Periodicus numer 36

10-14 Wywiad z Radgastem, sterowiec, skaveny, listy

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                  Data wydania: trzydziesty dzien pory Yule  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
      Serdecznie witamy w kolejnym wydaniu Periodicusa! Tym razem przerwa
      od poprzedniego  numeru  nie byla  dluga, dlatego tez mamy  dla Was
      tylko szesc  (mamy nadzieje  wciagajacych)  stron gazetki. Stawiamy
      na jakosc  artykulow  zamiast ich  duzej  ilosci, w zwiazku z  czym
                       przygotowalismy takie perelki jak:
                                        
       - odpowiedzi na Wasze listy, za  ktore serdecznie dziekujemy, no i
               zachecamy do slania ich jeszcze wiekszych ilosci,
       - wnikliwe  studium informacji  (wylacznie  sprawdzonych) na temat
            rownie fascynujacej co odstreczajacej rasy - skavenow, 
       - smieszny i smutny wywiad z pelnym  paradoksow czlowiekiem ulicy,
                    - jeszcze troche wiecej smiechu i zadumy,
       - sprawozdanie z  pewnego szczegolnego  momentu, kiedy to dane nam
           bylo na wlasne oczy ujrzec Postep techniczny przez duze P,
              - zaproszenie na pierwsze od dawna Dni Gnomiej Nauki.
                                        
                                        
          Wciaz poszukujemy Redaktorow i zapraszamy do zglaszania sie!
                                        
                                        
      Przypominamy takze, ze czekamy na Wasze listy. Aby zachecic  do ich
      wysylania przygotowalismy kilka niezwyklych nagrod za  najciekawsze
        z nich. Chcecie przekonac sie, co to takiego? Napiszcie do nas!
                                        
                                        
                                    Aktualna Redaktorka Naczelna
                                    Inz. Vyera Graff von Habenix
                                        
     W tym numerze:
     * Listy do Redakcji....................................strona 1
     * Psychologia Rasy Skavenow............................strona 2
     * Radgast Krol Zebrakow wywiad cz. 1...................strona 3
     * Radgast Krol Zebrakow wywiad cz. 2...................strona 4
     * Rzecz o Postepie.....................................strona 5
     * Zapraszamy na Dni Gnomiej Nauki!.....................strona 6
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o
Mozesz przeczytac konkretna strone.
> 
Zatytulowano: Listy do Redakcji             

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|            _______,.zec..____________________                               |
|           |    .@"      " 4.                 |                              |
|           |   d"            %                |                              |
|           |   @   ##          3              |                              |
|           |  J    ##           b   .. ...    |                              |
|           |  L              ;  4    .....    |                              |
|           |  3             ,   P             |             LISTY            |
|           |   b           '   J              |          DO REDAKCJI         |
|           |    %.            @               |      --------------------    |
.           |     ^%.        r"\               |                              .
.           |   .....^"*==*"    \  .. ......   |            prowadzi          .
            |     ... .....\     \.. .... ..   |    Inz. Red. Tuna Loon-Naai
            |   ..... ... ..\     \ .... ...   |
            |   .... .... ...\     \.. .....   |
            |   .. .... ..... \     \... ...   |
            |   .... ... .. ...\     \... ..   |
            |   ... ..... ... ..\     \.....   |
            |     .... ... .... .\     \ ...   |
            |   .. .. .... ... ...\__  |....   |
            |   .... ... .... .. ..... .. ..   |
            |   .. ... .. .... .. ... ......   |
            |   ... .. ....                    |
            |                                  |
            |                    ....,         |
            |                     ...          |
            |                                  |
            |__________________________________|


         Witam w nowym dziale, "Listy do Redakcji", w ktorego to kolejnych
     odslonach pochylimy sie nad korespondencja slana do nas po wydaniu na
     swiat poprzedniego numeru "Periodicusa", w ktorym to sami chcielismy,
     abyscie nasylali do nas swoje watpliwosci, przemyslenia i pytania na
     tematy zyciowe, filozoficzne, banalne, czy swiatopogladowe. Dzis mamy
     sposobnosc podziekowac wszystkim za listy - ich owocem jest niniejszy
     dzial oraz moje zatrudnienie, za ktore dziekuje Wam osobiscie.

         No tak, nie jest to najgorszy moment, aby poprosic Was o kolejne
     listy, adresowane do Red. Tuny. Mozecie miec pewnosc, ze wszystkie z
     nich trafia do mnie i ze byc moze zostana tutaj opublikowane.

         Prywatnie i przypadkiem i raczej nie wskutek apelu z poprzedniego
     numeru "Periodicusa" trafilo do jednej z osob zrzeszonych w Redakcji
     pisemko autorstwa mlodziutkiego poety, nie radzacego sobie w zametach
     rzeczywistosci, a szukajacego porady w gronie nas, Redaktorow, ktorzy
     co kazdy numer naszego periodyka stawiamy jej czola. Zawstydzajacy
     nas mlody czytelnik (pozdrawiamy!) pyta nas: Jak pisac w trzezwosci?

          - To bardzo trudne pytanie. Nasza gnomia czesc Redakcji twierdzi
     zgodnie: w trzezwosci pisze sie osobno. Nasi polelfi Redaktorzy sa za
     to zdania: w trzezowsci nie pisze sie wcale.

         Na koniec najkrotszy list, bedacy ekspresyjnym porywem emocji ze
     strony zauroczonego Czytelnika. List wszakze krotki, lecz domagajacy
     sie odpowiedzi, jak inne, komentujacy przy tym zmiany personalne w
     naszej Redakcji. Nie przedluzajac zatem wstepu, oddajmy glos samemu
     Czytelnikowi:

                            "PANI VYERO! KOCHAM PANIA!"

          - Drogi Czytelniku, my takze.
    
.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                                                   (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o
> 
> 
Zatytulowano: Psychologia Rasy Skavenow     

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|                                                                             |
.                        PSYCHOLOGIA RASY SKAVENOW                            .
.                                                                             .

  Slow kilka na poczatek
  
     Praca ta ma na  celu przyblizenie czytelnikowi istot  
  zwanych  Skavenami - szczuroludzi, ktorych podziemne  
  imperium  rosnie  w sile pod terenem Imperium,  Tilei, 
  Bretoni,  Arabi i innych krolestw  lezacych  po  drugiej  
  stronie Wielkiego Morza. 
  
  Skaven?
  
     Czytelnikowi  przebywajacemu  glownie  w  Ishtar, 
  bywajacemu tylko okazyjnie w Starym Swiecie, skaveny moga 
  wydawac sie tylko potworami,  bezmozgimi  bestiami  
  polujacymi w polmroku.  Nic  bardziej mylnego. Skaveny 
  maja swoje  krolestwo. Gleboko pod powierzchnia ziemi, ale 
  i posiadaja naziemne przyczolki w zdobytych twierdzach.
  
  Skavena opisanie
  
     Skaveny sa polaczeniem czlowieka i szczura, 
  polaczeniem nie tylko fizycznym, ale i polaczeniem   
  najgorszych cech obu gatunkow. Tak naprawde nikt nie  wie  
  jak powstaly pierwsze Skaveny (wysoce prawdopodobne jest,
  ze nawet one same). Jedne teorie mowia, iz zostaly  
  stoworzone przez Rogatego Szczura, inne, ze powstaly w skutek
  mutacji spaczeniem, a jeszcze  inne, poetycko-mitologiczne,
  ze sa odbiciem zlych cech rodzaju ludzkiego.
     'Typowy'  Skaven  ma  od 1,4 do nawet 2 metrow wysokosci,
  pare konczyn gornych i dolnych, gdzie wszystkie sa rownie 
  chwytne, ogon i pokryty jest futrem. Mimo przyrostu miesni
  jak u ludzi, ma szczurza zwinnosc. 'Szczurki' tu opisywane 
  sa nad wyraz szybkie i aktywne, co wymusza u nich nad wyraz 
  duzy apetyt (a jedza niemal wszystko, wlacznie ze soba 
  nawzajem), maja bardzo wyostrzone zmysly sluchu i wechu.
  
  Cechy Charakteru
  
     Jacy sa ludzie, kazdy wie. Jakie sa szczury, kazdy wie.
  Teraz wez Czytelniku najgorsze cechy ludzi  i szczurow, 
  zmieszaj je, a otrzymasz portret   psychlogiczny   
  skavenow:   podstepne, myslace o sobie, atakujace jedynie 
  slabszego przeciwnika, pragnace dostac wladze w swoje 
  pazurzaste dlonie, spiskujace przeciwko pobratymncom, 
  chcace dominowac  nad  innymi.  Oczywiscie, jak i wsrod
  innych  ras, i  wsrod  nich  znajda sie wyjatki, ktore 
  jednak ze spoleczenstwa sa dosc szybko eliminowane.
  
  Historia powstania, dzialalnosc i obszar zamieszkania
  
     Skaveny pojawily sie na swiecie 1500 lat przed pojawieniem  
  sie w Imperium Sigmara (czyli dosc dawno...) w  Tilei,  a  
  dokladniej w miescie noszacym obecnie nazwe Skavenblight i 
  bedacym stolica ich imperium. Przez nastepne dziesieciolecia  
  kopaly one pod ziemia, tworzac nowe  tunele,  dostosowujac  
  naturalne do ich potrzeb oraz podbijaly twierdze ludzi  i
  krasnoludow. Szybkie  powiekszanie  terytorium zostalo jednak
  powstrzymane przez ogromne trzesienie  ziemi, ktore spowodowalo 
  zawalenie sie tuneli oraz znaczne zniszczenia w naziemnych  
  placowkach. Skavenblight nie zniknelo jednak calkowicie
  a swiatynia Rogatego Szczura nadal gorowala nad krajobrazem.
  
     Skaveny, ktore przetrwaly katastrofe rozdzielily sie na 
  dwanascie grup: jedna zostala w Skavenblight, a pozostale 
  powedrowaly w swiat. Grupy  odkopywaly  zawalone tunele, 
  odbudowywaly siedliska i zdobywaly  twierdze  krasnoludow i
  goblinow, pozyskujac w ten sposob tysiace niewolnikow.
     W   jakis    czas   pozniej  doszlo  do  walki pomiedzy 
  Skavenami a armia umarlych pod rzadami nekromanty Nagasha. 
  Woja wybuchla o meteoryt o magicznych wlasciwosciach,  ktory  
  byl potrzebny obu stronom do wzmocnienia swojej pozycji. 
     W  kilka  lat  po  zjednoczeniu Imperium przez Sigmara,  
  ponownie laczyc zaczely sie glowne skavenskie  klany:  Eshin,  
  Moulder, Pestilens i Skryre,  nastapil dalszy rozwoj Imperium
  Skavenow, imperium dreczonego przez wojny domowe, zbrodnie i 
  skrytobojstwa.
  
     W   roku   1118   Skaveni  zaatakowali  miasto Middenheim,  
  zrobili to iscie  po  szczurzemu: w pierwszej kolejnosci w miescie
  rozprzestrzeniono zaraze,  zwana Czarna Plaga,  a  dopiero po jakims  
  czasie zaatakowano w sposob konwencjonalny. Ofensywa przesuwala sie
  na wschod,  jednak po jakims czasie ujawnily sie uboczne skutki 
  Czarnej Plagi: ciala zarazonych  w  koncu  ozywaly i stawaly 
  sie slugami nekromantow i w ten oto sposob skaveny zaangazowani  w  
  walki na dwoch frontach musieli ponownie zejsc do podziemi, gdzie
  zbieraja  sily,  a  przebijajac  sie  ze starych tuneli do kanalow  
  sciekowych, zyskali dostep do najwiekszych miast Starego Swiata i co
  jakis czas atakuja, przygotowujac grunt  pod  kolejna inwazje.
  
  Religia
  
     Skaven  wierzy w  to, w co   wierzy przywodca jego klanu: wiekszosc 
  wyznaje Rogatego Szczura, czesc innych bogow chaosu: Nurgle, Tezeentch
  Khorne czy Slaanesh.
  
  Spolecznosc Skavenow
  
     Centrum imperium Skavenow stanowi miasto Skavenblight, ktore jest 
  glownym miejscem obrzadkow religinjnych, ma w nim rowniez swa siedzibe 
  Rada Trzynastu (glowny organ wladzy).
   Ze stolicy tunelami mozna dostac sie do kazdego miejsca w Starym 
  Swiecie.
     Skaveny  zyja  w odizolowanych spoleczenstwach (tworza podziemne 
  panstwa-miasta zjednoczone pod Rada Trzynastu).
  
  Cechy spoleczenstwa skavenow:
  
     - podzielone    jest    na  4   glowne  klany.
     - kazdy  skaven  przynalezny do klanu  podlega
       w    pierwszej   kolejnosci   glowie  klanu.
     - 'skavenki'  ( stanowiace  1/4 spoleczenstwa)
       nie   maja   zbytnich   praw.  Maja tylko  i
       wylacznie rodzic dzieci.
     - tylko  1/4 dzieci-skavenow  dozywa mlodosci.
     - w podziemnym imperium panuje handel wymienny.
     - skaveni  posluguja   sie  jezykiem  nazwanym
       przez nich Queekish.
     - jedynym  prawem  obowiazujacym  jest  prawo
       silniejszego.
  
     Mimo  iz  spoleczenstwo skavenow wydaje sie (i jest) barbarzynskie,
  ma dosc dobrze rozwinieta  technike i nauke.  Swiadczy  o  tym m.in. 
  Czarna Plaga   wymyslona  przez  skavenskich naukowcow, ogromne mutacje
  samych skavenow zwanych szczuroogrami czy bronie obleznicze plujace
  spaczeniem wytworzone przez inzynierow klanu Skryre.


.  ,_,        Informacje o Skavenach zbieral i spisal                    ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                                      Ulik Indagatrix              (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o
> 
Zatytulowano: Radgast Krol Zebrakow wywiad cz. 1


o-----------------------------------------------------------------------------o
|                      _  _ , _ _  _ _  _, __, , _                            |
|                      |  | \ | |  | | /_\ | \ \ |                            |
|                      |/\|  \| |/\| | | | |_/  \|          CZESC I           |
|                       ~  ~   ) ~  ~ ~ ~ ~ ~     )                           |
|                            ~'                 ~'                            |
|     / _, _ _ __, \ _,_  _, _, _ ___ __,  _, _,   _, _  _  _, _, _ __,       |
|     | |\ | | |_  | |_/ / \ |\ |  |  |_) / \ |   / \ |  | /_\ |\ | |_        |
|     | | \| | |_  | | \ \_/ | \|  |  | \ \_/ |_, \ / |/\| | | | \| |_        |
|     \ ~  ~ ~ ~~~ / ~ ~  ~  ~  ~  ~  ~ ~  ~  ~~~  ~  ~  ~ ~ ~ ~  ~ ~~~       |
.                                                                             .
.                                                                             .
                             Drodzy Czytelnicy!  
                                    
     Mialam okazje przeprowadzic wywiad z persona znana przez wielu z nas,
     bowiem ktoz nie slyszal o mezczyznie kulawym, brodzie siwej jako sie-
     rsc starego kozla, emanujacym takaz aura... To jest zapachem. Mezczy-
     znie, ktory w  swym dlugim zywocie  przeszedl wiele (o czym bedziecie
     mieli okazje przekonac sie sami zglebiabiajac tresc ponizszego wywia-
     du). Szanowni Panstwo... Radgast z  Grabowej Buchty,  Krol  Zebrakow,
     pisze  (cytuje)  tak:  "Z zasady nie udzielAm wywiAdow, ale dLa dobRa 
     potomnoSci moglBym uczynic wYjaTek."  Czy  naprawde  dobra,  ocenicie
     sami. Na rozmowe umowilismy  sie w lokalu znanym w calej Bretonii, to
     jest u  Madame Mahaut d'Roseraie. (Lokalu... Coz.)  Radgasta zastalam
     juz na miejscu spowitego w oblok fajkowego dymu. Po krotkiej wymianie
     zwyczajowych uprzejmosci,  kieliszku gorzalki  i rozpaczliwej obronie 
     przed kosztowaniem specjalow Madame  (wymowilam sie dieta) przystepu-
     jemy do rozmowy...

     ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~

     Isil: Na poczatek pytanie moze sztampowe,  ale sama jestem ciekawa...
           Mowisz, ze  pochodzisz z Grabowej Buchty. Opowiedz prosze w pa-
           ru slowach o czasach swojego dziecinstwa i swej rodzinie.

     Radgast z Grabowej Buchty: (krztusi sie i spoziera na mnie przez lzy)

     Isil: Chyba byles kiedys dzieckiem?

     RzGB: Kazdy byl kiedys dzieckiem...

     Isil: Wlasnie!

     RzGB: Ale u mnie to bylo tak dawno temu, ze ledwo tamte dni pamietam.

     Isil: Czytelnicy napewno chca wiedziec, jak wygladala "kolebka" przy-
           szlego  najslynniejszego  dziada  proszalnego. Z pewnoscia cos 
           utkwilo Ci w pamieci.

     RzGB: Jest panna pewna, ze czytelnicy chca to wiedziec?

     Isil: Przecie pytam!

     RzGB: No dobrze. Cofnijmy sie pamiecia o niemal caly wiek bez mala...
           A moze i wiecej? Jestem z  dziada pradziada  Temerczykiem. Cho-
           ciaz ojciec duzo  plywal po  Pontarze, to nie tylko po Temerii.
           Sprowadzal towar z roznorakich stron swiata, choc byl rybakiem, 
           ale z ryb tamtych dni ciezko  bylo wyzyc,  konkurencyja wielka, 
           a mozni panowie wszystko dla siebie chcieli. A to uczta,  a to 
           weselisko, a to boscie biedota a plebs a my mozni i nasze prawo
           wam zabierac, a nam brac. Matka zajmowala sie domem i gospodar-
           stwem. Pilnowala bysmy wsyscy,  a byla nas dziatek cala trojka, 
           do szkolki swiatynnej chadzali w miare regularnie. Ojcu tez sie
           pomagalo, przy rybach glownie... Ale potem go capneli.

     Isil: Za co?!

     RzGB: Za wolny handel...

     Isil: Jak rozumiem wolny od cla.

     RzGB: Umowmy sie, ze o zmarlych nie mowi sie zle albo w ogole.

     Isil: A jak ojciec, matka, rodzenstwo mieli na imie?

     RzGB: Wybaczy panna, ale  takich  szczegolowych  danych jak imiona ani 
           daty urodzenia nie podawalem i podawac nie bede.

     Isil: A co bylo potem? Jak potoczyly sie mlodziencze lata?

     RzGB: Dwa lata po  tym jak ludzie herbowego pana capneli mi ojca, ma-
           tka wyszla ponownie za maz. Za jednego kupca.

     Isil: Tez wolnoclowego?

     (W tym momencie Radgast wydlubuje ze swych kudlow jakiego blizej nie-
      okreslonego insekta i miazdzy go w palcach... Bez komentarza.)

     RzGB: Niby nie, ale juz tam swoje za uszami mial. Tak czy owak mialem 
           wtedy czternascie lat. Wiek to  taki gdy chlopcu sie wydaje, ze 
           jest juz mezczyzna. I wtedy to dalem noge, w swiat, ku lepszemu 
           zyciu i swobodzie.

     Isil: Lepsze zycie i swoboda... Dokad poniosly Cie, wtedy jeszcze pe-
           wnie proste nogi?

     RzGB: Daleko od oczu i uszu wcibskich i ciekawskich.

     Isil: To znaczy dokad?

     RzGB: Na poczatku lazilem od wsi do wsi, jadlem  co ludzie dali, a jak 
           nie dali tylko  psami szczuli, to  zwedzilem  jakiegos pomidora, 
           kartofla, czy kawalek rzepy. Ale ostatecznie trafilem do stolicy 
           Temerii - Wyzimy, ktora okazala sie waznym  przystankiem  mojego 
           zycia. Poznalem  wiele  jej  sekretow,  kryjacych sie pod oslona 
           nocy. Tam sie nauczylem podstaw ktore mi sie przydaly w pozniej-
           szym zyciu. 

     Isil: Podstaw zebraczego fachu? Czy tez raczej... Zajmowales sie czyms 
           innym?

     RzGB: Zebrakiem  zostalem  znacznie  pozniej. Jak kazdy  mlody i pewny 
           siebie zlodziej gardzilem zebractwem i zebrakami. Wiele lat poz-
           niej zrozumialem, ze mylilem niebo z odbiciem w kaluzy.

     Isil: Zlodziej?

     RzGB: Nie musi panna tego zapisywac.

     Isil: Wiele slyszalam o Starym Radgascie, ale tego to nie.

     RzGB: I moze przy tym zostanmy.

     Isil: Czy Zarzadca niekoniecznie swoich sakiewek brzmi lepiej?

     RzGB: Niech panna napisze "Bankier". Wyjdzie na to samo. (usmiech)

     Isil: Zatem przez pewien okres swojego zycia obracales sumami pienie-
           znymi, kosztownosciami i tym podobnymi... Powiedz co sie stalo, 
           ze zarzuciles ten fach? Jak stales sie zebrakiem i... Co tu du-
           zo mowic, kaleka?

     RzGB: Ma panna otwarta sakiewke. Jeszcze cosik pannie z niej wypadnie 
           i bedzie wszystko na Starego Radgasta.

     (Pospiesznie naprawiam swoj blad i... Zapada dluga cisza...)

     RzGB: Co sie stalo, co sie stalo...?  Ot stalo sie. Jednego dnia masz 
           dwie nogi i rece sprawne, a drugiego lamia ci palce i kulasy na 
           torturach.

     Isil: Czyzby szlo  tutaj  naprzyklad o romans?  A moze jakies oszustwo 
           finansowe ktorego padles ofiara?

     RzGB: Nie panny sprawa!

     Isil: Tortury!! Toz to sensacja! Jak do nich doszlo w Twoim przypadku?

     RzGB: Trafilo sie do kicia... Wiekszosc  zlodziei  trafia  tam predzej 
           czy pozniej... Chcieli  wiedziec  gdzie  schowalem lupy, ale nie 
           dalem sie zlamac!

     Isil: Bankierow!

     RzGB: ...

     Isil: Trafilo sie do kicia... Wiekszosc bankierow  trafia  tam predzej 
           czy pozniej... Chcieli wiedziec  gdzie  moi klienci schowali ko-
           sztownosci, ale nie dalem sie zlamac!

     RzGB: (dobroduszny usmiech)

     Isil: Jak sie domyslam,  nie byla to przyjemna sprawa dla Ciebie, ale
           sam rozumiesz, ze czytelnicy wlasnie o takich zajsciach czytaja 
           najchetniej.

     RzGB: A jakby pannie kulasa i palce polamali to by bylo pannie przyje-
           mnie?

     Isil: Z pewnoscia nie. Byloby to bardzo bolesne... Jakkolwiek, po tylu 
           latach umialabym chyba powiedziec co mi sie przytrafilo.

     RzGB: Zadarlem z  niewlasciwymi  ludzmi.  I zaufalem niewlasciwym lu-
           dziom. To wystarczylo. Mozna kolejne pytanie.

     Isil: Wlasciwie poniekad bedzie to kontynuacja... Bo rozumiem, ze kie-
           dy los nadszarpnal zdrowie, nie mogles juz obracac sie w swiecie 
           finansjery i zostales zebrakiem, tak?

     RzGB: Prawidlowo panna rozumuje, az dziw, ze na trzezwo. Panna nie je, 
           nie pije, doprawdy zaczynam sie martwic o panne.

     Isil: Zmierzam do tego, by zapytac jak wygladaly poczatki Krola Zebra-
           kow w jego fachu. Pierwsza jalmuzna,  datek ktory pozostal w pa-
           mieci... Te rzeczy. Naprawde nie jestem glodna.

     RzGB: Pierwsza jalmuzne zabralem koledze po fachu. 

     Isil: Czyli byla to jalmuzna... Powiedzmy, przechodnia.

     RzGB: Jak juz mowilem, nie latwo bylo mi sie przestawic... Wciaz bylem 
           mlody i gardzilem zebrakami.

     Isil: W ktorym momencie sie przestawiles i poczules ze zebranie bedzie 
           Twoim sposobem na zycie?

     RzGB: Jak wydawalem nie swoja dniowke  w  karczmie zajawila  sie banda 
           oberwancow i spuscili mi solidne manto. Stalo sie tak kiedy zro-
           zumialem, ze zebranie tez wymaga talentu.

     Isil: I wtedy  tez  zrozumiales ze bycie  zebrakiem to jednak... Jakas 
           zorganizowana forma... Zarobkowania?

     RzGB: Tez. Zrozumialem,  ze dalej  obracam sie  w swiecie finansjery.
           Tylko metody sa troche inne.

     Isil: Dzis nie masz sobie rownych...

     RzGB: (skromny ruch reka) Zycie na  ulicy nie jest latwe. Co tu  duzo 
           gadac.

     Isil: Twoj talent jest naturalny?  To kwestia wprawy?  Czym  musi sie 
           wyrozniac zebrak z... Niech ujme to tak: z przyszloscia?

     RzGB: Jestem kim jestem. Zyje glownie dzieki dobrym duszyczkom, ktore 
           nie zamykaja oczu na ludzkie nieszczescie. Jakoze sam reprezen-
           tuje biedote, ktora wielmozni zwa plebsem, lezy mi jej dobro na 
           sercu. Zabierac bogatym, rozdawac biednym. Rozumie panna!

     Isil: I pewnie  nikomu  nie zyczysz  by  spotkal go ten sam los, co i 
           Ciebie?

     RzGB: Co?!  Alez  moglbym  pannie  cala liste sporzadzic, tych ktorym 
           zycze polamania kulasow!

     Isil: Slucham uwaznie!

     RzGB: Bedzie panna to notowac?

     Isil: Oczywista!! Nie  od  dzis wiadomo  ze numer,  w ktorym popularna 
           persona wiesza psy na innych, moze rowniez popularnych personach 
           rozchodzi sie niczym swieze buleczki!

     RzGB: No wiec na pierwszym miejscu sa wszystkie wielkie pany, wykorzy-
           stujacy prosty lud do  niecnych celow. Na drugim jeden z poprze-
           dnich skladow profesorskich panny wydzialu, bo mi chytrusy poza-
           zdroscily talentu i nie wpuscily na uniwersyteta!

     Isil: Kogos konkretnego masz na mysli?

     RzGB: Nie powiem  pannie wiecej, bo  planuje ponownie sie starac  isc 
           miedzy sliczne studenteczki. (balamutnie mruga)

     Isil: Ale ale... Idzmy dalej! Miejsca w notesie mam jeszcze sporo!

     RzGB: Na trzecim miejscu jest niejaka Fuego.  Obmierzla morderczyni i 
           pomylony kat biedoty, splodzony w pokrzywach przez pijane gnomy.

     Isil: Czym owa Fuego Ci sie narazila? Poza oczywista,  nastawaniem na 
           Twoje zycie?

     RzGB: Jak mowilem katowaniem biedoty i... Nastawanie na me  zycie nie 
           wystarczy? Ciezko pojac obmierzlego odmienca. Ale mam swoja te-
           oryje... Sadze, ze mogla wynajac ja jedna swiatynia ktorej nie-
           gdys... Zarekwirowalem gotowke w slusznym celu. Ale zmienmy te-
           mat. Bo o takich rzeczach niebezpiecznie gadac.

     Isil: W niektorych kregach jestes znany  jako oredownik madrosci Pro-
           roka Lebiody... Potwierdzisz ta informacje?

     RzGB: Potwierdzam. Dzieki Wielebnemu Ograbkowi, ktory starego lajdaka 
           sprowadzil na droge prawosci i poboznosci.

     Isil: Wyjasnij  czytelnikom Periodicusa...  Kim byl Wielebny Ograbek? 
           Ujmij tez prosze w kilku slowach esencje przeslania Proroka.

     RzGB: Wielebny ze swiatyni  Wiecznego Ognia wydobyl  mnie z rynsztoka 
           w  ktorym  ugrzezlem  po pachy i  sprowadzil  na wlasciwa droge. 
           Pomagam mu opycha... W  sprzedazy swietych relikwiji. (tu wysta-
           pil malowniczy zez) Wszelkie  Madrosci  Proroka  znajduja sie w 
           Dobrej Ksiedze.

     Isil: A gdybys mial wymienic najwazniejsza z nich?

     RzGB: Powiada prorok Lebioda: zaprawde, ubogiego datkiem wesprzyj.

     Isil: Wspominales o tych ktorzy wyrzadzili Ci rozmaite krzywdy...

     RzGB: Da panna spokoj. Nie ma co rozpamietywac...

     Isil: ...ale ja chcialam zapytac o darczynce o zlotym sercu. Z pewno-
           scia trafiles na takiego.

     RzGB: Niejednego. Ale namiarow nie podam, nie potrzebuje konkurencyji.

     Isil: Naprawde nie chcesz pochwalic aby jednego z nich?  Moze takiego, 
           ktory juz nie stapa wsrod zywych?  Wszak sam mowiles, ze o zmar-
           lych trza mowic dobrze.

     RzGB: A co wlasciwie panna by chciala wiedziec?

     Isil: Imie, prosze dziada! Imie! I moze jak bardzo obfity byl datek.

     RzGB: Wymienie  jednego,  to  sie  reszta obrazi.  Albo i nie obrazi. 
           Diabli wiedza. Moge rzec, ze z obecna Mistrzynia gildyji kupie-
           ckiej dobrze zyje. I ma jej wielmoznosc zlote serduszko.

     Isil: Czy oprocz dbania o renome  pierwszego wsrod wszystkich zebraka 
           zajmujesz sie czyms jeszcze?

     RzGB: Ostatnimi czasy handlowalem swietyni relikwijami  i wszelki do-
           brami, ktore sprowadzil Wielebny Ograbek ze swoich wieloletnich 
           misyji. Ale o tym wszak byla mowa. Wiekszosc relikwiji znalazla 
           szczesliwych nabywcow. I na pewien czas wzialem wolne.  Spiewam 
           rowniez,  poezyje klece...  Ale o tym rowniez niejako byla juze 
           mowa.

     Isil: Mowiles tez o swym pragnieniu podjecia nauk na Wydziale Truwer-
           stwa i Poezji alma mater w Oxenfurcie wlasnie... To raczej rza-
           dko spotykane zjawisko.  Zebrak, dziad proszalny i ubogi glosi-
           ciel slowa Lebiody truwerem? Skad pasja do rymow? Jakie sa Two-
           je osiagniecia na tym polu?

     RzGB: Rzadko spotykane zjawisko?  To nie widziala panna nigdy dziada 
           z dudami? No to moze panna jeszcze zobaczy,  jesli mi bogi do-
           bre dopisza. Inna sprawa, ze faktycznie trudno o dziada pobie-
           rajacego nauki w Oxenfurcie.

     Isil: Jestes wiec pionierem. 

     RzGB: Ale nie widze  przeszkod  bym stal sie...  Wlasnie  pionierem w 
           tej dziedzinie. Jeszcze nie. I nie  chcialbym zapeszyc. Juz raz 
           mnie wyrzucono drzwiami. Ale jak  moj dziad powiadal... Jak cie 
           wyrzucaja drzwiami to wejdz oknem. A co  do  swych osiagniec...
           Troche tego jest. Zainteresowanych ballada zapraszam do wynaje-
           cia dziada proszalnego. Bo i owszem jestem dziadem do wynajecia.
           Chetnie uczcze niejedno weselisko i niejedna stype.

     Isil: A co oferujesz swym klientom?

     RzGB: Jak to co? Spokoj sumienia. Obywatelski  obowiazek,  jakim jest 
           pomoc udzielona kalekiemu starcowi. Oferuje ludziskom i nie ty-
           lko dobra  zabawe i wzruszenie  przy niejednej  piesni  starego 
           Radgasta.  Wie panna, to  takie  moje proste  marzenie  starego 
           czlowieka, miec wlasne dudy.

     Isil: Zapewne czytelnicy Periodicusa  beda  wdzieczni, jesli przedsta-
           wisz aktualnie obowiazujace stawki...

     RzGB: Nie ma czegos takiego. Kazdego stac na starego Radgasta. No pra-
           wie kazdego... Wazne by cel  przyswiecal tej poezyji swiatly...
           Dam  pannie przyklad. Nigdy bym  nie zaspiewal o czyms, na czym 
           sie nie znam.

     Isil: Czyli, na ten przyklad, o czym?

     RzGB: A bo ja wiem?  Prawie  na wszystkim sie znam. Taka dziadowa po-
           winnosc. Niech sie panna nie smieje. Jak  czlek tak sie walesa 
           od wsi do miasta, to nie jednego sie dowie, niejednego nauczy.

     Isil: To moze nastepne pytanko?

     RzGB: Niech panna wali. Byle nie w zeby.

     Isil: Pytac bede!

     RzGB: Zamieniam sie w sluch.

     Isil: Tak z innej beczki... Widze ze  twego  przyodziewku nie powsty-
           dzilby sie zaden  szanujacy sie zebrak. Wszystko  nalezycie ob-
           szarpane,  brudne,  zalatujace  nie  pierwsza swiezoscia... Do-
           strzegam tez szczegolne przywiazanie do motywu szczurzego. Dla-
           czego wlasnie szczury?

     RzGB: Zyje  glownie  w  miescie. A  tam wszedzie ich pelno. I nikt za 
           nimi nie teskni. Ale wbrew pozorom to zmyslne bestyje. 

     Isil: I przez podziw  dla ich zmyslnosci wlasnie nosisz plaszcz z ich 
           skor?

     RzGB: Nie. Dlatego bo jest cieply. A jelonka to nie upoluje. Nie mys-
           liwym. Poza tym nie stac mnie na taka ekstrawagancyje. 

     Isil: No tak, w koncu jestes ubogim zebrakiem.

     RzGB: I szczurolapem. Ale to dzialanosc bardziej hobbystyczna niz re-
           gularne zrodlo utrzymania.

     Isil: Haaa!!! Nie  wspominales o tym wczesniej. Eee... A co Cie fascy-
           nuje w lapaniu szczurow?

     RzGB: A co panne fascynuje w lapaniu karaluchow? Podejrzewam, ze nic.
           Mnie rowniez. To koniecznosc, nie fascynacyja.

     Isil: Jak rozumiem, to kolejny sposob na poprawe dziadowego losu.

     RzGB: Otoz to. Jestem rowniez szczurolapem do wynajecia.

     Isil: Ciekawa jestem, co czego jeszcze sie wynajmujesz.

     RzGB: (mruga balamutnie)

     Isil: Rozumiem...

     RzGB: To co przerwa na dzis?

     Isil: Jesli jestes zmeczony mozemy umowic sie na inny dzien.

     RzGB: Tak bym wolal. Trza mi nakarmic szczury jeszcze przed snem. Po-
           za tymi  na ktore poluje,  prowadze  mala  hodowle. Dlatego tez 
           wspominalem o ich zmyslnosci.

     Isil: Hodowla szczurow?

     RzGB: A pewnie. Bo czemu by nie? Jedni  hoduja psy, inni konie. A ja 
           szczury.

     Isil: No tak! Jako szczurolap musisz dbac o to by pracy nigdy Ci nie 
           braklo.

     RzGB: Wie panna, mozna lowic na przynete, jak z rybami.  Wpuszczasz, 
           uwaza panna, urodziwa  szczurza  samiczke posrod szczury. I ta 
           zaraz zaprowadzi cie do  legowiska i ich szefa. No dobra. Sta-
           rczy na dzis.
    
.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                  red. Isil "Piszczalka" de Soreil                 (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o
> 
Zatytulowano: Radgast Krol Zebrakow wywiad cz. 2


o-----------------------------------------------------------------------------o
|                      _  _ , _ _  _ _  _, __, , _                            |
|                      |  | \ | |  | | /_\ | \ \ |                            |
|                      |/\|  \| |/\| | | | |_/  \|          CZESC II          |
|                       ~  ~   ) ~  ~ ~ ~ ~ ~     )                           |
|                            ~'                 ~'                            |
|     / _, _ _ __, \ _,_  _, _, _ ___ __,  _, _,   _, _  _  _, _, _ __,       |
|     | |\ | | |_  | |_/ / \ |\ |  |  |_) / \ |   / \ |  | /_\ |\ | |_        |
|     | | \| | |_  | | \ \_/ | \|  |  | \ \_/ |_, \ / |/\| | | | \| |_        |
|     \ ~  ~ ~ ~~~ / ~ ~  ~  ~  ~  ~  ~ ~  ~  ~~~  ~  ~  ~ ~ ~ ~  ~ ~~~       |
.                                                                             .
.                                                                             .
     (Nastepnego  dnia  spotykamy sie w novigradzkiej Tawernie pod Grotem
      Wloczni, by kontynuowac  rozmowe  i poruszyc jeszcze kilka kwestii.
      W dobrej wierze darowuje Radgastowi jeszcze cieple szczurze truche-
      lko, i jestem nader  wzruszona gdy widze jak stary dziad co predzej
      sie oddala by zapewnic swemu  niedoszlemu pupilowi godny  pochowek.
      Po przydlugiej - aha! - chwili wraca... Rozmawiamy dalej.)

     Isil: Mowiles, ze hobbystycznie hodujesz szczury. Powiedz, nauczyles 
           ich jakichs sztuczek?

     RzGB: Moje szczurze dzieci hodowalem glownie jako goncow. Chce panna 
           zobaczyc tanczacego szczurka?

     (Potwierdzam i... To  co ukazalo sie moim oczom, drodzy  Czytelnicy,
      to na pewno obrazek ktoren trudno jest odmalowac drukowanymi slowy.
      Imaginujcie sobie, ze dziad zrzuca lachman jaki oslania jego chude
      kosci odslaniajac tym samym rysunek  na ciele, w postaci - jakzeby 
      nie - szczura. Obserwuje z przerazeniem rosnacym w oczach jak Rad-
      gast wciaga powietrze i napina brzuch. Przychodzi tu na mysl  ghul 
      co zachodzi do karczmy napic sie piwa... W dalszym ciagu powietrze
      z pluc uwalnia, wykonujac  brzuchem rozmaite dziwaczne ruchy,  tak
      ze szczur zdaje sie tanczyc, jak  sugeruje  Radgast - Wyzimiaka...)

     Isil: Moge napisac ze  w razie czego przyszle  fanki  moga  pisac do 
           Ciebie bezposrednio listy?

     RzGB: Alez oczywiscie. Tylko uwaza panna, juzem w tym wieku ze zadne 
           ploche  zaloty mi nie glowie. Licze jedynie na powazny zwiazek 
           z jakas dobrze usytuowana dama.

     Isil: Pewnie przezyles pare romansow, co?

     RzGB: Prosze panny nie mowmy o moich podbojach bo to nie wypada. Ale 
           wyznam pannie w  sekrecie, ze mialem niegdys sie zenic nawet z 
           kaplanka Melitele. Chociaz zdaje  sie  przebywala wtedy juz na 
           emeryturze.

     Isil: A dlaczego nie doszlo do zawarcia malzenstwa?

     RzGB: Pewnego dnia zniknela jak sen zloty. Choc jakby nie patrzec, to 
           moze i ma to swoje plusy. Moj duch  jest  wolny i nie godzi sie 
           na zadne kajdany ni usidlenie.

     Isil: Ja w tym czasie moze jednak dopytam... Ktora ze swoich dziewek, 
           ktore zes zdolal zbalamucic wspominasz najlepiej? Czym zapadla 
           Ci w pamiec... Jak sie poznaliscie, jak rozstaliscie... Wiesz o 
           co chodzi.

     RzGB: Esterka miala dobre serduszko, a Adyjka nad sercem wielkie walo
           -ry. Jesli rozumie panna co mam  na mysli. Ale odstawmy moze te 
           licytacyje na bok. Nastepne pytanie prosze.

     Isil: Noo... Pewnie polityka  jako taka  Cie nie  zajmuje, ale... Jak 
           skomentujesz relacje pomiedzy poszczegolnymi grupami? Moze kto-
           ras z nich na Ciebie nastaje, a do kogos masz szczegolny senty-
           ment?

     RzGB: Wie panna, ze swojego czasu moglem zostac szefem gildyji kupie-
           ckiej? Kiedy to  byly  wielkie zawirowania na szczytach wladzy.
           Szefowa wtedy  byla Vayneela z Nilfgaardu. Organizowalem cos w 
           rodzaju pospolitego ruszenia. Moglismy zdobywac  caly Novigrad. 
           Drzwi gildyji staly przede mna otworem! Taaak.... Ale zrozumia-
           lem, ze zycie w przepychu to  nie  dla mnie. I do puczu nie do-
           szlo. Zycia  uczylem sie na ulicy. Od bogactw i przepychu czlo-
           wiek gnusnieje i durnieje doszczetnie.

     Isil: Jak Vayneela?

     RzGB: Madre to co  zrobila nijak nie bylo. Nie utrzymala Cechu. Poza 
           tym strajk  musi miec rece i nogi. A kupce ktore nie chca han-
           dlowac  nikomu potrzebne nie sa, tedy jak  rozumie panna, sama 
           sobie Vayneela  zaszkodzila.  Od polityki lepiej trzymac sie z 
           daleka bo oparszywiec mozna.

     Isil: A... Jakie sa Twoje plany na  przyszlosc? Oprocz, rzecz jasna 
           ksztalcenia sie jako truwer?

     RzGB: Wlasnie do tego chcialem zmierzac... Ale prosze uzywajmy sfor-
           mulowania: dziad proszalny. Truwera nijak  ze mnie nie zrobia.
           Na starosc  czlowiekowi  nie zostaje juz  za wiele marzen. Ale 
           poza otrzymaniem dudow i studiami na wydziale pozeyzji ze sli-
           cznymi zaczkami... Mam jeszcze jedno skromne marzenie. Chcial-
           bym kiedys otworzyc wesoly i objazdowy  dom  rozpusty. Wiecej 
           marzen i planow nie zdradze, bo nawet jesli jescze jakowes zo-
           staly, to gotowe sie nie spelnic.

     Isil: Przybliz nam prosze swoj biznesplan!

     RzGB: Co takiego?

     Isil: Nooo... Koncepcje jak ten obwozny burdel ma funkcjonowac.

     RzGB: A co tu duzo gadac? Wynajac woz,  skrzyknac  panienki, jezdzic 
           po  swiecie i  zabawiac  ludziska. Nieludziska  tez,  w  koncu 
           jestem tolerancyjnym  zebrakiem zyjacym w Wolnym Miescie. Jeno 
           z babami ciezka praca. Wiem bo pomalu probowalem. Zaraz burdel 
           sie robi i w dodatku ten niedochodowy.

     Isil: Mysle ze powoli bedziemy  zblizac  sie  ku koncowi... Nie moge 
           zawiesc czytelnikow  i nie zapytac,  jakie  sa  Twoje ulubione 
           jadlo i napitek...

     RzGB: No coz, w  zyciu jadlem  rozne rzeczy. Rzadko moglem sobie poz-
           wolic  na  wybrzydzanie. Jadlo  sie  wszystko co za szybko nie 
           uciekalo. (Tu Radgast wspomina faszerowanego szczura, a ja nie
           mogac sie  powstrzymac  daje upust swemu sceptycyzmowi.) Jakby 
           panna troche pozyla na ulicy to by zrozumiala ze na pieczonego 
           bazanta nie zawsze mozna liczyc.

     Isil: ...zatem faszerowany szczur. A ulubiony napitek?

     RzGB: Nie przesadzajmy, to nie jest moje lubione danie. Obecnie zado-
           walam sie smazona kielbasa  albo  kurzym udkiem. Pilem roznora-
           kie jabole  ale  moim ulubionym jest winiak Berserker. No i ma 
           sie rozumiec dobra wodeczka na trawienie. Jestem tez smakoszem 
           piwa serwowanego w Wyzimie Pod Lisem.

     Isil: Tego z czystego kufla?

     RzGB: A z jakiegos kufla ja nie pilem, prosze panny. Ale zdradze pan-
           nie, znowuz w sekrecie, ze po wielu  latach zebrania moge sobie 
           pozwolic na piwo z czystego kufla. Zostalo jeszcze jakies pyta-
           nie?

     Isil: To jeszcze na koniec... Chcesz kogos pozdrowic na lamach Perio-
           dicusa, komus przekazac podziekowania?

     RzGB: Chcialbym z tego miejsca  pozdrowic wszystkich darczyncow i po-
           dziekowac im za wspaniale datki. Zapewniam, ze wszystkie zosta-
           ly wykorzystane  w zboznym celu. Jak rowniez  pragne wspomniec, 
           ze zbieramy z Wielebnym Ograbkiem datki na sieroty i nowa swia-
           tynie Wiecznego Ognia.

    Isil: Coz... To chyba  wszystko. Pieknie  dziekuje za poswiecony czas, 
          cierpliwosc i wszystkie odpowiedzi!

    RzGB: (usmiech)
    
     ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~    ~ 

    Przypominam - ze to wlasnie Wy,  Czytelnicy, mozecie zglaszczac pomy-
    sly czy tez prosby  o  przeprowadzenie  wywiadu  z konkretna osoba...
    Serdecznie zapraszam do kontaktu listownego!
    
.  ,_,                                                                   ,_,  .

. (o,o)                                                                 (o,o) .
|./)_)                  red. Isil "Piszczalka" de Soreil                 (_(\.|
|  " "                                                                   " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o
> 
Zatytulowano: Rzecz o Postepie              

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|     Czy byliscie kiedys swiadkami narodzin postepu, Drodzy Czytelnicy?      |
|       Czy mieliscie okazje uczestniczyc w ekscytujacym eksperymencie,       |
|        ktory niby mial sie udac, ale przeciez wcale nie musial?             |
|                                                                             |
|                                                                             |
.                          ___,              ___,                             .
.                         (-|_)             (-|_)                             .
                           _| \_,ZECZ   O    _|  OSTEPIE
                          (                 (

       To, o czym twierdzono, ze jest niemozliwe. To, o czym przewidywano,
    ze zakonczy  sie  wielka  katastrofa, ktora  zabije  najtezsze  umysly
    gnomiej rasy.  To,  od czego  usilnie  nas odwodzono,  bynajmniej  nie
    zlosliwie, a w trosce o nasze zycia. Powod, dla ktorego  kwestionowano
    zdrowie psychiczne Inzynierow. To...
     
                             Nareszcie sie stalo.
                         Zakonczylo sie powodzeniem.
                                 Co za ulga!
     
       Sterowiec gladko wzniosl sie w przestworza. Majestatycznie sunal po
    niebie,  podrygujac  nieraz  w  podmuchach  wiatru  (co  z  kolei  nie
    wygladalo juz tak majestatycznie). Przelecial nad oceanem.
     
       Wszystko bylo sprawdzone po  kilkakroc. Obliczenia, jakosc  czesci,
    solidnosc polaczen miedzy nimi...  Wszystko. Sterowanie, naped,  uklad
    alarmowy. Wszystko zostalo zaplanowane.  Redundantne napedy,  zapasowe
    elementy  sterujace,   prosta,  ale   dokladna  procedura   ewakuacji,
    uwzgledniajaca nad  jakim  terenem lecimy,  z  jaka predkoscia  i  jak
    wysoko. Wszystko wykonano zgodnie z  przepisami BHP. Nie bylo  miejsca
    na bledy.
     
       Mimo to musze przyznac, ze sie balam. Byc moze jednak przeoczylismy
    jakis drobiazg? Byc moze cos pominieto? A czy cos nie moglo zepsuc sie
    juz po  tym jak  zostalo sprawdzone?  Niewesole mysli  chodzily mi  po
    glowie. W momencie  startu ze szczegolna  intensywnoscia. Ale  jednak.
    Polecielismy.
     
       I odkad  polecielismy  po  raz  pierwszy,  latamy.  To  niesamowite
    uczucie, nieporownywalne z niczym  innym. Spogladamy z  gory nawet  na
    gory. Poza tym na miasta, laki, lasy, srebrzace sie w dole wstegi rzek
    i  wstazki   strumieni.  Jako   jedna  czwarta   Grona   Kierowniczego
    Stowarzyszenia Gnomich  Wynalazcow  jestem niezmiernie  dumna  z  tego
    zapierajacego dech w piersiach osiagniecia gnomiej mysli  technicznej,
    wykonanego oczywiscie przy wspolpracy  z Gnomia Akademia Techniczna  z
    Tir Tochair (zeby nie  bylo, ze kogos  pomijam, bynajmniej -  doceniam
    wspolprace, licze na wiecej).
     
       Pedantycznego  czytelnika  przepraszam  za  chaos  panujacy  w  tym
    artykule, ale taki wlasnie  chaos panowal w mojej  glowie tuz po  tym,
    gdy wreszcie udalo nam sie zrealizowac wielkie marzenie i wzniesc  sie
    w chmury. Jesli  mimo to czytelnik  ma ochote blizej  zapoznac sie  ze
    sterowcem, zapraszamy na  Dni Gnomiej Nauki,  podczas ktorych  mozliwe
    bedzie zwiedzanie jego wnetrza.

.  ,_,                                                                   ,_,  .
. (o,o)    Swoje cieple uczucia wzgledem sterowca Parsevala opisala     (o,o) .
|./)_)   Inzynier Redaktor Naczelna Kierownik Vyera Graff von Habenix    (_(\.|
|  " "    (taaaaaaka malutka w stosunku do ogromu latajacej machiny).    " "  |
o-----------------------------------------------------------------------------o
> 
> 
Zatytulowano: Zapraszamy na Dni Gnomiej Nauki!

doooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooood
p                                                           p
d                                                           d
p               D N I  G N O M I E J   N A U K I            p
d                                                           d
p                                                           p
doooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooood
p                                                           p
d                       W Programie                         d
p                  Masa Wybuchowych Atrakcji!               p
d                                                           d
p                                                           p
d       Miedzy innymi wyklady pelnych pasji wynalazcow:     d
p                                                           p
d       - O tym co przycisnac, a co pociagnac czyli         d
p           Wyklad inz. Vyery: Dzwignie i przyciski,        p
d                                                           d
p       - Byc jak ptak                                      p
d           Wyklad inz. Tuny: Awionika.                     d
p                                                           p
d       Dla spragnionych rywalizacji i pokazania,           d
p           kto ma wieksza wiedze - konkursy!               p
d                                                           d
p                                                           p
d           Zwyciezca otrzyma unikalna, dostepna            d
p              tylko podczas tego dnia nagrode.             p
d                                                           d
p   Dodatkowa atrakcja: machina wojenna na kazda kieszen!   p
d                                                           d
p                                                           p
d ! SZUKAJCIE MALYCH WISIORKOW W KSZTALCIE KOLKA ZEBATEGO ! d
p       ! SZUKAJCIE SKORZANYCH REGULOWANYCH REKAWIC !       p
d                                                           d
p      Dalsze informacje na tablicach ogloszeniowych.       p
doooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooood
p                                                           p
d                                                           d
p           D N I  G N O M I E J   N A U K I                p
d                                                           d
p                                                           p
doooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooood

ponizej drobnym, lekko krzywym pismem dopisano:
                                        oraz DARMOWY ALKOHOL!