Periodicus numer 52

02-17 Swieto Lasu, podrywanie, Norska, Poezja

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                 Data wydania: dziesiaty dzien pory Imbaelk  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
      Serdecznie  witamy  Czytelnikow  w  kolejnym  wydaniu Periodicusa! 
      Tym razem  mamy dla Panstwa naprawde  pokazna liczbe arytkulow.  Na
      wstepie zapraszamy do ponownego przezycia Swieta Lasu, ktore odbylo
      sie wprawdzie  juz dosc dawno,  ale porzadna opowiesc wymaga czasu.
      Ponadto w numerze  poradnik dotyczacy  podrywania mezczyzn  roznych
      ras, znany i lubiany Kacik Poezji "Pod Grusza", informacje na temat
      Konkursu  Piesni (ktory odbedzie sie  juz niedlugo!), przewodnik po
      dialektach  imperialnych  i  Imperium  samym  w sobie,  poruszajaca
      opowiesc mlodego mezczyzny z Norski oraz Nasz Portret Wlasny.      
                                        
      Nie przedluzajac juz bez potrzeby:                                 
      Serdecznie zapraszamy do lektury!                                  
                                        
                                        
                       Aktualna Redaktorka Naczelna                      
                       Inz. Vyera Graff von Habenix                      
                                        
                                        
     W tym numerze:
     * Sprawozdanie ze Swieta Lasu cz. 1....................strona 1
     * Sprawozdanie ze Swieta Lasu cz. 2....................strona 2
     * Sprawozdanie ze Swieta Lasu cz. 3....................strona 3
     * Kacik Poezji "Pod Grusza"............................strona 4
     * Dziennik z Norski - cz I.............................strona 5
     * Otwarty Konkurs Piesni...............................strona 6
     * Nasz portret wlasny..................................strona 7
     * Imperialny Przewodnik Jezykowy.......................strona 8
     * Podrywanie mezczyzn (wedlug Was) I...................strona 9
     * Podrywanie mezczyzn (wedlug Was) II..................strona 10
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 1
Zatytulowano: Sprawozdanie ze Swieta Lasu cz. 1

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|                *    *  *                                                    |
|           *  *    *     *  *                                                |
|          *     *    *  *    *           .  .  ,                             |
|      * *   *    *    *    *   *         |  |*-+- _.._ _   .                 |
|      *     *  *    * * .#  *   *        |/\|| | (_][ | )\_|                 |
.      *   *     * #.  .# *   *           ._  _.          ._|                 .
.       *     "#.  #: #" * *    *         [ )(_]                              .
       *   * * "#. ##"       *             __.                                
         *       "###                     (__ .    ,* _  _.* _                
                   "##                    .__) \/\/ |(/,(_.|(/,        
                    ##.                   .
                    .##:                  |    _. __. . 
                    :###                  |___(_]_) (_|  
                   ,###                                     
                 ,####.
     \/\/\/\/\/.######.\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
  
  
     Z urokliwej lesnej polanki  na terenie domeny Asrai,  Lesnych Elfow z
     Lasu Loren, gdzie wlasnie zakonczyly  sie obchody Swieta Lasu, witamy
     naszych czytelnikow bardzo serdecznie:

      - Alicia, debiutujaca Redaktorka Periodicusa
      - Gianna 'Frasca' Villani

     Alicia:
     -----------
     Mamy osobiscie nadzieje, ze to sprawozdanie przeczyta wiecej osob niz
     bylo obecnych na Swiecie Lasu, ktore  odbylo sie dwudziestego piatego
     listopada wlasnie w tym miejscu, gdzie teraz sie znajdujemy redagujac
     niniejszy artykul, w Lesie Loren - chocby dlatego, zebyscie mogli sie
     przekonac co was ominelo!

     Gianna:
     -----------
     Oprocz  licznego  grona  Asrai,  ktorzy  do  dogladania  swych  gosci 
     podeszli  bardzo sumiennie,  pojawilo sie  tez kilka  nie tamtejszych
     elfow  z roznych stron  swiata,  polelfki trzy,  halfling i halflinka
     (zdaje  sie,  ze  nie  razem,  choc  moze  byl  to poczatek  pieknego
     romansu?), a takze calkiem sporo ludzi z obu stron Wielkiej Wody.

     Alicia:
     -----------
     Zebyscie  wiec sobie  nie mysleli,  na Swieto przyszlo  calkiem sporo
     gosci,  za co  teraz, zarowno jako  Redaktorka Periodicusa  i Jedna z
     Lesnego Kregu mam okazje podziekowac. Tak sobie mysle, ze byc moze po
     czesci zainteresowanie tym wydarzeniem  bralo sie takze stad, ze badz
     co badz  dawno nie bylo  ono organizowane!  Ostatni raz ze dwa gnomie
     lata temu. Co ja pisze, trzy! Jakos tak. A Ty? Ile razy bylas?

     Gianna:
     -----------
     Przyznam, ze to bylo moje pierwsze Swieto Lasu... Nie bylam wlasciwie
     pewna, czego mam sie  po nim spodziewac.  Ale lubie  wiedziec, co sie
     w  swiecie  dzieje,  wiec zgodnie  z przyslowiem  twierdzacym, jakoby
     "ciekawosc  zabila  elfke"   naturalnie  musialam  sie  stawic.  (Nie
     zdradzajac zbytnio przebiegu wieczoru - zadne elfki nie ucierpialy).

     Alicia:
     -----------
     Tak czy owak, nie moglo i mnie  zabraknac na tym Swiecie... to znaczy
     moglo i pewnie wszystko by sie tak  samo udalo, i przeczytalibyscie o
     tym  w prasie,  ale  jednak  nie  mialabym  takiej frajdy,  jaka jest
     pisanie o tym z Gianna. 

     Gianna:
     -----------
     No wlasnie, razem przeciez duzo razniej!

     Alicia:
     -----------
     Ale sluchaj dalej!  Sama frajda to tez  sie przygotowywac do swieta -
     tak wiec w ramach swych przygotowan upieklam ciasteczka upierajac sie
     ze   przepis  Redaktor  Kas  znam  na  pamiec  (nieprawdziwosc  czego
     wyjasnialoby, dlaczego ostatecznie ciastka na Swiecie  byly zamowione
     z Krainy Zgromadzenia),  zwiedzilam  chyba pol swiata  w poszukiwaniu
     sukienki narzekajac, ze swieto nie odbywa sie tym razem w pelni lata,
     prawie  pol dnia  w kapieli,  a ukladanie wlosow  i uganianie  sie za
     odlozona gdzies kosmetyczka i dobor perfum to chyba temat na osobn...
     Co jest? Czemu masz taka mine?

     Gianna:
     -----------
     Nie mialam pojecia, ze to taka podniosla okolicznosc...

     Alicia:
     -----------
     Czego sie nie robi  zeby zrobic wrazenie!  I jednoczesnie zdazyc, nie
     spoznic sie.

     Gianna:
     -----------
     Bylabym sie bardziej postarala, aby nie zostac w tyle. Aczkolwiek nie
     bylam  tak  calkiem  nieprzygotowana,  gdyz  dobralam  na  ta  okazje
     odpowiednie  akcesoria  -  z wiankiem zrobionym  z lesnych szyszek na
     czele! 

     Alicia:
     -----------
     Gustowny! W ogole wygladasz rewelacyjnie!

     Gianna:
     -----------
     Ale, ale, do czego zmierzasz, Ala?

     Alicia:
     -----------
     Do tego, by czytelnicy zrozumieli dlaczego - z pelnym zaangazowaniem,
     najlepsza organizacja czasu, starajac sie i z calym swoim wdziekiem -
     spoznilam sie na Swieto,  uniemozliwiajac sobie  jak i im przy okazji
     zapoznanie sie z tym wszystkim, co zwyklo towarzyszyc rozpoczeciu - a
     wiec tym niekonczacym sie powitaniom, usciskom, uklonom i co bardziej
     nieufnym  spojrzeniom  w nadziei  na poznanie jednego  czy dziesieciu
     nowych imion.

     Gianna:
     -----------
     Och, wiele nie stracilas... no, moze troszeczke. 

     Alicia:
     -----------
     Na szczescie, jak przystalo na prawdziwa Redaktorke, bylas na miejscu
     i mozesz rozpoczac formalnie relacje ze Swieta.

     Gianna:
     -----------
     Procz niekonczacych sie powitan,  poczatkowi swietowania towarzyszyly
     takze rozmowy, zarty  i zamieszanie, jak to zwykle. Byly wielce hojne
     dotacje pieniezne dla biedniejszych uczestnikow  Swieta,  niekonczace 
     sie  pytania  o ciastka  oraz  narzekanie,  ze nikt  nie wie,  co sie
     dzieje  w tym tlumie,  pochwaly  bujnych  elfich  lokow...  A do tego
     ciagle przerywane  powitanie  Terenesa,  ktory  tlumaczyl, czym Lesny
     Krag jest oraz  odpowiadal na pytania, tyczace sie zycia  w zgodzie z
     natura.

      - Pytali sie ludzie,  czy czlonkowie Kregu moga jesc mieso. Albo czy 
       scigaja za zabicie zwierzecia..dowolnego. - zaczyna nasz gospodarz.
      - Mieso trza jesc - rzuca ktos z tlumu.
      - Troche ciezko wyzyc na samych korzonkach -  zgodnie dodaje jedna z
       uczestniczek.
      - Otoz wilki.. poluja i jedza mieso - wyjasnia po chwili Terenes, po
       czym kontynuuje - Natura polega na polowaniu, miedzy innymi. A nasz
       arcyhierofant.. oraz ja... Starszy Lesnego Kregu.. i wielu innych..
       jestesmy mysliwymi.
      - Polowanie to rzecz swieta - kwituje ktos na koniec.

     Alicia:
     -----------
     Ale i ja w koncu przyszlam i zreferowalam  przygotowania  do obchodow
     od strony organizacyjnej!  Goszczace  Swieto Lasu  i nas przy  okazji
     Lesne Elfy dopisaly,  kierujac uprzejmie wszystkich  na polane, za co
     im  rowniez  nalezy  sie uznanie  i podziekowanie. Jednakze  wowczas,
     zamiast snuc  glosno wyrazy wdziecznosci sama  zastanawialam sie, czy
     udawac  sie na  owa polane,  tam do Ciebie,  czy nie  postac troche z
     nimi, poczuc  sie wazna i - co tu  duzo  mowic - uniknac  owego cyklu
     grzecznosci w witaniu  sie i chwalenia  swoim imieniem, powtarzanego,
     swoja droga, z kazdym  przybyciem  kolejnej, jak sie okazuje, jeszcze
     bardziej  spoznionej osoby.  Elfi gospodarze  okazali sie  byc bardzo
     wyrozumiali,  pozwolili mi rowniez udawac  gospodynie  Swieta, dzieki
     czemu moglam opisac  takze ich, na ogol nie widziana i nie  doceniana
     postawe i wklad  w goscine  nas wszystkich  we wlasnym, badz co badz,
     domu.

     Moje odczucia byly chyba  dzielone przez jedna, czy dwie osoby, ktore
     jeszcze powrocily z polany aby  niby zapytac o to, gdzie moga odlozyc
     przyniesione ciastka. 

     Gianna:
     -----------
     Mozna by pomyslec, ze wszystkim tylko te ciastka byly w glowach.

     Alicia:
     -----------
     Nooo!  Gdybym faktycznie upiekla sama,  to bym  slawe i rozglos miala
     wieksze niz sam  Pan Starszy.  Sama zreszta myslalam, czy by z Elfami
     i ciastkami nie urzadzic  osobnego  swieta, jednakze  kiedy tak sobie
     tam stalam, nagle echem po puszczy  rozeszlo sie  "Ratunku! Morduja!"
     - i juz  wiedzialam,  ze  bez  redaktorskiego  sprawozdania  sie  nie
     obejdzie. Co tez tam zaszlo u ciebie?

     Gianna:
     -----------
     Wyobraz sobie,  ze wszystko sie  spokojnie  rozpoczynalo, az tu nagle
     pewien mezczyzna, jakby  nigdy nic  wstal od ogniska  i rzucil sie na
     drugiego  z piesciami!  Bez zadnej wyraznej  prowokacji.  Natychmiast 
     rozbrzmialy te krzyki, ktore  uslyszalas, ale procz  tego kazdy tylko 
     patrzyl, nie  majac  pojecia,  co sie  dzieje  -  i obstawiajac,  kto 
     zwyciezy.  No ale szybko  walka zostala  przerwana, a agresor wymowil
     sie  tym,  jakoby  po  zbyt  duzej  ilosci  trunkow,  zwyczajnie  sie 
     potknal...

     Alicia:
     -----------
     No nie wierze!  Ale  gdy  przyszlam  wtedy  do ciebie, to juz nic sie
     nie  dzialo,  a ktokolwiek  krzyczal,  siedzial jak  trusia i juz nie
     trafilam na zadna  afere.  Ale to rzecz  jasna dobrze! Jeszcze lepiej
     zas, ze wlasnie  Swieto Lasu  sie zaczynalo  i na szczescie  niewiele
     umknelo juz naszej uwadze.

     Gianna:
     -----------
     To  moze opowiesz  nieco o gospodarzu Swieta?  Badz co badz, znasz go
     chyba calkiem niezle.

     Alicia:
     -----------
     Jak  zwykle  prawdziwym  gospodarzem i dusza  Swieta Lasu byl Terenes
     z Puszczy Shekhal - postac nietuzinkowa, ktora swe zycie zadedykowala
     i poswiecila  sluzbie  naturze  -  w kazdym razie na pewno ta czesc o
     ktorej  wiem ja i  chyba  wiekszosc z Was,  znajacych go czytelnikow.
     Ale za to  na pewno  jestem  pewna  tego, ze  Starszy  Lesnego  Kregu
     zaiste  sie poswieca  i wyczerpuje  w swoich  kolejach losu - wiem po
     tym,  poniewaz  na ten przyklad musi mnie  znosic przez  maly kawalek
     wlasnego zycia, to jest odkad sam mnie zna!

     Gianna:
     -----------
     Oj,  sama  nie  wiem,   kto  tutaj  ma  ciezej.   Jednak  te  dlugie,
     niespieszne opowiesci Terenesa tez czasem potrafia niezle wykonczyc.

     Alicia:
     -----------
     Nie jest tak zle, badz co nadz  jestesmy tuz  po obchodach i powiesci
     im towarzyszace  mamy swiezo  w glowach.  Ja tam osobiscie wierze, ze
     ci, ktorzy przed chwila opuscili ta polane, beda miec mile wrazenia.

     Gianna:
     -----------
     Wracajmy jednak do obchodow Swieta. 

     Alicia:
     -----------
     Wlasnie!  A  wiec jezeli byliscie  na jakichkolwiek  poprzednich  lub
     czytaliscie  sprawozdania z nich  w Periodicusie, to na pewno wiecie,
     ze sluza one gosciom  w sposob interesujacy  przez wlasnie opowiesci,
     ciekawostki  i informacje udzielane  przez starszyzne Kregu - wlasnie
     w osobie Terenesa  oczywiscie - i tak tez  bylo i  tym razem.  Wiesz,
     ku mojemu  zaskoczeniu nie brakowalo  rowniez i tych ktorzy pamietaja
     i wspominaja  dawnych  Starszych,  takiego Zapiura  chociazby  o czym
     nie pozwalal nam zapomniec przebywajacy z nami halflinski podroznik.

     Gianna:
     -----------
     O czym wiec mozna bylo uslyszec tym razem?

     Alicia:
     -----------
     Troche  historii,  troche  o historii, nie  brakowalo  rowniez mojego
     debiutu, ale rowniez ogniska,  poczestunku, a nawet lesnych zwierzat,
     ktore, jak to w Loren, czuja sie jak u siebie.

     Gianna:
     -----------
     Wydaje mi sie, ze  udalo Ci sie troszke  ozywic atmosfere,  kiedy juz
     wszyscy  byli  dosc  zmeczeni,  zarowno  opowiesciami,  jak  i  pozna
     godzina.  Aczkolwiek  byl  tez  pewien  tur,  ktory  probowal  zrobic
     konkurencje, chyba nawet  z niezlym skutkiem - calkiem sporo spojrzen
     przyciagnal i potrafil zwrocic uwage jak malo kto.

     Alicia:
     -----------
     Tak bylo!  No, ale o  tym pozniej!  Tymczasem zebrani  juz na polanie
     wysluchiwalismy wsrod trzaskajacych w ogniu (oraz nachalnych rozmow i
     szeptow)  o... wlasnie!  Czy wiecie  dlaczego  Lesny Krag  organizuje
     Swieto Lasu i co  (a takze kogo)  nim uhonorowuje?  A Ty  na przyklad
     wiedzialas wczesniej?

     Gianna:
     -----------
     Nie mialam  pojecia, ale  nasz gospodarz  czym  predzej  pospieszyl z
     wyjasnieniami i opowiesciami. No, moze nie az tak predko, ale jednak.

     Alicia:
     -----------
     Jak to wiec bylo, panie Terenesie?
     Ano bylo to tak:
      _________________________________________________________________
     /\                                                                \
     \_|                  ZASLYSZANE NA SWIECIE LASU                    |
       |                                                                |
       |   Opowiada Terenes, Starszy Lesnego Kregu:                     |
       |                                                                |
       |        "Kiedys nasz arcyhierofant nie byl zbyt rozmowny.       |
       |        Nie ustalil zadnych zasad a jedynie patrzal w oczy      |
       |       i po krotkiej opowiesci byl w stanie zaufac na tyle      |
       |    przygodnemu wedrowcowi, by ofiarowac mu stalowy pierscien   |
       |                - mowiac tylko by dbal o Nature.                |
       |                                                                |
       |     Co powodowalo, ze byli czlonkowie Kregu, ktorzy wlasnie    |
       |    uznawali, ze nalezy zabijac tych, co tkna jakies zwierze.   |
       |     Byli tez tacy, ktorzy traktowali pierscien jako ozdobe.    |
       |        A nawet tacy, ktorzy odwracali sie ku chaosowi,         |
       |                   a wciaz nosili pierscien.                    |
       |                                                                |
       |      Kazdy z nas moze zaszkodzic Naturze, albo jej pomoc.      |
       |           Ale prawdziwym wrogiem Natury jest Chaos.            |
       |       Bo on moze cale obszary wchlonac i wypluc w formie       |
       |          zupelnie nieodmiennej. Nie do przywrocenia.           |
       |                                                                |
       |        Tak czy owak, kilkanascie lat temu pewna grupa          |
       |       czlonkow Kregu, w tym wspomniany przez przybysza         |
       |    z Krainy Zgromadzenia Zapiur Furryfoot oraz... coz...       |
       |  sila rzeczy ja, podjelismy probe uporzadkowania tych spraw    |
       |             i oczyszczenia imienia Lesnego Kregu.              |
       |      Zeby zamknac spory, zeby krew sie nie lala bez celu.      |
       |                                                                |
       |   I powstal wtedy obecnie obowiazujacy regulamin oraz garsc    |
       |        innych zasad, ktore nasz arcyhierofant oglosil.         |
       |                                                                |
       |             Klaus wyznaczyl tez pierwsza Rade Kregu            |
       |       i Rada ta z przerazeniem sie dowiedziala, ze jest        |
       |    ponad czterysta osob noszacych pierscienie na co dzien      |
       |                   i wedrujacych po swiecie.                    |
       |                                                                |
       |     I kazda z tych osob dostala pismo z nowymi zasadami,       |
       |            aby wiedzieli, o co wlasciwie walcza.               |
       |      I pismo to zaakceptowalo ich okolo osiemdziesiat.         |
       |   Reszcie Krag i Natura nie byla droga na tyle, by odpisac.    |
       |                   I wtedy Krag sie oczyscil.                   |
       |                                                                |
       |   I wtedy Krag zaczal dzialac. Duzo nawet prezniej niz dzis.   |
       |       Od tamtego czasu rozwiesilismy dziesiatki plakatow       |
       |         na rozmaite tematy. O zwierzetach, o roslinach,        |
       |                przestrogi dotyczace Chaosu i inne.             |
       |                                                                |
       |             A nade wszystko przez jakis czas co roku           |
       |     w rocznice reformy Kregu, a pozniej niestety rzadziej      |
       |                   organizowalismy Swieto Lasu.                 |
       |                                                                |
       |    Niestety Mutanci Chaosu szybko uznali ze Krag udzielajac    |
       |      informacji o naturze jest ich wielkim przeciwnikiem.      |
       |                 I zaczeli nam te swieta rozbijac.              |
       |                                                                |
       |      Swietujemy teraz symboliczna kolejna rocznice chwili      |
       |           od ktorej Krag dziala w obecnym ksztalcie."          |
       |                                                                |
       |   _____________________________________________________________|_
        \_/______________________________________________________________/

     Alicia:
     -----------
     Trzeba przyznac, ze ta opowiesc zrobila niemale wrazenie na niejednym
     i niejednej z nas.

      - I to jest wlasnie taka rocznica? - pyta jedna z zaproszonych
        sluchaczek.
      - Hm... mysle ze jakas pietnasta... ale gubie sie troche. Swietujemy
       teraz...  symboliczna... kolejna rocznice...  chwili od ktorej Krag
       dziala w obecnym ksztalcie.

     Robi wrazenie, co nie?

     Gianna:
     -----------
     Pietnascie lat to kawal czasu, a i przemowa calkiem dobra, przyznam. 
     Choc w trakcie sluchania bylo mi dosc ciezko usiedziec. 

     Alicia:
     -----------
     Przeszkadzal Ci tamten przystojny elf obok?

     Gianna:
     -----------
     Wole  nieco  bardziej  dynamiczne  wystepy.  Na  szczescie  wiekszosc
     zebranych nie podzielala  jednak mego  nadpobudliwego  temperamentu i
     zdaje sie,  ze przemowa  przyjeta zostala  ze sporym  zaciekawieniem,
     zwlaszcza ze strony tych, ktorzy nigdy  wczesniej na Swiecie Lasu nie
     byli.

      - Wspaniala przemowa! - potwierdza  na koniec  terenesowej opowiesci
       wlasnie ow urodziwy elf siedzacy obok Gianny.

     Alicia:
     -----------
     Wznieslismy pare toastow (zalujcie, zalujcie nieobecni) za Lesny Krag
     po czym... no wlasnie:

      - No i co teraz? Jak juz wypili... To chyba trzeba zjesc to wszystko
       - sugeruje obyty najwyrazniej w biesiadach znawca.
      - Potancowac trzeba - podpowiada ktos inny.
      - To  teraz rozebrac, zabrac ubrania i zostawic - proponuje inna bez
       watpienia  teraz  sympatyczna  w oczach  co po niektorych  mezczyzn
       wspoluczestniczka naszego swieta.   
      - Tancowac?
      - Bedzie mozna zobaczyc jednorozca? - zapytala wtedy  jak gdyby nic,
       a jednak  z nadzieja  w glosie moja  redakcyjna  kolezanka.  Mialas
       jakies kupony promocyjne do ogladania?

     Gianna:                                                                  
.    -----------                                                              .
.    Wlasciwie to  myslalam, ze moze bedzie  to oficjalny  punkt programu,    .
|    skoro  juz Swieto Lasu i do tego odbywajace sie w Loren. Potem jednak    |
|    troche zwatpilam. Ale do tego jeszcze wrocimy...                         |
|                                                                             |
|                                                                --- >        |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 2

Zatytulowano: Sprawozdanie ze Swieta Lasu cz. 2


o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|                *    *  *                                                    |
|           *  *    *     *  *                                                |
|          *     *    *  *    *           .  .  ,                             |
|      * *   *    *    *    *   *         |  |*-+- _.._ _   .                 |
|      *     *  *    * * .#  *   *        |/\|| | (_][ | )\_|                 |
.      *   *     * #.  .# *   *           ._  _.          ._|                 .
.       *     "#.  #: #" * *    *         [ )(_]                              .
       *   * * "#. ##"       *             __.                                
         *       "###                     (__ .    ,* _  _.* _                
                   "##                    .__) \/\/ |(/,(_.|(/,        
                    ##.                   .
                    .##:                  |    _. __. . 
                    :###                  |___(_]_) (_|  
                   ,###                                     
                 ,####.
     \/\/\/\/\/.######.\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
 

     Alicia:
     -----------
     Wiec moze  jeszcze dodam, ze niezaleznie  od tego jak bardzo siedzaca
     teraz  przy mnie moja redakcyjna  sojuszniczka starala sie o material
     do opisywania  w niniejszym sprawozdaniu,  nasz dzisiejszy  gospodarz
     mial wszako inne plany.

      - Chcialbym dopoki... jestescie... wszyscy trzezwi... zaczac od...
       bajki... Z moralem.

     Gianna:
     -----------
     Bajka zamiast jednorozca?  Naprawde? Nie sadzisz, ze jednorozec bylby
     duzo ciekawszy?

     Alicia:
     -----------
     Gianno, Tobie to tylko  jednorozce w glowie!  Najwyrazniej jednak nie
     bylas  odosobniona  w podejsciu  do tematu,  bo juz  same miny  tych,
     ktorzy liczyli na inny kierunek swietowania warte byly przybycia.

      - Ach bajka! - nagle podejmuje wielbiciel jedzenia.
      - Nie za starzy zesmy na bajki? - dobiega z innej czesci audytorium.
      - Ty to tak. - ripostuje sympatyczna uczestniczka. I do naszego pana
       Starszego - Prosze mowic, poki ktos slucha.
      - Jednorozec? - wtraca niesmialo Gianna (alez z przyjemnoscia ci to
        wytykam!)
      - Bajki sa cudowne.
      - Bajki z moralem, szczegolnie do tych starszych kierowane.
      - Nie moge sie doczekac.
      - Zdrowie Kregu.
      - Zdrowie!
      - Baje ale z moralem, taka co mowi o zyciu.
      - Cos czuje, ze swieto zamieni sie w popijawe...

     No wlasnie!  Juz sama nie wiem,  czy zebrani  w lesie znieczulali sie
     przed bajka, czy desperacko korzystali z przerwy miedzy opowiesciami.

     Gianna:
     -----------
     Zdaje sie,  ze nastroje  byly dosc  mocno podzielone.  Zreszta na tym
     etapie  wieczoru sporo osob bylo juz po kilku glebszych lykach czegos
     mocniejszego, wiec chyba zadbali o znieczulenie zawczasu.

     Alicia:
     -----------
     Znowu jednak nasz Pan Terenes uspokoil zebranych:

      - Nie chodzi  o bajke, a o  moral ktory z niej wynika... bo ostatnio
       obserwuje  ze...  wielu  podroznych... chce miec  jak najwiecej jak
       najciekawszych zwierzatek... na swe uslugi.

     Az podskoczylam  z wrazenia, co nie bylo proste, poniewaz  zajmowalam
     miejsce na hamaku. Oczywiscie jako entuzjastka nie posiadania zadnego
     oswojonego pierzucha, czy futrzaka nie moglam nie byc zainteresowana.
     O, prosze, elfia psiapsiula juz porozumiewawczo sie do mnie usmiecha!
     Czy to byla  bajka o halflingu  z jaszczurka  na ramieniu?  O siedmiu
     krasnoludach  z Mahakamu?  Nie, choc co  bardziej obeznani  z bajkami
     nie omieszkali tak wlasnie zgadywac. A to byla po prostu bajka o...

     To moze oddajmy juz glos samemu Terenesowi:
      _________________________________________________________________
     /\                                                                \
     \_|                  ZASLYSZANE NA SWIECIE LASU                    |
       |                                                                |
       |   Opowiada Terenes, Starszy Lesnego Kregu:                     |
       |                                                                |
       |   "Na dalekich poludniowych morzach zyja sobie stworzenia,     |
       |     ktore buduja zamki. Zamki te buduja z samych siebie.       |
       | Wyrastaja w koloniach i sa ni to zwierzetami, ni to roslinami, |
       | ni to czym innym. Gdy ktores z nich obumiera, jego szkielecik  |
       |          zostaje, obrasta mulem i nowymi roslinkami.           |
       |                                                                |
       |  Z kazdym ich pokoleniem  buduje sie nowa warstwa zameczku o   |
       |  fantazyjnych ksztaltach i kolorach. A wszystko to pod woda.   |
       |                                                                |
       |     W jednym z takich palacykow mieszkala sobie syrenka.       |
       |     I syrenka ta zyla bardzo dobrze z innymi stworzeniami      |
       |    morskimi, opiekowala sie nimi i dbala by zamek sie rowno    |
       |      rozrastal i sie nie zawalal. By byl ladnie ustrojony,     |
       |          a zyjace w nim ryby i nieryby byly szczesliwe.        |
       |                     Zycie pod woda rozumiala.                  |
       |      I rybki i nierybki spod wody rozumialy i kochaly ja.      |
       |                                                                |
       |     Ale syrenka ta miala pewna pasje, bardzo chciala znac      |
       |         rowniez zycie z drugiej strony tafli morskiej.         |
       |     Chciala wiedziec wszystko o istotach ktore przeplywaja     |
       |                    po morzu w swoich statkach.                 |
       |                                                                |
       |    Bardzo ciekawilo ja jak jest na powierzchni i male rybki    |
       |    i nierybki przynosily jej wszystko co potrafily znalezc.    |
       |    Na przyklad przyniesione z wrakow albo z miejsc zalanych    |
       |                           przez morze.                         |
       |                                                                |
       |      A jako ze Manann grozny jest i wiele statkow zatonelo     |
       |         z jego woli, tedy wrakow bylo w okolicy troche,        |
       |   wiec syrenka nazbierala sobie niemala kolekcje kubkow, lin,  |
       |            ubran i wszystkiego co mozna bylo znalezc           |
       |             w ladowniach, wyrobow elfich i ludzkich.           |
       |                                                                |
       |             Pewnego razu w okolicy przeplywal statek.          |
       |  Plynal nim smialy zeglarz imieniem Jan Mayhen, z Marienburga. |
       |    Jednak morze nie bylo laskawe dla marienburskiego statku    |
       |     i statek ow, wypelniony po brzegi skarbami rozbil sie,     |
       |      a cala zaloga sie potopila - oprocz owego marynarza,      |
       |                   ktorego to uratowaly delfiny.                |
       |        Delfiny te, uwazajac sie za przyjaciol syrenki,         |
       |        zawiodly marynarza do jej podmorskiego palacyku.        |
       |  Tam, w jednej z komnat, byla ogromna banka powietrza, gdzie   |
       |             zeglarz mogl przebywac i sie nie utopic.           |
       |                                                                |
       |                                                                |
       |                  Syrenka bardzo sie ucieszyla.                 |
       |     Zauwazyla ze zeglarz jest sympatyczny, ma cztery odnoza    |
       |    i jest przyjemnie wlochaty, bo ma brode i owlosiony tors.   |
       |              Takie to bylo dla niej sympatyczne.               |
       |   I do tego gdy mowila do niego w podmorskim, to tez wydawal   |
       |         odglosy. Prawie jakby chcial sie porozumiec.           |
       |     Odwiedzala go wiec i opatrywala mu rany, przynosila mu     |
       |      wino wylowione z ladowni statkow, dawala do jedzenia      |
       |     wodorosty i inne rzeczy ktore uznawala za nadajace sie     |
       |                           do jedzenia.                         |
       |                                                                |
       |  Syrenka miala coraz wiecej zajec, bo musiala godzic zwasnione |
       |   zlote rybki, dbac o swoj palac, rozwiazywac problemy wokol   |
       | siebie, a to ze zupelnie nie rozumiala marynarza nie pomagalo. |
       |                  I przebywala tam coraz rzadziej,              |
       |           ale zajmowala sie wedle siebie dobrze Janem.         |
       |  On robil sie jednak coraz slabszy i coraz bardziej nerwowy.   |
       | Coraz jego przemowy byly zalosniejsze i bardziej niespokojne.  |
       |     Az w koncu z chorob, wilgoci i zlego pozywienia zmarl,     |
       |      zostawiajac w Marienburgu mloda zone z dwojka dzieci.     |
       |                                                                |
       | I to jest przestroga dla was wszystkich gdy szukacie ciekawych |
       | egzotycznych zwierzat. Nie dla kazdego jest kazde zycie, nawet |
       |    jesli przez jakis czas wydaje sie mu nie przeszkadzac."     |
       |                                                                |
       |   _____________________________________________________________|_
        \_/______________________________________________________________/

     Tymczasem  nasze Swieto wyraznie  ustepowalo  nieodmiennemu i stalemu
     cyklowi w przyrodzie - nadchodzacej  burzy.  W ostatniej czesci bajki
     glos  Terenesa  stopniowo  zagluszaly  pomruki  zwiastujace  calkiem
     solidne  opady. Bajke  udalo sie  jednak dokonczyc, a nawet pozbierac
     rozlozone dywany, derki, koce, hamaki  a takze nasze  lesnoswiateczne
     zapasy poczestunku - a jednej z Lesnych Elfek rowniez hamak ze mna na
     nim! Bo badz co badz, wszyscy  wiedzielismy, ze gdy burza sie skonczy
     i wyjrzy na  nowo slonce, powrocimy tu, by cieszyc sie  na nowo swoim
     towarzystwem i okazja  ktora nas zebrala  w niezmiennie pieknym Lesie
     Loren. Pieknym zwlaszcza po burzy. A ty co sie tak zamyslilas, hm?

     Gianna:
     -----------
     Probowalam  sobie  przypomniec,  co  bylo  dalej,  gdy juz  wszystkie
     grzmoty ustaly. Mimo ze juz wczesniej bylo nas na polanie niemalo, to
     po burzy dolaczylo jeszcze kilka osob. Do tego na miejscu powital nas
     wczesniej  wspomniany tur,  ktory ani myslal  przegapic  Swieta Lasu,
     zostal wiec wyglaskany i przyjety  do towarzystwa. Powoli zasiedlismy
     z powrotem przy ognisku, a Terenes kontynuowal:

      - Wysluchaliscie wiec... bajki o syrence... I wspomnialem, ze czasem
       bywa tak... ze Lesny Krag rozwiesza plakaty na rozmaite tematy... o
       przyrodzie... porady... albo ostrzezenia... chocby przeciw Chaosowi.
       Ale  korzystajac...  z tego  ze mamy  tu  podroznych  ze  wszelkich
       mozliwych  stron... skorzystam... i spytam sie... co wy uwazacie...
       Gdybyscie wy... nalezeli  do Kregu... o czym byscie  pisali, o czym
       informowali, przed  czym  przestrzegali.  Tylko  nie mowcie  prosze
       wiecej niz jedno zdanie.

     Alicia:
     -----------
      - O, to bedzie ciekawe. - prognozuje jedna  ze sluchaczek,  a ja zas
       ledwo powstrzymuje sie od gwizdania z uznania, ale ostatecznie...
       omdlalam  z wrazenia!  Oczywiscie  sama  bylam  zainteresowana,  co
       uslysze  od zebranych  i o czym  napisze w artykule, a tak to tylko
       pozostaje mi przekazac glos Tobie.

     Gianna:
     -----------
     Oj, no to  chyba  za wiele  sie nie  dowiemy w tym  temacie. Zdazylam
     tylko  uslyszec, jak ktos  powiedzial,  ze chetnie  widzialby  wiecej
     poradnikow  na temat  oswajania  zwierzat  i musialam  na chwil  pare
     opuscic polane. Okazuje sie, ze dlugie pytanie i marudzenie na pewien
     temat czasami  przynosi skutki  i w ten oto sposob  dane mi bylo udac
     sie  na  poszukiwanie  jednorozca.  Co  wiecej,  udalo sie  go  nawet
     odnalezc i przez kilka glosnych uderzen serca moglam podziwiac piekno
     tego stworzenia - za co goraco dziekuje swej lesnej przewodniczce.
 
     Musimy sie  chyba  zadowolic  wlasnymi opiniami  w tym wypadku.  Sama
     najbardziej lubilam notki z cyklu "Poznaj swoje zwierzatko pocztowe",
     ale wlasciwie to nie wiem, czy bylo o czyms jeszcze procz golebia...
     A ty co bys zasugerowala?

     Alicia:
     -----------
     Cos o kwiatach! Kwiaty sa  przeciez najpiekniejsze.  Choc wlasciwie z
     drugiej strony  mamy tez plakat  o kwiatach, wiedzialas? Wiedzialas!?

     Gianna:
     -----------
     Nie wiedzialam!

     Alicia:
     -----------
     No to potem Ci pokaze!

     Tymczasem  podczas  Swieta zdazylam sie  doprowadzic  do porzadku, by
     uslyszec terenesowe:

      - No dobrze, moze w takim razie... Przed kolejna opowiescia...

     I musze ci wyznac, ze z zaciekawieniem pomyslalam sobie: Aha!
     Po czym pan Starszy dodal:

      - Liczylem, ze ktos cos zaspiewa.

     I tu pomyslalam sobie z obawa: Oho...

     Gianna:
     -----------
     I co, ktos zaspiewal w koncu?

     Alicia:
     -----------
     No wlasnie nie, bo pan Starszy kontynuowal:

      - Ale skoro tak, to... ostatnio mowilismy o swiecie pod woda. Ale to
       byla  bajka. A tymczasem  rzeczywistosc  jest czasem  duzo bardziej
       przerazajaca.. dziwna.. i niesamowita. Im glebiej oceanu tym wiecej
       zupelnie dziwnych stworzen. Tym stworzenia te inne sa bardziej...

     Gianna:
     -----------
     Wielka szkoda, ze nikt nie zaspiewal, chetnie bym posluchala...

     Alicia:
     -----------
     Nawet tamten tur, nasz ulubieniec.. odbiegl w panice pomiedzy drzewa!
     I ja osobiscie juz sama nie wiem czy tez chcial posluchac spiewow czy
     wlasnie  obawial sie  ze za chwile  ktos bedzie  spiewac, czy moze po
     prostu  byl  zbyt  wrazliwy  na opowiesc  o "stworzeniach,  ktore  sa
     bardziej..."

     Tymczasem pan Starszy snul dalej niesamowita opowiesc:
      _________________________________________________________________
     /\                                                                \
     \_|                  ZASLYSZANE NA SWIECIE LASU                    |
       |                                                                |
       |   Opowiada Terenes, Starszy Lesnego Kregu:                     |
       |                                                                |
       |     "I na ten przyklad... sa takie ryby ktore zyja na dnie     |
       |    morskim, tak glebokim, ze zadne swiatlo tam nie dociera.    |
       |    Swiatlo sloneczne. Bo jednak okazuje sie ze swiatlo inne    |
       |                         tam czasem jest.                       |
       |                                                                |
       |    Sa tam bowiem na przyklad ryby, ktore swieca calym swoim    |
       |     cialem. Niektore by sobie przyswiecic, inne by sciagnac    |
       |         ofiary ku sobie. Zagubione ryby, ktore normalnie       |
       |        nie plywaja tak gleboko, plyna do nich, do swiatla      |
       |                          i sa pozerane."                       |
       |                                                                |
       |   _____________________________________________________________|_
        \_/______________________________________________________________/

      - Tak,   bo  swiatlo   w  calkowitej   ciemnosci   to  zupelnie  nic
       podejrzanego - ripostuje iscie kobieca poniekad logika sluchaczka.
      - A ty w ciemnym lesie nie szlabys do ognia?
      - To najpewniej pulapka.
      - Ja bym nie szedl. - dodaje jeden z Lesnych Elfow.
      - Skoro tak mowicie. Byc moze owszem, jestesmy wszyscy w pulapce.
      - Jakiej?
      - Choc pewnie bym poszla, bo ja uwielbiam wprost wlazic w pulapki.
      - To zalezy jak bardzo zmarznieci glodni bysta byli.
      - Jestem dosc naiwny. Nawet od wyznawcow Chaosu przyjalbym pomoc.
      - Dotarlismy  zmeczeni,  glodni  i spragnieni do  swiatla w ciemnym
      lesie.
      - Nie pamietam, by zdarzalo mi sie zapominac...
      - I wyskakuje takie wielkie i chce zjesc.
      - Przeciez  na umowiony  sygnal  mieszkancy Loren  maja  wszystkich
      wymordowac. Nie slyszalas planu?
      - To juz lepiej obejsc swiatlo z bezpiecznej doleglosci, zbadac...

     A ty co bys zrobila?

     Gianna:
     -----------
     Jako  rybka  glebinowa  raczej  dlugo  bym  nie pozyla.  Zawsze musze
     wsciubic nos wszedzie, tym bardziej  w te niebezpieczne miejsca. Moze
     ty bylabys nieco ostrozniejsza?

     Alicia:
     -----------
     Chyba bym sama rozpalila ognisko... ale nie znam sie na rybach!

     Tymczasem,  wlasnie,  moge  ci  przypomniec  jak  poradzily  sobie  z
     problemem ryby  o ktorych opowiadal  pan Terenes. A zreszta, ponownie
     oddajmy mu glos:
      _________________________________________________________________
     /\                                                                \
     \_|                  ZASLYSZANE NA SWIECIE LASU                    |
       |                                                                |
       |   Opowiada Terenes, Starszy Lesnego Kregu:                     |
       |                                                                |
       |     "Niektore wiec ryby, aby ich nie kusilo cos co swieci,     |
       |    dostosowaly sie. I osleply, tak by swiatla nie widziec."    |
       |                                                                |
       |                                                                |
       |   _____________________________________________________________|_
        \_/______________________________________________________________/

     Gianna:
     -----------
     Bardzo radykalne  rozwiazanie, ale  przynajmniej na  pewno skuteczne.
     Nie byl to jednak bynajmniej koniec opowiesci:
      _________________________________________________________________
     /\                                                                \
     \_|                  ZASLYSZANE NA SWIECIE LASU                    |
       |                                                                |
       |   Opowiada Terenes, Starszy Lesnego Kregu:                     |
       |                                                                |
       |            "Ale to nie jedyne ani nie najdziwniejsze           |
       |                   co mozna w glebinach zastac.                 |
       |                                                                |
       |   Sa tam na przyklad ryby, ktore sa na tyle rzadkie i na tyle  |
       |      nie moga znalezc sie w ciemnosci, ze gdy raz spotkaja     |
       |      i polacza sie w pare trwaja tak do smierci. Doslownie.    |
       |      Samiec tej ryby jest wielokrotnie mniejszy od samicy.     |
       |          Podplywa do niej i... wgryza sie w jej cialo.         |
       |                     Wgryza sie i tak trwa...                   |
       |    Od tej pory zanika mu wiekszosc narzadow poza rozrodczymi   |
       |                    i przeksztalca w pasozyta.                  |
       |                                                                |
       |               Ale dzieki temu moze zapladniac ikre             |
       |                   swojej samicy do konca zycia                 |
       |       Po prostu ryby te tak rzadko sie nawzajem odnajduja,     |
       |      ze wola sie polaczyc w jedno niz ryzykowac rozstanie.     |
       |                  Zdenegerowac w jeden organizm."               |
       |                                                                |
       |   _____________________________________________________________|_
        \_/______________________________________________________________/

     Alicia:
     -----------
     Wiesz  co ja o  tym mysle?  Nawet posrod  rybek wszyscy  mezczyzni sa
     dokladnie tacy sami!

     Gianna:
     -----------
     Ta opowiesc zdecydowanie wszystkich poruszyla. Ten i ow zakrtusil sie
     z wrazenia oraz wypowiedz, a jakis najwyrazniej wrazliwy elf rzekl:

      - To ja poprosze o inna bajke.

     Inni takze komentowali:

      - Tak bez gry wstepnej?
      - Inna, inna...
      - O, to przeciwienstwo tego od syrenki.
      - Czy jest wiec pasozytem? Skoro daje cos w zamian?
      - To  wszystko  bardzo...  interesujace,  aczkolwiek...  - blednieje
       znow tamten elf

     Alicia:
     -----------
     Ale pan Terenes byl calkiem nieczuly na wrazenia innych, dzieki czemu
     teraz  mozemy  notowac kolejne  niesamowite opowiesci  ze swiata Pani
     Przyrody. Podczas gdy  wyjatkowo wrazliwy elf  zalamywal sie, my dwie
     niezlomnie notowalysmy! I oto one:

      _________________________________________________________________
     /\                                                                \
     \_|                  ZASLYSZANE NA SWIECIE LASU                    |
       |                                                                |
       |   Opowiada Terenes, Starszy Lesnego Kregu:                     |
       |                                                                |
       |        "Sa tez inne, bardzo drapiezne i zarloczne ryby.        |
       |           Sa tak zarloczne, ze potrafia polknac ryby           |
       |               wielokroc wieksze od siebie samych.              |
       |  Maja taki hmm... rozciagliwy pysk. I jak schwyci jakas rybe,  |
       |          wieksza od siebie, to trzymaja ja w tym pysku.        |
       |              Ona sie szarpie, ale jest jak w worku.            |
       |                  I trawia ja sobie po kawalku."                |
       |                                                                |
       |   _____________________________________________________________|_
        \_/______________________________________________________________/

     Gianna:
     -----------
     O, a to zupelnie  jak niektore niewiasty!  No dobrze, moze nie az tak
     dokladnie...

     Alicia:
     -----------
      - Jak  modliszki  -  dodaje wrazliwy elf  czestujac  sie  czyms przy    
.      okazji.                                                                .
.     - Jeszcze nie straciles apetytu? - pyta pan Starszy.                    .
|                                                                             |
|    Gdyby tylko zapytany wiedzial o czym uslyszy za chwile...                |
|                                                                             |
|                                                                --- >        |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 3

Zatytulowano: Sprawozdanie ze Swieta Lasu cz. 3

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|                *    *  *                                                    |
|           *  *    *     *  *                                                |
|          *     *    *  *    *           .  .  ,                             |
|      * *   *    *    *    *   *         |  |*-+- _.._ _   .                 |
|      *     *  *    * * .#  *   *        |/\|| | (_][ | )\_|                 |
.      *   *     * #.  .# *   *           ._  _.          ._|                 .
.       *     "#.  #: #" * *    *         [ )(_]                              .
       *   * * "#. ##"       *             __.                                
         *       "###                     (__ .    ,* _  _.* _         
                   "##                    .__) \/\/ |(/,(_.|(/,        
                    ##.                   .
                    .##:                  |    _. __. . 
                    :###                  |___(_]_) (_|  
                   ,###                                     
                 ,####.
     \/\/\/\/\/.######.\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\


     Alicia:
     -----------
     Tymczasem  nowa  opowiesc  jeszcze  sie nie zaczela,  a juz wzbudzila
     kontrowersje:
  
      - Opowiem o.. bardzo radosnych rybach.. ktore niestety.. nie wiadomo
       jak  wygladaja.  Bo  nikt  ich  nie  zobaczyl  jeszcze  w  stanie
       nienaruszonym.
      - T-to ch-chyba nie sa hi-historyjki,  ktore jestem w stanie sluchac
       - uswiadamia sobie nagle czujnie sluchajaca halflinka.
      - Ale przynajmniej maja jedzenie - WSPIERA kuzynke niziolek.
      - Nie widziales ich? - niedowierza Lesna Elfka.
      - Widzialem ale... - odpowiada pan Terenes - juz po... hm... zreszta
       posluchajcie.

     Wiec posluchalismy:
      _________________________________________________________________
     /\                                                                \
     \_|                  ZASLYSZANE NA SWIECIE LASU                    |
       |                                                                |
       |   Opowiada Terenes, Starszy Lesnego Kregu:                     |
       |                                                                |
       |         Jak kogos obsypia liscie to ma na sobie liscie         |
       |    Jak kogos przywali drzewo, to do ziemi dociska go drzewo.   |
       |          A jak ktos plywa w morzu, to dzwiga na sobie          |
       |                 cale morze ktore jest nad nim.                 |
       |     Wiec gdy sa ryby ktore zyja na najglebszych glebinach,     |
       |        dzwigaja tyle morza, przez cale zycie, ze ciezar        |
       |     to nie do uniesienia dla najwiekszych gigantow by byl.     |
       |      Ale morze moze byc naprawde glebokie, wiec taka ryba      |
       |          cale zycie gdy dzwiga ocean i ktos ja wylowi          |
       |        To nagle czuje sie taka lekka, taka szczesliwa -        |
       |       w koncu nie musi tyle dzwigac - ze PEKA z radosci.       |
       |       Na kawalki. I dlatego nikt jej nie widzial jeszcze       |
       |                jak ona wyglada... niepeknieta.                 |
       |                                                                |
       |   _____________________________________________________________|_
        \_/______________________________________________________________/

     Gianna: 
     -----------
     Byc moze rzeczywiscie tak jest,  ale...  wielu jednak ta historia nie
     przekonala, lacznie ze mna. 
 
      - Ale pod woda  inaczej odczuwa  sie ciezar... - zauwaza natychmiast
       blyskotliwa sluchaczka.
      - Teoretycznie, dzwigamy  na  plecach  ciezar  nieba -  zauwaza elfi
       jegomosc, skadinad bardzo poetycko.
      - O, dobrze mowi.
      - To na logike...  Tak samo  powinny  reagowac ptaki,  gdy laduja na
       ziemi.
      - To jakby nas spod nieba wyjac...
      - Tak samo jak krasnolud wyjdzie poza gory, tez peknie.

     Alicia:
     -----------
     A ja zwrocilam uwage na przytloczona ta opowiescia tupiaca halflinke,
     zatykajaca sobie uszy. Zreszta nie tylko ja.

      - Nie lubisz sluchac  o szczesciu innych? - zagaduje ja Pan Terenes.
      - Ona raczej, o tych kawalkach pewnie. Wszak gdzie kawalki, tam krew
       i flaki. - sukursuje siedzacy nieopodal zyczliwy czlowiek.

     Gianna: 
     -----------
     Tymczasem dyskusja trwala w najlepsze:

      - Skad wiadomo, ze peka ze szczescia? A moze od nadmiaru powietrza?
       Moze ze zgryzoty? A moze to jej mechanizm obronny?
      - Peka ze zgryzoty? Peka od powietrza? Czy kto slyszal takie rzeczy?
      - Niektore  zwierzeta  udaja martwe,  inne sa jadowite... To ta moze
       pekac ze strachu.                                                      
      - Ja tam nie widzialam nikogo, kto pekl ze szczescia.
      - Ale moze przejdzmy nad ta peknieta ryba dalej?

     I Terenes spelnil ta prosbe.
 
     Alicia:
     -----------
      - Moze opowiedzmy o czyms... co bedzie mile uchu.. Bo ktos narzekal,
       ze wszystkie opowiesci... takie nieprzyjemne.
      - Nie bylo tez cos o wycieczkach?
      - Wycieczki, tak! - wyrwalo  sie oczywiscie  Giannie. I za chwile do
       pana Starszego - Beda wycieczki?
      - Chcialbym wiec opowiedziec o zyciu... ktore zwycieza.
      - Ta opowiesc to podczas wycieczki? -  zgadnijcie,  kto tak zapytal.
      - Ladnie sie zapowiada - slychac sposrod sluchajacych.

     A ze uwazam podobnie, wiec tym chetniej zamienilam sie w sluch:
      _________________________________________________________________
     /\                                                                \
     \_|                  ZASLYSZANE NA SWIECIE LASU                    |
       |                                                                |
       |   Opowiada Terenes, Starszy Lesnego Kregu:                     |
       |                                                                |
       |      Sa na swiecie takie pustynie, ktore zdawaloby sie sa      |
       |     tak straszliwe ze nic tam nie zyje. Ani weze, ani sepy     |
       |   ani skorpiony. Czlek dotykajac piasku moglby sie usmazyc, a  |
       |                    w nocy... panuje tam mroz.                  |
       |                                                                |
       |           Ale zycie jest wspaniale i siega nawet tam.          |
       |       Istnieja bowiem takie mrowki, ktore tam sobie zyja.      |
       | Mrowki te wiedza ze piasek jest taki goracy, ze niesie smierc. |
       |    Zywia sie wszystkim co znajda, pokonuja dziesiatki staj,    |
       |                        by znalezc to cos.                      |
       |                                                                |
       |         Zyja pod ziemia, ale musza chodzic, duzo chodzic       |
       |                        by szukac jedzenia.                     |
       |        A piasek to smierc. Piasek pali. Szczegolnie jesli      |
       |                 jest sie takim malym jak mrowka.               |
       | Mrowki te maja wiec dosc dlugie, nieczule nozki. Jak szczudla. |
       |                 I bardzo szybko nimi przebieraja,              |
       |     tak, by nie dotykac wlasciwie piasku po ktorym biegna.     |
       |     Ale to nie wszystko. Zawsze, dokladnie zawsze, wiedza      |
       |         gdzie jest jaka strona swiata, bo musza wrocic         |
       |             do swego mrowiska przed upalem poludnia.           |
       |     Wiec szybki bieg na nogach-szczudlach pozwala przezyc.     |
       |                                                                |
       |   _____________________________________________________________|_
        \_/______________________________________________________________/

     Gianna:
     ----------- 
     Ja tymczasem  podczas tej opowiesci  zajelam sie zabawa w swatke i...
     I... Czemu tak na mnie patrzysz?

     Alicia:
     -----------  
     W swatke?

     Gianna:
     -----------
     Dokladnie tak!  Akurat tak  sie zlozylo, ze wraz z para rownie jak ja
     sama  pomocnych  Lesnych  Elfow,  podjelismy  sie  proby  znalezienia
     milosci  jednemu z obecnych gosci.  Ostatecznie chyba nawet udalo sie
     go przekonac,  ze to dla jego dobra. Nie umknely mi jednak komentarze
     i pytania, ktore przez caly czas fruwaly wokolo:

      - Duze te mrowki?
      - Coz... wielkosci mrowek.
      - Czyli to nie te.
      - Ale tam nic nie zyje. To nie maja co jesc.
      - Ale co znajda, skoro one tam same?
      - Siebie nawzajem.
      - Zawsze  ktos  sie  zaplacze.  Zawsze  jakis  ptak  przeleci  i nie
       doleci...  zawsze  jakis dziki zwierz bedzie szukal oazy  i zapusci
       sie za daleko w glab pustyni - tlumaczy wyrozumiale Terenes.
      - To musza duzo wytrzymywac bez jedzenia.
      - Musza byc naprawde niezle zorganizowane...
      - Moze maja takie male mrowcze kompasy.
      - I mrowcze sandalki.

     Alicia:
     -----------  
     Ale, moze zwrocilas uwage, nie zaprzatalo to juz bardzo glowy naszego
     pana Starszego, bo szybko przeszedl do nastepnej czesci Swieta:

     - Dzis,  na Swiecie Lasu,  nie uda sie  niestety zlozyc  odpowiedniej
      ofiary Bogom Lasu...  Za malo jest  czlonkow Kregu i sa tez...  inne
      klopoty. Moze nastepnym razem. Ale chcialbym zaspiewac Piesn Lasu...

     Oczywiscie  uczestnicy  zareagowali  zywiolowo  i roznorodnie -  taka 
     Gianna  na przyklad  opuscila  polane.  Przynajmniej juz wiem  po co.
     Tymczasem... no wlasnie:

     - Cisza! Beda spiewy! - podejmuje wyjatkowo gorliwy Asrai.
     - A tance, psia mac, tez beda?
     - Tak,  po piesni bedzie  jedzenie, tance i... uch, moze swawoli nie,
      ale...
     - Ogolnie pojeta swawola jak to w Loren - skwapliwie reklamuje Asrai.
     - Acha... chyba ze ktos ma jakies  pytania do czlonkow Kregu... Wtedy
      mozna pojedynczo obok porozmawiac.
     - Jaki jest  przydzial dla drwali  na wyciecie drzew w tym sezonie? -
      docieka niezmiennie ten sam elfi tubylec.
     - Na terenie Loren stosownych informacji udzielaja Lesne Elfy. Nie ma
      za co.
  
     Gianna:
     -----------
     Tak jak wspomnialas, niestety  na kilka chwil przed Piesnia opuscilam
     polane,  by pomoc pewnej  mlodej podrozniczce  i juz nie dane mi bylo
     posluchac spiewow, ani tym bardziej  zobaczyc tych  obiecanych tancow
     i ogolnie pojetej swawoli...

     Alicia:
     -----------
     Faktycznie, juz nie mozna bylo przeciagac Piesni Lasu. Obecni wiec na
     miejscu czlonkowie Lesnego Kregu zaprezentowali ja i ja osobiscie mam
     na nadzieje, ze na Was, ktorzy ja slyszeliscie, zrobila wrazenie.

     - Bardzo...  wszystkim..  dziekuje  za  przybycie...  -  z  wyraznym
      wysilkiem oswiadcza pan Starszy - Czestujcie sie smialo.. Bawcie sie
      a ja.. musze chwilowo odpoczac. Alicio... pozwol prosze na chwile...
      przejmiesz pozniej... moje obowiazki.

     Gianna:
     -----------
     Oho, to znaczy,  ze przez kilka chwil  ani jedno redaktorskie oko nie
     czuwalo nad tym, co  sie dzialo na polanie!  Mam nadzieje,  ze szybko
     wrocilas i nic wielkiego nie ominelo nas, a tym samym czytelnikow. 
  
     Alicia:
     -----------
     Wlasciwie to prawda, pan Starszy ma dar przekonywania i wmawianie mi,
     ze dam sobie  rade zastapic jego  samego nie trwalo dlugo.  W gruncie
     rzeczy moze  nie bylo  az tak  dramatyczne, ale na pewno  bylo to dla
     mnie zaskoczeniem.

     Tak wiec wrocilismy i:
 
      - Jeszcze  raz.. wszystkim  dziekuje  za  przybycie..  Gdyby  ktos..
       pozniej sobie cos przypomnial.. piszcie prosze...wierze ze poslancy
       odnajda mnie.. lub Alicje.. lub innych czlonkow Kregu.

     Myslisz, ze nasza Vyera sciagnie oplate za to powyzsze ogloszenie?

     Gianna:
     -----------
     Nigdy nie wiadomo. Lepiej przygotuj swoje mithryle!

     Alicia:
     -----------
     Moze przegapi ta  jedna wzmianke... Tymczasem  przyszlo  mi prowadzic
     Swieto  Lasu!  Oto  poczatek  tejze mojej  swoistej,  pozal sie  Pani
     Przyrodo, "kadencji":
      _________________________________________________________________
     /\                                                                \
     \_|                  ZASLYSZANE NA SWIECIE LASU                    |
       |                                                                |
       |   Opowiada Alicia, aktywistka Lesnego Kregu:                   |
       |                                                                |
       |           Najpierw pierwsza bajka: bylo kiedys swieto.         |
       |               Organizatorzy mocno sie napracowali,             |
       |              w tym przygotowali przerozne historie             |
       |          nie wiedzac kto przyjdzie, ale majac nadzieje         |
       |                  ze ich praca bedzie doceniona.                |
       |           Ale niektorzy gadali i okazali sie swiniami          |
       |  bo wiekszosc z nich moglaby rownie dobrze szeptac i wszyscy   |
       |           pozostali byliby troche bardziej zadowoleni.         |
       |                                                                |
       |   _____________________________________________________________|_
        \_/______________________________________________________________/

     Gianna:
     -----------
     Czyzby to byla taka zawoalowana sugestia?
 
     Alicia:
     ----------- 
     No... ostatecznie sama nie wiem czy cos mi to dalo, bo rozmow wlasnie
     nie ubywalo - nie bylo za to pytan  do samej bajki. Niesiona zatem na
     skrzydlach tymczasowej  krotkiej popularnosci opowiedzialam rowniez i
     druga bajke, nieco powazniejsza...

      _________________________________________________________________
     /\                                                                \
     \_|                  ZASLYSZANE NA SWIECIE LASU                    |
       |                                                                |
       |   Opowiada Alicia, aktywistka Lesnego Kregu:                   |
       |                                                                |
       |    Byla sobie kiedys szczesliwa rodzina. Rodzice i dziecko.    |
       |   Dobrze im sie zylo. Nic im nie brakowalo i mieli cudownych   |
       |           sasiadow a ich latorosl kompanow do zabawy...        |
       |   Wszyscy wzrastali - lub starzeli sie, w zaleznosci na kogo   |
       |    akurat patrzec. I tak byloby dalej, ale jedno z czlonkow    |
       |                  rodziny zostalo uprowadzone.                  |
       |                                                                |
       |           Byla to mama malenstwa i zona glowy rodziny.         |
       | Marny byl jej los poniewaz jej oprawcy sprzedali ja w niewole. |
       | W niewoli nie miala lekko - trzymana w klatce bita i karmiona  |
       |  jakimis resztkami - jak nie przymierzajac Jan przez syrenke.  |
       |   W koncu zostala sprzedana do cyrku i zmuszana do wystepow    |
       |  przed prostakami z miast ktorzy ja wyszydzali i czasami bili  |
       |    - bo tak naprawde nie byla cyrkowcem i niewiele umiala.     |
       |                                                                |
       |          Wreszcie zostala oddana jakiemus szlachcicowi.        |
       |                   I zgadnijcie co sie stalo!                   |
       |            Otoz zostala zabita dla zabawy i zjedzona.          |
       |         Bo to jesli jeszcze nie wiecie byla samica tura.       |
       |                                                                |
       |   _____________________________________________________________|_
        \_/______________________________________________________________/

     Mocna bajka, prawda? Ciesze sie, ze zrobila wrazenie na niektorych ze
     sluchajacych, a takze ze sprobowali odpowiedziec co stalo sie u owego
     szlachcica - jeszcze nim wyszla na jaw tozsamosc uprowadzonej:

      - Urodzila mu mase dzieci?
      - Poderznela mu gardlo i zwiala z majatkiem?

     Gianna:
     -----------
     O, tez mnie  zaskoczylo zakonczenie.  Ale trzeba przyznac, ze daje do
     myslenia.
 
     Alicia:
     ----------- 
     Ciesze  sie  za  to,  ze  nie  brakowalo  pouczajacych  wzmianek  o
     dzialalnosci klusownikow:

      - Bajka nie byla dluga - mowilam ze nie jestem w tym dobra - liczylo
       sie w niej przeslanie tylko.
      - W zwierzyncu zarzekaja sie, ze chronia zagrozone gatunki.
      - Tak - na uzytek rzezni, cyrkow i innych uciech.
      - Ale tyle dobrego jedzonka sie w lasach marnuje...
      - Do jedzenia ubic to inna sprawa.
      - Okryc sie tez czyms trzeba.

     I wlasciwie byla to ostatnia bajka na Swiecie Lasu. Dodajmy, ze jeden
     z goscinnych Lesnych Elfow  byl rowniez chetny  opowiedziec bajke - i
     to bez zabijania, ale przeszkodzil mu w tym pogiety but. I to nowy...
     Ale to juz zupelnie inna historia...

     Gianna:
     -----------
     To moze podsumujmy nasze wrazenia? Mam nadzieje, ze nie bedzie to zle
     odebrane, jesli powiem,  ze brakowalo mi roznorodnosci.  Jak zdarzalo
     sie zauwazyc innym zebranym,  mialy byc tance i wycieczki... na Piesn
     Lasu ostatecznie  sie nie zalapalam,  ale przeciez truwerow wsrod nas
     nie brakowalo i niewatpliwie ktos jeszcze chetnie by przygotowal inne
     utwory nawiazujace do tematu Swieta.
 
     Jak sadzisz, Ala?  Masz moze sugestie, co chcialabys zobaczyc za rok?
 
     Alicia:
     ----------- 
     No, moze swawole bym darowala, jakos szybko uswiadomilam sobie, ze to
     swieto  ma  chyba  taki  powazniejszy  charakter.  Pewnie  po  czesci
     oficjalnej i tak zaciagalabym  chetnych jeszcze do jakiejs oberzy  na
     niezobowiazujaca kontynuacje.

     Moze brakowalo jakiegos zorganizowania przybylych Truwerow? Zaprosic,
     poprosic  o przygotowanie paru takich piesni... a Ty znasz jakies? Bo
     czytelnicy moga tego nie wiedziec, ale Gianna to Truwerka!

     Gianna:
     -----------
     Moze bylabym cos przygotowala,  gdyby bylo na to miejsce w programie.
     Ale pewnie przegapilabym wystepy tak samo,  jak Piesn o Swiecie Lasu.
     Na szczescie  zadbalysmy o to,  by mozna  ja bylo  przeczytac  w tym
     numerze. 

     Alicia:
     ----------- 
     Piesn o Swiecie Lasu!  Zapraszamy wiec czytelnikow  do kacika poezji!
     Nie wazcie sie ominac tamtej strony!

     Mysle tez, ze  zaluje, ze watki, ktore  nie byly  opowiesciami, takie
     jak  sugestie  odnosnie  akcji   informacyjnych  Lesnego  Kregu,  czy
     pytania do jego czlonkow nie byly w sumie podjete. Czytalam o swiecie
     w jakims  archiwalnym  Periodicusie,  pan Terenes  chyba  prezentowal
     wtedy rowniez dokonania lesnego rodzenstwa. Wiesz, ze wykupiono las w
     Redanii, by zapewnic tam spokojny rozwoj sowek - czlapek? Teraz takze
     byloby  sie czym  chwalic, przytuliskiem w Puszczy Shekhal chociazby.
     Licze tez na to samo, co sam  pan Starszy, mozliwosc  zlozenia ofiary
     Bogom Lasu. Zapewne on sam takze ma swoje spostrzezenia.

     Ale za to bajki i odslanianie sekretow natury byly i na pewno bylo to
     cos, co wyroznia to swieto od byle popijaw. Dopisalo lesne rodzenstwo
     - w kazdym razie jakas  jego reprezentacja - jak i  poczestunek i, co
     najwazniejsze, goscie.

     Ja tam nie omieszkam byc zadowolona. Fajnie, ze i mi udalo sie byc na
     czyms takim, byc  czescia tej tradycji.  Nie jest to zly moment na...
     podziekowania!  Oczywiscie na pierwszym miejscu Terenesowi, Starszemu
     Lesnego Kregu - za wiernosc tradycji, sily i checi do zorganizowania,
     w sumie  niemalze samodzielnego  w moim mniemaniu, Swieta  Lasu i tym
     samym  krzewienia wartosci lesnego  rodzenstwa. Ja osobiscie dziekuje
     tez Hasandarze - w jednej osobie  reprezentantce Kregu  i Rady Athel-
     Loren, ktora zgodzila sie nas zgromadzic w swoim domu.

     O poczestunek zadbalo Zgromadzenie Halflinskie oraz Zajazd Bialy Kiel
     - przede wszystkim  Hurio i Vidris, ich reprezentanci, takze dostawcy
     detaliczni - serdeczne dzieki!
 
     Gianna:
     -----------
     Podziekowania naleza sie  takze wszystkim zebranym -  choc przerywali
     i komentowali,  czasem wszczynali zamieszanie,  to przeciez  bez nich
     nie byloby zadnego swietowania i  na pewno nie bawilibysmy sie rownie
     dobrze. Na specjalna wzmianke  zasluguje tez nasz przyjaciel, kudlaty
     duzy tur,  za to ze tak  godnie reprezentowal  nature, wokolo  ktorej
     przeciez obracal sie caly ten wieczor.
 
     Alicia:
     ----------- 
     Mysle, ze chocbysmy  nie wiem jak sie staraly, to  juz nie wykrzesamy
     nic wiecej z naszych wspomnien. A zreszta jakiekolwiek sprawozdanie z
     obchodow  Swieta Lasu i tak  nie odda calego klimatu, gwaru i zabawy,
     jaka stala sie naszym udzialem.

     Zegnamy sie juz wiec z  naszymi Czytelnikami i zachecamy do przybycia
     na kolejne Swieto Lasu, obysmy sie tam spotkali.

     Gianna:
     -----------
     I  na  koniec  jeszcze  wspomnienie  sympatycznej  uczestniczki  -
.    halflinki:                                                               .
.                                                                             .
|     - To tez sie pozegnam.  Trzeba odespac te  wszystkie koszmary co od     |
|      dzisiaj beda sie snic po tych... bajkach.                              |
|                                                                             |
|                                                               KONIEC!       |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 4

Zatytulowano: Kacik Poezji "Pod Grusza"     

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|                              _ ._  _ , _ ._                                 |
|                            (_ ' ( `  )_  .__)                               |
|                          ( (  (    )   `)  ) _)                             |
|                         (__ (_   (_ . _) _) ,__)                            |
|                         _   `~~`\ ' . /`~~`   _                             |
.                        <_),/     \   /     \,(_>                            .
.                           .'.    /   \    .'.                               .
        ___________________/   \__/_____\__/   \___________________
       |                  (     )         (     )                  |
       |     KACIK         `-'-'           `-'-'       POEZJI      |
       |             __  __  __    __  __      _____               |
       |            |__)/  \|  \  / _ |__)|  |(_  _/ /\            |
       |            |   \__/|__/  \__)| \ \__/__)/__/--\           |
       |                                                           | 
       |___________________________________________________________|


                         A TYMCZASEM LEZE POD GRUSZA
                          NA DOWOLNIE WYBRANYM BOKU
                     I MAM TO, CO NA SWIECIE NAJSWIETSZE
                                SWIETY SPOKOJ



     Zapraszamy do  kacika poezji "Pod Grusza", w ktorym prezentujemy
     dzis utwor zwiazany tematycznie  z jednym z artykulow. Zostal on
     napisany przez Enefghara i nosi tytul "Swieto Lasu".


     Czyzlis tylko  autorem jednego utworu, czy moze stworzyles dzielo,
     ktorym chcesz sie podzielic ze swiatem  -  zapraszamy!  Ten  kacik
     jest wlasnie dla Ciebie!


                               --- XXX ---

                             Autor: Enefghar

                            Tytul: Swieto Lasu

                         Na wschod od Kreutzhoffen
                            Od Nuln na poludnie
                             Tu lasek zielony,
                        Gdzie gromadza sie tlumnie:
                      Elf, gnom, czlowiek i halfling,
                         Oraz odmiany ich zenskie
                         Bieza gdzie trawa zielona,
                            A niebo niebieskie.
                          Jelen wbiegl na polane
                         Zobaczyl plonace ognisko
                         I istoty stojace wokolo.
                          Ludzie?!? Tak blisko?
                          Sklonil zwierz glowe
                          Oczekujac na zelezce
                          Zmruzyl oczy... i...
                     Moglby biedak czekac wiecznie.
                       Nikt nie pozbawi go zycia.
                     Nie w tym miejscu. Nie dzisiaj.
                       Ktos klepnal w zad jelenia
                        Ten o nic juz nie pytal.
                   Radosnie w glusze skierowal swe kroki,
                       A my glosny okrzyk wzniesmy:
                       Las dwunogich istot pelen
                           Nie narzeka wcale.
                       Nikt nie czuje zagrozenia
                          Przy tej ras nawale
                      Wiewiorki z drzew sluchaja
                    O latajacych kuzynkach z daleka.
                      Uszami strzyga, nasluchuja
                            zadna nie ucieka.
                  Wszyscy zajadaja ciasteczka niziolcze
                    Pogodny nastroj, alkohol sie leje
                     Nie pamietam jak sie skonczylo.
                        Obudzilem sie pod drzewem.

                                   ***
  
                 Zapraszamy wszystkich, ktorzy  chca,  by takze
.  ,_,            ich wiersz znalazl sie w kaciku do kontaktu            ,_,  .
. (o,o)                       listownego z Redakcja.                    (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 5

Zatytulowano: Dziennik z Norski - cz I.     

o----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                            |
|   ______     _                  _ _         !!! UWAGA! Zawiera inwektywy.  |
|   |  _  \   (_)                (_) |            Jesli czytelnik nie chce   |
|   | | | |_____  ___ _ __  _ __  _| | __    ____    sie na nie natknac,     |
|   | | | |_  / |/ _ \ '_ \| '_ \| | |/ /   |_  /    prosimy nie czytac      |
|   | |/ / / /| |  __/ | | | | | | |   <     / /     ponizszego tekstu. !!!  |
|   |___/ /___|_|\___|_| |_|_| |_|_|_|\_\   /___|                            .
.                               _   _                _    _                  .
.                              | \ | |              | |  (_)                 .
.                              |  \| | ___  _ __ ___| | ___ 
       CZESC   PIERWSZA        | . ` |/ _ \| '__/ __| |/ / |
                               | |\  | (_) | |  \__ \   <| |
                               \_| \_/\___/|_|  |___/_|\_\_|



   (Redakcja  otrzymala  niewielki  dziennik,  ktorego  wiekszosc  kart
   byla pusta. Z wygladu sprawial wrazenie nowego, zas bielejace strony
   pokryte byly  wyraznymi  literami. Ktos prawdopodobnie przepisal wen
   tekst, tworzac  kopie  oryginalu, czy  to nadgryzionego zebem czasu,
   czy tez zawierajacego wiecej, niz czytelnik powinien poznac. Ponizej
   przedrukowujemy to, co odczytac z zapiskow nam sie udalo.)


Gesta mgla spowijala  cala okolice. Jej  mlecznobiale macki  wily
sie miedzy spalonymi drzewami, otaczajac mnie i moich towarzyszy,
kryjac nas  w  swoich  ramionach.  Szlismy  powoli.  Snieg  cicho
skrzypial pod naszymi stopami. Las splonal piec dni temu,  jednak
kazde z drzew  okryte bylo juz  gruba warstwa  sniegu.  Bezlistne
galezie sterczaly  upiornie,  powyginane w  nienaturalny  sposob.
Postawilem ostroznie kolejny krok,a stopa po kostke zapadla sie w
sniegu. Nie wiem kto pierwszy uslyszal krzyk. Czulem sie,  jakbym
zostal  wyrwany z  wiecznego  snu.  Wrzask  pelen  bezradnosci  i
rozpaczy wwiercil mi sie w uszy, sparalizowal. Wszystkie postacie
zastygly. Jedynie mgla leniwie  plynela posrod nas, tulac sie  do
naszych cial, usilujac dostac sie w kazdy mozliwy zakamarek...


"Widzisz synu te ziemie?  One nigdy do nikogo  nie nalezaly,  nie
naleza i nalezec nie beda. To ziemia matki natury, my jestesmy tu
tylko  goscmi. A natura to  zimna suka, synu. Nie  powtarzaj tego
matce bo mi leb upierdoli".

Nie wiem czemu przypomnialy mi sie slowa mojego staruszka. Akurat
w tej chwili. Wypuscilem powoli  powietrze z ust. Moj oddech  byl
rozedrgany,  niespokojny,  wrecz   nienaturalny.  Obloczek   pary
rozniosl  sie w powietrzu  i  zniknal po  chwili.  Spojrzalem  na
mojego towarzysza. Wzrok mial wbity w jakis odlegly punkt  skryty
poza moim wzrokiem.

Ryk...

Poderwalismy sie instynktownie. Juz nie liczylo sie  zaskoczenie.
Bieglismy w jego  kierunku, momentami zapadajac  sie po kolana  w
sniegu.  Niezdarnie  wyszarpnalem bron  zza pasa.  Stal z  cichym
sykiem przeciela  powietrze. Dostalem ten  miecz od mojego  ojca,
tuz po tym jak zgruchotal mi twarz na naszym pierwszym treningu..

Bylem tylko dzieckiem ale nauczyl mnie czegos waznego. Swiat ma w
dupie kim jestes. Jesli tylko moze dokopie ci jak tylko potrafi i
nie obejrzy sie dwa razy na twoje  smierdzace truchlo. Matka  nie
rozmawiala  z  nim  przez  kilka  kolejnych  dni,  nie  mowiac  o
tygodniach, nim z mojej  twarzy zeszla  opuchlizna. Ledwie  wtedy
bylem w stanie uniesc tarcze. Wisiala na moim ramieniu - ciagalem
ja prawie po  ziemi podczas  walki. W  drugiej  lapie  dzierzylem
miecz. Nie drewno a  stal. "Nie nauczysz sie  niczego, jesli  nie
bedziesz z siebie dawac wszystkiego, mala pchlo". 

Poprawilem uchwyt na broni gdy kolejny ryk rozdarl pozorna  cisze
tulaca okolice do snu. Powoli  zapadala noc, jednak bylismy  zbyt
blisko, by sie cofnac. "Tam jest!". Glos dobiegal gdzies z prawej
strony, jednak echo odbijalo sie od skal i drzew, przez co okrzyk
zdawal sie  otaczac  mnie  i dudnic  gleboko  pod  czaszka.  "Mam
skurwysyna!".  Glosny  ryk  rozdarl  okolice  ponownie.   Okrzyki
slyszalem coraz wyrazniej,  jeszcze tylko  kilka krokow  dzielilo
mnie od celu.  Biegnac spojrzalem  przed siebie.  Z mgly  kolejno
wylanialy sie  ksztalty. Jeden z  moich braci  zaparl wlocznie  o
ziemie  i  wspieral   na  niej  ciezkie   cielsko   niedzwiedzia.
Rozszalale  zwierze  miotalo  sie  na  lewo  i  prawo.  Jedna   z
pazurzastych lap  dosiegnela  drugiego lowczego,  ktory z  trudem
oslonil sie  niewielka tarcza.  Trzask pekajacego  drewna i  jego
wrzask  zmieszaly sie  z kolejnym  rykiem  zlapanego  w  potrzask
zwierzecia.  Doskoczylem do bestii  i pchnalem  na oslep.  Ostrze
gladko weszlo w ogromne  cielsko. Cios ten  jednak zwrocil  uwage
mojej ofiary. Silna lapa uderzyla mnie wierzchem prosto w  twarz.
Swiat zawirowal mi  przed oczami, a ja  bezwladnie polecialem  za
siebie. Z glosnym  skrzypnieciem  marznacy snieg  przyjal mnie  w
swoje  ramiona,  a  ja  unioslem  glowe,  ktora  falowala  niczym
niezakotwiczona lajba  na  wzburzonym morzu. Krzyk...  Odwrocilem
glowe w  kierunku  glosu, wolniej  niz bym  tego  chcial.  "Eric!
Teraz!".  Przekrecilem  glowe na  lewo,  w  kierunku  stlumionego
okrzyku.  Niedzwiedz  zaryczal po raz  ostatni.  Ogromne  cielsko
bestii runelo na snieg, znaczac  okolice karmazynowymi smugami  z
obficie krawiacych ran...

"Pamietaj synu. Jestes tu tylko gosciem. Jesli sprobujesz wydrzec
cos tym  ziemiom, one  odpowiedza  po  dwakroc. Norska  to  twoja
matka, synu.  Ona Cie  urodzila, tak  jak i mnie i  twoja  matke.
Musisz szanowac jej prawa, a wtedy wynagrodzi cie czy to plonami,
czy sprzyjajac  ci na  polowaniach.  Nie  zapominaj  nigdy o tym,
synu..."

"Wstawaj  kretynie!"  -  Eric  wyciagnal  ku  mnie  swoja   dlon,
chwycilem ja odruchowo. Podniosl mnie z glebokiej snieznej zaspy.
Otaczajace mnie dzwieki coraz wyrazniej dochodzily do moich uszu.
Spojrzalem  na  ogromne  cielsko  bialego  niedzwiedzia.   Bestia
musiala wazyc  z pol tony.  Nic dziwnego,  ze poslala  do  piachu
dwoch lowczych ponad  tydzien temu. Od tamtego  czasu  tropilismy
ja, az w koncu  udalo nam  sie   znalezc  jej legowisko. To  byla
tylko kwestia czasu az pojawi sie  w okolicy. A dzis bogowie  nam
sprzyjali...

Pol dnia zajelo nam dociagniecie zdobyczy do naszych domostw. Raz
prowizoryczne  nosza roztrzaskaly  sie pod  ciezarem  bezwladnego
cielska, przez co trzeba bylo je sklecic na nowo. Jednak  wysilek
byl  wart  nagrody.   Spojrzenia   naszych   rodzin,  gdy   tylko
wkroczylismy  do  Kvinke  momentalnie  zaleczyly  wszelkie  rany.
Mialem  dopiero   siedemnascie   zim,  gowno   zrobilem   podczas
ostatniego starcia, jednak spogladali na mnie jakbym stawil czola
samym  bogom  i  zwyciezyl.   Ojciec  potargal  mnie  za   wlosy.
Nienawidzilem  tego. Bylem juz  dorosly a on  traktowal mnie  jak
dzieciaka. "Dzis swietujesz z  nami, synu.". Czego moglem  chciec
wiecej? Spojrzenie  mojego ojca mowilo  wszystko. Byl dumny.  Nie
zawiodlem go.

Stoly uginaly sie pod potrawami, zas z wielkich bek czerpano miod
calymi  dzbanami.   Obgryzalem  wlasnie   calkiem  dorodna   noge
kurczaka, a tluszcz  sciekal mi  po brodzie, gdy  ujrzalem  przed
soba dlon trzymajaca  dzban. Naczynie  przechylilo sie lekko i  z
glosnym chlupnieciem  pierw  uderzylo w stol, a  potem  napelnilo
stojacy  na  nim  kubek.  Unioslem  wzrok,  wiodac  po  materiale
opinajacej  przedramie  sukni. To  byla Ros.  Zamarlem. Jej  oczy
umalowane byly  na czarno. Z  ciemnych niczym  bezgwiezdne  niebo
plam spozieraly na mnie jej niebieskie oczy. Westchnalem, wydajac
z siebie dziwny,  niepokojacy dzwiek.  Usmiechnela sie do mnie  i
polozyla dlon na moim ramieniu...

Nie zapomne zapachu jej ciala.  Chociaz moze to moja wyobraznia i
miod  wypalily  w   mojej  pamieci  ten   caly  obraz,  moze   go
zafalszowaly.  Cale  loze pokryte  bylo  mniejszymi  i  wiekszymi
skorami zwierzat. Na  przeciw niego stalo  niewielkie  palenisko.
Drapiacy oczy dym wypelnial pomieszczenie, roznoszac po otoczeniu
zapach palacych sie ziol. Swiat  wirowal przed moimi oczami,  jej
sylwetka drgala nieznacznie, glos  zdawal rozchodzic sie echem  -
brzmiec po wieki w moich uszach, uspokajajac, rozleniwiajac...

Z glownej hali dobiegly mnie spiewy...

"Posrod lasow i gor, 
posrod rzek i morz
Synowie i cory norski, 
Na skrzydlach burz"

Byla bardzo spokojna. Plomienie zatanczyly w palenisku, zalewajac
pomieszczenie swiezymi klebami  dymu. Chwycilem jej biodra.  Byla
piekna. Drobna, jednak czulem sie pod nia bezsilnie. Samym  swoim
spojrzeniem  potrafilaby  sprawic, bym  przestal  stawiac opor  i
odrzucil na  bok orez.  Miala  rude wlosy  i lekko  zadarty  nos.
Uwazala, ze jest przez to brzydka, ale dla mnie...

"Zadrza w posadach mury kaszteli
Placzem ulice zaleja wdowy
Nie zrowna sie nikt z nami w boju
Gdy sprzyja nam w walce Orlic surowy"

 ...byla piekna. Jej drobne piersi polyskiwaly od potu. Cale  zlo
otaczajacego  mnie  swiata gdzies  ucieklo,  bo kobieta  w  moich
ramionach byla balsamem  na wszystkie rany.  Cialo pokryte  miala
ozdobnymi  wzorami z  roztartego  malachitu. Wijace  sie  symbole
wlokly sie niemrawo  przez cale jej cialo,  ozywajac pod  wplywem
roztanczonych plomieni.  Symbole plodnosci  i szczescia  otaczaly
zarys jej piersi  spotykajac sie  na linii mostka,  gdzie  wiodly
przez szyje az po kark. To bylo swieto...

"My, dzieci Norski, cale zycie my w boju!
A gdy Ulryk nas wezwie to zaznamy spokoju!"

Nigdy jej nie zapomnialem.  Do dzis pamietam,  jak sciskalem  jej
zamarznieta, koscista dlon. Powtarzalem sobie, ze nie  cierpiala,
jednak grymas  jej martwej  twarzy mowil  cos  innego.  Opowiadal
historie pelna bolu i  rozpaczy. Historie  rozczarowania tym,  ze
nie mial jej kto obronic.

Wiosla rozbijajace fale wyrwaly mnie z zamyslenia. Zwloklem sie z
pokladu i  przeszedlem  na  dziob.  Przed  nami,  na  horyzoncie,
majaczyl zarys Cienistych Ziem. Nasz cel. Koniec naszej  podrozy.
Wiele  klanow  udawalo  sie  tam wiedzionych  Zewem,  my   jednak
plynelismy   polowac.  W  Imieniu  Ulryka,  obleczeni  w   czarne
plaszcze, co roku  ruszalismy na  wyprawe w  kierunku  spaczonych
ziem, by w walce  znalezc smierc,  by w smierci  znalezc  chwale.
Mialem  dwadziescia  kilka lat.  Mialem to  w dupie.  Nie  mialem
niczego poza tym, co miescilo sie w plecaku. Wszystko zostawialem
za soba i ani  razu nie odwrocilem  sie przez  ramie. Po Ros  nie
bylo sensu sie odwracac. 

Do brzegu przybily cztery lodzie. Jedna posluzyla nam za material
pod budowe  obozu. Jak  zawsze musielismy  wrocic  na trzech.  Od
samego poczatku sie nie oklamywalem.  Malo kiedy starczalo  ludzi
do obsadzenia  wszystkich  trzech  lodzi.  Zwykle  wracaly  dwie.
Wracalo niewielu...

Mawiaja, ze jesli twoja stopa nie stanela na ziemiach Norski,  to
nie wiesz co to prawdziwa  zima. Trwajaca  wiekszosc roku  surowa
kurwa, ktora odbiera wiecej zyc niz wszystkie klany razem wziete.
To gowno prawda. Cieniste  Ziemie sa jeszcze  gorsze. Tutaj  mroz
doprowadza Cie do szalenstwa. Najbardziej wytrwali potrafia tulic
ognisko w  szalenczym  uscisku,  krzyczac,  stawiajac  opor,  gdy
odciaga sie ich poparzone, smierdzace  spalenizna ciala. Sam  mam
dlonie pokryte bliznami, jednak mnie ktos w pore odciagnal... Nim
roztanczone  plomienie zahipnotyzowaly  mnie  opowiescia o  uldze
przed zima wdzierajaca sie pod ubrania.

Po dwoch tygodniach  twarz mialem sciagnieta  glodem. Jesli  ktos
chcialby policzyc kosci w ludzkim ciele, bylbym okazem w sam raz.
Wszyscy  byli  slabi,  wycienczeni...  Cala  odwaga  jaka  mialem
uleciala  juz  pierwszego  dnia,  gdy  moja  stopa  zetknela  sie
zamaraznietym brzegiem Krolestwa  Chaosu. Ta kraina  przepelniala
mnie strachem.  Nienawisc i zlo  elektryzowaly  sie w  powietrzu,
szeptaly  gdzies  na  skraju  widocznosci,  spiskowaly  przeciwko
tobie, snujac wizje twojej smierci. Wyobraz sobie okryte  calunem
sniegu  ziemie  rozciagajace  sie w  kazdym  kierunku,  w  ktorym
spojrzysz. Bezkres  nieznanego.Z kazdym  oddechem wciagasz w  swe
pluca spaczony pyl, jego drobinki  osadzaja sie na linii  twojego
kaptura niczym szron. Esencja zla wita cie z radoscia, bo wie, ze
przyszedles na uczte, ktorej bedziesz glownym daniem. Tutaj  czas
plynie inaczej. Czujesz jak jego napiete struny graja przy twoich
uszach, szarpane pazurami  jakiejs poteznej  mocy - wiekszej  niz
jestes w stanie zrozumiec. Gdy zamykasz oczy czujesz jak  toniesz
w bezkresnej otchalni.  Cichy szept wdziera  sie do twoich  uszu,
snujac obietnice o potedze i wiecznym zyciu, jesli tylko padniesz
na kolana i  slubujesz wiernosc  jednemu z Szesciu.  Tutaj to  co
haniebne staje sie blogoslawienstwem. Poddaj sie, dziecko.  Utule
Cie  w  swoich  ramionach.  Przeksztalce  twoje  cialo  na  swoje
podobienstwo i staniesz w mojej armii...

Otrzasam sie,  biore gleboki  oddech, wdychajac  z nim cale  zlo,
ktore spowija ta kraine. Na srodku obozu lezy kilka naggaryjskich
sosen, ktore schna przy plomieniach  zywo rozpalonych ognisk.  To
serce naszego obozu.  Symbol tego, ze trwamy.  Symbol zycia.  Gdy
nadchodzi noc powietrze wyraznie gestnieje, a rozszalale sniezyce
jedynie nabieraja na sile. Musimy trzymac sie blisko, nie oddalac
sie nazbyt  od serca  obozu. W  oddali  majacza  rozne  ksztalty.
Kusza. Zawodza.  Przyciagaja.  Ciemne  sylwetki,  blysk  swiatel,
zwidy i zjawy mieszaja rzeczywistosc z podsycona przez  opowiesci
i surowa okolice wyobraznia. Na niebie tancza duchy, ktore  nigdy
nie  zaznaja  spokoju,  rozcinajac   matowa  tarcze   niebosklonu
dlugimi, zlocistymi  liniami. Wznosze wzrok  ku gwiazdom,  jednak
ich tam nie ma. Czy dotarlismy na  koniec swiata? Czy ponad  nami
jest juz jedynie pustka, a u stop naszych kraniec ziemi?

Tu  nie  zaznasz  ciszy.  Noc sprzyja  lowcom.  A my, my jestesmy
zwierzyna. Zamieszkujace te krainy stworzenia wylewaja sie z  jam
i nor,  ruszajac  w  poszukiwaniu  swiezego  miesa.  Im  bardziej
przyprawione strachem, tym  smaczniejsze. Zadne slowa nie  opisza
powykrecanych  kreatur,  ktore mogly  niegdys byc  moimi  bracmi.
Zawedrowaly jednak za daleko, oddaly czastke siebie za  obietnice
potegi. Umarly i powstaly na nowo. Zrodzone z cienia, rozpaczy  i
bolu...

Swieza krew  momentalnie zamarzala,  wyplywajac  z  wybebeszonego
brzucha jednego z wartownikow.  Drobinki lodu krystalizowaly  sie
na zarysie jego twarzy,  torsu i konczyn, a  rzucane nan  swiatlo
sprawialo,  ze otaczala  go aura  boskosci.  Ulryk  przyszedl  po
swojego syna  do tego  przekletego  miejsca i  zaprowadzil go  do
swego stolu na uczte. Nie widze nadziei, ze kiedykolwiek opuszcze 
to miejsce.Mielismy zawrocic  po miesiacu lub gdy  straty  siegna
polowy. Potrzeba mi  bylo jeszcze tygodnia,  badz dwoch  martwych
braci. Odgonilem mysli naplywajace wartka rzeka do mojej czaszki.
To jeden z Szesciu szeptal mi do ucha, zachecajac do obrania jego
sciezki...

Po siedmiu  dniach  wrocilismy  do  lodzi.  Bylo  nas  mniej  niz
trzydziestu. Dwie lodzie odbily  od brzegu. Jak zawsze.  Unioslem
wzrok na wybrzeze Morza  Zmian i wzialem  ostatni gleboki  wdech,
wypelniajacy moje cialo zapachem smierci. Nie dzis, ty  przekleta
kurwo. Za rok...


.  ,_,                                                                  ,_,  .
. (o,o)                CIAG     DALSZY     NASTAPI...                  (o,o) .
|./)_)                                                                  (_(\.|
|  " "                                                                  " "  |
o----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 6

Zatytulowano: Otwarty Konkurs Piesni        

o----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                            |
|        .  .                                                                |
|        |\ |                                                                |
|        | \|IECHAJ BEDZIE WIADOMO WSZEM I WOBEC, ZE:                        |
|                                                                            |
|                                                                            |
.     ~ * ~ Wydzial Truwerstwa i Poezji Akademii Oxenfurckiej ~ * ~          .
.                                                                            .

                             ZAPRASZA NA:    
           
             ,,--.        ,-, ,        .-,--. 
             |`, |         )|/          '|__/ 
             |   |          |\          ,|    
             `---'TWARTY   ,' `ONKURS   `'IESNI
             
                         "Wspomnienie zaginionej Tenei Inevoany"
                                               
                                    ~ * ~
           /Ponizszy  fragment  wypisany  zostal  cienkim,
            pochylym pismem, innym niz na reszcie plakatu/   

    Ogromne, gwiazdziste oczy  blyszczace pod burza czarnych wlosow 
    to rzucaly swiatu dumne wyzwanie, to znow zamieraly wpatrzone w 
    dal pograzywszy  sie  w smutku  tak  zywym  i tak  glebokim, ze 
    promieniowal on na wszystkich wokol.Rzadkiej urody figura elfki 
    otulona byla w lekkie  zwiewne szaty  skrywajace  tajemnice jej 
    ciala. Smukle  nogi  i rece  poruszaly  sie z  iscie  krolewska 
    gracja  dopelniajac calosci, wzbudzajac zachwyt i trwoge, ze ta 
    piekna nimfa lesna zniknie, niczym sen...

                                    ~ * ~

    Ku czci i pamieci Zaginionej Poetki organizujemy turniej piesni
    otwarty  zarowno  dla ZAWODOWCOW znanych  w Krainach Nordlingow
    i na ziemiach Starego Swiata oraz dla AMATOROW, ktorzy stawiaja
    swe pierwsze kroki na drodze do truwerskiej slawy. 


         **********************************************************
         *                                                        *
         *       KONKURS  ODBEDZIE  SIE  DNIA  15  KWIETNIKA      *
         *                                                        *
         * Na Polanie Przyjazni,  na wschod od miasta kupieckiego *
         * Novigrad, gdzie ongis spotkac mozna bylo elfia poetke. *
         *                                                        *
         *                 POCZATEK O 17 SWIECY!!!                *
         *                                                        *   
         **********************************************************  
                                               
                                    ~ * ~
                             
  Muzyczne potyczki odbeda sie w trzech nastepujacych kategoriach: 

  o PIESN MILOSNA - co w sercach ogniem uczucia gorzeje

  o PIESN HUMORYSTYCZNA  - co rozbawi i echem salw smiechu odbijac
                           sie bedzie                                       
            
  o PIESN POCHWALNA - czyli taka, co opiewa miejsca, czasy, bitwy,
                        stowarzyszenia czy inne dokonania godne 
                               spiewnego ornamentu 
                         
                       _,                    _,
                    .-'_|      ,          .-'_|      ,
                   _| (_|     _|\        _| (_|     _|\
                  (_|        (_|        (_|        (_|
  


     Stajacych w szranki turnieju piesni oceniac bedzie JURY, 
      natomiast NAGRODY, o jakie walczyc beda uczestnicy, to:  
                       
  -> 100 MITHRYLOWYCH MONET PO TRZYKROC - po sto dla zwyciezcy
                                          w danej kategorii

  -> Wyjatkowe spinki noszone TYLKO przez triumfatorow turnieju

 
  -> Zapas wybornych, najpyszniejszych w swiecie ciastek 
       wypiekanych w smajalu Zgromadzenia Halflinskiego

  -> Najlepszy  posrod  amatorow  przyjety  bedzie BEZ EGZAMINU 
       na Wydzial Truwestwa i Poezji Uniwersytetu Oxenfurckiego 

  -> KOLEJNE 100 MITHRYLI dla zdobywcy nagrody specjalej imienia 
     zaginionej elfiej poetki, Tenei Inevoany (o jej przyznaniu 
     zadecyduje zgromadzona publika)  
                      
  ...Oraz nagroda, ktorej wycenic w mithrylach nie sposob:
          SLAWA, SPLENDOR I ROZGLOS dla najlepszych!

    +---------------------------------------------------------------+
    |                           SPONSORZY                           |
    |                                                               |
    |         * Zajazd 'Bialy Kiel',                                |
    |         * Cech Kupcow Novigradu,                              |
    |         * Spolka Kupiecka Golden Hammer                       |
    |                                                               |
    |      ... oraz wszyscy Ci, ktorych wsparcie jest dla nas       | 
    |       nieoceniona pomoca, a nie zostali wyzej wymienieni      |
    |                  lub woleli pozostac anonimowi.               |
    |                                                               |
    |                PATRONAT MEDIALNY: Periodicus                  |
    |                                                               |
    +---------------------------------------------------------------+   
  
                               /~(_)~\
                              |  :=:  ====II    
                               \_(~)_/        
                                   
  ZGLOSZENIA do konkursu  nadeslane byc musza do 10. dnia 4. miesiaca, 
                 (po tym dniu zgloszenia nie beda uwzgledniane)   
                 
  W  zgloszeniu podac nalezy:
  - swe miano, 
  - jedna, dwie lub trzy kategorie w ktorych pragnie sie wystartowac,
  - tytuly utworow wedle wybranych kategorii (TYLKO TYTULY - w pelni

           prezentujac swa piesn dopiero na samym konkursie)

  PAMIETAC TRZEBA: utwor nie powinien byc zbyt dlugim, by nie znudzic
                  sluchaczy i dac szanse innym na to, by rowniez mogli
               wystapic, zatem wykonanie piesni *nie moze* przekroczyc 
                 CZTERECH gnomich minut. Utwor *musi* byc oryginalny.
                 
  Zgloszenia uprasza sie wysylac do Rady Wydzialu Truwerstwa i Poezji, 
  w ktorej swa funkcje zaszczytna pelnia ASANDRA, FINMOR oraz ISIL.
                                         
                       
                 ~ * ~    SERDECZNIE ZAPRASZAMY!    ~ * ~
.  ,_,                                                                  ,_,  .
. (o,o)                                                                (o,o) .
|./)_)                                                                  (_(\.|
|  " "                                                                  " "  |
o----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 7
Zatytulowano: Nasz portret wlasny           

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                   _                                     _                   |
|                  (x)                                   (x)                  |
|                 /   \                                 /   \                 |
|         .---------------------------------------------------------.         |
|         | \.___________________________________________________./ |         |
|         |  |                                                   |  |         |
|         |  |                                                   |  |         |
|         |  |  __  __  ___   __  ____                           |  |         |
|         |  |  ||\ || // \\ (( \   //                           |  |         |
|         |  |  ||\\|| ||=||  \\   //                            |  |         |
|         |  |  || \|| || || \_)) //__                           |  |         |
.         |  |                                                   |  |         .
.         |  |  ____    ___   ____  ______ ____   ____ ______    |  |         .
          |  |  || \\  // \\  || \\ | || | || \\ ||    | || |    |  |
          |  |  ||_// ((   )) ||_//   ||   ||_// ||==    ||      |  |
          |  |  ||     \\_//  || \\   ||   || \\ ||___   ||      |  |
          |  |                                                   |  |
          |  |  __    __ __     ___   __  __  __ _  _            |  |
          |  |  ||    || ||    // \\ (( \ ||\ || \\//            |  |
          |  |  \\ /\ // ||    ||=||  \\  ||\\||  )/             |  |
          |  |   \V/\V/  ||__| || || \_)) || \|| //              |  |
          |  |                                                   |  |
          |  |                                                   |  |
          |  |                             - OSOBISTE WARTOSCI   |  |
          |  |___________________________________________________|  |
          | /                                                     \ |
          '---------------------------------------------------------'


     Widzimy sie wzajemnie ilekroc mijamy sie na traktach, badz na ulicach
     miast - roznorodna  mieszanke  ras,  profesji,  charakterow,  kultur,
     wyznan, gustow i wychowania. Choc czesto zdajemy sobie sprawe z tego,
     ze  sie wzajemnie  od siebie roznimy, jednak nielatwo  przyjmujemy do
     wiadomosci, ze osoba z naszego mniej lub wiecej otoczenia ma zupelnie
     inny system wartosci, ze  w co innego wierzy, co innego  szanuje i ze
     co innego napawa ja duma, a przynajmniej satysfakcja. Podswiadomie, w
     pierwszym odruchu, reagujemy  z zaskoczeniem, moze niedowierzaniem, w
     glebi serca rozwazajac rozwiniecie swojej pogardy, snujac perspektywy
     oraz skutki  prostowania naszych bliznich do idei, ktore jednak to my
     uwazamy  za sluszne. Ostatecznie  najczesciej zachowujemy  dla siebie
     nasze  opinie  na  temat  wartosci  i  podejscia  do zycia  innych, z
     usmiechem  kiwamy glowami  nad roznicami  kulturowymi  i spolecznymi,
     ewentualnie tez i zamykamy sie  przed nimi w zadziwieniu konstatuujac
     jak to  mozliwe, ze  wyznajacy zgola  odmienne wartosci  jeszcze maja
     prawo  chodzic  po tym  swiecie.  Podsumowujac,  roznie  z tym  bywa.
     A przeciez  nierzadko  zaslepieni we wlasne idealy  nie zdajemy sobie
     sprawy, ze choc wierzymy  w nie jako  najlepsze na swiecie, to jednak
     sami bywamy, lub  mozemy bywac obiektem podobnych refleksji ze strony
     innych.

     Zyjemy  wszyscy  razem  na  roznych  ladach,  w  roznych  panstwach i
     stanowimy  rozne  narody - nierzadko  wielorasowe.  Malo  kto  zyje w
     calkowitej izolacji - jesli nie wierzysz, to najprostszym  dowodem na
     slusznosc  tych slow  jest to, ze doszlo  do Ciebie najnowsze wydanie
     Periodicusa.  Swiadome tego sa  chociazby nasze  Redaktorki, Gianna i
     Tuna, ktore z olowkami w rece wyszly  pomiedzy  Was, by  w specjalnej
     ankiecie  spytac  Was  o holdowane  wartosci  zyciowe - czy  to cechy
     charakteru, imiona bliskich, nazwy ojczyzn, wspomnienia, stany duszy,
     osobiste  talizmany -  rzeczy,  sprawy  i cnoty  proste,  powszechnie
     oczywiste, jak i te skryte, osobiste.  Choc raz, choc moze nie po raz
     ostatni, ustawmy sie do wspolnego portretu naszych wartosci zyciowych
     - zbierajac je razem w alfabetycznym  portrecie chcialybysmy pokazac,
     ze stanowia one jedna calosc, jak my sami. Zestawmy je razem, pekajmy
     z dumy z tych opublikowanych przez siebie, jak i uszanujmy to, co nie
     do  konca  odpowiada  naszym  przekonaniom.  Badz  co  badz, ponizsze
     zestawienie obrazuje to, jakimi jestesmy. 

     Przy  okazji,  zdajemy  sobie  sprawe  z  tego,  jak  trudne  zadanie
     postawilysmy  naszym  respondentom, stawiajac  na alfabetyczna calosc
     naszego zestawienia. Im bardziej patrzylysmy w zawiedzione oczy tych,
     ktorzy mieli  nadzieje wybrac  litere juz zajeta, im bardziej bylysmy
     zmuszone wyjasniac i z usmiechem  podsuwac coraz beznadziejnie wezszy
     zakres  wolnych  liter  do  wyboru,  tym  bardziej  wiedzialysmy,  ze
     specjalnie  dla  Was,  ostatnich  respondentow,  bedzie  sie  nalezal
     wydzielony kawalek niniejszego wstepu  na podziekowania.  Myslalysmy,
     ze nie  uda  sie  "na  sile"  obsadzic  calego  alfabetu  odpowiedzi.
     Wyrozumialosc  oraz  determinacja  wiekszosci z Was jednak zaskoczyla
     nas, nakazala  zrewidowac  plany  i cieszyc sie z pieknej, kompletnej
     literowej gamy. Dziekujemy!

     .------------------------------------------------------------------. 
    |                               A S U R                              |
    | .--------------.                                                   |
    | |      __      |  Wysokie  Elfy  sa filarem  na ktorym  stoi caly  |
    | |     /  \     |  swiat.   Bez   nas,   naszej  kultury,  odwagi,  |
    | |    / /\ \    |  poswiecenia, wiedzy, sprawnosci  bojowej, magii  |
    | |   / ____ \   |  sztuki i dobrej woli ten swiat juz dawno by sie  |
    | | _/ /    \ \_ |  pograzyl w wiekuistym Chaosie. Jestem pewny, ze  |
    | ||____|  |____||  kazda istota posiadajaca choc odrobine rozsadku  |
    | |              |  zgodzilaby sie ze mna bez wahania.               |
    | '--------------'                                                   |
    |                      - Eltharis z Saphery, Nieopierzony Wloczykij  |
     '-------------------------------------------------------------------' 

     .------------------------------------------------------------------.
    | .--------------.        B R A T E R S T W O                        |
    | |   ______     |                                                   |
    | |  |_   _ \    |  Pozwala uczyc sie troski o innych i wspierac w   |
    | |    | |_) |   |  trudnych sytuacjach. Dale poczucie spokoju gdy   |
    | |    |  __'.   |  wedrujesz  po swiecie jak rowniez wtedy, kiedy   |
    | |   _| |__) |  |  nie  musisz jesc  sam  posilku  albo walczyc z   |
    | |  |_______/   |  wrogiem.  Pozwala na to, by cieszyc sie zyciem   |
    | |              |  i motywuje do rozwoju.                           |
    | '--------------'                                                   |
    |      - Terum Sturm, Rekrut Kompanii Gryfa, Sierzant Strazy Krain.  |
     '------------------------------------------------------------------'
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.          C I E P E L K O                          |
    | |     ______   |                                                   |
    | |   .' ___  |  |  Wybralem ta litere  poniewaz lubie  przytulne i  |
    | |  / .'   \_|  |  cieple norki, gdzie moge spokojnie wypoczywac i  |
    | |  | |         |  delektowac sie  zapasami ze spizarni. Czuje sie  |
    | |  \ `.___.'\  |  tam bezpiecznie i wiem, ze nic mi nie zagraza.   |
    | |   `._____.'  |                                                   |
    | |              |                                          - Hoffo  |
    | '--------------'                                                   |
     '------------------------------------------------------------------' 

     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.            D R Z E W A                            |
    | |  ________    |                                                   |
    | | |_   ___ `.  |  Daja nam,  Komandu, schronienie, sa nam opoka i  |
    | |   | |   `. \ |  jedynym  miejscem  wytchnienia. Bez nich byloby  |
    | |   | |    | | |  nam  znacznie trudniej  przetrwac  ciezki okres  |
    | |  _| |___.' / |  jakim  sa zimy, czy ataki  dh'oine spragnionych  |
    | | |________.'  |  tego, co nam jeszcze zostalo.                    |
    | |              |                                                   |
    | '--------------'                         - Vister aen Bluast Geve  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    |                               E V I N                              |
    | .--------------.                                                   |
    | |  _________   |  Moj  Mistrz Tanca, pierworodny syn  Adamnana na  |
    | | |_   ___  |  |  Brionha. Odkryl we mnie zew Dzwieku i Ruchu, ja  |
    | |   | |_  \_|  |  na  niego  odpowiedzialam  stajac  sie  czescia  |
    | |   |  _|  _   |  trupy  Tancerzy  Wojny.   Jeno  stare  elfickie  |
    | |  _| |___/ |  |  piesni  pewnie  pamietaja jeszcze o tym. I choc  |
    | | |_________|  |  Pierwszy   ukryl   przed   nami   swe  sciezki,  |
    | |              |  Tancerzem Wojny jest sie na zawsze.              |
    | '--------------'                                                   |
    |  - "Zaslyszane w Wietrze niosacym z Lasu Loren zew Piesni Dzwieku  |
    |                                                         i Ruchu."  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.              F L A K I                            |
    | |  _________   |                                                   |
    | | |_   ___  |  |                                                   |
    | |   | |_  \_|  |                                                   |
    | |   |  _|      |  Flaki bo som smacne.                             |
    | |  _| |_       |                                                   |
    | | |_____|      |                                                   |
    | |              |                                                   |
    | '--------------'                    - Butmofa co utylisuje scatki  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.               G L O D                             |
    | |    ______    |                                                   |
    | |  .' ___  |   |                                                   |
    | | / .'   \_|   |  Jes tlo mie nojfosmiemsy. Po polco cemstom       |
    | | | |    ____  |  jestem klotny.                                   |
    | | \ `.___]  _| |                                                   |
    | |  `._____.'   |                                                   |
    | |              |                                                   |
    | '--------------'                             - Zlos z Gor Szarych  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.                H U F                              |
    | |  ____  ____  |                                                   |
    | | |_   ||   _| |  A  dlaczygo?  Nu bo  Huf  najlepsiejszy  jyst i  |
    | |   | |__| |   |  sluzba we Hufie samom radosciom  zycio mlodzika  |
    | |   |  __  |   |  jest.  A no  i pelno  tukej  fajnych  gnomow  i  |
    | |  _| |  | |_  |  krasnoludow,  wiemc  mozna  powiedzic,  ze jako  |
    | | |____||____| |  druga rodzina ten Huf.                           |
    | |              |                                                   |
    | '--------------'                                 - Artak Hargroon  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.          I M P E R I U M                          |
    | |     _____    |                                                   |
    | |    |_   _|   |                                                   |
    | |      | |     |  W Imperium dostalem dobra prace, duzo zarabiam   |
    | |      | |     |  i moge utrzymac rodzine. Tu sie urodzilem i tu   |
    | |     _| |_    |  mieszkam.                                        |
    | |    |_____|   |                                                   |
    | |              |                                                   |
    | '--------------' - Villon, mianowany Pocztylion Ziem Imperialnych  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    |                          J A B L E C Z N I K                       |
    |                                                                    |
    | .--------------.  Ach,  jak ja  kocham  jablecznik,  swiezutki  z  |
    | |     _____    |  posypka   kruszona,   na   ciepelkim   ciescie.  |
    | |    |_   _|   |  Jablecznik to  najpyszniejsze  ciacho,  gdy tak  |
    | |      | |     |  lato  sie konczy, przychodza  chlodne dni i tak  |
    | |   _  | |     |  wtedy tesknie za wiosenna rosa na trawie, ktora  |
    | |  | |_' |     |  tak  przyjemnie  pachnie...  i taki  smutny sie  |
    | |  `.___.'     |  wtedy  robie...  To  wtedy  wlasnie  dojrzewaja  |
    | |              |  najpyszniejsze   jabluszka,   a   te   w  ogole  |
    | '--------------'  najlepsze rosly za chata mego wuja!              |
    |                                                                    |
    |                                                          - Hagvik  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.            K O M P A N I                          |
    | |  ___  ____   |                                                   |
    | | |_  ||_  _|  |  Najbardziej  cenie  sobie  osoby  z  pozytywnym  |
    | |   | |_/ /    |  nastawieniem  do zycia. Takich, z ktorymi mozna  |
    | |   |  __'.    |  smialo  stawiac  oczy  wrogowi  jak  i stawac w  |
    | |  _| |  \ \_  |  szranki   z  bialoglowymi.   Dobry   kompan  to  |
    | | |____||____| |  podstawa!                                        |
    | |              |                                                   |
    | '--------------'                                        - Dalgrin  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.                L A S                              |
    | |   _____      |                                                   |
    | |  |_   _|     |                                                   |
    | |    | |       |  Jestem  z  zawodu  drwalem,  wiec  to w  lasach  |
    | |    | |   _   |  spedzam najwiecej czasu.  Taki drugi dom, ktory  |
    | |   _| |__/ |  |  daje prace i wyzywienie.                         |
    | |  |________|  |                                                   |
    | |              |                                                   |
    | '--------------'                            - Sephir aep Vo'ssuth  |
    '-------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.            M O N O L I T                          |
    | | ____    ____ |                                                   |
    | ||_   \  /   _||  Krasnoludzko  armio jest  jak dobrzy  stworzona  |
    | |  |   \/   |  |  kolczuga,   kazden  wojownik  jest  kaj  twarde  |
    | |  | |\  /| |  |  stalowe ogniwo, splecione razem przyz obowiazek  |
    | | _| |_\/_| |_ |  honor  i  lojalnosc.  I  tak kaj  kolczuga  nie  |
    | ||_____||_____||  ulegnie zniszczeniu, tak dlugo jak kazdy ogniwo  |
    | |              |  pozostani silne.                                 |
    | '--------------'                                                   |
    |                                               - Orrgar Bialobrody  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------.
    | .--------------.             N A T U R A                           |
    | | ____  _____  |                                                   |
    | ||_   \|_   _| |  Bez niej by nas wszystkich nie bylo - nawet jak  |
    | |  |   \ | |   |  ktos nie wierzy, to niech przynajmniej przyzna,  |
    | |  | |\ \| |   |  ze bez niej nie byloby calego piekna i porzadku  |
    | | _| |_\   |_  |  swiata,  ktore  nas  otaczaja.   Z  niej  chyba  |
    | ||_____|\____| |  wszystko pochodzi - przede  wszystkim  zdrowie,  |
    | |              |  harmonia no i zycie. Natura nami rzadzi i juz!   |
    | '--------------'                                                   |
    |                                                             - Ala  |
     '-------------------------------------------------------------------' 
     .-------------------------------------------------------------------. 
    |                              O G I E N                             |
    |                                                                    |
    |                   W  znaczeniu   doslownym   wartosc  ognia  jest  |
    | .--------------.  oczywista.  Daje nam cieplo, strawe, pozwala na  |
    | |     ____     |  wypalanie   cegiel,  naczyn  i  innych  rzeczy.  |
    | |   .'    `.   |  W  znaczeniu  metaforycznym zas  ognisko  mozna  |
    | |  /  .--.  \  |  kojarzyc  z ogniskiem  domowym,  czyli rodzina,  |
    | |  | |    | |  |  bezpieczenstwem, spokojem.  Jak rowniez ognisko  |
    | |  \  `--'  /  |  jako  synonim  dobrej zabawy, wspolne spedzanie  |
    | |   `.____.'   |  wolnego  czasu  pod  gwiazdami,  w towarzystwie  |
    | |              |  dobrych  przyjaciol i dobrej  piesni. A do tego  |
    | '--------------'  ogien to rowniez zapal, wewnetrzna  sila i moc,  |
    |                   a takze swiatlo, ktore unicestwia mrok.          |
    |                                                                    |
    |                                                       - Sangfugol  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .-------------------------------------------------------------------. 
    |                      P R Z E Z N A C Z E N I E                     |
    |                                                                    |
    |                   Tak,  wlAsnie,  P jak  przeZnAczenie.  Bo uwaZa  |
    |                   wiElmoZna, ja  wiErze, Ze  kAzdy  W sWym  zYciu  |
    |                   jEst   prZeZnAczoNy  do  pewNych  celoW.  Jeden  |
    |                   urodzil sie  herboWym  pAnem i  BedziE hErbowYm  |
    | .--------------.  paNem  az  do  SmiErci.  Inny  ma  smykalkE  do  |
    | |   _______    |  iNtErEsoW i zoStanie  kupCem. Albo taki Ghul na  |
    | |  |_   __ \   |  przyklad jEst trupojAdEm  i jEgo pRzeZnaczEniEm  |
    | |    | |__) |  |  jEst zyWot na zalNiku  i pozeRanie zwLok, jAkby  |
    | |    |  ___/   |  to   bruTalnie   nie   zabrzmIalo,   pSia  mac,  |
    | |   _| |_      |  oczYwiSciE dopoKi jakiS  wiEdzmak go nie skRoci  |
    | |  |_____|     |  o glowe.  WidziAleM jEdnAk wielu tAkiCh, ktoRzy  |
    | |              |  nie  Szli  za gloSem  sWojEgo  powolAnia,  a to  |
    | '--------------'  zwyklE  Zle   siE  koNczy.   NieCh  sama  sobie  |
    |                   wielmozna wyobrAzi  co by siE DziAlo gDyby taki  |
    |                   HerBoWy  pAn ZaCzal zjAdaC  trupy, a ghul robic  |
    |                   inteReSa  w NoVigradzie. DlatEgo choC  czAsem z  |
    |                   prZeZnaczEniEm  moZemy WalCzyc, to  NikT  pRzed  |
    |                   niM niE ucieCze, ja bynajMniej taK uwAzam."      |
    |                                                                    |
    |                     - Ten co idzie za glosem swego przeznaczenia,  |
    |                                             choc ma dziurawe buty  |
    |                                                                    |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.          R E W O L U C J A                        |
    | |  _______     |                                                   |
    | | |_   __ \    |                                                   |
    | |   | |__) |   |  Bo nigdy nie jest tak dobrze, zeby nie moglo     |
    | |   |  __ /    |  byc lepiej.                                      |
    | |  _| |  \ \_  |                                                   |
    | | |____| |___| |                                                   |
    | |              |                                                   |
    | '--------------'                                        - Drachen  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.             S L O N C E                           |
    | |    _______   |                                                   |
    | |   /  ___  |  |  Jestesmy   wobec  niego  rowni,  tak  samo  bez  |
    | |  |  (__ \_|  |  znaczenia.  Identycznie swieci zwyciezcy, jak i  |
    | |   '.___`-.   |  przegranemu. Kaprysow jego  i planow poznac nie  |
    | |  |`\____) |  |  sposob.  Bez niego  nas byc  nie moze - jest to  |
    | |  |_______.'  |  dar od losu.                                     |
    | |              |                                                   |
    | '--------------'                     - Coehrn Grann van Hoogdalem  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.             T Y G R Y S                           |
    | |  _________   |                                                   |
    | | |  _   _  |  |                                                   |
    | | |_/ | | \_|  |                                                   |
    | |     | |      |  Poniewaz jest imponujacym lowca.                 |
    | |    _| |_     |                                                   |
    | |   |_____|    |                                                   |
    | |              |                                                   |
    | '--------------'                               - Nivra z Val'Kare  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.              U M I A R                            |
    | | _____  _____ |                                                   |
    | ||_   _||_   _||  Kiedys, gdy  prowadzilem eksperymenty, wiele z   |
    | |  | |    | |  |  nich mi nie wychodzilo  i nie wiedzialem czemu   |
    | |  | '    ' |  |  - az odkrylem, ze brakowalo umiaru w dozowaniu   |
    | |   \ `--' /   |  komponentow. Od tej pory wszystko mi wychodzi.   |
    | |    `.__.'    |                                                   |
    | |              |                                                   |
    | '--------------'                                       - Kjellen   |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.              W I A R A                            |
    | | _____  _____ |                                                   |
    | ||_   _||_   _||                                                   |
    | |  | | /\ | |  |  Bez wiary w siebie i przyjaciol nie zajdzie sie  |
    | |  | |/  \| |  |  daleko.                                          |
    | |  |   /\   |  |                                                   |
    | |  |__/  \__|  |                                                   |
    | |              |                                                   |
    | '--------------'                        - Kjer 'Zgniotek' Crumple  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.           V O R A D O R                           |
    | | ____   ____  |                                                   |
    | ||_  _| |_  _| |  Litera V oznacza mego  gwarka, ale rownoczesnie  |
    | |  \ \   / /   |  pewna osobe, ktora  bardzo duzo znaczyla w moim  |
    | |   \ \ / /    |  zyciu i na  czesc tej  osoby  nazwalem  swojego  |
    | |    \ ' /     |  gwarka.  Jest  przypomnieniem  o przeszlosci  i  |
    | |     \_/      |  poprzez    terazniejszosc    oddzialywuje    na  |
    | |              |  przyszlosc.  W skrocie  uswiadamia  przemijanie  |
    | '--------------'  czasu.                                           |
    |                                             - Saul aep Venaithedd  |
     '------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.             Y A S A Q                             |
    | |  ____  ____  |                                                   |
    | | |_  _||_  _| |  Yasaq, czyli  prawo klanow  z moich stron. Wiez  |
    | |   \ \  / /   |  rodzinna  jest wazna, ale  wazne  jest  rowniez  |
    | |    \ \/ /    |  prawo. Jest  wazne, bo  kieruje  tym, co uwazam  |
    | |    _|  |_    |  za sluszne,  a co jest karalne.                  |
    | |   |______|   |                                                   |
    | |              |                                       - Miraissa  |
    | '--------------'                                                   |
    '-------------------------------------------------------------------' 
     .------------------------------------------------------------------. 
    | .--------------.             Z I M A                               |
    | |   ________   |                                                   |
    | |  |  __   _|  |  Bo  mroz  to  prawda,  chlod  stali  i  walka o  |
    | |  |_/  / /    |  przetrwanie,  bo  wiecznie  walczymy  o  nie  z  |
    | |     .'.' _   |  Mrocznymi  Potegami,  ktore juz  nie  tylko  na  |
    | |   _/ /__/ |  |  odludziach,  za  granicami  naszej  cywilizacji  |
    | |  |________|  |  sie czaja.  Bo w  walce tej  jedynie zimna stal  |
    | |              |  jest godna zaufania.                             |
    | '--------------'                                                   |
    |                                                           - R. S.  |
     '------------------------------------------------------------------' 

     Dziekujemy  wszystkim  napotkanym  za udzial  w ankiecie  i za  Wasza
     dume  z jaka zaprezentowaliscie  swiadectwo  na swoj temat.  Jestesmy
     naprawde  roznorodni, barwni - swiatowi, a takze, z  czego powinnismy
     byc naprawde  dumni, wierni wlasnym  idealom. I nie ma znaczenia, czy
     sa one szczytne, czy  proste,  powszednie - w  kazdym razie tak dlugo
     jak  stanowia  dla kogokolwiek jakakolwiek  wartosc dla  ktorej warto
     przezyc kolejny  dzien. I dla ktorej warto - choc nie zawsze umiemy -
     szanowac druga osobe.

     Z ta refleksja polecamy powyzszy portret Waszych wartosci i tym samym
     owoc naszej pracy Wam pod  rozwage, moze i przemyslenia. Zyczymy przy
     okazji, zeby nadchodzacy Nowy Rok oplywal w satysfakcje i zadowolenie
     z siebie plynace z wiernosci samym sobie.

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                     Gianna 'Frasca' Villani                     (o,o) .
|./)_)                         Tuna Loon - Naai                          (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 8

Zatytulowano: Imperialny Przewodnik Jezykowy

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|                     .-~~~~~~~~~-._       _.-~~~~~~~~~-.                     |
|                 __.'              ~.   .~              `.__                 |
|               .'//                  \./                  \\`.               |
|             .'//                     |                     \\`.             |
|           .'// .-~"""""""~~~~-._     |     _,-~~~~"""""""~-. \\`.           |
|         .'//.-"                 `-.  |  .-'                 "-.\\`.         |
|       .'//______.============-..   \ | /   ..-============.______\\`.       |
|     .'______________________________\|/______________________________`.     |
|                                                                             |
.          I M P E R I A L N Y  P R Z E W O D N I K  J E Z Y K O W Y          .
.                                                                             .
    
               DLA POCZATKUJACYCH I ZAAWANSOWANYCH PODROZNIKOW

     Jesli ktos rozwodzi Ci sie  Szanowny  Czytelniku  o  urokach "Korony, 
     ktora blyszczy tysiacem klejnotow", wmawia usilnie, ze cos  jest  jak 
     rzut kamieniem, albo oznajmia Ci, ze rusza zwiedzac Zielone  Wzgorza, 
     a Ty zas pojecia nie masz  o  czym  ten  ktos  do  Ciebie  mowi  tedy 
     przeczytaj  skwapliwie  tenze  przewodnik  po  dialektach  i Krainach
     Starego Swiata. W kilku odslonach przyblizymy Ci na lamach Periodicu-
     sa dialekty wspolnego dla Imperium i prowincji osciennych jezyka sta-
     roswiatowego ale tez dowiesz  sie  nieco  o  zwyczajach  i  geografii 
     krainy, o ktorej bedzie mowa. Poznasz sie tez ze  wzorcami  jezykowy-
     mi ras starszych, krasnoludzkich i  elfich.  Odnajdziesz  ostrzezenia 
     tyczace sie  jezykow  plugawych,  mrocznych  i  niebezpiecznych,  bys 
     uzbrojon w wiedze nie pozwolil sie zmamic.  Pierw  jednak  Czytelniku 
     zapoznaj sie z teoria i popularna na wielu staroswiatowych uczelniach 
     hipoteza tyczaca sie pochodzenia jezykow we swiecie. 

     Kazdy jezyk w mysl teorii o Pierwszym Jezyku, zwanym tez glownym  po-
     chodzi od mowy Pradawnych.  Zwolennicy tej teorii wierza, ze  wspolne 
     korzenie lingwistyczne sa powodem, dla ktorego istoty roznych  kultur 
     sa w stanie komunikowac sie ze  soba  i  nauczyc  mowy.  Sugeruje  to 
     rowniez, ze ten wspolny trzon  pozwala  wszystkim  postrzegac  sprawy 
     najistotniejsze wedle wspolnej  maniery  i  podobnych  zasad.  Teoria 
     glosi, ze to z mowy Pradawnych, tajemniczych i  poteznych  istot, wy-
     ksztalcily sie dalsze grupy i podzialy jezykowe  dla  ras  zamieszku-
     jacych Stary Swiat, jedne zachowaly blizsze z nia  zwiazki  inne  zas 
     sam rdzen  utrzymaly,  przykryty  dalej  nalecialosciami  czasu.  Gdy
     mowa  o  prowincjach  ludzkich  lub  miejscach  gdzie  dochodzilo  do 
     zetkniecia ludzi  z  innymi  rasami  ludnosc  posluguje  sie  wspolna 
     mowa  - jezykiem   staroswiatowym   wystepujacycm  w   wielu   jednak 
     roznych dialektach i  odmianach. Kolejny  podzial  to  jezyki  rasowe 
     grupa  jezykowa  eltharin,  ktora  posluguja sie elfy oraz  khazalid, 
     wlasciwy dla krasnoludow zamieszkujacych Stary Swiat.  Nastepna  gru-
     pa beda specjalistyczne jezyki  zwane  tez  sekretnymi i  nalezne  do 
     fachu, gildii lub profesji.  Oddzielna  grupa  beda  jezyki  tajemne, 
     o ktorych wiadomo, ze  posluguja  sie  nimi  w  Kolegiach  Magii  jak 
     rowniez, a moze przede wszystkim uczeni elficcy i krasnoludzccy. 
     Ostatnia zas grupa niestety istniejaca  jak  i  wplyw  swoj na  swiat 
     oraz  ksztaltowanie niektorych dialektow  majaca  sa  jezyki  demoni-
     czne. O tych jednak wspomniec nalezy  ku  przestrodze,  by  niewiedza 
     sie wykazujac nie poddac sie ich wplywom i tez z wyczuleniem podejsc, 
     gdy sie z takowym zetknie.

     We wspolnej mowie Starego Swiata rozrozniamy kilka dialektow  charak-
     terystycznych dla konkretnych krain, czy prowincji. Z  reguly  sa  to 
     dialekty czysto ludzkie aczkolwiek w miejsach gdzie  kontakty  innych 
     ras z ludzmi sa czestsze spotyka sie dialekt krasnoludzki, halflinski
     oraz lesnych elfow. Charakterystyczne dialekty ludzkie zas to dialekt 
     albionski, arabski, bretonski, estalijski,  norski,  tileanski, reik-
     spiel i kislevski.

                    JEZYK STAROSWIATOWY - DIALEKT REIKSPIEL
  
     Charakterystyczny dla calego Imperium Sigmara reikspiel w  zaleznosci
     od Wielkiej Prowincji, w ktorej jest uzywany rozni sie  nieco  wymowa 
     i intonacja, ktore moga  nieswiadomemu  Czytelnikowi  stworzyc  nieco 
     trudnosci w zrozumieniu oraz  utrudniac  nauke.  Podzial  ten  wedlug 
     uczonych wywodzi sie z plemiennych czasow gdy tereny Imperium  zamie-
     szkiwali Brigundianie, Unberogenowie, Asobornowie i Merogenowie.
 
     WIELKIE KSIESTWO AVERLANDU, czyli prowincja  Averland  ze  stolica  w
     Averheim. 
     Zyzna kraina bedaca jedna wielka rownina skapana  w  lagodnym  sloncu
     pomiedzy Gornym Reikiem, Averem i Averem Blekitnym od  wschodu  oslo-
     nieta szczytami Gor Kranca Swiata i  Gor  Czarnych. Kraina  slynie  z
     hodowli bydla, zwlaszcza slynnego  rogatego  bydla  averlandzkiego  i
     winnic. Bedac w Averlandzie nie  zapomnij  Czytelniku  wypic  butelki
     Bialego  Grenzstadzkiego  albo  Rubinowego  Loningbruckiego  wznoszac
     popularny w okolicy toast "Niech zyja Leitdorfowie!", co  jest  tutaj
     synonimem dobrobytu  i  stabilnej  sytuacji  tlustych  lat.  Pijac  z 
     Averlandczykiem pamietaj, ze sa to ludzie otwarci,  szczerzy i  pelni
     goracej krwi. Ciekawi swiata zawsze chetnie  wysluchaja  Twojej  his-
     torii ale tez uracza  mnostwem  wlasnych. Warto przystanac  wiec  pod
     Kolumna Czaszek w Averheim i  posluchac  co  tez  lokalni  mieszkancy 
     maja do przekazania. Ten slynny pomnik  wzniesiono  w  miejscu  gdzie 
     odparto armie goblinoidow, ktore wtargnely do miasta. Mowi sie, ze  w
     Noc Tajemnic z niektorych czaszek wciaz splywa orcza krew. 
     Rekispiel przyjmuje tu wyjatkowo osobliwa acz spiewna nute, slowa wy-
     powiada sie miekko i przeciagajac samogloski. Wielu  artystow  uwaza,
     ze rekispiel Averlandczykow brzmi wyjatkowo poetycko  i  imituja  oni
     pasjami ten akcent w swoich wystepach. Co  bardziej  przesadni  arty-
     sci wierza, ze  tak  miekko  i  spiewnie  koncowki  brzmia  jak  glos
     szalonych geniuszy i  nasladujac je i  im  udzielic  sie  moze  nieco
     tworczego geniuszu. Teora te jest na  tyle  popularna,  ze  czesto  w
     teatrach nulnijskich czy Altdorfie, aktorzy mowia  z  akcentem  aver-
     landzkim.
 
     WIELKA BARONIA HOCHLANDU, czyli prowincja skrotowo zwana  Hochlandem,
     ze stolica w Hergig.
     Lesista kraina utrzymujaca sie glownie z handlu  drewnem  i  wyrobami
     drewnianymi. Polozona jest na wschodnim skraju Drakwaldu,  nad  rzeka
     Darkwasser i Wilczym Strumieniem. Najpiekniejsze deby i platany,  jak
     tez sosny i cedry plyna ku sercu Imperium wlasnie z tych terenow.
     Ta niewielka prowincja slynie rowniez z lowcow  i  tropicieli.  Bedac
     w niej warto skosztowac pieczonej dziczyzny, ktora ponoc tam  wlasnie
     smakuje najlepiej. W konkaktach z mieszkancami nastaw sie  Czytelniku
     na otwartosc i tolerancje niespotykana na taka skale w  innych  czes-
     ciach Imperium. Jako, ze przecinaja sie tu szklaki handlowe Wschodu i
     Polnocy, mieszkancy nawykli do innosci i przyjaznie podchodza do  ob-
     cych. Kraina niestety zostala zniszczona w sporej czesci przez  Burze
     Chaosu lecz mimo cierpien w ich glosie wciaz slychac wesolosc  i  ot-
     wartosc. Rekspiel Hochlandczykow nie ma wyraznego akcentu i ciezko go
     wyczuc, czesto jednak mozna rozpoznac mieszkanca tego terenu po czes-
     tym wtracaniu w zdaniu odniesien do zwierzyny  lownej.  Slynne  Hoch-
     landzkie powiedzonka czesto przebrzmiewaja po karczmach, gdy ktos za-
     rzeka sie, ze szybciej spali swoj luk niz zrobi cos  niegodnego.  Po-
     nury toast zas gdy wykrzykuja "Az  do  smierci!"  podkresla  honorowy
     charakter mieszkancow tej krainy, a pragmatyzm rozbrzmiewa, gdy  spo-
     kojnie tlumacza - "Na obieraniu zielonych jablek zarobic sie nie da"
 
     WIELKIE KSIESTWA MIDDENHEIM I MIDDENLANDU, czyli Middenland  ze  sto-
     lica w Middenheim.
     Ta wielka prowincja posiada kluczowa pozycje na  polnocy  Imperium  i
     zdecydowanie pelni role lidera na okolice. Lezy  pomiedzy  Reikiem  i
     Wielkim Szlakiem Polnocnym, Drakwaldem i zamieszkiwanym  przez Asrai,
     Lesne Elfy Lasem Laurelorn. W Middenlandzie natrafic mozna na  wyjat-
     kowe czarne zurawie, ktorych piora staly sie modnym dodatkiem do  ub-
     ran ale tez pamiatek. Mieszkany prowincji sa  bardzo  tradycyjni.  To
     kraina wojownikow, twardych i  zacieklych,  majacych  bardzo  wysokie
     mniemanie o wlasnych umiejetnosciach. W powszechnym  uzyciu jest  po-
     gardliwe powiedzonko o wojskowych zza  miedzy, "reklandzkich  zolnie-
     rzach" bedacych w oczach lokalnych niczym wiecej  poza  elegancikiem,
     slabeuszem. Czasem mozesz  Czytelniku  uslyszec,  ze  "podazyl  Szla-
     kiem Polnocnym", a szacunek brzmiacy  w tym powiedzeniu wskazuje,  ze
     tyczy sie to sytuacji gdy ktos obiera szczegolnie  trudna  droge.  Na
     codzien zas idzie czesto po karczmach, w  codziennych rozmowach usly-
     szec rzucane co chwila "drakwaldzkie gadanie", co znaczy ni mniej  ni
     wiec jak glupota, klamstwo czy czcze przechwalki.
     Tutejsza odmiana reikspielu wydaje sie  byc  pozbawiona  nowoczesnego
     slownictwa, brak w nim  wielu  powszechnie  uzywanych  gdzie  indziej
     zapozyczen i obcych zwrotow. Podobnie jak cala polnoc  mowia  z  dosc
     szorstkim akcentem, ich skladnia  jest  bardzo  archaiczna  i  czasem
     wywoluje wrecz smiech posrod przybyszow z innych prowincji.

     WIELKA BARONIA NORDLANDU, czyli Nordland ze stolica w Salzenmund.
     Prowincja pomiedzy Ostlandem a Jalowa Kraina porosnieta niemal w  ca-
     losci przez dwa wielkie lasy Las Cieni i Las Laurelorn zasmieszkiwany
     przez Asrai, Lesne Elfy. Jedyne miejsce bez drzew to skaliste wybrze-
     ze zasnute mglami. 
     Mieszkancy slyna z braku subtelnosci, zdrowego rozsadku i  naleza  do
     najbardziej szczerych i prostolinijnych obywateli  Imperium.  Zyja  z
     rybolostwa i w przyjazni z ziemia. Ich akcent jest bardzo charaktery-
     styczny na tle innych odmian reikspielu. Mowi sie tu szybko, chrapli-
     wie, niemal wyszczekujac slowa, zas nordlanckie piesni brzmia  wedlug
     obcych jak "zwir w beczce staczajacej sie ze wzgorza".  Obys  Czytel-
     niku nie stanal nigdy przez "norsmenskim wyborem", ktory to jest  ni-
     czym innym jak zgoda wymuszona przemoca.

     LIGA OSTERMARKU, czyli Ostermark ze stolica w Bechafen.
     To bagienna kraina najbardziej na wschod wysunieta i graniczac z Kis-
     levem oraz Gorami Kranca Swiata. Porasta ja w czesci Wielki Las,  po-
     dzielony tu jednak na kilka mniejszych - Las Gryfa  czy  Martwy  Las.
     Pozostala czesc to trawiaste rowniny idealne do hodowli koni.
     Ostermarkczycy sa ludzmi pelnymi zycia, uwielbiajacymi wodke i konie,
     slyna z libacji i wystawnych pogrzebow, gdyz posiadaja oni  przesadna
     dla wielu obsesje na punkcie smierci i wszystkiego co z nia  zwiazne.
     Wiele lokalnych powiedzonek odnosi sie do Morra i tak, na pole  bitwy
     lokalni nie powiedza inaczej niz "talerz Morra" o wdowie zas  "krucza
     zona", ktora "weseli sie nocami", gdyz wedle przekonania powszechnego
     Morr pozwala zbolalym wdowom spotykac swych zmarlych mezow we snach.
     Akcent tutejszej odmiany reikspielu wyraznie pelen  jest  kislevskich
     nalecialosci. Tak wiec uslyszec tu mozna mocno zaokraglone samogloski
     i twardo wymawiane niektore spolgloski, co czyni mowe  dosc  osobliwa
     ale tez i melodyjna. Czesto w mowie wplatane sa slowka kislevskie ale
     tez archaiczne i dawno zapomniane w innych czesciach Imperium. Akcent
     tutejszy jest popularny wsrod komediantow i szlachcicow do  rozbawia-
     nia gosci.
 
     WIELKIE KSIESTWO OSTLANDU, czyli Ostland ze stolica w Wolfenburgu.
     Kraina niemal w calosci porosnieta nieslawnym Lasem Cieni. Ta mroczna
     puszcza pelna jest tajemnic i straszliwych sekretow, ktorych obawiaja
     sie poznawac nawet okoliczni mieszkancy. Knieja wyraznie odrzuca obe-
     cnosc ludzi, a lesnicy klna sie, ze  czasem  na  ich  oczach  zmienia 
     sciezki, placze je i myli tak, by zadac smierc, tym ktorych  odwazyli 
     sie przerwac jej spokoj. Sami  Ostlandczycy  wydaja  sie  byc  ludzmi
     tak upartymi, ze podsrod innych  prowincji  utarlo  sie  powiedzenie, 
     ze nie sposob osadzic, kto ustapi pierwszy - Ostlandczyk czy  krasno-
     lud. Sa tez niezwykle oszczedni i znani z umiejetnosci przetrwania, po
     karczmach kraza przesmiewcze piesni o slynnej "ostlandzkiej  zupie  z
     kamieni", gdyz podobno sa oni w stanie zjesc wszystko.  Przy  tym  sa
     tak oszczedni i zdeterminowani, ze potrafia przygotowac "kamienna zu-
     pe" tylko z jednego kamienia, by  nie  marnowac  pozostalych...  Mimo 
     wszelkich przesmiewczych opini, nie mozna im  odmowic  jednak  zimnej
     krwi w obliczu zagrozenia i nieugietej postawy, co jednak  czyni  ich
     pysznymi, niezbyt tolerancyjnym i zazdrosnym narodem  nie  stroniacym
     od kislevskiej wodki i malo wybrednych toastow...
     Ostlandczycy mowia z dziwnym, spiewnym akcentem bardzo  przypominaja-
     cym kislevski. Czesto zmieniaja tempo wypowiedzi, a czasem wrecz  za-
     trzymuja sie w srodku wypowiedzi robiac niespodziewane pauzy.  Akcent
     ten w innych regionach Imperium kojarzy sie z ubostwem i jest  raczej
     ukrywany. W teatrach chetnie uzywa sie go podczas odgrywania  biedoty
     i zebrakow.
     
     WIELKIE KSIESTWO REIKLANDU, czyli Reikland ze stolica w Altdorfie.
     Ta zyzna, najdalej na zachod wysunieta kraina w Imperium,  a  zarazem
     siedziba Imperatora to najbogatszy i najbardziej kosmopolityczny  re-
     gion. Zarowno dochodowe kopanie w Gorach Szarych jak i drewno ze sto-
     sunkowo  bezpiecznego Lasu Reiklandzkiego oraz cale gro innych plodow
     rolnych zapewniaja miejscowym olbrzymie zyski.  Po  krainie  polecamy
     podrozowac transportem rzecznym, bo wiekszosc osad polozona jest wla-
     snie nad Reikiem warto jednak tez przeprawic  sie  przez  Gory  Szare
     Przelecza Szarej Pani na wysokosci Ubersreik oraz Uderzajacego Topora
     do Bretonii. Sami Reiklandczycy  sa  przyjacielscy  i  otwarci,  choc
     innym zdawac sie moga zbytnio zadufani w sobie i pyszalkowaci. Zarzu-
     ceni duza iloscia pytan moga odpowiedziec zdawkowym stwierdzeniem, ze
     "nurt Reiku jest wartki i gleboki" co jest dla nas znakiem, by  prze-
     stac pytac i zachowac milczenie. Nie zdziwmy sie tez jesli ktos  zaw-
     ola do nas pieszczotliwie per "Swinko", zwlaszcza  posrod  pospolstwa
     to okreslenie znaczy mniej wiecej tyle co powszechnie przyjete "skar-
     bie" lub "kochanie". Reiklandzki dialekt  reikspielu  przetkany  jest 
     slowami z obcych jezykow, bez wyraznego akcentu. Slowa  wypowiane  sa
     tu plynnie, z odpowiednia i latwa do zrozumienia dykcja. Na  salonach
     Imperium, no moze poza Nuln, ktore same sobie sterem i okretem akcent
     reiklandzki jest  powszechnie  obowiazujacy, jednak  przemawiajac  do
     wiesniakow lepiej uzywac jego mniej napuszonej i  bardziej  swojskiej
     wersji.

     WIELKIE KSIESTWO STIRLANDU, czyli Stirland ze stolica w Wurtbad.
     Surowa, majaca opinie zapadlej i zasciankowej kraina  otoczona  przez
     Gory Kranca Swiata. Reputacja ta jest wielce niezasluzona, gdyz znaj-
     duje sie tu wiele preznych miast oraz kwitnie handel  z  krasnoludzka
     twierdza Zhufbar, jednak obecnosc ponurych ziem  Sylvanii  zdaje  sie
     je przyslaniac jednak wszelkie pozytywne strony.  Ponoc  noca  posrod
     mgiel sylvaniskich lasow podroznicy traca dusze i pozostaja  uwiezie-
     ni na zawsze posrod oparow w wiecznej tulaczce. Czytelnik natknie sie
     tu na potezne zamczyska posrod gor i jesli  jednak  by  sie  wybieral
     to zalecana jest ostroznosc, gdyz nawet poborcy  podatkowi nie  udaja 
     sie tam bez zabezpieczenia i zbrojnych, a krasnoludy z Zhufbaru  uni-
     kaja wszelkich kontaktow. Mowi sie, ze w miescie Tempelhof  od  ponad
     osmiuset lat nie widziano kaplana Morra, a po okolicy  grasuja wampi-
     ry. Wszystko to czyni  Stirlandczykow  ludzmi  ostroznymi,  niektorzy
     sadza wrecz, ze wrecz prostakami  i  zacofancami,  gdyz  tempo  zycia
     jest tu wyjakowo powolne. Rowniez ich mowa, zdaje  sie  brzmiec  fle-
     gmatycznie i przebrzmiewa w  niej  wyrazny  wiejski  akcent.  Odmiana
     stirlandzka reikspielu czesto wykorzystywana jest w teatrach, by pod-
     kreslic wiejski lub niezbyt rozgarniety charakter odgrywanej postaci.
     W rzeczywistosci mieszkancy Stirlandu zwyczajnie spokojni i  rozwazni
     zwykli pierw bardzo dokladnie przmysliwac swe postepowanie czy  slowa
     jak tez ostroznie nawiazywac przyjaznie i  nie  ufac  zbytnio  obcym.
     Pijac w miejscowej karczmie tutejszy przysmak jakim jest grzane  piwo
     czesto jako argument decydujacy uslyszec  mozna, ze skoro cos "spraw-
     dzalo sie w przeszlosci, to nie ma sensu tego zmieniac".

     WIELKIE KSIESTWO TALABEKLANDU, czyli Talabekland ze stolica w  Talab-
     heim.
     Kraina polozona w centrum Imperium, graniczaca  z  najwieksza  liczba
     Wielkich Prowincji i slynna ze swych wyrobow drewnianych oraz  innych
     darow lasu. Porosnieta jest w wiekszosci przez Wielki Las,  co  czyni
     jej mieszkancow cierpliwym lesnikami, oddanymi sprawie, wspolnocie  i
     nadzwyczaj honorowymi oraz skromnymi. Tamtejsze porzekadlo  -  "Liczy
     sie to co sie stalo, a nie to, kto to ucznil" sugeruje, ze lubuja sie
     wrecz w umniejszaniu swej roli indywidualnej na  rzecz  spolecznosci.
     W mowie codziennej czesto uzywaja slow i zwrotow odnoszacych  sie  do 
     lasu i natury. Jesli ktos rzeknie Ci Czytelniku, ze cos jest  szeptem
     lasu, to wiedz, ze mial na mysli jakas tajemnice. Gdy zas zaprosi Cie
     na popijawe w lesie zrobi to za pomoca pytania, czy chcialbys  "pojsc
     i sprawdzic, czy liscie sa zielone"  i  "przechylic  rog"  ku  chwale
     Taala. Kiedy zas mowa o "zwiedzaniu Zielonych Wzgorz"  to  wiedz,  ze
     miejscowy ma na mysli jakas czynnosc czy tez podroz, ktora nie ma ce-
     lu.
     Talabeklandczycy mowia z lekkim akcentem, bardzo plynnym, wrecz  zle-
     wajac ze soba slowa. Zlosliwi twierdza, ze ten sposob mowienia  wiaze
     sie z miejscowa tradycja pedzenia po lasach bimbru...

     WIELKIE KSIESTWO WISSENLANDU, czyli Wissenland ze stolica  w  Wissen-
     burgu.
     Prowincja rozparta jest miedzy Rzeke Reik oraz Gory Czarne i Szare  i
     jest zyzna, choc kamienista kraina slynna  glownie  ze  swych  win  i 
     srebrnych wyrobow. Przede wszystkim zas z wydobycia rud metali, hut i
     ich odlewow, czyli wszelkiego kalibru  broni. Bedac  w  Wissenlandzie
     warto odwiedzic  przydrozne  zajazdy  i  karczmy, trafia  sie  bowiem
     czesto do miejsc, ktore szczycic sie moga i tysiacletnia tradycja ale
     tez serwuja najlepsze krasnoludzkie piwa. Baczyc nalezy, by w Wissen-
     land nie zapuszczac sie podczas srogich zim, gdyz czesto wydostac sie
     stad idzie jedynie tunelem na podziemnej Rzece Poglosow.
     Mieszkancy Wissenlandu to ludzie bardzo  konkretni, bliskie  kontakty
     z krasnoludami z Karak Norn uczynily  ich  w przeszlosci  szczegolnie 
     niechetnym i malo cierpliwym dla kwiecistych przemow  i  typowej  dla
     Bretonczykow egzaltacji. Ponoc wzrost  i  charakter  Wissenlandczykow
     wzial sie tez z owej bliskiej wiezi. Dla przybyszow z poza  prowincji
     mieszkancy wydaja sie ponurakami, wiecznie powaznymi  ze  sklonnoscia
     do melancholii. Czesto powtarzane toasty "Slonce  juz  nie  zaswieci"
     czy "Za dawna chwale!" tez  nie  nastrajaja  zbyt  optymistycznie.  Z
     innych powiedzonek warto zapamietac, ze jesli ktos mowi, ze cos  bylo
     "jak rzut kamieniem" to ma na mysli cos latwego, zas gdy oznajmia ci,
     ze cos jest dlugie na "poltora krasnoluda" to mozesz byc  pewien,  ze
     chodzi o dlugosc stu osiemdziesieciu centymetrow.
     W prowincji rozbrzmiewa staroswiatowy z  miekkim,  bardzo  monotonnym 
     akcentem, tak monotonnym, ze dla  wielu  obcych  wrecz  nieznosnym  i 
     przygnebiajacym. W innych czesciach imperium z tym akcentem  intonuje
     sie obrzedy pogrzebowe ale tez i opowiesci czy dramaty teatralne.  To
     specjalny zabieg artystyczny by podkreslic pozbawiony emocji nastroj.
     Nuln, choc nie jest stolica to stanowi centrum  prowincji, zwane  Ko-
     rona, ktora blyszczy tysiacami klejnotow. To tutaj dzialaja najlepsze
     akademie  i  uniwersytet jak tez najlepsze teatry. W Nuln  tez  idzie
     uslyszec szczegolny akcent reikspielu, gdyz  niemal  kazda  wypowiedz
     brzmi tu jak gdyby konczyla sie pytaniem. Samo miasto,  dzieki wladzy
     Ksieznej Elektorki Emmanuelle von Liebowitz kwitnie.  Wzniesione  zo-
     stalo na pozostalosciach dawnej elfiej warowni i  gdy  je  odwiedzasz
     Szanowy Czytelniku zatrzymaj sie na chwile pod starym wiazem, drzewem
     co swymi rozmiarami domostwo przypomina i spojrzyj na jego pien i ko-
     rone. Wyjawi ci nature miasta jak i swoje  imie.  Wokol  tego  drzewa
     toczy sie bowiem zycie w Nuln, to na nim znajdzie sie wszelkie  poza-
     dane wiesci i ogloszenia.
.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                             Ysar Narr                             (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 9
Zatytulowano: Podrywanie mezczyzn (wedlug Was) I

o-----------------------------------------------------------------------------o
|       ,.d88b..                                                  8888888     |
|      d8P~''~Y8b                                                   ,d888     |
|     .8P      Y8.         J A K   P O D E R W A C                ,d8P~88     |
|     |8|      |8|                                       ,.d88b.,88P'  88     |
|     .8b      d8.               M E Z C Z Y Z N E !    d8P~''~Y8b~           |
|      Y8b.__,d8P                                      .8P      Y8.           |
|       `~Y88P"^                      (wedlug Was)     |8|      |8|           |
|          88                                          .8b      d8.           |
|      |88888888|                                       Y8b.__,d8P            |
.          88                                            '~Y88P"^             .
.          88                                                                 .
                                                                   CZESC 1 


                               Drodzy Czytelnicy! 

     Choc minelo sporo czasu (az gnomi rok), pamietacie na pewno  artykuly
     o  Partnerach  i   Partnerkach  Idealnych,   nad  ktorymi   pracowaly
     Redaktorki Isil i  Tuna. Dowiedzielismy  sie wtedy  sporo o  cechach,
     jakie to wypada miec, by zainteresowac soba plec przeciwna, a teraz w
     duchu tamtego cyklu, tym razem ja - Redaktorka Gianna znaczy - mialam
     niewatpliwa przyjemnosc spisywania Waszych sposobow na to, jak uwiesc
     - byc moze w obliczu niefortunnego braku tych wszystkich  wymaganych,
     idealnych cech.

     Zaczelysmy  od  sposobow  na  zdobycie  meskich  serc.  Procz   kilku
     niedwuznacznych   propozycji,  uzyskalam  takze   wiele   wspanialych
     odpowiedzi. Kazda inna, a jednoczesnie mozna zauwazyc pewne trendy...
     przekonacie sie zreszta sami.  Tymczasem oddaje pioro Tunie,  bedacej
     dzisiaj naszym glosem rozsadku.

           ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

     Dziekuje Gianno!

     Tradycyjnie na poczatek (na dobry poczatek!) wypowiedzi plci, ktora w
     tym przypadku jest ta podrywajaca, w drugiej czesci, niczym arkuszowi
     prawidlowych odpowiedzi, przyjrzymy sie natomiast dokladniej temu, co
     na  to  wszystko  maja  do  powiedzenia  nasi  potencjalni  mezowie,
     kochankowie i po prostu dobrzy znajomi.

     Drogie Panie, oto Wasze recepty na zaczepianie, podrywanie, uwodzienie
     i usidlanie.  Drodzy z kolei  Panowie, czytajcie  i mniej lub bardziej
     goraczkowo porownujcie z wlasnymi doswiadczeniami:


                                         (1)

     Nasza ankietowana: krasnolud, kobieta, wiek: mloda

     ---------------------------------------------------------------------
     "Nie wiedzialom, ize  mezow podrywac trza, ale  jako posucha i  czosy
     niespokojne,  to  zalecom  strowe  cieplom,  skory  wygodne,  ramiona
     szerokie kajby miol sie kaj schowoc w nocy. Jok pogonic mezo trza, to
     bic piescia, a jok zotrzymoc chce, to starczy z rodziny pochodzic, co
     sie chwalom okryla. Jako  maz uslyszy nazwisko  znajome, to juze  sie
     przylepi jako lapa do miodu. Jako ni mo ni strowy, ni skor, ni ramion
     szerokich to mrugac zalotnie trza az do upadlego. Ktoryjs sie  trafi,
     a byc moze najgorszy nie bedzie."
     ---------------------------------------------------------------------

     Na poczatek kompleksowa znajomosc tematu i podstawy teoretyczne - jak
     widac, mezczyzni to wciaz duze dzieci i sposobow na wywarcie wrazenia
     nie brakuje. Notujemy i czytamy dalej!


                                         (2)

     Nasza ankietowana: krasnolud, kobieta, wiek: w srednim wieku

     ---------------------------------------------------------------------
     "W krasnoludzkich kregach  wiadomo iz najlepszym  sposobem na  podryw
     jest postawienie potencjalnemu kandydatowi na meza kielonka wodki,  a
     jak nie pomoze,  to nie ma  sie co zniechecac  i calym  buklakiem  go
     nalezy uraczyc. Jak sie spije, to juz jest nasz."
     ---------------------------------------------------------------------

     Wraz z wiekiem, teoretyczne zalozenia zamieniaja sie na praktycznosc.
     Wazna jest rowniez kultura. A Wy? Ktore z Was chcialoby wychowywac sie
     w kregach krasnoludzkich? Przyznajcie, sa chetni!


                                         (3)

     Nasza ankietowana: polelf, kobieta, wiek: 28

     ---------------------------------------------------------------------
     "Przede wszystkim sadze, ze to mezczyzna powinien podrywac. Mozna  mu
     jednak  pomoc  w  zwroceniu  na   siebie  uwagi.  Ukradkiem   rzucane
     spojrzenia,  dyskretne  niesmiale  usmiechy...  Mozna  go  delikatnie
     dotknac (na przyklad w ramie).  Oczywiscie to wszystko moze zdac  sie
     na nic, jesli kobieta o siebie nie dba! Trzeba dbac o ladny, schludny
     wyglad.  Kobieta powinna  byc...  kobieca,  powinna byc  dama, a  nie
     rzucac  na  prawo  i  lewo  cholerami  i  innymi  brzydkimi  slowami.
     Mezczyzni  rowniez lubia  sluchac  komplementow. Oh,  jacy sa  silni,
     mescy, madrzy  i zabawni!  Dlatego smiejmy  sie z  ich  niesmiesznych
     zartow! Wzdychajmy z zachwytem nad  ich umiesnieniem  przypominajacym
     wypelniona  budyniem  torebke.  Patrzmy  z  podziwem,  gdy  mowia   o
     banalach, ktore wszyscy znaja, ale oni mysla, ze pierwsi je  odkryli.
     Tak, jest prostszy sposob, ktory  zapewne praktykuja niektore  panie.
     Mianowicie  skape  odzienie  lub  jego  brak.  To  przyciagnie  wzrok
     (prawie) kazdego  mezczyzny.  Jednak  szanujmy sie i  zachowajmy  swe
     wdzieki dla tego jedynego."
     ---------------------------------------------------------------------

     Mistrzostwo srodka, prawda? Po tej lekturze pozostaje przyznac, ze
     wszyscy po troche jestesmy polelfami.


                                         (4)

     Nasza ankietowana: polelf, kobieta, wiek: 18

     ---------------------------------------------------------------------
     "Chyba proste! Dobrze sie ubrac - ani wcale ani przesadnie. Tak  zeby
     widzial  ten kolczyk  w pepku  ktorego  na ogol  nikt nie  widzi.  To
     powinno zadzialac na wyobraznie. I role sie zamieniaja."
     ---------------------------------------------------------------------

     Innymi slowy, podrywanie bierne, ale czy nie wypraktykowane przez
     wiekszosc dam do perfekcji?


                                         (5)

     Nasza ankietowana: czlowiek, kobieta, wiek: odpowiedni

     ---------------------------------------------------------------------
     "Mysle,   ze   piosenka.   Poetki   maja   najlatwiej.   Potrafia   w
     najlagodniejszy ze sposobow powiedziec, ze chce im sie seksu.  Prosze
     sobie wyobrazic. Przyciemniony pokoj, sadza sie przed soba  mezczyzne
     i niesmialo mowi "nie wiem, co sobie pomyslisz, ale napisalam to  dla
     ciebie...",  a  potem  zagrac  jeden  akord,  spojrzec  na  niego   i
     zaspiewac, ze sie go kocha. Oczywiscie  nie wprost. W jakis  ciekawy,
     moze nawet durnowaty,  sposob. Ale  nie uwazam, zeby  kobiety,  ktore
     chociaz odrobine nie przypominaja Diabla, mialy z tym trudniej. Bo do
     tego zmierzam. Mezczyzni, ktorym czesto brakuje pewnosci, co  probuja
     ukryc, bardzo lubia dziewczyny z poczuciem humoru, otwarte,  wiecznie
     usmiechniete.  Trzeba sie wysilic  przy mezczyznie  na usmiech. I  to
     bardzo czesto starczy."
     ---------------------------------------------------------------------

     Odpowiedni wiek i odpowiednie, analityczne i dokladne przemyslenia.


                                         (6)

     Nasza ankietowana: czlowiek, kobieta, wiek: 17

     ---------------------------------------------------------------------
     "Ojoj, to trudna sprawa. Znaczy trudna sprawa jest to opowiedziec. To
     po prostu sie dzieje.  Niektorym sie udaje, bo  tak maja i juz -  ale
     sposob? Nie mam sposobu.  Warto ich chwalic.  To pomaga.  Interesowac
     sie tym o czym mowia i  nie zanudzac babskimi  sprawami. No i  dobrze
     wygladac przy nich."
     ---------------------------------------------------------------------

     Czy Wy rowniez zaczynacie podkreslac coraz czesciej powtarzajace sie
     notatki? Nie notujecie? No jak to nie notujecie!?


                                         (7)

     Nasza ankietowana: elf, kobieta, wiek: dojrzala

     ---------------------------------------------------------------------
     "Alez to proste.  Wystarcza  piekne,  uwodzicielskie  perfumy,  nieco
     odslonietego ciala i wygladanie na bycie bardzo bezradna. Na przyklad
     podczas walki z ghulami. Mezczyzni uwielbiaja pomagac biednym  damom.
     To taka pulapka. Niejeden sie na nia zlapal."
     ---------------------------------------------------------------------

     Tak sobie mysle, ze jeszcze pare takich ankiet i poradzimy sobie ze
     swiatowymi trzodami stworow pokoniunkcyjnych. Mozna tez, swoja droga,
     probowac na gobliny i koboldy!


                                         (8)

     Nasza ankietowana: elf, kobieta, wiek: 100

     ---------------------------------------------------------------------
     "Nie znam sie zanadto na tym. Slyszalam, ze na ciaze."
     ---------------------------------------------------------------------

     Niestety nie podano dokladniejszej instrukcji dzialania...


                                         (9)

     Nasza ankietowana: niziolek, kobieta, wiek: dwudziesta wiosna i
                                       troche

     ---------------------------------------------------------------------
     "Niziolka,  tylko przez  zoladek.  Mezczyzn  nie probowalam. Piwo  na
     obmycie kubkow na  jezyku, potem  slodkie wprowadzenie.  Placuszek  z
     dynii? Potem pieczonego krolika z  przyprawami.. Finisz z  ciastkiem,
     wisienka  i  smietana.  Jak potem  sie nie  zalapie  i nie  wezmie  w
     ramiona, to niewarty niczego..."
     ---------------------------------------------------------------------

     Bardziej konkretnego przepisu w dalszej czesci tego artykulu juz nie
     znajdziecie!


                                         (10)

     Nasza ankietowana: halfling, kobieta, wiek: "jeszcze do babci mi
                  daleko, dopiero cztery dziesiatki mam na karku"

     ---------------------------------------------------------------------
     "Na dobre ciacho, przeciez  to oczywiste.  Rozpalamy w piecu,  robimy
     ciasto,  wstawiamy,  pieczemy,  dajemy  i  gotowe.  Najlepszy   efekt
     gwarantuje truskawkowo-waniliowy sernik tradycyjny."
     ---------------------------------------------------------------------

     Slinic prosze sie, byle nie nad Periodicusem (gwarantujacym najlepsze
     efekty swiatopoznawcze w kazdym smaku i guscie).


                                         (11)

     Nasza ankietowana: halfling, kobieta, wiek: "nie interesuj sie,
                                     jeszcze zyje"

     ---------------------------------------------------------------------
     "By poderwac  onego halflinga  trzeba  przygotowac dluga  dzwignie  i
     cosik do podparcia. Wymierzasz  krokami odleglosc od  kochaniutkiego,
     dzielisz  odpowiednio,  przykladasz dzwignie  do punktu  podparcia  i
     podrywasz. Niestety, czasem poderwany moze na ryj upasc sromotnie sie
     uszkadzajac."
     ---------------------------------------------------------------------

     Ja napisze tylko, ze dyplom Gnomiego Inzyniera honoris causa jest juz
     do odbioru u mnie...


                                         (12)

     Nasza ankietowana: halfling, kobieta, wiek: mloda

     ---------------------------------------------------------------------
     "A wie  Pani co  sama  chcialabym  wiedziec.  Ja  czasem  probuje  na
     ciasteczko. Ale z marnym skutkiem, ostatnio taki buc elf oddal mi  je
     robiac krzywa mine. Musze szukac innych sposobow..."
     ---------------------------------------------------------------------

     Najwyrazniej nie kazda ryba bierze na ta sama przynete...


                                         (13)

     Nasza ankietowana: gnom, kobieta, wiek: 190

     ---------------------------------------------------------------------
     "Trzeba z tym mezczyzna przebywac. Ja swojego poderwalam tym, ze  sie
     mu przedstawilam,  powiedzialam,  ze szukam meza, a  godzine  pozniej
     mielismy slub."
     ---------------------------------------------------------------------

     Innymi slowy, kurs przyspieszony przebywania z mezczyzna, rownie
     skuteczny.


                                         (14)

     Nasza ankietowana: gnom, kobieta, wiek: 15

     ---------------------------------------------------------------------
     "Trzeba mu pokazac jablko,  a jesli bedzie  chcial je zjesc,  odmowic
     kilka  razy,  po  czym  wreczyc  mu  je,  gdy  bedzie  juz   zupelnie
     zrezygnowany. To tak z wlasnego doswiadczenia!"
     ---------------------------------------------------------------------

     A ja, jako gnomka, zapewniam z doswiadczenia, ze to faktycznie dziala
     - i to nie tylko na kazdego pietnastolatka, ktory zapomnial drugiego
     sniadania.

                                         (15)

     Nasza ankietowana: ogr, kobieta, wiek: 25

     ---------------------------------------------------------------------
     "Biese siem spikulca  takiego ostrego, sachoci  siem ot rzyci  strony
     samca i siem tym spikulcem cga tekos  samego. Ftedy nie ma bata  seby
     nie poterfalo samca."
     ---------------------------------------------------------------------

     A w drugiej rece mozecie trzymac ciacho albo jablka - innymi slowy
     bat... to znaczy plan awaryjny.


     Czy to samo odpowiedzialybyscie naszej redakcyjnej Kolezance Giannie?
     A moze krzywicie sie z niedowierzaniem na mysl ze nikt nie powiedzial
     tego, na co same zwrocilybyscie uwage? A Panowie? Usmiechacie sie pod
     nosem, czy kiwacie z aprobata glowami? Bo to, ze sami nie jestescie
     zgodni w tym temacie zaprezentujemy na nastepnej stronie. Zapraszam!
   ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> 

> przeczytaj strone 10
Zatytulowano: Podrywanie mezczyzn (wedlug Was) II

o-----------------------------------------------------------------------------o
|       ,.d88b..                                                  8888888     |
|      d8P~''~Y8b                                                   ,d888     |
|     .8P      Y8.         J A K   P O D E R W A C                ,d8P~88     |
|     |8|      |8|                                       ,.d88b.,88P'  88     |
|     .8b      d8.               M E Z C Z Y Z N E !    d8P~''~Y8b~           |
|      Y8b.__,d8P                                      .8P      Y8.           |
|       `~Y88P"^                      (wedlug Was)     |8|      |8|           |
|          88                                          .8b      d8.           |
|      |88888888|                                       Y8b.__,d8P            |
.          88                                            '~Y88P"^             .
.          88                                                                 .
                                                                   CZESC 2

     Drogie  Panie, mozemy  (na ogol)  w nieskonczonosc  powtarzac,  ze na
     mezczyznach i relacjach z nimi znamy sie jak malo kto (to jest lepiej
     od nich  samych) - i nawet  czesto tak  faktycznie  mowimy - a jednak
     niejedna z  nas, lacznie  ze mna, z wypiekami na  twarzy zajrzy na ta
     strone, zeby sie  przekonac osobiscie co mezczyzni sadza  o slawetnej
     sztuce podrywania i tym samym o naszym wlasnym podejsciu do tematu.

     Drodzy  Panowie, nie  czarujcie sie - wiekszosc z  nas zrobi to i tak
     wylacznie po to, zeby porownac to, co mowicie  z naszymi odczuciami -
     bedzie  nam to  pozniej  potrzebne do  niebezpodstawnego wysmiewania,
     niedowierzania, dasania i zadawania pytan  zaczynajacych sie  od "Czy
     wam sie naprawde wydaje, ze..."

     Tym niemniej, jestem  tego  pewna, wszystkich nas  interesuje, co tez
     Wy, panowie wiecie o podrywaniu. A, jak sie okazuje, cos wiecie:


                                      (1)

     Nasz ankietowany: krasnolud, mezczyzna, wiek: 95

     ---------------------------------------------------------------------
     "Krasnoluda ni mozna "poderwac", trzeba go przekupic. Tak, dokladnie,
     przekupic. Wyobrazacie sobie, zeby dumny wojownik Grimnira slinil sie
     na  widok  elfiej  dupy  albo  "pieknego"  lica  karczemnej  dziewki?
     Nieeeee...  To domena  elfow...  My  nie  jestesmy  tak  "oswieceni".
     Jednak,  jesli  chcesz  zwrocic  uwage  krasnoluda,  to  sprawa  jest
     dziecinnie prosta:
     1. Zapros cel podrywu do karczmy, na wodke oczywiscie,
     2. Postaw pol beczki najlepszej wodki, jaka jestes wstanie zdobyc,
     3. Spij obiekt westchnien do polprzytomnosci,
     4. Zaciagnij go oczywiscie do kopalni!
     5. Wrecz mu kilof i patrz jak fedruje!
     ZYSK GWARANTOWANY!!!!!
     ---------------------------------------------------------------------

     No i pomyslec  tylko, ze my, gnomy, glowimy sie nad  projektowaniem i
     konstruowaniem gnomokoparek odwiertowych, odwiecznie zastanawiajac sie
     nad jak najekonomiczniejszym  wykorzystaniem ich dzialania i kosztami
     pracy...  Nasz ankietowany jednak  dodatkowo  zastrzega, ze pomylka w
     ilosci paliwa... to jest  wodki! moze  jednak  skutkowac  naruszeniem
     nietykalnosci fizycznej jak i... Wojna o Brode! Musicie wiec przyznac,
     ze usidlanie mezczyzny to bez watpienia odpowiedzialne zajecie - mimo
     to jednak polecamy kazdej amatorce wegla.
     I przechodzimy dalej:


                                      (2)

     Nasz ankietowany: krasnolud, mezczyzna, wiek: mlody, ledwo broda do
                                 pasa wyrosla

     ---------------------------------------------------------------------
     "Niestety  odpowiedzi  ni  znom,  bo  ani  nigdy  zadnego  chopa   ni
     podrywolem, ani zadna dziewoja mni tyz ni podrywola. Jednok pewnikiem
     jakby jakas  miola mnie  podyrwoc  nu to  najlepszym  sposobem  bylby
     oczywista krasnoludzki  spirytus.  Jeno taki prawdziwy,  co dziury  w
     papiurze  wypola.  No  i  po   spirytusie  pewnikiem  jeszcza   jakas
     romantyczna przechadzka polomczona  z rozbijoniem jakichs  potwornych
     lbow."
     ---------------------------------------------------------------------

     A my naprawde wierzylysmy w te wszystkie ciastka...
     No nic! Pamietajcie o naruszalnosci nietykalnosci fizycznej i
     historycznych skutkach pomylek w dozowaniu spirytusu! 


                                      (3)

     Nasz ankietowany: polelf, mezczyzna, wiek: nieznany

     ---------------------------------------------------------------------
     "Nie ma co opowiadac o pieknocie  ducha... Tak - duch na drugi  plan.
     Materia i mowa ciala, o powab chodzi. Taki powab, co to  niedzwiedzia
     wytropi, ogien rozpali, ze smokiem  sie zetrze. Albo taki co  zanuci,
     zaspiewa i omdleje, jak mysze obaczy. No wiec dwa rodzaje  powabow...
     miecz lub lutnia. No reszta jest oczywista. Blondy, rude i inne."
     ---------------------------------------------------------------------

     Wystarczy powab, ktory wlasciwie staje sie atrybutem kazdej lowczyni,
     treserki,  dominy i  pani domu - ale czy  to nie  wlasnie  w tym celu
     podrywacie sobie mezczyzne?


                                      (4)

     Nasz ankietowany: polelf, mezczyzna, wiek: 37

     ---------------------------------------------------------------------
     "No ten...  hmm...  ech...  bywalem  obiektem  podrywu na  tak  zwana
     bezbronna niewiaste - czyli ja nic nie wiem, nic nie umiem, nie  wiem
     skad sie wzielam,  pomoz mi prosze,  ach, sypnij  przy okazji  jakims
     majatkiem. To nie dziala, przynajmniej nie na mnie. Ale na niektorych
     jak najbardziej  to dziala...  w moim przypadku natomiast...  Na mnie
     chyba dziala wrecz  odwrotny sposob. Czyli  taki, gdy ta piekna  plec
     przeciwna nie wykazuje pozornego  zainteresowania. Czyli takie  jakby
     wyzwanie musi to byc. Moze mnie nawet traktowac obojetnie, co mi tam.
     Wieksza moja uwage wzbudzi."
     ---------------------------------------------------------------------

     Z pewnoscia  po lekturze  tego artykulu  niejedna z  niewiast  bedzie
     musiala udoskonalic, a moze i zmienic metody...


                                      (5)

     Nasz ankietowany: czlowiek, mezczyzna, wiek: "tajemniczy, ale
                      wystarczajacy by byc ankietowanym."

     ---------------------------------------------------------------------
     "Jestem prostym  czlowiekiem.  Wystarczy pokazac mi  piersi i  jestem
     kupiony."
     ---------------------------------------------------------------------

     W sumie... no bo ktore z Was majac przed oczami obiad nie mysli juz o
     ciastkach?


                                      (6)

     Nasz ankietowany: czlowiek, mezczyzna, wiek: "czas liczony bliznami,
                               nie zas w latach."

     ---------------------------------------------------------------------
     "Zwykle mezczyzni,  przynajmniej ja, nie lubia  byc podrywani.  Lubia
     zdobywac,  ta  najpiekniejsza,  najbardziej  niedostepna   zwierzyne.
     Sprawic,  by  wybrala  go  sposrod  wszystkich  innych,  uznajac   za
     najlepszego. Wiec mozna by rzec, ze jedyny sposob w tym przypadku, to
     stac sie wlasnie ta.. zwierzyna. Calosc jest bardzo skomplikowana  bo
     w koncu zalezy od gustu."
     ---------------------------------------------------------------------

     Czy to stad tyle blizn...?


                                      (7)

     Nasz ankietowany: elf, mezczyzna, wiek: stary

     ---------------------------------------------------------------------
     "Coz, ja nie znam na to zadnych sposobow, najwazniejsze to byc soba."
     ---------------------------------------------------------------------

     Reka do gory, kto czuje sie zazenowany! Podnosimy, podnosimy, no juz,
     juz!


                                      (8)

     Nasz ankietowany: elf, mezczyzna, wiek: 63

     ---------------------------------------------------------------------
     "Na  ciastka,   rzecz  jasna!   Dobrze  upieczone,   chrupiace,   nie
     zakalcowate.  Koniecznie bez owocow.  Jest jeszcze  drugi sposob.  Na
     Morska Elfke, ale to juz  wyzsza szkola  wtajemniczenia. Na  poczatek
     wystarcza wiedzminskie piruety."
     ---------------------------------------------------------------------

     Bo najlepsze metody to przeciez te najbardziej oczywiste!


                                      (9)

     Nasz ankietowany: niziolek, mezczyzna, wiek: dosc mlody

     ---------------------------------------------------------------------
     "Ale skad ja  to moge wiedziec?  Ja sie  znam na  ciastkach!  Zapisz:
     karmic."
     ---------------------------------------------------------------------

     Ciastko do ciastka i moze na lamach Periodicusa skojarzymy jedna, czy
     dwie pary...


                                      (10)

     Nasz ankietowany: niziolek, mezczyzna, wiek: 20 dni placzu ledwo

     ---------------------------------------------------------------------
     "No mysle ze...  trzeba  udawac niedostepna...  i niezbyt  madra,  bo
     widzi Pani, mezczyzni boja sie zbyt madrych kobiet. Jak kobieta  jest
     madra to nie da sie nia...  tego no, manipulowac.  Wiec zeby poderwac
     mezczyzne trzeba udawac niedostepna i niezbyt rozgarnieta."
     ---------------------------------------------------------------------

     Aha! Analityczne, przemyslane i bez ciastek! I po co tyle dni placzu?


                                      (11)

     Nasz ankietowany: halfling, mezczyzna, wiek: juz nie mlokos a jeszcze
                                  nie dziadek.

     ---------------------------------------------------------------------
     "Otoz by poderwac mezczyzne nalezy uzyc trolla. Z powodzeniem podrywa
     nawet najciezsze sztuki."
     ---------------------------------------------------------------------

     A SGW poleca rowniez lewarki! Pneumatyczne i hydrauliczne.


                                      (12)

     Nasz ankietowany: halfling, mezczyzna, wiek: 25

     ---------------------------------------------------------------------
     "Blyszczace  spojrzenie,  pazur w oku sie  czajacy,  usmiech  mowiacy
     'postaraj sie, a twoja bede', za chwile grymas 'nie tak predko'. Tak,
     zdecydowanie. Pewne siebie kuszenie, ale nie nachalne jest najlepszym
     ze sposobow by meskie serce stopnialo."
     ---------------------------------------------------------------------

     Brzmi po czesci jak  poradnik dla poczatkujacych  szachistow, prawda?
     Ale czy aby  wzajemne  uganianie sie za soba  szachow nie przypomina?


                                      (13)

     Nasz ankietowany: gnom, mezczyzna, wiek: "NoNapewnoMlodszyOdPani
                               JakiesCzteryRazy!"

     ---------------------------------------------------------------------
     "ToTrzebaSieOswiadczyc!IByCPanemWiedzminem!"
     ---------------------------------------------------------------------

     Wprawdzie  nie  podejrzewam  Periodicusa  o bycie  az tak  postepowym
     periodykiem,  jednak  obiektywnie  rzecz  ujmujac  Panowie  Wiedzmini
     najwyrazniej  tez  maja  prawo  do  swojego  mezcz...  to  znaczy  do
     szczescia!


                                      (14)

     Nasz ankietowany: ogr, mezczyzna, wiek: 90 gnomich dni

     ---------------------------------------------------------------------
     "Nu Kobieta musi sfrucic na siebie ufage, i psedefsyskim byc rosfasna
     i nie sachofyfac siem  jak jakas rosfydsona  paniemka. Tylko  pofinna
     byc dobse  ulosona i rufno  pod sufitem  miec. I dobse  gotofac  looo
     hyhy. Dobry smakolyk to dobra kobieta."
     ---------------------------------------------------------------------

     Jesli tego jeszcze  nie zauwazyliscie, to nasz  ankietowany  wyraznie
     nie powiedzial, ze jesli dziewczyna spelnia powyzsze warunki, to musi
     cokolwiek jeszcze robic dla podrywu! Mozna powiedziec, ze tak poznaje
     sie konesera.


                                      (15)

     Nasz ankietowany: mezczyzna, ogr, wiek: 30

     ---------------------------------------------------------------------
     "Alpo toc mu siem sjesc. Alpo slopic mu cosi topleko to solcia."
     ---------------------------------------------------------------------

     Mozna tez probowac ratowac sie ciastkami!


     I to wszystko  -  w kazdym razie  jesli chodzi  o materialy  zrodlowe.
     Czujecie niedosyt? Nie sadze - nie trzeba gnomiego intelektu, by dojsc
     do interesujacych wnioskow.

     Reprezentacje  krasnoludow obojga plci jednoczy alkohol, gnomy zgodnie
     i konserwatywnie  poslubiaja sie wzajemnie, halflingi obojga placi zas
     posluguja sie chetnie  bardzo szeroka gama narzedzi, polelfki stawiaja
     na styl i garderobe, halflinki takze na ciastka - mezczyni obydwu tych
     ras  sukcesow doszukuja sie znow  w czyms zgola innym, ludzkie  szkoly
     podrywania sa  tak roznorodne jak chyba sami ludzie, a najstarsze elfy
     zgodnie stawiaja na naturalne metody.
 
     A gdzies ponad rasami triumfy swieci filozofia na temat co jest lepsze
     - czy  bycie  zaradna i  nieprzystepna, czy roztrzepana  i nieporadna?
     A przeciez  sa jeszcze inne  narzedzia  sukcesu - szpikulce, dzwignie,
     jablka, trolle i... wiedzmini.

     Sprobujemy zebrac w jednym zestawieniu sedna poszczegolnych wypowiedzi
     - nie bedzie to dla mnie latwe, poniewaz nie ankietujac Was nie jestem
     w stanie ocenic trafnosci intencji w dobieraniu slow, ale... sprobujmy
     - oto ono:

     ---------------------------------------------------------------------
                            PODRYWANIE MEZCZYZN WEDLUG...
     ---------------------------------------------------------------------
       ...KRASNOLUDEK:

     - Stawiamy alkohol, upijamy,
     - Gotujemy cieple strawy, dysponujemy wygodnymi skorami i
        opiekunczymi ramionami,
     - Pochodzimy z uznanego rodu,
     - Mrugamy zalotnie.

                                          ...KRASNOLUDOW:

                      - Stawiamy alkohol, upijamy (wspomniane dwukrotnie),
                           - Prowadzimy na romantyczne cwiczenia fizyczne,
                                                     - Zaciagamy do pracy,

       ...POLELFEK:

     - Jestesmy schludnymi damami i nie klniemy,
     - Spojrzenia, usmiechy, dotyk,
     - Komplementujemy, adorujemy i smiejemy sie z ich zartow,
     - Ubieramy sie nieco skapiej,

                                          ...POLELFOW:

           - Tropimy niedzwiedzie, rozpalamy ogien i walczymy ze smokami,
                                                     - Nucimy i spiewamy,
                                              - Omdlewamy na widok myszy,
                              - Nie jestesmy bezradne, jestesmy obojetne,

       ...KOBIET:

     - Spiewamy i dedykujemy poezje,
     - Jestesmy usmiechniete, otwarte i mamy poczucie humoru,
     - Jestesmy po prostu soba,
     - Komplementujemy, interesujemy sie mezczyznami, nie zanudzamy soba,

                                          ...MEZCZYZN:

                                                     - Pokazujemy piersi,
                                       - Jestesmy polowane, nie polujace,

       ...ELFEK:

     - Odpowiednie perfumy,
     - Ubieramy sie nieco skapiej,
     - Jestesmy bezradne, na przyklad podczas walki,
     - Lapiemy mezczyzn "na ciaze",

                                          ...ELFOW:

                                               - Jestesmy po prostu soba,
                                                  - Czestujemy ciastkami,
                                    - Lapiemy mezczyzn "na Morska Elfke",

       ...NIZIOLEK:

     - Raczymy mezczyzne czterodaniowym posilkiem,

                                          ...NIZIOLKOW:

                                                     - Po prostu karmimy,
                                                  - Jestesmy niedostepne,
                                               - Jestesmy nierozgarniete,

       ...HALFLINEK:

     - Pieczemy i czestujemy ciastem (wspomniane dwukrotnie),
     - Uzywamy... dzwigni,

                                          ...HALFLINGOW:

                                                  - Spojrzenia, usmiechy,
                                                     - Uzywamy... trolla,

       ...GNOMEK:

     - Przedstawiamy sie, wyjasniamy wprost, bierzemy slub,
     - Dreczymy mezczyzne jablkiem az zglodnieje i czestujemy,

                                          ...GNOMOW:

                                                       - Oswiadczamy sie,
                                           - Jestesmy panami wiedzminami,

       ...OGRZYC:

     - Dzgamy szpikulcem,

                                          ...OGROW:

                                                               - Karmimy,
                                                      - Dajemy sie zjesc,

     ---------------------------------------------------------------------

     Zaskoczeni? Czym bardziej? Zgodnoscia  czy rozbieznosciami? I czy tak
     samo  wyobrazacie  sobie podrywanie?  A moze bardziej  przekonuje Was
     szkola reprezentowana  przez inne rasy?  Nie musze chyba  dodawac, ze
     oto dzieki Periodicusowi poznajemy przynajmniej czesc madrosci kazdej
     rasy - bo co jak co, ale pewnie jeszcze wiele czeka nas do odkrycia.

     Ale to co  odkrylismy, jest - przyznacie chyba - warte wzmianki. A to
     wszystko dzieki  Redaktor Giannie, ktore  zebrala i podzielila sie ze
     mna tak interesujacym i wdziecznym materialem do opracowania. No i co
     Ty na to wszystko, Gianno?

          ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

     A ja z kolei chcialam podziekowac  Tobie, Tuno, za wnikliwa  analize,
     ktora mnie sama miejscami bardzo rozbawila oraz przede wszystkim  Wam
     - bez  Waszej  ekspertyzy  i  kreatywnosci  ten  artykul  nie  mialby
     przeciez prawa bytu.

     W temacie podrywania mezczyzn to  juz wszystko, jednak wciaz  jeszcze
     mamy do  odkrycia trakty  i sciezki  wiodace  ku  niewiescim  sercom.
     Gotujcie wiec odpowiedzi, gdyz wkrotce sie o nie upomnimy.

          ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

                                   Opracowanie:

                  "Serce", czyli:                  "Rozum", czyli:
   ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)      Gianna 'Frasca' Villani              Tuna Loon - Naai      (o,o) .
|./)_)   - praca terenowa, ankietowanie       - analiza i komentarze     (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o