Periodicus numer 45

11-15 Yanna, Duruk, Konkurs Wiedzy, cykle

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                 Data wydania: dziewiaty dzien pory Imbaelk  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
      Serdecznie  witamy  Czytelnikow  w  kolejnym  wydaniu Periodicusa! 
      Tym  razem kazalismy  na siebie  czekac  prawie dwa  miesiace, ale 
      wracamy z  siedmioma jakze  interesujacymi  artykulami  oraz dwoma 
      ogloszeniami! W tym  numerze Kacik  Poezji "Pod Grusza", przepisy, 
      kontynuacja  Wywiadu  (Nie)kontrolowanego,  cykle  Style  walki  i 
      Zwierzeta pocztowe  oraz debiut  Kolegi Periasa, zyciowy  i smutny 
      podobnie  jak  inny  debiut  z  poprzedniego numeru,  tylko troche 
      inaczej. Juz nie przedluzajac, zapraszamy Panstwa do czytania.     
                                        
      Zapraszamy takze do umieszczania  w Periodicusie ogloszen, zarowno 
      tych  drobnych,  jak  i  calostronicowych.  Zapraszamy rowniez  do 
      przysylania swoich wierszy, uwag i spostrzezen.  Chetnie odpowiemy 
      na jakiekolwiek watpliwosci  Czytelnikow,  nawet  te  niedotyczace 
      gazetki, a kwestii zyciowych, filozoficznych czy swiatopogladowych.
      Zapraszamy  do   kontaktowania  sie   z   Redakcja   w   kwestiach 
      przeroznych, gdyz  odzew od  Czytelnikow  jest dla  nas  niezwykle 
      motywujacym czynnikiem.                                            
                                        
                                        
                       Aktualna Redaktorka Naczelna                      
                       Inz. Vyera Graff von Habenix                      
                                        
                                        
     W tym numerze:
     * Konkurs Wiedzy.......................................strona 1
     * G jak Golab i Gwarek.................................strona 2
     * Zaginiona poetka.....................................strona 3
     * Kacik poezji "Pod Grusza"............................strona 4
     * G jak Gladiator......................................strona 5
     * Akademia Jezykow Lingnom.............................strona 6
     * Wywiad z Yanna i Durukiem, cz. II....................strona 7
     * Wywiad z Yanna i Durukiem, cz. III...................strona 8
     * O zdrowiu slow kilka.................................strona 9
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 1
Zatytulowano: Konkurs Wiedzy                



      __
     (`/\
     `=\/\ __...--~~~~~-._   _.-~~~~~--...__    
      `=\/\               \ /               \\   Nie to co juz wiemy,
       `=\/                V                 \\   lecz to co chcemy wiedziec
       //_\___--~~~~~~-._  |  _.-~~~~~~--...__\\   -swiadczy o naszej
      //  ) (..----~~~~._\ | /_.~~~~----.....__\\      madrosci....
     ===(     )==========\\|//====================
    _____\___/____________`---`______________________________________________


               Redakcja Periodicusa pragnie zaprosic wszystkich tych,
   ktorzy umilowanie swoje znajduja w odkrywaniu nowin i nowinek tego swiata
                                      na:
                           
                      __ _              __     __
                       |/                \  \  /
                      _|\_  ONKURS        \/ \/  IEDZY

            
      Jesli lubisz odnajdowac skryte przed wzrokiem innych miejsca i rzeczy,
   jesli  lubisz  sie  uczyc i wiedze na wszelakie sposoby zdobywac, to jest
                              konkurs dla Ciebie!

      Zawalcz o   PIECDZIESIAT MONET W MITHRYLU BITYCH  w ramach nagrody dla
    najlepszej  pracy,  oraz  po  PIEC  MITHRYLOWYCH  MONET  dla prac, ktore 
                        z uznaniem komisji sie spotkaja. 


      Aby wziac udzial w konkursie wystarczy przeslac prace, zawierajaca jak
    najwieksza ilosc miejsc i rzeczy wszelakich,  ktore to  moga nauczyc nas
    czegos nowego oraz sprawic, iz pewne rzeczy stana sie dla nas oczywiste.
    Im wiecej takowych miejsc i przedmiotow,  tym wieksza szansa na wygrana!


                                Wiec nie czekaj!

      Juz dzis  zbierz  informacje,  ktore  posiadasz  i przeslij do komisji
    konkursowej, ktora stanowi Redaktor Naczelna Periodicusa:

              * Vyera von Habenix

    oraz Redaktorzy:

              * Curtis aep Dryfnen,
              * Nazira Drwydd'anilwch.
 
                                                                       
       . . .o         |                             |                   |
       | | |.,---.,---|,---,,---.    ,---.,---.,---.|    ,---.,---.,---.|
       | | |||---'|   | .-' ,---|    |   ||   ||   ||    ,---||    ,---| 
       `-'-'``---'`---''---'`---^    |---'`---'|---'`---'`---^`---'`---^o  
                                     |         |                         
                              
     
       Na prace konkursowe czekamy do konca dwunastego miesiaca tego roku.


                    SPONSOREM KONKURSU JEST ADAMSON GOLDBERG
                          MISTRZ CECHU KUPCOW NOVIGRADU


     
> przeczytaj strone 2
Zatytulowano: G jak Golab i Gwarek          

o--------------------------------------------------------------------------o
|                                                                          |
|     __      Z cyklu            ___          ___                          |
|   _( o)>   ZWIERZETA          (  _         (  _                          |
|  (_{__)     POCZTOWE           )__)  jak    )__) O L A B                 |
|    ||                                                                    |
.     ""                                                                   .
.                                                                          .

     Juz jakis  czas  temu  pytalam   panstwa,  to   jest  czytelnikow   i
  nieczytelnikow - przypadkowo  napotkane osoby o  ich ulubione  zwierzeta
  pocztowe, o to, jakich panstwo uzywaja na co dzien i jak je  pielegnuja.
  Ponizej natkniecie sie na kilka odpowiedzi na temat golebi i gwarkow.
     
     Zacznijmy od golebia. To  najpopularniejsze ze zwierzat pocztowych  od
  wielu wielu lat.  Niegdys widywalo sie  tu i owdzie  klatki "na  golebie"
  (nigdy na  gwarki  czy na  wiewiorki),  a sklepy  golebiarzy  mozna  bylo
  napotkac niemalze we  wszystkich czesciach znanego  swiata. Dzis  rowniez
  golab  nalezy  do  gatunkow  najpopularniejszych.  Wystepuje  w   roznych
  rozmiarach  i  wielu  wariantach   kolorystycznych,  od  bialych,   przez
  popielate, srebrne, szare  i brazowe, do  tych o  niemal calkiem  czarnym
  upierzeniu, bardziej pasujacym do kruka.
     
     Dlaczego golab?
     
  - Podroz zajmuje im najmniej czasu. Poza tym byla ladna. 
  - Przede wszystkim latwo golebia wykarmic. 
  - Cena i dostepnosc.
     
     Podsumowujac: Wychodzi na to, ze  golebie sa najlepsze w  konkurencji,
  ktora mozemy nazwac "dostarczanie listu na czas". Radza sobie niezaleznie
  od pory dnia, otoczenia  i warunkow pogodowych.  To estetyczne,  schludne
  zwierzeta, mogace zjesc niemal wszystko, a przy tym calkiem tanie.
     
     Dlaczego nie golab?
     
  - Chcialabym cos gadajacego.
  - Pospolity taki, no ale co zrobic?
     
     Podsumowujac: Golab  nie  umie mowic,  nie  nauczymy go  dowcipow  czy
  zabawiania naszych  znajomych historyjkami.  Ponadto golebia  kazdy  moze
  sobie  latwo  kupic,  wiec  jesli  mamy  ambicje  posiadania   zwierzecia
  ciekawego i nietypowego,  to nie tedy  droga. Ale to  juz wszystkie  wady
  golebia.
     
     Co jada golab?
     
  - Jak o niego dbac? Jak o siebie. Duzo  karmic, oswajac, poic, trenowac,
  glaskac, tulic, drapac. Najbardziej lubi owoce, plywam po nie specjalnie
  do Gelibolu. Ale zje tez z braku laku chleb albo bulke czy robaka.
  - A z golebiem latwo jest. Wpierdzieli  wszelkie owoce i okruchy z bulek
  i chleba. Wiec czesto wiosna zerkam czy zostawil ktos nieco agrestu kolo
  Oxenfurtu. A pozniejszymi porami odwiedzam Fandall [...] Albo w Gelibolu
  zerkam na ceny owocow. A pieczywo to juz latwo znalezc.
     
     Podsumowujac: Zje wlasciwie wszystko.

    I na koniec apel do panstwa, aby zwierzat pocztowych nie jesc. Wraz ze
  specjalnym cytatem, ktory moze odstraszy niektorych amatorow:

  - [Ten - przyp. red.] golab,  musze dodac,  jest zupelnie  niejadalny bo
  kapany w specjalnym szamponie.

     Zwierze zakupic mozna miedzy innymi w Novigradzie.


      __      Z cyklu            ___          ___
    _( o)>   ZWIERZETA          (  _         (  _
   (_{__)     POCZTOWE           )__)  jak    )__) W A R E K
     ||   
      ""
     
     Zacznijmy od tego co to ten gwarek i jak wyglada. Jest to ptak niezbyt
  duzy i  niezbyt  kolorowy,  ale  obdarzony  swoistym  urokiem  czy  nawet
  elegancja.  Wiekszosc  osobnikow  ma  piora  czarne,  lsniace,  smoliste,
  aksamitne. Zdarzaja sie tez sztuki o ubarwieniu wpadajacym w inni ciemny,
  gleboki kolor  -  zielen, granat,  fiolet.  Dziob gwarka  jest  zazwyczaj
  zolty,  podobnie  oczy,  natomiast  lapki  wraz  ze  szponami   (znacznie
  mniejszymi niz  u na  przyklad sokola)  przyjmuja kolor  pomaranczowy.  W
  srodowisku naturalnym poluje  na owady,  wypija nektar  kwiatow i  obrywa
  owoce z krzewow i drzew.
     
     Dlaczego gwarek?
     
  - Zalezalo mi na czym gadajacym.
  - A nu bo taki smiesny jest, snacy lona, bo to gfarkofa.
  - Bardzo sympatyczne i wdzieczne zwierze.
     
     Podsumowujac: Gwarki potrafia mowic, co stanowi ich przewage  wzgledem
  golebi. Mimo tej zalety  ciesza sie zdecydowanie mniejsza  popularnoscia.
  Byc moze  to  dlatego, ze  podobno  nie sa  tak  dobrze  wyspecjalizowane
  (dostosowane do  noszenia  listow). Ale  szerzej  rozwazymy to  w  wadach
  gwarkow. Wracajac  zas  do zalet,  to  nieglupie zwierzeta,  ktore  mozna
  wytresowac i nauczyc dowcipow czy ciekawych historyjek. Maja usposobienie
  wesole i przyjazne nastawienie. Lubia byc  glaskane i chwalone za  dobrze
  wykonana sztuczke. I jak juz wspomniano, jego wyglad moze sie podobac.
     
     Dlaczego nie gwarek?
     
  - Papla i papla.  Od rzeczy. Moglaby cos madrego powiedziec.  Ciekawego i
  dluzszego. No i przede wszystkim wyraznie, a nie tak paplac.
  - To len, nie ptak.
  - Wyglada pospolicie. Lata powoli.  Tyle dobrze, ze chociaz na zarcie nie
  narzeka.
     
     Podsumowujac:  Nie  lataja  tak  szybko  jak  golebie  i  nie  sa  tak
  wytrzymale jak sokoly, z panstwa odpowiedzi jednak mozna wywnioskowac, ze
  dostarczanie  listow  jest  jedna  z  najmniej  waznych   funkcjonalnosci
  zwierzecia   pocztowego.   Istnieja    osoby   o   bardzo    wygorowanych
  oczekiwaniach,  oczekujace  od  ptaka  wykladow  na  poziomie   profesora
  oxenfurckiego  czy  barwnych  historii  na  poziomie  tamtejszego  barda.
  Niestety (albo i  dobrze), zwierze to  zwierze i  jego inteligencja  jest
  nieco nizsza  niz nasza  (to  jest moja  gnomia i  Panstwa  czytelnicza).
  Wracajac gdzies  w poblize  sedna,  jeszcze jedna  wytknieta im  wada  to
  pospolity wyglad.  Byc moze  zbyt mala  roznorodnosc kolorystyczna?  Brak
  budzacych  groze   szponow,  lysego   szczurzego  ogona   i   skorzastych
  nietoperzych skrzydel?
     
     Co jada gwarek?
     
  - Jak sie jest glodnym, sie zje wszystko.
  - Ona najbardziej lubi owoce.
     
     Podsumowujac: Na  temat  pozywienia gwarkow  nie  dostarczyliscie  mi,
  drodzy Czytelnicy, zbyt wiele informacji, a wiec i ja sie zbyt wiele  nad
  tym rozwodzic nie bede. Zrozumialam, ze jadaja owoce. Zrozumialam tez, ze
  sa wsrod  nas  domorosli  filozofie, milosnicy  glodzenia  zwierzat,  aby
  zobaczyc co z tego wyniknie. Zadnemu  gwarkowi takiego Pana lub Pani  nie
  zycze.
     
     Zwierze zakupic mozna w portowym miescie Baccala polozonym na terenie
  Cesarstwa Nilfgaardu.


.  ,_,                                                                ,_,  .
. (o,o)                   Zebrala i opisala                          (o,o) .
|./)_)                  Vyera Graff von Habenix                       (_(\.|
|  " "                                                                " "  |
o--------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 3

Zatytulowano: Zaginiona poetka              

o---------------------------------------------------------------------------o
|    ___                                                             ___    |
|   |   |                                                           |   |   |
|   \   /                                                           \   /   |
.    \_/                     Z A G I N I O N A                       \_/    .
.                                                                           .
     [_]                                                             [_]



     Jakis czas temu odnotowano  zaginiecie slawnej na  caly swiat  poetki.
  Dawniej, mozna ja  bylo spotkac  niemal kazdego  dnia i  nocy na  polanie
  przyjazni opodal Novigradu. Teraz, wyglada na to, ze wszelki slad po niej
  zaginal.
     
     Piekna smukla elfka, o  oczach gwiezdziscie szarych,  w ktorych  mozna
  bylo utonac - tak samo jak i w jej poezji. Jezeli dalej nie wiecie, o kim
  mowie, to owa poetka zwala sie Tenea Innevoana. Nie pozostawila po  sobie
  ani sladu.
     
     Znane osoby  zawsze  wzbudzaja sporo  emocji  wsrod pospolstwa  i  nie
  tylko. Powstalo  wiec wiele  teorii spiskowych  na ten  temat.  Najnowsze
  mowia, ze porwali ja ludzie, jednakze zdaniem autora to kompletna bzdura.
  Tej poetki nawet glodny ogr by nie tknal, a co dopiero czlowiek. Sa takze
  inni, ktorzy  zas powiadaja,  ze widziano  ja ostatnio  z banda  elfow  w
  jednym z kaedwenskich  lasow. Sa  to jednak  informacje nie  potwierdzone
  przez zadne z wiarygodnych  zrodel, prawdopodobnie nakierowane na  sianie
  dezinformacji i kreowanie oraz zaognianie konfliktow miedzyrasowych.
     
     Pragne podkreslic  ze  oprocz  milosci  i  ogolnie  typowych  tematow,
  ktorymi zajmuja sie poeci i bardowie,  nasza poetka duzo mowila w  swoich
  utworach o przyjazni i pozbywaniu sie nienawisci  z naszych serc. Dlatego
  ja rowniez plotki,  jakoby miala ona dolaczyc do elfow w lasach,  wkladam
  miedzy bajki.
     
     Jezeli jednak wiecie cos na ten  temat badz tez znacie miejsce  pobytu
  naszej poetki to powiadomcie ja, ze rzesze fanow  oplakuja jej znikniecie
  spod  debu na polanie przyjazni  nieopodal murow miasta  Novigrad. Jezeli
  swiadomie zdecydowala sie  nas opuscic,  niech  chociaz da  znac, ze jest
  cala i zdrowa, ze nie wydarzyla sie zadna tragedia.
     
     A jesli ktos  mialby informacje  potwierdzone, ze  zakonczyla ona  juz
  swoj ziemski zywot, powiadomcie  innych, co by  na prozno nie  oczekiwali
  jej powrotu, tylko  uczcili jej  pamiec, skladajac  zasluzony hold.  Taki
  obrot sprawy  zasmucilby nas  niezmiernie, ale  jeszcze trudniejsza  jest
  niepewnosc - nadzieja przeplatana pewnoscia, ze stalo sie najgorsze.


.  ,_,                                                                 ,_,  .
. (o,o)                                                               (o,o) .
|./)_)                           Perias                                (_(\.|
|  " "                                                                 " "  |
o---------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 4
Zatytulowano: Kacik poezji "Pod Grusza"     


o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|                              _ ._  _ , _ ._                                 |
|                            (_ ' ( `  )_  .__)                               |
|                          ( (  (    )   `)  ) _)                             |
|                         (__ (_   (_ . _) _) ,__)                            |
|                         _   `~~`\ ' . /`~~`   _                             |
.                        <_),/     \   /     \,(_>                            .
.                           .'.    /   \    .'.                               .
        ___________________/   \__/_____\__/   \___________________
       |                  (     )         (     )                  |
       |     KACIK         `-'-'           `-'-'       POEZJI      |
       |             __  __  __    __  __      _____               |
       |            |__)/  \|  \  / _ |__)|  |(_  _/ /\            |
       |            |   \__/|__/  \__)| \ \__/__)/__/--\           |
       |                                                           | 
       |___________________________________________________________|


                         A TYMCZASEM LEZE POD GRUSZA
                          NA DOWOLNIE WYBRANYM BOKU
                     I MAM TO, CO NA SWIECIE NAJSWIETSZE
                                SWIETY SPOKOJ



     Zapraszamy do kacika poezji "Pod Grusza" prowadzonego przez Poetke
     z Zajazdu "Bialy Kiel"  oraz  wykladowczynie  Wydzialu  Truwerstwa
     i  Poezji  na  Uniwersytecie  Oxenfurckim - Nazire Drwydd'anilwch.

     Czyzlis tylko  autorem jednego utworu, czy moze stworzyles dzielo,
     ktorym chcesz sie podzielic ze swiatem  -  zapraszamy!  Ten  kacik
     jest wlasnie dla Ciebie!



                               --- XXX ---
  
  
                        "Czy bedziesz mi ufala?" 
                       
                              Autor: Mirabel
  
                                   ***

                         Czy bedziesz mi ufala?
                          pytales piszac palcem
                         po szronie szyby, ktora
                       tajala od naszego tchnienia...

                         Czy bedziesz mi ufala?
                            Nie - pomyslalam
                       Spojrzales na mnie z zalem
                           z wyrzutem w oczach

                         Czy bedziesz mi ufala?
                         Wbrew swym przeczuciom
                        Chcialam uwierzyc ze moge
                      Kazdemu wolno popelniac bledy

                         Czy bedziesz mi ufala?
                       Ciekawe pytanie... Moze...
                        Kiedys... Komus kto znow
                       mnie wyda na pastwe wilkom.

                                   ***
  
                 Zapraszamy wszystkich, ktorzy  chca,  by takze
.  ,_,            ich wiersz znalazl sie w kaciku do kontaktu            ,_,  .
. (o,o)                       listownego z Nazira.                      (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 5

Zatytulowano: G jak Gladiator               

o--------------------------------------------------------------------------o
|    .                                                                     |
|    |\     Z cyklu          ___            ___                            |
|    | |     STYLE          (  _           (  _                            |
|    |.|     WALKI           )__)    jak    )__) L A D I A T O R           |
|    |||                                                                   |
.    |||                                                                   .
.  <=====>                                                                 .
     |-|          "- Pokonala mnie kobieta. Bylem silniejszy (bla bla bla
    (___)    i madrzejszy i piekniejszy - zaufajcie mi, darujemy sobie ten
             fragment)[...] Nie bardzo potrafie o tym mowic - usmiechnal
             sie przepraszajaco i z niejakim zaklopotaniem.
             Po chwili wrocil do przerwanego watku:
             - Mistrzyni pojedynkow. Niesamowicie radzila sobie z bronia.
             Tanczyla. Plynela w powietrzu. Markowala ciosy. Mylila krok.
             W zadnym momencie nie mialem pojecia co zrobi dalej. Ba, nie
             wiedzialem nawet co robi w danej chwili dopoki jej maczuga
             nie spoczela na mojej glowie albo piersi. Maczuga! Uwazacie?
             Wirtuozka maczugi... - prychnal pogardliwie.
            - Chwala bostwom, ze to byl tylko turniej - dodal zaraz, wcale
             nie mniej rozgoryczony. "

                                        Zabawna strona historii - wywiady,
                                               Baron A. Z. Dessade


     Uwaga! Zanim stwierdzicie,  ze autor tego  fragmentu po prostu sie w
  swojej przeciwniczce  zakochal, pozwolcie mi  opowiedziec o stylu walki
  znanym jako Gladiator.


 -- artykul czesciowo przeznaczony dla osobnikow nowych w tych stronach -- 
       -- niektore fragmenty moga znudzic osoby zbyt doswiadczone --
     
     Co to znaczy Gladiator?
     
     Gladiator to potoczna nazwa pewnego stylu walki, podobnie jak opisane
  w poprzednich  numerach Straznik i Nozownik.  Jesli nie jestes genialnym
  wojownikiem z urodzenia,  prawdopodobnie szkolisz  sie u jednej z takich
  osob w trosce o swoje codzienne bezpieczenstwo, a byc moze takze i po to,
  by pewnego  dnia zostac  bohaterem  opiewanym  przez truwerow  wszelkich
  krain, od palacych  piaskow pustyni Az'Rhat,  przez mahakamskie masywy i
  redanskie puszcze, az po poludniowe  rubieze Cesarstwa Nilfgaardu. Stylu
  walki, o ktorym dzisiaj mowa, mozna sie uczyc w Novigradzie od mezczyzny
  o imieniu  Therag Derton  zwanego takze Niedzwiedziem  z Polnocy.  Latwo
  zreszta  domyslic  sie skad ten  niedzwiedz  przyszedl  komus  do glowy.
  Postura mezczyzny,  blizny, wielkie lapska nie pozostawiaja watpliwosci,
  ze jest (byl) on prawdziwym wojownikiem.
     

     Co takiego robi?
     
     Specjalizuje sie w samotnej walce z jednym lub wieksza liczba wrogow.
  Na wypadek tej wiekszej liczby, osaczajacej go z kazdej strony, sprawnie
  posluguje sie tarcza.  Co prawda nie tak sprawnie jak niektorzy,  ale te
  opowiesc zostawmy juz na inny czas i miejsce. Znajdujemy sie wszak w tym
  akapicie,  aby wytykac zalety stylu walki na G,  a nie jego wady. A wiec
  kolejna korzysc! Jest nia naprawde  duze pojecie pana Theraga  o tym jak
  poslugiwac  sie  bronia - mieczem,  maczuga lub  toporem - polaczona  ze
  zdolnoscia przekazania tejze  wiedzy  uczniowi. Dodajmy  do tego ciekawa
  umiejetnosc   dekoncentrowania  przeciwnika  dziwacznymi,  widowiskowymi
  manewrami, a  otrzymamy mieszanke, na ktora niejeden  sie zdecyduje. Zas
  na mezczyznie,  ktory takie  treningi odbyl,  niejedna niewiasta chetnie
  zawiesi wzrok,  podziwiajac  jego kocie ruszy  i imaginujac  sobie  go w
  innym otoczeniu,  a pewnie nawet  i w innym stroju.  Ale te kwestie moze
  takze porzucmy zanim sie o niej rozpisze na dobre.
     

     A nie lepiej porzadnie "przywalic" niz finezyjnie tancowac?
     
     Oczywiscie Gladiator  potrafi i "przywalic".  Jego przemyslnie zadane
  ciosy sa uwazane za jedne z najsilniejszych na jakie moze sobie pozwolic
  zywa, niemagiczna,  rozumna istota.  Wspomniany taniec nie ma bynajmniej
  sluzyc do wykrecenia sie od walki. Jest kunsztem samym w sobie. Wszystko
  mozna wszak  zrobic prosto albo zrobic to dobrze,  jednak te dwa sposoby
  nierzadko  roznia sie  od siebie znaczaco i  w wykonaniu,  i w skutkach.
  Walka z udzialem  Gladiatora moze zostac wygrana lub  przegrana podobnie
  jak  kazda inna,  jednak te,  niezaleznie od  jej  rezultatu  bedzie sie
  przynajmniej wyjatkowo dobrze obserwowalo.
     

     Co jeszcze?
     
     A co?  Malo Wam?  Zartuje,  oczywiscie mam  jeszcze  cos w  zanadrzu.
  Mianowicie w przeciwienstwie do tego, o czym pisalismy ostatnio oraz tez
  przedostatnio,  Gladiator moze  wybrac sobie bron,  ktora bedzie wladal.
  Wybor obejmuje miecz,  topor lub maczuge. Co wiecej,  wyposazony w etat,
  moze po pewnym  czasie dobrac sobie kolejna  z tych broni i w rezultacie
  wladac wspaniale  wszystkimi trzema.  Wydaje sie to niezwykle wygodne. Z
  jednej strony po to,  by dostosowac swoja bron  do przeciwnika - to jest
  wybrac taka, przed ktora najgorzej umie sie bronic, a po drugie do tego,
  by znajdujac gdzies dobra bron, miec trzy razy wieksze szanse, ze bedzie
  to bron, ktora potrafi sie wladac.

     
     Czy to juz wszystko?
     
     Nie  do konca,  gdyz jak w poprzednich odcinkach  i dzis nadszedl juz
  czas na przestroge.  Kazdy styl walki ma swoje slabe strony.  Tutaj moze
  to byc chocby niewielka zdolnosc do wspoldzialania w druzynie. Pozostale
  zas umiejetnosci,  jak unikanie ciosow,  zbijanie ich tarcza czy bronia,
  Gladiator opanowane ma slabiej niz osoba,  ktora skupia sie wylacznie na
  unikaniu lub tarczy. Po prostu - nie mozna miec wszystkiego. Nie ma osob
  najlepszych w kazdej mozliwej kategorii.


                    "Obsiadlo go trzech. Z poczatku radzil sobie, lecz
           wkrotce bylo znac, ze traci sily. Odbijal ich ciosy tarcza i
    toporem coraz wolniej. Mial coraz gorszy refleks. Ale wciaz stal.
    Wtenczas spostrzegl to jego znajomy, takze wojownik, bogi to tylko
     wiedza skad wziawszy sie w tym czasie i miejscu. Podbiegl wnet chyzo
     i pomoc niosac, niechybnie klopot nan sprowadzil. Poczal sie bowiem
     nasz bohater gubic. Zahaczal bronia o przyjaciela, mylil krok jego
    miast przeciwnika. Szkolony do walki samopas, wpolpracowac nie zdolal.
          I to wlasnie nan zgube i smierc przywiodlo."

                                       Zbior historyj prawie prawdziwych,
                                                  Autor nieznany

.  ,_,                                                                ,_,  .
. (o,o)                                                              (o,o) .
|./)_)                  Vyera Graff von Habenix                       (_(\.|
|  " "                                                                " "  |
o--------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 6
Zatytulowano: Akademia Jezykow Lingnom      


o---------------------------------------------------------------------------o
|                           ,                _______                        |
|                         /'/               (,     /'                       |
|                       /' /                      /'                        |
|                    ,/'  /                      /'                         |
|                   /`--,/  kademia     _       /'  ezykow                  |
|                 /'    /              /' `    /'                           |
.             (,/'     (_,            (______,/'                            .
.                           _____________________                           .
                          ,'-,-,-------------.-,'|                           
                          |  |/    ) . _      \|||                           
                          |L |     )_)) ),     |||                           
                          |I |                 |||                           
                          |N |   (`/\          |||                           
                          |G |   `=\/\         |||                           
                          |N |    `=\/\        |||                           
                          |O |     `=\/        |||
                          |M |        \        |||                           
                          |  |   _ __  ____    |||                           
                          |  |  (_)) )(_))))   |||                           
                          |  |\  _|           /|,'                           
                          '--'-`-------------'-'                             
                                                                             
                                                                             
       Legenda powraca. Nie przegap okazji na lekcje w najstarszej,          
          a zarazem najlepszej szkole jezykow obcych na swiecie!             
                                                                             
                                                                             
        Oferujemy lekcje nastepujacych jezykow:                              
                                                                             
      bretonski,  drukh-eltharin,   fan-eltharin,  gnomi,   grumbarth,       
      halflinski,  khazalid,  kislevicki,  krasnoludzki, mroczna mowa,       
      nilfgaardzki,  norski,  reikspiel,  skelliganski,  starsza mowa,       
      tar-eltharin, tileanski, zerrikanski.                                  
                                                                             
                                                                             
        Nasza wysoce wykwalifikowana kadra gwarantuje,  ze  pobierzesz       
      mniej lekcji niz  u  jakiegokolwiek  innego nauczyciela!  Placac       
      za  lekcje  w LINGNOM-ie mozesz  tylko  oszczedzic. Nie daj  sie       
      wiec nabrac na oferty minimalnie tansze od naszych - zapewniamy,       
      ze po ukonczeniu kursu u profesjonalistow zostanie Ci w sakiewce       
      o wiele  wiecej zlociszy,  niz  po  powolnych  i  czasochlonnych       
      lekcjach z dorabiajacymi do pensji amatorami.                          
                                                                
      Konkurencyjna cena za lekcje w wysokosci 30 zlotych monet, poza        
      mroczna mowa, drukh-eltharin i tar-eltharin w cenie 40 monet.          
                                                                             
        Pytania? Watpliwosci? Sugestie? Chetnie udzielimy odpowiedzi.        
                                                                             
                                                                             
        Postaw na jakosc i profesjonalizm, a nie zawiedziesz sie!            
                                                                             
                     Uwaga! Pierwsza lekcja gratis!                          
                                                                             
                                                                             
                  LINGNOM - SATYSFAKCJA GWARANTOWANA!                        
                                                                             
                                                                             
          Nasi lektorzy:                                                     
              inz. Istrid                                                    
              inz. Fantaji                                                   
              kol. Adamson                                                   
              inz. Pyrdek
              kol. Ellax
              kol. Isil                                                    
                                                                             
                                                                             
       *Nauczyciele zastrzegaja sobie prawo do odmowy nauki danego           
        jezyka jesli kloci sie to z ich osobistymi przekonaniami.            
                                                                             
.  ,_,                                                                 ,_,  .
. (o,o)                                                               (o,o) .
|./)_)    A  R  T  Y  K  U  L     S  P  O  N  S  O  R  O  W  A  N  Y   (_(\.|
|  " "                                                                 " "  |
o---------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 7

Zatytulowano: Wywiad z Yanna i Durukiem, cz. II

o---------------------------------------------------------------------------o
|                     _  _ , _ _  _ _  _, __, , _                           |
|                     |  | \ | |  | | /_\ | \ \ |             CZESC II      |
|                     |/\|  \| |/\| | | | |_/  \|                           |
|                      ~  ~   ) ~  ~ ~ ~ ~ ~     )                          |
|                           ~'                 ~'                           |
|    / _, _ _ __, \ _,_  _, _, _ ___ __,  _, _,   _, _  _  _, _, _ __,      |
|    | |\ | | |_  | |_/ / \ |\ |  |  |_) / \ |   / \ |  | /_\ |\ | |_       |
|    | | \| | |_  | | \ \_/ | \|  |  | \ \_/ |_, \ / |/\| | | | \| |_       |
|    \ ~  ~ ~ ~~~ / ~ ~  ~  ~  ~  ~  ~ ~  ~  ~~~  ~  ~  ~ ~ ~ ~  ~ ~~~      |
.                                                                           .
.                                                                           .
                             Mili Czytelnicy!  
     
    Wiem, ze  dlugo  czekaliscie  na druga czesc  wywiadu z ognistowlosa
    krasnoludka Yanna Vonadottir, Thanem Krolewskiego Rodu Orr'Khraman z 
    Twierdzy Karak Kadrin, Lowczynia Zielonoskorych oraz Durukiem Gorim-
    sson, Gormtrommi Rodu Grimnar z  Twierdzy Karak Kadrin, Doradca Naj-
    wyzszego Krola  Krasnoludow z Gor  Kranca Swiata, Zelaznobrodym. Ale
    oto ponizej  zapis drugiej czesci  rozmowy,  ktora odbyla  sie juz w
    Twierdzy Karak Varn, gdzie Norgrim Kareth podejmuje nas 'Pod Pijanym
    Trollem' i nim  Yanna czy  ja lykniemy  trunku, karczmarz  raczy nas
    opowiescia o goblinach. Posluchajcie i Wy, i... Czytajcie, wspomnien
    z przeszlosci, historii i niebywalych odpowiedzi znajdziecie tu mno-
    stwo. Milej lektury!


     ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~

    Norgrim: Stare czasy... Teraz to  juz nie ma tak jak dawniej. Wtedy 
             wszystko bylo prostsze, krasnoludy  powazniejsze. Gdzie by 
             takie statkami czy barkami  plywali. Wszedzie  sie na pie-
             chote lazilo, a  najlepiej to  starymi tunelami. Bo bylo i 
             szybko, a i przygode mozna bylo zalapac. Raz jak tak szed-
             lem tunelem  miedzy  Karak-Ungor  a  Karak-Kadrin,  to nie 
             chwalac sie  przyczynilem  sie sam  do  odpedzenia najazdu 
             goblinow. Ale tak miedzy nami... Zreszta zaraz calosc opo-
             wiem. Na  jednym  ze skrzyzowan  korytarzy,  bo jakbys nie 
             wiedziala to tych  tuneli jest pod ziemia tysiace, wdrapa-
             lem sie na  polke skalna  zeby sobie  troche  odpoczac. No 
             tak, tak... przy okazji cos wypic, ale zmeczony juz bylem, 
             poza tym  beczulka piwa jeszcze nikomu krzywdy nie uczyni-
             la, a nawet tym razem  uratowala tysiace istnien. No i so-
             bie przysnalem z beczulka, juz pusta, pod pacha i snila mi 
             sie Riena. Zebys ty wiedziala,  co to byla za krasnoludka, 
             co to ona  potrafila dla  mezczyzny zrobic... Takiego piwa 
             jakie ona robila,  to nikt nie  potrafi  juz  warzyc. Ale, 
             ale... troche mi sie niewygodnie spalo no i chyba przewro-
             cic sie chcialem na drugi bok. Eh ta Riena. W kazdym razie 
             spadlem... No i traf  tak chcial,  ze  zlecialem prosto na 
             leb jakiegos wodza goblinskiego. No a wlasciwie to na jego 
             lbie rozbila sie ta beczulka od  Rieny, i biedny wodz gob-
             linow padl  martwy na  ziemie pode  mna. Jak to  zobaczyly 
             inne gobliny to jak wziely  nogi za  pas to az sie za nimi 
             kurzylo. Nawet  dogonic ich  nie umialem.  Ale  tak miedzy 
             nami. To  w sumie  nie  bylem  sie w  stanie  z ziemi pod-
             niesc... to piwo Rieny bylo bardzo mocne... W kazdym razie 
             gobliny zwialy i sie drugi raz tam nie pokazaly i to dzie-
             ki komu?

    Isil: Niebywale!

    Yanna: Niech Ci  opowie czemu  ta  gospoda nazywa sie 'Pod pijanym 
           trollem'. (Pytam skwapliwie)

    Norgrim: Kiedys przybylem do tej jaskini. Prawda, ze jest wspania-
             la? A wlasnie! Mialem opowiadac. Jaskinia tak mi sie spo-
             dobala, ze  postanowilem  tu osiasc. Wiec  jak pomyslalem 
             tak tez zrobilem. Troche poszerzylem boczne nisze, zrobi-
             lem ten barek,  no i  najwazniejsze - podpisalem  umowe z 
             browarami Bugmanskimi. No tak. Gdy  juz wszystko zrobilem 
             i wyremontowalem zrobilismy wielkie otwarcie. Eh, jaka to 
             byla zabawa. Wszyscy pili i  sie  bawili... Ale kiedys to 
             byly zabawy. Nad ranem, gdy juz wszyscy wyszli uslyszalem 
             przy wejsciu  jakis  halas. Jeszcze  pijany patrze co sie 
             dzieje a tutaj jakis olbrzymi stary troll wladowywuje sie 
             do srodka. No to ja lapie za mlot i juz chce sie na niego 
             rzucic, gdy ten zlapal za beczulke spirytusu i skoczyl do 
             tej wneki pod sufitem.  Co ja sie  naskakalem i nawrzesz-
             czalem. W koncu juz  niejednego trolla utluklem, choc ten 
             tu to wyjatkowo duza bestyja.  Ten zas nie przejmujac sie 
             niczym wypil cala  beczulke i  zasnal sobie  w najlepsze. 
             Jeszcze chrapac zaczal.  W kazdym  razie zaprzyjaznilismy 
             sie troche,  jesli mozna tak to nazwac,  on mi nie wadzi, 
             nawet czasem pomaga. Jak ostatnio mnie taka grupa obrobic 
             chciala, nie zebym  sam s obie  nie poradzil,  ale jak on 
             zeskoczyl i ich grzmotnal to pekalem ze smiechu. No i tak 
             on sobie tam spi, czasem zlezie na dol i wezmie beczulke, 
             ale ogolnie jest  niegrozny. Przyjazne z niego bydle, a i 
             dzieki temu moja karczma slawna sie stala. 

    Isil: Ha!! Niesamowite!

    Yanna: A wracajonc do tego co gadalimy...

    Isil: Noo wlasnie! To jak sie nazywal ten co Cie wtedy powalil?

    Yanna: A nie wiem... Zapomniala zem juz. Nikt wazny. No ale, ja ze 
           siem obudzilam w namiocie medykow,  no i tam zajmowala siem 
           poranionymi i mnom - miendzy  innymi  taka  krasnoludka, co 
           felczerowi pomagala. Strasznie duzo piegow miala i zem siem 
           jej troche  przyglomdala. I tak se  gadalymy raz - i pytala 
           jak siem nazywam. No to  jej mowie. A na to ona,  ze ze jej 
           zaginiona przed laty siorka tak  siem nazywala. A ona zwala 
           siem Yeva. No a ja na to,  ze ja tam zadnych siorek nie mam 
           - ino brata.  Zolrana.  No i wtenczas  ona  tak  zbladla ze 
           szyskie piegi  jej  siem pokazaly  na  gembie - i prawie ze 
           omdlala. No  i siem okazalo, ze  jej rodzice opowiadali jak 
           jechali z karawanom w  dalekich krajach. I napadli ich zie-
           loni. I poszli walczyc,  a dzieci ostawili  pod wozem, zeby 
           siem ukryly.

    Duruk: (Wpada jak po piwo i tez te piwo, Najlepsze Bugmanskie, za-
           mowil i powiada do Yanny) Znow  szczury pod posterunki pod-
           chodza.  Ale nic,  poradzimy sobie...  A Ty se pogadaj, tak 
           malo masz tu kobiecego towarzystwa...

    Isil:  I sie okazalo ze Yeva to Twoja siostra?

    Yanna: A jak pogonili ich i  wrocili - to  juz dzieci  nie zastali 
           i nie wiedzieli kaj ich szukac. No i wlasnie - okazalo siem 
           ze Yeva to siostra moja. No i  w zasadzie zaczelymy trzymac 
           siem razem. Postanowilysmy zamieszkac wspolnie w Karak Kad-
           rin.

    Isil: Szybko zblizylyscie sie do siebie?

    Yanna: No! Strasznie szybko! Ona byla  bardziej od myslenia - a ja 
           od bicia. I siem  uzupelnialimy. No mowila  zem ze historia 
           dlugasna strasznie. Wienc  ni  ma co pisac  szyskiego w tej 
           gazecie.  

    Isil: A kogos jeszcze ze swej rodziny tu odnalazlas?

    Yanna: Okazalo siem, ze rodzice  nie zyli  juz jak  przybylam. Za-
           mieszkala zem w Kadrin. Pod opiekom  Seniora Grrida uczylam 
           siem zycia w  tych  gorach,  tak  innych od mahakamskich... 
           Bardziej surowych, niebezpiecznych,  a na swoj sposob piek-
           niejszych. Pod Carbon juz  prawie nikt  mie nie pamiemta. A 
           ja pamiemtam  schylek  czasow  kiedy  klan Dragn chadzal po 
           swiecie, nim niesmiertelni go nie zniszczyli. Pamiemtam jak 
           prawie wszyscy z klanu Ghanslaor - przeniesli  siem z Maha-
           kamu tu, w Gory Kranca swiata.

    Isil: Dragn i Ghanslaor to klany mahakamskie, oui?

    Yanna: Aye. Juz  nie istniejom.  Dragn zniszczony  przez magow, a 
           ostatnia glowa Ghanslaor - czyli  wujek  Ingwar -przeniosl 
           siem tu.

    Isil: To opowiedz prosze jak  wygladaly Twoje  poczatki w Kadrin, 
          jak sobie radzilas, jak wygladalo Twoje zycie codzienne...

    Yanna: W sumie to na poczomtku  duzo po  gorach wendrowalam. Temu 
           wybralam  profesjem  zwiadowczyni  gorskiej. A  ze czemsto 
           zdarzalo mi siem natrafiac na patrole zielonoskorych, to i 
           zaczeli mie zwac Lowczyniom  Zielonych. Zwiedzalam gory, w 
           ktorych od wiekow mieszkali moi przodkowie. Siostra wywen-
           drowala znowu na niziny, coby  nauki jakies na uniwersyte-
           tach  zglembiac. A ja ostalam,  coby  bronic twierdz przed 
           wrogami - i zielonymi i odmiencami. Hmm... No i w zasadzie 
           nie wiem co  mowic jeszcze. Duzo po  gorach lazilam, pozni 
           po inszych  miejscach, jako  zwiadowczyni. Mapy rysowalam. 
           Duzo z odmiencami walczylimy wtenczas tez.

    Isil: A ten... A jak  to  wlasciwie  jest z rodami?  I co oznacza 
          slowo "Than"?

    Yanna: Than to odpowiednik mahakamskiej Glowy Rodu. W gorach jest 
           tak, ze  kazda  twierdza ma  krola. Poza  tym jest jeszcze 
           Najwyzszy Krol ktorego inni sluchajom. Duruk jest Doradcom 
           tego krola wlasnie, przeto  krol czemsto posluch daje jego 
           radom. Dlatego to wazna persona jest.

    Isil: Czyli jest jeden Najwyzszy Krol... A ilu  krolow i  jakich? 
          I ile rodow? I jakich?

    Yanna: Krolow tyle co twierdz. Przynajmniej  tych co  jeszcze nie 
           zostaly opuszczone.

    Isil: ...czyli dwoch?

    Yanna: Tu w okolicy tak. W Varn som trzy rody i w Kadrin trzy, to
           daje razem  szesc rodow. Kazdym rodem rzondzi Than. Kiedys
           rody mialy rozne specjalizacje - na ten przyklad Orr'Khra-
           man zajmowal siem wytworem blyskotek  slicznych. Ale pozni 
           w ciongu wiekow - twierdze  upadaly. Khazadzi gineli. A to 
           z ronk  zielonych, a to  skavenow. Kowale, jubilerzy, gor-
           nicy i piwowarzy - musieli chwycic bron i walczyc. Nie ma-
           my tera czasu  na bawienie siem  -  kazden dzien to walka. 
           Ale  nie  poddajemy siem  i nie poddamy.  Khazadzi  bendom 
           stali jak skala i nie damy siem zepchnomc.

    Isil: Czyli Ty jestes Thanem rodu Orr'Khraman, a jak zwa sie inne 
          rody i ich Thanowie?

    Yanna: No w kazdym razie szesciu Thanow tworzy Rade Thanow. Jeden 
           z Thanow jest  wybierany,  coby radzil  Krolowi. W Kadrin, 
           procz Orr zamieszkuje jeszcze rod Grimnar,  ktorego Thanem 
           jest Duruk. Trzecim rodem jest rod Vrthy'e, ktorym rzondzi 
           Barad Kharilsson. W Varn natomiast jest Thyrrun Tharsson - 
           Than H'rath, Gruer - Than kupieckiego rodu Bedoreth i Tha-
           uron - ktory przewodzi D'hur'en.

    Isil: Obawiam sie, ze polamalabym sobie jezyk probujac wymowic te 
          nazwy.

    Yanna: Procz tego, Karak  Kadrin jest  inaczej nazywana Twierdzom 
           Zabojcow.  A to z tego powodu,  ze krolem jest Ungrim 'Ze-
           lazna Piesc'. Kadrin jest tez  domem  dla Zabojcow - czyli 
           krasnoludow, ktore szukajom chwalebnej smierci. Przez swo-
           je polozenie Karak Varn jest  nazywane potocznie Twierdzom 
           nad jeziorem,  albo Twierdza  jeziora.  Stond  tez  symbol 
           twierdzy. Jak o polozeniu gadamy to Kadrin zwom tez Twier-
           dzom Przelenczy. 

    Isil: A jak... Hm, mozna dolaczyc do rodu? To z racji wiezow krwi, 
          zaslug, umiejetnosci?

    Yanna: Do rodu jak dolonczyc...

    Isil: Bo widzisz, ja sie kompletnie na tym nie znam, i jestem cie-
          kawa.

    Yanna: Trza  przede  szyskim  udowodnic  swoje  pochodzenie z gor. 
           Sklada siem w bibliotece papior taki w ktorym siem pisze o 
           swych przodkach i historii. Skrybowie wtenczas sprawdzajom 
           ksiengi - czy aby to prawda  co napisane.  I jesli  tak, a 
           taki krasnolud  dal siem juze  poznac  miejscowym, to Rada 
           Thanow podejmuje decyzjem, czy zezwolic mu na zamieszkanie 
           z nami. To czasem dlugo trwa, bo czasy som niebezpieczne - 
           a chaos daleko zapuszcza macki. Jak  juz przyjmiemy do na-
           szego  grona  tego mlodzika,  to on wtenczas  wybiera rod. 
           Than danego rodu musi  go zaakceptowac. Z reguly jest tak, 
           ze idzie siem do rodu, w  ktorym rodzina byla. Ale bywajom 
           i wyjomtki, jesli  na przyklad  ktos ma smykalkem na przy-
           klad do handlu. 

    Isil: Pierwszego meza i corke zostawilas w Mahakamie... A jak te-
          raz to wyglada?

    Yanna: Ja to chyba pecha mam. Byl tu pewien krasnolud...

    Isil: Taaaaaaaaaaki przystojny?

    Yanna: Garlik siem  zwal.  Baaardzo  przystojny.  Jest  w  rodzie 
           H'rath, ale bardzo dlugo juz spi.

    Isil: A czy Wy ten... doczekaliscie sie potomstwa?

    Yanna: Dal mi  nawet pierdzionek.  Ale nie  wzielim  slubu nawet. 
           Garlik chcial  najpierw dojsc do jakiejs fortuny, coby ni-
           czego nam nie brakowalo.  Tedy cienzko pracowal coby zaro-
           bic. A pozni zasnol... i rzadko siem budzi. No i tyla.

    Isil: I dla zadnego innego krasnoluda Twoje serce nie zabilo moc-
          niej?

    Yanna: Jakos mi  sie od  tego czasu... nie spieszy  juz do takich 
           spraw. (Tu Yanna zdecydowanie zaprzecza,  krecac glowa tak 
           mocno, ze  jej olsniewajacy,  siegajacy kolan pomaranczowy 
           warkocz, przeplatany  gromrilowym  lancuszkiem i poblysku-
           jacy niebieskawozielonymi aleksandrytami lata na wszystkie 
           strony.)

    Isil: Czy kazda  krasnoludka z  gor Kranca  Swiata moze  miec tak 
          niesprawiedliwie cudownie przyozdobione wlosy?

    Yanna: (skromny usmiech) Z tego co wiem,  to zadna nie  miala tak 
           dlugiego warkocza... ale jesli  zamieszka u  nas na dluzej 
           to pewnie w koncu jej urosnie.

    Isil: Dalabym sie pokroic za wizyte  u krasnoludzkiego fryzjera i 
          taki lancuszek we wlosach... Ino ze z turkusami.

    Yanna: Mialam tez z turkusami... Ale  pomyslalam  ze aleksandryty 
           bendom ladniej wyglomdac.


     ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~
           (koniec czesci II - czesc III na nastepnej stronie!)
.  ,_,                                                                 ,_,  .
. (o,o)                                                               (o,o) .
|./)_)                red. Isil "Piszczalka" de Soreil                 (_(\.|
|  " "                                                                 " "  |
o---------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 8
Zatytulowano: Wywiad z Yanna i Durukiem, cz. III

o---------------------------------------------------------------------------o
|                     _  _ , _ _  _ _  _, __, , _                           |
|                     |  | \ | |  | | /_\ | \ \ |             CZESC III     |
|                     |/\|  \| |/\| | | | |_/  \|                           |
|                      ~  ~   ) ~  ~ ~ ~ ~ ~     )                          |
|                           ~'                 ~'                           |
|    / _, _ _ __, \ _,_  _, _, _ ___ __,  _, _,   _, _  _  _, _, _ __,      |
|    | |\ | | |_  | |_/ / \ |\ |  |  |_) / \ |   / \ |  | /_\ |\ | |_       |
|    | | \| | |_  | | \ \_/ | \|  |  | \ \_/ |_, \ / |/\| | | | \| |_       |
|    \ ~  ~ ~ ~~~ / ~ ~  ~  ~  ~  ~  ~ ~  ~  ~~~  ~  ~  ~ ~ ~ ~  ~ ~~~      |
.                                                                           .
.                                                                           .


     ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~


    Isil: Duruk wspominal ze masz malo niewiesciego towarzystwa... To 
          znaczy, ze krasnoludki w Kadrin sa w mniejszosci i jest ich 
          az tak niewiele?

    Yanna: Bardzo niewiele. W rodach obecnie jestem tylko ja.

    Isil: Moze wsrod mlodzikow jest ich wiecej.

    Yanna: Bylo kilka mlodych,  ale jakos w  czasie  staran usypialy, 
           albo po prostu nie chcialy tu zamieszkac.

    Isil: Czyli jestes taka... Taka...

    Yanna: Samotna...

    Isil: Bakalijka wsrod krasnoludow.

    Yanna: No czasem mowiom  do mnie kwiatuszku.  I mi  takie zbroje 
           znoszom. (kwiecista inkrustowana  zbroje plytowa - przyp.
           red.)

    Isil: Piekna zbroja, bardzo eee... Damska.

    (Tu Yanna przerzuca swoj olsniewajacy,  siegajacy kolan pomaran-
    czowy warkocz, przeplatany gromrilowym lancuszkiem i poblyskuja-
    cy niebieskawozielonymi aleksandrytami przez ramie i spogladajac 
    gdzies nieznacznie zaczyna sie  nim bawic. Z usmiechem owija so-
    bie jego koncowke wokol  palca, druga  reka caly czas delikatnie 
    go skubiac. Po chwili nagle przestaje i  spoglada powaznie przed 
    siebie. Popada w krotka chwile  zadumy i patrzac gdzies nieobec-
    nym wzrokiem zaczyna glosno rozprawiac  o tych pieknych czasach, 
    kiedy armia krasnoludow odniosla wspaniale zwyciestwo nad elfami 
    w bitwie pod Tor Alessi, przepedzajac  je z powrotem na Ulthuan, 
    gdzie ich miejsce. Zaraz jednak milknie,  pograzajac sie glebiej 
    we wspomnieniach, a jej spojrzenie staje sie zimne i puste...)

    Isil: Chcialam wlasnie zapytac o taka bitwe, ktora wspominasz ze 
          szczegolna duma, ktora utkwila w Twojej pamieci.

    Yanna: Dawno dawno temu... Odmiency  czemsto "odwiedzali nas". W 
           sumie tera tez to robiom. Ale razu pewnego zebrali siem w 
           wienkszej liczbie. Do tego sprosili do siebie ogrzom kom-
           panie i komando zza morza.  I postanowili zabic krola Un-
           grima. Ino sprawa jest taka z  odmiencami, ze oni bywajom 
           niektorzy...  (Znacie ten gest?  Ten niedwuznaczny, kiedy
           ktos puka sie w czolo? To Yanna  tak wlasnie wtedy zrobi-
           la.) No i jeden z nich... Bodajze Sander - wyslal lista w 
           ktorym mowil ze zbierajom siem i gory splynom krwiom. Po-
           rozsylalismy szybko  poslancow  do  sojusznikow  - i wraz 
           stawil siem zakon, przybyli wojownicy Von Raugen. Nas tez 
           byla sila. Poza tym  zwiadowcy  doniesli  o  zblizajoncej 
           siem armii. Obszarpancy  zza morza  nie  ruszyli jednak w 
           glab twierdzy - wrocili do siebie. Zostaly ogry pod prze-
           wodnictwem herszta Pulpa  no i odmiency.  Kiedy weszli do 
           sali tronowej w Kadrin - zastali  tam juz gotowe sily na-
           szych. Mieli  i tak przewage  prawie dwa  do  jednego. Ja 
           wtedy zem jeszcze  kiltu  nie nosila. No  i jak weszli to 
           siem zaczela walna bitwa. Zabojcy ruszyli pierwsi na wro-
           gow. Jeden z Khazadow opuscil krate za wchodzoncymi, coby 
           uciec nie mogli. Krol Ungrim z  innymi zabojcami zbierali 
           krawe zniwo, a przeca nie  oni jedni  walczyli  i zabija-
           li... Za krola,  za Twierdze,  za Karaz Ankor. (Krolestwo
           krasnoludow - przyp. red.) Szala  bitwy  przechylala siem 
           na strone wrogow  jednakowoz. (Tu Yanna zamyslila sie tak 
           gleboko, ze jej stan latwo bylo pomylic z drzemka. Pomimo 
           tego widzialam jak dlonie krasnoludki co i rusz zaciskaja 
           sie mocno. Domyslilam sie, ze  jej umysl  koncentruje sie 
           na czyms bardzo dlan waznym, gdyz przez twarz przebiegala
           jej cala  gama emocji. W koncu  pociagnela  szybko nosem, 
           jakby chciala powstrzymac naplywajace do oczu lzy, i pod-
           jela swoja  opowiesc...) W  kazdym  razie  przegrywalimy. 
           Szeregi nasze topnialy szybciej niz ich. Ale kazdy stawal 
           odwaznie i nikt  nie uciekl. To co pozniej wiem - slysza-
           lam od innych. Kiedy  padlam  nieprzytomna  na posadzkem, 
           kiedy wszyscy inni padli, ostal ino  krol z przybocznymi. 
           Wpadli w szal i siekli wrogow  bez litosci. Ino oni osla-
           niali siem wzajemnie, zarli ziola  i zwycienzyliby, gdyby 
           nie jedna rzecz... Otoz z daleka przybywala ostatnia gru-
           pa rycerzy Sigmara. Wyszedl po nich jeden z Khazadow, co-
           by wprowadzic  ich  przez krata.  Weszli, zamkneli jom za 
           sobom - i rzucli siem do walki. Bylo  ich mniej, ale byli 
           w pelni zdrowi i wypoczenci.  W kazdym razie wtedy Khaza-
           dow padlo wielu. Ale wiency padlo wrogow. I kazdy szedl z 
           okrzykiem czy  piesniom,  albo  modlitwom na ustach. Nikt 
           nie podawal tylow, nikt siem nie migal, mimo ze bylo wia-
           dome, ze nie mozem zwycienzyc. Wszyscy ruszyli, staneli i 
           stali do konca.  To byla najwienksza  bitwa owych czasow. 
           Utkwilo mi w pamienci, bo od  tamtej pory nie bylam w tak 
           wielkiej bitwie. A zeby bylo smieszni - ogry nie wiedzia-
           ly, ze ktos dal nam znac wczesni... Jakby wiedzieli to by 
           nie przylezli.

    Isil: A ten... Slyszalam, prawda,  ze krasnoludy  nie bardzo sie 
          lubia z elfami  z Loren.  Skad  tak wlasciwie sie to wzie-
          lo... I czy nadal sie lubia? Jak to jest?
    
    (Tu Yanna glosno  zlorzeczy  wszystkim  elfom, ktore zamiast sie-
     dziec w lesie albo na Ulthuanie, czy w innym Naggaroth gdzie ich 
     miejsce, szwendaja sie Grungni jeden wie gdzie, smierdzac szysz-
     kami, piszczac i chichoczac  jak banda  idiotow i wtykajac swoje 
     chude lapy wszedzie gdzie popadnie. A potem spojrzala na mnie...
     Noo... Znaczaco.)

    Yanna: No i znowu historia. Sprobujem  w skrocie  opowiedziec. Bo 
           tak to dlugo  by  zeszlo. (Zjawia sie Duruk i Yanna zwraca 
           sie do niego) Tera bendzie o wojnie z elfami...

    Duruk: Elfy? To moj ulubiony temat!

    Yanna: No to doradca ci opowie. To jego ulubiony temat.

    Duruk: Ty wywiadu udzielasz!

    Yanna: Moze gadac o tym godzinami.

    Isil: Widzi Doradca, pytalam  skad sie  wziela  wzajemna  niechec 
          miedzy khazadami a elfami z Loren.

    Yanna: Ino w skrocie niech doradca  mowi. No obra, ale ja w skro-
           cie opowiem. A Duruk  w swoim  wywiadzie  bardzo dokladnie 
           moze. W skrocie to bylo tak, ze kiedys elfy i Khazadzi zy-
           ly ze  sobom w przyjazni (Tu  Duruk wyglada na nieco zdzi-
           wionego) Zle cos?

    Duruk: No ze ja jakis wywiad? Nic nie wiem...

    Yanna: No tak. Juzem umowila doradce.

    Duruk: A z elfami to belo tak... Poznalem niegdys pewna elfke...

    Yanna: No to bendzie dluzej. Duuuuzo dluzej.

    Duruk: I tako mnie pokochala... Co inne elfy dla mnie porzucala i 
           w te pedy do mnie biegala.

    Yanna: Oho.

    Duruk: A ze jeden z nich pozniej w Loren zamieszkal...

    Isil: Jak sie zwala?

    Yanna: To se poczytaja ludziska.

    Duruk:  To pozniej jakas uraze do nas powziely czy co... A na po-
            waznie. To belo jak Yanna zaczela. Niegdys elfy i krasno-
            ludy zyly w zgodzie. A zgoda ta wynikala ze wspolnej wal-
            ki przeciw Chaosowi. Gdy swiat jeszcze mlody byl... Wtedy 
            to Krol Krasnoludow Snorri Bialobrody i elfi ksieze Male-
            kith przysiegi przyjazni  skladali.  Jakis czas potem za-
            czely sie ataki na krasnoludzkie osady i karawany handlo-
            we. A wszelkie slady wskazywaly ze atakujacymi byly elfy.

    Yanna: Bo byly.

    Duruk: Ale ze owczesny krol Gotrek Gwiazdolamacz pamietal o sta-
           rych czasach przyjazni.  To wyslal  swego  krewnego  jako 
           posla na Ulthuan, czy jak  ta elfia  wyspa sie zwie. Coby 
           sprawe wyjasnic. I tu eflia buta i pogarda dla innych wy-
           szla na jaw! Elfi krol Caledor, niech bedzie przeklety na 
           wieki, kazal posla  pojmac i  brode  mu  zgolic! A musisz 
           wiedziec, co nie ma  wiekszej  obrazy  dla krasnoluda niz 
           pozbawienie  go  brody. Posel  wrocil  do  Krola Gotreka, 
           sprawe z wizyty zdal,  a sam hanby nie mogac zniesc przy-
           siege Zabojcow  zlozyl. Wtedy  dopiero  Krol gniewiem sie 
           uniosl i zwolawszy wszystkie Twierdze na elfy ruszyl.

    Isil: Przysiege Zabojcow?

    Duruk: Krasnolud  ktory  utracil  honor,  nie  mogac tego wstydu 
           zniesc... Przysiega szukac smierci w  walce z silniejszym 
           przeciwnikiem. Tylko w ten  sposob zmazac swa hanbe moze. 
           A ze naczesciej pierwszymi  przeciwnikami sa trolle, tedy 
           zwiemy ich  Zabojcami Trolli.  No ale o  wojnie  z elfami 
           mialo byc. Jako dzialania wojenne sie zaczely, w jednej z 
           pierwszych bitew  polegl syn  Krola Gotreka, Snorri zwany 
           Polrekim. Wtedy to Krol wyslal w boje kolene wojska, kto-
           rymi dowodzil Morgrim. Wiele bitew stoczyl Morgrim, ciez-
           kie straty elfom zadajac, czym zdobyl sobie przydomek El-
           gidum, co po waszemu Elfia  Zguba znaczy. No ale szczego-
           lami kampanii kilkusetletniej nie bede zanudzal. Dosc po-
           wiedziec, ze doszlo do ostatecznego starcia u wrot elfie-
           go miasta Tor Alessi. Tam to, gdy  bramy padly zwarli sie 
           osobiscie Krol  Gotrek i  Caledor  Drugi,  elfi krol. Nie 
           mogl sie elfina rownac  z naszym  krolem i padl martwy, a 
           Gotrek zdjal z jego glowy  Korone feniksa,  oznake wladzy 
           krolewskiej u elfow. Zabral ja do Karaz a Karak, jako za-
           doscuczynienie za elfie zbrodnie  wobec Khazadow... i tam 
           ona po  dzis dzien  w krolewskim  skarbcu  spoczywa. Elfy 
           wtedy wycofaly sie  na  swoja wyspe, ino ta gromada w Lo-
           ren ostala.

    Isil: A dzisiaj - tez ze soba wojujecie?

    Duruk: Ni. 

    Isil: To co sprawilo, ze nastala zgoda?

   Duruk: Jaka zgoda?  My  dawne  urazy  pamietamy. (do Yanny) No i 
          znow Cie wyreczylem.

    Yanna: Ociaz raz...

    Isil: Jak obecnie  przedstawiaja  sie  Wasze  relacje z elfami? 
          I innymi? Wiadomo ze z Chaosnikami  walczyc bedziecie za-
          wsze, z Ogrza Kompania pewnie tez... A reszta?

    Duruk: Niegdys wyciagnelismy  reke  do  Komanda... Przyjeli ale 
           przy pierwszej okazji  nas zdradzili. Tedy i oni w Ksie-
           dze Uraz sa zapisani. Odwieczny  sojusz zas mamy z ludem 
           Imperium, zawarty jeszcze  miedzy Krolem Kurganem Zelaz-
           nobrodym a Sigmarem. 

    Isil: To moze zmienimy temat  na nieco  lzejszy... a ja zapytam, 
          co jest ulubionym napitkiem krasnoludow i dlaczego wlasnie 
          piwo, wodka i spirytus.

    Duruk: Piwo! To dar od Valayi. Ona w  czasach Bogow Przodkow nas 
           nauczyla sztuki warzenia piwa.  I powiem Ci, co nie rozu-
           miem co w wodce czy spirytusie widza inni Khazadzi.

    Isil: (do Yanny) A tak w kwestii przyodziewku, to jak najczesciej 
          ubieraja sie krasnoludzkie  kobiety? Jesli nie nosza zbroi, 
          rzecz jasna.

    Yanna: No kilt przede szyskim.  Procz tego  suknie jakies i insze 
           szaty.

    Duruk: Trudne zes pytanie Yannie zadala. Bo ona ze zbroja sie nie 
           rozstaje.

    Yanna: Kazdy wojownik  powinien byc  przygotowany do walki. Wazne 
           zeby kroj byl prosty i coby wytrzymale byly.

    Duruk: No i nade wszystko bizuteria!

    Yanna: To nie ubranie!

    Isil: Yanna wspominala ze  rod Orr'Khraman  zajmowal  sie wyrobem 
          bizuterii... Czy moglabym  moze zobaczyc jakis krasnoludzki 
          wyrob? (Tu Yanna znika. Na dluzsza chwile.) Ale chyba wroci
          prawda?

    Duruk: Teraz  bedzie  przebierac swe  skarby,  coby  przyniesc co 
           skromnego pewnie.

    Isil: A wlasnie... Czy wsrod  krasnoludow z  Twierdz  jest  jakis 
          truwer?

    Duruk: Zaden sie nie popisal dotad takim talentem.

    (Zjawia sie Yanna)

    Yanna: Ni mamy zadnych blyskotek. Szyscy zajeli siem kuciem broni 
           i obronom.

    Isil: To moze juz tylko na koniec, bo pora naprawde pozna zapytam 
          o  pozdrowienia, ktore  chcielibyscie  przekazac  na lamach 
          Periodicusa.

    Duruk: Moze odmiencom by w koncu do wszystkich demonow polezli?

    Yanna: (krotki smiech)

    Isil: Dziekuje Wam bardzo, za poswiecony czas.

    Yanna: Ni ma za co.

   (Potem zostalam  pozegnana slowami "Obys nie  zbladzila na  swych 
    sciezkach, a  Grimnir zachowal cie  w  pomyslnosci!" i opuscilam
    zaskakujaco goscinna krasnoludzka twierdze...)

     ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~
  
.  ,_,                                                                 ,_,  .
. (o,o)                                                               (o,o) .
|./)_)                red. Isil "Piszczalka" de Soreil                 (_(\.|
|  " "                                                                 " "  |
o---------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 9
Zatytulowano: O zdrowiu slow kilka          


o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |

      ____                _                             _         
     / __ \              | |                           (_)        
    | |  | |    ____   __| |  _ __    ___   __      __  _   _   _ 
    | |  | |   |_  /  / _` | | '__|  / _ \  \ \ /\ / / | | | | | |
    | |__| |    / /  | (_| | | |    | (_) |  \ V  V /  | | | |_| |
     \____/    /___|  \__,_| |_|     \___/    \_/\_/   |_|  \__,_|
           _                        _      _   _   _ 
          | |                      | |    (_) | | | |             
     ___  | |   ___   __      __   | | __  _  | | | | __   __ _   
    / __| | |  / _ \  \ \ /\ / /   | |/ / | | | | | |/ /  / _` |  
    \__ \ | | | (_) |  \ V  V /    |   <  | | | | |   <  | (_| |  
    |___/ |_|  \___/    \_/\_/     |_|\_\ |_| |_| |_|\_\  \__,_|  
                                                            


    Drodzy Czytelnicy i Czytelniczki!

     Wybaczcie mi zaniedbanie obowiazkow redakcyjnych, ale wraz z pierwszym
     chlodnym dniem  jesieni poczulam  dziwne  klucie trudne  do  opisania.
     Najpierw myslalam, ze odezwala sie kosc ogonowa, ktora w  dziecinstwie
     mialam mocno potluczona, ale ta diagnoza byla zupelnie bez sensu, bo o
     tym bolu zapomnialam na dobre ponad dwa lata temu, gdy na stope  spadl
     mi gar z bigosem. 
     Pozniej myslalam,  ze  to  sumienie, ktore  nie  pozwala  zapomniec  o
     zmarnowaniu ostatniego dnia lata. Teoria ta byla bardzo prawdopodobna,
     ale pod wieczor  mialam juz  takie zawroty  glowy i  torsje, ze  bylam
     pewna iz  to nie  sumienie, ktore  dawno przestalo  karac mnie  w  tak
     okrutny sposob.
     Ten artykul  chcialam  poswiecic rzadkiemu  sposobowi  dzieki  ktoremu
     wyzdrowialam. Po dwoch miesiacach bezsily kuzyn przyniosl znaleziony w
     piwnicy zapomniany  przepis swej  starej  prababki. Przepis  na  wywar
     wydal mi sie w pierwszej chwili dziwaczny, ale probowalam w tym czasie
     wszystkiego (odradzam popularne zakopywanie sie na noc w ziemi - wcale
     nie wyciaga  choroby!).  Podane  nizej skladniki  nalezy  zagotowac  i
     odstawic na na 3 godziny. Najlepiej  przygotowac duza ilosc, aby  miec
     lekarstwo  zawsze  pod  reka,  w  najciemniejszym  i  najchlodniejszym
     miejscu spizarki moze stac miesiacami.
     Lekarstwo nalezy zazywac  w miare  potrzeby, kazdy  musi wlasna  dawke
     opracowac. Pomaga tez na jesienna chandre!
     Skladniki: 
     male grzybki na cienkiej nozce z malym owalnym kapelusikiem (4 garsci)
     
     buraki (0,5 kg)
     szpinak (0,4 kg)
     pajeczyna (srednia)
     Spieszcie sie gotowac wywar, bo choroba szybko nadchodzi!
     A jak juz dzieki  wywarowi na nogi stanie,  to do pelni sil  przywroci
     Was moi drodzy, pyszny  rosol bez miesa (dla  odmiany). Nie ma  bowiem
     nic lepszego  na oslabienie  pochorobowe  niz miska  pysznej,  goracej
     zupy. 
     ROSOL BEZ MIESA
     
     Skladniki:
     /2 selera
     2 lodygi selera naciowego
     korzen pietruszki
     natka pietruszki
     2 marchewki
     1/5 bialej kapusty
     maly por (caly)
     1/2 jablka
     1 cebula
     2 suszone podgrzybki
     2 zabki czosnku
     4 liscie laurowe
     4 ziarna ziela angielskiego
     4 ziarna jalowca
     2 lyzki stolowe ciemnego sosu sojowego
     3 litry wody
     sol 
     
     ulubione kluski
     zielona cebulka
     smazone tofu
     rzodkiewka
     swieza kolendra
     
     PRZYGOTOWANIE
     - Cebule przypalamy nad ogniem lub w piekarniku. 
     - Inne warzywa myjemy i kroimy na mniejsze czesci.
     - Marchewke, pietruszke i seler obierz i pokroj na mniejsze czesci.
     - Warzywa umiesc w malutkim ogniu pod pokrywa.
     - Dodaj czosnek, liscie laurowe, jalowiec, ziele angielskie.
     - Calosc zalewamy woda. 
     - Dodajemy sos sojowy. 
     - Przykrywamy i ostawiamy 2 temperature.
     - Gotujemy na troszke wiekszym ogniu ok 2-4 godz. 
     - Nastepnie zmniejszamy ogien na najmniejszy jaki mozemy.
     - Gotujemy okolo 8h lub zostawiamy na noc.
     - Warzywa odcedzamy.
     - Doprawiamy sola do smaku.
     - Powstanie ciemny  i bardzo  intensywny bulion.  To zasluga  ciemnego
     sosu sojowego oraz wolnego gotowania.
     - Makaron ugotuj tak jak lubisz.
     - Tofu usmaz lub upiecz i pokroj w kostke.
     - Kruche dodatki pokroj. 
     -  Do  miski przenies makaron.  Uloz wszystkie  swieze dodatki.  Zalej
     bardzo goracym bulionem. 
     
     Smacznego!
 

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)     Wasza oddana kuchenna redaktorka, Kas Flowercook.             (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o