Periodicus numer 22

Sojusz Gryfow z Chaosem

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                         Data wydania: dwudziesty dziewiaty dzien pory Yule  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
                              Szanowni Czytelnicy!
                                        
       12 Parapazdziernika roku Osmego przejdzie z pewnoscia do historii.
        Poznym wieczorem zebrala sie armia, ktorej Stary Swiat dotad nie
         widzial; armia, ktora zdolala rozgromic niepokonane dotad sily
         imperialne; armia, w ktorej sklad wchodzili zolnierze Kompanii
                 Czarnego Gryfa oraz wyznawcy Mrocznych Bostw.
       Wydarzenie niespotykane pod wieloma aspektami. Przede wszystkim -
      - Najemnicy z Weilerbergu i Mutanci Chaosu nie tworzyli do tej pory
        wspolnej formacji. Owszem, razem walczyli i odwiedzali wspolnie
        szkole w Nuln, ale jednak wtedy byli w dwoch roznych druzynach.
       Secundo - zamek Zakonu Sigmara uwazany byl dotad za niezdobywalny.
                                        
     Jakie byly tego powody? Jakie moga byc konsekwencje? Sprawdzcie sami!
                                        
         Skladajac Wydanie Specjalne staralismy sie dzialac tak szybko,
           jak to tylko bylo mozliwe. Zebralismy tyle materialu, ile
          udalo sie w czasie na tyle krotkim, by informacje przez nas
                       podane nie ulegly dezaktualizacji.
                                        
         Majac nadzieje, ze udalo wam sie sprostac Waszym oczekiwaniom,
                             zyczymy milej lektury!
                                        
                                        
                                               Redaktor Nadzorujacy
                                                    inz. Zxar Fausto
                                        
                                           Redaktor Naczelny Periodicusa
                                              inz. Hiir z rodu Dlugonosych
                                        
     W tym numerze:
     * F jak Felieton.......................................strona 1
     * Okiem Gryfa..........................................strona 2
     * Gryfa Kompania - wiersz..............................strona 3
     * Okiem von Raugen.....................................strona 4
     * Krucjata - wiersz....................................strona 5
     * Oczami Naczelnego....................................strona 6
     * Na odprezenie........................................strona 7
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o
Mozesz przeczytac konkretna strone.
> 
Zatytulowano: F jak Felieton                

Jakis czas temu otrzymalam od mojej pochodzacej z Varieno  babki
list. W zasadzie nie jest to nic szczegolnego, babka  pisuje  do
mnie  srednio  dwa razy w miesiacu. Tym razem list nie byl pelen
przepisow na gulasz  i  metod  usuwania  kornikow  z  szafek  na
wynalazki.  To,  co  opisala moja babka, dla mnie jako jednostki
cywilnej bylo bardzo niepokojace, zas jako reporterki, niezwykle
ciekawe.
Przezwyciezylam  wszelkie  obawy i zaciagnelam sie na pierwszy z 
brzegu   statek  kierujacy  sie  do  Nuln.  Probowalam  podpytac
kapitana,  ale  tylko  pomrukiwal  cos  niewyraznie,   z   czego 
zdolalam  zrozumiec  jedynie to, ze to nie jego sprawa. Coz, ale
moja tak.
Pierwsze  informacje  udalo mi  sie  bezczelnie  podsluchac   na 
rynku Nuln. Dwie mieszczanki, wyraznie  wzburzone,  wykrzykiwaly
cos  o  zdrajcach,  sprzedajnych  wojskach,  pomiotach   Chaosu.
Zapytalam,  czy  kiedykolwiek  mialy  do czynienia z tak zwanymi
pomiotami  Chaosu,  ale  popukaly  sie  sugestywnie  w  glowe  i
stwierdziwszy,  ze  wygladam  bardzo  podobnie   do  jednego   z
Gryfow, odmowily dalszej rozmowy.
Im bardziej jednak drazylam, tym wiecej udawalo mi  sie  wyciag-
nac.  Przepytywalam glownie cywili, bo to na ich opinii zalezalo
mi najbardziej, zdawalam sobie przeciez sprawe z tego, ze strony
"zainteresowane" konfliktem beda obstawac przy swoim stanowisku,
a co za tym idzie nie dojde korzeni sprawy.
Zdecydowana wiekszosc ocenia zachowanie  Kompanii  Gryfa  jezeli
nie  niesamowicie negatywnie, to zdecydowanie bardzo negatywnie.
Wielu  sugeruje, ze dolaczyli do sil Chaosu tylko dla pieniedzy,
inni, ze dla samej satysfakcji  atakow  na  rycerzy  Zakonu  (tu
tez glosy, ze atakow na wojownikow Von Raugen).  Nie  obylo  sie
oczywiscie  bez  stanowiska,  ze biedne Gryfy zostaly bezczelnie
omotane przez mroczne  sily  Chaosu  i  nie  wiedza  co  czynia,
pozostajac  marionetkami w ich rekach. Co najdziwniejsze, cywile
nie  obawiaja  sie  zbytnio  o  swoje  zywota i powoli zaczynaja
kibicowac to jednej, to drugiej stronie konfliktu. Tylko  czekam
az  ktos  wpadnie  na  pomysl  sprzedawania  lnianych  koszul  z 
wypisana czarnym barwnikiem sila zbrojna, za ktora sie opowiada,
koszule oczywiscie w kilku wersjach.
Czy  kibicowanie  Kompanii Gryfa mozna juz uznac za poddanie sie
Chaosowi? Zapytany przeze mnie kaplan Sigmara,  stwierdza  ze  i
owszem.  Jest  przerazony tym co sie dzieje. Tu juz nie chodzi o
zbezczeszczenie terenu rycerzy Sigmara, tu chodzi  o  te  biedne
niewinne duchy Kompanii, spaczone i jasniejace  zielonym  swiat-
lem.  Zeby  sprawiedliwy  osad  jednak  mial miejsce, rozpytalam
jeszcze pare osob. W tym mlodziez, ktora jak wiadomo lubi przyj-
mowac stanowiska dosyc  kontrowersyjne.  Rozpytany  podrostek  z
entuzjazmem  oznajmil,  ze jak tylko nabierze tezyzny fizycznej,
dolaczy do Kompanii Gryfa. Na pytanie czemu,  stwierdzil  iz  to
musi  byc  wspaniale, byc tak niezwyciezonym, moc dokonac rzeczy
niemozliwych.  Na  wspomnienie  o  wspolpracy  z  silami  Chaosu
ucieszyl sie jeszcze bardziej i zaczal pomrukiwac cos o pieknych
wyznawczyniach  Slaanesha.  To  jednak bylo juz ponad moje sily.
O ile rozmowy z osobami cywilnymi mozna bylo uznac za  owocne  w 
skutki, o tyle te z silami niezwiazanymi z konfliktem sprowadza-
ly  sie  w  zasadzie  do  sluchania  ciagle tego samego - nikogo
sprawa nie interesowala, jako ze nie byli w nia zamieszani.  Mam 
szczera  nadzieje,  ze beda mogli w takim stanowisku wytrwac jak
najdluzej.   Poki  co,  pozdrawiam,  zagubiona  gdzies  pomiedzy
liniami frontu. 

inz. Faiga Fausto
> 
> 
Zatytulowano: Okiem Gryfa                   

         W rozmowie  z  Kompania  Gryfa  wielokrotnie  zostalo  dobitnie
      zaznaczone,  ze przede wszystkim  o  zadnym  sojuszu z Chaosnikami
      nie moze  byc mowy. Zdecydowanie sprzeciwiaja  sie  kojarzeniu ich
      z  wyznawcami Mrocznych Bogow,  podkreslajac,  ze  jedyna  wspolna
      rzecza byl wspolny wrog: Zakon Plomiennego Serca Sigmara.

         Od czego  wlasciwie  sie  zaczelo?  Wedlug  naszych  rozmowcow,
      wojna zostala  sprowokowana.  Miala  byc  ona  zemsta  za  to,  ze
      Kompania  Najemnikow odmowila szkolenia  jednego z Zakonnikow.  To
      jednak nie koniec oskarzen;  sugeruje sie,  ze Zakon wiedzial,  ze
      w  warunkach wojny naturalnym  sprzymierzencem okaza sie Kultysci.
      O ile jednak zawieszenie broni miedzy Kompania Gryfa  a  mutantami
      nie bylo niczym nadzwyczajnym, gdyz juz nie  jeden raz  decydowaly
      sie na to inne organizacje, jak  -  dla przykladu  -  Szkola Walki
      Domu  von  Raugen,  o tyle w polaczeniu  ze wspolnym przeciwnikiem
      stalo sie iskra,  ktora padla  na  beczke prochu,  eksplodujac  na
      cale Imperium.

         Dlaczego Zakon mialby  sie  posuwac az tak daleko?  Lud Starego
      Swiata,  zyjacy  w  nieustannym  leku  przed  Kultystami,  zarowno
      groznymi  hordami  najezdzajacymi  jego  ziemie,   jak  tez  przed
      ukrytymi  posrod  szarych   mieszkancow  wyznawcami,  z  pewnoscia
      nie  darzy  sympatia sojusznikow Chaosu.  Nic  wiec  dziwnego,  ze
      z  dnia  na  dzien slychac narastajace wzburzenie  ludnosci cywil-
      nej. Do tego wlasnie  zmierzal Zakon - by Kompania,  bedaca w dniu
      wypowiedzenia  wojny   slabym  przeciwnikiem,   zdobyla  kolejnego
      wroga: masy ludzi,  ktorzy boja  sie  kolejnych  wojen  z  wrogiem
      i gotowi beda ruszyc z widlami na tego,  ktorego Zakon wskaze jako
      przyjaciela Chaosu. Nie mozna takze wykluczyc,  ze wielu z najglo-
      sniejszych  wsrod  tlumu  zostalo  oplaconych  z  kasy Zakonu,  by
      podburzyc reszte,  ktora nie jest zainteresowana walkami prowadzo-
      nymi przez poteznych panow i elity Imperium.

         A co na to wszystko Cesarz?  To stanowi zagadke,  ale watpliwym
      jest, zeby chcial interweniowac w zamieszki,  czy to swoim wlasnym
      autorytetem, czy tez wykorzystujac potege swojej armii.

         Zwlaszcza,  ze  zdobycie  zamku zakonnego  -  a tak naprawde od
      tego zaczela sie cala burza  -  nie mialo  na  celu  rabunku.  Nie
      ograbiono skarbca. Celem bylo udowodnienie,  ze nie mozna pomiatac
      Kompania Najemna i powinno  sie zmienic nastawienie do niej.  Przy
      okazji niejako obalono mit o wszechpoteznym  Zakonie i niezdobytym
      ich zamku.  Pokazano,  ze sa to smiertelnicy,  a  ich siedziba  to
      budowla  jak  kazda,  moze  i  lepiej  chroniona,  ale  mozliwa do
      zdobycia.

         Jak juz wspomniano,  finansowane przez innych czy nie, nastroje
      ludnosci cywilnej nie sa najlepsze.  Obawiaja sie,  ze w przypadku
      kolejnego najazdu mutantow,  Najemnicy stana ramie  w  rami z nimi
      przeciwko mieszkancom.  Temu z kolei  ci  drudzy zdecydowanie  za-
      przeczaja. Podkreslaja, ze zaden z nich nie nosi znamion Mrocznych
      Bogow,  ich zadaniem jest  natomiast  ochrona  mieszkancow.  Walka
      razem z Kultystami  byla skierowana przeciwko Zakonowi,  ktory nie
      jest tozsamy z ludnoscia Imperium, totez zwykli ludzie nie powinni
      sie obawiac.

         Co wiecej,  o  fanatyzm  i  dziwne zachowania  oskarzaja samych 
      Zakonnikow.  Potwierdzaja  plotki  [patrz:  Periodicus  1  (21)  -
      -  przyp. red.], ze Rycerzy opetala jakas nieznana sila, odmienia-
      jac  ich  dusze. Przeszkadzaja  oni  Najemnikom  w  obronie  zycia
      ludnosci  szturmujacich  garnizon  pod  falszywym pretekstem.  Byc
      moze jest to  spowodowane wieksza  niz  zwykle iloscia mlodej krwi
      w Zakonie,  ktora zawsze jest skora do wojaczki,  niewazne  z  kim
      i w czyim imieniu.

         To wlasnie w owych mlodych Kompania  widzi glowna przeszkode na
      drodze  do  podpisania  pokoju.  Nie chca oni wyjsc  z  propozycja
      zawieszenia wojny,  a to do nich powinna nalezec inicjatywa,  jako
      inicjatorow konfliktu, a obecnie przegranych.

      Poki jednak  to  nie  nastapi,  nalezy  spodziewac  sie  kolejnych
      (nieudanych)  atakow  na  garnizon   i   porzuconych  w  pospiechu
      i panice zbroi.      
      
                         na podstawie slow Kapitana oraz Porucznika  
                                               Najemnej Kompanii Gryfa
                             ktorych wysluchal Redaktor Periodicusa,
                                                      inz. Zxar Fausto
> 
Zatytulowano: Gryfa Kompania - wiersz       

  Gryfa Kompania                                           
                                                                         
    Dumny sztandar lopocze na wietrze,                                   
    Spojrzec smierci w oczy nikt nie wzbrania                            
    Od spiewu gromkiego drzy powietrze,                                  
    Wyrusza Gryfa Kompania.                                              
                                                                         
    Srebrny beben marsz wyznaczy                                         
    Ku chwale krwia zroszonej                                            
    Trud drogi potem poznaczy                                            
    W tej wedrowce nieskonczonej                                         
                                                                         
    Zamra serca w wrogiej piersi                                         
    czarny strach dusze schwyta                                          
    Gdy obacza u bram swych                                              
    ze switem Kompanie Gryfa.                                            
                                                                         
    Lec, Gryfie, lec,                                                    
    Na czarnych skrzydlach                                               
    Wrogom niosac smierc                                                 
    Szpony topiac w gardlach                                             
                                                                         
    Sztandar niech lopocze                                               
    Nad blyskami stali                                                   
    Smierci spojrzmy w oczy                                              
    Spokojni i smiali                                                    
                                                                         
    Tylko bogowie pomoc moga                                             
    Gdy uderzeniem hardym                                                
    Miazdzysz nieszczesnego wroga                                        
    Niech strach ujrza jego barwy!                                       
                                                                         
    Krwi! Krwi! Krwi i zlota!                                            
    Leci Gryf na skrzydlach czarnych                                     
    Groza krzyczy w sercach wroga                                        
    Koniec ich wieszczac marny!                                          
                                                                         
    Szary dym godzi w niebo,                                             
    u switu samego zarania                                               
    Gdy z triumfem w sercu, z piesnia potezna                            
    Powraca do koszar, Gryfa Kompania                                    
                                                                         
    A gdy dukat zloty w czyjejs sakiewce                                 
    Raz jeszcze odprawi swe slodkie czary                                
    Znow ruszy Gryf z gromem na ustach                                   
    Serce z orezem niosac do pary                                        
                                                                         
                                                                         
                            autor: Cerdin.           
> 
> 
Zatytulowano: Okiem von Raugen              

          Zaczelo sie  od  ataku  na  Dowodce Gwardii Zakonnej,  Skalfa.
       Mial udac sie  na  szkolenie  do garnizonu Kompanii Gryfa, stanal
       wiec pod  brama i czekal na ktoregos  z  zolnierzy,  aby otworzyl
       mu brame. Wszystko bylo juz ustalone;  jednakze zamiast Najemnika
       pojawili sie Kultysci! Atak na Zakonnika zostal zignorowany przez
       najemnych ochroniarzy.
       
          Tymczasem niczego nieswiadoma  Szkola Walki Domu  von  Raugen,
       jak poinformowal nas jej Czempion, dalej zyla swoim zyciem. Zakon
       najwyrazniej stwierdzil,  ze nie potrzebuje wsparcia,  totez byli
       oni poza calym konfliktem. Do czasu...

          Pewnego razu  rekrut Szkoly  przybyl  zdyszany informujac,  ze
       bedac ciezko rannym po potyczce z goblinoidami  zostal podstepnie
       zaatakowany  przez jednego  z  Najemnikow.  Cale zajscie  zostalo
       jednak uznane za pomylke,  w  najgorszym zas wypadku  za  wybryk.
       Wkrotce jednak Mistrz Zakonu  poinformowal o potyczkach z Najemna
       Kompania - tak Szkola dowiedziala sie o toczacej sie wojnie.

          Nieco pozniej, podczas wyprawy na Zle Ziemie,  spotkali innego
       Najemnika  w  towarzystwie  wyznawcow  Mrocznych  Poteg.  To bylo
       dostatecznym dowodem na to, ze Gryfy naduzywaja zaufania.  Zostal
       wystosowany list do  Kapitana  najemnikow  z  zadaniem  usuniecia
       z  szeregow  obu  zolnierzy,   ktorych  przylapano  na  haniebnym
       zachowaniu oraz pokryciu kosztow  leczenia zaatakowanego  rekruta
       w wysokosci dziesieciu mithrylowych monet.

          Odpowiedz   byla  natychmiastowa.   Warunki  postawione  przez
       Kompanie byly niemozliwe do spelnienia;  w  ten sposob  do  walki
       w Starym  Swiecie  przystapila  czwarta  organizacja,  stajac  po
       stronie Zakonu Sigmara.  Wkrotce tez przystapila do niej spolecz-
       nosc krasnoludow z Gor Kranca Swiata, zaraz po tym, jak oddzial
       mutantow  i  zolnierzy Kompanii napadl  na  twierdze  Karak  Varn
       i zaatakowal Zabojce Demonow.

          Poczatkowo szala zwyciestwa byla przechylona na korzysc Szkoly
       i Zakonu, jednak wkrotce sie to  odmienilo.  Zmasowanemu  atakowi
       polaczonych  sil nie  oparla  sie  ani  Szkola,  ani  nawet zamek
       Zakonu Sigmara.

          Szkola  jednak  szybko  zaczela  sie  odbudowywac,   a  straty
       szybko zostaly odrobione.  Jednak mimo krazacych plotek  wszystko
       trzeba bedzie wlasnymi rekoma doprowadzic  do  normalnego  stanu.
       Lud jest  wzburzony,  ale tak naprawde nie ma kto nim pokierowac.
       Co  do  plotek krazacych o interwencji  Imperatora, nie mozna byc
       pewnym. Byc moze zostana wyslane wojska,  a byc moze nie;  trzeba
       poczekac, co czas pokaze.
       
          Paradoksalnie,  po  zdobyciu  zamku  morale  Zakonu  oraz  ich
       sojusznikow nie spadly,  co wiecej  -  to Najemnicy zdaja sie byc
       przerazeni  swoim  czynem!  Nie opuszczaja  garnizonu w pojedynke
       czy dwojkami, ataki Kultystow tez  jakby  stracily  na  sile.  Do
       konfliktu przylaczyla sie spolecznosc elfow z Lasu Loren,  stajac
       po stronie Rycerzy, wspolnie  z  obroncami  porzadku  w  Imperium
       starajac  sie  zdusic  narastajacy  konflikt  w  zarodku,  by nie
       rozprzestrzenil sie na inne krainy.

          Poki co, sytuacja wydaje sie  byc  klarowna.  Ustalone sojusze
       juz sie nie zmienia,  zas pozostale organizacje,  ktore  znajduja
       sie poza wojna, a ewentualnie moglyby miec wplyw na jej przebieg,
       zdaja sie zachowywac neutralnosc. Nawet mimo informacji o oddziale
       Chaosnikow  bratajacych sie  z  korsarzami morz Ishtar,  jest  to
       raczej plotka albo incydent i wojna swiatowa nie grozi.


                             na podstawie slow Czempiona Szkoly Walki 
                                               Domu von Raugen, Cadaela
                                        
                      ktorych wysluchal Redaktor Naczelny Periodicusa,
                                           inz. Hiir z rodu Dlugonosych
> 
Zatytulowano: Krucjata - wiersz             


   Krucjata


      Wchodza w chwaly blasku
      Dumni i dostojni
      Jak zwykle o brzasku
      Przybywaja strojni

      Straszliwa potega
      I niezlomna wiara
      Na caly swiat slawia
      Rycerzy Sigmara

      Istota smiertelna
      Nie stawi im czola
      Ni sila piekielna
      Takim nie podola

      Krocza nieugieci
      Dazac wprost do celu
      Wojownicy Swieci
      Nie ma takich wielu!

      Rankiem sie zbieraja
      Przy nulnijskiej bramie
      Do boju ruszaja
      Idac ramie w ramie

      Coz takich powstrzyma?
      Ktoz takich pokona?
      "Znowu nie zaplaca..."
      Westchnela matrona
> 
> 
Zatytulowano: Oczami Naczelnego             

        Dlaczego  nie  okiem?  Bo na  sytuacje  trzeba spojrzec  na
     wszystkie  mozliwe  sposoby,  zamiast  zamknac  jedna  powieke
     i oceniac na podstawie tego, co widzi sie wylacznie w polowie.

        Nie trzeba byc wnikliwym obserwatorem  i  analitykiem sytu-
     acji politycznych zeby dostrzec,  ze kazda ze stron  konfliktu
     ma  wlasne  zdanie.  My  przedstawilismy  zdania  tylko  dwoch
     organizacji  (zeby  bylo uczciwie  -  w  tym  akurat  momencie
     zwalczajcych sie),  lecz gdyby spytac  o  zdanie  Lesne  Elfy,
     wyznawcow  Ksiecia  Rozkoszy  czy  Imperatora,   uzyskalibysmy
     jeszcze szersze spojrzenie na sytuacje.  Nie chodzi bynajmniej
     o  to,  by wypytac kazdego o opinie;  rzecz w tym,  zeby umiec
     samodzielnie udzielic sobie odpowiedzi na pytanie:  kto tu, do
     stu tysiecy zerwanych gwintow, jest Jasna Strona Konfliktu?!

        Sa tacy, ktorzy chorem zakrzykna: Zakon Sigmara! Czy jednak
     zarozumialych  Rycerzy,   ktorzy  nieraz  przymykali  oczy  na
     panoszace sie pod  ich  oczami pomioty Chaosu,  a  Periodicusa
     oskarzali  o  herezje,  jednoczesnie  bedac  przez  dlugi czas
     (i  nadal  pozostajac) glowna sila,  ktora powstrzymuje  hordy
     mutantow, mozna ocenic jednoznacznie?

        Inni powiedza:  Kompania Gryfa!  I  z  pewnoscia beda mieli
     racje, jako ze wywiazuje sie ona ze swoich obowiazkow wzorowo.
     Coz jednak orzec,  gdy  sami  przyznaja,  ze  w  tej  sytuacji
     wypelniaja absolutne minimum? Czy mozna ich uznac za bohaterow
     znajdujacych sie blisko zwyklej ludnosci  i  lepiej rozumieja-
     cych  jej  potrzeby,  czy tez  hipokrytow toczacych  walki  na
     rubiezach Imperium,  podczas gdy pobliskie wioski i miasteczka
     sa regularnie pustoszone przez niewielkie oddzialy chowajacych
     sie po lasach mutantow?

        Nie udziele  odpowiedzi na to pytanie.  Kazdy z Czytelnikow
     ma wlasny rozum,  ktorym powinien sie kierowac  w  ocenie tej,
     badz co badz, szokujacej  i  niecodziennej  sytuacji.  Jedynym
     obecnie uczestnikiem grajacym  w  otwarte karty wydaje sie byc
     Chaos i jego wyznawcy, ktorzy nigdy nie kryli swoich zamiarow. 

        Co jednak jest  o  wiele bardziej istotne niz ocena moralna
     kazdej z frakcji, to przyjrzenie sie trzeciej stronie,  do tej
     pory  raczej  pozornie  neutralnej. Mam  na  mysli szara  mase
     mieszkancow.  Mozna powiedziec,  ze od dawna przyzwyczajeni do
     mniejszych lub wiekszych zamieszek, dzisiaj razem nie zareaguja
     w szczegolny sposob.

        Tym razem jednak  mamy do czynienia z wydarzeniem ze wszech
     miar bezprecedensowym  -  zdobyciem siedziby  Zakonu  Sigmara,
     bedacej  dotychczas  namacalnym  symbolem stabilnosci systemu,
     na ktorym opiera sie cywilizacja Imperium. Byc moze okaze sie,
     ze szturmujac fose Kompania Najemna wraz z Chaosnikami obalila
     nie tylko  mit o niezniszczalnym Zakonie,  ale tez nadwyrezyla
     fundamenty komfortu psychicznego ludnosci.

        Moze sie zatem okazac,  ze zadne heroiczne  czyny nie odbu-
     duja zaufania,  ktore swoim czynem utracili Najemnicy.  Faktem
     jest, ze kazdy kramarz,  kazda baba  na targu i kazdy obdartus
     na przystani w Imperium mowi  o  powieszeniu zdrajcow,  ktorzy
     za zloto sprzedali  swoje dusze Mrocznym Potegom  (czemu, nota
     bene, Kompania Zaprzecza).

        Posrod glosow nawolujacych  do  linczu  slychac  obywateli,
     ktorzy kieruja  sie  nie  tylko  poczuciem sprawiedliwosci czy
     obawa  przed  zbiorowym wrogiem, ktoremu  na  imie jest Chaos.
     Ci slusznie przewiduja, ze  trwajaca wojna  przyniesie jedynie
     rosnace straty, ktore  w  zdecydowanej wiekszosci  odbija  sie
     na  niezamoznej  czesci  spoleczenstwa;  bogacze  zawsze  beda
     bogaczami  i  nie maja powodow,  by  sie martwic przyszloscia.
     Mozliwym jest,  ze wyklaruje sie wkrotce stronnictwo stanowczo
     sprzeciwiajace sie Tym Dobrym,  jak i Tym Zlym, niezaleznie od
     tego kto jest kim.  A  stad juz  tylko krok do wojny  domowej,
     pacyfikacji wiosek i miast oraz kompletnej anarchii.

        Warto zatem  zastanowic  sie  szybko  nad  wyjsciem  z  tej
     sytuacji,  aby  pokoje  nie  byly  zawierane  nad dogasajacymi
     zgliszczami obszarow, po  ktore ostatni  ogr nie bedzie chcial
     sie schylic.
     

        Coz konkretnie nalezy zrobic? Niestety, odpowiedz na to pytanie
     to juz nie moja sprawa.  Pozostaje mi jedynie  ufac w inteligencje
     naszych   Czytelnikow,   jednoczesnie        wyrazajac   nadzieje,
     ze Wydanie Specjalne spelnilo Wasze oczekiwania.
     
                                  Do zobaczenia w nastepnym numerze!
                                  
                                   inz. Hiir z rodu Dlugonosych
                                       Redaktor Naczelny Periodicusa
> 
Zatytulowano: Na odprezenie                 


Doswiadczenie pokazuje, ze sytuacje niecodzienne, niezaleznie od tego, jak
bardzo powazne sa i jakiego cierpienia dotycza, wywoluja w spoleczenstwie
reakcje obronne, ktorych celem jest oswojenie sie z nowa sytuacja.
Jednym ze sposobow jest opowiadanie sobie dowcipow, anegdot, zartow...
Slowem - obracanie sytuacji w smiech.

Jesli ktos z Was, Drodzy Czytelnicy, czuje sie wyjatkowo urazony Wydaniem
Specjalnym, polecam szczegolnie goraco garstke (autentycznego!) humoru wprost
ze Starego Swiata.

                                                Redaktor Naczelny Periodicusa


Na placu w Nuln Zakonnik nagle wpada na Najemnika:
-Hej, Gryfie! Dzisiaj parzysty czy nieparzysty dzien tygodnia?
-N-n-nieparzysty! A-a co?
-Bo nie wiem, czy jestesmy w stanie wojny.


-Jaki tatuaz chroni przed atakiem Mutantow Chaosu?
-Skrzydlatego Gryfa!

-Ilu mutantow potrzeba, zeby napelnic lampe olejem?
-Zadnego, Najemnicy zrobia to za nich!

W komnacie krolewskiej JW Foltesta.
-Marszalku, jaki mamy teraz miesiac w Starym Swiecie?
-Nie wiem, Wasza Wysokosc, ale z pewnoscia nie jest to Sigmarszeit.

Rozmowa pasazerow na przystani:
-Mam nadzieje, ze na statek nie wpadnie nagle siedem kaplic i nie spali go.
-Siedem? Jak to?
-No wliczajac Kompanie Gryfa.