Periodicus numer 24

Wywiad z Cadaelem, Dobre rady wujka Zxara

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                         Data wydania: dwudziesty dziewiaty dzien pory Yule  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
                                      Drodzy Czytelnicy!
                                        
           Oddaje w Wasze rece nowy egzemplarz Periodicusa, ufajac iz
           moj debiut jako redaktora naczelnego bedzie udany. Z tego
            miejsca pragne rowniez podziekowac redaktorowi Hiirowi,
           ktory cierpliwie tlumaczyl mi co i jak, bo mozecie wierzyc
             lub nie, ale prowadzenie gazety sprawa latwa nie jest.
                                        
           Jak zawsze mamy dla Was sporo informacji, troche kultury i
             wywiad, abyscie byli na biezaco i byc moze dzieki nam,
                  gubili sie w wielkim swiecie troszke mniej.
                                        
             Cieszy mnie niezmiernie, ze nasza gazeta spelnia swoja
         misje. Ze trafiamy praktycznie wszedzie, jestemy rozpoznawani.
          Dzieki temu mam pewnosc, ze gazeta dociera jak najdalej, ze
         nawet w malych wioskach mieszkancy moga sie dowiedziec o tym,
          co dzieje sie w "wielkim swiecie". To, ze gazety nie sa juz
           rozsylane poczta, sprawilo, ze zaistnial kontakt na linii
          redaktor - czytelnik. Ze mozemy zagadac, zapytac co o danej
          sprawie sadzicie, posmiac sie razem. To pozwala nam uczynic
                    Periodicusa bardziej Waszym, niz naszym.
                                        
                       Za wszystko - po prostu dziekuje.
                                        
                                              inz. Faiga Fausto
                                      Redaktor Naczelna Periodicusa
                                        
     W tym numerze:
     * Redaktora Zxara Rad Kilka............................strona 1
     * Wywiad z Czempionem Von Raugen.......................strona 2
     * Pochwala Ras.........................................strona 3
     * Miesiwo Odgrzewane...................................strona 4
     * Podroze - Podgrodzie Tretogoru.......................strona 5
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o
Mozesz przeczytac konkretna strone.
> 
Zatytulowano: Redaktora Zxara Rad Kilka     

Wstajesz rano. Spales dlugo. Wychodzisz na ulice  przed karczma,
gdzie   wynajales   sobie pokoj  na jakis  czas. O malo  co nie
obrywasz  martwa   wiewiorka.  Nastepny  krok  zostaje  znaczaco
spowolniony   przez   kilku    krasnoludow,   ktorzy  w  zwartym
szyku, cala szerokoscia  ulicy, b ar  przy  barze   przemierzaja
w poszukiwaniu, jak to nazwali, "dlugouchego".
Dyskretne  proby wycofania sie we w miare  bezpiecznym  kierunku
skutecznie  uniemozliwia  kilku  jegomosciow, z   ktorych  kazdy
wyglada jakby skladal sie conajmniej z kilku innych jegomosciow.
Niejednokrotnie  w takiej  sytuacji bywalo wielu z nas. Co jest
powodem  tego swoistego,  tu uzyje  lekkiego slowa, balaganu? Z
jakiej przyczyny jedni nienawidza drugich? I dlaczego ktos pyta
nas o imie  i cel  wizyty,  skoro  aktualnie  siedzimy w  balii,
zazywajac kapieli, a uzbrojeni  jestesmy  w  czepek i  drewniana
kaczuszke?


Wszystko  zaczelo   sie w  zamierzchlych  czasach,  ktorych  nie
pamietaja  nawet  najstarsze  gnomie  umysly.  Topor  w  czaszce
elfa,  mlot   w  czwartej  rece  tajemniczego  jegomoscia  numer
dwa, sztylet  tuz  pod  sercem,  zanim  zadane  zostalo  pytanie,
w  ktorym   kluczowe   slowa   zamieniono   niejednokrotnie   na
'hyhy'  oraz  'cema'. Jako  redaktor  pisma przydatnego i czesto
ratujacego zycie postaram sie opowiedziec o wszelkich niebezpie-
czenstwach dla szarych, mniej lub  bardziej czystych, podroznych
naszych  krain. Dzisiaj tereny mi bliskie, czyli  Nowego Swiata.
Swiat Stary w wydaniu nastepnym!

Zacznijmy   od   Kaedwen.   Okolica   bardzo   nieprzyjemna  dla
najmlodszej rasy naszego  swiata.   Mezczyzni i   kobiety   rasy
ludzkiej  -   uwazajcie!  Slowo    'wiewiorka'   nabiera   tutaj
zupelnie nowego znaczenia,   oraz   sporego   impetu.   Osobnicy
z niezbyt  dominujacym  w  modzie  trendem przyczepiania  rudych
ogonow do  czapek  pojawiaja  sie  znienacka  i  zza  rogu.  Jak
podaja  anonimowi informatorzy,  Scoia'tael -  bo  o  nich mowa,
sa w stanie  wybaczyc   komus  ludzki  wyglad, o  ile  jest taka
osoba  zwiazana  z  niezwykle  tajnymi  sluzbami  Nilfgaardzkimi.
Ponoc - po pierwszym kontakcie z informatorem, tenze zaginal bez
wiesci. Wspominal cos o tym, ze ma zamiar wyruszyc w  strone Ban
Ard...
Jak  powszechnie  wiadomo,  w diecie  rudowlosych   zwierzatek z
rodziny myszowatych wystepuja ryby, pajeczaki oraz roznej  masci
orzeszki.


RADA NR1: Gdy zobaczysz wiewiorczy ogonek, NIE wolaj Basia, Basia!
RADA NR2: Dowiedz sie, gdzie pieprz rosnie. I tam zawsze uciekaj.
RADA NR3: Nigdy  nie   twierdz,  ze   Elirena  to  zabawne  imie.


Wyspy   Skellige.   Zimno,  wietrznie  i  mokro. Bez  porzadnego
plaszcza  sie  nie  obejdzie.  Tambylcow  poznac mozna po  mocno
pomarszczonej   twarzy   i   widocznym   na  pierwszy  rzut oka,
oczywiscie w przenosni, charakterze. Charyzmatycznych i groznych
maja  tam  duzo.  Lepiej  od  razu  sie  przedstawiac, bo czesto
nie  zaprzataja  sobie  glowy  pytaniem,  a odpowiedzi  wymagaja
momentalnie.  Przechadzaja  sie grupami. Maja uczulenie na  rude
siersci.  Lubia  dlugie, relaksujace  rejsy wglab morza. Glownym
elementem  ich  menu   jest  sledz  i  jego przerozne   odmiany.
Ciekawostka jest  fakt, iz w jezyku  skelliganskim  istnieja  53
roznyce  okreslenia  dotyczace popularnego w najblizszym okresie
karpia. Uwielbiaja bawic sie w berka.


RADA NR1: Zawsze pamietaj jak masz na imie.  Jezeli  masz  slaba
          pamiec, kaz to sobie wytatuowac na czole.
RADA NR2: Jezeli   odwiedzasz  archipelag  Skellige,  daj  sobie
          spokoj z odziewaniem sie w naturalne futra.
RADA NR3: Bedac w  porcie,  zawsze  dobrze  sprawdzaj,  na  jaki
          statek wsiadasz. Statek z trupia czaszka to zdecydowa-
          nie nie Statek Milosci.


Przemiescmy  sie  oczami   wyobrazni   bardziej   na   poludnie.
Powiedzmy...  do   Lyrii.  Lepiej  uwazac  pod  nogi,  bo  mozna
przewrocic sie o  lezace piki,  szydla i  inne  dlugie,  groznie
wygladajace   bronie.  Zanim  zdazysz  powiedziec  'Czolem'  nie
ruszysz  palcem,  tak  Cie  otocza,  zablokuja  i  beda  domagac
sie wszystkich informacji.  Wlacznie  z  nazwiskiem   panienskim
Twojej przyrodniej  ciotki. Polecaja  do siebie   mowic  jako  o
'Skorpionach'.  Ulubiony   kolor -  srebrny. Nie  znosza   zabaw
w chowanego.


RADA NR1: Cwicz mimike twarzy, podczas  bycia blokowanym,  mozna
          sie nieelegancko zasapac.

Ale zaraz zaraz!  Ominelismy  Mahakam!  Wielka  kraina.  Schowac
sie latwo, ale nie  przed  mieszkancami.  Toporem  mozna  dostac
latwiej niz szyszka z drzewa. Nie  lubia  tu  elfow.  Jesli  nie
wiesz  gdzie jestes, a w  powietrzu  czujesz  stezenie  alkoholu
rowne   110%  to z   pewnoscia   znalazles   sie  w  masywie.  W
przeciwienstwie   do    zubrow,   bawoly    zamieszkuja    gory.
Ulubionymi grami i zabawami zolnierskich   koszar   sa   glownie
'dyzur  w  szafie',   'spluwanie  do  celu'   oraz   kilka  zbyt
nieprzyzwoitych,   by   nawet  ich  nazwy   przytaczac.  Glownym
elementem diety  jest  tluszcz  krowi  badz,  wierzcie  lub  nie,
kurzy.  Mahakamska  technika  opanowala  wyrabianie  tluszczu  i
spirytusu z wszelkich znanych organizmow zywych.


RADA NR1: Naucz sie pic i klac. Rozroznianie gatunkow  spirytusu
          nie zaszkodzi.
RADA NR2: Jak dowiedli nasi naukowcy, symbioza  topora z  rzycia
          jest mozliwa. Uwazaj na swoja.
> 
Zatytulowano: Wywiad z Czempionem Von Raugen

Najwiekszy  ogien juz  minal,  Kompania  Gryfa nieco ucichla, postanowilam
zatem na spokojnie popytac tu i owdzie, jak sytuacja ma sie  naprawde, czy
istnieja szanse na pokoj, czy chociaz wzgledna nieagresje. Wywiadu zgodzil
sie udzielic Czempion Szkoly Von Raugen, pan Cadael Lwowicz.

Faiga Fausto:  Czy  moze  mi  Pan  przedstawic jak ma sie obecnie sytuacja
    z Kompania Gryfa?

Czempion Von Raugen: Wiec generalnie  nie zmienila  sie sytuacja. Moze nie
    staramy sie ich stlamsic ale jak napotykamy to walczymy.

FF: Rozmawialam jakis czas temu  ze  Skudem  Scarlattim  i  deklarowal  on
    zmiane  polityki.  Twierdzil  wrecz,  ze  chcialby powrocic do dobrych
    stosunkow. Czy byloby to mozliwe?

CZ: Czy  jest  mozliwosc  powrotu  do  dawnych lat? Ogolnie wyglada to tak
    ze... Zawsze jest tak, ze Gryfy jak tylko urastaja w sile, szaleja  na
    terenach  Nuln.  Ale  ta  wojna  jest  inna  niz   wiele   poprzednich
    konfliktow. Pamiec  o tym zawsze zostanie.  I na pewno  nie beda to te
    same  stosunki. Bo  nie wyobrazam sobie Gryfa pod moim dowodztwem. Czy
    moich Wojownikow pod dowodztwem ktoregos z nich.

FF: Niemniej jednak z tego co zrozumialam,deklarowali zakonczyc wspolprace
    z silami Chaosu...

CZ: Nie  wiem, jak  mam  rozumiec ich dzisiejsza wizyte na zlych ziemiach.
    Kiedy moi  Wojownicy  przy  wsparciu  Zakonu  Sigmara  pod  dowodztwem
    Marszalka  Makusa  byla  na ziemiach probujac zabijac odmiencow wpadlo
    kilku kompanijnych. Odbyla sie krotka walka z tego co wiem.

FF: Czy to kompania atakowala?

CZ: To  juz  musiala  by  Pani  pytac  Marszalka.  Ale  znajac  nas  to my
    rozpoczelismy i chyba sie Pani nie dziwi?
    Co do Skuda jeszcze. Plotki prawde mowiac mowily, ze chca sie  ukladac
    jak  tylko  Kapitana  przejal.  Ale na tym sie skonczylo. Jeszcze tego
    samego dnia przyszedl z Porucznikiem Noorfem i  zaatakowal  jednego  z
    moich  Gwardzistow.  Wiec  tak  chyba  nie  wyglada  poczatek rozmow o
    pokoju? No chyba ze ja sie nie znam na polityce. Moze to  jakies  nowe
    metody? A jesli chodzi teraz o mozliwosci pokoju... To jak juz zdazyli
    zauwazyc niektorzy, mamy strasznie zacisniete wiezi z Zakonem  Sigmara
    i  Krasnoludami  z  Gor.  Nie widze mozliwosci zawarcia pokoju tylko z
    jednym z tych stowarzyszen. Musieli by ze wszystkimi  na  raz  zawrzec
    pokoj, a co  za  tym  idzie  wypelnic warunki kazdego jednego Dowodcy.
    A mysle ze troche beda odbiegac bo jednak kazdy z innego powodu  wojne
    rozpoczal.

FF: A jak patrzy na te sprawe Zakon?

CZ: Malo  przychylnie  mysle.  Spalili  im  w koncu Zamek. Wiec nie bedzie
    latwo o pokojowe stosunki. Ja troche inaczej patrze  na  zdobycie  nam
    Szkoly.  Aczkolwiek  tez  latwo  o pokoj napewno nie bedzie. Ale nigdy
    jakis  specjalnie  wygorowanych  warunkow  nie  stawialem.   Wojny   z
    Wojownikami  mogli  uniknac w chwile. Wybrali inaczej. Chaos zawladnal
    ich Dowodztwem. Juz teraz widac przejscia. Ale i stamtad ich wyciagne.
    A glowy zawisna gdzie trzeba.

FF: To  moze  zostawmy  sprawy  Kompanii.  Wielu  czytelnikow  zapewne sie
    zastanawia  - czy trudno dostac sie do Szkoly Von Raugen? Macie bardzo
    surowe wymagania? Nie mniej niz dwa metry w klacie?

CZ: Bardzo surowe? Moze nie. Ale powiedzmy szczerze - nie jest latwo. Sila
    ma  znaczenie,  ale  nie  tak bardzo bo  to mozna nabyc bedac Uczniem.
    Noszenie wiader wyrabia miesnie.

FF: Czym sie zatem kierujecie?

CZ: Na pewno nieskazitelna przeszlosc. No, chyba ze ktos ma naprawde dobre
    wytlumaczenie  na  swe czyny  i mnie przekona do  siebie. Zdarzaja sie
    tacy, ale malo ich, bardzo, bardzo malo.

FF: A  jak  sie  zapatrujecie  na  zenskie kandydatury? Czy kobiety gorzej
    walcza?

CZ: Niekoniecznie.  Aczkolwiek  wielu  tak sadzi. Bardzo trudno maja ogry,
    jako ze sama sobie rasa jest przeze mnie nie lubiana. I wszystkie ogry
    lgna  albo  do  mutantow  albo do Ogrzej Kompanii. Co za tym idzie nie
    chcialbym szkolic  wrogow. Wiadomo, wyjatki  potwierdzaja  regule.  Bo
    tak, tak, sa tacy, ale my musimy ich "wylawiac".
    A co do bardziej wnikliwych metod przyjmowania trzeba pytac  Ghorrima,
    naszego  Nadzorcy.  On  sie  tym  zajmuje i raportuje do mnie co jakis
    czas. Jak ktos ma ochote sprobowac swych sil, wystarczy podanie zlozyc
    w Kancelarii.

FF: No  dobrze,  a  czy  moglabym  teraz uslyszec pare slow o Panu? Jakies
    ciekawostki z zycia prywatnego? Zony? Kochanki?

CZ: Nie bardzo lubie o mojej przeszlosci rozmawiac. Wiec moze zostawmy ja,
    a zajmijmy sie tym co jest. Tym, co osiagnalem.

FF: To  chociaz prosze o odpowiedz o nasze standardowe pytanie... Ulubione
    jadlo i napitek?

CZ: Napitek to na pewno sok z  owocow...  Jakich?  Chyba  kazdy  lubie.  Z
    marchwi  tez  nie najgorszy. A co do jadla... Baranina - o tak, to cos
    co lubie.

FF: Z cebulka?

CZ: Oczywiscie.

FF: A  tak  na  koniec...  Czy  ma  Pan  jakies  przeslanie   do   naszych
    czytelnikow?

CZ: Jak  najmniej  kontaktu  z  chaosem - nigdy nie wiadomo, jak mala jego
    ilosc moze zawladnac umyslem.

FF: Dziekuje za wywiad.
> 
Zatytulowano: Pochwala Ras                  

                      .:  P O C H W A L A   R A S  :.
                           .: czesc II - POLELFY :.


  Niniejszy artykul pragne zadedykowac Silkathasowi.


   Dlugo zastanawialam sie co tez napisac - z oczywistych wzgledow ciezko
  bedzie o obiektywizm. Jednakoz na cala serie wplyw maja moje uprzedze-
  nia i sympatie, totez nie ma co udawac, ze artykul pisany jest z pozy-
  cji neutralnej. Rozwazalam napisanie peanu na czesc Polelfow, jednak
  wiekszosc Czytelnikow uznalaby nas pewno za zachwyconych soba egocen-
  trykow. Prawda jest, ze byloby w tym troche racji, ale podejscie takie
  ma swoje powody. W dawnych czasach bycie Polelfem bylo o wiele trudniej-
  sze, nizli jest obecnie. Ani ludzie, ani elfy nie byly skore do uznania
  nas za "swoich". A ze znikad pomocy, tedy Polelfy zawsze jedynie same na
  siebie mogly liczyc i same soba sie opiekowac.

   Nie jest latwo pisac o Polelfach, bo kazdy z nas jest inny. Nie wiaze
  nas zadna historia ani wierzenia, kazde wychowywalo sie w odmiennych wa-
  runkach, a Polelfie charaktery to nieprzewidywalna mieszanka cech odzie-
  dziczonych po rodzicach. Niemniej sadze, ze czesc z nich mozna uznac za
  wspolna dla tej rasy, a wynikajaca z miejsca, ktore zajmujemy w swiecie.

   Pierwsza charakterystyczna wlasciwosc, ktora z pewnoscia tyczy sie tych
  Polelfow, ktore dane mi jest znac blizej, to tzw. Instynkt Samobojcy..
  Miedzy innymi dlatego zawsze warto jest miec w druzynie Polelfa - jego
  obecnosc radykalnie obniza prawdopodobienstwo, iz komukolwiek innemu w
  grupie przydarzy sie przykry wypadek. Spora czesc slynnych sentencji, jak
  na ten przyklad: "Juz go prawie mamy!", "Ciekawe do czego to sluzy..",
  "Ale paskudny ten ogr!" czy "Nic nam tu nie grozi." jest autorstwa nikogo
  innego, jak Polelfow. Gdziekolwiek sie przedstawiciela owej rasy posle, z
  pewnoscia znajdzie sto sposobow skrzywdzenia sie w tym miejscu i przetes-
  tuje je osobiscie. Instynkt Samobojcy z pozoru wydaje sie cecha niezbyt
  korzystna ani pozadana, niemniej jednak pamietac nalezy, iz to wlasnie
  dzieki Polelfom wiemy doskonale, dokad NIE nalezy isc i czego NIE robic.

   Polelfy z pewnoscia budza wiele kontrowersji. Czas jakis temu rezydujacy
  w Mariborze hrabia Garramone, Daniel Etcheverry, najal pomocnika, ktorego
  zadaniem jest "zajecie sie sprawa Polelfow", podczas gdy w Cesarstwie
  Nilfgaardzkim Polelfy sa zjawiskiem czestym i spolecznie akceptowanym.
  Ciekawosc, ktora wzbudzamy w innych rasach, jest naturalna - zawsze inte-
  resuje nas to, co nowe i nieznane. Do dzis nie zapomne, gdy podczas pie-
  szej wedrowki napotkalam czleka, ktory ze sporym niedowierzaniem poinfor-
  mowal mnie o fakcie mego pochodzenia - "Ooo, jestes Polelfka!".

   Dzieki mieszanemu pochodzeniu - ktorej to nazwie mozna nadac wydzwiek
  zarowno negatywny, jak i pozytywny - mamy mozliwosc czerpania z obu ras
  tego, co w nich najlepsze. Cecha niezalezna od samych Polelfow, acz naj-
  sampierw rzucajaca sie w oczy, jest wyglad. Zas w tej kwestii przyznac
  trzeba, iz przedstawiciele owej rasy nierzadko wyrozniaja sie niezwykla
  uroda. Jednakoz piekno lezy w oku obserwatora - ludzie i elfy dostrze-
  gaja w Polelfach te obca im egzotyke, ktora tak bardzo pociaga. Rowno-
  czesnie widza rowniez pierwiastek wlasnej rasy, przez co obiekt podzi-
  wiany wydaje sie nie tak odlegly im samym. A krasnoludy i ich uwielbie-
  nie dla Polelfek to niezwykle obszerny rozdzial, dla ktorego przepro-
  wadzic nalezaloby wiele badan, tedy odlozymy ow temat na kiedy indziej.

   U moich znajomych pobratymcow lubie to, iz potrafia jak nikt inny smiac
  sie sami z siebie. U elfow czy ludzi duma rzadko pozwala na takie zarty,
  ktore dla autora skonczyc sie moga nadmiarowa dziura w ciele. Polelfy
  zawsze znajda najkrotsza droge do najblizszej karczmy, to niewatpliwe.
  Nieczesto zdarza nam sie wiedziec, ile trwala bedzie nasza wedrowka po
  swiecie - dlugosc zycia to dla wielu z nas niewiadoma - moze wiec dzieki
  temu polelfy potrafia doceniac kazdy dzien i czerpac z zycia mozliwie
  jak najwiecej. Jesli sie bawia, to do switu nastepnego dnia, gdy cierpia,
  to do ostatniej lzy.


   Czego by o Polelfach nie mowic, wciaz jestesmy zagadka dla wielu, a nie-
  raz rowniez i dla nas samych, bo kazdy przedstawiciel mieszanej rasy jest
  inny i unikalny. I to samo w sobie, bez watpienia sprawia, iz swiat, po
  ktorym chodza Polelfy, ma o wiele wiecej barw..


                                                                    SzN
> 
> 
Zatytulowano: Miesiwo Odgrzewane            

.________________________________________________________________________.
|                                                                        |
|                                                                        |
|                                                                        |
|                                                                        |
|                                                                        |
|              . . . : : :  Miesiwo odgrzewane : : : . . .               |
|                                                                        |
|                                                                        |
|                                                                        |
|       ######                                                           |
|      ##////##                                                          |
|     ##    //                                                           |
|    /##                                                                 |
|    /##                                                                 |
|    //##    ##                                                          |
|     //######                                                           |
|      //////  ykl artykulow, ktory rozpoczac chce  obecnym  numerem     |
|    nosic  bedzie  tytul  intrygujacy  i  niebezposrednio  zwiazany     |
|    z  tematyka,  ktora  bede  poruszal.  "Miesiwo  odgrzewane"  to     |
|    metafora czegos co powstalo  dosc  dawno  i  zostalo  zagubione     |
|    gdzies w  pamieci. Tytulowym  miesiwem,  ktore  bede  odgrzewal     |
|    na waszych  oczach  beda  perly  i guana truwerskiej TFUrczosci     |
|    znalezione  w  Feleynowej  ksiedze. Mowiac  nieoglednie  powiem     |
|    szczerze  ize  spodziewac sie mozna wszystkiego: od utworow tak     |
|    nasaczonych  metaforami, ze bez nasaczenia sie nie bedzie mozna     |
|    ich pojac, po przyspiewki lekkie i nie do konca przyjemne.          |
|                                                                        |
|         Nadmienic  musze  na  samym  poczatku,  ize   przeczytanie     |
|    zamieszczonego tu tekstu niczym sie ma do wysluchania  go  przy     |
|    akompaniamencie misternej  lutni. Roznice w wrazeniach sa takie     |
|    jak miedzy  zapachem  rumu  i  rumaka... Gdzie rumem niechybnie     |
|    jest truwer i jego instrument.                                      |
|                                                                        |
|                                                                        |
|                                 * * *                                  |
|                                                                        |
|                                                                        |
|         Koncze wiec ten przedluzajacy sie juz wstep  i  zajme  sie     |
|    pierwszym utworem, na ktory wybralem Hiirowa piosenke "O mlodym     |
|    alchemiku".  Jest   to   jeden  z  wyrozniajacych  sie  utworow,    |
|    chociazby z powodu jego niewatpliwej  wartosci naukowej.  Autor     |
|    ubral jedno z alchemiczych przyslow  w  forme  piosenki,  ktora     |
|    urzeka  kolejne  pokolenia  Stowarzyszenia  Gnomich  Wynalazcow,    |
|    a  i  niejednego  uratowala   od   niechybnej   smierci   przez     |
|    wybuchniecie,  lub  przezarcie  twarzy.  Bedac  niejednokrotnie     |
|    w  gnomiej  czesci  Mahakamu slyszalem mlode gnomy w fartuchach     |
|    behape podspiewujace ta chwytna melodie.                            |
|                                                                        |
|    Nie jest to utwor skomplikowany - swoja prostota zwieksza swoja     |
|    wartosc  merytoryczna  i  sprawia,  ze  staje   sie  czynnikiem     |
|    zmniejszajacym     drastycznie        letalnosc     doswiadczen     |
|    wykorzystujacych  laczenie  kwasu  i  wody.  Proste,  lecz  nie     |
|    prostackie,  rymy  szybko  wpadaja  w  ucho, a cala melodyjnosc     |
|    utworu sprawia, ze jest on  rowniez  dosc czesto wykorzystywany     |
|    w uczeniu podstaw muzyki na uniwersytecie Oxenfurckim. Dosc juz     |
|    jednak plonnych tlumaczen. Oto i sam utwor.                         |
|                                                                        |
|                                                                        |
|                                                                        |
|                          "O mlodym alchemiku"                          |
|                                                                        |
|                 Alchemiczek, mlody panek,                              |
|                 Cudem dostal sie na studia                             |
|                 Chociaz pusty byl jak studnia.                         |
|                                                                        |
|                 Rok przebolal jakos sobie,                             |
|                 Bo rok kul tylko teorie.                               |
|                 Lecz gdy doszlo do praktyki                            |
|                 Straszne mial te swe wybryki.                          |
|                                                                        |
|                 Spalil sobie brwi kompletnie,                          |
|                 Na swiat zawsze patrzyl metnie.                        |
|                 Ponoc takie mial juz oczy,                             |
|                 Jednak niech sie ze mna juz nie droczy,                |
|                                                                        |
|                 Wszyscy dobrze to widzieli                             |
|                 Co lal sobie do gardzieli.                             |
|                 Lecz przekroczyl wszelkie prawa,                       |
|                 Gdy na wegiel mowil strawa.                            |
|                                                                        |
|                 Wszystko trwaloby czas krotki,                         |
|                 Bo nie stronil on od wodki                             |
|                 Ale krocej jeszcze trwalo                              |
|                 Bo blad zrobil, jakich malo.                           |
|                                                                        |
|                 Pomieszaly sie probowki                                |
|                 Czystej wody z jadem mrowki                            |
|                 Oraz kwasem fosforowym                                 |
|                 Dla czlowieka malo zdrowym.                            |
|                                                                        |
|                 Wiec gdy zmieszal wszystko na raz                      |
|                 Wode lejac prosto w kwas                               |
|                 Z wielkim hukiem wylecialo                             |
|                 Pol pracowni, on z wydzialu                            |
|                                                                        |
|                 Wiec powtorzmy wszyscy razem                           |
|                 Jak sie miesza wodem z kwasem                          |
|                 Nigdy wlewac wode w kwas                               |
|                 Bo wybuchnie ino raz!                                  |
|                                                                        |
|                                            Hiir                        |
|                                                                        |
|                                                                        |
|                                                                        |
|      ##       ##                                                       |
|     /##      /##                                                       |
|     /##   #  /##                                                       |
|     /##  ### /##                                                       |
|     /## ##/##/##                                                       |
|     /#### //####                                                       |
|     /##/   ///##                                                       |
|     //       //  nastepnym  numerze  odgrzejemy  kolejne  miesiwo.     |
|     Coz to  bedzie?  Nie  mam  pojecia...  Ale  postaram  sie  was     |
|     uraczyc  czyms  naprawde  ciekawym.  A jesli Bogowie dadza, do     |
|     drugiej  kuchni  stanie  autor  dzisiejszego  wiersza i bedzie     |
|     odgrzewal utwor drugi...                                           |
|                                                                        |
|                                                                        |
|                                                                        |
|                                           _                            |
|                                          /_`_ _ _/)_  /_ _  _          |
|                               .-----,   /_,///_'/ /_// //_|/           |
|                              /   _   `- _ _ _ _ _ _/_ _ _ _ _ ...      |
|                             (:==(=)============================= }     |
|                              \   '   ,-```_`````````````````` '''      |
|                               `-----'    /_` _  _  _  / _  _/_/_ .     |
|                                         ._/ /_ /_|/  / /_| / /  / .    |
|                               ___________________________________/     |
|                              / Cantautore d'Universita Oxenfurt,       |
|                             / Abitante di Bianco Canino,  Maribor      |
|                            /                  e                        |
|                           /    Redattore di quotidiano Periodico       |
|                                                                        |
|                                                                        |
|                 ...La calma e' la virtu' dei forti...                  |
|                                                                        |
|                                                       _________        |
|______________________________________________________/Scarlatti\_______|

> 
Zatytulowano: Podroze - Podgrodzie Tretogoru

           ~* Relacje ze szlaku - Podgrodzie Tretogoru *

    Choc temat ow jest obszerny i warty spisania kilku artykulow, ja
    skupie sie na noclegach, tak potrzebnych w trakcie dlugotrwalych
    podrozy, nadmieniajac jedynie inne rownie ciekawe miejsca, ktore
    po drodze mozna zobaczyc.

    Tretogor to stolica Redanii, w ktorej to swoj dwor ma krol Vizimir.
 Miasto powstalo na elfich fundamentach. Blisko z niego do wsi o nazwie
 Cicha Woda, na poludniowym  zachodzie od murow, jak i Rinde, miasta do
 ktorego  mozna  dotrzec  kierujac sie  ku wznoszacemu  sie w  poludnie
 sloncu.
    W  trakcie podrozy  czestokroc mijalam  tamtejsze tereny, rzadko do
 miasta   zagladajac.  Po  solidnych   murach,  zwienczonych   blankami
 przechadzaja  sie  gwardzisci i  kusznicy.  Brama  zwykle zamknieta na
 glucho,  zabezpieczona  dodatkowo  zelazna  krata. Jedyna  alternatywa
 pozostaje  zatrzymanie  sie  w  jednym  z  zajazdow  podgrodzia, by po
 odpoczynku ruszyc w dalsza podroz.
    Podgrodzie stolicy to zlepek domow bogatych kupcow, rzemieslnikow i
 skromnych chat  biedoty chlopskiej, uprawiajacych pola by miasto mialo
 stale  dostawy  zywnosci. Niewazne,  o ktorej  porze  wedrowalam  w te
 rejony,  zawsze  wital  mnie  gwar i  halas, zas  z  mieszczacych  sie
 tu  licznie  karczm - wesole, pijackie przyspiewki. Domy biedniejszych
 rzemieslnikow  sluza im  takze za  pracownie. Nie  stac ich jeszcze na
 wynajecie  lepszego  lokum w  stolicy, choc  ma to tez swoje pozytywne
 przelozenie  na  ceny ich  wyrobow. Niestety  nie udalo  mi sie zastac
 ani bednarza, ani tez kolodzieja  w swych  chatach. Z  tego  co  mowia
 w okolicy, jest to  nie  lada  sztuka, choc  moze w przyszlosci bedzie
 to  mozliwe. Idac  ku  wschodniej  czesci  podgrodzia  napotkac  mozna
 liczne  kupieckie sklady  oraz puste, opuszczone  chaty. Co jakis czas
 okolice  patroluja uzbrojeni  straznicy wyczuleni  na wszelkie  burdy.
    Jako, ze w  podrozy  najistotniejsza  sprawa  jest  nocleg w dobrej
 a zarazem taniej gospodzie, nie mozna odmowic tutejszym tego drugiego.
 Szyldy  karczm i  zajazdow  widac bez trudu w gaszczu kretych uliczek.
 Wprawdzie  obsluga nie  zachwyci  wymagajacej  klienteli  lecz pozwoli
 zaoszczedzic  kilka  monet  gdyz  w  Tretogorze  ceny  te  sa  zapewne
 odpowiednio  wyzsze. Jedna  z nich jest  karczma 'Przy starej Drodze'.
 Duze, drewniane  stoly przy  ktorych moze swobodnie  biesiadowac nawet
 szesc  osob  naraz  sa  na  tyle  wytrzymale, by  nie  ulec  ktorejs z
 ciezszych  bijatyk. Niestety  nie ma  mozliwosci wynajecia oddzielnego
 pokoju i dostepna  jest  jedynie  wspolna  izba, ktorej  cala  podloga
 zaslana jest roznej masci siennikami. Mimo to obiezyswiaci nie powinni
 utyskiwac zanadto.Zamieszczam ponizej liste dostepnych w karczmie dan:

         +-----------------------------------------------+
         |   Barszcz bialy            - - - - - -  15    |
         |   Knedle ze sliwkami       - - - - - -  40    |
         |   Kielbasa z fasola        - - - - - -  20    |
         |   Sernik (takze na wynos!) - - - - - -  15    |
         |                                               |
         |   Piwo jasne               - - - - - -  20    |
         |   Gorzalka krasnoludzka    - - - - - -  25    |
         +-----------------------------------------------+

 *Uwaga*
 Dla  osob  o wrazliwych  zoladkach, po  biesiadnej  nocy, pomoca sluzy
 lokalna zielarka  imieniem Meia. Ta dobrotliwa kobiete mozna spotkac w
 chacie zielarza, na zachodnim skraju podgrodzia.

    Z ciekawych osobowosci, na ktore  mozna natknac sie w trakcie swych
 pozdrozy, wyroznic moge na koniec pewna mloda polelfke,ktora zwa Nidia
 z Tretogoru.To wlasnie ona czesto wysluchuje zwierzen ludzi lub elfow,
 ktorzy  postanowili ujawnic  swa mieszana  krew. W dyskretnej rozmowie
 wyznala, ze wielokroc udziela rad  zagubionym osobom, choc przestrzega
 przed pochopnymi  slowami, gdyz  wypowiedziane sa  raz na zawsze. Mimo
 niesamowitej  pamieci, Nidia  slynie  rowniez z  wspanialego  poczucia
 humoru oraz optymizmu. Z  miejsc  wartych  odwiedzenia  w tym  zakatku
 swiata wymienie jeszcze nieduzy sklepik, wrecz zagracony magazyn,ktory
 prowadzi Meril. U  niego to  mozna zaopatrzyc  sie w  swiece i kaganki
 roznej wielkosci i wykonania. W poblizu mozna takze znalesc najwiekszy
 chram kaplanek Melitele i przyjac jej wiare.

    Dla  bardziej  wymagajacych  podroznych, ktorzy  sklonni sa  sypnac
 zlotymi monetami, a zarazem chca miec cisze i spokoj jakim nie mogliby
 sie cieszyc w murach miasta polecam jeszcze jeden zajazd. Znajduje sie
 on tuz przy  wschodniej bramie stolicy, z dogodnym  dojazdem a zarazem
 wspanialym widokiem na okoliczna przyrode. Kute z metalu litery szyldu
 'Zajazdu pod Kasztanami' witaja  gosci. Niski, kamienny murek odgradza
 jego teren od  reszty podgrodzia i traktu. Szeroka brama nie ma wrot i
 szeroko rozwarta  zacheca do  zatrzymania sie w  tym przybytku. Owalny
 dziedziniec porastaja na srodku  dwa ogromne, bardzo stare kasztanowce
 o  rozlozystych, pieknych  koronach, latem  rzucajac  bardzo przyjemny
[1]  cien  na caly  zajazd. Dla  gosci przybywajacych  tu konno  postawiono
 kamienna, kryta drewnianymi dachowkami  stajnie. Wlascicielem interesu
 jest  powazny  mezczyzna, o  przykrywajacym  polowe  twarzy  sumiastym
 wasie, zwany Darmon  Darianin. Polecic  moge liczne  pokoje na pietrze
 budynku.  Kamienne sciany  ozdobiono  porozami  jeleni oraz  misternie
 wykonanymi, drewnianymi plaskorzezbami przedstawiajacymi glownie sceny
 z polowan. Pokoje  zapewniaja wypoczynek  w pieknym wystroju. Co wazne
 dla wiekszosci, w kazdym  znajduje sie  skrzynia z zamkiem na osobiste
 rzeczy. Oczywiscie nie  brak szafki z toaletka oraz  lampy w ksztalcie
 kwiatu, zapewniajacej doskonale  oswietlenie. Po zlozeniu rzeczy mozna
 zakosztowac smacznych dan schodzac na dol wzdluz  misternie rzezbionej
 w roslinne wzory balustrady. Podluzne stoly debowe o lsniacych blatach
 zachecaja  nieskazitelna czystoscia. Na kazdym  z nich mozna  odczytac
 ozdobiony  pergamin, zawierajacy liste serwowanych  przez kuchnie tego
 zajazdu  dan i  trunkow. Dla  przejrzystosci  zamieszczam kopie  tegoz
 pergaminu:

         +---------------------------------------------------+
         |+-------------------------------------------------+|
         ||.:.         Zajazd 'Pod Kasztanami'           .:.||
         ||                   proponuje:                    ||
         ||                                                 ||
         || * Roladki cielece z szalwia .............. 350  ||
         || * Kurczak w pomidorach ................... 400  ||
         || * Skrzydelka kurczaka w miodzie .......... 380  ||
         || * Gulasz z zajaca z knedlikami ........... 550  ||
         || * Comber zajaca w ziolach ................ 600  ||
         || * Dzik w jarzynach ....................... 590  ||
         || * Bazant z kasztanami .................... 650  ||
         || * Dorsz w winogronach .................... 750  ||
         || * Losos z miodem ......................... 800  ||
         ||                                                 ||
         || * Barszcz bialy .......................... 250  ||
         || * Czernina ............................... 450  ||
         || * Krupnik grzybowy ....................... 350  ||
         || * Zupa cebulowa .......................... 300  ||
         ||                                                 ||
         || * Pieczarki w ciescie piwnym ............. 250  ||
         || * Pieczona cebula ........................ 280  ||
         || * Placuszki serowe ....................... 300  ||
         ||                                                 ||
         || * Mahakamskie piwo ....................... 120  ||
         || * Ciemne piwo ............................ 100  ||
         || * Karmelowe piwo ......................... 150  ||
         || * Grzane piwo ............................ 150  ||
         || * Ajerkoniak ............................. 130  ||
         || * Jalowcowka ............................. 140  ||
         || * Likier rozany .......................... 180  ||
         || * Porzeczkowe wino ....................... 200  ||
         || * Biale wino ............................. 210  ||
         || * Czerwone slodkie wino .................. 210  ||
         ||                                                 ||
         |+-------------------------------------------------+|
         |      Wszystkie ceny podane sa w miedziakach.      |
         +---------------------------------------------------+


    Na koniec, po zaspokojeniu swych  najpilniejszych potrzeb zajazd ma
 jeszcze  jeden atut. Nieduzy  alkierz pelni  role tymczasowej pracowni
 zlotnika, ktory  prawdopodobnie dopiero  wznosi za murami stolicy swoj
 wlasciwy  zaklad. Niski  krasnolud  Dwinor Dra'gn'erth  jest  mistrzem
 zlotniczym z Tretogoru i jego prace slyna juz w calym rejonie.

 Zamieszczam  reklame, ktora  ow jubiler  mi wreczyl, gdyz  nie  ma nic
 lepszego by udobruchac serce kobiety niz praca mistrza Dwinora.

      ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
      ^               Pracownia Mistrza Dwinora                ^
      ^                                                        ^
      ^  Jesli uwazasz, zes dostatecznie w fundusze zasobny    ^
      ^  sprobuj  jeden z wyrobow najslynniejszego w  ^
      ^  swiecie Mistrza w zlotniczym fachu.                   ^
      ^  Zamowiony wczesniej towar, mozesz  po        ^
      ^  uplywie okolo miesiaca.                               ^
      ^  W tej chwili dostepne sa jedynie pierscienie.         ^
      ^                                                        ^
      ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

 Na tym koncze relacje z okolic stolicy Redanii zachecajac by w trakcie
 podrozy  zajrzec w  te strony i dac  spoczac  swym  zmeczonym czlonkom
 ciala choc na chwile, dwie..


                                                         Eve 'Aedd