Periodicus numer 30

02-13 Wywiad z Rafaelem i Ayenne, debiut rozrywek

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                         Data wydania: dwudziesty dziewiaty dzien pory Yule  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
                              Drodzy czytelnicy!                     
             Z radoscia chcialbym powitac Was wszystkich jako nowy
           naczelny naszej wspanialej gazety. Zauwazyliscie zapewne, 
          ze od dawna nie bylo zadnego numeru. Chcialem serdecznie za
               to przeprosic. Niezastapiona naczelna Faiga Fausto
           zdecydowala sie wziac zasluzony urlop. Jej miejsce zajalem
           ja i jako wierny gnomim tradycjom bede kontynuowal dzielo
            moich wielkich poprzednikow, takich jak Zurlich, Fjell,
           Rigel, Hiir czy wlasnie Faiga. Ze wzgledu na dluga przerwe
              od ostatniego wydania, to konkretne jest calkowicie
                                    DARMOWE!
                                     Zapraszamy do lektury!
                                        
                                        redaktor naczely Zxar Fausto
                                        
                                        
     W tym numerze:
     * Wywiad z Faiga.......................................strona 1
     * Reportaz z Mariboru..................................strona 2
     * Wywiad z Bushim......................................strona 3
     * O kulturze ubierania.................................strona 4
     * Pochwala ras - ludzie................................strona 5
     * Wywiad z Wojtem Blaviken.............................strona 6
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o
Mozesz przeczytac konkretna strone.

Zatytulowano: Wywiad z Faiga                

                                           
Jak   juz   zapewne   zauwazyliscie,   nastapily   zmiany  kadrowe  w  Naszej
gazecie,  znanej  jako  najczesciej  czytana  gazeta  swiata.  Nie  bylibysmy
jednak   soba,   nie   oddajac   holdu   poprzedniej   naczelnej,  wspanialej
redaktor   Faidze   Fausto.   Specjalnie   dla   Was,   drodzy    czytelnicy,
ekskluzywny wywiad z ulubiona wsciubinoska swiata!

Redakcja: Witam serdecznie! Na poczatek  nieco  oczywiste  pytanie,  dlaczego
przeszla Pani na urlop?

Faiga Fausto:  Na  oczywiste   pytanie,   oczywista   odpowiedz.   Zmeczenie,
starosc, w  krzyzu  nieco  mi  strzykalo  od  siedzenia  przy  biurku,  opary
farby  drukarskiej  lekko  przezarly  mi  sluzowke  no  i  oczywiscie  trzeba
czasami  odpoczac  od  tej  ogromnej  popularnosci.  Choc  musze przyznac, iz
czasami po  cichu  brakuje  mi  sztorcowania  redaktorow,  dlugich  korekt  i
ciaglego  naprawiania  maszyny  drukarskiej.  No  i  oczywiscie  kontaktow  z
czytelnikami,   sprzedaz   detaliczna   Periodicusa   to   zdecydowanie  moje 
ulubione zajecie.

R: Zapewne   wielu  z  naszych  czytelnikow  chcialoby  wiedziec  cos  wiecej
o Pani, takiej  codziennej  a  nie  rozbieganej  i  szukajacej  informacji  z
blyskiem w oku.

FF: Z  blyskiem?  (smiech)  Na  codzien  jestem  przykladna  zona  i  niezbyt
przykladna  pania inzynier. Jako kierowniczka Wydzialu Gorniczo - Maszynowego
jestem predestynowana  do  przesiadywania  pod  ziemia,  gdzie  jest  goraco, 
niezbyt  czysto,  ale  jest  mozliwosc  do  ciekawej i ciezkiej pracy. Jestem
wielka fanka  gnomiometra,  szczegolnie  jego  regularnej  naprawy,  albowiem
psuje sie z precyzyjna regularnoscia, zegarmistrzowska wrecz.

R: A moze cos bardziej osobistego?  Jak  w  skrocie  opisalaby  sie  Pani  do
swojej biografii?

FF: Coz,  to  moze  tak  bez  zbednego  zanudzania czytelnika. No dobra, moze
jednak  troche  ponudze.  Moje  dosyc  dziwaczne  imie  oznacza  w  zamorskim
jezyku  "ptak".  I  mysle,  ze  pasuje,  lubie  wolnosc  i  swieze powietrze. 
Moze odrobine odrzuca mnie od  dziobania  i  konsumpcji  robactwa.  Od  kilku
lat  jestem  zona  inzyniera  Zxara.  Wczesniej  bylam zareczona z inzynierem
Krepem, juz  mi  nawet  niesiono  suknie  z  welonem.  Na  szczescie  w  dniu
slubu  uratowal  mnie  od  zyciowego  bledu kolega Hiir, zloty gnom doprawdy!
Oczywiscie   kolega   Krep   dlugo  nie  cierpial,  poniewaz  w  ciagu  kilku 
minut udalo mu  sie  namowic  do  ozenku  kolezanke  Rigel,  to  zapewne  ten
jego  zwierzecy  magnetyzm.  Dziwnym  zbiegiem  okolicznosci  kolezanka Rigel
w trakcie ceremonii zemdlala i tyle  ja  widziano  od  tego  czasu.  (smiech,
czy  moze  nawet  rechot)  Co  jeszcze?  Moim  ulubionym  czasem  w  roku  sa 
oczywiscie Dni Gnomiej Nauki, jak bogowie dadza mozliwosc to mam nadzieje, ze
i  w  tym  roku uda nam sie wspolnie spotkac, wysadzic namiot i oswoic smoka!
Dobra, wiecej grzechow nie pamietam.  naczy  pamietam,  ale  nie  powiem,  bo
musialabym Was zabic! (smiech i zarzucenie rudym puklem)

R: To moze chciaz nasze ostatnie, standardowe pytanie...

FF: Ha! Ulubione jadlo i napitek?

R: Tak...

FF: Prosze wybaczyc, znam nasze procedury na  pamiec.  No  wiec  zdecydowanie
moim  ulubionym  jadlem  sa  gnocchi  z  sosem  pomidorowym  babci  Fausto, a 
napitkiem...   Kompot   z  suszonych  sliwek  z  tak  zwanym  pierdylnieciem, 
czyli kieliszeczkiem gnomiego destylatu.

R: Dziekujemy za rozmowe!


> 
Zatytulowano: Reportaz z Mariboru           



Dnia   pierwszego   majownika   biezacego   roku,   poznym   wieczorem   do
redakcji  naplynely  niepokojace  wiesci  o   wydarzeniach   w   Mariborze.
Kilka  godzin  wczesniej  kuznia  polelfa   Jozwy   byla   trawiona   przez
zywy  ogien.  Straznikom  sporo  czasu   zajelo   ugaszenie   pozaru   oraz
niedopuszczenie , aby  pozoga  przeszla  na  drewniane elementy konstrukcji
murow miasta, do ktorych przytulala sie kuznia.

'W  czasie  pozaru  nikomu  nic  sie  nie  stalo'  -  relacjonuje   kapitan
strazy  miasta  Maribor.  'W    chwili   obecnej   zabiezpieczamy   miejsce
zdarzenia  i  sprawdzamy,  co  bylo  powodem  tej  niewatpliwej tragedii' -
dodaje.

Scenariuszy jest kilka, wsrod miejsowej ludnosci najpopularniejsze
sa dwie.
'(...) polelf sam sie  podpalil,  (cenzura)  jedna'  -  twierdzi  pokaznych
rozmiarow   kobieta,   nazywajaca   sama   siebie  'polmieszczanka',  ktora
twierdzi, ze byla swiadkiem zdarzenia.

'Nie  wydaje  mi  sie,  ze  byl  to  wypadek. Znam Jozwe, malo kto jest tak
ostrozny jak on' - mowi mloda krasnoludka, prosi o zachowanie anonimowosci.
Na   pytanie,   czemu  nie  chce  podawac  imienia,  odpowiada  -  'Ja  tez
powinnam byc ostrozna'.

Niepokoje  wsrod  nie-ludzi  rosna.  Wiekszosc nie chce sie wypowiadac. Ci,
ktorzy znajduja odwage, wola sie nie  ujawniac.  Czy  mamy  zatem  poczatek
zamieszek na tle rasowym? Czy faktycznie jest sie czego obawiac?

Redakcja  probowala  skontaktowac  sie  z  samym   poszkodowanym.   Zalozyl
nowa   kuznie   w  pobliskiej  wsi.  Niestety,  nie  chcial  dawac  zadnego 
komentarza. Zaczerpnelismy garsc informacji od amatora  trunkow  wszelakich
zabij miejscowej tawerny - Waldeczka.

'Anu,  ten  tu  przylazlbylo, aze dobryje podkowki robio to siem przyda nom
wszestkim. Narozie nie sprawio problemo, a  i  sam  wszestko  postowilbylo.
Som ni wim jak uon te kowodlo przetargalbylo' - opowiada Waldeczek.

Calej  sytuacji nie uspokajaja zajscia na ulicach Mariboru. Nieautoryzowane
zgromadzenia zarowno  ludzi,  jak  i  nieludzi,  podczas  ktorych  dochodzi
do  przepychanek,  glosnych  wyzwisk  i lekkich pobic, to w ciagu ostatnich
dni standard. Cos wiec jednak wisi w powietrzu.

Czytelniku!
Jesli byles swiadkiem jakiejs niepokojacej sytuacji - zglos sie do nas!
Wszelkie informacje mile widziane!

> 
> 
Zatytulowano: Wywiad z Bushim               


Wywiad z Bushim z  Roggeveen  zostal  przeprowadzony  jakis  czas  temu  w
Karczmie  Mariborskiej  -  Bialy  Kiel,  przed  ostatnimi  wydarzeniami  w
Mariborze. Mimo to,  temat  nienawisci  miedzyrasowych  zostal  delikatnie
poruszony. Zapraszamy do lektury.

Redakcja: Prosze przedstaw sie po krotce, aby czytelnicy wiedzieli  z  kim
mam dzisiaj do czynienia.

Bushi z Roggeveen:  Zwa  mnie  Bushi.  Pochodze  z  Roggeveen,  miasteczka
polozonego na poludniu Redanii, w ktorym to spedzilem pierwsze lata  swego
zycia. Imie dostalem po ojcu, ktory byl gwardzista w rodzinnym miescie.

R: Czy to po nim odziedziczyles zapedy wojskowe?

BzR: Zapewne. Nasz dom byl jednym z najwiekszych w miescie. Widok  z  okna
roztaczal  sie  na  plac  apelowy,  gdzie odbywaly sie zbiorki i cwiczenia
gwardii. Co dzien przygladalem sie manewrom, a  pozniej  bieglem  do  lasu
cwiczyc na drzewach wszystko co podpatrzylem.

R: Czy byly to spokojne lata?

BzR:  Tak,  wtedy  jeszcze  tak.  Nie  mialem zbyt wielu obowiazkow. Mama,
Iliane, uczyla mnie elfich manier i  sztuki.  Jednak  mi  blizej  bylo  do
walki z przyjaciolmi na patyki.

R: Ale wnioskuje, ze to sie zmienilo...

BzR: Tak.  Zmienilo  sie  jakis  czas  pozniej.  Coraz  bardziej  widoczne
stawaly  sie  ataki komand partyzanckich. Nie rozumialem tego na poczatku,
jednak  teraz  gdy  patrze  z  dystansem  rozumiem  w  pewien  sposob  ich
motywacje.  Co  nie znaczy, ze ja w calosci popieram. Oj, tu wmieszala sie
polityka, moze nie publikujmy tego.

R: Czy ataki partyzantow zmotywowaly Cie do czegos?

BzR: Nie, nie bylem wtedy zbyt mlody.  Nie  rozumialem  zbyt  wiele  jesli
chodzi  o  swiat polityki. Natomiast oddzialy wojsk redanskich zaczely byc
przesuwane coraz bardziej na polnoc, w  strone  stolicy.  Moj  ojciec  nie
mial  ochoty rzucac zycia niewielkiego miasta i chyba to sprawilo, ze stal
sie niewygodny. Moze nawet zbedny. Pewnego dnia, zebral nas  w  salonie  i
powiedzial,  ze  bedziemy  musieli sie przeprowadzic. Jednak przeprowadzka
nie miala byc na polnoc, a... Za morze. To tam sie wszystko zaczelo.

R: Za morzem nie ma zbyt wielu polelfow. Jak sie tam odnalezliscie?

BzR: Mego ojca znali wszyscy nawet tam. Byl powszechnie znanym  wojskowym,
wiec  mozna  powiedziec, ze w pewien sposob bylismy nietykalni nawet w tak
odleglym miejscu od naszego  domu.  Jednak  dlugo  nie  mielismy  spokoju.
Okazalo  sie,  ze...  Oddzial gwardzistow redanskich, wlasciwie skladajacy
sie jedynie z mojego  ojca  i  jemu  najblizszych  Roggeveenczykow  zostal
oddelegowany  do  Nuln,  gdyz  w jaskiniach pod miastem twory Chaosu zwane
skavenami zalozyly swoja swiatynie, a kazde wsparcie  w  miescie  bylo  na
wage  zlota. Nie chce opowiadac o szczegolach. Powiem tylko, ze to wlasnie
w Nuln, wiosna, widzialem moja rodzine ostatni raz.
Troche  to  trwalo  nim  wrocilem.  Wtedy okazalo sie, ze bez opieki ojca,
czternasto letni polelf jest nikim w  nieznanym  miescie.  Powiem  wiecej.
Stalem  sie  wyrzutkiem.  To tam pierwszy raz poczulem, ze nie mam swojego
miejsca.

R: Czy to byl okres  w  ktorym  nasilily  sie  negatywne  emocje  wzgledem
nieludzi?

BzR: Dokladnie.    Chcialem  zarobic na chleb, na przezycie, jednak nawet na
stajennego nie chcieli odmienca.

R: Dlugo szukales schronienia jakim okazala sie ta karczma?

BzR: Tulalem sie tu i owdzie, az pewnego dnia w Bissingen  rozpoznal  mnie
syn  karczmarza  z  Rogeeveen.  Mial  na imie Grizwald. Byl pietnascie lat
starszy niz ja i to on wyciagnal do mnie dlon. Powiedzial, ze moze  lepiej
bedzie  ukryc swoje prawdziwe pochodzenie. Do Bialego Kla trafilem jeszcze
troche pozniej.

R: Opowiedz zatem jak to sie stalo.

BzR: Grizwald uczyl mnie tego co potrafil, nawet  pomogl  mi  znalezc  dom
wsrod  Mysliwych, jednak co to za dom, jesli caly czas nosisz kaptur i nie
mozesz sie nawet  usmiechnac,  by  nie  zdradzic  swoim  usmiechem  swojej
odmiennosci. Gdy doroslem porzucilem schowana w Puszczy gospode i ruszylem
w swiat. Wtedy wiedzialem, ze sobie poradze. Przemierzylem wszystki krainy
w  poszukiwaniu  miejsca  dla  siebie.  Az  pewnego  dnia uslyszalem, ze w
Mariborze osiedlila sie garstka podobnych do mnie. Przybylem zatem tutaj z
nadzieja, ze moze to  tu  znajde  swoje  miejsce,  swoj  dom.  Spolecznosc
Bialego Kla nie byla liczna, jednak widac bylo, ze ich odmiennosc sprawia,
ze traktuja sie jak rodzine. Z kazda chwila gdy przebywalem wsrod nich,
czulem, ze tego wlasnie mi brakowalo. Rodziny.

R: A  wiec  przylaczywszy  sie  do  tego  zgromadzenia... Czy duzo czas Ci
zajelo osiagniecie swojej pozycji?

BzR: Mowimy tu o pozycji Zbrojnego?

R: Jak najbardziej.

BzR: Kiedy jeszcze  mieszkalismy  z  rodzina  w  Roggeveen  i  moj  ojciec
zobaczyl  jak lubie bijatyki, zaczal mnie uczyc takze taktyki, ale rowniez
przekazywac   wiedze   o  zbrojach  i  broniach.  Jednak  nim  stalem  sie
specjalista   w   tej  dziedzinie  musialem  jeszcze  wiele  sie  nauczyc. 
Zwiedzialem kuznie calego swiata, oraz w szelakie  krainy  w  poszukiwaniu
najznakomitszych  pancerzy i oreza. Po pewnym czasie Przewodnik Kla, wtedy
Sindawe, uznal, ze byloby  dobrze  uhonorowac  mnie  za  trud  wkladany  w
funkcjonowanie  Bialego  Kla  i  nadac  mi  oficjalnie  tytul   Pierwszego
Zbrojnego Stowarzyszenia Polelfow.

R: Czy to ten fakt zawazyl o wybraniu pierwszego zbrojnego stowarzyszenia?

BzR: Tak, to wlasnie ten fakt. Biegla znajomosc wszelakich sprzetow,  oraz
zasluzona praca dla Stowarzyszenia.

R: Redakcja  jest  pod  wrazeniem.  Pomowmy   zatem   o   terazniejszosci.
Wspomniales,  ze  od  dawna  spotykasz  sie z niezadowoleniem u ludzi... W
kwestii pochodzenia.

BzR: Owszem. Nie zawsze bylo latwo byc polelfem.

R:  Czy  w  waszych  oczach  ostatnio to sie nasililo? Na ulicach mozna az
poczuc podgrzana atmosfere.

BzR: Racja. Niestety w ostatnich czasach to sie jeszcze nasila.

R: W jaki sposob to sie przejawia?

BzR: Zazwyczaj   to   nie  jest  zbytnio  zauwazalna,  jednak  wiele  razy
slyszelismy okrzyki za naszymi plecami wyzywajace nas od mieszancow, kilka
razy wybito nam nawet okna w Kle. Jednak  gdy  wybiegam  na  ulice.  Jakby
nikogo  tam  nie bylo. Zwykle wszyscy sie odwracaja i nikt nie jest winny.
Co odwazniejsi patrza sie jedynie  z  szyderczym  usmiechem  i  niezncznie
wytykaja nas palcami.
Pewnej  nocy  gdy  spacerowalem  po  miescie skrywajac twarz pod kapturem,
zagadnal mnie jakis czlowiek o powiedzial, ze ta karczme odmiencow  bedzie
trzeba  spalic,  ze  to nic innego niz plaga, ktora zniszczy niechybnie to
miasto.

R: Do  redakcji  naplywaja  co  jakis  czas  doniesienia  o  porwaniach  i
tajemniczych smierciach polelfow. Mozna prosic o komentarz?

BzR:  Porwania...  Nie  wiem  kto  porywa polelfy. Slyszalem o przeroznych
praktykach prowadzonych przez medykow, moze zamiast na  ludziach  chca  je
robic na polelfach?

R: Czy  wladze interesuja sie tymi incydentami? Redakcja probowala dotrzec
do   Rzecznika   krola  Foltesta  w  sprawach  spolecznych.  Niestety  nie
otrzymalismy zadnej odpowiedzi.

BzR: Jesli chodzi o tajemnicze smierci... No coz. Ciezko jest mi slyszec o
takich aktach przemocy.  Nie  chcialbym  jednak  wskazywac  winnych.  Moge
jedynie  prosic wszystkie polelfy o ostroznosc. Nie chcialbym sie wdawac w
polityke, jednak krol Foltest nie do konca jest nam przychylny. Mysle,  ze
to   glownie  za  sprawa  doradcow  na  jego  dworze.  Wiedza  jednak,  ze
wyrobilismy dobie dosyc silna pozycje  w  granicach  Czterech  Krolestw  i
ciezko byloby pozbyc sie nas.

R: Czy wobec tego rowniez i w strazy miast temerskich widac  nieprzychylne
polelfom emocje?

BzR: Sa  czasem  dostrzegalne  niestety.  Wiadomo  straz  jedynie wykonuje
rozkazy.

R: Czyli nie potwierdzasz anonimowych listow, ze i straz  czasem  wykracza
poza swoje obowiazki?

BzR: Zostawie to bez komentarza.

R: Ze statystyk wynika, ze w ciagu ostatniego  polrocza  liczba  polelfow,
ktorzy  trafili  do  mariborskiego  wiezienia zwiekszyla sie do 60 procent
wszystkich zatrzyman. Czym to moze byc zatem spowodowane?

BzR: Coz latwo  jest  obwiniac  za  wszystko  mniejszosci.  Jednak  trzeba
rowniez  spojrzec na to z tej strony, ze od kiedy Bialy Kiel wyrobil sobie
marke w granicach Czterech Krolestw, coraz  wiecej  przyjezdnych  odwiedza
Maribor, a jednoczesnie na ulicach jest dla gosci bezpieczniej.

R: Gwarantujecie  zatem  bezpieczny  pobyt w Mariborze wszystkim turystom-
czytelnikom?

BzR: Staramy  sie.  Wiadomo  nie  chcemy prowokowac konfliktow, nie chcemy
zwad wkolo nas, gdyz chcielibysmy trzymac sie zdala  od  polityki,  jednak
chcemy, zeby Bialy Kiel byl oaza spokoju. Dlatego kazdy kto zawita do  nas
na porcje nalesnikow, czy szklaneczke wina, moze czuc sie bezpieczny.

R: Totez  na  koniec  zadam  Ci  ulubione  pytanie wszystkich czytelnikow.
Jakies to jadlo i napitek preferujesz najbardziej?

BzR: Jesli chodzi o jadlo, to wiadomo, ze dbajac o  forme  nie  moge  jesc
tego co popadnie. Jednak pieczen mahakamska, chociaz tlusta, to cos, czego
nie  odmowie.  Co do napitku. Polecam wino polelfie, dostepne w Bialym Kle
za niewielka przed oplata stu miedziakow za litr.

R: Redakcja i wszyscy czytelnicy bardzo dziekuja Ci za rozmowe!

> 
Zatytulowano: O kulturze ubierania          


                     ~*~   O kulturze ubierania   ~*~


   Moj poranek wyglada zawsze tak samo. Pierwsza mysla po przebudzeniu jest
   stroj na ten dzien - tak, jestem prozna i poswiecam tej kwestii sporo 
   czasu. Zastanawiam sie nad tym co tez bede dzisiaj robic, co powinnam z
   tej racji ubrac i w jakim kolorze bede sie czula najlepiej. A czasy mamy
   takie, iz przy odpowiednim nakladzie finansowym o dobrze zaopatrzona 
   szafe nietrudno, tedy i wybor mamy wiekszy. 


   Zwracam uwage nie tylko na wlasna, ale i cudza garderobe, tedy czasami
   wyjsc z podziwu nie potrafie. Czy tym wszystkim kobietom wygodnie zabija
   sie oddzialy wrogich potworow w eleganckich sukniach po kostki, plataja-
   cych sie miedzy lydkami? Czy blask niezliczonych jubilerskich swiecidelek,
   spod ktorych nieraz ciezko dojrzec wlascicielke, jest po prostu atutem w 
   walce i oslepia przeciwnikow? Czy widok krwi na koronkowej bluzce jest 
   dla nich az tak pociagajacy? 


   Ja rozumiem. Te wszystkie suknie w sklepach stanowia dla kobiecego oka 
   tak wspanialy widok, ze czasem chec przymierzenia i kupna przewyzsza 
   nasze umiejetnosci stawiania oporu. Ale prosze pamietac, iz wszystko ma
   swoj czas i miejsce. Wieczorowe suknie, zgodnie z nazwa, nadaja sie na 
   wieczorne przyjecia wymagajace elegancji i kobiecosci. Zaufajcie mi - 
   wichty nie beda zwracaly uwagi na stroj podczas rozrywania go pazurami.
   Podejrzewam, ze jedynym przeciwnikiem zdolnym do docenienia szlachetnego
   materialu czy mistrzowskiego wzornictwa moze byc Foltestowa latorosl - 
   gdzies w glebi jej odmienionej duszy musiala zachowac sie iskierka kro-
   lewskiego wychowania, ktora sprawia, iz strzyga do posilku zlozonego z 
   ludzkich watrobek zasiada z kompletem sztuccow. Ona z pewnoscia dostrze-
   ze piekno damskiego stroju i na wlascicielke owego rzuci sie w pierwszej
   kolejnosci. Cel osiagniety!

   Ja rozumiem, ze chcemy pieknie wygladac i czuc sie kobieco, chcemy uwo-
   dzic. Nie musi sie to jednak rownac niewygodzie i wrzynajacym sie w dlo-
   nie pierscionkom, gdy podczas walki dzierzyc nam przychodzi bron czy 
   tarcze. Szyfonowe szale, targane przez wiatr i zaslaniajace oczy rowniez
   bardziej moga podczas wyprawy zaszkodzic, niz dodac uroku. Niewiasta ob-
   wieszona bizuteria, w delikatnych trzewikach i zwiewnej sukni, ubrana w 
   perfumy przedzierajaca sie przez bagno jakze piekne zostawi po sobie 
   truchlo! Obcisle spodnie, skorzany gorset badz koszula z ciepla (zdobiona
   haftami) kamizelka, delikatna bizuteria (nie rozumiem - czy to obwiesza-
   nie sie metalami szlachetnymi we wszystkich dostepnych miejscach to rodzaj
   zabezpieczenia swojej cnoty w razie napadu rabunkowego? A moze wrecz prze-
   ciwnie, to blyszczace w sloncu zaproszenie dla lobuzow..?), wygodne i pa-
   sujace do reszty buty - stroj to praktyczny, ktory zapewnia zarowno kom-
   fort i pociagajacy widok w lustrze. Co prawda zwloki nasze nie beda juz 
   tak zwiewnie i pociagajaco wygladaly (o ile w ogole moga), ale szansa na
   zostanie owymi rownoczesnie radykalnie zmaleje. Warte przemyslenia.

   Absolutnie nie twierdze, iz nie mozna na co dzien ubierac sie w stroje 
   typowo damskie. Ilez pieknych sukienek mozna w swiecie kupic, wie kazda
   z nas. Mozna posrod z nich znalezc takie, ktore dodajac nam dziewczecego
   uroku nie sprawia jednoczesnie wiekszych trudnosci w konnej jezdzie, 
   podrozowaniu czy po prostu chodzeniu bez potykania sie o przydlugi tren.
   Mozna znalezc takie, ktore idealnie nadaja sie na codzienny stroj do 
   czynnosci wszelakich, a podkreslajace warte uwagi ksztalty. Wystarczy
   nieco dobrej woli i rozsadku.
     
   Byc moze bedzie to dla niektorych zaskoczeniem, ale pory roku rowniez
   graja pewna role w doborze ubioru. Ja tymczasem niezmiennie widuje let-
   nie sukienki zima i iscie krolewskie, gronostajowe plaszcze latem. Ale 
   pomijajac juz ten fenomen (byc moze niektorzy maja problemy z odczuwaniem
   ciepla?), jest jeszcze szereg popelnianych bledow, ktore rzucaja sie w 
   (moje) oczy. Stroj powinien tworzyc calosc, poszczegolne jego elementy 
   powinny wspolgrac stylowo i kolorystycznie. Stroj powinien byc obecny - 
   to tylko mala uwaga na marginesie do tych (kobiet i mezczyzn, bez roznicy),
   ktorzy wstaja rano i wychodza z sypialni w samej jeno bieliznie - dalejze,
   szokowac swiat! Wiekszosc ubran przeznaczona jest dla wybranej plci - jakze
   bylabym rada, gdyby panowie zwracali na to uwage, dla wlasnego dobra.

   Moze na to wyglada, ale mimo wszystko nie chce nikogo pouczac. Smiac mozna
   sie z innych po cichu, wiedziec o tym nawet nie musza. Jednak przy obecnym
   bogactwie w zakresie krawiectwa i latwym dostepie do wszelakich towarow 
   warto pokusic sie o nieco rozsadku w dobieraniu swoich strojow - dla wlas-
   nego bezpieczenstwa, wygody i dobrego samopoczucia na co dzien.
   I milych wrazen otoczenia!


                                                                    SzN.
> 
Zatytulowano: Pochwala ras - ludzie         


                       .:  P O C H W A L A   R A S  :.
                            .: czesc IV - LUDZIE :.


   Ostatnim razem skupilam sie na elfach, jako jednym z dwoch czynnikow
  tworzacych polelfy. Przyszla wiec i pora na Ludzi, drugi pierwiastek
  mej rasy, lecz co wazniejsze - wazna czesc dzisiejszego swiata.

   
   Zawsze odnosilam wrazenie, iz Ludzie sa rasa niedoceniana. Bo gdyby
  tak przyjrzec im sie z bliska, ujrzymy ogromna roznorodnosc, o ktora
  trudno posrod innostworow. I te innosc, mnogosc charakterow i postaw
  z latwoscia mozna w nich polubic. Mam przyjemnosc znac bardzo wielu
  przedstawicieli tej rasy, ktorzy tylko potwierdzaja te teze - posrod
  nich sa sumienni i leniwi, honorowi i tchorzliwi, prawdomowni i nie 
  do konca, praworzadni i zboje.. moznaby tak wymieniac i wymieniac.

   Gwoli szczerosci - nie bylam przekonana, co tez o ludziach napisac.
  Popytalam wiec przyjaciol i jedna wspolna cecha zdala sie w komenta-
  rzach objawiac, totez i na niej zdecydowalam sie oprzec tym razem.

   Rozmnazanie. Uslyszalam, ze ludzie (a zapewne miano tu na mysli
  glownie mezczyzn) tylko o nim mysla. I uciekaja sie do przeroznych
  sposobow, aby osiagnac swoj cel - ich spryt i pomyslowosc nie znaja
  w tej materii granic. Na dodatek - pozwole sobie powtorzyc za kole-
  ga Rispatem w wiekopomnym wykladzie podczas minionych Dni Gnomiej
  Nauki - ludzkie samice sa DZIWNE i cokolwiek zrobisz, znajda sie
  takie, ktore cie za to pokochaja. Innymi slowy - pomyslowosc ich
  samcom sie oplaca, gdyz dzieki niej zdobeda poklask i uwielbienie.
  Inna to rzecz, gdy zadanie staje sie nieco bardziej skomplikowane i
  Czlowiekowi zalezy na wzgledach tej jedynej. Pragne tu rowniez zaz-
  naczyc, ze nie zawsze musi to byc Kobieta - wielkie uklony w strone
  Mezczyzn za umiejetnosc zdobycia wzgledow samic niemal kazdej rasy.
  Wykazuja sie oni wspanialym zmyslem obserwacji i wszelkie spostrze-
  zenia umiejetnie wykorzystuja w walce z oporem wybranej damy. Chocby
  nie wiem jak niechetna niewiasta byla - gdy mezczyzna jej zapragnie,
  ulegnie ona pod wplywem jego zalotow. Nie kazdy potrafi tego dokonac.
  
   A ludzkie samice? Co tu duzo mowic - polelfki po kims musialy wszak
  odziedziczyc swoje ksztalty i wielkie podziekowania w tym wzgledzie
  naleza sie Kobietom. Lecz nie nalezy przypadkiem wazyc sobie lekce
  innych ludzkich zalet - znane mi Kobiety sa tez na tyle inteligentne,
  by wykorzystywac swoj rozum w sytuacjach po temu stosownych i ukryc
  go, gdy moglby stanowic przeszkode dla otoczenia. Wierzcie mi - wsrod
  ludzkich samcow to umiejetnosc wielce zalecana.

   Moznaby rozpisac sie o wielu przywarach Ludzkiej rasy, ale kazdy z
  szanownych Czytelnikow moze sam je sobie dopowiedziec. Dosc rzec, iz
  zawsze razniej miec u swego boku czlowieka, z ktorym mozna sie i na-
  pic, i posmiac, stanac do walki z poczuciem bezpieczenstwa, porozma-
  wiac czy po prostu pobyc i wspolnie oceniac urode dziewek naokolo.

   I choc moze ciezko to nam, innostworom przyznac, to wlasnie ludzie
  opanowali nasz swiat i wiele jeszcze wiekow uplynie, nim sytuacja ta
  bedzie mogla sie zmienic. Poki co pozostaje nam doceniac ich zalety,
  ulegac zalotom przystojnych mezczyzn i zabiegac o wzgledy ponentych
  kobiet, a przede wszystkim - uczyc sie od nich, tego co najlepsze.


                                                                  SzN
> 
Zatytulowano: Wywiad z Wojtem Blaviken      


Poniewaz Blaviken,  miejscowosc  do  niedawno  mala,  o  niskiej  pozycji
gospodarczej  i  politycznej urosla w sile ze wzgledu przeniesienia kilku
glownych polaczen morskich Redakcja postanowila  przeprowadzic  wywiad  z
Wojtem miasta, Caldemeynem.

Redakcja: Blaviken stalo sie ostatnio szalenie  modne,  szczegolnie  jako
osrodek agroturystyczny. Co oferujecie przejezdnym?

Wojt Caldemeyn: Zesmy sie dogadali z kapitanami, co  nie?  Ze  to  u  nas
lepiej niz w jakims Daevon, mniej smierdzi, a i dziewki bardziej ochocze.
To  i zaczeli do nas kursowac, a razem z nimi cala gawiedz z Novigradu. A
bo i  jest  czego  pouzywac,  jest...  Znaczy,  na  co  popatrzec...  No,
pozwiedzac.  Jak  kto  woli,  plaza  za skalkami albo jakies moczary, tam
czesto chadzaja. Ale u nas to  w  ogole  jakos  tak  spokojniej  i  mniej
balaganu  niz  w  wielkich miasta, lubia se z wedka nad morzem posiedziec
albo co ladnego kupic.  Nawet  ze  Starego  Swiata  do  nas  zawijaja  po
okolicach  pochodzic,  powietrzem  niespaczonym  odetchnac, ale z nimi to
tylko utrapienie jest, zachowac sie za nich nie potrafia.

R: Jakie sa szanse na rozwoj zawodowy w Waszym miescie? Na czym najlepiej
zarobic?

W.C.: My tu uprawiamy polityke patry... party...  No  ten,  rownosci,  no
nie? Chce chlop miec karczme i gorzale polewac, to ladne kelnereczki musi
zatrudnic.  Mysli,  ze  bedzie  sprowadzal  cos  na targ, to jak baby nie
zatrudni, coby stala od switu do nocy, to nie ma mowy! Tak jest,  wlasnie
tak.  Sprawiedliwosc! Tylko jakies zajecie im na noc musimy znalezc, coby
baby nie zdobyly przewagi zbytniej, bo to i zle jak w te  strone  bedzie,
oj zle.

R: Czy z Blaviken sa zwiazane jakies niesamowite historie, a  moze  nawet
skandale? 

W.C.: Pewnie se myslicie, ze wam bede o wiezy prawil, ale to  moze  innym
razem.  Stoi  i nikomu nie wadzi, to ja lepiej w spokoju zostawic. Ale to
wam powiem, ze zyla kiedys tu u nas baba, znaczy  nie  u  nas,  tylko  na
bagnach.  Ona  stara  i parchata byla, ale sztuczki magiczne jakie umiala
czy co, ze jak miesiac jasno swiecil, to ona cyku-myku i nie ma  baby,  a
mloda dziewka, co to nie wiesz czy nogi dluzsze od czarnych lokow... I se
balamucila jakiegos chlopa co go upatrzyla, a ze dobra w tym byla,  to  i
nie  wadzila  nikomu.  Ale  jak  to  one, kazda baba kiedys sie zadurzy i
odstapic nei chce, nawet wiedzma harda. To tez tak sie stalo, tyle ze jak
do miasta wejsc, jak kto  ja  zobaczyl  to  batami  gonil?  Wymyslilo  se
babsko,  ze  w  kociej  postaci  przemknie  nad  murem  i podgladac swego
kochanka bedzie... Tyle ze on se inna juz byl znalazl za ten  czas,  nie?
Jak sie wiedzma nie zezlila, jak ponoc we wrzask uderzyla! A ze  kocur  z
niej  byl pewnikiem bardziej chyzy niz kobita, to rzucila sie chlopowi na
gardlo,  rozerwala  bidakowi  szyje,  ale   konkurentke  to   tylko   tak
poharatala,  ze na jedno oko przestala widziec i na miasto do konca zycia
nie wyszla. Nu, prawda to czy bajdurzenie, prawda jest, ze szweda nam sie
tutaj taki kocur jeden, a charakterny to on jest...!

R: No a kilka slow o Panu, jak to jest byc wojtem? Czy trudno nim zostac?
Jakie sa zarobki?

W.C.: Panie, co tam zarobki! Chate mam, zonka mnie nie chce zostawic,  na
gorzalke  czy rumik czasem starczy, to i nie narzekam, nie? A zem obrotny
i zaradny, to nikt na mnie nie dybie noca  i  bezpieczny  wracac  moge  z
karczmy.  Nu, gorzej w chalupie wtedy sie pokazac, ale cos za cos! Ja wam
powiem, ze tu sie trzeba umiec dogadac ze  wszystkimi  -  kupcom  miejsca
uzyczyc,  w  gospodzie  piwa duzo pic, do bab sie usmiechac i kiwac glowa
jak gadaja, a i o swiatyniach nie zapomniec!

R: Najzabawniejsze wspomnienie z okresu wojtowania?

W.C.: A byly tu raz paniczykow dwie, takich ze co to nie  oni,  miastowi,
imaginujesz  sobie?  Spali  se  w  najlepszych pokojach, nosem krecili na
jadlo, ale wsuwali ze az milo patrzec. Do dziewek  oczka  puszczali,  ale
tez  ze  tacy  niedostepni  niby.  No,  ale  raz  sie pozarli widac o co,
naburmuszeni na sie chodzili, ale przyszla razem na targ,  bo  to  festyn
byl  akurat,  i  dalejze  usmiechac  sie  zalotnie, oczka na prawo i lewo
puszczac. Jeden se upatrzyl taka co to za nia wszyscy sie  ogladaja,  ona
tez  do  niego  cielece  oczeta  zaczela robic... A ten drugi jak sie nie
zakradnie don od tylu, jak mu rybisko jakies tak  wrednie  do  kolenierza
nie  przypnie, ze za nic zdjac sie nie da! A powiem wam, ze mewy to u nas
pazerne sa jak diabli, a jeszcze se jakos  te  rybke  tak  upatrzyly,  ze
chmura spadly na chloptasia, podziobaly ga, podrapaly, fryzure zepsuly, a
do tego obesraly jeszcze i sie nazarly. Tyle dodam, ze juz go nigdy u nas
nie widzielismy!

R: I na zakonczenie nasze standardowe pytanie - ulubione jadlo i napitek?

W.C.: Ach,  ten  wasz  destylacik...  Raz  czy  dwa go kosztowalem, ale w
pamieci sie wypala, oj wypala. A z jadla to mi wsio jedno, byle  je  moja
Libusze zrobila, bo u niej to i chleb ze smalcem dobrze smakuje.

> 
Nie ma takiej strony.
> 
Zwracasz archiwalny numer na swoje miejsce.
> 
Bierzesz z jednej polek archiwalny numer 31 'Periodicusa'.
> 
Rzucasz okiem na pierwsza strone pisma...
o-----------------------------------------------------------------------------o
|                         Data wydania: dwudziesty dziewiaty dzien pory Yule  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
                                        
                               Drodzy Czytelnicy!
                                        
                                        
        Przypadl mi w udziale zaszczyt opiekowania sie Redakcja magazynu
        najlepszego w calym swiecie, za co serdecznie dziekuje Mistrzowi
        Ulikowi. Wraz z calym zespolem bedziemy starali sie regularnie i
        na czas dostarczac Wam smakowita porcje najnowszych ciekawostek!
                                        
        Oto wlasnie skladamy na Wasze rece  swiezutki numer Periodicusa.
        Smialo, zblizcie nosy do pisma, poczujcie won wyschnietego przed
       krotka chwila tuszu! A coz przygotowalismy w najnowszym wydaniu? 
        Nowinki i ciekawostki z  calego swiata, obszerny zapis rozmowy z
        Komendantem Rafaelem, wywiad z ostatniej chwili z nowo mianowana
        Mistrzynia Ayenne oraz  porady dla obiezyswiatow, dorobkiewiczow
        i majsterkowiczow. A na deser debiut kolumny  rozrywkowej, czyli
        edukacyjny pomysl Periodicusa na zdecydowanie za  dluga podroz..
                                        
                                        
               W imieniu calej Redakcji zycze Wam milej lektury!
                                        
                                        
                               Seren z Novigradu,
                         Redaktor Naczelna Periodicusa
                                        
                                        
     W tym numerze:
     * Nowinki i ciekawostki................................strona 1
     * Wywiad z Komendantem Rafaelem (1)....................strona 2
     * Wywiad z Komendantem Rafaelem (2)....................strona 3
     * Reklama Armii Lyrijskiej.............................strona 4
     * Zmiany - Wywiad z Mistrzynia Ayenne..................strona 5
     * Kilka slow o majsterkowaniu..........................strona 6
     * Z poradnika obiezyswiata.............................strona 7
     * Zyc za cos trzeba - Ryby.............................strona 8
     * Konkurs Piesni - Nie zwlekaj!........................strona 9
     * Rozrywkowy test wiedzy...............................strona 10
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o
Mozesz przeczytac konkretna strone.
> 
Zatytulowano: Nowinki i ciekawostki         



+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|           N O W I N K I    I    C I E K A W O S T K I             |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                  W GORACH ZLOTO LEZY NA ZIEMI                     |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Wystarczy miec sily, by je udzwignac.                             |
| Nagly rozkwit branzy kamieniarskiej - warsztaty znow skupuja      |
| glazy, na ktore mozna natknac sie podrozujac po gorach.           |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                     USLUGI OCHRONIARSKIE                          |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Na traktach Ishtar mozna spotkach niejakiego Traima wraz z        |
| jego kompania. Wynajmuja sie jako ochroniarze dla kupcow i        |
| szlachicow.                                                       |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                        UWAGA! PIRACI!                             |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Raporty dochodzace z roznych stron Ishtar donosza o pirackiej     |
| knarze, ktorej to zaloga pladruje nadmorskie wioski, zabijajac    |
| wszystkich mieszkancow, ktorzy w pore nie uciekna.                |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                         UWAGA! ELFY!                              |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Nie tylko Ishtar ma problemy z korsarzami. Bretonskie wojska wciaz|
| nie sa w stanie poradzic sobie z druchii atakujacymi ich kraj.    |
| Jakby tego bylo malo, posrod elfow coraz czesciej mozna zauwazyc  |
| wojownikow zakutych w misterne zbroje plytowe. Obecnosc niewidzia-|
| nych tam do tej pory wojownikow swiadczyc moze tylko o tym, ze    |
| mroczne elfy umocnily swoje pozycje na ziemiach zachodnich sasia- |
| dow Imperium.                                                     |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                OSTATNIA CHWILA BY ZABLYSNAC                       |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Redakcja Periodicusa przypomina o Konkursie Piesni organizowanym  |
| przez Wydzial Truwerstwa i Poezji przy wsparciu Cechu Kupcow      |
| Novigradu. Zgloszenia przyjmowane sa juz tylko do 28. Lutnika     |
| gnomiego kalendarza. Szczegolowych informacji prosze szukac       |
| na miejskich tablicach informacyjnych lub u organizatorow:        |
| Hasandary, Luany i Boldegara.                                     |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                   NOWA MISTRZYNI CECHU                            |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
|  Po dluzszej nieobecnosci poprzedniego Mistrza wladze w Cechu     |
| Kupcow Novigradzkich przejela Ayenne, a do grona Radnych dolaczyl |
| Velhard. Periodicus gratuluje i zyczy samych sukcesow!            |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                    Ulik Indagatrix                |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+

> 
> 
Zatytulowano: Wywiad z Komendantem Rafaelem (1)


o-----------------------------------------------------------------------------o
|                                                                             |
|   Umowiony termin spotkania z Komendantem Rafaelem zniweczyla burza, ktora  |
| przez ponad godzine szalala nad swiatem. Niezrazona ta przeciwnoscia wyru-  |
| szylam do garnizonu, gdy tylko rozstapily sie chmury. Na miejscu zostalam   |
| przywitana przez Adiutant Iluandile - po zolniersku, acz uprzejmie - i zaa- |
| nonsowana. Komendant przywital mnie i osobiscie oprowadzil po garnizonie,   |
| tedy pamietajcie drodzy Czytelnicy: bycie Redaktorem w Periodicusie jest    |
| zrodlem wielu ciekawych doswiadczen!                                        |
|                                                                             |
|                                    ~*~                                      |
|                                                                             |
|                  Rafael Krchan z Twierdzy pod Gora Carbon,                  |
|                   Komendant VII Brygady Armii Lyrijskiej                    |
|                                                                             |
|  Komendant Rafael Krchan urodzil sie w Mahakamie, w rodzinie gorniczej.     |
|  W mlodym wieku stracil rodzicow, mimo to jednak mlodosc przebiegala        |
|  mu spokojnie. Pozniej przyszedl zwyczajowy mlodzienczy, krasnoludzki       |
|  bunt - podroze po swiecie, szukanie swojego miejsca... jednak po la-       |
|  tach powrocil do Mahakamu, gdzie bylo jego miejsce. Mimo korzeni gor-      |
|  niczych, bardziej interesowala go wojaczka, dolaczylem wiec do zacne-      |
|  go Klanu Dum-Rhun. Lata uplywaly, Rafael stawal sie coraz bardziej         |
|  powazany w Klanie, zasiadal w Starszyznie, az dostapil zaszczytu bycia     |
|  Glowa Klanu. Duza odpowiedzialnosc, duzo obowiazkow, ale z perspektywy     |
|  czasu okazuje sie, iz bylo to dobre przygotowanie do Kompanii.             |
|  Mahakam musial sobie jednak poradzic bez Rafaela, gdyz po namowach         |
|  postanowil podpisac kontrakt ze Straza Kupiecka i przeniesc sie do         |
|  Novigradu. Wiele lat pozniej, po przenosinach do Lyrii, byciu Kapralem,    |
|  Sierzantem i Kapitanem zostal mianowany przez ustepujacego Komendanta      |
|  Domona na stanowisko Komendanta Kompanii 'Skorpion'.                       |
|  Od tego czasu - jakies dwa gnomie lata temu - Komendant Rafael z duma      |
|  nosi swoj mithrylowy ryngraf i stara sie, by Kompania byla w jak naj-      |
|  lepszej formie. Jak sam mowi o swojej pracy:                               |
|                                                                             |
|                 "Czasem wychodzi, czasem nie do konca,                      |
|                   ale czerpie z tego duzo satysfakcji."                     |
|                                                                             |
|                                    ~*~                                      |
|                                                                             |
| Seren: Dzien dobry Komendancie!                                             |
| Rafael: Witam Pania Redaktor.                                               |
|                                                                             |
| S:  Siedzimy w przestronnym gabinecie, w lyrijskim garnizonie Brygady.      |
|     A przecie wszystko zaczelo sie dawno temu, jeszcze w Novigradzie.       |
|     Czy moglby Komendant przyblizyc nieco droge Kompanii 'Skorpion' od      |
|     Strazy Kupieckiej po VII Brygade Armii Lyrijskiej?                      |
|                                                                             |
| R:  Kompania Skorpion zostala utworzona wieki cale temu jako odpowiedz na   |
|     napady zbrojne na Kupcow Novigradzkich. Pierwszy Garnizon stal w Novi-  |
|     gradzie, Komendantem - jesli sie nie myle - pierwszym byl Karid.        |
|     Najemnicy zajmowali sie ochrona karawan, nadzorowaniem wiekszych tran-  |
|     sakcji i eskortowaniem Kupcow w niebezpieczne tereny. Jednak po latach  |
|     niebezpieczenstwo zmalalo i Skorpiony postanowily rozejrzec sie za no-  |
|     wym miejscem na siedzibe. Poslalismy oferty do kilku wladcow krain.     |
|     Z ofert ktore nadeszly, po dlugich negocjacjach, postanowilismy prze-   |
|     niesc sie do Lyrii. Krolowa milosciwie nam panujaca Meve przyjela nas   |
|     w Lyrii. Dala kawal pola i wolna reke.                                  |
|                                                                             |
| S:  A zatem obecnie Kompania 'Skorpion' jest jednostka w Armii Lyrijskiej   |
|     i bezposrednio odpowiada przed Krolowa Meve?                            |
|                                                                             |
| R:  Dokladnie. Chronimy Lyrie przed wrogimi zakusami, Nilfgaard w koncu     |
|     niedaleko. Ale na szczescie nasza obecnosc powstrzymuje najazdy. Wiec   |
|     Lyria jest bezpieczna.                                                  |
|     Pierw w kilku namiotach z pilami i mlotami. Karczowanie i stawianie,    |
|     karczowanie i stawianie... I tak miesiace dlugie. W pocie czola sta-    |
|     wialismy palisade, baraki, kuznie i jadalnie. Garnizon rekami naszymi   |
|     postawiony. Oczywiscie przy pomocy Krolowej.                            |
|     Raz garnizon byl jeszcze przenoszony, pierwej bylismy na polanie na     |
|     samym koncu traktu.                                                     |
|                                                                             |
| S:  Z jakiego powodu zostal przeniesiony juz na terenie Lyrii do miejsca,   |
|     w ktorym jestesmy teraz?                                                |
|                                                                             |
| R:  Dlugi trakt i miejsce na uboczu opoznialy nasza reakcje. A byly to      |
|     czasy, gdzie spokoj nie byl powszechna sprawa w Lyrii. Na nasza prosbe  |
|     Garnizon przeniesiony ostal do centrum Lyrii. Tu juz bylo latwiej.      |
|     Chociaz rozbieranie wszystkiego tez nie bylo drobnostka.                |
|     I dzis juz jako VII Brygada jestesmy.                                   |
|                                                                             |
| S:  Jednak rak do pracy na pewno nie brakowalo!                             |
|                                                                             |
| R [z usmiechem]: Nasze sily sa na tyle duze ze poszlo gladko.               |
|                                                                             |
| S:  Wspomnial Komendant o niegdys niespokojnych dla Lyrii czasach. Jak ta   |
|     sytuacja ksztaltuje sie teraz? Czy Kompania jest w trakcie otwartego    |
|     konfliktu z innymi Stowarzyszeniami?                                    |
|                                                                             |
| R:  Jak to zwykle bywa raz na wozie raz pod wozem. Jeszcze niedawno mielis- |
|     my sporo wojen i dzialan zbrojnych. Jednak dzieki zrecznej dyplomacji   |
|     W tej chwili mamy jeden konflikt zbrojny.                               |
|                                                                             |
| S:  Zrecznej dyplomacji w wykonaniu Komendanta..                            |
|                                                                             |
| R:  Nie tylko, nie przypisuje sobie zaslug, razem walczymy i razem rozma-   |
|     wiamy z wrogami. Jestesmy teraz w konflikcie zbrojnym z Komandem.       |
|     I tak chyba zostanie, bo nasze swiatopoglady zbyt sie roznia.           |
|                                                                             |
| S:  Teraz juz rozumiem skad pieczona wiewiorka w kantynie dla gosci!        |
|                                                                             |
| R:  Panienka to powiedziala. [wypowiedz wienczy glosny rechot Komendanta]   |
|     Poza tym uwazam, ze zolnierz bez wroga obrasta w tluszcz i staje sie    |
|     zbyt... nieuwazny. A my musimy byc zawsze czujni.                       |
|                                                                             |
| S:  W nowym numerze Periodicusa obok wywiadu znajdzie sie plakat zacheca-   |
|     jacy do wstapienia w szeregi Brygady. Czy moglby zatem Komendant przy-  |
|     blizyc naszym Czytelnikom proces rekrutacji?                            |
|                                                                             |
| R:  Kompania prowadzi nabor aktualnie. Poszukujemy ludzi i nieludzi, kto-   |
|     rzy chcieliby w Lyrii znalezc dom. Kazdy winien napisac list do mnie,   |
|     z krotka historia swej osoby. Jesli kandydat wyda sie rokujacy, otrzy-  |
|     muje status Poborowego. Informuje o tym Hallera i zaczyna sie proces    |
|     sprawdzania, poznawania i uczenia.                                      |
|                                                                             |
| S:  Ocena rokowan odbywa sie na podstawie owego listu, czy dodatkowo prze-  |
|     prowadzana jest rozmowa?                                                |
|                                                                             |
| R:  Roznie, do kazdego staramy sie podchodzic indywidualnie. Bo wiadomo -   |
|     Poborowy Poborowemu nie rowny. Niektorzy zaprawieni w bojach musza      |
|     jedynie nauczyc sie musztry, praw Kompanii. Wykazac sie i pokazac, ze   |
|     chca z nami dzielic barak. A mlodzi wojownicy potrzebuja wiecej uwagi.  |
|     Uczymy walki, musztry i wszystkiego co wazne w zyciu Najemnika.         |
|     Ale bycie poborowym to nie tylko ciezka praca. Staram sie zawsze, coby  |
|     kandydat poznal Najemnikow. No i zyjemy tu jak jedna Rodzina.           |
|     [z usmiechem] Usystematyzowana rodzina oczywiscie.                      |
|                                                                             |
| S:  Jakie cechy charakteru sa pozadane u takiego Poborowego?                |
|                                                                             |
| R:  Otwarty umysl. Chec do pracy. I tyla. Nie jestesmy wojownikami bozymi.  |
|     Kazdy Najemnik jest inny. Ale jesli jest w stanie sie podporzadkowac    |
|     swojemu przelozonemu, to bedzie mu dobrze.                              |
|                                                                             |
| S:  Czego Poborowy moze sie spodziewac po Kompanii?                         |
|                                                                             |
| R:  Zapewniamy rowne traktowanie. Jesli kce sie Rekrut szkolic, to w wybor  |
|     zawodu bardzo jakos nie ingeruje. Wikt i opierunek, monety na szkole-   |
|     nia i wszystko, co do sluzby potrzebne. Nawet zold jest wyplacany.      |
|     [rubaszny rechot Komendanta daje do myslenia nad wysokoscia owego]      |
|                                                                             |
| S:  Wlasnie. Czy Krolowa Meve hojnie wspiera VII Brygade?                   |
|                                                                             |
| R:  Jak mowilem, wybralismy to miejsce sposrod kilku. Czarowac Panienki     |
|     nie bede, jestesmy Najemnikami. Zawsze moze byc lepiej, ale kontrakt    |
|     mamy dobry. Na brak zlota nie narzekamy, a za miejsce na Garnizon       |
|     Krolowa duzo nie wymaga. Cos za cos.                                    |
|                                                                             |
o-------------------------------------> Ciag dalszy na nastepnej stronie ---->o
> 
Zatytulowano: Wywiad z Komendantem Rafaelem (2)


o---> Ciag dalszy wywiadu z Komendantem Rafaelem -----------------------------o
|                                                                             |
| S:  To wiemy juz jakie sa wymagania na poczatek i jakie sa zalety bycia     |
|     w Kompanii. A jakie codziennie obowiazki ma do wypelnienia szeregowy    |
|     czlonek Kompanii?                                                       |
|                                                                             |
| R:  To dzielimy na dwa stopnie. Pierw Poborowy dostaje ryngraf, najpierw    |
|     cynowy oczywiscie. [Komendant wskazuje na lsniacy, mithrylowy ryngraf   |
|     dumnie zdobiacy jego piers]                                             |
|                                                                             |
| S:  Dostajac cynowy ryngraf zostaje Rekrutem, tak?                          |
|                                                                             |
| R:  Dokladnie. Poborowy to taki kandydat - jak jest w Kompanii to jest na   |
|     poczatek Rekrutem. Ma dostep do calego Garnizonu, skrzyni, kowala i     |
|     tak dalej. Ma obowiazki zwiazane glownie z Garnizonem - podlogi musza   |
|     lsnic, wiory w drewutni latac pod sufit. Stara sie byc w Garnizonie.    |
|     Jest oczywiscie zabierany na cwiczenia, wyprawy i inne dzialania nie    |
|     tylko wojenne, przez Najemnikow i Oficerow. Najczesciej Rekrut tez za-  |
|     czyna szkolenie w zawodzie wybranym, coby wartosc bojowa rosla z cza-   |
|     sem. Oczywiscie rozkazy Oficerow musi wykonywac i swoim zachowaniem     |
|     starac sie zwrocic uwage Kapitana jednego z Regimentow.                 |
|     Jak Kapitan badz ja uznamy, ze Rekrut sie stara i beda z niego najem-   |
|     niki, to na Apelu - ktory odbywa sie mniej wiecej co dwa gnomie tygod-  |
|     nie - jest mianowany na Najemnika. Po zlozeniu przysiegi Najemnik jest  |
|     pelnoprawnym Czlonkiem Kompanii. I jak dalej potoczy sie jego kariera   |
|     zalezy ino od niego. Jak ktos czuje sie dobrze w bibliotece moze zos-   |
|     tac Kronikarzem. Kazdy Regiment moze mianowac Zwiadowcow. To dla tych   |
|     co lubia sie przemykac i dzialac bardziej na wlasna reke. Mozna byc     |
|     Felczerem co rany zszywa i ziola aplikuje. Albo mozna po prostu awan-   |
|     sowac w Kompanii. Przez Kaprala, Sierzanta po Kapitana, a moze nawet    |
|     Komendanta. [szeroki usmiech wykwita na twarzy Komendanta]              |
|                                                                             |
| S:  Jak rozumiem, o tych przydzialach decyduje Komendant i on nadaje sta-   |
|     nowiska w oparciu o zalecenia na przyklad Oficerow?                     |
|                                                                             |
| R:  Ja przydzielam awanse i funkcje, ale to Najemnik decyduje jak i czy     |
|     chce awansowac. Oczywiscie nie zdarzylo sie, zeby po mojej sugestii     |
|     ktos odmowil awansu, bo to duze wyroznienie. Ale nie wrzuce wojownika   |
|     do biblioteki.                                                          |
|                                                                             |
| S:  Pozostaje zatem jedno stanowisko, najwazniejsze.                        |
|     W jaki sposob wylaniany jest Komendant?                                 |
|                                                                             |
| R:  Najczesciej gdy stary Komendant decyduje sie na emeryture. Awansuje     |
|     najbardziej godnego uwagi Kapitana. Jednak jesli Komendant nie spelnia  |
|     swoich funkcji - a jest tego troche, prosze mi uwierzyc - Najemnicy     |
|     moga sie nawet zbuntowac i Komendanta poslac z powrotem do kwater       |
|     Najemnikow. Nie zdarzylo sie to jeszcze, ale jest taka mozliwosc.       |
|     Wie Panienka. To nie jest demokracja. Tu rozkazy trzeba wykonywac       |
|     szybko i dokladnie.                                                     |
|                                                                             |
| S:  Od jak dawna piastuje Komendant obecne stanowisko?                      |
|                                                                             |
| R:  Czasem mysle ze za dlugo. [Rafael rechocze glosno.]                     |
|     Ale bedzie jakies dwa gnomie roki, moze troche dluzej. I chyba nie      |
|     najgorzej wykonuje swoja funkcje. Bo buntu jeszcze nie bylo.            |
|     [Po krotkiej walce o powage Rafael wybucha gromkim smiechem.]           |
|                                                                             |
| S:  Jeszcze!                                                                |
|                                                                             |
| R [groznie]: No no. [rubaszny rechot]                                       |
|                                                                             |
| S:  Jakie sa obowiazki Komendanta? Czy to ciezka praca?                     |
|                                                                             |
| R:  Czy ja wiem. Juz jakos w to wroslem. Podania, konflikty, polityka,      |
|     sprawdzanie czy wszystko dziala jak powinno. W Kompanii tez sie zda-    |
|     rzaja konflikty. Czasem trzeba uderzyc piescia w stol, a czasem poga-   |
|     dac w cztery oczy. Cwiczenia, wyprawy. Najczesciej ja kopie w tylki     |
|     najemnikow, ktorzy by tylko siedzieli i obgryzali wiewiorki. Monety,    |
|     kowal - mam od tego Sztab, Kapitanow, Kwatermistrza.. Ale zna Panienka  |
|     przyslowie o dogladaniu swojego.                                        |
|                                                                             |
| S:  Najlepiej wszystkiego samemu dopilnowac. Choc to meczace!               |
|                                                                             |
| R:  Daje rade, choc czasem jest goraco. Darze zaufaniem Oficerow, ale lu-   |
|     bie wiedziec co sie dzieje.                                             |
|                                                                             |
| S:  To teraz pytanie od Czytelniczki.. Czy Komendant jest zonaty?           |
|                                                                             |
| R:  Nie i nigdy nie bylem.                                                  |
|                                                                             |
| S:  Zatem poszukiwania w toku?                                              |
|                                                                             |
| R:  Jak to sie mowi, czekam na wielka milosc.                               |
|                                                                             |
| S:  Tedy Czytelniczki z pewnoscia sprobuja pomoc szczesciu.                 |
|                                                                             |
| R [cicho do siebie, myslac, ze nie slychac]: Jakbym malo mial na glowie.    |
|                                                                             |
| S:  A skoro juz o tym mowa, ile kobiet sluzy w szeregach Kompanii?          |
|                                                                             |
| R:  Roznie. Jak pewnie wiesz Kobiety to dosc specyficzne istoty.            |
|                                                                             |
| S:  Tak, mam w tym wzgledzie sporo doswiadczenia z pierwszej reki!          |
|                                                                             |
| R:  Ja jestem bardzo wyrozumialy i mam duzo cierpliosci. Ale czasem...      |
|     Pomordowalbym. Jesli chodzi o Kompanie, to mamy Iluandile nasza elfke.  |
|     I kilka dziewczyn rzadziej wstaje.                                      |
|                                                                             |
| S:  Zatem twierdzi Komendant, ze kobiety sa gorszymi zolnierzami od         |
|     mezczyzn ze wzgledu na charakter?                                       |
|                                                                             |
| R:  Nie nie. Nie mowie, ze gorszymi. Innymi. [pojednawczy usmiech]          |
|     A bez zartowania, to nie ma uprzedzen w Kompanii. Traktuje tak samo     |
|     dziewczyny co chlopakow. U nas sluza Najemniki. Co maja pod spodniami   |
|     czy spodnicami nie decyduje o niczym.                                   |
|                                                                             |
| S:  Skoro o rownosci mowa, jak ksztaluje sie zroznicowanie rasowe Kompanii? |
|                                                                             |
| R:  O to roznie. Krasnoludy, ludzie, elfy, ogry. Wszystkie rasy, wyznania,  |
|     kolory wlosow i wielkosci buta. Nie mamy uprzedzen jesli chodzi o rase  |
|     takze.                                                                  |
|                                                                             |
| S:  To jesio tylko kilka standardowych pytan na koniec.                     |
| S:  Ulubione jadlo i napitek Komendanta?                                    |
|                                                                             |
| R:  Pochodze z Mahakamu.. Staram sie miec zawsze buklak Zabojcy trolli.     |
|     Nic tak dobrze nie drapie w gardlo. A z jedzenia nasza slynna wiewior-  |
|     ka. Pomyslalabys, ze to male zwierze. Ale w odroznieniu do tych z       |
|     Kaedwen nasze maja sporo miesa.                                         |
|                                                                             |
| S:  Mysle, ze istotny jest fakt, iz wiewiorka podlana jest piwnym sosem..   |
|                                                                             |
| R [z rubasznym rechotem]: Oj... Piwny? Niemozliwe!                          |
|                                                                             |
| S:  Zyciowa maksyma?                                                        |
|                                                                             |
| R:  A tu mnie Panienka zaskoczyla. Staram sie nie krecic nigdy i walic      |
|     wszystko prosto z mostu. Nie lubie kretactwa i kombinowania. Prosty     |
|     ze mnie krasnolud.                                                      |
|                                                                             |
| S:  Slowo na pozegnanie dla Czytelnikow?                                    |
|                                                                             |
| R:  Lyria to moze byc dom dla kazdego, kto ceni dobrych druchow, ma sile    |
|     i charakter. Ale nie jest to sielanka.                                  |
|                                                                             |
| S:  Tedy w imieniu Czytelnikow i Redakcji dziekuje pieknie za wywiad.       |
|                                                                             |
| R:  Dziekuje rowniez Pani Redaktor, milo mi bylo rozmawiac.                 |
|                                                                             |
|                                    ~*~                                      |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o

> 
> 
Zatytulowano: Reklama Armii Lyrijskiej      


###############################################################################
##                                                                           ##
##                                                                           ##
##                                                                           ##
##                                                                           ##
##                #                                       ###                ##
##               ###                                      ####               ##
##               #####           ###########             #####               ##
##               #####      ###################          #####               ##
##                #####         ####  ####### ###       #####    #           ##
##            ### ######     ##############     ###    ###### ####           ##
##          #############       ############          ##########             ##
##        ###    ##########        #########       #######       #           ##
##             ###############     ########      #######     ######          ##
##          ######   ###########   ########    #################             ##
##        #####    ##############  #########  ###############    ###         ##
##         #    ####    ########   #########    #########    ######          ##
##          ######   #########    ###########    #######  #####              ##
##         ##      #####  #####   ###########   ###########     ####         ##
##              ######   #######  ###########  ############  ######          ##
##         ########      ######   ###########   ##############               ##
##           ###    ####+-------------------------------+#########           ##
##              # ######| VII BRYGADA  ARMII LYRIJSKIEJ |#### #              ##
##            ########  |                               |    ######          ##
##           ######     |    Maszerujemy przez zycie    |############        ##
##        ###       ####|     z pelnymi mieszkami i     |#####               ##
##                #### #|      pogarda dla smierci      | ###                ##
##           #####  #  #|                               |  #######           ##
##                ### ##+-------------------------------+                    ##
##              ###   ##### ####  ###########  ################              ##
##              #      ## #####  #############  ##### ##   #####             ##
 ##                  ## #####   ###############   ##### ##    ####          ##
 ##                     ##    ###################    ###         ###        ##
 ##                    #   ########################    #                    ##
  ##                     ##########  #####  ##########                     ##
  ##             ##      #########   #####   #########      ##             ##
   ##           ####     ########   #######    #######     ####           ##
    ##            #### ##### ##     #######      ##  #### ####            ##
    ##         ##########    #  ###############  #    ##########         ##
     ##        #######  ####  ###################  ####  #######        ##
      ##          ###         ###################  ##     ###          ##
       ##        ####       #### ############# ###        ####        ##
        ##        ##     ######  #############  ######     ##        ##
         ##            ####  ##      #####      ##  ####           ###
          ###          ##         ###########         ##          ##
            ##          ###     ###   ####   ###    ###         ###
             ###              ###   ########   ###             ##
               ###                 ## #### ##                ###
                 ##             ####   ##   ####            ##
                  ###                                      ##
                    ###                                 ###
                      ###                             ###
                        ###                         ###
                          ###                     ###
                            ###                 ###
                              ####           ####
                                 ###       ###
                                   #### ####
                                      ###

> 
Zatytulowano: Zmiany - Wywiad z Mistrzynia Ayenne



                                 --- XXX ---


    Cos sie konczy, cos sie zaczyna... W Cechu Kupcow Novigradu skonczyla
    sie wlasnie era Mistrza Eridana, a zaczela  sie era Mistrzyni Ayenne.
    Z  nowa  Mistrzynia  o  trudach  piecia sie na szczyt oraz planach na
    przyszlosc rozmawiala Nazira Drwydd'anilwch. 

    Zapraszamy do  przeczytania wywiadu, ktory odpowie na pytanie co moze
    Was  spotkac  po  przekroczeniu bram najwiekszego z kupieckich miast.


                                 --- XXX ---


Periodicus: Przede wszystkim chcielibysmy serdecznie pogratulowac Ci  objecia
 tak  zaszczytnego,  ale  i  wymagajacego stanowiska. Jak sie czujesz z takim
 brzemieniem na swoich barkach?

 Ayenne: Jest mi, jak i calemu Cechowi oczywiscie,  strasznie smutno, ze nasz
  nieoceniony  Mistrz Eridan zrezygnowal i w najblizszym czasie opusci nas na
  zawsze. Bedziemy musieli poradzic sobie teraz bez jego madrosci i talentow.
  Mnie  oraz  Radnemu  Adamsonowi i  Radnemu  Velhardowi  przypadl  w udziale
  zaszczyt kontynuowania  jego  dziela  i  wizji.  Wierze,  ze  uda  nam  sie
  poprowadzic  Cech,  tak  jak  zyczylby  sobie tego moj poprzednik. Jestesmy
  wszyscy  pelni  energii  i checi do pracy ku chwale naszego Stowarzyszenia.
  Mysle, ze  tylko  nieliczni  moga wiedziec,  jakim  trudnym  zadaniem  jest
  koordynowanie  wszelkich  dzialan  w  Cechu,  jednak  po rozmowach z innymi
  Kupcami, jestem spokojna. Wszyscy chcemy tego samego, wszystkim nam  bardzo
  zalezy by wrocily dni swietnosci Cechu i wszyscy mamy mnostwo zapalu.

P: Ile stopni maja schody do szczytu? Czy byly bardzo strome?

 A: Kazdy,  kto  choc chwile zajmowal sie kupiectwem wie, ze to bardzo ciezki
  kawalek chleba. Potrzeba wielu lat,  by  poznac  tajniki  nie  tylko  samej
  sztuki  handlowania,  ale  by zdobyc wiedze o wielu innych dziedzinach. Nie
  mowiac juz o znajomosci swiata, ras, religii... od nas wymaga sie wiedzy  o
  wszystkim. Trzeba duzo hartu ducha, by temu sprostac.
  Mimo, ze pochodze z Rodu, ktory od lat wlasnie tym sie zajmowal i od malego
  bylam przyuczana do zawodu kupca, jednak taka edukacja  i  pochodzenie  nie
  zmienily  faktu,  ze  swoja  kariere musialam zaczynac na samym dole. Potem
  nastepuje okres subiektury. Tu ogromna role ma to u kogo  sie  uczymy,  kto
  nas wspiera,  pomaga,  kogo  stawia  los  na naszej drodze. Ale jak sie juz
  przejdzie sie przez to najgorsze... to potem jest juz z gorki. (smiech)

P: Powiedzialabys, ze Subiektura jest najgorszym czasem w calej karierze?

 A: Tak, przynajmniej w moim przypadku. Ale jest tez co wspominac oczywiscie,
  bylo  wiele  przyjemnych  chwil. Jednak nie  jest tak, ze im wyzej tym jest
  latwiej.  Wraz  z kazdym awansem, na naszych barkach spoczywa coraz wieksza
  odpowiedzialnosc, juz nie za nas samych, ale za caly Cech, jego dobre imie.
  Co mozna wybaczyc  Subiektowi  lub mlodemu Kupcowi, nie powinno zdarzac sie
  komus starszemu, bardziej doswiadczonemu. Musimy miec zelazne nerwy  w  tej
  pracy, a jak wszyscy mamy i swoje zycie prywatne, i swoje emocje...

P: Mowi sie, ze najlepszy kupiec to ktos bez serca... zgodzilabys sie z tym?

 A: Oczywiscie, ze nie... Dobry kupiec to taki,  ktory dba zarowno o interesy
  Cechu, jak i swoje.  Nalezy dbac zarowno o to by klient byl zadowolony, jak
  i o to, bysmy nie musieli doplacac do interesow.

P: Jednak jak wspomnialas emocje czasem przeszkadzaja w pelnieniu obowiazkow,
 jak wiadomo kazdy z nas ulega im w  wiekszym lub mniejszym stopniu. Zdarzylo
 Ci sie kiedys nie obluzyc kogos z uwagi na emocje jakie w Tobie budzil? Jaki
 jest wybor miedzy obowiazkiem a uczuciami?

 A: Nie wszyscy  pamietaja o tym, ze szacunek winien obowiazywac obie strony.
  Niekiedy nie latwo jest dogodzic klientom, ot,  zly humor, zdenerwowanie, a
  latwo odreagowac na innych.  Nie  jestesmy  tez czarodziejami, nie umiemy w
  jednej  chwili  wyczarowac tego, czego akurat zada klient, choc staramy sie
  spelniac  wszelkie  wymagania. Ale taki jest urok tej pracy, musimy panowac
  nad naszymi emocjami, to nasz obowiazek i powinnosc wzgledem Cechu.

P: Jakie masz plany na rozwoj cechu, co chcialabys zmienic?

 A: Przede  wszystkim uporzadkowac zalegle sprawy. Chcemy tez podniesc jakosc
  naszych  towarow  i  uslug. Chcialabym bardzo, by obecne Spolki zrzeszone w
  naszym  Cechu,  jak  i  Kupcy  w nim pracujacy, rozwijali sie i bogacili, a
  Swiat mial poczucie, ze nad handlem czuwa ktos kompetentny. Planuje rowniez
  ozywic handel po drugiej stronie morza, jednak nie chce na  razie  zdradzac
  naszych  zamierzen  w  tej  materii. Oczywiscie caly czas poszukujemy tych,
  ktorzy odkryli w sobie te mala zylke kupiectwa i chcieliby sprobowac swoich
  sil w Cechu. 

P: Wiemy ze  prowadzilas  spolke,  a  z  naszych  informacji  wynika, ze jako
 Mistrzyni nie bedziesz miala takiej mozliwosci. Co  sie  stanie  ze spolka i
 jej klientami?

 A: Jako Mistrzyni musze skupic sie tylko i wylacznie na dobru Cechu, dlatego
  tez wycofalam sie z wszelkich interesow, by caly swoj  czas  moc  poswiecic
  wlasnie  na  to. Spolke zas przekazalam w rece mojej podopiecznej - Seleni,
  ktora na pewno  swietnie  sobie  poradzi.  Klienci  spolki  nie  musza  sie
  martwic, nadal bedzie ona oferowac im obsluge na najwyzszym poziomie.

P: W  srodowiskach  artystycznych  znana  jestes  jako  mecenas  sztuki.  Czy
 planujesz nadal wspierac mlode talenty?

 A: Oczywiscie,  sztuka  zawsze  byla dla mnie wazna i mam zamiar wspierac ja
  ze wszystkich sil. Ale nie tylko sztuke... Chce rowniez  wesprzec  mlodych,
  dobrze  rokujacych  naukowcow  oraz przez sentyment, jako ze pochodze z Dol
  Blathanna, chce pomoc tym, ktorym przyroda i  jej  piekno  lezy  na  sercu.
  Zamierzam  wesprzec  inicjatywy  Lesnego Kregu, jesli oczywiscie bede miala
  taka mozliwosc.

P: Mamy  informacje  z  pewnego  zrodla  o  Twojej  niespotykanej sympatii do
 krolikow. Zechcesz skomentowac te doniesienia?

 A: (smiech) Tak, kroliki to moje ulubione zwierzatka. Ale to juz czytelnikow
  nie interesuje zapewne.

P: To na koniec, ulubione danie i napoj?

 A: Pierogi, a na deser jablko. I szampan, wytrawny oczywiscie.

P: Czy chcialabys przekazac cos naszym czytelnikom?

 A: Chcialabym zaprosic  wszystkich do naszego pieknego Novigradu. Oczywiscie
  najlepiej z  pelnymi  sakiewkami. Nasze  sklepy  czynne  sa  cala  dobe,  a
  Subiekci jak i Kupcy sluza zawsze pomoca w  doborze  i  wyborze.  A  mlodym
  podroznikom chcialabym tylko jeszcze na koniec  przekazac, iz Novigrad jest
  miastem nieograniczonych mozliwosci i szans. Zatem zapraszamy!

          
                                    ---


> 
Zatytulowano: Kilka slow o majsterkowaniu   



       K I L K A   S L O W   O   M A J S T E R K O W A N I U


     Niemal wszyscy wiedza,  ze tu  i owdzie  na obszarze  calego
  swiata mozna napotkac gnomie  wynalazki. Bywaja one  przerozne,
  niektore z  nich  bardzo proste,  inne  calkiem  skomplikowane,
  jednak znakomita ich wiekszosc sluzy ulatwieniu lub wzbogaceniu
  naszego zycia. Jesli zastanawiales  sie kiedys, skad  wynalazcy
  czerpia swoje  pomysly,  czy  tez  jak  udaje  im  sie  zmienic
  nierealna na poczatku koncepcje w cos calkowicie  rzeczywistego
  i materialnego, a nie znasz odpowiedzi na podobne pytania,  ten
  artykul jest pisany wlasnie  z mysla o  Tobie. Jesli  natomiast
  tego typu watpliwosci nigdy nie przemknely Ci przez mysl, wciaz
  mozesz przeczytac ten artykul i nauczyc sie czegos nowego!
     
     1. JAK ZACZAC?
     
     Skonstruowac jakis prosty mechanizm moze praktycznie  kazdy.
  Do tego celu niezbedne sa checi i czas oraz czesci, narzedzia i
  pomysl. Pierwszymi dwoma nie bedziemy sie tutaj zajmowac, kazdy
  musi zdecydowac we wlasnym zakresie, czy posiada  wystarczajaca
  ilosc obu tych zasobow,  aby zaczac parac sie  majsterkowaniem.
  Ja jedynie  ostrzegam, ze  zajecie jest  dosc wciagajace,  wiec
  radze uwazac i podchodzic do niego z nalezytym rozsadkiem  oraz
  umiarem. Dla zrownowazenia tych gorzkich slow napisze  jeszcze,
  ze  w  przypadku  sukcesu   daje  ono  duzo  satysfakcji.   Dla
  poczatkujacego   majsterkowicza   sukcesem   jest    zbudowanie
  czegokolwiek, co  nie rozleci  sie  samorzutnie w  ciagu  kilku
  minut (funkcjonalnosci  nie  sa  konieczne),  wiec  latwo  i  o
  sukcesy, i o satysfakcje.
     
     Jesli natomiast chodzi o  czesci, narzedzia i pomysl,  mozna
  zdobywac je w roznej  kolejnosci. Osoby uporzadkowane, a  takze
  wiekszosc  doswiadczonych  wynalazcow,   zwykly  kupowac   (lub
  wygrzebywac z czelusci torby  na wynalazki) czesci i  narzedzia
  adekwatne do posiadanego  pomyslu, ktory  z kolei  rodzi sie  w
  celu rozwiazania jakiegos odwiecznego i palacego problemu.  Aby
  to zobrazowac wezmy  jakis prosty przyklad:  W pewnym  momencie
  swojego zycia orientuje sie, ze nie chce mi sie czyscic  butow,
  wiec konstruuje buty samoczyszczace. Majac taki pomysl,  rysuje
  projekt i kilka chwil pozniej wiem, co bedzie potrzebne do jego
  zrealizowania. Zgola odmienna koncepcja, ktora moze byc  niezla
  dla osob poczatkujacych, nie do konca swiadomych swoich potrzeb
  i  mozliwosci,  jest  zakup  wielu  roznych  czesci,  a   potem
  spogladanie na  nie  z namyslem  i  zastanawianie sie  'A  co
  bedzie, jesli wetkne to tutaj...?'
     
     2. POMYSL
     
     Te kwestie  juz  czesciowo omowilismy.  Zwykle  konstruujemy
  cos, co ulatwia  lub urozmaica  nam zycie,  cos, co  rozwiazuje
  jeden z  naszych problemow  albo po  prostu cos,  co  potrafimy
  skonstruowac.   Inspiracje   mozna    czerpac   z    obserwacji
  dzialajacych juz  wynalazkow  lub  ciezko  pracujacych  osob  i
  zastanawiania sie, czego tez im brakuje, aby pracowac lzej. Aby
  nie  zgubic  powstalego  pomyslu,  poleca  sie  zapisac  go  na
  pergaminie wraz z dokladnymi objasnieniami, co do czego  sluzy.
  Pozwoli to odtworzyc projekt w razie naszej kontuzji umyslowej,
  amnezji lub smierci.
     
     3. PROJEKT
     
     Powinien zawierac ogolny opis wynalazku, potrzebne czesci  i
  narzedzia  oraz  sposob  jego   konstruowania,  tak  aby   inny
  wynalazca mogl bez problemu  odtworzyc urzadzenie na  podstawie
  projektu. Jest  to sprawa  niezwykle wazna!  Wiele  stosowanych
  dzis powszechnie maszyn i automatow jest opartych na projektach
  nieznanych  wynalazcow.  Gdyby  nie  zostawili  oni  czytelnych
  wskazowek,  nie  moglibysmy  ich   dzisiaj  budowac!  W   miare
  nabierania doswiadczenia i zrozumienia nowych aspektow  swojego
  wynalazku poleca sie  dopisywac do projektu  wlasne uwagi,  aby
  przyszle pokolenia mogly je od razu przeczytac, nie powtarzajac
  naszej drogi przez meke.
     
     4. CZESCI
     
     Przy ich zakupie w nieznanym miejscu nalezy zwrocic uwage na
  kilka  znaczacych   drobiazgow.  Dyskretnie   sprawdzamy,   czy
  soczewki nie sa porysowane, a druciki powyginane i czy  zebatki
  maja wszystkie  zeby.  Delikatnie badamy  twardosc  i  gietkosc
  metalu, z  ktorego  wykonano  poszczegolne  elementy.  W  koncu
  zwracamy uwage na cene.  Majsterkowanie nie jest bardzo  drogim
  zajeciem, zadne  drobiazgi  nie powinny  kosztowac  wiecej  niz
  kilka  srebrnych  monet.  Jesli  jestesmy  pewni,  ze  nam  sie
  spodoba, mozemy zainwestowac od razu w zestaw czesci - zbiorowy
  zakup jest nieco  tanszy. Trzeba takze  wiedziec, ze  wiekszosc
  czesci wystepuje w kilku  ustandaryzowanych rozmiarach.  Dzieki
  temu w  przypadku  koniecznosci wymiany  pewnego  elementu  nie
  musimy udawac  sie az  do sklepu,  w ktorym  zostal kupiony,  a
  wystarczy do najblizszego.
     
     5. NARZEDZIA
     
     Na te najlepiej nie  zalowac monet. Kupmy  chociaz mlotek  i
  nozyk, ale dobrej  jakosci i  przystosowane do  tego, do  czego
  bedziemy ich uzywac. Wielki metalowy mlot bojowy  niekoniecznie
  bedzie nadawal sie  do obcowania z  delikatnymi i  precyzyjnymi
  elementami wynalazku. Zamiast sie  denerwowac, niszczyc bron  i
  masakrowac  czesci,  wydajmy  te  kilka  zlotych  na  prawdziwe
  narzedzia do majsterkowania w dobrym sklepie.
     
     6. CO TERAZ?
     
     Kiedy mamy juz  wszystko, czego nam  trzeba, mozemy  zalamac
  sie i  rzucic  to  w  diably lub  dac  sie  poniesc  wyobrazni.
  Zdecydowanie poleca  sie opcje  druga. Pozwala  ona pozbyc  sie
  stresu, zdobyc  nowe  umiejetnosci, zyskac  kilka  ciekawych  i
  niepowtarzalnych przedmiotow oraz uznanie znajomych.
     
     MILEGO MAJSTERKOWANIA!


                                        Vyera Graff von Habenix
> 
Zatytulowano: Z poradnika obiezyswiata      

+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                 Z PORADNIKA OBIEZYSWIATA                          |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Majac dosc widoku elfek w sukniach balowych i kolczugach          |
| przemierzajacych blotniste trakty, czy mlodych podroznikow        |
| przemarzajacych do szpiku kosci w gorach,postanowilem podzielic   |
| sie kilkoma prostymi radami, dzieki ktorym zdolalem przetrwac     |
| wszystkie swoje podroze.                                          |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Pierwsza i najwazniejsza rzecz - duch obiezyswiata duchem, ale    |
| monety miec trzeba. Najlepszym na to sposobem jest trzymanie      |
| wybranej sumy (np. 50 zlotych monet) w przytroczonej do pasa,     |
| ZAMKNIETEJ sakiewce, dodatkowo kilkanascie zlotych monet pod reka |
| na niewielkie wydatki. Wszystko ponad to wplacamy do banku.       |
| Dzieki temu stan naszego posiadania bedzie stale sie zwiekszal, a |
| w razie wypadku stracimy tylko czesc naszego dobra, a nie calosc. |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Pojemniki w ogolnosci - pamietajmy o tym, by wiekszosc rzeczy     |
| trzymac w nich schowana, a nie przy sobie. Dzieki temu zabiegowi  |
| bedziemy mniej sie meczyc. Pamietajac o zamykaniu plecaka czy     |
| torby zapobiegniemy kradziezy noszonych wen przedmiotow.          |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Sztylet! Niewazne jaka bron sie preferuje, sztylet trzeba zawsze  |
| przy sobie miec - taki przystosowany nie tylko do walki, ale i do |
| oprawiania zwierzyny, odcinania lin i tym podobnych rzeczy.       |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Ubior... jak pisalem na wstepie. Ubierajmy sie adekwatnie do      |
| sytuacji. Sklepy maja bardzo bogaty wybor ubran - od roboczych,   |
| przez takie do podrozy, po suknie balowe i fraki.                 |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| W temacie ubioru jeszcze - wiele osob nie docenia wartosci jaka   |
| daje gruby, porzadnie wykonany plaszcz. Niestety brak tu reguly.  |
| Jednak niektore plaszcze wykonane z futra czy grubej welny        |
| bardzo pomagaja w walce z chlodem.                                |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Pamietajmy, by nie chodzic bez potrzeby z dobyta bronia. O wiele  |
| wygodniej sie podrozuje trzymajac ja w temblaku czy za pasem.     |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Nigdy - przenigdy - nie zaglebiajmy sie w nieznany teren bez      |
| uprzedniego odpoczynku. Podobnie ma sie sprawa z badaniem terenow |
| juz znanych i niebezpiecznych - jak bagna na ten przyklad.        |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Warto wypytac czasem innych podroznych o miejsce, w ktore chcemy  |
| sie udac, by zawczasu miec pojecie na co sie przygotowac.         |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Podobnie jak z monetami w banku ma sie sprawa z kamieniami        |
| szlachetnymi - nie nalezy ich nosic przy sobie. Lepiej zostawic je|
| przy pierwszej nadarzajacej sie okazji w skrzynce depozytowej.    |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Monety leza na ziemi. Odpoczywamy na trakcie? Warto rozejrzec sie |
| za ziolami, by potem sprzedac je u znachora.                      |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| Podrozujac po gorach nalezy miec przy sobie line oraz zrodlo      |
| swiatla wraz z zapasem paliwa.                                    |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                                                   |
| W wielu miejscach, gdzie przecietny podroznik traci orientacje    |
| w terenie, z pomoca przychodzi kompas. Mozna go kupic w kilku     |
| sklepach obu kontynetow, jak i poprosic napotkanego gnoma ze      |
| Stowarzyszenia Gnomich Wynalazcow o zbudowanie jednego czy dwoch. |
|                                                                   |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
|                                    Ulik Indagatrix                |
+-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-+
> 
Zatytulowano: Zyc za cos trzeba - Ryby      



         To ze monety szczescia nie daja wiedza nieliczni.
        To ze zakupy juz tak, wie duza czesc spoleczenstwa.
             To ze zyc za cos trzeba, wiedza wszyscy.

    Zapraszamy do kolejnego artykulu o sposobach zarobkowania.


                        ---   RYBY   ---
                    

        Krok Pierwszy - Nie ma, nie ma wody na pustyni

 Aby  znalezc  wode  wystarczy  rozejrzec  sie  dookola,  tudziez zapytac
 srednio zorientowanego przechodnia w kazdym miescie, wiosce czy osadzie.
 Czesc  z  tych  mniej  rozgarnietych  wskaze  nam studnie lub inny punkt
 czerpania wody. W studniach nie ma ryb.  Z  reguly.  Jesli  sa,  to  nie
 chcemy  ich  lowic.  Naprawde!  Ci  bardziej  rozgarnieci  pokieruja nas
 niezawodnie w kierunku sredniej lub duzej wielkosci akwenu wodnego.  Nie
 w kazdym z nich trafimy na odpowiednie lowisko, jak i nie kazdy brzeg do
 lowienia   sie   nada.  Lowienie   wysokosciowe  z  klifu   czy   innego
 interesujacego turystycznie urwiska to ryzykowna zabawa. Leci sie dlugo.
 Ale raczej w dol. Polecamy bezpieczniejsze brzegi. I nizsze.

     Mnemotechnika: Rybka lubi plywac
       Ps. Nie wszystko co wilgotne jest woda!
 

        Krok Drugi - Mam na ciebie haka!

 Kazdy wedkarz wie, ze proby porozumiewania z rybami koncza  sie z reguly
 fiaskiem.  Ryby  nie  mowia.  Sprawdzalismy.  Naprawde  nie  mowia.  Ich
 umiejetnosci telepatii sa rowniez dosc ograniczone. Proby namowienia ryb
 do popelniania samobojstwa przez wskoczenie w nasze rece z reguly koncza
 sie fiaskiem. Oczywiscie mozna probowac. Dlugo. Bezskutecznie. Narzedzia
 pokroju kotwiczek czy haczykow sprawdzaja sie nie tylko  jako eleganckie
 wykonczenie reki. Dzialaja tez jako  narzedzia  przymusu  bezposredniego
 przy porozumiewaniu sie z rybami. Haczykow nalezy miec wiecej niz jeden.
 Ryby je lubia. Doslownie.

     Mnemotechnika: Przy ostrych zabawach trzeba uwazac na palce


        Krok Trzeci - Dlugi kij czy krotka palka

 Wybierane w  pocie  czola  ostre ozdoby lub tez pulapki na nieostroznych
 beda  nic  nie  warte  bez  przymocowanej do nich linki na kijku, zwanym
 potocznie wedka. Z  reguly podczas zaopatrywania w haczyki  i  kotwiczki,
 sprzedawca  zaproponuje  nam  takze  owe  wedki.  Sprzedawcy w  sklepach
 wedkarskich raczej znaja sie na rzeczy. Warto ich sluchac.  Nalezy  przy
 tym pamietac, ze  duze  ryby  waza  wiecej. I ciagna mocniej. Zbyt mocne
 ciagniecie   konczy  sie  zlamaniem  wedki  i  koncem  lowienia.   Jesli
 sprzedawca nie  ma interesujacej  corki/syna,  ktory  sklonilby  nas  do
 czestych odwiedzin, kupmy dwie wedki.

     Mnemotechnika: Nie daj sie wciagnac


        Krok czwarty - Bez pracy nie ma kolaczy

 Aby namowic rybke do ozdobienia sie interesujacym kolczykiem w wardze, w
 postaci naszego haczyka, nalezy zaoferowac jej cos wiecej niz blask  tej
 ciekawej  acz  niekonwencjonalnej bizuterii. A ze przez zoladek do serca
 najlepiej zaoferowac zakaski.

       - Kulki chlebowe

 Czesc ryb nie gustuje w krwistych  befsztykach, a  raczej  w  salatkach.
 Takim   osobnikom  zalecamy  jako  posilek  glowny  kulki  chlebowe,  do
 wykonania ktorych potrzebny nam bedzie chleb i  nozyk,  jaki  w  sklepie
 nabyc rowniez mozemy. Im wiecej kulek, tym wiecej rybek. Im wiecej rybek
 tym lepszy polow. Im lepszy polow tym bogatsza nasza sakiewka... tudziez
 ruszt nad ogniskiem.

       - Robaki

 Dla  bardziej  wymagajacych  nalezy  sie  nieco bardziej postarac. Jesli
 zainwestujemy w lopatke i pudelko  na  robaki,  a  nastepnie  znajdziemy
 jakas  swiezo  pachnaca  lake, moze  udac nam sie odkryc tudziez wykopac
 calkiem pokazne okazy. Im wiekszy okaz tym wieksza  radosc  potencjalnej
 ofiary.    Im   wieksza   radosc   potencjalnej   ofiary   tym   wieksze
 prawdopodobnienstwo  jej  zlowienia.  Wieksze   prawdopodobienstwo  jest
 zdecydowanie pozadane.

       - Rybki

 Rybki lubia jesc. Wieksze rybki lubia jesc mniejsze rybki. Wieksza rybka
 to  calkiem  dobry  pomysl  na  kolacje. Aby dostarczyc jej odpowiedniej
 ofiary nalezy zarzucic sieci na te  mniejsze  rybki.  Najlepiej  gdzies,
 gdzie  sa.  Zarzucanie  sieci  na pustyni nie da nic procz piachu. Duzej
 ilosci piachu.

     Mnemotechnika: Wielkosc ma znaczenie


        Krok piaty - Dobry zamach to podstawa


 Jesli przebrnelismy przez wszystkie poprzednie kroki powinnismy stac nad
 woda,  z  wedka  i  przyneta  w reku. Stanie i patrzenie nam nic nie da.
 Stanie i niepatrzenie tez. Trzeba dzialac. Musimy  wykazac  sie  sprytem
 poczatkujacej szwaczki i zmyslnie pogodzic haczyk z wedka oraz przyneta.
 Jesli  udalo  nam  sie  zalozyc  kotwiczke  tudziez  haczyk  na wedke, a
 nastepnie przebrnelismy  przez  proces  umieszczenia  na  niej przynety,
 mozemy  przejsc  do  praktycznego  nabywania  wedkarskich  umiejetnosci.
 Zarzucamy wedke i... czekamy. Czekamy. I czekamy. Jesli czekamy dlugo, a
 nic sie nie dzieje, moze to oznaczac ze w okolicy nie ma ryb.  Jesli nie
 chcemy  spedzic  reszty  zycia  gapiac  sie  w  nieruchoma wedke zmienmy
 miejsce.

     Mnemotechnika: Ruch to zdrowie


        Krok szosty - Bez nerwowych ruchow

 Kiedy  zauwazymy  ruch  w  wodzie nie panikujemy. Nie krzyczymy! Wrzaski
 plosza ryby. Staramy sie utrzymac wedke w  dloniach  i  zaciac  na  niej
 rybe.   Trzesace  sie  rece  utrudniaja  to  zadanie.  Wszyscy  wedkarze
 potwierdzaja, iz alkohol uspokaja trzesace  sie  rece.  Pozostawiamy  to
 stwierdzenie   bez   komentarza.   Kiedy  uda  nam  sie   dokonac   tego
 karkolomnego zadania i zatniemy rybe... pozostaje tylko ciagnac.

     Mnemotechnika: Kiedy ciagniesz rob to z glowa


        Krok siodmy - Nie wszystko zloto co sie swieci

 Kiedy  juz  mamy  przy  sobie  dosc ryb, mamy dosc ryb  lub robi nam sie
 niedobrze od widoku  fal  wymienmy  srebrnoluskie  ciala,  efekt  naszej
 pracy,  na  zlote, brzeczace monetki. Mozemy to zrobic zarowno w skupach
 ryb, jak i u niektorych kupcow.  Nie  kazda  ryba  kosztuje  tyle  samo.
 Niektore  kosztuja  wiecej.  Warto  lowic  te,  ktore  kosztuja  wiecej.
 Dostaniemy za nie wiecej. Ciezsza sakiewka to szerszy usmiech.

     Mnemotechnika: Usmiech to podstawa


                        ---    X X X    ---



                                    
                                   Spisala i opatrzyla komentarzem
                                         Nazira Drwydd'anilwch


> 
Zatytulowano: Konkurs Piesni - Nie zwlekaj! 




 +------------------------------------------------------------------------+
 |+----------------------------------------------------------------------+|
 ||                                                                      ||
 ||  U W A G A !!!  U W A G A !!!  (         _///_,                      ||
 ||                                 .       / ` ' '>                     ||
 ||  TO TWOJA OSTATNIA SZANSA !!!    )    O'  __/_'>                     ||
 ||    NA SLAWE I BOGACTWO !!!      (    /  _/  )_\'>                    ||
 ||                                  '  "__/   /_/\_>                    ||
 ||  ZGLOSZENIA NA KONKURS PIESNI         ____/_/_/_/                    ||
 ||      ZOSTALY PRZEDLUZONE             /,---, _/ /                     ||
 ||     DO KONCA LUTOWNIKA!!!           ""  /_/_/_/                      ||
 ||                                        /_(_(_(_                 \    ||
 ||  CZEKAMY WLASNIE NA CIEBIE !!!        (   \_\_ \_               )\   ||
 ||                                        \'__\_\_\_\__            ).\  ||
 ||        NIE ZWLEKAJ !!!                 //____|___\__)           )_/  ||
 ||                                        |  _  \'___'_(           /'   ||
 ||  JUZ DZIS ZGLOS SIE DO KONKURSU !!!     \_ (-'\'___'_\      __,'_'   ||
 ||                                         __) \  \ ___(_   __/.__,     ||
 ||        NAGRODY CZEKAJA !!!           ,((,-,__\  '", __\_/. __,'      ||
 ||                                                   '"./_._._-'        ||
 ||                                                                      ||
 |+----------------------------------------------------------------------+|
 +------------------------------------------------------------------------+


> 
Zatytulowano: Rozrywkowy test wiedzy        


  Dla chwili odpoczynku od lektury i sprawdzenia swej wiedzy
   zapraszamy do rozwiazania arcytrudnej krzyzowko-zagadki!

 -------------------------------------------------------------


      1.              _ _ X
      2.                _ X _ _ _ _
      3.          _ _ _ _ X _ _ _ _ _
      4.            _ _ _ X _ _ _ _
      5.                _ X _ _ _ _ _ _ _ _
      6.                  X _ _ _ _ _ _
      7.          _ _ _ _ X _ _ _ _ _
      8.              _ _ X _
      9.                _ X _ _ _ _
     10.        _ _ _ _ _ X


 -------------------------------------------------------------

 Pytania:

   1. Spada z rozpalonego nieba kiedy cialo sie wyczerpie
   2. Graniczy z Kaedwen, Redania, Temeria oraz Lyria i Rivia
   3. Popularne ziolo lecznicze, lodyga
   4. Bogini urodzaju, opiekunka par malzenskich.
   5. Czlonek klubu, ktorego symbolem jest krety rog
   6. Mimik
   7. Wojowniczka z pustynnego miasta
   8. Przestraszy w opuszczonym obserwatorium
   9. Pojemnik na plyny
  10. Pozne lato Ishtar

 -------------------------------------------------------------


      Pierwsza osoba, ktora przysle rozwiazanie z kolumny
       oznaczonej przez X, przezyje niezapomniane chwile
        podczas indywidualnej wycieczki po Redakcji!


          Na listy z poprawna odpowiedzia oczekuje Nazira.