Wchodzisz do kopalni i
           jest  niesamowicie cicho.  Poznij podnosisz oskard, abo kilof.
           I nagle  Twoje  oczy  widzom  piekna  rude.   Wegiel,  zelazo  i
           oczywiscie zloto. 

      Ala: Cala tylko dla Ciebie!

    Artak: Jeno  jak  mje  kilka  razy  zasypalo,  zem  siem  ostatkiem sil
           wygrzebal, to  stwierdzilem, ze  poszukam czegos innego w zyciu.
           Bom za mlody, zeby umieroc.

      Ala: Kilka razy powiadasz?

    Artak: Chyba ze trzy, abo cztery. Dokladnie ni pamietom juze.

      Ala: Umarlabym na sama mysl o tym.  Zdarza ci sie jeszcze dzis wracac
           do  kopalni  ogolnie?  Czy jednak...  rozumiesz... wspomnienia i
           trauma?

    Artak: Teroz czasu ni mo za wiela. Ale jak ostatnio  w Sinych widziolem
           kopalnie, to siem milo na sercu zrobilo. Ale oskarda ni mioleh.

      Ala: A powiedz mi,  nie pracowales  z innymi  gornikami?  No wiesz...
           wspolne  "Szczesc Bogowie", jakas  kantyna,  wspolne przyspiewki
           gornicze... Nie bylo tam zadnej komuny?

    Artak: Nu wlosnie jak kopalem to za wiela gornikow ni bylo.

      Ala: Jakas kopalnia na uboczu?

    Artak: Nu  wlasnie  mysloleh,  ze  najlepsza,  bo  ta  we Tilei.  Teroz
           slyszoleh, ze troszke bardziej zatloczona jyst.

      Ala: Moze po tym wywiadzie godziny szczytu beda ja jeszcze czekac?

    Artak: A  jak jo  kopalem,  to jeno  Rodzinka czasami siem  pojawiala i
           licencyje sprawdzala.

    Moj rozmowca rechocze rubasznie.

      Ala: Zawsze miales?

    Artak spoglada na mnie zabawnie.

      Ala: Aaaaaha!

    Artak (mruga do mnie porozumiewawczo):  Oczywiscie.  Z Tilei  wspominom
          jednego  z Rodziny Alderazzi.  Lindarion siem zwie,  co mi pomogl
          siem tam odnalezc.

    Tymczasem udziela  mi sie stres, wizje mnie zasypana gdzie pod ziemia i
    duchota w karczmie. Odplywam gdzies  swiadomoscia, walczac desperacko o
    haust powietrza i kiedy w koncu dochodze do siebie...

    Artak: ...z pomocom kilku majtkow.

      Ala: Przepraszam!

    Artak: Nu jo tu siem produkuje, a Ty mdlejesz.

      Ala: Tak ale wiesz... ta kopalnia...

    Artak: Nu wim, pikna sprawa.

      Ala: Prosze Cie,  chyba nabawie  sie klaus... no choroby kopalnianej!
           Powtorzysz?

    Artak: Nu to  zaczalem  opowiadac  o mojej przygodzie  ze statkami. Zem
           stwierdzil, ze rozpocznem  trening na korsarza. Nu i po pirszych
           treningach na lomdzie  stwierdzilem, ze czas  stanomc na statku.
           Na szczemscie  statek byl  w porcie, wiemc ni  mieli daleko zeby
           mni doniesc.

      Ala: Doniesc!?

    Artak kiwa glowa.

      Ala (z rozbawieniem): Nie no zaraz, jak to doniesc?

    Artak: Wisz, jakby to powiedzic, zebys mogla to wydrukowac...

      Ala: Nie wiem co teraz powiesz, ale juz mi sie podoba!

    Artak: Nu, zachowalem siem  na statku tak  jak Ty bys siem  zachowala w
           kopalni.  Abo i ciekawiej.  Dalej mni  chyba majtki przeklinajom
           za zapaskudzenie pokladu.

      Ala: Jak to  sie stalo,  ze zamieniles kopalnie na korsarstwo? Co Cie
           tak wzielo?

    Artak: Num  stwierdzilem, ze skoro  w kopalni tak latwo jyst zginomc, a
           jo jednak  wolem  pozyc.  To moze  jaka  wojenka  mi pisana. (tu
           Artak  usmiecha  sie   podejrzanie  beztrosko  i  wesolo)  A  ze
           korsarze byli pod reka, to tam polazlem.

      Ala: Czekaj,  czekaj!  Powiedziales, ze  skoro  chcesz  pozyc  to  Ci
           najwyrazniej wojenka pisana!?

    Artak: Num.  Nu na  wojence  nic przeca  siem stac  ni moze.  Poplywoc,
           wodke popic...

      Ala: O zesz!  Masz jaj... to znaczy masz brode,  trzeba przyznac! Jak
           sie w ogole prawi komplementy krasnoludowi?

    Artak: Nijak.  Krasnoludy  ni  potrzebujom  komplemimentow.  Krasnoludy
           wiedzom, ze som najlepsze.

      Ala: No to  to zostawmy!  W kazdym  razie to  o plywaniu  i wodce juz
           mnie przekonalo wiesz?

    Artak: Nu, a mnie ni. Znaczy plywanie ni przekonalo.

   Pocieszam Artaka na miare moich niezbyt wygorowanych umiejetnosci.

      Ala: Miales jakies sukcesy korsarskie?

    Artak: Dalej ni lubiem plywoc.

      Ala: Ale zdazyliscie  odbic  od brzegu zanim...  no wiesz, zaswiniles
           poklad?

    Artak: Nu na szczemscie nie. Dlatego mowilem, ze daleko ni mieli.

      Ala: Rozumiem...

    Artak: Ale  stwierdzilem,  ze skoro  ni na  morzu,  to moze  na arenach
           cosik pocwiczyc.

      Ala: Znalazles wiec  kolejny  pomysl  na siebie. Czy wodka i kompania
           bylo tu rowniez kryterium?

    Artak: Wodka i kompania zawsze jyst kryterium podstawowym.

      Ala: Dlatego wyladowales w Hufcu!

    Artak: Dokladnie.

      Ala: Rozumiem.   Powiedziales   "arena",   a  wiec  miales  na  mysli
           gladiatorstwo, no bo chyba raczej nie cyrk, czy co?

    Artak: Gladiatorstwo.  Po najgorszej  podrozy w moim zyciu, trafilem do
           Novigradu.

      Ala: A dlaczego  gladiatorstwo?  Nie  myslales  o prostszych  formach
           zarobkowania?  Korsarstwo ladowe, czy ulicznictwo, czy cokolwiek
           innego?

    Artak: A kto tu mowil o zarobkach?

      Ala: Aaa!  No  to nie  myslales  o prostszych  sposobach  na  wodke i
           przyjaciol? Korsarstwo ladowe, czy ulicznictwo, wiejskie szkolki
           bimbrownicze czy cokolwiek innego?

    Artak: Ni ma prostszych sposobow na przyjaciol jak walka. A picie wodki
           z niepewnymi przyjaciolmi jyst slabe.

      Ala: No  w sumie...  Znow   mnie  przekonales!  Wiec  gladiatorstwo i
           Novigrad?

    Artak: Nu bardzij gladiatorstwo i zwiedzanie swiata.

      Ala: Czy to wlasnie wtedy po raz pierwszy przybyles do Ishtar?

    Artak (potwierdzajac):  Szlajalem  siem trochu,  az siem  doszlajalem w
           nasze pikne gory.

      Ala: Novigrad uchodzi za lubiane miasto, jak Ty sie tam czules?

    Artak: Jak w kazdym miescie, tlumy, glosno, smierdzi miastem po prostu.
           Wychowujomc  siem  na  wsi,   a  pozniej  szwedajomc  siem  jako
           obiezyswiat  nigdy  ni  lubilem   miast.  Dlatego  do  Novigradu
           wracalem jeno coby trenowac. A tak, to lazilem tu i tam.

      Ala: Zgaduje  wiec,  ze  nie  zagrzales  sobie  miejsca  na miejskiej
           arenie i postawiles na szlajanie sie, tak jak wspomniales?

    Artak: Nie no,  arena  byla  fajna.  Ale  poza  walkami  na arenie  nie
           siedzialem w miescie.

      Ala: Pamietasz jakies walki szczegolnie?

    Artak: Z Novigradu ni,  wszetkie byly podobne i jakos nikogo szczegolni
           ni wspominom.  Ale  poznij,  jak juz  dotarlem  do Hufca, to  na
           naszej arenie walki ciekawsze siem odbywaly.

      Ala: Strasznie ciagnie Cie  w Twojej opowiesci do gor! Wiec szlajales
           sie, az odkryles piekne gory, tak?

    Artak: Num.

      Ala: Pamietasz swoje pierwsze zetkniecie z Mahakamem?

    Artak: Hmmmm...  Chyba  to  bylo  na wyprawie...  Jo,  spotkolem  chyba
           wtenszas Huria na poczcie przez przypadek.  I powidziol, ze idom
           na wyprawe  i czy chciolbym  siem  przylomczyc.  Nu i  poszlismy
           usiec  smoka  mahakamskiego, co za pikna  bestyja. Nu i wtenszas
           obaczylem szczyty mahakamu.

      Ala: Ale czekaj tak we dwojke zescie poszli ubic smoka!?

    Artak: Nu ni, wiemcej nas bylo. Ale reszte pamitom jeno jak przez mgle.

      Ala: Wracales, jak wspominales  pocwiczyc w Novigradzie, ale zgaduje,
           ze zaczales sie wiazac z gorami?

    Artak (kiwajac glowa):  Zaczalem zwiedzac gory  w najbardziej trywialny
           sposob, znaczy, nosilem paczki.

      Ala: Jak zostales przyjety  przez  Krasnoludy  Mahakamskie?  Czy ktos
           rozpoznal  w Tobie  syna Mahakamki?  Jak zostales przyjety przez
           Krasnoludy?

    Artak: Krasnoludy,  jak to krasnoludy.  Lazi ktos po gorach, ni smieci,
           to ni wadzi.

      Ala: Wiec, paczki! Ale chyba nie caly czas?

    Artak: Nu,   przy   noszeniu   paczek   wiele  krasnoludow  poznalem  i
           dowiedzioleh  siem, ze moja mamka  z Mons Arx byla.  W kronikach
           jom znalazlem. Wiemc siem  wpisalem, bo skoro matula z Mons Arx,
           to ja tyze powinienem.

      Ala: Jakies przygody, pamietne wydarzenia na Mahakamie?

    Artak: Nu pamietne  wydarzenia  to na pewno  spotkanie  Eszego z Hufca,
           ktoren zauwazyl we mni material na rekruta.

      Ala: Kim jest Esze?

    Artak: Krasnoludem z Mahakamu, aktualnie kronikorz Hufca.

      Ala: Rozumiem, zatem... znow okazja do wodki i kompanii!

    Artak: Mundry krasnolud,  wiela ksiomg przeczytol  w swojem zyciu. Nu w
           koncu  powazna  okazja  do kompanii.  Nu i zem zlozyl podanie do
           Hufca, za jego namowom.

      Ala: Zaciagnales  sie  wiec!  Pamietasz  swoje  poczatki  w szeregach
           Hufca?

    Artak: Nu na poczomtku,  jak zawsze  mialem  kilka zadan  do zrobienia.
           Nu i musioleh gory poznac dokladnie.

      Ala: Kto  byl   wtedy   Pulkownikiem,  a  kto  Twoim  opiekunem,  czy
           bezposrednim dowodca?

    Artak: Pulkownikiem byl Brandis, a moim opiekunem byl wlasnie Esze.

      Ala: Doswiadczyles jakiegos rygoru,  dano Ci wycisk? Bo wiesz... Wasi
           rekruci beda  to czytac,  a przeczytac  o tym jak  Pulkownik sam
           dostawal kiedys w d... no... bezcenne!

    Artak: E tam, od razu wycisk.

      Ala: No nie mow, ze nie!

    Artak: Ni zapominoj, ze  z krasnoludem  godosz.  Musztry i inne ciekawe
           zajemcia  moze i bylyby  dla innych wyciskiem.  Tudziez zajemcia
           na arenie.

      Ala: Wybacz... Wiec? Jak wygladalo wtedy szkolenie?

    Artak: Num, oprocz zadan dawanych  przez dowodcow,  o ktorych  godoc ni
           mogem...  a  o ktorych  dowi  siem  kazden  rekrut  Hufca,  byly
           wszelkiego  rodzaju  wyprawy  z Hufem  i poznawanie  zakamarkow,
           cwiczenia  utrzymywania  szyku, co jyst  w Hufie  najwazniejsze,
           taktyczne odwroty i przegrupowania.

      Ala: Zakamarkow rozmaitych lokali roznouslugowych?

    Artak  (rechoczac  rubasznie):   Zakamarkow   ogolnie  pojetych.  Mozna
           powiedziec, ze z Hufem zwiedzilem caly swiat.

      Ala: Gdzie bywales na przyklad?

    Artak wydaje z siebie dlugie hmmmmm...

      Ala: No wiesz... ogolnie pojete zakamarki...

    Artak: Mozna  powiedziec,  ze  wszemdzie  w  Ishtar,  od  Blaviken,  po
           pustynie. Przelazlem wszystkie gory, w Mahakamie, Sine.

      Ala: A jakies kampanie wojenne, bitwy?

    Artak: I tu jest wlasnie najciekawsza sprawa.

      Ala: No nareszcie!

    Artak: Wisz jaka jest najwazniejsza rola Hufca?

      Ala: Obrona Mahakamu!

    Artak: Nu ni do konca.

      Ala: No jak nie!?

    Artak: Najwazniejszom   rolom   Hufca  jyst  utrzymywanie  porzomdku  w
           Mahakamie. Czyli, jak jyst wojna, to obrona Mahakamu, racja. Ale
           od wojny  wazniejsze jest utrzymanie pokoju i spokoju na naszych
           ziemiach.

      Ala: Aaa! Widzisz!  Nie wiedzialam!  Na czym polegaja takie codzienne
           zwykle obowiazki?

    Artak: Nu  przede wszestkim  na wykonywaniu  rozkazow Starosty. Ponadto
           czemsto  bierzemy  udzial  w utrzymaniu  bezpiecznego  przeplywu
           towarow z Mahakamu.

      Ala: Podrozujecie z karawanami?

    Artak: Karawany som na pustyni. U nas to zwykly transport.

      Ala: No rozumiem.  Handel to  wlasciwie  podstawa prospery.  Wiec nie
           brales udzialu w wojnach? Omijaly Cie takowe?

    Artak: Wojne niesteta  mamy jednom, z  plugawymi pomiotami Chaosu. Nu i
           z niemi kilka razy siem starlismy.

      Ala: A za czasow poczatkow twojej hufcowej kariery?

    Artak: Nu  wlasnie   od  samego  poczomtku  jedynom  wojne  mamy  z tym
           plugastwem na szczemscie. [w  dniu udzielania wywiadu Ochotniczy
           Hufiec  Mahakamu  nie  prowadzil  jeszcze  trwajacej  w momencie
           wydania  niniejszego  numeru  Periodicusa wojny  z Armia Lyrii -
           przyp. Red.]

      Ala: A jak spogladasz na krasnoludy szukajace swego miejsca z dala od
           ojczyzny,  czy  rozumiesz je  niczym  swoja  matule, czy  raczej
           uwazasz,  ze  ich  miejsce,  wzorem   Twojego  jest  tam,  gdzie
           przodkow?

    Artak: Miejsce  krasnoluda  jyst  tam,   gdzie  krasnolud  akurat swoje
           miejsce  znajdzie,  ze  tak   filozoficznie   rzekne.  A  ze  na
           szczemscie nasi przodkowie tez lazili w te i nazad.

      Ala: Wrocmy jednak do Ciebie!  Jak wygladala Twoja kariera? Czy jakis
           awans  byl Ci  szczegolnie  mily?  A moze dostales pochwale, czy
           odznaczenie?

    Artak: Nu,  to  jak  do  Hufca  w  koncu  siem  dostalem,  to  zostalem
           Ochotnikiem, jak kazden.

      Ala: A  jakies  ciekawostki,  zabawne  lub  wazne  historie  z  Twoim
           udzialem?

    Artak: Nu tukej  moze byc  problem,  bo jo  abo  siedzialem  na arenie,
           cwiczomc siebie  i innych  w Hufie.  W koncu  odbylem treningi u
           jednego z najlepszych gladiatorow.

      Ala: Pracoholik z Ciebie!

    Artak: Ni, frajda to jeno byla.  Najpierw  komus zloic skore na arenie,
           a pozniej siem  wodki napic. Sama radosc. W Hufie mielismy takie
           male turnieje, ze kazden z kazdym musiol siem na arenie spotkoc.
           Dziemki temu  poznawalismy  sposoby  walki wszetkich  i moglismy
           nauczyc siem walczyc  jedyn na jednygo. Nu i pirszy turniej, nie
           chwalomc siem oczywiscie, wygralem.

      Ala: Eee no! Rewelacja! Nauka z Novigradu nie poszla w las!

    Artak: Nu ni poszla, ale na arenie tyz siem wiela nauczylem.

      Ala: To na pewno! Nadal macie takie turnieje?

    Artak: Kwilowo  ni,  bo siem  przygotowujemy  do  zrobienia  turnieju w
           parach i do cwiczen ze zwiadu i ucieczki.

      Ala: Ostatecznie   zostales    Pulkownikiem!   W   jakich   to   bylo
           okolicznosciach?  Zostales wybrany  przez  glosowanie, czy przez
           poprzednika? Poprzednikiem byl wlasnie Brandis?

    Artak: Poprzedni   Pulkownik   niesteta  musiol   przejsc  na,  jak  to
           mieszczuchy mowiom, emereture?

      Ala: Tak to sie jakos nazywa.

    Artak: ...a jak to  my mowimy, chrapal  dluzej  niz byl na nogach.  Ale
           nie byl to Brandis.  W miedzyczasie  Pulkownikiem  ostal Harrim,
           moj wczesniejszy  Kapiton. Nu i po trosze  bylo to glosowanie, a
           po  trosze wybor  poprzednika.  Na szczemscie buntow  zadnych ni
           bylo.

      Ala: Najwyrazniej wybitna rota, ktora wydaje Pulkownikow!

    Artak: Kazda jedna rota jest wybitna.

      Ala: A czy podzial  na roty jakos  ma wplyw  na cwiczenia z szyku? Na
           przyklad zawsze  ustawiacie sie  zgodnie z numeracja rot czy co?
           Kazda z nich ma swoje miejsce w obozie czy na froncie?

    Artak: Ogolnie kazda  z rot  ma swojego  kapitona,  co oczywista. I gdy
           momy  wieksze  manewry,  gdzie Huf  musi  byc  podzielony, nu to
           kazden siem slucho swojego kapitona. Jesli manewry som mniejsze,
           to wtenczas podzial ni mo znaczenia.

                                    -=<( )>=-

    Tymczasem czas  nas naglil  i w koncu  pozna nocna  pora postanowilismy
    zakonczyc ta czesc wywiadu, obiecujac sobie solennie, ze przed kolejnym
    wydaniem Periodicusa spotkamy sie ponownie i wywiad dokonczymy.

    Pulkownik, obiecal, ze wybierze  miejsce  kolejnego  spotkania i opowie
    dlaczego wlasnie te. Ale o tym juz na nastepnej stronie.
.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 5

Zatytulowano: Wywiad z Artakiem, czesc 2    

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                              Ala przedstawia:                               |
|                                                                             |
|    _ \               |     |              |     /              |            |
|   |   |   _ \  _  /  |  /  | |  _` |   _` |   _ \  \ \  \   /  |  /   _` |  |
|   __ <   (   |   /     <    /  (   |  (   |  (   |  \ \  \ /     <   (   |  |
|  _| \_\ \___/  ___| _|\_\ _|  \__,_| \__,_| \___/    \_/\_/   _|\_\ \__,_|  |
.                                                                             .
.                                (czesc druga)                                .

          czyli cykl wywiadow i nie tylko dla (niekoniecznie) cichych
                           wielbicieli i wielbicielek


    W czasie oczekiwania  na druga czesc wywiadu  odrabiam zadanie domowe i
    skrupulatnie  zbieram roznorakie  pytania, jakie moglabym zadac swojemu
    rozmowcy. W rece wpada mi wtedy list - zalaczam, byscie wiedzieli czemu
    zapytam Pulkownika o... wlasnie o to:

    "Wiele sie pozmienialo w jego zyciu jak i Moim. Ale z takich ciakwostek
     prosze go zapytac o tatuaz kroliczka na karku."

    Tymczasem  jak  Pulkownik  obiecal,  tak  zrobil,  napisalam,  odpisal,
    zaprosil do Craag Ros, do jakiegos lokalu. Bladze po twierdzy, wchodze,
    niczym  do knajpy do, jak sie  okazuje, karceru, zestresowana  znajduje
    nawet  plac  egzekucyjny,  w koncu  sle list  -  Pulkownik  przychodzi,
    prowadzi  do kantyny, a  bezposrednio  stamtad,  niczym do kuchni... na
    arene! Moglam sie tego domyslac!

                                    -=<( )>=-

    Artak: Tadam, nasza pikna arena.

      Ala: No nie wpadlabym ze nie jest w plenerze!

    Artak: Nu, cicha, spokojna. Jakbys kiedys  chciala siem z kim zmierzyc,
           to zapraszamy.

    W miedzyczasie, podczas zwiedzania, trafiamy ostatecznie na widownie.

    Artak: Tu mozem  usiomsc, cisza, spokoj.  Jakby kto walczyl, to budziem
           widziec.

      Ala: Zapowiadalam, ze zapytam Cie  czemu kolejna czesc wywiadu bedzie
           w tym miejscu, ale chyba odpowiedz jest juz znana.

    Artak: Num, skoro siem zapowiedzialas, to musioleh wybrac cos pewnego.

      Ala: Wiec, jak  wspominales  wczesniej,  cenisz  sobie cisze, spokoj,
           gory, no i ta arena...

    Artak: Nu i Huf.

      Ala: Wiesz, ja to sobie wyobrazam, ze jesli ktos jest u wladzy, to ma
           jakis gabinet, albo najwiekszy namiot, fotel, barek i takie tam.
           A jak to jest u Ciebie? Jest taki gabinet?

    Artak: Jo ni  jestym  u wladzy,  Starosta jyst wladzom.  Jo jestym jeno
           Pulkownikiem i ni mom nic takiego w twierdzy.

      Ala: Sa wiec jakies przywileje bycia Pulkownikiem Hufca?

    Artak (rechoczac wesolo): Mogem  besztac kogo chcem. A tak, to zadnych,
           ani ni mom gabineta, ani specjalnych  zbroi, czy inszych rzeczy.

      Ala: Ale przeciez wspominales wczesniej, ze nie musisz krzyczec na
           podkomendnych, no to jak to jest?

    Artak: Krzyczec ni lubiem, ale jako Pulkownik hufca mom taki przywilej,
           ze w razie czego  mogem. Z przywileju  czemsto ni korzystom, ale
           jednok ten przywilej posiodom i moi zolnierze o tem wiedzom.

      Ala: To teraz  co nieco  o Hufcu,  czy jest  jakis ustalony  porzadek
           dnia, codzienne obowiazki, czy kazdy dzien jest inny?

    Artak: Mylisz nos,  kochana, z armiami  zawodowymi. My, jako ochotniczy
           Huf, momy ochotnikow, ktorzy  mojom swoje obowiomzki, ale robiom
           je kiedy mogom, a ni kiedy muszom.

      Ala: Twierdza Craag Ros, to oficjalna siedziba Hufca?

    Artak: Tukej momy swojom siedzibe.

      Ala: Rozumiem,  o obowiazkach  juz mowa byla,  porzadek na Mahakamie,
           transporty... widzialam  natomiast karcer i plac egzekucyjny. To
           tez hufcowe, czy sluzy ogolnie pojetym wrogom Mahakamu?

    Artak: Placu egzekucyjnego  jeszcza ni  uzywolisma, ale karcerem czasem
           ochotnikow  straszem.  Ale to ni jyst specjalnie dla nos, kazden
           mo mozliwosc.  Jedynie co momy  lepij od innych, to ze straz nas
           wpuszcza do twierdzy zawsze.

      Ala: Rzeczywiscie,  liczni podroznicy  na pewno moga to  potwierdzic,
           ze nocami bywa im nielatwo.

    Artak: Szczegolni  pocztyliony marudzom  pod bramami (i tu, zerkajac na
           moj rog pocztylionski, kontynuuje)  Tyz kiedys  taki mioleh, ale
           teroz jeno tyn (wskazuje  bawoli rog hufcowy) Ladniejszy trochu,
           poki co jeno mosiemzny, ale pracujemy nad tem.

    Tlumiac zazdrosc dziwnie szybko zmieniam temat i pytam:

      Ala: Musze Ci wyznac ze kraza jakies historie na temat, sama nie wiem
           jak to ujac, zeby bylo  powaznie, o  kroliczku? Masz  kroliczka?
           Opowiesz cos o tym?

    Artak: Kroliczek? Heh... nu jakby  to powiedziec...  Nu kroliczek jyst,
           znaczy siem  tatuaz. Jakos  musialo  mnie to umknomc, bo  tatuaz
           jyst na karku, wimc  czemsto go  nie widujem, a do  tego czemsto
           zasloniemty   jest  burkom,  wiemc  inni  tyze  go  czemsto  nie
           oglomdajom. Jak budziesz chciola, to mogem pokazac. 

      Ala: No pewnie!

           Pulkownik usluznie sciaga burke i oto jest! Bestialski kroliczek
           podskakujacy bojowo  na jego karku!  Caly tatuaz jest  ognisty i
           szczerze mowiac nie spodziewalam sie takiego niezwyklego widoku.
           Desperacko zaslaniam reka usta czujac jak cala sie czerwienie z
           napierajacego smiechu. Tymczasem Artak kontynuuje.

    Artak: A historyja tego tatuazu jyst taka, ze jak ostalismy wcieleni do
           Hufu to  nasza  rota  zoltodziobow  stwierdzila, ze  trza  sobie
           pamiomtke, takom na zycie, ostawic, coby  pamietoc zawsze  zesma
           bracmi  w boju. Nu i smy  poszli bodaj  do oxenfurckiego  salonu
           tatuazu i smy  zrobili wszetcy  taki sam  tatuaz na  karku. Nu i
           zesma wybrali kroliczka, bo w sumie bylismy trochu tak slabe jak
           krolik, ale zeby  nie bylo, to w  tatuazu tyz jyst  ukazany nasz
           hart ducha i wielkie checi bojowe.

           Szczesliwie udaje mi sie ochlonac, wiec pytam:

      Ala: Ale czemu  zaslaniasz burka? Krolicza niesmialosc, czy po prostu
           jest on  symboliczny, tylko dla Ciebie, czy  wzgledy praktyczne?
           Oslona przed chlodem i takie tam? Bo kroliczek jest przesliczny!

    Artak: A nu i ni wim, czy ten akurat kroliczek jyst przesliczny, jak to
           okreslilas.

      Ala: Ma swoj urok!

    Artak: A tatuaz zasloniemty burkom z prostego powodu, burke noszem caly
           czas,  bo dystynkcje  na niej som, nu i jak  mom burke, to burka
           wysoki kolnierz mo i tatuaz po prostu zaslania.

      Ala: Jaki numerek miala tamta wasza rota i kto jeszcze ma kroliczka?

    Artak: Z tego co pamiemc mnie nie myli to druga rota pirszego regimenta.
           A kroliczki  majo  choromzy  aktualny,  Cannis i  chyba Theodor,
           ktoren w hufie jyst, ale spi mocnym snem.

      Ala: O  zadaniach  Hufca   wiemy,  o  obowiazkach  wspominales,  choc
           tajemniczo, o spokoju i relacjach wojennych. No i ten kroliczek!
           To moze  teraz o Tobie!  Czy Pulkownik Artak  i po prostu  Artak
           jakos sie od  siebie roznia? Jaki jestes bez swoich  dystynkcji,
           swity, armii, tak prywatnie?

    Artak: Spokojny i cichszy niz jako Pulkownik. Nu lubiem siem drzec i ni
           lubim siedziec w duzych zgromadzenioch.

      Ala: Jaki masz sposob  na spedzanie  wolnego czasu?  Zaduma w gorach,
           czy co innego?

    Artak: Ostatnio  nagminnie  cwiczem  temzyzne  fizycznom, abo  lazem po
           goroch, po twierdzach naszych.

    Przygladam sie  Artakowi - gdybym  cieszyla sie taka sama kondycja, jak
    on, pozbylabym sie wiekszosci wlasnych kompleksow!

      Ala: To sie da jeszcze lepiej z ta tezyzna?

    Artak: Jo w Hufie maly jestym.

      Ala: No, na pewno skromny.

    Artak: A ze czasem  zdazy mnie  siem  z przodkami  spotkac,  to cwiczyc
           trza.

      Ala: No w sumie...  a jesli jestes w towarzystwie?  Jaka zabawe sobie
           cenisz, jak spedzasz czas?  Jak przygotowac impreze, by byla dla
           Ciebie udana?

    Artak: Hmmmmm... dobre pytonie.  Szczerze mowiomc ni wim, bo na, jak to
           ujelas, imprezy ni lazem.

      Ala: Dlaczego? Az taki z Ciebie samotnik? Nie lubisz?

    Artak: Ni wim, jakos chyba ni mioleh sposobnosci, zeby chodzic. Ale jak
           na  imprezie  padnie  jaki kraken,  abo inny  pomiot chaosu,  to
           podejrzewom, ze bedzie mnie siem podobala.

      Ala: Masz  wymagania,  nie ma  co!  Ale  cos  mniejszego,  co  by sie
           zmiescilo  w karczmie?  Moze  po  prostu  zanotuje  jako  "lubie
           karczemne zadymy"?

    Artak: Nu w  karczmie  ni mo sensu  siem lac, w karczmie to siem  wodke
           chleje i zagryza tlustym miechem.

      Ala: A widzisz! A to juz odpowiedz na moje pyt...

    Artak: Ale to je normalny obiad, a ni impreza.

    Milcze,  nie wiedzac  co powiedziec - coz,  jak widac  sa  imprezy i sa
    krasnoludzkie obiady...

    Artak: A ze obiad trwa trzy dni, to juz ni moja wina.

      Ala: Trudny  temat, rzeczywiscie.  Ale  z tym  krakenem  to zes  mnie
           przekonal!  No  to moze  dalej...  juz  wiemy jaki  jestes,  ale
           najwazniejsze  przed  nami,  czy jestes  stanu  wolnego?  Zonaty
           wylacznie z wojenka, arena i gorami, czy jest ktos jeszcze?

    W odpowiedzi na moje nadzieje na pikantniejsze zwierzenia, Artak parska
    jedynie kpiaco.

      Ala: No co!?

    Artak: A ktu by mje chciol?  Gowniorz taki, golowoms  mozna rzec. Broda
           krotka, przerzedzona.

    Spogladam na jego wzbudzajaca moj szacunek, siegajaca za pas brode...

      Ala: No nie! Naprawde tak uwazasz?

    Artak: Nu a jok.  Uroda krasnoluda zaczyna siem jak broda u kolan jyst.
           Moja ledwo pas minela.

      Ala: To od  jakiej  brody  sie... no  wiesz...  ma  sie  pelnoletnosc
           malzenska?

    Artak: A najlepij  jak broda przynajmnij faluje na wietrze, to wtenczas
           krasnoludki zaczynajo sie oglomdac.

      Ala: Nie  ma lekko!  No ale  kandydatki  na  Pania Hargroon  moga juz
           chyba powoli sie przymierzac do usidlania Cie?

    Artak: Jak chcom, nich probujom. Ale muszem ostrzec, ze pod nieobecnosc
           matuli to  budom musioly  dostac  pozwolenie  od ciotki. A z tem
           latwo ni budzie.

      Ala: Tej, co nie chciala rozmawiac o Ojcu?

    Artak potwierdza.

      Ala: Czyli  wciaz jestes  pod wplywem  Nestorki rodziny!  Jestes wiec
           bardzo tradycjonalistyczny?  Jak z  wieziami  rodzinnymi, musisz
           byc wychowany w wielkim ich poszanowaniu.

    Artak: Nu, oczywista ze szanujo.

      Ala: Czy jest jakas  historia  Hufca, ktora cenisz szczegolnie, jakis
           zwrot w jej dziejach, wazny dla Ciebie?

    Artak: O historyje hufca to trza  by pytoc dziodka Xava, abo rotmiszcza
           Morruma, jo niesteta zbyt krotko w Hufcu jestym.

      Ala: Albo kronikarza Eszego!

    Artak (radosnie rechoczac): Jak go  dobudzisz, to pewni. Lostatnio mu z
           rogami   nad  lbem   stali  i  grali  i  spiewali.  I  nic,  spi
           sprawiedliwie. Dawnom go ni widziol na nogach.

      Ala: Serio? I tak sobie czesto robicie, jak ktos spi, przychodzicie z
           orkiestra i chorem?

    Artak: A to zalezy jak bardzo tego kogos lubimy.

      Ala: Jest  jakis  repertuar  typowo  hufcowy?  Cos lubicie  grac  lub
           spiewac szczegolnie?

    Wlasciwie to nie musialam jakos specjalnie konczyc tego pytania - ledwo
    to zrobilam,  a wpatrzony  w rog Artak  zaintonowal dobrze  znane wsrod
    mahakamskich  szeregow,  tym razem  specjalnie dla mnie,  Periodicusa i
    Czytelnikow:

        Hoooouuuu! Hooouuu! Hou!
        Czekajcie, klienty!
        Wnet wam pojdzie w piety!
        Rozleci sie ten burdel
        Az po fundamenty!
        Hoooouuuu! Hooouuu! Hou!

    Artak: Nu, ze tak.

      Ala: A wiesz!  Na takie cos czekalam!  To typowo hufcowe wlasnie, czy
           znane wszystkim Mahakamczykom, nawet spoza Hufca?

    Artak: Ni, typowo Hufcowa przyspiewka bojowa.

      Ala: Sa inne?

    Artak kiwa glowa.

      Ala: Nadaja sie do druku?

    Artak: Hmmmmm... a co siem ni nadaje?

      Ala: Jak na razie chyba miescimy sie w pojeciu przyzwoitosci Redaktor
           Naczelnej  (po chwili  dodaje)  Chyba.  To moze  z innej beczki.
           Najwieksze  sukcesy  i porazki, zarowno  hufcowe,  jak i  sprzed
           zaciagniecia sie?

    Artak: Sukcesym  poki co  brak nowych wojen.  Nu i to,  ze zadyn pomiot
           chaosu mni ni dorwal.

      Ala: A osobiste?

    Artak: A osobisty  nu  to  oczywista  ostanie  pulkownikiem.  I srebrne
           spinki na fartuchu.

      Ala: Od czego zalezy jakosc spinek? Ilosci tego, co sie wydobedzie?

    Artak: Ni, bardziej to co siem wydobedzie  zalezy od spinek.  Bo spinki
           zalezom od tego  jak dobrze siem wydobywa. Im dluzej siem kopie,
           tym lepij i to pokazujo spinki.

      Ala: No a te... porazki?

    Artak: Nu a porazka to to, ze ni mom mithrylowych spinek.

      Ala: Ale beda?

    Artak: Raczyj ni. Pulkownik ni mo czasu na kopalnie niestety. Chyba, ze
           uda siem jakom w Mahaku wynalezc. (po chwili) Nu i ze jeszczy ni
           mom tuby.

      Ala: Tuby obiezyswiatowej?

    Artak potwierdza.

      Ala: Przyznam, ze w pierwszym odruchu zrozumialam "baby".

    Artak: Nu to raczyj porazka bab.

      Ala: Ale, jesli zrozumialam za krotka broda na male Artaciatka?

    Artak potwierdza ponownie.

      Ala: Dobra! Powoli konczymy, wiesz?

    Artak: A co jeszczy chciolobys wiedziec?

      Ala: Zadam  Ci  teraz  serie  takich  drobnych  pytan  i  poprosze  o
           odpowiedzi, gotowy?

    Artak: Jo.

      Ala: Twoje hobby?

    Artak: Zwiedzanie.

      Ala: Jakie cechy uwazasz za najwazniejsze na co dzien?

    Artak: Dobry humor i wytrzymalosc.

      Ala: Zyciowa maksyma, motto?

    Artak: Na pochybel...

      Ala: ...nono?

    Artak: Ni dokonczem, bo Naczelna moze ni puscic.

      Ala: Dobra, zaliczam! Ulubione jadlo, ulubiony napitek?

    Artak: Mieso,  dobrze   przysmazone  na  ogniu.  A  do  picia  spirytus
           krasnoludzki, abo wodka.

      Ala: Jakiekolwiek, czy jest jakies ulubione?

    Artak: Mieso?  Ulubione to to co moje  kucharze gotujo. Abo z karczmy w
           goroch sinych  przy trakcie,  od krasnoludki. Tam  tyz som dobre.

      Ala: Jak nie smakuje, to kucharzy tez straszysz karcerem?

    Artak: Jak ni smakuje,  to piekom  az zasmakuje.  Abo  smazom, nigdy ni
           pamietom.

      Ala: Pogratulowac kucharzy! Twoje miejsce w swiecie? Takie, no wiesz,
           ulubione, gdzie uwielbiasz siedziec  w nieskonczonosc jak jestes
           sam?

    Artak: Albo pokoj oficerski hufa, abo jaskinie kikimor.

      Ala: A wiec jest  pokoj oficerski, ktorego sie wypierales na poczatku
           dzisiejszego spotkania?

    Artak: Ni wypieralem  siem, pokoj  oficerski ni jest moj, jeno oficerow
           wszetkich.

      Ala: No chyba ze tak! Gdybys byl jakims  elementem opancerzenia, albo
           orezem, to czym i dlaczego?

    Artak: Oszkurew, ale pytanie ciekawe.  Abo tarczom, bo  w sumie tarczom
           jestym i mi dobrze...

      Ala: ...abo...

    Artak: Abo butami, jeno takimi wygodnymi.

      Ala: Ulubiony przeciwnik?

    Artak: Gryf Mahakamski. Mom z niem  na pienku za to, ze zawsze siada na
           trakcie  jak mje  siem spieszy.  Nu i za to, ze  mje kilka  razy
           zrzucil ze swojej wiezy.

      Ala: O! To juz rzeczywiscie wendeta!

    Artak (cicho): Poza tym chciolbym plaszcz z jego pior.

      Ala: Zaczynam  rozumiec, rzeczywiscie musi byc tym ulubionym. Osobity
           idol lub idole i dlaczego?

    Artak: Maurois, ktorego znom  jeno z opowiesci,  bo wiela rzeczy zrobil
           dla Hufa.  I Harrim, ktoren  byl moim  Kapitonem  i Pulkownikiem
           przede mnom.

      Ala: Plany na przyszlosc, zarowno osobiste jak i polityczne?

    Artak: Osobiscie to chciolbym byc opiewony  w piesniach jako legendarny
           wojownik. A politycznie  to utrzymywac pokoj w Mahakamie i zloic
           rzyc pomiotom chaosu.

      Ala: I na koniec, cokolwiek  od siebie  dla Czytelnikow, ktorzy  beda
           czytac nasz wywiad? Moze jakas odezwa dla przyszlych rekrutow?

    Artak: Dla rekrutow to oczywista, nich siem nie bojom pisoc, przychodzic
           i pytoc.  A do czytelnikow,  to  niech dalyj  czytajom  najlepsze
           gazety w starem i nowem swiecie.

      Ala: Dziekuje Ci!

    Artak: Ja Ci tyz.

      Ala: Byles fantastyczny, to wszystko.

    Artak: Ty tyz. Walczylas kieby na arenie?

    I to wszystko  moi drodzy - ucieklam  czym predzej  z Craag Ros scigana
    rubaszym  rechotem  Pulkownika.  Jakos  na ogol  tak bywa, ze  w panice
    latwiej znajduje sie droge do wyjscia...

    Ale za to jakies pol gory dalej, kiedy mialam sposobnosc przysiasc przy
    drodze i przyjrzec sie temu  co zapisalam, stwierdzilam z zadowoleniem,
    ze bylo warto. Mam osobiscie nadzieje, ze Wy rowniez tak uwazacie, no a
    sam  Pulkownik...  moze zdazyl  juz  znalezc  sobie  kogos  na arenie w
    zastepstwie za mnie...

                                    -=<( )>=-

           _ \             _)            |      _)        | _)          
           __/ _ \ \ \  \ / |   -_)   _` | _  /  |   -_)  |  |          
          _| \___/  \_/\_/ _| \___| \__,_| ___| _| \___| _| _| _) _) _) 


    Przyznajcie sami, ze  przeczytac  wywiad  to  prawdziwa  gratka, ale im
    blizej  konca, tym bardziej  czujecie ta charakterystyczna  podswiadoma
    chec, zeby to  nie bylo  wszystko, zeby  cos  jeszcze... nie ma sprawy!
    Przekonajcie  sie,  co  o Pulkowniku  mowi  nie  tylko  on  sam, ale  i
    poproszeni o glos jego wspolpracownicy i bliscy:
                                        

    Turion Entomon, Kucharz Ochotniczego Hufca Mahakamu:

    Pulkownik Artak Hargroon, Panienko Reaktorko!

    Zalujta ze  nie mozeta byc  w wojsku  pod Jego rozkazem!  Pierwszem raz
    siem spotkali jakem sie staral  o przyjemcie  do Hufca, a mialo miejsce
    to zapoznanie  ze dobre  dwa roki  w tyl  z zapasem.  Wtedym to jeszcze
    funkcje  bodajze Piechura piastowal.

    Dzielny Dzik byl  z niego  od samego poczatku!  W boju nie  ustempowal,
    plecow wrogom  nie pokazywal  i wielka ciekawoscia do swiata palal. Nie
    razmy  razem  stawali  we ramie przeciw  wszelkiemu  plugastwu  co siem
    lengnie  od Oxenfurtu az po dalekie Piaski Pustyni, a im  wiele  krwi w
    obronie Mahakamu przelalim.

    Tera przyszlo  mu dbac  o bezpieczenstwo, coby chlopi  mogli we spokoju
    spac  pod swoimi  strzechami,  a  nie martwiac sie  o to czy rano jakie
    nieszczenscie do drzwi im nie zapuka!


    Yartha Hargroon, Kapitan I Regimentu Ochotniczego Hufca Mahakamu:

    Artak  jest  odwaznym,  meznym  i honorowym  zolnierzem.  Dba o  swoich
    wojskowych  niczym ojciec o dzieci.  Prywatnie jest niezwykle zabawna i
    serdeczna osoba. Umiaru w piciu i paleniu tej swojej fajki to on nie ma.
    Jestem dumna, ze nosi nazwisko mojej rodziny.


    Aedes Goodfaith, Chorazy Ochotniczego Hufca Mahakamu:

    No wiele by opowiadac. Wszak spolecznie swoje starania  w szeregi Hufca
    wiedlim, no Pulkownik wzdy  byl krok  naprzod, coz mu i do dzis ostalo.
    A i wzdy mial ku czynom bohaterskim inklinacje, do ktorych i rad innych
    namawial. No spomnim, ako to jeszcze za czasow gdy starania swe wiedlim,
    Pulkownik pozniejszy  namowil nas dwoch, aby nie  baczac na wyszkolenie
    udac sie obic zdeformowanego jegomoscia  spod Oxenfurtu. Wieluz jeszcze
    pozniej sie w glowe  pukalo, slyszac o tom. Ale jegomosc  spotkania nie
    przezyl,  my zas  ano. I  takto po  dzis  dzien  ostalo, pokazde  co go
    nawiedzamy. W zaswiatach pewno mowia o Klatwie Pulkownika, ktora spadla
    na zamczysko w Oxenfurcie.

    Ale nie jeno tam sie  Pulkownika obawiaja. Jakmile  Pulkownik stanie na
    polanie  w Mahakamie, wzrokiem swym  okoliczne turnie omiatajac, nie ma
    kozicy w promieniu  stu stajan, ktorej  caly zywot by  przed oczami nie
    przeszedl...

                                    -=<( )>=-

    I to juz naprawde wszystko!  Czytajcie kolejne wywiady - beda one takze
    okraszone wypowiedziami bliskich i wspolpracownikow. Pa!


.  ,_,                                             ___,  |)  _           ,_,  .
. (o,o)                                           (-/_|  /  '_|         (o,o) .
|./)_)                                           ._/  |_/|_/(_|_,        (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 6

Zatytulowano: Imperialny Przewodnik Jezykowy II

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|                     .-~~~~~~~~~-._       _.-~~~~~~~~~-.                     |
|                 __.'              ~.   .~              `.__                 |
|               .'//                  \./                  \\`.               |
|             .'//                     |                     \\`.             |
|           .'// .-~"""""""~~~~-._     |     _,-~~~~"""""""~-. \\`.           |
|         .'//.-"                 `-.  |  .-'                 "-.\\`.         |
|       .'//______.============-..   \ | /   ..-============.______\\`.       |
|     .'______________________________\|/______________________________`.     |
|                                                                             |
.          I M P E R I A L N Y  P R Z E W O D N I K  J E Z Y K O W Y          .
.                                                                             .
    
               DLA POCZATKUJACYCH I ZAAWANSOWANYCH PODROZNIKOW
               
                             O D S L O N A   I I
                             
       Jezyka Staroswiatowego Prowincjonalne Odmiany oraz Jezyki Rasowe      
     
   
     We wspolnej mowie Starego Swiata rozrozniamy kilka dialektow  charak-
     terystycznych dla konkretnych krain i tak zapoznaj sie  Czytelniku  z
     ponizszym opisaniem krain Starego Swiata. Jesli poszukujesz  wiadomo-
     sci o Reikspielu  siegnij  tedy  po  przedostatni,  archiwalny  numer 
     Periodicusa.

                    JEZYK STAROSWIATOWY - DIALEKT KLASYCZNY
     To akademicka odmiana jezyka i jest rzadko uzywana glownie w  formal-
     nych pismach i uniwersytetach. Jezykiem tym poslugiwano sie w  Imper-
     ium Remeanskim i swoje korzenie maja w nim jezyki tileanski  i  esta-
     lijski, ktore pierwotnie byly wlasnie dialektami klasycznego. Obecnie
     mozna go napotkac jeszcze w formie sentencji, na ten przyklad w Szko-
     le Walki w Nuln na drodze na tamtejsza arene.   

                    JEZYK STAROSWIATOWY - DIALEKT ALBIONSKI
     Dialektem tym posluguja sie mieszkancy mglistej wyspy Albion i wiaza-
     ny jest z Tajemna odmiana Eltharin, jezyka elfow, ktory zostal dosto-
     sowany do ludzkiej wymowy. Albion lezy pomiedzy Morzem Szponow, a Mo-
     rzem Srodkowym i sklada sie tak naprawde z trzech wysp i  wydaje  sie
     byc wyjatkowo dzika kraina czesto okryta mgla, o lecie krotkim i dlu-
     gich, surowych zimach. Mowi sie, ze zyja tu smoki oraz rosna wyjatko-
     we deby, ktorych drewno jest niezwykle twarde i wytrzymale.

                    JEZYK STAROSWIATOWY - DIALEKT ARABSKI
     Odmiana tego jezyka wywodzi sie z dialektow plemion nomadycznych oraz
     starozytnego Nehekharnu - jezyka obiecnie uzwyanego przez nektomantow
     ale znany jest tez fakt mieszania sie Arabii  i  Estalii.  Arabia  to
     kraina sucha i goraca, wyjatkow uboga w wode i  roslinnosc.  Polozona
     jest na Polwyspie Arabskim. Mieszkancy maja ciemniejsza skore niz  ci
     z Tilei czy Estalii i zdaja sie gleboko wierzyc w  przeznaczenie  sa-
     dzac, ze wszelkie wydarzenia zdarzaja sie bo tak zostalo im  przezna-
     czone.             
  
                    JEZYK STAROSWIATOWY - DIALEKT BRETONSKI
     Odmiana wywodzi sie z mowy plemiennej jezdzcow  barbarzynskich,  kto-
     rzy osiedlili sie na terenie Bretonii ponad dwa tysiace lat temu.
     Z czasem jezyk ewoluowal w zwiazku z wplywem nan  slow  estalisjkich,
     tileanskich i przede wszystkim Eltharin. Kraina lezy pomiedzy  Gorami
     Szarymi a Wielkim Oceanem i liczona jest jako druga ludzka  potega  w
     Starym Swiecie oparta na rycerstwie, Kodeksie Rycerskim i Kulcie Pani
     Jeziora. Ciekowstka niechaj dla Ciebie Czytelniku bedzie, ze to  wla-
     snie w Bretonii, w miescie L'Anguille dawniej  elfim  Tor  Alessi,  o
     ktore to miasto potykali sie elfy i krasnoludy w Wojnie Starozytnych,
     zwanej tez Wojna o Zemste przez krasnoludy czy  Wojna o  Brode  przez
     elfy znajduje sie najwyzszy budynek w Starym Swiecie - latarnia  mor-
     ska zbudowana przez elfy.

                    JEZYK STAROSWIATOWY - DIALEKT ESTALIJSKI
     Oryginalnie to dialekt jezyka klasycznego, ktory zmienial sie wraz  z
     uplywem czasu pod wplywem estalisjkiego, tileanskiego jak tez breton-
     skiego i arabskiego wplywu. Sama Estalia to ciepla, sloneczna  kraina
     lezaca na poludnie od Bretonii ustrojem przypominajaca Ksiestwa  Gra-
     niczne, czyli sklada  sie z malych panstewek  zapamietale  oddajacych
     sie walkom miedzy  soba.  Estalijczycy  to  popedliwe  istoty,  ktore
     twierdza ponadto, ze byli pierwszymi ludzmi, ktorzy osiedlili  sie  w
     Starym Swiecie. Twierdzenie to jednak nie znajduje popularnosci  poza
     sama Estalia. Estalijczyka bardzo latwo obrazic biorac go za  Tilean-
     czyka i w takim wypadku wyjatkowo latwo siegaja po bron, by ubic kaz-
     dego, kto takie porownanie czyni.
     
                    JEZYK STAROSWIATOWY - DIALEKT KISLEVSKI
     Kislevski, zwany tez  slowianskim  ewoluowal  z  plemiennych  jezykow
     Gospodarow, Ungoli i Ropsmennow ale zawiera tez  zapozyczenia z  nor-
     skiego i Mrocznej Mowy. Kislev to kraina rzadzona przez carow  i  za-
     mieszkiwana  jest glownie przez prostych kmieci, mieszczan  i szlach-
     te. Obecnie rzadzona jest przez potezna caryce Katarzyne,  zwana  tez
     Krolowa Lodu. Czytelnika moze  zainteresowac,  ze  wojska  kislevskie
     maja w swoim skladzie niezwykly rodzaj  kawalerii,  zwanej  Jezdzcami
     Smierci - Husarzami. W dniu poboru gola  oni  za  pomoca kopii  swoja
     glowe na lyso, pozostawiajac  jedynie  kosmyk  na  czubku  glowy oraz
     wasy. Podczas walki nosza pancerz zlocisty i mocuja do plecow  dwyme-
     trowe skrzydla wykonane z drewna.
                    
                    JEZYK STAROSWIATOWY - DIALEKT NORSKI
     Odmiana ta uzywana jest w poludniowej Norsce i zawiera w  sobie  mie-
     szanine slow z Mrocznej Mowy i Khazalidu. Norska lezy na polwyspie na
     polnocnym zachodzie od Kislevu i obejmuje  teren  gorzysty,  otoczony
     morzami i targany lodowatymi wichrami i srogimi zimami. Dzikie ziemie
     zamieszkuja przerazajacy w aparycji ale tez i zachowaniu barbarzyncy.
     Wiekszosc mieszkancow Norski posiada blond lub  rude  wlosy  i  jasna
     karnacje. Slawni sa ze swoich wypraw  pirackich,  glownie  na  tereny
     polnocnej Bretonii oraz tez licznych rajdow po  Morzach  swiata.  Ich
     langskipy widywane byly nawet na Ulthuanie, wyspie wysokich  elfow  i
     Albionie. Spoleczenstwo Norski dzieli sie na kilka  wielkich  plemion
     zyjacych wokol twardego kodeksu i  surowej  wiary  oscylujacej  wokol 
     pojec czy moze raczej wartosci: wojny, pozadania, rozkladu i nadziei.
         
                    JEZYK STAROSWIATOWY - DIALEKT TILEANSKI
     Wywodzi sie bezposrednio z jezyka Klasycznego i dzieli  wiele  wspol-
     nych slow z estalisjkim.  Ponadto  w  spolecznosci  tileanskiej  jego
     poszczegolne regionalne dialekty sa traktowane jako wyznaczniki pozy-
     cji spolecznej. Tilea to faktycznie wspolne  miano  okreslajace  nie-
     wielkie i do tego autonomiczne panstewka rozlozone na wybrzezach  Mo-
     rza Tileanskiego. Od polnocy ograniczaja je Gory Irrana,  od  wschodu
     Apuccini i Abasko na zachodzie zas na morzu toczy sie wieczna walka o
     dominacje pomiedzy Tilea, Estalia a Arabia. Kraina  slynie ze  swoich
     produktow rolnych ale takze wojsk najemnych, w ktorych sluza nie tyl-
     ko ludzie ale tez krasnoludy, wysokie elfy i ogry.   
    
                                  ELTHARIN
     Melodyjny jezykow elfow,  ktorego  zlozonosc  sprawila, ze  niewielki
     mial wplwy na jezyki istot o nie elfim umysle. Wraz z podzialem wsrod
     elfow rowniez jezyk ulegl zmianie i znany jest  w  trzech  odmianach,
     najczystszej, uzywanej przez Asur, elfy z Ulthuanu,  -  Tar-Eltharin,
     Fan-Eltharin dialekcie Asrai, czyli Lesnych Elfow ze Starego  Swiata 
     jak tez Drukh-Elharin zwany tez Druhir i uzywany przez  Mroczne Elfy.
     Grupa jezykowa bazuje na, najprosciej mowiac,  glownych,  centralnych
     koncepcjach, abstraktach reprezentowanych  przez  slowa  zwane  Asai.
     Asai, czyli owe koncepcje ogolne zapisywane sa w formie  Asun,  glow-
     nych run. Dodatkowo, uzupelniajaco  niejako  funkcjone  zestaw  slow,
     konceptow pomniejszych zwanych Onai, ktorych celem jest  precyzowanie
     jak tez nadawanie znaczen abstraktom glownym. O ile  Wysokie  Elfy  z
     Ulthuanu czy Druchii zapisuja slowa, to ciezko  o  pergaminy  spisane 
     przez Lesne Elfy. Niezmiennie jednak manuskrypty elfie zdaja sie  byc
     gaszczem zlewajacych sie i przenikajacych wzajemnie  run,  ktore  dla
     kazdego poza elfem staja sie niezmiernie trudne do odczytania,  a  co
     za tym idzie prawdziwego zrozumienia. O ile Tar-Eltharin mozna  usly-
     szec czesto po swiecie, nawet w Elthin Arvan, czyli elfim  okresleniu 
     na Stary Swiat to Fan-Eltharin jest  rzadkoscia.  Drukh-Eltharin  zas
     niechaj bedzie mowa, ktorej Czytelniku lepiej bys nie  slyszal,  gdyz
     elfy nia wladajace niosa swiatu tylko cierpienie i bol.
                              
                    JEZYK STAROSWIATOWY - DIALEKT HALFLINSKI
     To szybka, nieco belkotliwa w brzmieniu  odmiana  reikspielu uzywana
     przez halflingi w Krainie Zgromadzenia.  Uwazana jest  przez znawcow
     za osobny jezyk, nie zas za dialekt Reikspielu. Jezykiem  tym poslu-
     guja sie halflingi zamieszukujac Kraine Zgromadzenia, zwana oficjal-
     nie Wielkim Ksiestwem Krainy Zgromadzenia z wlasnym  elektorem. Sym-
     bolem Krainy jest Walczacy Kogucik zas barwy to czerwony  i zielony.
     Dawniej Kraina byla czescia Stirlandu, zostala z  niego  jednak  wy-
     dzielona edyktem imperialnym w ramach zaslug dla imperialnej kuchni.
     
                                  KHAZALID
     To jezyk krasnoludow, czy raczej Dawi, siegajac po slowa z  Khazalidu,
     Starego Swiata. To starozytny jezyk, ktory  wedle  slow  uczonych nie
     zmienil sie od tysiecy lat. Ludzie mowia o nim po  prostu  "tajny je-
     zyk krasnoludow" gdyz rzadko mozna brzmienie tej mowy  uslyszec  poza
     twierdzami krasnoludzkimi krolestwa Karaz Ankor zwanego tez Wiecznym.
     Khazalid w formie pisanej to spisany runami skomplikowany zestaw  oz-
     naczen zwany Klinkarhun, co tlumaczyc mozna dostlownie jako runy dlu-
     ta. Najbardziej oficjalne runy zwane sa Starymi Runami  albo Aldrhun.
     Musisz wiedziec Czytelniku,ze ksztalt i wyglad run krasnoludzkich po-
     chodzi bezposrednio od materialu, w ktorym kransoludy zapisuja  swoje
     slowa - czyli kamienia czy metalu. O  wiele  latwiej  bowiem  kreslic
     jest w tak twardym materialnie linie proste nizli zawijasy.  Zastano-
     wiec tez Cie winno w tym przypadku  to,  czy  krasnoludy  wartosc  do
     slow zapisanych inaczej jakas przywiazuja czy tez nie. Mowi  sie,  ze
     wojna pomiedzy elfami a krasnoludami, zwana przez ludzi Wojna  Staro-
     zytnych miala jakis zwiazek z tym,  ze  traktaty  elfio-krasnoludzkie
     spisane byly na papierze nie zas w kamieniu czy stali. 

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                 Ysar                              (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o
 

> przeczytaj strone 7
Zatytulowano: Podrywanie kobiet (Wedlug Was) I

o-----------------------------------------------------------------------------o
|       ,.d88b..                                                  8888888     |
|      d8P~''~Y8b                                                   ,d888     |
|     .8P      Y8.         J A K   P O D E R W A C                ,d8P~88     |
|     |8|      |8|                                       ,.d88b.,88P'  88     |
|     .8b      d8.                   K O B I E T E !    d8P~''~Y8b~           |
|      Y8b.__,d8P                                      .8P      Y8.           |
|       `~Y88P"^                      (wedlug Was)     |8|      |8|           |
|          88                                          .8b      d8.           |
|      |88888888|                                       Y8b.__,d8P            |
.          88                                            '~Y88P"^             .
.          88                                                                 .
                                                                   CZESC 1 


     Drodzy Czytelnicy!

     Zagadnienie, z ktorym tym razem  przyszlo nam sie zmagac -  Redaktorce
     Tunie i mnie, czyli Giannie - nalezy do niezwykle trudnych. Od zarania
     dziejow,  wielcy  uczeni  probowali  odpowiedziec  na  to   niemozliwe
     pytanie:  czego pragna  kobiety?  Na szczescie  od tego  wlasnie  jest
     Periodicus, by rozwiazywac  problemy, ktore  filozofom spedzaja sen  z
     powiek.
     
     Wpierw jednak dowiecie sie, ile w tym temacie wiedza mezczyzni, a  ich
     pomysly na zdobycie niewiescich serc  beda poddane wnikliwej  analizie
     Tuny, ktora przeciez  jako przedstawicielka  plci pieknej i  w dodatku
     metodycznie naukowej  rasy gnomow ma do tego  zadania  ponadprzecietne
     kwalifikacje. Tuno, pioro nalezy do ciebie!

          ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

     Ja oczywiscie rowniez witam naszych Czytelnikow, ktorzy, mam nadzieje,
     nie moga  nie czytac  naszego dzisiejszego  artykulu  bez  wypiekow na
     twarzach,  gdyz  przeciez  juz  z  poprzedniego   wydania  Periodicusa
     dowiedzieli sie, ze dzis bedzie o... no wlasnie: podrywanie dziewczyn,
     dyscyplinie starej jak swiat, nie slabnacej na popularnosci i z kazdym
     pokoleniem  zawodnikow  i  zawodniczek  wszystkich  ras  odnotowujacej
     nieustajacy rozwoj.

     Tradycjnie i jak zwykle wypowiedzi ankietowanych, odslaniajacych przed
     nami  rady,  sposoby,  sztuczki  i teorie,  jest nawet  jedna recepta.
     Czytajcie  wiec  i  sie  przekonajcie  jak  za  sprawe  zabieraja  sie
     zawodnicy wszelki ras, to jest Panowie:

                                         (1)

     Nasz ankietowany: czlowiek, mezczyzna, wiek: "wzglednie mlody, prawie
                                              stary mezczyzna"

     -----------------------------------------------------------------------
     Bedac bezinteresownym.
     -----------------------------------------------------------------------

     Razem  z partnerka mozecie  zostac  obsypani  przyjaciolmi,  kolegami i
     dobrymi  znajomymi - byc moze  nawet prawdziwymi.  W kazdym razie kto o
     tak oczywistej sprawie jeszcze pamietal? Czytamy dalej!

                                         (2)

     Nasz ankietowany: czlowiek, mezczyzna, wiek: "czyj?"

     -----------------------------------------------------------------------
     Jest taki pewien gnom,  ktoremu jak  sie zaplaci dobrze, to  przyrzadzi
     dobra miksture -  to jest klucz!  Pozniej juz tylko  wystarczy  zapytac
     'Przepraszam bardzo, czy Tobie tez ta chusteczka pachnie chloroformem?'
     Bardzo wysoka skutecznosc.
     -----------------------------------------------------------------------

     Kierowniczka   Wydzialu  Alchemii   i  Swiatopoznawstwa  Stowarzyszenia
     Gnomich Wynalazcow  jest Inzynier Felie. Moze tego  nie przeczyta, wiec
     gdy juz bedziecie pisac, nie dodawajcie zaskoczonej nagla popularnoscia
     Kolezance skad macie namiary, dobrze? Aha, no i nie dziwcie sie odmowom
     na Wasze zamowienia...

                                         (3)

     Nasz ankietowany: krasnolud, mezczyzna, wiek: "miedzy mlody a sredni"

     -----------------------------------------------------------------------
     Nie ma  najlepszego  sposobu, gdyz  sposobow jest  tyle, ile kobiet  na
     swiecie, a w zasadzie "sposob" to  tez nie do konca trafne  okreslenie,
     uwazam...  Krotka  to   odpowiedz,  ktora  moznaby  rozwinac  na  tylez
     roznorakich  sposobow  i  wcale nie  zglebic  ani o  krok  tego  wprost
     niewyczerpanego  tematu  zauroczenia kobiety,  gdyz to  nie  zwyciestwo
     mezczyzny nad  nia, lecz  akceptacja z jej  strony decyduje  o  ulotnym
     sukcesie w tym odwiecznym przyslowiowym pojedynku.
     -----------------------------------------------------------------------

     Albo zostalo to przepisane ze spiewnika z Wydzialu Poezji i Truwerstwa,
     Uniwersytetu Oxenfurckiego, lub po prostu jeszcze sie tam nie znalazlo.
     Redakcja glosuje za przyjeciem ankietowanego na studia!

                                         (4)

     Nasz ankietowany: krasnolud, mezczyzna, wiek: "taki stary, ze
                                                zapomnialem jak sie podrywa"

     -----------------------------------------------------------------------
     Nie znam sie na tym...  jedyne wyjscie, jakie widze, to byc soba.  Moze
     sto nas ominie, ale ta sto pierwsza jak zwroci na nas uwage, to znaczy,
     ze nas chce takiego jakimi jestesmy, a to wazne.
     -----------------------------------------------------------------------

     Najwyrazniej  z podrywaniem jak  z oddychaniem,  nie trzeba  pamietac o
     szczegolach. Niech statystyka bedzie Wam laskawa!

                                         (5)

     Nasz ankietowany: polelf, mezczyzna, wiek: okolo 35 lat

     -----------------------------------------------------------------------
     Nie  ma jednego  najlepszego  sposobu ani  jednej  najlepszej  kobiety.
     Kazda jest inna i mysle, ze to zbyt  indywidualna rzecz, aby  najlepsze
     sposoby zglebiac.
     -----------------------------------------------------------------------

     Ale  z drugiej strony  poddanie sie  i danie za  wygrana jest juz jakos
     wspolna opcja dla wszystkich zawodnikow.

                                         (6)

     Nasz ankietowany: polelf, mezczyzna, wiek: dojrzaly

     -----------------------------------------------------------------------
     W mojej ocenie najlepszy  sposob na zdobycie partnera plci zenskiej  to
     zgrabnie napisany wiersz  odczytywany w czasie  kolacji przy  tileanskm
     winie  przy  aleji  Nilfgaard  Imparecht  w  Nilfgaardzie.   Oczywiscie
     konieczna jest przy tym  wiedza na temat tego  co wybranka lubi,  jakie
     wino preferuje oraz czy aparycja partnera jest odpowiednia.
     -----------------------------------------------------------------------

     Nikt z Was sie do tego nie przyzna, ale ja wiem, ze w pierwszym odruchu
     zapamietaliscie powyzsze "na blache"!

                                         (7)

     Nasz ankietowany: elf, mezczyzna, wiek: trzy (chyba)

     -----------------------------------------------------------------------
     Zalezy jakiej  kobiety!  Ludzkiej...  gnomiej.. i tak  dalej. Bo  jesli
     mowimy o  krasnoludzkich  kobietach to nie  wiem... moze  pociagnac  za
     brode. Trudne pytanie... Wydaje mi  sie, ze wystarczy byc i trwac  przy
     boku powiedzmy upatrzonej kobiety. I duzo rozmawiac.
     -----------------------------------------------------------------------

     Artykul  o tym,  jak zarobic guza  z krasnoludzkiej broni dopiero przed
     nami, ale dobra podpowiedz w cenie jest zawsze...

                                         (8)

     Nasz ankietowany: elf, mezczyzna, "moj wiek to jakies troje ludzi"

     -----------------------------------------------------------------------
     Wymienilbym  zabranie  na  cwiczenia,  podarowanie  kolczykow, sukni  i
     spinek,  jak  zwyczajnie  dzieje  sie na  swiecie.  Ale to  sa  sposoby
     prozaiczne. Coz. Majac swoja pasje mozna juz wiele zdzialac, wcale  nie
     muszac   sie  zbytnio   starac.   Tylko   to  nie   moze   byc   zwykle
     zainteresowanie, a realna pasja zyciowa najlepiej. Gdzies wyczytalem  i
     po trosze sie z tym zgadzam, ze trzeba byc jak ogien, isc przed siebie.
     Jesli mezczyzna bedzie charakteryzowac sie zdecydowaniem i taka wlasnie
     pewnoscia siebie, to znajda sie takie, ktore pojda za nim na smierc. Do
     tej mieszanki dodajmy  odrobine zagadkowosci,  tajemniczosci.  Szczypta
     przekory i nieugietosci.
     -----------------------------------------------------------------------

     Piromania  matrymonialna?  Nie smiejcie sie,  to jest warte rozwazenia!
     A partnerek na cwiczeniach w sukni, kolczykach i spinkach po prostu nie
     brakuje.

                                         (9)

     Nasz ankietowany: niziolek, mezczyzna, wiek: 32

     -----------------------------------------------------------------------
     Uprzejmosc i prezenty.
     -----------------------------------------------------------------------

     Ktora z was czuje sie juz prawie kupiona? Przyznawajcie sie!

                                         (10)

     Nasz ankietowany: niziolek, mezczyzna, wiek: dojrzaly, niekoniecznie
                                                                   fizycznie

     -----------------------------------------------------------------------
     Wydaje mi sie,  ze swiezutko wypieczone, wciaz cieple, pachnace  malina
     ciasto  waniliowe, z  dodatkami  wszelakich  owocow  lesnych,  borowek,
     jezyn,  dostarczone  pod domek tej  jedynej, ukochanej,  w sam raz,  by
     skosztowac do  filizanki porannej  herbatki... Tak,  to chyba to,  moja
     odpowiedz to: ciasto malinowe.
     -----------------------------------------------------------------------

     Moglabym  napisac,  ze  dziala to  rowniez  z potrawami  i architektura
     mieszkalnicza wlasciwa dla  pozostalych naszych ras, jednak przyznajcie
     sami, zglodnieliscie niezaleznie od tego kim jestescie, prawda?

                                         (11)

     Nasz ankietowany: halfling, mezczyzna, wiek: "siem dziesiatek i dwa"

     -----------------------------------------------------------------------
     Wynajmujesz trolla,  on jest taki silny wiec nie ma zadnych problemow z
     poderwaniem nawet duzych gabarytow!
     -----------------------------------------------------------------------

     ...a co poderwie to jego!

                                         (12)

     Nasz ankietowany: gnom, mezczyzna, wiek: cztery dziesiatki lat

     -----------------------------------------------------------------------
     Pozwoli Pani, ze zademonstruje?
      (Ankietowany bezskutecznie probuje wziac Redaktor Gianne...
       Ankietowany sapie
       Ankietowany bezskutecznie probuje wziac Redaktor Gianne...)
     Nie, Pani sie nie da poderwac. To byl wlasnie moj sposob.
     -----------------------------------------------------------------------

     Widac, ze nikt jednak nie czyta zawoalowanych reklam gnomich lewarkow z
     poprzedniego wydania (pneumatycznych i hydraulicznych)...

                                         (13)

     Nasz ankietowany: gnom, mezczyzna, wiek: "sporo lat minelo, sam nawet
                                                              nie pamietam."

     -----------------------------------------------------------------------
     Jakis wymyslny,  choc niekoniecznie drogi podarek, moze wspolny  spacer
     po jakiejs malowniczej okolicy, a moze jakas wlasnorecznie przyrzadzona
     potrawa...  na  ten  przyklad  rybka.  Wiecej  zalezy  od   konkretnego
     przypadku pacjentki.
     -----------------------------------------------------------------------

     Przeprowadzajcie rozpoznanie, zwolajcie konsylium, postawicie diagnoze,
     wypisujcie recepty  i cieszcie sie  powodzeniem u dziewczat! No dobrze,
     na powaznie, dopisujemy do dobrych rad.

                                         (14)

     Nasz ankietowany: ogr, mezczyzna, wiek: mlody

     -----------------------------------------------------------------------
     Czeba miec  duzom pale i one same sie schodzom. A jak sie niom  jeszcze
     dobrze macha to juz w ogole. Dlatego moj ma wsystkie laski hehe.
     -----------------------------------------------------------------------

     Mozna  rowniez  probowac  z mieczami  i toporami,  natomiast sztyletami
     prawdopodobnie mozecie jednak nie zaimponowac...

                                         (15)

     Nasz ankietowany: ogr, mezczyzna, wiek: "muoda moja, choc mundla i
                                                                    piemkna"

     -----------------------------------------------------------------------
     Moja sjem  nie sna na  takich splafach sa fiela,  dosfiatcenia nie  ma.
     Ale moja by  fpielf saplosila  takom  muotkiem, najlepij  takim do  obu
     lapow, do sfojej jaskini. Posnij moja by sniosla fielkom gole salcia  i
     pokasala, se mose tyle  seslec. Jak by sjem jej  spotopalo, to by  moja
     sablala jom  f miejsce,  dzie  najlepse  salcie  moja stopyfa  i  bysmy
     slopili fielkom ucte.
     -----------------------------------------------------------------------

     Romantycznie, z  gestem, bez chloroformu, a i mlot wiekszy od sztyletu,
     w dodatku dwureczny. Idzmy dalej!

                                         (16)

     Nasz ank...

     A jednak nie, Wasze nadeslane  mi przez Kolezanke Gianne wypowiedzi juz
     sie skonczyly.  Z niedowierzaniem przegladam je raz jeszcze, ale... nie
     moze byc inaczej, nikt  nie wspomnial  o mithrylu, zlocie i zasypywaniu
     swojej  bogdanki  kamieniami szlachetnymi.  Czyzbyscie  wierzyli, ze na
     nastepnej stronie Wasze obecne i przyszle przyjaciolki, kochanki i zony
     rowniez o tym zapomnialy? Przekonajmy sie!

   ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 8

Zatytulowano: Podrywanie kobiet (Wedlug Was) II

o-----------------------------------------------------------------------------o
|       ,.d88b..                                                  8888888     |
|      d8P~''~Y8b                                                   ,d888     |
|     .8P      Y8.         J A K   P O D E R W A C                ,d8P~88     |
|     |8|      |8|                                       ,.d88b.,88P'  88     |
|     .8b      d8.                   K O B I E T E !    d8P~''~Y8b~           |
|      Y8b.__,d8P                                      .8P      Y8.           |
|       `~Y88P"^                      (wedlug Was)     |8|      |8|           |
|          88                                          .8b      d8.           |
|      |88888888|                                       Y8b.__,d8P            |
.          88                                            '~Y88P"^             .
.          88                                                                 .
                                                                   CZESC 2

     Tradycyjnie  odslaniamy arkusz  z prawidlowymi odpowiedziami - w kazdym
     razie   prawidlowymi   wedlug   wynalezionych   przez  Redaktor  Gianne
     respondentek.  I coz moge dodac - czytajcie  Panowie i  stosujcie, a Wy
     drogie Panie  nie wyrzucajcie niniejszego Periodicusa  po przeczytaniu,
     zebyscie nie byly  pozniej  zaskoczone, gdy  zawiedziony Waszym brakiem
     zainteresowania  amant bedzie  zlorzeczyc "A w  Periodicusie pisali, ze
     to na Ciebie podziala..."

     A'propos, czy rzeczywiscie?  Mamy nadzieje  w kazdym  razie, ze obydwie
     plcie w ponizszym znajda cos dla siebie!

                                         (1)

     Nasza ankietowana: czlowiek, kobieta, lat: 21

     -----------------------------------------------------------------------
     Moje  romantyczne  doswiadczenia z mezczyznami  nigdy nie konczyly  sie
     dobrze. Uswiadomilam  sobie jednak,  ze mezczyznie,  ktory gotow  bylby
     wtracic sie do jakiejs walki i zaslonic mnie wlasna piersia, musialabym
     dac szanse. Zatem to jest odpowiedz: najlepszym sposobem na  poderwanie
     kobiety  moim  zdaniem   jest  pokazanie,  ze   jest  sie  gotowym   na
     poswiecenie.
     -----------------------------------------------------------------------


     To  tylko  jedno  kryterium,  drodzy  Panowie.  Korzystajcie  z niskich
     wymagan!

                                         (2)

     Nasza ankietowana: czlowiek, kobieta, lat: "na osiemnasta wiosne
                                                                   mi idzie"

     -----------------------------------------------------------------------
     Najlepszy to  taki, co  jest skuteczny. Kwiaty  jakie... cieple  slowo.
     Albo nie. Nie  moge byc zbyt  wymagajaca.  Bez kwiatow.  Nie musza  byc
     kwiaty,  ale  cieple  slowo.  I  zeby  sodomita  nie byl  i  elfow  nie
     kochal...
     -----------------------------------------------------------------------

     Wraz  z wiekiem  Waszych  wybranek  obnizaja sie  wymagania, jednak nie
     dajcie sie  omamic, wiek  bedzie  stopniowo  wzrastac.  Punktujcie poki
     mozecie!

                                         (3)

     Nasza ankietowana: krasnolud, kobieta, lat: mloda

     -----------------------------------------------------------------------
     Nie wiem, ile wiesz o khazadach, ale nas krasnoludki sie nie  podrywa,
     chociaz probowac pewnie mozna sprobowac. Do tej pory nieskuteczne proby
     wlaczaly  zasypywanie  prezentami,  dbanie  o  kazda   niewypowiedziana
     potrzebe,  dokladano  staran  bym  miala  najlepsze  dostepne  elementy
     ekwipunku, a liczby bransolet, kolczykow czy innej bizuterii nie sposob
     mi zliczyc. Kazdy komplement jest dobrze przyjmowany acz samymi slowami
     nic nie sie nie zdziala. Wiele by bylo trzeba bym spojrzala przychylnym
     okiem  na tego, kto sie stara. Ja jestem  jedna, a panow sa  dziesiatki
     jak nie setki. Nikogo bez dobrej reputy, wychowania i obrotnosci  jak i
     perspektyw na przyszlosc nie uznam  za godnego adoratora, choc nie wiem
     jakby  sie staral.  A kogos, kto niesmacznym  zartem sie do mnie zwroci
     egzystowac  dla mnie przestanie.  Rada dla panow?  Niech  doloza staran
     do rozwoju  naszej spolecznosci i moze pewnego dnia Starszyzna  uzna go
     za kogos wartego uwagi.
     -----------------------------------------------------------------------

     Innymi slowy, podrywanie na skale spolecznosciowa!

                                         (4)

     Nasza ankietowana: polelf, kobieta, lat: mloda

     -----------------------------------------------------------------------
     Nie  ma nic  lepszego  od dozy  przygody o  poranku,  wiec  polecilabym
     spotkanie w gorach nieopodal jaskini ziejacej polaczeniem chlodu i dnia
     po  zmroku.  Idealne  miejsce   na  romantyczne  starania.  Pod  koniec
     wycieczki, oswiadczylabym  przerazonym glosem  iz a) zgubilismy sie  b)
     olej sie skonczyl c) mam  atak  klaustrofobii,  dusze sie i umieram - i
     pozwolilabym  sie wykazac  dziewczynie.  Jestem  przekonana,  iz  kazda
     przedstawicielka  plci  pieknej  by  stanela  na  wysokosci  zadania  i
     poczulaby sie  dowartosciowana  uratowaniem dzentelmana  z opresji,  co
     powinno podwyzszyc jej  pozytywne odczucia do  owego jegomoscia.  Dzien
     zakonczylabym miska  rosolu, bo nie ma to jak  zaciesnianie  znajomosci
     romantycznej z kluskami na twarzy i szyji.
     -----------------------------------------------------------------------

     Bez watpienia kazdy z Was moze sprobowac! W najgorszym wypadku talerz z
     rosolem wyladuje Wam na glowie. Roznica w sumie niewielka...

                                         (5)

     Nasza ankietowana: polelf, kobieta, lat: 35

     -----------------------------------------------------------------------
     Nie dac  sie zgwalcic.  Udawac  niedostepnego  przez jakis czas. Nie za
     dlugo! Chodzenie w kilcie rowniez moze... przykuc uwage. Komplement nie
     zaszkodzi,  spojrzenie, usmiech. Ewentualnie  po prostu sie zachwycic i
     zaprosic na cos mocniejszego.
     -----------------------------------------------------------------------

     Jak to  nie pomoze, to chocbyscie chodzili w spodnicy, mozecie nie miec
     juz szans...

                                         (6)

     Nasza ankietowana: polelf, kobieta, lat: "swoj wiek licze iloscia
                               spotkan z Lesna Pania, a to duzo tego bedzie"

     -----------------------------------------------------------------------
     Duzo kwiatow  trzeba  takowym dawac,  to na  pewno.  Dbac  o taka  dame
     sehrca, z pewnoscia. A tak jak piehrwszy hraz sie taka kobiete,  ktohra
     wzbudza zaintehresowanie,  widzi,  to zaczac jakas  ciekawa hrozmowa  i
     moze zaphroponowac  przechadzke  jakowas.  Taki mezczyzna  to musi  byc
     phrawdziwym gentelmenem. Dwohrsko sie zachowywac wobec ukochanej.
     -----------------------------------------------------------------------

     Tak wiec wertujcie podreczniki savoir'vivre, kawalerowie!

                                         (7)

     Nasza ankietowana: elf, kobieta, lat: niecale dwadziescia wiosen

     -----------------------------------------------------------------------
     Tak poderwac zeby ja posiasc czy na  dluzej?  Aby ja posiasc  wystarczy
     rozmowa na tyle dluga, aby poznac  jej wrazliwe punkty. Na tyle  czula,
     by sie nie  zorientowala  i na tyle  sprzyjace  okolicznosci,  by  bylo
     wystarczajaco milo, by  sie rozluznila. Kiedy  juz poznamy owe  punkty,
     wiemy czego  ona  pragnie.  Nalezy wiec  dac jej  to, czego  pragnie  a
     otrzymujemy to czego pragniemy my.
     -----------------------------------------------------------------------

     Elfia respondentka, krasnoludzka logika i gnomia wykladnia.

                                         (8)

     Nasza ankietowana: elf, kobieta, lat: "przestalam liczyc po pierwszych
                                                                  czterystu"

     -----------------------------------------------------------------------
     Wydaje mi sie, ze trzeba  byc odrobine... Ja wiem?  Przebojowym? Miec w
     sobie charyzme,  ktora potrafi  skruszyc lod na  najzimniejszym  sercu.
     Nikt nie lubi nudnych osob. Wszystko tez zalezy od konkretnej  kobiety,
     jedna lubi roze, a druga scinac lby okolicznym pokrakom. Ale  rozumiem,
     ze pytanie bylo o konkrety... W sumie to nie wiem, nigdy nie podrywalam
     kobiety. Ale jesli juz bym miala podrywac to chyba probowalabym  gadki.
     Dobra gadka zawsze jest mile widziana. Oczywiscie przeplatana gestami i
     glebokimi spojrzeniami w oczy. Podobno  dziala. Kobiety lubia czuc  sie
     jak krolowe  i panie  zycia. Takie  zachowanie  mysle, ze  by je w  tym
     utwierdzilo.
     -----------------------------------------------------------------------

     A gadke i spogladanie sobie wzajemnie w oczy zawsze mozecie cwiczyc we
     wlasnym towarzystwie, panowie, w knajpach z piwem.

                                         (9)

     Nasza ankietowana: elf, kobieta, lat: mloda

     -----------------------------------------------------------------------
     Aby  mezczyzna  poderwal  kobiete,   musi  byc  dla  niej  wsparciem  i
     uzupelniac jej  braki. Bo  jezeli kobieta  bedzie chciala  przebywac  z
     mezczyzna sam na sam to uczucie zakwitnie samo. Jezeli mowimy o milosci
     szczegolnej. Co anonimowo moge powiedziec. Czasem wystarczy lampka wina
     i odrobina odwagi.
     -----------------------------------------------------------------------

     Komu z Was nie braknie odwagi, by kupic wino i w konsekwencji wspierac
     i uzupelniac braki, hm?

                                         (10)

     Nasza ankietowana: niziolek, kobieta, lat: (wymijajace westchnienie)

     -----------------------------------------------------------------------
     Na mnie  by moze podzialalo, acz niekoniecznie, jakby mi jakies sliczne
     miejsca pokazal,  najlepiej w gorach,  tylko takie co  ich nie znam.  I
     jeszcze musi miec koniecznie prowiant dobry, najgorzej tak isc gdzies z
     takim, a tu wieje, nie  ma co jesc, wszystkiego  sie odechciewa..  Ale,
     zeby nie bylo, zainteresowac najpierw, nie ze bierze pod pache i wiezie
     do lasu.
     -----------------------------------------------------------------------

     Przypuszczam,  ze nawet  po zainteresowaniu,  biorac swoja wybranke pod
     pache, mozecie przepasc.

                                         (11)

     Nasza ankietowana: halfling, kobieta, lat: 32

     -----------------------------------------------------------------------
     Widzi pani, my, halflingi  jestesmy  zdaje sie dosyc nietypowe pod  tym
     wzgledem. Jak juz pokochamy, to na  cale zycie. Wyboru wiec  dokonujemy
     ostroznie i uwaznie. A najlepszy sposob...? Taki uniewersalny to  tylko
     w zarysach, bo przeciez do kazdego  trzeba  podejsc  indywidualnie. Ale
     okazywanie  atencji  tej wybrance, przy  kazdej okazji, dbanie  o to by
     czula sie wyjatkowa, o to czy jej  czego nie potrzeba, czy nie brakuje,
     wydaje  sie  niezlym  sposobem,  na  pewno  na  zwrocenie  jej  uwagi.
     I pewnikiem spowoduje,  ze spojrzy ona  zyczliwie. A jak juz spojrzy na
     Ciebie  zyczliwie, to tylko  od Ciebie zalezy, czy ta zyczliwosc zmieni
     sie  w gorace  i trwale uczucie. Bo o takim tylko, jako halflinka pisac
     moge. Zaden "podryw" na chwile, na troche, nie wchodzi w ogole w gre.
     Jak sie  tak rozmienia  to co powinno  byc wyjatkowe, to nic  potem nie
     zostaje.  Musisz  wiec  otaczac  opieka  ta  swoja  wybranke,  byc  jej
     towarzyszem najblizszym i wiernym  w kazdym dniu, wspierac i  pomagac i
     kochac po  prostu. A ona odplaci  Ci tym samym, dbajac o Ciebie i wasze
     potomstwo.
     -----------------------------------------------------------------------

     Przyznajcie sami, ze najlepsze i najdokladniejsze przepisy zawsze
     podaja halflinki!

                                         (12)

     Nasza ankietowana: halfling, kobieta, lat: "tyle ile tluszczu
                                           w smietanie co by ja dobrze ubic"

     -----------------------------------------------------------------------
     Otoz,  zeby poderwac  plec piekna,  wystarczy zmywac  po obiedzie!  Ale
     mile widziane takze  cukierki,  kwiatki, karmelki,  rozne mile slowa  i
     jakby sie znalazly orzechy w czekoladzie to tez nie zawadzi.
     -----------------------------------------------------------------------

     Za jeszcze wiecej orzechow w czekoladzie mozecie jednak nie kupic sobie
     zwolnienia ze zmywania...

                                         (13)

     Nasza ankietowana: gnom, kobieta, lat: wiek nieznany

     -----------------------------------------------------------------------
     Moim zdaniem  najlepszy sposob na  poderwanie kobiety, to tak do  gory!
     Najlepiej przez jakiegos silnego pana ogra, na przyklad mnie kiedys tak
     pan ogr poderwal,  ze majtalam nogami  w powietrzu!  Wydaje mi sie,  ze
     bedzie to  najlepszy  sposob  na  poderwanie  czegokolwiek,  nie  tylko
     kobiet! Mozna tak rowniez poderwac:
      -kawalek drewna
      -ges
      -ksiazke
      -szczura
      -woreczek z ziolami
      -woreczek bez ziol
      -cielaka (jesli ktos jest niemozebnie silny)
      -sztylet
      -szkatulke (niewielka)
      -bochenek chleba
      -inny sztylet (taki zakrzywiony)
      -harabalde
      -pieczen
      -jajko kury
      -jajko nie kury
      -szyszke
      -kaczke
      -mala wiwerne. Tylko ostroznie!
      -kozie bobki
      -ser
     -----------------------------------------------------------------------

     Dzieki tak szerokiej gamie obiektow do poderwania juz nigdy nie
     bedziecie samotni, chocby nawet z kozimi bobkami...

                                         (14)

     Nasza ankietowana: ogr, kobieta, lat: 25

     -----------------------------------------------------------------------
     Nu to  ploste jest.  Tseba miec  pudelko. W pudelku  finno pyc  mniejse
     pudelko, a w nim jesce mniejse i tak  s pincet rasy. F tym  najmniejsym
     jest szkatulka, a w niej jesce worecek. Daje siem niespocianke  samicy.
     Ta otfiera jom dfa dni, a na sam koniec z worecka wyjmuje mys lub innom
     zabe. Nic bardziej nie podryfo baby f pofietse.
     -----------------------------------------------------------------------

     I nie tylko baby, jak sadze!

     I to  wszystkie  wypowiedzi, niestety!  No i  rzeczywiscie, ani slowa o
     mithrylach!  Czyzby moja babcia mylila sie, dajac mi w dziecinstwie swe
     zlote rady co do samcow?  Tak czy owak, tradycyjnie jednak mamy dla Was
     rzeczowe podsumowanie, pozwalajace spojrzec na temat calosciowo. Coz to
     za wnioski!  Tradycyjnie  nielatwo je  wyciagnac,  pozwolcie  wiec,  ze
     przynajmniej sprobuje.

     Jak napisalam  w artykule poswieconym podrywaniu mezczyzn, ludzie w tej
     materii sa wyjatkowo rozni, rowniez  gdy idzie o kobiety - poczawszy od
     bezinteresownosci, skonczywszy  na rzeczowych  metodach rodem z gnomich
     podrecznikow alchemii stosowanej.  Tymczasem wymagania kobiet sa jednak
     prostsze, ponizej zreszta zobaczycie zestawienie.

     O prostocie  podrywu wiedza doskonale  krasnoludy - przyznacie sami, ze
     obydwie plcie doskonale sie uzupelniaja. Co innego polelfy - wyglada na
     to, ze z  reguly  fantazyjnie  drapiezne  polelfki  maja do czynienia z
     prawdziwymi  romantykami. Prawdziwy  tygiel mieszanki ras, prawda? Badz
     co  badz elfki  podchodza  do tematu nieco  bardziej  enigmatycznie i z
     wyrafinowaniem, za to cenia sobie charyzme i przebojowosc, podczas  gdy
     elfy wydaja sie stawiac nie tylko na hojnosc, ale wlasnie skrytosc.

     Podczas  gdy niziolki pokazuja swa prawdziwa nature, o tyle halflingi w
     odpowiedzi  na tradycjonalistyczne  wymagania swoich partnerek wykazuja
     sie postepem i... wyslugiwaniem sie trollami. Pasuje to do gnomek - jak
     sie  jednak okazuje,  wsrod  nich panuje jednak moda  na ogry. Co na to
     same gnomy? Same gnomy przeprowadzaja testy na Kolezance Giannie - ufam
     osobiscie, ze nie wszystkie...

     Wiernoscia  swoim  idealom  imponuja  ogry - wielkie  bronie obuchowe i
     obzartosc to niezmiennie strzal w dziesiatke. Ogrzyce sa jednak o wiele
     bardziej wierne kobiecosci, drodzy Panowie - domagaja sie prezentow.

     Sami zreszta zobaczcie!
     

     ---------------------------------------------------------------------
                             PODRYWANIE KOBIET WEDLUG...
     ---------------------------------------------------------------------
       ...MEZCZYZN:

     - Jestescie bezinteresowni,
     - Stawiacie na chusteczki z chloroformem,

                                          ...KOBIET:

         - Jestescie gotowi na zaslanianie wlasna piersia, na poswiecenie,
                           - Nie jestescie sodomitami, nie kochacie elfow,

       ...KRASNOLUDOW:

     - Nie polega na zwyciestwie, ale na akceptacji partnerki,
     - Jestescie soba,

                                          ...KRASNOLUDEK:

      - Wykazujecie sie dobra reputa, wychowaniem, obrotnoscia i jestescie
                     zdaniem Starosty pozyteczni dla rozwoju spolecznosci,

       ...POLELFOW:

     - Nie ma najlepszego sposobu (ani, o zgrozo, najlepszych kobiet!),
     - Wiersze, kolacja, tileanskie wino w nilfgaardzkiej stolicy, a do
       tego wiecie co Ona lubi i macie odpowiednia aparycje,

                                          ...POLELFEK:

          - Zapraszacie do jaskini, gubicie sie, doznajecie klaustrofobii,
           dusicie sie, dajecie sie uratowac i wyjadacie kluski z rosolu z
                                                            twarzy i szyi,
        - Jestescie nieprzystepni i nie dajecie sie zgwalcic, nosicie kilt
                            i w zachwycie zapraszacie na cos mocniejszego,
            - Obdarowujecie Ja kwiatami, zabawiacie rozmowa i przechadzka, 
            jestescie prawdziwymi gentlemenami i dworsko sie zachowujecie,

       ...ELFOW:

     - Trwacie u jej boku,
     - Zabieracie na cwiczenia, obdarowujecie bizuteria i sukniami,
       jestescie jak ogien,
     - Zagadkowosc, tajemniczosc, szczypta przekory i nieugietosci,

                                          ...ELFEK:

       - Badacie w rozmowie jej slabe punkty, pragnienia i dajecie jej to,
                                                            czego pragnie,
                  - Jestescie przebojowi, z charyzma i stawiacie na gadke,
                  - Jestescie dla Niej wsparciem i uzupelniacie Jej braki,
                                            - Lampka wina i troche odwagi,

       ...NIZIOLKOW:

     - Uprzejmosc i prezenty,
     - Ciasto malinowe z dostawa do Jej domu w czasie porannej herbatki,

                                          ...NIZIOLEK:

                      - Pokazujecie sliczne miejsca (z prowiantem w rece),
                    - Interesujecie Ja czyms, nie bierzecie Jej pod pache,

       ...HALFLINGOW:

     - Wynajmujecie trolla,

                                          ...HALFLINEK:

         - Okazujecie Jej atencje i jestescie juz przy niej na cale zycie,
     - Przynosicie cukierki, kwiatki, karmelki, przede wszystkim orzechy w
                                                              czekoladzie,
                                                   - Zmywacie po obiedzie,

       ...GNOMOW:

     - Probujecie uniesc Kolezanke Redaktor Gianne,
     - Podarek, spacer, posilek,

                                          ...GNOMEK:

                                - Probuje Ja uniesc odpowiednio silny ogr,

       ...OGROW:

     - Macie i machacie duza palka,
     - Ogluszacie ja mlotem, imponujecie obzartoscia i spozywacie wspolna
       uczte,

                                          ...OGRZYC:

        - Wreczacie jej pol tysiaca pudeleczek, szkatulke, woreczek i mysz
                                                            lub inna zabe,

     ----------------------------------------------------------------------

     Nie wiem jak Wy, ale mysle, ze podrywanie mezczyzn jest jednak dziwnie
     latwiejsze  (porownajcie  sobie  z  artykulem  w  poprzednim  wydaniu,
     napiszcie jesli doslac  go Wam  ponownie poczta) - w kazdym  razie gdy
     dochodzi jednak  do usidlenia kobiety, nagrody  uchodzacej powszechnie
     za atrakcyjniejsza, cenniejsza i bardziej pozadana, metody drastycznie
     ulegaja  urozmaiceniu, pomysly  sa zdecydowanie finezyjne - byc moze z
     racji bycia sprytniejszym  nad konkurencja, jednak nie  przeszkadza to
     Wam  w nieustannym zachwycie  i dazeniu do rozwoju tej - przyznajcie -
     niezmiennie  ulubionej  dyscypliny  zycia.  Swiat  jest, jak  mniemam,
     wystarczajaco   pozytywnie   zakrecony,  a   my  sami  tak  rozni,  ze
     rzeczywiscie chyba  kazdy sposob,  jaki przyswieca  Waszemu polowaniu,
     nie pozostanie bezowocny - czego zycze Wam, wraz ze wspolnie spedzonym
     czasem u boku tej jednej, najwazniejszej osoby.

     A teraz zobaczcie sami, co napisala dla Was Kolezanka Gianna!
     Gianno?

          ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

     Dziekuje, Tuno! Juz po raz kolejny jestem pod wrazeniem zarowno  samej
     analizy, jak i  jej wynikow  - nikt chyba  nie spodziewal  sie az  tak
     fantazyjnych  odpowiedzi, jakie  zdarzylo mi sie  uslyszec i  zapisac.
     Niewatpliwie jestesmy  teraz madrzejsi  o ta zagmatwana  wiedze,  choc
     sadzac po  wypowiedziach  kilku  meskich  respondentow,  czasem  ogrom
     tematu moze srodze przytloczyc... Niemniej, nie zalamujcie sie, a  gdy
     wszelkie sposoby zawioda, moze wystarczy jednak byc soba? W koncu, jak
     mawia starotileanskie przyslowie: "Kazda potwora znajdzie amatora."

          ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                                   Opracowanie:

                  "Serce", czyli:                  "Rozum", czyli:
   ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)      Gianna 'Frasca' Villani              Tuna Loon - Naai      (o,o) .
|./)_)   - praca terenowa, ankietowanie       - analiza i komentarze     (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 9

Zatytulowano: Cial niebieskich obracanie - cz. I

o-----------------------------------------------------------------------------o
|               *    .  *               .                                     |
|                               '.   .  :  .   .'                             |
|   *    .  *       .        ._   '._.-'''-._.'   _.   .     *   .     *      |
|                              '-..'         '..-'                            |
|               *    .  *   --._ /.==.     .==.\ _.--   *    .  *             |
|                                /_ __\   /_ __\                              |
|           .     *        -----|`     ) (     `|-----   .             *      |
|                              _: \_) (\_/) (_/ _                             |
|   *    .  *       .       --'  \  '._.=._.'  /  '--   .         *           |
|                             _.-''.  '._.'  .''-._                           |
|          *    .  *         '    .''-.(_).-''.    '  *    .  *       .       |
|                               .'   '  :  '   '.                             |
|                   .     *        '    :   '                                 |
|                                       '  *   .        *       .       .     |
|   *    .  *                                                                 |
.                                                                             .
.                                                                             .
                 C I A L  N I E B I E S K I C H  O B R A C A N I E  

                  Wplyw i znaczenie na zycie oraz smierc wedlug
                  dwudziestu konstelacji patronackich rozpisane  
 
     Kazdemu urodzeniu wedle  wierzen  imperialnych  astrologow  i  Zakonu
     Wrozy towarzyszy swiatlo gwiazd. Kazde z istnien, sklada sie  z  pylu
     umarlych gwiazd, a  ich przeznaczenie  wskazuja  swiatla  tych  wciaz
     ozywionych. Dzien urodzin kazdego z nas powiazany  jest  z  ulozeniem
     niebianskich konstelacji wzgledem slonca, czyli ich obecnoscia w Domu
     Slonca. Ponizej znajdzie Szanowny  Czytelnik  rozpisanie  szczegolowe
     Znakow Gwiezdnych  aktualnemu  miesiacowi  patronujacych,  wrozby dla
     wszystkich  podlug wskazan nocnego nieba spisane, snow przewidywanych
     przedstawienie,  a   znaczenie   tychze   wyjasnione,  jak  i  porady
     szczegolowe  jakimi  kamieniami  i mocami  tychze  otaczac sie  wobec
     danych przekazow.

                  Czesc pierwsza, obejmujaca urodzonych pomiedzy
                             31 Vorhexen - 16 Nachgeheim


        *   *     WIELKI KRZYZ                   
         \ /      Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
          *       dla urodzonych pomiedzy 31 Vorhexen - 16 Nachhexen.
         / \      Znak Czystosci zlozonych z gwiazd przypominajacych krzyz
        *   *     cechuje tych, ktorzy szczyca sie  racjonalnym mysleniem,
                  podejmowaniem dobrych decyzji i rozjasniajacych wszelkie
     tajemnice  swiata.  Urodzeni  pod  jasnym  swiatlem  tej  konstelacji
     ujawniaja ukryte talenta ku rozwiazywaniu problemu i wydawaniu sadow.
     Draznia  ich  spekulacje,  intrygi  i niedopowiedzenia.  Sa wyjatkowo
     trzezwo  myslacy  i wrecz  odarci  z duchowej strony zycia, jakie sie
     przed nimi odbywa.

      \ | /   Spedz  wiecej  czasu  na lonie natury  -  przekonasz sie jak
      - * -   zbawienne  dla Ciebie okaze sie jej  ukojenie i radosc z jej
      / | \   darow.  Unikaj przez  najblizszy tydzien  morskich  podrozy. 
              Wysokie ryzyko, ze  w najblizszym czasie zawiedzie Cie Twoja
     zbroja (jesli posiadasz).

       ,':.   Udreczony  w snach sie czuc  mozesz Czytelniku, jednak Wroze
      : :  :  Morra  zalecaja  nieodmiennie,  by  w takim  przypadku przed 
       '.:'   snieniem   powietrza   swiezego   po   trzykroc  zaczerpnac.
              W  nadchodzacych  miesiacach  trafic sie  moze  wizja  senna
     tyczaca halek, czy innych halabard pojetych jako bron, jak i odzienie.
     Widzenie  takowej  halki  wiazac sie  bedzie  z wizyta, czy  to innym
     spotkaniem  waznym niezmiernie  i w skutkach brzemiennym, mozliwe, ze
     wrecz z klotnia z kims bliskim  albo falszywym. Podswiadomie tesknota
     palasz  bowiem, by naprawic  bledy dawniej  poczynione, kontrole  nad
     nimi  zachowac.  I tu wizja  rozdziela sie  na dwoje -  jesli  w swym
     widzeniu  halka nowa  bedzie tedy  pamietaj,  by wyzbyc sie  z siebie
     egoizmu,  ktory to  odpychac  towarzyszy  od Ciebie  moze.  Jesli zas
     halabarda widziana  bedzie  jako  zlamana  to znak,  ze  w swej walce
     napotkasz co prawda problemy, jednak dasz rade je z latwoscia obejsc.

      :    :  Tradycyjnie  jadeit,  kamien  laczacy  w sobie  moc  zycia i
       '.,'   energie  natury,  napelni Cie  witalnoscia  i poprawi jakosc
        <>     snu, staraj sie jednak, by ilosciowo nie zostal zdominowany
              przez krysztal gorski, dzialajacy  z reguly podobnie, jednak
     mogacy zaburzyc  harmonie ducha  i ciala.  Niezastapionym strozem snu
     jest takze chryzolit.  Niedoceniany zazwyczaj jaspis  wyzwoli w Tobie
     roztropnosc oraz zdolnosc do postrzegania oczekiwan i potrzeb innych.
     Unikaj  wplywu  akwamarynu  i cytrynu, ktore  napelnia Cie  odwaga do
     dzialania, jednak w kierunku niekoniecznie wlasciwym.

       *                   .     .  *                .     .  *           
        \                        .     .  *       .     .  *        *
         *
      * / *
      |/ *        SZNUR LIMNERA  
      *   \       Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
       \   *      dla urodzonych pomiedzy 17 Nachhexen - 4 Jahrdrung
        *         Znak  Precyzji  ukladajacy  sie  w  figure  lucznika  z
       / \        naciagnietym lukiem celujacego w gore. 
      *   *       Urodzonych pod jego wplywem cechuje umilowanie precyzji,
         / \      wszelkich zdolnosci artystycznych w rzemiosle. Sznur byl
        *   *     od zawsze symbolem inspiracji dla rekodzielnikow ale tez
                  perfekcji dla miecznikow i lucznikow oraz poetow.

      \ | /   Nadaktywny Mannslieb w Twoim znaku wzburzy Twa krew i uczyni
      - * -   sklonnym do uniesien, zmuszajac do trzymania nerwow na wodzy.
      / | \   Nie szukaj wyciszenia  na lonie  przyrody - tetno zycia bije
              inaczej, niz gniewu. Stan ten jednak, na podobienstwo burzy,
     minie szybko, zdaj sie  wiec na los, ktory niczym  dobry wiatr pchnie
     Cie  w koncu  na spokojne wody, do bezpiecznej przystani. Niezaleznie
     od tego  padniesz  zapewne  ofiara  czyjegos  bledu.  Staraj sie  byc
     wyrozumialy.

       ,':.   W snach  nawiedzac Cie  moga  zas Czytelniku  wizje magow  i
      : :  :  inszych magikow,  co  poteznym  jest  symbolem  ostrzezenia.
       '.:'   Bacz w dniach  nastepujacych po snach  takowych, bys sie nie
              dal zmylic i oszukac, czasem  nawet samemu sobie! Okazac sie
     bowiem moze,  ze Twe checi, choc  jasne, moga sie  zdac nieszczere  i
     innym  szkodzic. Jesli  w swym snie  sam bys  Czytelniku  widzial sie
     jako magik, tedy  pewien  badz, ze czekac Cie  w zyciu  beda  wielkie
     zmiany,  dochody i dobrobyt! Gdybys jednak wizje sztuczek uprawianych
     przez kogo  innego podziwial, tedy zwroc uwage, czys w swym pogladzie
     nie jest zbyt powierzchowny i czy nie warto by bylo spojrzec na swiat
     glebiej.  Zastanawiajacym  jest fakt, ze  napotkac Cie tez moga wizje
     senne   tyczace   rodzinnych   organizacji   przestepczych,   zwanych
     powszechnie mafiami. Gdybys sie owych  ROPow obawial, tedy swiadomosc
     Twa  boryka sie  z klopotami,  ktorych sie bez powodu obawiasz. Jesli
     sam zas bys w owej organizacji rodziennej  tkwil  i sie  udzielal, to
     wieszczy to nowe wyzwania, zlecenia i wymagajace acz satysfakcjonjace
     zadania do wykonania.

      :    :  W zaleznosci  od natury bedacej  tlem dla emocji,  mezczyzni
       '.,'   moga postawic na perle, kobiety na rubin, obie plcie rowniez
        <>    na  szafir.  Z kwarcem  przy  sobie,  zwlaszcza  niebieskim,
              napelnisz sie  rozeznaniem co  do relacji  z innymi.  Spinel
     natchnie  Cie  z  kolei  madroscia  rozpoznajaca  szczerosc  wlasnych
     intencji, pozwalajac wchodzic w roznorakie sytuacje w zgodzie ze soba.
     W kontaktach z innymi warto ci polecic ametyst i topaz - w harmonii ze
     soba oddziela  trzezwy osad  od naiwnosci, jednak  dopilnuj, by wsrod
     topazow nie znalazl sie zaden o zabarwieniu rozowym.

                *
               /
      *       *   WOL GNUTHUS
       \     /    Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
        *-*-*     dla urodzonych pomiedzy 5 Jahrdrung - 10 Pflugzeit
        |   |     Znak Lojalnosci zlozony z  gwiazd  ukladajacych  sie  na
        *---*     ksztalt biegajacego po niebieskich lakach wola.
        |    \    Chwile, w ktorych widoczny jest na niebie wieszcza czasy
        *     *   pokoju i stabilizacji.  Urodzeni pod znakiem Wola zwykle
        |\    |\  naleza  do  osob  niezwykle  oddanych  miejscu  swego
        * *   * * zamieszkania,  swoim  bliskim  oraz  wyznawanym  idealom.  
                  Imponuja sila swojego  spokoju, a cale zycie postrzegaja
                  jako pasmo honorowych obietnic oraz przysiag wiernosci.

      \ | /   Odnajdziesz cos  lub kogos dawnego  nie widzianego, jednakze
      - * -   radosc  z  tego  powodu  bedzie  ulotna  i  szybko  zostanie  
      / | \   zastapiona przez biezace zadania i obowiazki.  Wstrzymaj sie
              z zawieraniem znajomsci z osoba, ktora tak Ci sie podoba -
     Deiamol w ruchu wstecznym niemal gwarantuje wysokie ryzyko zblaznienia
     sie.

       ,':.   Gdybys Czytelniku dojrzal w snach oaze i posrod piaskow w nia
      : :  :  wjechal, tedy swiadom  badz, ze czekaja na Ciebie wypoczynek, 
       '.:'   podroz  wielce  z relaksem  zwiazana, ale tez  i zwrot  zlego  
              losu, na rzecz pozytywnych  zdarzen.  Opuszczanie sennej oazy
     jako i przebywanie  w niej  zwiastuje  przestroge  przed ciezka droga, 
     jaka to  Cie  czeka, jak i zbytniemu  poblazaniu  sobie podczas pracy.
     Snom towarzyszyc moga tez wizje roznorakie gruszki. Gruszka oznacza ni
     mniej   ni  wiecej   jak  wesele,   zapowiedz  szczesliwego   zwiazku,
     pogodnego przy tym i slodkiego. Niewazne przy tym czy bys we snie owoc
     ten ogladal, jadl, macal, piekl, spogladal jak wzrasta, potrzasal, czy
     tez cieszyl oko calym  wielkim  drzewem - pomyslnosc Cie  nie  opusci!
     No  chyba, ze gruszka by robacza byla... Bacz wtedy na podstepy niecne
     jakie ktos Ci na glowe spuscic probowac moze. 

      :    :  Oliwin,   trzymany   blisko   przy  sobie  i  schowany  przed
       '.,'   wzrokiem i wplywem otoczenia pomoze w  pozostalych kontaktach
        <>    z innymi, rowniez  nieznajomymi.  Jezeli poczucie zniewolenia
              wlasnymi slabosciami jest zbyt  przytlaczajace, wowczas piryt
     moze byc  bardzo  pomocny  w wyzwalaniu  sil   potrzebnych  do  pracy,
     zwlaszcza finansistow i dyplomatow.

      *
       \     
        \     *     SMOK DRAGOMAS 
         *   /|     Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
     *   |  * *     dla urodzonych pomiedzy 11 Pflugzeit - 30 Pflugzeit.
     |   *   /      Urodzeni gdy  Smok Dragomas,  Znak Odwagi, unosi sie na
     *   |  *---*   nocnym  niebie  charakteryzuja  sie  wybuchowa  natura,
      \  | / \      ktora czasem prowadzic moze  do gwaltownych konfliktow.
       *-*    *     Sa sklonni  do brawury,  nierzadko  bezczelni i chetnie 
       /      /     okazuja innym  pogarde. Zarazem posiadaja oni zazwyczaj
      *      *      potezne zdolnosci  przywodcze i niezachwiana moralnosc, 
                    na  ktorych, jesli  ida one  w parze  z fizyczna  sila,
     opieraja  sie  liczac   na  powodzenie  we  wszelkich  aktywnosciach w
     ktorych wioda oni prym.

      \ | /   Tigris  w Domu  Pierwotnych Zadz  i Verdra szczytujaca w Domu
      - * -   Wiedzy opromienia Cie  i uczynia godnym zaufania - spodziewaj
      / | \   sie prosb  o porady,  mozesz  nawet  spotkac sie  z prosba  o 
              arbitraz i rozsadzenie cudzego sporu. Zachowaj otwarte oczy i
     umysl, by nie zawiesc tych, ktorzy beda na Tobie polegac.

       ,':.   Weze, Szanowny Czytelniku, weze Ci sie  snic moga i ostrzegac
      : :  :  beda przed postepem i zlosliwoscia kobiet, ich przebiegloscia
       '.:'   i chytroscia. Niestety jednak nie tylko.. Gdybys weza w ataku
              widzial to  wiedz,  ze  przyjaciel  nowy  poczyniony   na Twe
     zaufanie  nie zasluguje,  gdyby sie  waz wil  pod nogami, to  syk jego 
     przestroga przed pokusa bedzie czy niebezpieczentwem. Stapanie po wezu
     znaczyc bedzie lisa w kurniku, a konkretnie bliskiego kogos, kto to na
     ukochana Ci osobe  zapragnie sie  w celach  milosnych  rzucic. Lapanie
     wezy, czy takowego  we snie ubicie  sugeruje szczescie  w milosci, ale
     i pokusy niemoralnych rozrywek. Zmija  czy waz skore swa zrzucajacy to
     pozytywny znak  zachecajacy  Cie  Czytelniku, bys  smialo sie  ze  swa
     przeszloscia  uporal  i spokojnie  zyc zaczal.  Gdybys  dumal  czy waz
     zwykly, wodny, gorski czy  bagienny  znaczyc  we snie co innego bedzie
     tedy wiedz, ze nie bedzie i kazdy jeden wieszczy to samo.

      :    :  Pomoc  moze  wplyw  labradoru  na jasnosc  mysli  i kyanitu w 
       '.,'   rozeznaniu sytuacji i poszukiwaniu madrosci, na ogol w obydwu
        <>    przypadkach  w bizuterii. Turkus  promieniec bedzie pokonujac
     zla aure, a  jeslis  mezczyzna  i pozostajesz  w relacjach rodzinnych,
     majac wspolmalzonke, narzeczona, konkubine i jednoczesnie celem jestes
     zakus dyktowanych zazdroscia, szafir Ci pomoze, zle podszepty odpedzi,
     na szczescie w harmonii z obcowania bliskimi je zamieniajac.


      *      *
     *   *      *   GWIAZDA WIECZORNA 
                    Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
                    dla urodzonych pomiedzy 31 Pflugzeit - 17 Sigmarszeit
     Pojawia sie na niebosklonie o zmierzchu jako kombinacja niebieskich i
     czerwonych gwiazd zwodzac tajemniczymi obrazami i sekretnymi iluzjami.
     Czescia  natury  urodzonych  pod tymi  gwiazdami  sa sceptycyzm  oraz
     zwatpienie.  Zwykli analizowac  wszystko wielokrotnie, a i tak czesto
     trudno  im  uwierzyc  w to  co widza,  nie wspominajac  juz  nawet  o
     rzeczach nieuchwytnych albo niezrozumialych.

      \ | /   Dom, w ktorym przyjdzie Ci spac, nie zapewni  bezpieczenstwa
      - * -   - moze jest przedmiotem  zainteresowania lokalnych zlodziei,
      / | \   a moze po  prostu ma dziurawy dach. Bedac panem lub pania na 
              wlasnym gospodarstwie dogladnij dokladniej swego inwentarza,
     natomiast podrozujac  i spedzajac  czas snu  w obozach  lub zajazdach
     bacz na wlasny ekwipunek - niemile niespodzianki czyhaja na nieuwage,
     czekaja na moment gdy za sprawa nieuwagi utracisz czesc mienia.


       ,':.   Sny splywajace z  ichniej  krainy  niesc moga  ze soba wizje 
      : :  :  okrutnego kaca i  roznych jego przejawow.  Tedy tak:  Gdybys 
       '.:'   Czytelniku snil, ze masz kaca, to  wiedz, ze niedlugo zapasc
              mozesz  na chorobe jakowas,  ktora to wynikac bedzie tylko i
     wylacznie z Twej wlasnej niedbalosci, zas proby leczenia tego kaca to
     checi naprawienia zaniedban...  Inna rzecz - gdybys to  mdlosci mial,
     bol glowy kacowy, czy tez  w loznicy z tego powodu  zalegal wiedz, ze
     uwazac musisz na to co mowisz  i robic, bo wywolac tym mozesz powazne
     problemy i zadry, a sprawy co to pozytywny final miec mialy okaza sie
     byc Ci katastrofa. Przez Morra zeslane  wizje kogos  innego  z powodu
     kaca  cierpiacego  znaczyc  zas  beda,  ze  ktos  z  Twego  otoczenia 
     potrzebowac  bedzie pomocy  i nabawi sie  klopotow.  Od  Ciebie tylko
     zalezec  bedzie czy  wspomozesz  rada, mysla czy uczynkiem  i czy owa
     trojca przyniesie skutki takie jakbys chcial.

      :    :  Chalcedonowi, ale tylko w jego pasiastej odmianie przypisuje
       '.,'   sie powszechnie obrone przed chorobami, o ktorych zagrozeniu
        <>    napisane  masz  powyzej.  Agat, zwlaszcza  w barwach zwanych
              "Kocim okiem" obdarzy Cie zyciowa  madroscia, pozwalajaca na
     pewniejsze  poruszanie sie  w zamecie  codziennych trosk i problemow.
     Jezeli  uwazasz sie  za osobe  raniaca  innych  swoim  charakterem  i
     postepowaniem, wyslawiajaca sie w sposob nieprzemyslany i lekkomyslny
     i pragniesz zmiany, dbaj wowczas, by przy Tobie nie braklo akwamarynu.

     *
     | \
     *  *    *      PAS GRUNGNIEGO 
      \ |   /       Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
        * -**       dla urodzonych pomiedzy 18 Sigmarszeit - 4 Sommerzeit
        |  /\       Znak Wojny obdarzajacy wyjatkowo rozwinietym poczuciem
      *-*-*  *      honoru, dyscyplina, pewnoscia siebie i zamilowaniem do
     |     \        broni  wszelakiej.  Dodatkowo  urodzeni  w czasie jego 
     |      \       panowania  sa   perfekcjonistami,   ktorzy   do  zycia
     *       \      podchodza niczym do kampanii wojennej z jej mniejszymi
              *     i  wiekszymi  bitwami.   Angazuja  sie   calosciowo  w 
             / \    zwalczaniu jakichkolwiek  przeszkod  w kazdym aspekcie
            *   *   zycia,  nie  ustaja  w samodoskonaleniu  i wzmacnianiu
     swej pozycji, czy to  w karierze zawodowej, czy w zyciu prywatnym, we
     wlasnym srodowisku.


      \ | /   Deiamol wchodzacy  w Dom Pierwotnych Zadz  oraz Tigris w Dom
      - * -   Snu natchna Cie  literacko - to dobry czas  na spozytkowanie
      / | \   weny, na  przyklad na splodzenie dobrego  wiersza, napisanie
              dobrej  ksiazki.  Nie  wstydz  sie  ekstrawancji - zapalenie
     pierwszej fajki, zasmakowanie w winie, czy zmiana ubioru na inny styl
     to nie grzech - to dobry  krok  ku zasmakowaniu  pelni zycia. Sprobuj
     zmienic choc jedna rzecz w swoim zyciu, efekt przejdzie oczekiwania.

       ,':.   W   nadchodzacych  tygodniach   snic   mozesz  Czytelniku  o
      : :  :  bezecnych heretykach. Wiedz wtedy, ze gdybys takiego we snie
       '.:'   spotkal to spadnie  na Ciebie  wielka hanba.  Gdybys zas sam
              owym heretykiem we snie sie sobie jawil to znaczyc to bedzie,
     ze  swym  postepowaniem  uciazliwy  dla innych  byc  mozesz.  Zbytnio
     przeceniasz swe umiejetnosci jako i wiedze, zas ego Twe pokory zaznac
     winno.  Z drugiej strony zas  we snie  przyjsc  do Ciebie  moze wizja
     handlarzy i targow z owymi. W kazdym  przypadku zapewnic Cie wizja ma
     o tym, ze masz obok siebie przyjaciol  prawdziwych i szczerych, co to
     zawsze chetni sa by wspomoc Cie  i Twe potrzeby jak  i nowe okaze pod
     nos podsunac  czyniac dla Ciebie swiat  wielce znosnym. W  polaczeniu
     jednak  wizji  obu pochyl sie  Czytelniku  nad myslami,  czy aby swym
     postepowaniem  owych dzielnych  przyjaciol nie ranisz, czy jestes dla
     nich rownym wsparciem, co oni dla Ciebie i czy mozna na Tobie polegac
     tak jak Ty sam na nich polegac mozesz.

      :    :  Trzymaj blisko  siebie bursztyny, jezeli posiadasz bizuterie
       '.,'   je zawierajaca,  wowczas  dla swobody  przeplywu ich energii
        <>    zadbaj o nia, czyszczac w czystej wodzie (ale nie lodowatej)
              i wystawiajac na pelne swiatlo sloneczne. Bursztyny zapewnia
     Ci  pogodne  usposobienie  i  roztaczaja  wokol  poczucie  ufnosci  i 
     zblizenia - dobry  efekt daja takze   pojedyncze   kamienie  trzymane
     przy sobie, niekoniecznie wyeksponowane.

     *   *
      \ /           MEDRZEC MAMMIT
       *            Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
       |            dla urodzonych pomiedzy 5 Sommerzeit - 24 Sommerzeit
       *            Znak Madrosci  patronuje przedstawicielom szczegolnego
                    sortu  myslicieli  i  spragnionych  wiedzy  jednostek,
     ktore kazdy czyn, kazde wydarzenie postrzegaja jako okazje do nauki i
     pojecia  czegos  nowego.   Urodzeni  pod   tym   znakiem   to  czesto
     indywidualisci nie lubiacy dzialac  w grupie, skrupulatni, dokladni i
     powolni flegmatycy, chetnie rozwazaja  wpierw wszelkie  mozliwosci do
     dzialania, jeszcze zanim  wykonaja pierwszy krok, obdarzeni jasnoscia
     umyslu oraz sklonni do cietych ripost.

      \ | /   Obscuria goruje  w Domu  Pierwotnych Zadz, co w polaczeniu z
      - * -   zachodzaca  slodka  Tigris  niechybnie  zwiastuje  gwaltowne 
      / | \   pogorszenie sie relacji z bliskimi Ci osobami. 
              Nieporozumienia  wypchnac  Cie  moga   na  margines  Twojego
     otoczenia, a wtedy  bedziesz  musial sie mocno postarac, by przekonac
     bliznich znowu do siebie.

       ,':.   Posrod   marzen  sennych   dominowac  moga   w  najblizszych
      : :  :  tygodniach   truskawki.   Wizja  tychze   w  stanie  zwyklym
       '.:'   sugeruje umocnienie przyjazni, dojrzalosc ich wrozy awans, a
     niedojrzalosc  zmartwienia.  Mnostwo  truskawek  czy  innych  lesnych
     owocow,  takich  jak poziomki  zas  niesie  nadzieje,  ze  czeka  Cie
     Czytelniku  wiele  przygod  milosnych, aczkolwiek gdyby  te rozsypane
     byly, nie zas na krzaku rosnace, to owe przygody przyniosa Ci jedynie
     rozczarowanie. Rwanie truskawek we snie znaczy ni mniej ni wiecej jak
     sklonnosci do unikania klotni, ktore to jednak czasem  sa nieodzowne.
     Zajadanie sie truskawkami  zapowiada pocalunek  przez osobe ktorej to
     sie  zupelnie  nie spodziewasz, by takie to  sklonnosci wobec  Ciebie
     wykazywala.   Pozytywna  wizja  bedzie  sprzedawnie  truskawek,  gdyz
     sugeruje  czas spedzony  milo z ciekawa osoba.  Kupowanie tych owocow
     jednak to znak by sie miec na bacznosci!  Wplatac sie bowiem mozesz w
     podejrzany interes... 

      :    :  Aleksandryt  sprzyja  budowaniu  zgody  i porozumienia - nie
       '.,'   warto sie  z nim rozstawac  na ten  trudny czas, jednak jego 
        <>    wlasciwosci nie sluza jemu  samemu - trzymany  wraz z innymi
              kamieniami,  na przyklad  w mieszku  moze  swoja moc wzmagac
     lub  tracic,   w  zaleznosci  od   "towarzystwa".  Zamezne  i  zonaci
     Czytelnicy moga  liczyc na turkus, ktory umacnia wiez milosci w sercu
     i chroni przed skutkami codziennej rutyny.


       *    *       GLUPIEC MUMMIT 
          *         Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
      *       *     dla urodzonych pomiedzy 25 Sommerzeit - 10 Vorgeheim
       \     /      Cechami   urodzonych   pod   Znakiem   Instynktu  jest
        *-*-*       przyslowiowe  wprost  szczescie  i fart,  nawet  jesli
                    wydawac sie  moze inaczej,  to w  ogolnym  rozrachunku
     zawsze kazda rzecz obraca sie na ich korzysc. Sa wyjatkowo wrazliwymi
     i przeplenionymi  intuicja entuzjastami. Chetnie najpierw dzialaja, a
     dopiero potem mysla.  Miewaja mnostwo pomyslow na wyjscie z biezacych
     opresji i klopotow, stawiajac takze na takie, ktore wydaja sie nie do
     zrealizowania. Niepoprawni optymisci,  kieruja sie  wlasnym poczuciem
     celu i wiara  w jego  osiagniecie,  zawsze gotowi  na nowa podroz czy
     zadanie postawione przez los.

      \ | /   Obscuria  nieuchronnie  zmierzajaca  w Dom Slonca zmaci Twoj 
      - * -   rozsadek  i  system  wartosci,  natchnie  Cie  niepewnoscia, 
      / | \   brakiem  wiary  w  idealy  i falszywie  podszeptywac  bedzie 
              sklaniajac do szukania nowych kryteriow postepowania.
     Rozdrazniony pustka  w sercu bedziesz sklonny do podjecia poszukiwan,
     ktore  wydadza Ci sie  bezowocne, oraz  do nieprzemyslanych  decyzji.
     Pomysl trzy razy nim cokolwiek postanowisz, nawet w sprawach blahych,
     zeby po trzykroc pozniej nie zalowac.

       ,':.   Widziec we snie Czytelniku mozesz w tym sezonie uszy i wizja
      : :  :  ta  bedzie Morra wskazaniem, bys sie zainteresowal tym, co o
       '.:'   Tobie  mowia, gdyz  mozesz sie  dowiedziec czegos  niezwykle
              waznego. Gdybys  we snie uszy dlugie  posiadal  to znak,  ze
     wiele plotek o Tobie krazy, duze uszy zas  wieszcza wiele  radosci, a
     ladne  wedle  wlasnej  definicji zapewnia,  ze przyjaciele  pomoga Ci
     gdybys sie  w opalach  znalazl. Gdyby  jednak uszy  w tym snie  bolec
     raczyly, zranione  byly  albo w   jakis  sposob  brudne, tedy  baczyc
     musisz na interesy i falszywe przyjaznie oraz fakty, ktore dotychczas
     chcialbys  by byly ukryte. Jakby zas we snie Cie kto  za uszy ciagnal
     to pamietaj,  ze obietnicy,  ktora  zes  zlozyl  dotrzymac  musisz, a
     czyszczenie swych uszu potraktuj jako potwierdzenie, ze watpliwosci w
     dreczacej Cie sprawie sa jak najbardziej uzasadnione!

      :    :  W blasku  diamentu  kryje sie odpowiedz na to jak jawisz sie
       '.,'   swiatu i  w ktora  strone  warto  podazac - jego  posiadanie
        <>    jest obowiazkowe  dla osob, ktore uznaja  za stosowne podjac
              sie  czegos  nowego, aby uniknac,  badz  wlasnie  przyjac na
     siebie  konsekwencje zlego losu.  Granaty i hematyty zdzialaja cuda w
     Twoim zyciu, pozwala na przejscie trudnych  dni odwaznie i spokojnie,
     dodadza  stalosci,  odwagi, pozwola  odrzucic  watpliwosci  i natchna
     mestwem do stawienia czola zlemu stanowi rzeczy.

       * *                                               . *          *
      /   \                                                       *
     *     *      *       DWA BYKI
      \     \    /        Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
       *     *  *         dla urodzonych miedzy 1 Vorgeheim - 30 Vorgeheim
        \   /    \        Znak Plodnosci i rzemiosla tworczego  na  niebie
          *       *   *   przypominajacy dwa woly. Gdy  jest  widoczny  na
         /       /    |   niebosklonie, cale Imperium wydaje sie rozkwitac
        *       *     *   zboza dojrzewac, inwenatrz zwierzecy pomnazac, a
                 \   /    tworcy powoluja do zycia mnostwo nowych dobr.
                   *      Urodzeni pod  tym  znakiem  cechuja  sie  wielka
                    \     kreatywnoscia i uzytecznoscia  dla spolecznosci,
                     *    w ktorej funkcjonuja, tworzac i pomagajac  gdzie
                          tylko i ile tylko mozna.

      \ | /   Doswiadczysz uczucia zawodu, straconego czasu  i uswiadomisz 
      - * -   sobie, ze wiele  planow,  z jakimi  sie nosiles,  przepadly.
      / | \   Pewne  ukojenie  przyniesie Ci  nieznajoma osoba noszaca rog
              pocztylionski. Nie popadaj w sen, gdy czujesz, ze mozesz cos
     zdzialac, szukaj okazji do zarobku i ciesz sie kazdym miedziakiem lub
     slowem 'dziekuje'.

       ,':.   Sny  rozswietlac Ci Czytelniku  moga wizje  lichtarzy, co to
      : :  :  zawsze  zwiastunem  dobrej  nowiny sa  tyczacej  przyjaciol. 
       '.:'   Zapalanie  swiecy  oznaczac  bedzie, ze  znajdziesz  w sobie
              odwage i sile by  podolac zaplanowanym, trudnym  dzialaniom,
     a gdy ta jarzyc sie bedzie jasnym plomieniem, to zyskasz z nich wiele
     zadowolenia, jak i przydatna w zyciu wiedze. Gdy zas plomien jaskrawy
     bedzie, tedy  znak  to  niechybny,  ze  przyjdzie  do Ciebie milosc i
     spelnia sie Twe wszelkie tesknoty. Trzymanie w dloniach swiecy to tez
     znak milosny,  o tym, ze ktos, kto  blisko  Ciebie jest,  kocha Cie w
     skrytosci,  Ty  zas  pozostajesz  zupelnie  tego  wielkiego  uczucia
     nieswiadom.

      :    :  Opal,  choc  moze  nie  jest najlepszym  lekarstwem,  jednak
       '.,'   wspiera poszukiwanie nadziei  na lepsze jutro, szczegolnie w
        <>    obliczu rezygnacji, gdy podejmujesz decyzje o zamknieciu nie
              dokonczonego etapu w swym zyciu. Granat jest w tym przypadku
     polecanym Ci  towarzyszem, z ktorym  w dloni latwiej wejdziesz w nowe
     relacje, agaty  o rozowym  zabarwieniu  rowniez  sa Ci  na  ten czas,
     przyjeciu milosci, zyczliwosci i sympatii, polecane szczegolnie.

        *
      / |     *  TANCERKA
     *  * *  /   Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
     |  |/  *    dla urodzonych pomiedzy 31 Vorgeheim - 16 Nachgeheim
     |  *\ /     Znak Milosci i Pozadania, pod ktorym urodzilo  sie  wielu
     |  | *      slynnych kochankow: Khasonnava z Praag, Rahmao z Tilei, a 
     *  *        nawet Donavan Juaran z Estalii. Znak cechuje  Czytelnikow
        |        pelnych pasji, namietnych, az do granic obsesji i  to  za
        *        rowno na punkcie swych ukochanych jak i  rzeczy zwyklych,
       / \       codziennych. Latwo nie odpuszaja zniewag  i  zawsze  chca
      *   *      satysfakcji.
      |   |      
      *  .*.*    
      *  *       

      \ | /   Najwyrazniej  zle oceniasz  innych  i teraz sie to  na Tobie 
      - * -   msci, o ile juz sie nie zemscilo. Niewiele  mozesz zdzialac,
      / | \   raczej badz pewien, ze sprawy same  sie unormuja, jednak juz
              po fakcie  przekonasz sie, ze wbrew  pozorom  nie  miales  w
     ogole zadnego wplywu  na koncowe  rozstrzygniecia. Zly los nie zwroci
     utraconych  strat, czas bedzie otrzasnac sie i zaczac pewne rzeczy od
     nowa.

       ,':.   Czytelniku,  gdybys  doswiadczyl  we snie widzenia  lampy to
      : :  :  wiedz, ze znakiem  ona bedzie Twych  wewnetrznych rozterek i 
       '.:'   spraw, co to  rozpoznania  i wyjasnienia wymagaja. Zapalanie
              lampy,  albo ogladanie  gdy  ktos  to  czyni sugeruja  dobre
     wiadomosci,  otrzymana albo  przekazana pomoc i radosc. Takoz i jasno
     palaca sie  lampa  wieszczy  piekne  przezycia  i  szczescie.  Jednak
     okopcona,  przycmiona  i ledwie  migoczaca sugeruje, ze piekno jakies
     dusisz  w sobie szans  nie ma  byc  sie rozwinac  i  ciagle  na jakie
     przeszkody natrafia.  Gdybys zas snil, ze lampa ci gasnie nagle, tedy
     badz czujny bo jaka katastrofa wisi nad Toba!

      :    :  Nie rozstawaj sie z hematytem, ktory pomoze przyjac wyzwania
       '.,'   nieprzyjemne.  Przezywajacym  tragedie  rodzinne  poleca sie
        <>    znalezc  ukojenie  w szmaragdzie,  a  chalcedon  okryje  Cie
              spokojem  i  wstrzyma  ataki  furii - tak, bys  nie  uczynil
     niczego  pochopnego. Jaspis oczysci Twoj umysl z toksycznych emocji -
     wymienione  kamienie  nos chetnie  w bizuterii, jesli posiadasz, badz
     mozesz sobie nan pozwolic.

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                         Arlekin & Kolombina                       (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 10
Zatytulowano: Cial niebieskich obracanie - cz. II

o-----------------------------------------------------------------------------o
|               *    .  *               .                                     |
|                               '.   .  :  .   .'                             |
|   *    .  *       .        ._   '._.-'''-._.'   _.   .     *   .     *      |
|                              '-..'         '..-'                            |
|               *    .  *   --._ /.==.     .==.\ _.--   *    .  *             |
|                                /_ __\   /_ __\                              |
|           .     *        -----|`     ) (     `|-----   .             *      |
|                              _: \_) (\_/) (_/ _                             |
|   *    .  *       .       --'  \  '._.=._.'  /  '--   .         *           |
|                             _.-''.  '._.'  .''-._                           |
|          *    .  *         '    .''-.(_).-''.    '  *    .  *       .       |
|                               .'   '  :  '   '.                             |
|                   .     *        '    :   '                                 |
|                                       '  *   .        *       .       .     |
|   *    .  *                                                                 |
.                                                                             .
.                                                                             .
                 C I A L  N I E B I E S K I C H  O B R A C A N I E  

                  Wplyw i znaczenie na zycie oraz smierc wedlug
                  dwudziestu konstelacji patronackich rozpisane  
 
                   Czesc druga, obejmujaca urodzonych pomiedzy
                            17 Nachgeheim - 30 Vorhexen

     *    .*
         *        BEBNIARZ
      /     \     Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
     *    *  *    dla urodzonych miedzy 17 Nachgeheim - 4 Erntezeit
     |       |    Znak Zabawy  cechujacy hedonistow,  poszukujacych okazji
     *.      *    do zbytkow, przyjemnosci i spedzenia czasu na beztrosce,
         *        traktujacych   zycie   jako   pole  walczacych  ze  soba
                  skrajnosci  i lubujacych sie  w ceremoniach i wznioslych
      reakcjach.

      \ | /   W Twoim zyciu pojawia sie nowi goscie - moze beda to patnicy
      - * -   w drodze do sanktuarium, ktorzy zechca odpoczac w Twym domu,
      / | \   a moze pod Twoim dachem gniazdo  uwija jaskolki, a moze ktos
              na trakcie bedzie szukac pomocy  -  badz  goscinny i otwarty
     na innych, a bedzie Ci oddane dwojnasob.

       ,':.   Nadchodzace   noce  obfitowac  moga  w  wizje  senne  galezi  
      : :  :  roznorakich. Gdyby  galaz  rzeczona  widziana byla  wespol z 
       '.:'   drzewem  znaczyc  bedzie  rozkwit  relacji  i sile,  jak tez
              rodzine oznacza  trwala  i dostatnia.  Pojedyncza zas zawsze
     wieszczy slabosc.  Gdybys Czytelniku  we snie na galezi siedzial, czy
     tam wrecz ja obcinal  pod soba, to bedzie  to zwiastunem bys bardziej
     baczyl na swe zachowanie i  nie byl zbyt pewien swojego. Pamietaj tez
     bys  nie zdradzil zasad  jakie  do tej  pory Ci w zyciu przyswiecaly.
     Ulamana galaz, dodatkowo na ziemi lezaca, czy tez podnoszona  to znak
     zawiedzionych  nadziei i trudnych chwil, strat  byc moze finansowych,
     ale i pokory jakiej przyjdzie Ci doswiadczyc.

      :    :  Piryty i  czerwone agaty  to  polaczenie kolorow  bogactwa i
       '.,'   walki, ich  polaczeniu  przypisuje sie zrodlo  trosk o byt i 
        <>    dobra  doczesne, Tobie  sa one  polecane  teraz szczegolnie.
              Jednak to ametyst, jest tym, czego potrzebujesz, Czytelniku,
     szczegolnie - jego blask  polozy sie cieniem  na Twojej dumie, noszac
     jej ukojenie przed porazka i kleskami.

        *
        |  *   
        |/ .*
        *        DUDY
       /         Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
      *          dla urodzonych pomiedzy 5 Erntezeit - 24 Erntezeit
       \         Spogladajacy w niebo uznaja ze urodzeni pod wplywem Znaku
        *        Oszustwa maja zadatki na wielkich dowodcow i przewodnikow,
       / \       jak tez wielkich zdrajcow. Niektorzy uwazaja wrecz, ze Ci,
      /   \      ktorym patronuja Dudy sa i jednym  i drugim  jednoczesnie. 
     *   * *     Osoby te czesto sa niezrownane w uwodzeniu, przekonywaniu, 
                 dyplomacji, zawiazywania  intryg  i  manipulowania innymi.
     W wiekszosci wypadkow beda dazyc do mediacji i polubownego zalatwienia
     powierzonej im sprawy. Jednakze... maja oni sklonnosc do bezglednosci,
     osiagania celu za wszelka cene i po przyslowiowych trupach.

      \ | /   Niepotrzebnie sie czegos boisz - uczucie strachu, choc czasem
      - * -   paralizujace,  w  tym  przypadku  jest  jednak  bezpodstawne. 
      / | \   Rozpogodz sie i przeanalizuj ponownie swoje troski - polowa z
              nich tak  naprawde  nie istnieje.  Angazuj sie  w kontakty  z
     innymi, nie unikaj podrozy, nawet dla samej  przyjemnosci podrozowania
     bez celu.  Wiele pomyslnych chwil czeka Cie  w poblizu wybrzezy rzek i
     morz, badz tylko uwazny.

       ,':.   W snie ujrzec mozesz Czytelniku jablonie, ktore to uswiadomic
      : :  :  Ci maja Twe  tesknoty  za swiatem  idealnym  i zyciem  pelnym
       '.:'   milosci i spokoju. Byc moze zagonionys  Czytelniku tak bardzo
     w swym zywocie, ze nie  dostrzegasz drobnych  w nim radosci. Kwitnaca,
     okryta  listowiem  i owocami  brzmienna  jablon  to  zawsze  zapowiedz
     pomyslnosci,  udanego  przedsiewziecia  i zadowolenia.  Takoz  w snach
     wystapic moze zjawisko echa,  ktore to wyraza chec  kontaktu z innymi,
     ale  tez  wieszczy  wizyte  znajomych  dawno  nie  widzianych. Sluchac
     wlasnego  echa zas  znaczenie  bedzie  mialo  takie, ze  w najblizszym
     czasie  otrzymasz   Czytelniku  oczekiwany  list,  zas  echo  w  lesie
     uslyszane podkresla fakt, zes samotny.

      :    :  Rozowe topazy,  krysztaly gorskie  i - dla mezczyzn  jadeity, 
       '.,'   dla kobiet czarne perly - zapewniac Ci beda spokojne, lagodne
        <>    dni. Jezeli  podrozujesz  duzo,  to  zaopatrz sie  w karneol,
     ktory  obdarzy  Cie nalezna  spostrzegawczoscia,  natchnie ciekawoscia
     swiata i otwartoscia  na to  co nowe.  Jezeli  boisz sie  zmian  i nie
     nalezysz do tych, ktorzy pragna zaryzykowac, byc moze kosztem tego, co
     juz maja, wowczas  swoje  obawy  mozesz  powierzyc  kwarcowi  o dymnym
     poblasku, ktory je przechowa nie pozostawiajac w Tobie poczucia pustki
     w miejscu, w ktorym trzeba Ci bedzie zrobic kolejny krok w zyciu.

     VOBIST ULOTNY
     Znak Gwiezdny na nieboskolonie Imperium Sigmara
     dla urodzonych pomiedzy 25  Erntezeit - 10 Brauzeit
     Znak Ciemnosci i Niepewnosci to nic innego jak pusty punkt na niebie,
     zupelnie pozbawiony gwiazd. Gdy widac go wysoko na  niebosklonie,  to
     znak, ze Lowczy Czarownic grasuja po swiecie,  zas  ludnosc  wykazuje 
     mocne tendencje do dziwacznych, wrecz szalenczych zachowan  podobnych
     do tych jakie opanowuja ludzi podczas pelni Morrslieba. Urodzeni  pod
     tym znakiem wydaja sie byc niepewni swiata jaki ich otacza, zmiennych
     zachowan i nieprzewidzianych dzialan. 

      \ | /   Poczujesz sie  dusza  towarzystwa  i faktycznie,  wiele osob
      - * -   bedzie  widziec  w  Tobie  partnera  do  zabawy  i wspolnych 
      / | \   nasiadowek w karczmie, badz na szlaku przy ognisku. Bedziesz
              chwalony za wyglad i szczescie, ktorym promieniejesz.
     Nie  zaluj  grosza   na  smaczne  sniadania   i  powstrzymaj  sie  od
     rozgladania sie  za nowymi wrazeniami, by nie stracic z oczu szukacej
     Cie Okazji. Jeslis studentem,  odpocznij od nauk, szczegolnie jezykow
     obcych.

       ,':.   Czytelniku bacz na sny o pajakach, bo niesc beda one zarowno
      : :  :  wrozby  pomyslnosci, ale tez i straty!  Wizje te symbolizuja
       '.:'   skryte  w Tobie  namietnosci  i pragnienia  dzikie mniej lub
              bardziej. Czesto niosa tez leki i ostrzezenia przed snujacym
     sie  wokol ciebie niczym pajecze nici intrygami. Gdybys Czytelniku we
     snie pajaka utlukl, to wrozyc bedzie rychla klotnie z ukochana osoba,
     pokasanie zas wieszczy niewiernosc i szkody! Dalej zas, gdybys w snie
     pajaka  wielkiego sie bal, to nic innego  to bedzie  jak  prowadzenie
     Morra sklaniajace Cie do tego bys sie odwazyl zaufac bardziej ludziom
     i innym takim, bowiem chca  dla Ciebie dobrze.  Gdybys byl Czytelniku
     mloda kobieta  rasy obojetnej  i widzial  we snie  jak biegaja  wokol
     Ciebie  pajaki,  to  bedzie  to  zapowiedzia  radosnych  widokow  na
     przyszlosc, przyplywu gotowki jak i nowych przyjaciol.

      :    :  Przekonasz sie jak bardzo wsrod wielu innych, polecanych dla
       '.,'   zdrowego ducha  i   mogacych  tu  byc  wymienionymi  kamieni
        <>    szlachetnych niedoceniany jest kwarc - czerwony jest zrodlem
              energii towarzyskiej, zadowolenia z zycia, niebieski zwalcza
     niesmialosc, zielony  otwiera  nasz umysl  na mysli i idee  bliznich,
     brazowy wyzwala odwage w zwalczaniu zlych nawykow a rozowy, zgodnie z
     towarzyszacym mu stereotypem, wspolgra z poczuciem wrazliwosci u plci
     przeciwnej.


             *    ROZBITY WOZ 
               *  Znak Gwiezdny na niebosklonie Imperium Sigmara
       *      *   dla urodzonych pomiedzy 10 Brauzeit - 30 Brauzeit
        \   /     Znak Dumy  skladajacy sie z dziewieciu gwiazd wzoru wozu
          *       z   jednym   kolem.   Symbolizuje   dume   i   arogancje 
        *    *    charakterystyczna  dla szlachty i arystokracji lubujacej
          *       sie jedynie w rzeczach i towarzyszach najwyzej jakosci i
                  kwalifikacji. Zycie tych ktorym znak patronuje sprowadza
      sie do pogoni za materialna strona zycia, luksusowa ponad praktyczna
      i zyciem  ponad  stan.  Urodzeni  w  tym  okresie  bywaja  kaprysni,
      zblazowani, prozni, jednoczesnie sa obdarzeni wyjatkowym gustem i sa
      dobrymi smakoszami.

      \ | /   Przezyjesz wypadek lub utracisz jakis przedmiot, szczegolnie
      - * -   dla  Ciebie cenny,  mozliwe ze  stanie sie  jedno  i drugie.
      / | \   Przesladujacy Cie pech i otaczajaca zla aura drastycznie moga
              wplynac na nawiazywanie nowych rodzajow relacji - nie planuj
     w najblizszym czasie zawierania znajomosci, skladania  podan o prace,
     zareczyn,  powiekszenia  rodziny,  powstrzymaj sie  nawet  od nabycia
     zwierzecia.

       ,':.   Posrod   nocnych   widziadel   dojrzec   mozesz   Czytelniku 
      : :  :  zimnokrwiste gady, jaszczury  na ten przyklad, ale nie weze!
       '.:'   Jesli by Cie rzeczony jaszczur we snie atakowal, to oznaczac
              bedzie doswiadczenie problemow jakowych, a gdyby udalo mu sie
     Cie pokasac to  wskazowka, by sie zachowywac przyzwoicie. Ubicie gada
     zas tych  problemow sie  wyzbycie,  jak i pokonanie  trudnego rywala.
     Zdechly gad  jednak  wieszczy  klotnie  w towarzystwie,  tedy  lepiej
     zdecydowanie  o zywych snic  nizli  o takich  co stan  rozkladu rozny
     osiagaja.  Ponad to  widziec  we snach mozesz  tancerzy  jak i samemu
     tancom sie oddawac.  Samotne tany znacza jednak  smutno, bo sugeruja,
     ze dusza Twa  czuje sie odizolowana i sama sobie pozostawiona, taniec
     w  parze  zas to  uzewnetrznienie  swych  mysli  i usilna  proba  ich
     wypowiedzenia.

      :    :  Akwamaryn  to Twoj  najlepszy  towarzysz  w wiekszym gronie, 
       '.,'   pozwoci Ci na  uzewnetrznienie swoich  mysli i otoczenie ich
        <>    pewnoscia  siebie -  w niektorych sytuacjach  pomocny bedzie
              apatyt, jednak bacz na to,  by w skupieniu umiec rozeznac na
     ktorym z nich polegac, akwamaryn  czesciej  bedzie  lepszym  wyborem.
     Cytryn bedzie sprzyjac tworzeniu  nowych dziel - o ile  nigdy  czegos
     takiego  nie  robiles,  a jeslis  na co  dzien  jest  tworca, wowczas
     natchnienia rownie chetnie szukaj w kolorach labradoru - mozesz laczyc
     kamienie ze soba, ich dzialanie na siebie wzajemnie bedzie neutralne,
     badz nie do tego stopnia tlumiace, bys mial odczuc tego zle
     konsekwencje.

          *       TLUSTY KOZIOL 
        *    *    Znak Gwiezdny na niebosklonie Imperium Sigmara
        *         dla urodzonych pomiedzy 31 Brauzeit - 17 Kaltezeit.
       * *-*-*    Znak Niespelnionych Namietnosci przedstawiajacy  skacza-
          \  *    cego po niebie rogatego barana.
           \/     Symbolizuje czas zmian, strat ale tez apatii i lenistwa.
           *-*    Ci ktorym patronuje zwykle zyja na uboczu  spolecznosci,
          / \     apatyczni i oszczedni w kontaktach z innymi ludzmi i ich
         *   *    problemami wola  nie  reagowac,  albo  wrecz  zignorowac
              *   otaczajacy ich swiat. Nie chca pozwolic na  to, by  ktos
                  kiedykolwiek zblizyl sie do nich emocjonalnie  przez  co
                  sprawiaja wrazenie szorstkich i nieczulych.

      \ | /   Niewiele   trzeba,   aby  zmienic  cos   na  lepsze  -  nowy
      - * -   pierscionek, rozpuszczenie wlosow,  wypastowane buty, goraca
      / | \   kapiel, przyciecie zarostu - zrob cos wokol siebie, zadbaj o
              to, jak jestes postrzegany, a zwroci sie to po wielokroc.

       ,':.   Snic Ci sie Czytelniku moga  w najblizszym  miesiacu  glony. 
      : :  :  Sny   takowe  nosza   w  sobie  gleboka  symbolike  duchowa,  
       '.:'   oznaczaja  zmyslowosc i wszelaka  transcendencje, czasem tak
              silna ze az porazajaca. Sa jednak zlym omenem i nieodmiennie 
     oznaczaja, by byc  niezwykle  starannym  w  prowadzeniu  interesow  i
     ostroznie  wspolpracownikow dobierac  co by ofiara oszustwa nie pasc.
     Poza glonami  napotkac we  snie  mozesz tez Czytelniku deby, ktore to
     zapowiedza  sa dobrego zdrowia,  dlugiego zycia i dostatku, zwlaszcza
     gdy drzewo bujnie pokryte jest zielenia. Uschniete, czy bezlistne deby
     wieszcza  klopoty  i  nieszczescia.  Siedzenie  pod debem  w upale to
     zapewnienie, ze  gdy  zlo  Cie  jakie  dotknie,  to dobry  przyjaciel
     wyciagnie do ciebie dlon i ochroni. Takie samo znaczenie miec bedzie
     stanie pod debem w trakcie burzy.

      :    :  Kilka  kamieni  bedzie  miec  na Ciebie  wplyw  szczegolny -
       '.,'   agaty, zwlaszcza  zlotawe,  pomoga  w prowadzeniu interesow,
        <>    szafir  pomoze  w poszukiwaniu  pelni  szczescia,  a topaz -
              wewnetrznej  radosci.  Unikaj granatow  jak ognia, kamieniom
     tym  przypisuje sie  szczegolny wplyw  na postrzeganie  pozazmyslowe,
     ktore jednak  w tym przypadku  macic bedzie Cie,  jesli  sam nie masz
     doswiadczenia w poznawaniu swojego wewnetrznego Ja.


       *          KOCIOL RHYI 
        *     *   Znak  Gwiezdny na niebosklonie Imperium Sigmara
       /    *     dla urodzonych pomiedzy 18 Kaltezeit - 4 Ulrichszeit.
      /       *   Znak Stworzenia, Laski i Smierci zlozony z  paru  gwiazd 
     *       /    ukladajacych sie na ksztalt otwartego ku gorze kotla.
       \    /     Charakteryzuje ludzi  wybitnie  godnych  szacunku,  gdyz 
        \  /      czesto wstepuja oni na  sciezke  oczyszczenia  swiata  z
          *       wszelkich przejawow chaosu, zwlaszcza odstepstwa. Miluja
                  przede wszystkim  nature  i czystosc  jej form.  Pod tym
     znakiem gromadza sie tez astrologowie pragnacy zglebiac aspekty natury
     i pojmujacy zycie i smierc jak cykl.

      \ | /   Deidra  wstepujaca  w Dom  Wiedzy  sprawi, ze  w  najblizszym
      - * -   czasie doswiadczysz nowych rzeczy, jednak przez wplyw Deiamola
      / | \   opuszczajacego  Dom  Slonca  przekonasz sie  szybko, ze  nowe
              wrazenia   zawladna   Toba,   odbierajac   pewnosc  siebie  i
     pozostawiajac wiecej pytan nizli sugestii, czy  drogowskazow  w zyciu.
     Zaufaj nowym znajomosciom - niektore z nich sa naprawde cenne.

       ,':.   Posrod  marzen  sennych mozesz  Czytelniku doswiadczyc  wizji
      : :  :  lesnych, ktore to moga niesc ze soba  wrozby spokoju, ale tez
       '.:'   i niebezpieczenstwa. Nieodmiennie jednak las w snach widziany
              odnosic  sie bedzie  do Twego  pozycia  milosnego,  zwiazku i
     namietnosci.  I tak:  gdybys las  po prostu  we snie ujrzal znaczyc to
     bedzie,  ze  przerasta  Cie  wizja  calosci  zbudowanej  z  tak  wielu
     szczegolow,  ze gubic sie  w niej mozna cale wieki. Podroz lesna droga
     to  zapewnienie  od Morra,  ze Twoj  zwiazek  stabilny  jest  i spokoj
     obiecany  zapewni, ale  gdyby sie  zdarzylo  skraj lasu  na tej drodze
     ujrzec to moze  to byc zapowiedzia, ze zwiazek milosny czy przyjazn po
     prostu  skoncza sie  niedlugo.  Iglaste lasy  w snach  to zas  symbole
     cierpliwosci i nadziei,  z czego glownie  wyborow wlasciwych ale tez i
     staran zakonczonych sukcesem.

      :    :  Karneol jest kamieniem  na nowo jednoczacym  samoswiadomosc i
       '.,'   pewnosc siebie, odczujesz jego wplyw z niezachwiana pewnoscia,
        <>    natomiast onyks rozbije stres i presje - nie rozstawaj sie z
              ich  dobroczynnym  wplywem.  Jesli rzeczywiscie czarne chmury
     zbieraja sie  nad zwiazkiem  z ukochana, badz ukochanym, nie rozstawaj
     sie z szafirem, ale i nie wahaj sie  uciekac do zbawczej mocy kamienia
     ksiezycowego.  W przypadkach,  gdy nie jestes zwiazany  z nikim wiezia
     milosna,  nie pozostajesz  w relacji  malzenskiej  i nie masz rodziny,
     postaw raczej na jadeit, harmonie i madrosc, ktore skrywa.


          *       ZLOTY KOGUT 
         * *      Znak Gwiezdny na niebosklonie Imperium Sigmara
                  dla urodzonych pomiedzy 5 Ulrichszeit - 24 Ulrichszeit.
            *     Znak Kupcow i Bogactwa manifestuje sie jako dwa skupiska
           *  *   trojki gwiazd, niczym dwoch monet.
                  Gdy jasnieje na niebie, znak to, ze  rozpoczna sie dobry
     czas dla interesow, a ludzie zwykli  laskawiej  podchodzic  do  swych
     wydatkow i oszczednosci. Rozpasane zakupy i brak  umiaru  ciagna  sie
     przez niemal caly Ulrichszeit. Osoby urodzone pod  tym znakiem czesto
     maja  smykalke  do  interesow  i  jak  robienia  pieniadzy.  Gromadza
     monety i nie dzielac sie zwykle z nikim wokol traktuja je jako  klucz
     do spelnienia swych wygorowanych marzen. Hojne, szczodre, wesole oraz
     glosne i uparte.

      \ | /   Lokratia  w Domu  Snow i  Obscuria  wstepujaca  w Twoj  znak
      - * -   wprowadza niemale  zamieszanie  i napelnia Cie  niepewnoscia 
      / | \   ilekroc  bedziesz sklonny, badz zmuszony podjac jakiekolwiek 
              nowe decyzje. Nie stawiaj na intuicje, bo moze Cie zawiesc.

       ,':.   Czytelniku, nie obawiaj sie  gdy snic Ci przyjdzie o nagosci
      : :  :  swojej czy cudzej, gdyz sen ten  glebie niesie wieksza nizli
       '.:'   bys  sie  spodziewac  mogl  i znaczen  takoz waznych  pelen.  
              Sygnalem jest, ze w Twej duszy dzieje sie cos niedobrego, ze
     dreczyc Cie moga niepotrzebne  kompleksy, tesknoty niezaspokojne, czy
     inne potrzeby,  zwlaszcza w chwili gdybys we snie swa nagosc ukrywal.
     Chodzenie  nago, plywanie czy biegi ostrzegaja przed nedza i lamaniem
     zasad,  jednak  juz rozmowy  z nagimi  osobami  wieszcza  zaszczyty i
     powodzenie. Gdybys jednak spostrzegl  we snie nagiego przyjaciela  to
     znaczyc  moze, ze skrywasz  w sobie  milosne  tesknoty, nic jednak ze
     zdroznoscia  wspolnego nie majace. Inne leki zwiazane z nagimi ludzmi
     nagle na Cie  napadajacymi  sugeruja,  ze na jawie  spotkac Cie  moze
     wielkie przerazenie, raczej nagle i zwiazane przykladowo z natknieciem
     sie na jakis nadprzyrodzony element.

      :    :  Fluoryt moze  pomoc  w rozpatrywaniu  sytuacji  w jakiej sie
       '.,'   znajdujesz, choc  w tej materii  bywa  kamieniem  kaprysnym, 
        <>    wymagajacej odpowiedniej  niezbyt  przesadnej  pielegnacji z 
              uzyciem czystej wody i promieni slonecznych - jest natomiast
     doskonalym wyborem,  jesli wchodzi  w sklad amuletow.  Samodzielnie o
     wiele bardziej niezawodny jest topaz, ale niebieski. Raczej nie staraj
     sie nosic obu  kamieni naraz, fluoryt bedzie dominowac nad niebieskim
     rywalem, neutralizujac jego dzialanie skutecznie.  Ametyst moze zabic
     emocjonalne  tesknoty, przynoszac Ci ukojenie, jeslis nimi  zmeczony,
     rubin  znow znajdzie  dla nich ujscie,  moze  i spelnienie.  Obu tych
     kamieni uzywaj oddzielnie i z umiarem, gdyz moc ich bedzie dla Ciebie
     szczegolnie silna. Agat nie ochroni Cie przed wpadaniem w biede, lecz
     moze - przyciagajac pieniadz ku sobie a wiec  do Was obu - ulatwic Ci
     powrot do majetnosci.  Wsrod roznych  kamieni ulatwiajacych  wglad we
     wlasne wnetrze, apatyt moze okazac sie dla Ciebie tym najwlasciwszym,
     zas  nefryt spoi rozbita rozterkami dusze przywracajac jej wewnetrzna
     harmonie.


           *      LANCET 
            \     Znak  Gwiezdny  na  niebosklonie  Imperium  Sigmara  dla
             *-*  urodzonychmiedzy 25 Ulrichszeit XI - 2 Vorhexen XII
             /\   Znak Talentu  z  wygladu  przypominajacy  gromade gwiazd
            *  *  o ksztalcie noza.
           /      Symbolizuje wiedze jaka czlowiek gromadzi na przestrzeni
          /       dziejow i charakteryzuje  ludzi  dociekliwych,  glodnych
         *        wiedzy i wciaz ciekawych swiata jaki ich otacza.  Lubuja
       *          sie  w nauczaniu  ale  tez i  wymianie  pogladow  czasem
                  sprawiajac wrecz wrazenie przemadrzalych i irytujacych.

      \ | /   Zaplanowana  przez Ciebie podroz moze okazac sie zaskakujaca
      - * -   w skutkach, wiec  nie zakladaj,  ze Twoje plany i wyznaczone 
      / | \   cele spelnia sie co do joty. Czekaja Cie mile niespodzianki
              i odczujesz, ze los Ci sprzyja. Nie popadaj jednak w euforie
     i nie trac kontaktu ze swiatem - szczegolnie uwazaj na to, co mowisz,
     Twoje slowa moga wyjatkowo mocno zranic. 

       ,':.   Doswiadczyc mozesz Czytelniku w swych snach eksplozji barw i
      : :  :  kolorow, ktore to wskazywac beda na Twe namietnosci i popedy,
       '.:'   w tym czasem  te ekstremalne, jesli wizje bys jednak czarno-
              biala ujrzal. Bowiem  pomiedzy czernia meska i biela kobieca
     wiele jest niuansow i wiele niedopowiedzen, a sny ktore je przeplataja
     czynia je niczym musniecia malarza jeszcze bardziej pokretnymi. Kazda
     interakcja  z farba, kupno tejze  na przyklad to  symbol, ze gdzies w
     glebi  siebie  tesknota  palasz  za odmiana,  obawiasz sie  jednak by
     poczynic krok ku nim.  Gdybys we snie Czytelniku  malowal farbami czy
     to  kogos  czy siebie,  czy  przedmiot jakowy,  to znaczyc to  bedzie
     nieodmiennie iluzje i falsz jakowy czy wrecz szyderstwo. Farby wodne,
     leciutkie  i blade ostrzegac Cie beda przed uwiklaniem w jaka podla i
     niepewna  historie, zas farby ciezkie, olejowe  wieszcza stabilizacje
     egzystencji.

      :    :  Apatyt   powinien   byc   Twoim   najblizszym   kompanem   i
       '.,'   przyjacielem, a gdy  planujesz cos  nowego,  zapros  do tego
        <>    towarzystwa  rowniez  rozswietlajacy  wene  cytryn.  Rowniez
              opale pomoga, choc ich moc  bedzie bedzie slabsza.  W sposob
     szczegolny,  niezaleznie   od  powyzszych,  poleca  Ci  sie  kamienie
     ksiezycowe  i czarne perly, ktore wyjatkowo zgodnie beda rezonansowac
     z Toba.


                  GWIAZDA UROKU 
                  Znak Gwiezdny na niebosklonie Imperium Sigmara dla
        *         urodzonych pomiedzy 3 Vorhexen - 10 Vorhexen 
                  Znak Magii, ktory stanowi wyrazna jedna gwiazda.
     Gdy swieci ona na wschodnim niebie staje sie zlowieszczym znakiem dla
     wiekszosci astrologow, zwlaszcza gdy zespolona sie staje z zielonkawa
     pelnia Morrslieba.  Ludziom urodzonym  pod tym znakiem przypisuje sie
     wyjatkowe talenty w dziedzinie postrzegania Wiatrow Magii, to z kolei
     nierzadko sciaga na nie zainteresowanie lowcow czarownic, jak i samych
     czarownic  i guslarzy.  Sa  zwykle  jednostkami  o wybitnej  odwadze,
     silnej woli, rozwinietej intuicji i magicznych talentach.

      \ | /   Szarosci codziennosci opetaja Cie i uczynia Twe postrzeganie
      - * -   zludnym, czego znakiem bedzie oslabienie na silach i duchu. 
      / | \   Fale melancholii i chandry w koncu jednak ustana, nie staraj 
              sie ich dlawic na sile. Zdaj sie na wyrozumialosc przyjaciol,
     ale jednoczesnie unikaj zabaw i imprez, aby nie ryzykowac blamazu.

       ,':.   Szanowny Czytelniku, latem co to niechybnie nastapi dreczyc 
      : :  :  Cie moga sny o tematyce morskiej, tedy  nie badz zaskoczony,
       '.:'   jesli gdzies posrod sennosci zauwazysz morze. Jesli wburzone
              ono by  bylo, tedy bacz  na klopoty  w jakie to  wpedzic bys
     sie mogl podczas swych biesiad czy innych towarzyskich spotkan. Jesli
     morze senne bedzie,  zdawac sie  spokojnym, pelnym fal, ryb i statkow
     to radosc wielka Cie czeka wiec nie wahaj sie i ryzykuj, poddawaj
     namietnosciom. Sny o wodzie brudnej i plawieniu sie, czy przypadkowym
     wen wpadnieciu wieszczyc moga strate i chorobe.  Istnieje tez wyrazne
     ryzyko, ze snic Ci sie Czytelniku szanowny moze ni mniej ni wiecej, a
     perlowa macica,  wiedz wtedy,  ze ciezki  czas  przed  Toba  i szepty
     nieszczere  za plecami.  Jesli bys dostal przedmiot z macicy wykonany
     tedy pewien  badz, ze ktos  wyjatkowo  zle Ci zyczy,  zas gdybys taki
     zakup  sam  poczynil  tedy  niechybnie  bolec  bedziesz  od  biedy  i
     monetarnej straty.

      :    :  Dobrze jest pozbyc sie ametystow ze swego stroju i ekwipunku,
       '.,'   ktory dbajac  o wyciszenie,  dodatkowo odetnie  Twe mysli od
        <>    swiata i jego gwaru.  Hematyt sprawi, ze  szybciej poczujesz
              powrot stabilizacji  i rownowagi  ducha.  Ogien  zamkniety w
      rodolicie  moze zas  jednakowo  natchnac  do rzeczy  wielkich, jak i
      "oparzyc", wprowadzic  poczucie niecheci do  dzialania,  niewygodnie
      draznic sumienie, zwlaszcza w obliczu oczekujacych spraw pilnych.


         *     *  WYMUND PUSTELNIK
          *   *   Znak  Gwiezdny  na  niebosklonie  Imperium  Sigmara  dla
            *     urodzonych pomiedzy 11 - 30 Vorhexen XII miesiaca.
            |     Znak Wytrzymalosci zlozony z rosochato  ukladajacych sie
            *     gwiazd.
                  Cechuje ludzi tolerancyjnych, skwapliwych i metodycznych
     tez nieufnych i ostroznych, zawsze starajacych sie  przemyslec  kazda
     alternatywe przed podjeciem  dzialan.  Czasem  bywaja  zbyt  ostrozni
     co czyni ich wrecz niezdecydowanymi i sparalizowanym w obliczu  jakis
     ciezkich wyborow.

      \ | /   Verdra  w koniunkcji  z Charybem  napelnia Cie  szczesciem w 
      - * -   polowaniu i walce,  uchronia od ran ciezkich i przysporza Ci 
      / | \   chwaly.  To dobry  czas na rozpoczecie  kampanii  wojennych,
              jeslis zbrojnym.  Jednakze  Tigris  opuszczajaca  Dom Wiedzy
      nasle na Ciebie  niepomyslne inwestycje  finansowe,  unikaj hazardu,
      wstrzymaj sie  rowniez  od udzielania  jalmuzny,  w przeciwnym razie
      mozesz zaskarbic sobie niepozadana wdziecznosc.

       ,':.   Sny Twe w najblizszych tygodniach zdominuja paczki. Spogladac 
      : :  :  na paczke to jednak wrozba zmartwien, pakowanie jej wieszczy
       '.:'   awantury,  rozpakowanie  pustej przestroga  przed  nieudanym
              przedsiewzieciem, zas upuszczenie  przypadkowe to pewnik, ze
      sprawy waznej dla siebie nie zalatwisz. Jesli jednak paczki Twoje we
      snie Goniec pocztowy przyniesie, czy sam ja wyslesz albo szczesliwie
      wypelnione zlotem  czy monetami  beda, to znakiem  dla Ciebie  niech
      bedzie, ze zaczna sie czasy tluste, interesy  udane, bogactwo, slawa
      i ekscytujace  podroze!  Ale...  Zdarzyc sie  tez moze, ze  we  snie
      doswiadczysz kontaktu  z idiota. Znaczyc to bedzie wtedy ni mniej ni
      wiecej jak to, ze niepowodzenie Cie czekac moze w dzialaniu podjetym,
      zas gdyby sie zdarzylo Ci we snie z idiota rozmawiac, tedy przygotuj
      sie na przeszkody, ktore to ciezko moze byc pokonac.

      :    :  Unikaj agatow,  ktorych moc przyciaga sympatie, zwlaszcza na
       '.,'   tle pochlebczym, ale moze niepotrzebnie namacic w Twym sercu. 
        <>    Natomiast absolutnie  nie rozstawaj sie  z rodolitem,  ktory
              da Ci sile do przelamywania barier, ktore zly los Ci postawi.
      Prawdziwym patronem dla Ciebie, jesli rzeczywiscie  angazujesz sie w
      roznorakie sprawy zbrojne i krew przelewasz dla wlasnej sprawy, jest
      natomiast  turkus - nawet  pojedynczy kamien  natchnie Cie  mestwem,
      walecznoscia i opromieni zaszczytem zwyciezcy.

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                         Arlekin & Kolombina                       (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o