Periodicus numer 32

05-13 Wiesci biezace, artykuly rozne i zagadki

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                  Data wydania: trzydziesty dzien pory Yule  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
                                        
                                        
                              Szanowni Czytelnicy!
                                        
         Zastanawiacie sie zapewne co takiego sie stalo, iz na widok no-
        wego  wydania Periodicusa poczuliscie fale melancholii i radosci
        jednoczesnie? Nie martwcie sie, to calkowicie normalne! Redakcja
        zwolnila tempo pracy, by pozwolic Wam dostatecznie nacieszyc sie
        poprzednim numerem i zatesknic za Waszym ulubionym magazynem, co
        pozwoli Wam tym bardziej radowac sie z kolejnego wydania!       
                                        
         A ten numer obfituje w ciekawe artykuly - na poczatek nowinki i
        ciekawostki ze swiata, a zaraz za nimi nasz korespondent wojenny
        dzieli sie najswiezszymi informacjami z frontu. Dla rozluznienia
        serwujemy opowiesci filozoficzne  i naukowe, kolejna czesc porad
        dla zarobkujacych, nieco prozy i poezji, zebrane z calego swiata
        ogloszenia drobne i oczywiscie kolejna odslone kolumny rozrywko-
        wej - znajdz odpowiedz na nasze zagadki i jeszcze dzisiaj wygraj
        jedyna w swoim rodzaju wycieczke po Redakcji Periodicusa!       
                                        
                       Milej lektury i szerokich traktow!
                                        
                               Seren z Novigradu,
                         Redaktor Naczelna Periodicusa
                                        
                                        
                                        
     W tym numerze:
     * Nowinki i ciekawostki................................strona 1
     * Wiesci z frontu......................................strona 2
     * Odwiedz dzielnice kupiecka...........................strona 3
     * Filozofia bytu I.....................................strona 4
     * O wydzialach i podzialach w nauce....................strona 5
     * Zyc za cos trzeba - Ziola............................strona 6
     * Va'a.................................................strona 7
     * Ogloszenia drobne....................................strona 8
     * Kacik Poezji "Pod Grusza"............................strona 9
     * Kolumna rozrywkowa - zagadki.........................strona 10
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o
Mozesz przeczytac konkretna strone.
> 
Zatytulowano: Nowinki i ciekawostki         



+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|           N O W I N K I    I    C I E K A W O S T K I             |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                        SAKIEWKI DLA KAZDEGO                       |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Przy rynku w Bogenhafen otwarta zostala pracownia bialoskornicza. |
| Wysmienity bialoskornik i kusnierz, Ernest Sorgenlos, oferuje swe |
| uslugi - szycie sakiewek na zamowienie z doborem materialow i do- |
| datkow zgodnie z zyczeniem klienta oraz pozniejsze naprawy zuzy-  |
| tych mieszkow ze specjalna znizka dla stalych klientow!           |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                 KTOKOLWIEK WIDZIAL, KTOKOLWIEK WIE                |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| W niewyjasnionych dotad okolicznosciach rozplynal sie w powietrzu |
| namiestnik Chapelle, zas drzwi jego palacu w Novigradzie zamknie- |
| to na glucho. Kupcy wieszcza rychly wzrost na wartosci czarnych,  |
| charakterystycznie haftowanych okryc wierzchnich.                 |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                          ZMIANY, ZMIANY                           |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Mariborskie Stowarzyszenie Polelfow wzbogacilo sie o Zastepczynie |
| Przewodnika - zaszczytne stanowisko przypadlo w udziale Nazirze   |
| Drwydd'anilwch, dotychczas pelniacej role Bardki Stowarzyszenia   |
| oraz realizujacej swoje kreatywne pomysly w Redakcji Periodicusa. |
|                                             Gratulujemy!          |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                        JEZDZIEC APOKALIPSY                        |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Nasz smiertelny swiat po raz kolejny odwiedzil mroczny Jezdziec   |
| Apokalipsy, by poltora tysiaca dusz odeslac w wieczny niebyt.     |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                     NIESWIEZA NOWINKA - HERBY                     |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Przy palacowym dziedzincu w Quenelles swe uslugi szerszemu gronu  |
| klientow oferuje od niedawna Gaspard Ceriette de Parravon, bedacy |
| nadwornym grawerem i barwiarzem. Na zamowienie wykonuje tuniki i  |
| sygnety herbowe, zgodnie ze szczegolami ustalanymi w zamowieniu.  |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
| # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # # SzN # # |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+


> 
Zatytulowano: Wiesci z frontu               



                  W I E S C I       Z       F R O N T U



  Sprzeczne informacje dochodza do naszej Redakcji o konflikcie VII Brygady 
  Armii Lyrii i Komanda Scoia'tael. Obie strony oglosily, ze sa juz bardzo
  bliskie zwyciestwa nad przeciwnikiem dzieki udanym manewrom wojskowym.

  Zaostrzenie konfliktu nastapilo w wyniku przygotowywanej od wielu miesiecy
  zasadzki. Wiewiorkom udalo sie wprowadzic szpiega w szeregi Skorpionow,
  ktory wykorzystal zdobyte zaufanie, by wprowadzic zolnierzy Jej Wysokosci
  Meve prosto w pulapke. Nie udalo nam sie potwierdzic tozsamosci szpiega,
  wiadomo natomiast, ze pod pretekstem zakupu nowej pary butow zaprowadzil
  Kwatermistrza Kompani do sklepu, w ktorego magazynach czekali partyzanci z
  Komanda. Wedlug odtworzonego przez sledczych przebiegu zdarzen, Wiewiorki
  poczatkowo pozostawily Kwatermistrza przy zyciu, zeby zlamac go psychicznie
  okrutnie dlugim przemowieniem ich przywodcy Ulava, jednak Kwatermistrz nie
  wytrzymal tych tortur i z szalenstwem w oczach rzucil sie na miecze wrogow.

  Sztab VII Brygady Armii Lyrijskiej z Komendantem Rafaelem na czele nie
  potwierdzil doniesien o zamordowaniu Kwatermistrza, wrecz zaprzeczajac
  nawet slowami: "Nasz Kwatermistrz zyje i ma sie dobrze, a nawet jesli cos
  by mu sie stalo, to znalezlibysmy nowego na jego funkcje." Na nasza prosbe
  o komentarz w sprawie szpiegow otrzymalismy tylko odpowiedz: "Zachowanie
  w takim stylu jest niehonorowe oraz niegodne. Jedyne miejsce dla takich
  zdradzieckich psow jest na szubienicy".

  Mimo zapewnien ze strony Kompanii o braku strat, w swiecie rozeszla sie
  wiadomosc, ze poszukiwany jest elf imieniem Kilvar, byly Rekrut Armii Lyrii.
  Komendant Rafael rozkazal zwiadowcom kazdego Regimentu wyruszyc na
  poszukiwania, ktore zaskakujaco szybko okazaly sie owocne. Na slady szpiega
  podobno natrafiono w Daevon, gdzie spotkal sie z lacznikiem Komanda, 
  ktory mial go zaprowadzic do reszty oddzialu. Spotkanie dwoch elfow
  wzbudzilo niepokoj w patrolu daevonskiej gwardii, ktora slynie z braku
  tolerancji wobec nieludzi. Szpieg oraz jego lacznik zostali rozpoznani i
  nawiazali walke z gwardzistami. Swiadkami calego zdarzenia byli zolnierze
  VII Brygady Armii Lyrijskiej, ktorzy przybyli do Daevon za sladami Kilvara
  i wlaczyli sie do potyczki, ktora zakonczyla sie pojmaniem znienawidzonego
  przez nich bylego kompana, szpiega Scoia'tael.

  Na tym nasze relacje z frontu moglyby sie skonczyc, gdyby nie nietypowa
  pasja Komendanta Rafaela. Otoz dowodca VII Brygady Armii Lyrijskiej jest
  z zamilowania zielarzem. Pewnej nocy nie mogl spac z powodu pracy murarzy
  na terenie garnizonu, wiec postanowil wybrac sie na spacer w poszukiwaniu
  nowych okazow do swojej kolekcji. Jakiez tez bylo jego zdziwienie, gdy zza
  krzaka zauwazyl swojego smiertelnego wroga, Konsula Socia'tael, Ulava.  
  - Akurat przeszukiwalem krzaczory w poszukiwaniu takich zoltych jasnych
  kwiatow - tlumaczy Komendant - gdy zauwazylem palec nalezacy do stopy gnoma!
  Tym gnomem okazal sie poszukiwany wieloma listami gonczymi, legendarny wodz
  Komanda Socia'tael.
  - Mialem go na wyciagniecie reki, schwytanie tego mordercy nie bylo zadnym
  wyczynem, nawet nie stawial wiekszego oporu. To druzgoczace zwyciestwo
  Armii Lyrii! - chwalil sie Rafael.
  - Druzgoczace zwyciestwo? - pyta z kpina jeden z czlonkow Komanda, nasz
  informator, ktorego danych nie mozemy ujawnic - Tego miesiaca stoczylismy
  wiele potyczek ze Skorpionami i w wiekszosci wypadkow zolnierze zostawiali
  caly swoj sprzet, byle tylko szybciej uciekac. Zwyciestwo jest nasze.

  
  Pozostawiamy Czytelnikowi ocene tych czesto sprzecznych relacji nadsylanych
  prosto z frontu. Wojna trwa nadal i obie strony zapewniaja, ze sa blisko
  ostatecznego zwyciestwa, jednoczesnie podkreslajac, ze beda walczyc do konca.
                    
                        Wiesci z frontu spisal (ryzykujac wlasne zycie):

                                        Wooku Goldstein



> 
Zatytulowano: Odwiedz dzielnice kupiecka    




-------------------------------------------------------------------------------
|      Przerobki na miejscu!!!    |   GOSPODA KUPIECKA "POD ZLOTYM KIELICHEM" |
|                                 |                                           |
| /  \ ( | \ ( /   |  ( |_' ( /   |                  zaprasza                 |
| \__/ ._|_/ _/_) _|_ ._|_, _/_)  |                                           |
|                                 |       Najlepsze dania kuch+---------------|
|   * codzienna      -------------|                           |  _________    |
|    * odswietna     |***ZIOLA*** ============================| //       \\   |
|     * praktyczna   |=>na bole    |  (codzienne kursy przy ku| ||_______||__ |
|      * robocza     |=>na zgage   |   szkolce jezykowej nalep| |_________//  |
|                    |=>na katar   |              PRZEKONAJ SI| (x)     (x)   |
|Z A P R A S Z A M Y!|=>na kaca____|__________________________|               |
|____________________|              _      ____  _  _         |     * WOZOWNIA|
|   ______________   I             /_\    |_  _| \\//         |        czynne |
| _I_____BANK_____I_ I            ||_||     ||    ||          |     codziennie|
| III  III  III  III I            || ||     ||    ||          +---------------|
|_III__III__III__III_I     CO WYBIERASZ Z NASZEGO ASORTYMENTU ?|              |
| kredyty i depozyty I Calodobowe sklepy Cechu Kupcow Novigradu|  EKWIPUNEK NA|
|____________________I                             - zapraszamy| KAZDA OKAZJE!|
|ALKOHOLE |          [[]][[][]<.><.><.><.><.><.><.><.><.><.><.>|              |
|  |==|)  |                 [] ___  _    _   ___, _  _, _,  _  |==============|
|  |__|   |   BRONIE!!!     []( /   /_  / ) ( /   /| /  /   /_/ |PANCERZE     |
| SWIATA  |                 []_/_) (_  (_/  _/_ _/ |/  /_  /  \_|azda kieszen |
|_________|  * miecze       []                                  |             |
|    maczugi * sztylety     []      bizuteria i blyskotki       | * skorzane  |
|  halabardy * partyzany    []                                  | * kolcze    |
|     glewie * korbacze     []<.><.><.><.><.><.><.><.><.><.><.><| * plytowe   |
|     lewaki * rohatyny     []  A  R  T  Y  K  U  L  Y  |                     |
|                           []      M A G I C Z N E     |wiele innych, SPRAWDZ|
-------------------------------------------------------------------------------


> 
Zatytulowano: Filozofia bytu I              




                       F I L O Z O F I A   B Y T U   I
                       -=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-


 Niezaleznie od rasy, plci czy wykonywanego zajecia, kazdego nachodza czasem
 powazne przemyslenia. Zapadamy w gleboka refleksje nad soba i wszystkim, co
 nas otacza. Oczywiscie pytania, ktore sobie wowczas zadajemy, zalezne sa od
 wielu czynnikow. Jedni pytaja "Kim jestem?", "Skad sie tu wzialem?", "Dokad
 udam sie po smierci?", a innych interesuja odpowiedzi na calkiem inne pyta-
 nia - "Jaki to wlasciwie kolor?", "Czy to moja prawa czy lewa reka?", "Czy
 to cos jest jadalne?", "Ugh?!". Niezaleznie od formy pytania, wszystkim nam
 predzej czy pozniej rozchodzi sie o istote bytu, o zrodla naszego powstania
 i strukture wszechswiata, w ktorym przyszlo nam zyc.

 Glebsze przestudiowanie tych frapujacych zagadnien przynosi nieco rozwiazan
 dostarczonych przez wielkich myslicieli, ktorzy od wiekow zadawali sobie te
 same pytania i poprzez refleksje, medytacje, alkohol i inne uzywki czy moze
 czeste wizyty w przybytkach rozkoszy - ktore jak wiemy obfituja w interesu-
 jace  obiekty do prowadzenia badan - udzielali na nie odpowiedzi. Niektorzy
 zdolali jeszcze pozostac na tyle swiadomi, aby swoje wnioski zanotowac, tak
 by potomni mogli wraz z nimi poznac odpowiedz na Wielkie Pytanie  o  Zycie,
 Wszechswiat  i  cala  reszte.


                                   ~ * ~                                   


 Pewnego razu filozofowie tego swiata zgromadzili sie w domu najbogatszego z
 nich (wbrew pozorom filozofowie czasami podejmuja tak rozsadne decyzje), by
 wspolnie rozwazyc istote bytu  i odnalezc Odpowiedz. Wspomagani alkoholem i
 suszonymi konopiami niemal  do bladego switu zywo debatowali nad najwieksza
 tajemnica  wszechswiata, ukryta  przed oczami  smiertelnikow. Niestrudzenie 
 wysnuwali swoje teorie, dyskutowali i toczyli boje o swoje przekonania, za-
 zarcie poszukiwali argumentow za coraz to nowymi ideami. Zaangazowali sie z
 cala moca w te arcywazna narade, by nie zawiesc, aby calemu swiatu dac ulge
 i nareszcie zapewnic spokojny byt - wolny od meczacych, wazkich pytan. Byla
 to najciezsza i najbardziej wymagajaca przeprawa w ich zyciu. Wielcy w swej
 madrosci uczeni nigdy dotad nie zaznali tak ogromnego wysilku, a przeblyski
 geniuszu mialy juz na zawsze pozostac w ich  pamieci jako chwile najwyzszej
 swiadomosci, ktora dotychczas byla dla zwyklych smiertelnikow nieosiagalna.

 Udalo sie.

 Znalezli Odpowiedz.

 Wybuch radosci, ogarniajacego wszystkich zadowolenia i kolokwialnego pokle-
 pywania sie po plecach trwalby do dzis, gdyby  nie coraz wieksze zmeczenie.
 Nauczeni doswiadczeniem uznali, by skrzetnie zanotowac Odpowiedz, by wraz z
 oparami alkoholu nie uciekla z ich uczonych glow. Upojeni sukcesem zapisali
 wnioski, pergamin ukryli w bezpiecznym miejscu i udali sie na ciezko zaslu-
 zony odpoczynek. Nastepnego wieczora, gdy wszyscy juz wstali i zdatni byli
 do kontynuowania rozmow, siegneli do skrytki i chorem odczytali najcenniej-
 szy w historii swiata zapis (pisownia oryginalna):


                              ! aDdA to ruDa .- sZczYga


 Uczeni rozstali sie w milczeniu i nigdy wiecej nie spotkali sie w tym samym
 gronie. Zawstydzeni zaszyli sie w  swych domach i prowadzili dalsze badania 
 w calkowitej izolacji, stroniac od uzywek. I nikt nigdy wiecej nie zorgani-
 zowal tak wielkiej narady filozofow. Wszak jaka Adda jest, kazdy widzi.


                                   ~ * ~                                SzN



> 
Zatytulowano: O wydzialach i podzialach w nauce


                KILKA SLOW O WYDZIALACH I PODZIALACH W NAUCE
     
     Uwaga! Artykul  dla zainteresowanych  nauka! Na  pozostale osoby  moze
  wplynac w sposob nieoczekiwany.
     
     W  niniejszym  artykule  chcialam   opowiedziec  glownie  o   czterech
  wydzialach SGW.  Zacznijmy  od tego,  ze  mamy cztery  wydzialy.  Cztery.
  Zupelnie jak cztery strony swiata, czy  tez cztery zywioly... W sam  raz!
  Pelnia, lecz nie nadmiar! Calosc w czterech czesciach. Wlasnie tak nalezy
  o nich myslec.
     
     Dzielenie sie na wydzialy absolutnie nie  wynika z tego, ze  wynalazcy
  nie lubia sie nawzajem i nie chca ze soba wspolpracowac. Nie chodzi takze
  o rywalizacje,  przynajmniej nie  jako cel  sam w  sobie, lecz  o  lepsza
  organizacje pracy.  Zauwazono bowiem,  ze zajmowanie  sie czyms,  co  nas
  interesuje przynosi lepsze efekty  niz zajmowanie sie czymkolwiek  innym.
  Nie twierdze  bynajmniej,  ze sa  rzeczy,  ktore nie  interesuja  gnomich
  inzynierow.  Jednak  zainteresowanie  dziedzina  moze  przyjmowac   rozne
  stopnie   od    'bardzo   zainteresowany'    poprzez    'bardzo    bardzo
  zainteresowany'   do    samego   'bardzo   bardzo   bardzo   ...   bardzo
  zainteresowany'. Jako ze swiatle umysly  wynalazcow  sa  w pewnym  sensie
  dobrem deficytowym,  aby  maksymalnie  wykorzystac ich  czas  i  energie,
  wprowadza sie podzial obowiazkow,  pozwalajacy kazdemu zajmowac sie  jego
  ulubiona dziedzina i jednoczesnie tym, na  czym najlepiej sie zna. W  ten
  sposob  nad  jednym  wynalazkiem  moze  pracowac  wiele  osob  z  roznych
  wydzialow, z ktorych kazda  projektuje swoja czesc.  Podzial na  wydzialy
  nie jest  zatem prawdziwym  podzialem -  zamiast dzielic,  laczy gnomy  o
  roznych pasjach!
  -------------------------------------------------------------------------
     Wyobraz sobie teraz, ze spacerujesz po  nieznanych gorach z notesem  w
  dloni i pewna  mina. Masz  przy sobie  wszystko co  nalezy, line,  lampe,
  kompas, buklak z woda...  Rozgladasz sie ciekawie  i nagle widzisz  przed
  soba szczeline! Calkiem ciemna, nie masz pojecia, co moze sie czaic w jej
  srodku! Co ciekawsze, dobiegaja z niej jakies dzikie pomruki. Troche  jak
  niedzwiedz? Nie, od niedzwiedzia wlos sie  tak na glowie nie jezy.  Musze
  czym  predzej  tam  wejsc   i  wszystko  zbadac!   -  myslisz,  drzac   z
  podekscytowania. Zapalasz lampe i natychmiast wciskasz sie do jaskini.  W
  polmroku potykasz sie o  wystajacy kamien i nagle  lecisz w dol glowa  do
  przodu. W dol... Coraz nizej i nizej i nizej...
     
     ALCHEMIA I SWIATOPOZNAWSTWO
     
     Chec poznawania  swiata jest  dla  gnoma czyms  oczywistym.  Wlasciwie
  kazdy gnom interesuje sie swoim blizszym  i dalszym otoczeniem, przez  co
  wtyka nos  w rozne  zakatki i  przy okazji  w nieswoje  sprawy.  Alchemia
  natomiast jest  niejako rozszerzeniem  ogladania  swiata o  wachanie  go,
  smakowanie, badanie  jego wplywu  na  czynnosci zyciowe.  Obejmuje  takze
  mieszanie roznych  naturalnych skladnikow  i  proby stworzenia  czegos  z
  czegos innego. To bardzo skomplikowana dziedzina, jak zreszta  wszystkie,
  ktorymi zajmuja sie gnomi inzynierowie.
  -------------------------------------------------------------------------
     Wyobraz sobie, ze ten przeklety silnik,  ktory budujesz juz od  trzech
  dni, ciagle  nie  chce  zaczac  dzialac. No  niech  go  szlag  trafi,  za
  przeproszeniem! Uderzasz  ze zloscia  w obudowe  i slyszysz  nieprzyjemny
  zgrzyt.  Przeciez   wszystko  obliczyles!   Pospiesznie   spogladasz   na
  wyliczenia, konstatujac, ze sa  poprawne. Wypije kieliszeczek  destylatu,
  zeby to pojac! -  myslisz i natychmiast  realizujesz ten swietny  pomysl.
  Jak zawsze po gnomim destylacie do glowy przychodza genialne rozwiazania.
  Sam nie  wiesz dlaczego  wczesniej nie  wpadles na  to, by  popatrzec  na
  problem od drugiej  strony! Zawieszasz swoj  duzy i  ciezki wynalazek  na
  linie pod sufitem, zeby obejrzec go od spodu. No tak! Obluzowana  srubka!
  Radosnie probujesz ja  dokrecic, lecz  zbyt energiczny  ruch sprawia,  ze
  podtrzymujaca urzadzenie linka peka...
     
     AUTOMATYKA UZYTKOWA
     
     Automatyka jest dziedzina szczegolna. Potrzebna wszystkim lub  nikomu,
  zalezy jak na to spojrzec. Przymiotnik 'uzytkowa' odnosi sie do tego,
  ze ma ona byc uzyteczna w  codziennym zyciu, a nie tylko fascynujaca  dla
  zapalonego  badacza.   Inzynierowie  zajmujacy   sie  automatyka   tworza
  komponenty przydatne  innym wynalazcom,  na  przyklad napedy  czy  uklady
  sterowania do wiekszych urzadzen. Oczywiscie, jak kazdy wynalazca,  lubia
  tez od czasu do czasu zbudowac cos zupelnie i calkowicie swojego.
  -------------------------------------------------------------------------
     Wyobraz sobie, ze po tak wielu probach nareszcie sie udalo! Nareszcie!
  - krzyczysz, a radosc cie rozpiera! Lecisz. Szybujesz w przestworzach jak
  ptak! Co  za niesamowite  uczucie! Delikatnie  szarpiesz za  dzwignie  po
  lewej stronie,  aby uniesc  sie nieco  wyzej. Jakiez  ogromne jest  twoje
  zdziwienie, kiedy dzwignia po  prostu zostaje w  twojej dloni  calkowicie
  odseparowana  od  reszty  maszyny  latajacej!  Spogladasz  na   dzwignie,
  spogladasz przed  siebie, znowu  na dzwignie.  Przelykasz nerwowo  sline.
  'Nie jest dobrze'  - myslisz  sobie wreszcie.  Ale moze  to tylko  ta
  dzwignia? Moze  ta do  ladowania jest  w porzadku?  Drzaca reka  chwytasz
  dzwignie po prawej stronie i zamykasz oczy. Czujesz, ze zaczynasz  leciec
  w dol. Niby o to chodzilo, ale jakos  tak bardziej w dol niz bys  chcial.
  Nie przestajesz tez nabierac predkosci...
     
     AWIONIKA

     Awionika zajmuje sie dazeniem  do na poczatku  uznanego za  nierealne,
  ale jednak bardzo  konkretnego pragnienia jakim  jest zyskanie  zdolnosci
  latania. Wydaje  sie  to  dosc  abstrakcyjne  i  moze  niepotrzebne,  ale
  pomyslmy jakimz wspanialym srodkiem  transportu bylaby machina  latajaca!
  Nie chodzi nawet o to porywajace uczucie szybowania w przestworzach,  ale
  o liczne korzysci natury  technicznej. Szybki przewoz  towarow (i  osob!)
  przez gory, morza, rzeki...  Przez wszystko, co  sie tylko nawinie,  gdyz
  maszynie latajacej nie robi to zadnej roznicy. Piekna idea!
  -------------------------------------------------------------------------
     Wyobraz sobie,  ze  pogwizdujac  pod  nosem  jakas  wesola  melodyjke,
  wykopujesz kolejna  brylke. Jestes  zadowolony  z urobku,  sporo  zelaza,
  troche zlota... Ale chyba  ci sie wydawalo, ze  czujesz wtrzas? Niee,  na
  pewno ci sie wydawalo. Przeciez  Urzadzenie Wykrywajace Wstrzasy nic  nie
  sygnalizowalo! Wzruszasz ramionami i wracasz do kopania. Ale teraz to juz
  na pewno poczules wstrzas! Spogladasz  kontrolnie na UWW, lecz  wskazowka
  ani mysli drgnac. Co za bezuzyteczny zlom! Kopiesz urzadzenie ze  zloscia
  i mruczysz  cos pod  nosem na  temat zawodnosci  techniki wlasnie  wtedy,
  kiedy jest najbardziej  potrzebna. Wciaz wsciekly,  ale i  podekscytowany
  przyklekasz sprawdzic, co tym  razem postanowilo sie zepsuc.  Zaaferowany
  zapominasz o wtrzasach do momentu kiedy wszystko zaczyna ci sie sypac  na
  glowe...
     
     GORNICTWO I MASZYNY
     
     Kopanie ma  wsrod  gnomow  dluga tradycje.  Kopali  nasi  dziadowie  i
  pradziadowie w Tir Tochair, Mahakamie  i wlasciwie wszedzie, gdzie  udalo
  im sie znalezc  jakies zloza. Na  poczatku bez  zastanowienia, aby  tylko
  wydobyc  cenne  kruszce,  z  czasem  nabierajac  doswiadczenia,   tworzac
  dokumentacje i budujac roznorodne maszyny, pozwalajace na  efektywniejsza
  i, co  moze  nawet  wazniejsze,  bezpieczniejsza  prace.  Obecnie  gnomie
  gornictwo jest pelnoprawna dziedzina nauki i  techniki. Co do maszyn  nie
  ma chyba watpliwosci.

     
     Uwaga! Uprzedzajac  wszelkie pytania  na  temat tego,  dlaczego  gnomi
  destylat pojawia sie akurat w czesci dotyczacej automatyki, odpowiadam  -
  przypadek.
     
     Znowu uwaga! Konczace niektore akapity trzy kropki mozna interpretowac
  jako 'Zlany potem budzisz sie we wlasnym lozku'.


    Vyera Graff von Habenix
> 
Zatytulowano: Zyc za cos trzeba - Ziola     



         To ze monety szczescia nie daja wiedza nieliczni.
        To ze zakupy juz tak, wie duza czesc spoleczenstwa.
             To ze zyc za cos trzeba, wiedza wszyscy.

       Zapraszamy do serii artykulow o sposobach zarobkowania.
  

                        ---   ZIOLA   ---

                          
        Krok Pierwszy - Gramy w zielone

 Jako ze ziola to glownie roznego rodzaju trawy, liscie, kwiatki, klacza,
 korzonki i inne roslinne czesci roznego zastosowania, szukac  ich nalezy
 glownie tam, gdzie rosliny rosna. Rosliny rosna niemal wszedzie. Nawet w
 gorach mozna znalezc tu i owdzie jakies klacze.  Sa jednak miejsca gdzie
 rosliny  nie  rosna.  Na pustyni. Ciezko sie zakorzenic w piasku. Rownie
 trudno znalezc rosliny pod powala. No chyba ze pozbawimy mieszkancow ich
 ukochanych roslin doniczkowych. Jednak mozna sie  czasem  przekonac,  ze
 nie spotka sie to z ich zrozumieniem. Bolesnie!

     Mnemotechnika: Chocby skaly... ziola dawaly


        Krok Drugi - Szukajcie a znajdziecie

 Aby znalezc  jakies ziola przydatne sa glownie dwie rzeczy - zdrowe oczy
 i chociaz  mizerna  znajomosc  tego, czego szukamy. Zdrowe oczy przydaja
 sie do wypatrywania ziol miedzy  nic  nie  wartymi  zdzblami,  wiec  Ci,
 ktorzy  pragna   parac  sie  zawodem  zielarza  powinni  rozwijac  swoja
 spostrzegawczosc. Znajomosc ziol nie wymaga chyba komentarza.  Chyba, ze
 lubimy  testowac  na  sobie przerozne dzialania przeroznych ziol. Liczac
 sie ze skutkami. Roznymi. 

     Mnemotechnika: Ziolkujesz - ubezpiecz sie


        Krok Trzeci - Aby do wiosny

 Snieg skutecznie unieszkodliwia wszelkie formy wystepowania zieleni.  Po
 pierwsze  zakrywa  je, po drugie wymraza. Przemrozone ziolo moze odniesc
 odwrotny  skutek od zamierzonego, wiec lepiej takowego nie zbierac. Poza
 tym  komu  chcialoby  sie  bawic w sniegu, procz dzieci i ich niczym nie
 uzasadnionej radosci z lepienia balwana.

     Mnemotechnika: Na zime wybierzmy grzane wino


        Krok Czwarty - Mam woreczki haftowane...

 Noszenie ziol w rekach moze skonczyc sie  poparzeniami - patrz pokrzywa.
 Najlepiej wiec, wyruszajac na ziolobranie uzbroic sie w woreczki, sloiki
 lub inne, wszelkiej masci pojemniki, w ktorych ziola  przechowac  mozna.
 Poza  niewatpliwym  plusem uchronienia sie od poparzen mamy pewnosc, gdy
 takowy pojemnik nauczymy sie otwierac i zamykac, ze ziola w  srodku  nie
 zadzialaja  z wysuszajacym powietrzem i nie otrzymamy garsci pylu, miast
 garsci ziol. Jako ze pojemniki takie mozna nabyc w  wiekszosci  sklepow,
 nie powinno to nastreczac duzych trudnosci.

     Mnemotechnika: Z raczki do... woreczka


        Krok Piaty - A nic tak nie leczy jak ziola

 Ziola dziela  sie  na  te  przydatne, neutralne i nieprzydantne. Ziola z
 grupy nieprzydatnych  to na przyklad trawa, zdolna zainteresowac srednio
 wyglodniala krowe. Ale sa  tez  ziola  zdolne  zainteresowac  szersza  i
 bardziej  wyplacalna publike. Takie ziola warto owej publice sprzedawac,
 zas te, ktore takiego zainteresowania nie wzbudza spieniezyc mozna  badz
 osobiscie  u  rozlokowanych w roznych czesciach swiata posiadaczy aptek,
 badz  tez  (co wydaje sie lepszym pomyslem) zaprezentowac je przez nieco
 lepiej wyznajacego sie na handlu kupca. Rezultat - ciezsza sakiewka.

     Mnemotechnika: Z tego ziola niezle ziolko

  
        Zielarz zawodowy

 Jesli planujesz  powiazac  swoja przyszlosc z ziolami radzimy wybrac sie
 do Bretonii, gdzie pewna starsza pani chetnie podzieli sie tym co wie na
 temat.

     Mnemotechnika: Inwestycja w siebie najlepsza forma inwestycji


                        ---    X X X    ---



                                    
                                   Spisala i opatrzyla komentarzem
                                         Nazira Drwydd'anilwch


> 
Zatytulowano: Va'a                          


   
   Va'a...


                               --- XXX ---


   Wbila piety  pod  boki  konia zmuszajac go do jeszcze szybszego cwalu,
 jednoczesnie desperacko probujac utrzymac sie w siodle.  Nie byla dobrym
 jezdzcem, a to, ze od trzech dni byla w drodze niemal bez odpoczynku nie
 czynilo  podrozy latwiejsza. Strzala swisnela tuz obok twarzy, rozorujac
 krancem grota  policzek.  Szarpnela  glowa,  przytulila  sie do konskiej
 grzywy.  Szybciej,  szybciej  niz wiatr, byle tylko dosiegnac zbawiennej
 sciany   lasu.  Kon  zachrapal,  zarzal  przerazliwie  i  puscil  sie  w
 desperacki  cwal  kiedy  druga strzala drasnela zad. Szybciej... jeszcze
 szybciej... Byle w las! Byle miedzy drzewa! Szybciej...! 
   Nagle, przed tak obiecujaca sciana sekatych pni, zmaterializowaly  sie
 trzy  wysokie  postacie.  Pojawily  sie  tak nagle, ze siwek stanal deba
 sploszony, a jezdziec  z  gluchym  klapnieciem  uderzyl  o  ziemie.  Kon
 wierzgnal  i  blyskajac  bialkami  oczu  rzucil  sie w prawo roztracajac
 krzaki kopytami. Jezdziec jeknal glucho, ale zaraz potem podniosl sie na
 nogi  i  rzucajac  za siebie przerazone spojrzenie pokustykal w kierunku
 lasu, w kierunku trzech nieruchomych jak posagi istot... 
   Elfy - byly  to  elfy - nie patrzyly na nia, nie zaszczycily jej nawet
 spojrzeniem, kiedy utykajac biegla w ich kierunku.  Patrzyly  ponad  jej
 glowa, w kierunku scigajacej ja trojki jezdzcow w zloto-czarnych barwach
 Kaedwen. Nie wykonujac zadnego ruchu, niemal nie oddychajac wydawaly sie
 bardziej podobne posagom, kamiennym rzezbom, niz istotom z krwi i kosci.
 Spojrzala  z nadzieja w ich nieruchome twarze, jednak nie drgnal na nich
 najmniejszy miesien i ani jedno spojrzenie  nie  skierowalo  sie  w  jej
 strone.  Obejrzala sie raz jeszcze, raz jeszcze spojrzala w piekne, lecz
 trupio  zimne  oblicza i rzucila sie miedzy drzewa znikajac w gestwinie. 
 Jezdzcy  zblizali  sie  szybko,  widac bylo  juz wyraznie wyszyte czarne
 sylwetki jednorozca  na  oponczach.  Zielone  jak  wiosenna  trawa  oczy
 sledzily ich bez mrugniecia.
  - Spar'el - krotki,  cichy  jak  szept  wiatru rozkaz  wyrwal sie z ust
 zielonookiego elfa stojacego posrodku. Odwrocil sie i  jakby  za  sprawa
 magii  rozplyna l w lesie znikajac miedzy drzewami. Za nim podazyli jego
 dwaj towarzysze nie  czekajac az trzy, bezglosnie niemal tnace powietrze
 strzaly  dosiegna   celu.  Szarawe  piora   lotek  drzaly  jak  skrzydla
 pikujacego  sokola,  groty  zalsnily  krotko  w  promieniach slonca. Nie
 chybily....


                               --- XXX ---


   Slonce przeswiecalo  przez  liscie  migocac  zlotem  na  lesnym runie.
 Promienie, ktore docieraly na dol przeslizgiwaly sie po pniach, gladzily
 paprocie,  muskaly  jakby opuszkami palcow zeschniete,  pomarszczone jak
 twarz  starca,  opadle  juz  i  umarle liscie.  Chichotaly  radosnie  na
 zielono-czerwonych, niewielkich owocach dzikiej jabloni.  Podszczypywaly
 gleboki fiolet  jagod jalowca.  Bawily sie  polyskujacymi cieplym brazem
 kosmykami wlosow. Przesuwaly sie po lekko rozchylonych ustach. Zagladaly
 w szkliste, niewidzace oczy przecietego niemal na pol ciala.  Krew dawno
 wsiakla juz  w lesne runo,  zachlannie wypita  przez  wyschnieta ziemie,
 zostawiajac jedynie  ciemniejszy  slad dookola,  niby aureola otaczajaca
 nienaturalnie wygieta postac.
   Z trudem przedzierajac sie  przez geste krzewy  niemal  potknela sie o
 lezace cialo.  Odskoczyla  z przerazeniem  zaczepiajac  nogami  o ciasno
 zwiniete pedy powojow,  upadla i wspierajac sie  na lokciach cofnela pod
 lezacy  na  ziemi  pien.   Szeroko  otwarte   oczy   przesuwaly  sie  po
 trupiobladej, ale wciaz urodziwej twarzy lezacej elfki.
 - An'givare... - cichy, niby szept wiatru, glos sprawil,  ze podskoczyla
 uderzajac bolesnie ramieniem o wystajacy konar.  Obok niej, ledwie kilka
 krokow, stal elf,  zupelnie bez emocji przygladajac sie trupowi.  Ostrze
 miecza skierowane bylo w jej strone i mimo,  ze nie zaszczycil jej nawet
 spojrzeniem czula,  ze  jeden nierozwazny ruch i na pewno  poczuje zimno
 stali.  Po trwajacej niemal wiecznosc chwili,  wypelnionej polyskiwaniem
 promieni slonca  na gladko  wypolerowanej klindze,  zielone jak wiosenna
 trawa oczy zwrocily sie na nia.
 - Nie..
 - Thaess aep - mimo,  ze wypowiedziane cicho i spokojnie slowa sprawily,
 ze natychmiast zamilkla. Bylo w nich cos co nie pozwalalo na jakikolwiek
 sprzeciw,  cos co sprawialo,  ze zimno klingi  skierowanej  w jej strone
 bylo odczuwalne bardziej  niz by chciala,  cos co sprawilo,  ze spuscila
 wzrok  pochylajac glowe.  Przez chwile  trwali  w bezruchu,  niby  pelna
 dramatyzmu rzezba.
 - Que  cueret  drean?  Qui  esseath,  dh'oine? -  bardziej  wyczula  niz
 uslyszala  jego  ruch.   Poczula  sztych   miecza   pod   broda,   kiedy
 bezceremonialnie  podniosl  jej glowe  ku gorze.  Kropla krwi  zostawila
 slabo widoczny slad na wypolerowanej powierzchni.
 - Qui esseath? - Powiedzial z naciskiem przewiercajac ja spojrzeniem.
 - Essea Kassel, aen Ban Ard, aen... - nacisk  wzmogl  sie  wiec zamilka.
 Przygladal jej sie uwaznie, jakby zdziwiony.
 - Dicette hen llinge, dh'oine...
 - N'me essea dh'oine - powoli, niepewnie podniosla dlon do wlosow. Miecz
 w  rekach  elfa  nawet  nie drgnal,  ale  oczy  uwaznie  sledzily  ruch.
 Odgarnela na bok  rozczochrane teraz, pelne lisci i patykow wlosy koloru
 rdzy.
 - Essea inh'eid.
 - Mongrel!  -  cofnal  sie,   jakby  z  odraza.   Zmierzyl   ja  uwaznym
 spojrzeniem. Dziwnie blekitne, lekko skosne oczy o nienaturalnie dlugich
 rzesach. Pociagla twarz, tak ludzka i tak elfia jednoczesnie. Niewielkie
 dlonie o dlugich, szczuplych palcach. Mogl sie domyslic.... Przez chwile
 zielen jego oczu lsnila niezdecydowaniem, kiedy nagle odwrocil sie przez
 ramie  i  rzucil  krotkie - Nel... - czarnowlosy elf  pojawil  sie nagle
 obok niego, jakby wyrosl z otaczajacych ich drzew.
 - Va aen le - zielonooki rzucil  do niej,  po czym  nie poswiecajac  jej
 wiecej uwagi zwrocil sie do elfa - Meath'en aep corren.
   Nazwany 'Nelem' zmierzyl polelfke  krotkim spojrzeniem i skinal glowa.
 Podniosla sie i rzucajac  jeszcze  jedno  krotkie  spojrzenie  na lezace
 cialo skierowala sie  za czarnowlosym  w las.  Odprowadzaly ich sledzace
 kazdy  krok,  uwazne,  zielone oczy.  Elf  zwrocil  wzrok  na  cialo,  w
 zamysleniu gladzac dlon.  Mimo ze niezbyt wysoki,  jednak  bila od niego
 stanowczosc i sila  cechujaca dowodcow.  Siegajace ramion,  miodowozlote
 wlosy utrzymywaly sie  na miejscu dzieki  skorzanej opasce przepasujacej
 czolo.  Przez chwile  trwal w zamysleniu,  by nagle blyskawicznym ruchem
 schowac miecz do znajdujacej sie na plecach pochwy i podazyc w przeciwna
 strone niz dwojka, ktora zniknela juz miedzy drzewami...


                               --- XXX ---


                                      
                                         Nazira Drwydd'anilwch

> 
Zatytulowano: Ogloszenia drobne             

                               OGLOSZENIA DROBNE


   W tym dziale bedziemy prezentowac krotkie ogloszenia,  ktore dostajemy od
   naszych  Czytelnikow.  Wszystkich  zainteresowanych  umieszczeniem  w tej
   kolumnie swojego  ogloszenia prosimy  o kontakt z Moira  w celu ustalenia
   szczegolow.
   Osoby, ktore chca  odpowiedziec na ktores z ogloszen prosimy  zwracac sie
   bezposrednio do jego autora.


                                   --XXX--

   Wynajme osobe  w roli badacza  do przeprowadzenia  niebezpiecznych badan.
   Wymagana  jako taka  postura i sprawnosc fizyczna oraz  trzezwosc podczas
   pracy. Zarobki do uzgodnienia. Denea, polelfka.

                                   --XXX--

   Ej, ty, wyjdz za mnie!  Jesli pragniesz  czegos wiecej  niz  tylko prosta
   ceremonia,  gdzie ni ty  wraz  ze swoja druga polowa  nie odpoczniesz, ni
   goscie sie bawic nie beda,  szukaj nas!  Zapewniamy  profesjonalna oprawe
   kazdej ceremonii...  Chcesz uczcic slub? Narodziny potomka? Smierc wroga?
   Pisz bez zwloki: Nazira i Moira! (Dla pierwszych klientow znizka.)

                                   --XXX--

   Wladze Redanii  szukaja chetnych  do  osiedlenia sie  w  uroczej wiosce o
   nazwie  Cicha Woda.  Wioska  dysponuje szeroka oferta  wolnych domostw po
   tym, jak  poprzedni mieszkancy  zgineli na skutek zarazy. Nowym lokatorom
   proponujemy atrakcyjne znizki u cyrulika.

                                   --XXX--

   Kaplanki  z  chramu  Melitele  przypominaja  brzemiennym  niewiastom,  ze
   powijanie potomka wiaze sie z ryzykiem dla zdrowia,  a czasem nawet zycia
   rodzacej.  Poleca sie kobietom  w momentach krytycznych  wznosic modly do
   milosciwej Melitele zamiast tak popularnego zaklinania sie, ze juz wiecej
   nie oddadza sie zadnemu chlopu. Klamstwo jest grzechem!

                                   --XXX--

   Twierdza Bodrog  gwarantuje  bezplatne noclegi  wszystkim kobietom, ktore
   zdecyduja sie, choc tymczasowo, zamieszkac w tym  malowniczym miejscu nad
   samym  brzegiem Jarugi.  Wladze  Verden  stanowczo zaprzeczaja  jakoby ta
   niecodzienna  oferta miala  cos wspolnego  z zamieszkami jakie  wywoluja,
   pozbawieni rozrywek, stacjonujacy tam zolnierze.

                                   --XXX--

   Mieszkancy wioski na poludnie od temerskiej stolicy  w zwiazku z czestymi
   w ostatnich czasach pozarami  poszukuja kogos  na stanowisko kamieniarza.
   Jedyny warunek - kandydat musi byc niepalacy.

                                   --XXX--

   Ktokolwiek widzial, ktokolwiek wie. Kaspian z Novigradu solennie obiecuje
   nagrodzic kazdego kto posiada  jakiekolwiek informacje  w sprawie naglego
   zaginiecia miejskiego namiestnika do spraw bezpieczenstwa.

                                   --XXX--


                                               Zebrala i opracowala
                                                  Moira z Temerii

> 
Zatytulowano: Kacik Poezji "Pod Grusza"     



                             _ ._  _ , _ ._
                           (_ ' ( `  )_  .__)
                         ( (  (    )   `)  ) _)
                        (__ (_   (_ . _) _) ,__)
                        _   `~~`\ ' . /`~~`   _
                       <_),/     \   /     \,(_>
                          .'.    /   \    .'.
      ___________________/   \__/_____\__/   \___________________
     |                  (     )         (     )                  |
     |     KACIK         `-'-'           `-'-'       POEZJI      |
     |             __  __  __    __  __      _____               |
     |            |__)/  \|  \  / _ |__)|  |(_  _/ /\            |
     |            |   \__/|__/  \__)| \ \__/__)/__/--\           |
     |                                                           | 
     |___________________________________________________________|


                      A TYMCZASEM LEZE POD GRUSZA
                       NA DOWOLNIE WYBRANYM BOKU
                  I MAM TO, CO NA SWIECIE NAJSWIETSZE
                             SWIETY SPOKOJ



   Zapraszamy do kacika poezji "Pod Grusza" prowadzonego przez Bardke
   Stowarzyszenia  Polelfow  oraz  wykladowczynie Wydzialu Truwerstwa 
   i  Poezji  na  Uniwersytecie  Oxenfurckim - Nazire Drwydd'anilwch.

   Czyzlis tylko  autorem jednego utworu, czy moze stworzyles dzielo,
   ktorym chcesz sie podzielic ze swiatem  -  zapraszamy!  Ten  kacik
   jest wlasnie dla Ciebie!



                             --- XXX ---


                           "Czemuz ciebie" 
                     
                           Autor: Anonimowy

                                 ***

                      W sniezanej bieli stulona
              jasnie-radosnie w platki zimy przybrana
                  jako w niebne gwiezdne ozdobienia
          Piesnie szumne-zawiewne wiatr w polanach spiewa:
                        Czemuz nie ma ciebie
                       czemuz - Ciebie nie ma
                  Basniowe nuty sypia sie bez miary
                 ukladaja w zaspy melodyjne ksztalty
               spija rose z lisci mroz zaspaly jeszcze
                        Czemuz nie ma Ciebie
                       Kwiecie moj wspanialy
                            Gdzie Jestes?

                                 ***


   Zapraszamy wszystkich, ktorzy  chca,  by takze  ich wiersz znalazl
   sie w kaciku do kontaktu listownego z Nazira.


> 
Zatytulowano: Kolumna rozrywkowa - zagadki  



                              Z A G A D K I

                 Cos na ruszenie muskulow pomiedzy uszami.



 Zagadka 1 "Pokonac Pontar"
 --------------------------

 Pewien wiesniak musi przewiezc na drugi rzek Pontaru  kota, szczura
 pocztowego i psa. Niestety jego lodka przewiezie tylko jego i jedno
 z tych trzech dobrodziejstw  inwentarza.  Na zadnym brzegu nie moze
 zostawic bez opieki  kota ze szczurem, ani tez psa i kota, ktore to
 zwierzeta wzajemnie nie darza sie sympatia. 

                                                 Jak sobie poradzic?
                                                 -------------------


 Zagadka 2 "Ostatnia wola"
 -------------------------

 Pewien  stary kupiec  na lozu smierci splatal swoj ostatni  figiel.
 Kazal spisac skrybom testament. Jego dwaj synowie maja odbyc wyscig
 na koniach - ruszajac z Novigradu  do Dorian i z  powrotem, z malym
 zastrzezeniem. Ten z synow, ktorego kon przybedzie drugi z powrotem
 do Novigradu, mial odziedziczyc cala ojcowska kupiecka  fortune. Po
 smierci  ojca  synowie ruszyli  w  droge, ale  im  blizej  bylo  do
 ponownego przekroczenia bram  Wolnego  Miasta tym  jechali wolniej.
 Zatrzymali sie wnet w Oxenfurcie, w karczmie Trzy Dzwoneczki i nie
 mieli zamiaru ruszyc  dalej. Nagle  jednemu z nich  zaswitala mysl,
 szepnal cos do brata, po czym obydwaj wskoczyli na siodla i pognali
 jak wicher w droge do mety.

                                           Co szepnal brat do brata?
                                           -------------------------




  Pierwsza osoba, ktora przesle poprawne rozwiazania obydwu zagadek
 do Naziry, zwyciezy wycieczke krajoznawcza po Redakcji Periodicusa!