Periodicus numer 12

Wywiad z Wakahiko, Ballady Enefghara, DGN

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                              Data wydania: dwudziesty osmy dzien pory Yule  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
          Podobnie jak w poprzednich numerach, takze w tym egzemplarzu
       Periodicusa kazdy, nawet bardzo wybredny czytelnik, jest w stanie
           znalezc cos, co go zainteresuje. Czasopismo rozwijalo sie
          w najlepsze i prawdopodobnie wkrotce opanowaloby caly swiat
        bez wyjatku, gdyby nie pewne przykre wydarzenia... W tym numerze
        po raz ostatni Redakcja pracowala w takim skladzie, gdyz zmieni
                    sie on nieco wraz z nastepnym wydaniem.
                                        
                                                    note ku pamieci zlozyl
                                         Hiir, Redaktor Naczelny Periodicusa
                                        
     W tym numerze:
     * Wywiad z V Mistrzem CKN - Wakahiko...................strona 1
     * Jady pustyni.........................................strona 2
     * Mapy swiata - Ebino..................................strona 3
     * Ballady Enefghara....................................strona 4
     * Kilka przedmiotow z zycia wzietych...................strona 5
     * Dni Gnomiej Nauki - sprawozdanie.....................strona 6
     * Cywilizacja dup!.....................................strona 7
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


      __    __       __    __ _____  _      ___ 
     / / /\ \ \/\_/\/ / /\ \ \\_   \/_\    /   \
     \ \/  \/ /\_ _/\ \/  \/ / / /\//_\\  / /\ /
      \  /\  /  / \  \  /\  /\/ /_/  _  \/ /_// 
       \/  \/   \_/   \/  \/\____/\_/ \_/___,'

  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
  z piatym  Mistrzem  Cechu  Kupcow Novigradzkich,
         Krolem Handlu Perfumami, Wakahiko!

  Mistrz Wakahiko  pochodzi  z  odleglego Nipponu,
  kraju lezacego  na  czterech  wyspach,  w ktorym
  wladze  absolutna  sprawuje  od  wiekow  cesarz.
  Cesarstwo to  dzieli  sie  z  kolei  na mniejsze
  panstewka nalezace do roznych, wplywowych rodow.
  Rodzina obecnego Mistrza  od pokolen zajmuje sie
  kupiectwem, zas jego czcigodny ojciec, jest glo-
  wnym nadzorca cesarstwa do spraw handlu. To wla-
  snie  ojciec  powierzyl  swemu  synowi Wakahiko,
  trudna misje  nawiazania kontaktow  handlowych z
  kupcami  pochodzacymi z odleglych  stron. Prawda
  jest, ze  i  oni  podrozowali  od czasu do czasu
  w  kierunku  Nipponu,  lecz  cesarstwo  niewiele
  towarow wysylalo  poza  wyspe. Wtedy to Wakahiko
  zabral sie z nimi  w droge  powrotna. Ci wlasnie
  handlarze nauczyli go jezyka  i pozostawili go w
  osadzie  Kreutzhoffen. Jak  sam  Mistrz  dodaje:
  "Poczatki byly trudne. Blakalem sie po okolicach
  zmierzajac do swego  celu podrozy. Po tygodniach
  tulaczki trafilem do Novigradu".  Tam obiecujacy
  kupiec  spotkal   Pania  Kiare,  swoja  przyszla
  opiekunke w czasie  staran do Cechu. Przez dlugi
  okres subiektury  sprawdzal  sie na tyle dobrze,
  by  (jeszcze wtedy) Mistrz Ader  awansowal go na
  pelnoprawnego  kupca. Pol  roku  pozniej  zostal
  Radnym. Po ostatnich  wydarzeniach wyznaczono go
  na piatego  juz  z  kolei  Mistrza  Cechu Kupcow
  Novigradzkich.

  Piorunujaca  kariera. W bardzo  niedlugim czasie
  tajemniczy  przybysz  z   Nipponu  podbil  serca
  novigradzkich inwestorow.  Przebywszy dluga dro-
  ge, siegnal  w  koncu  po najwyzsze  stanowisko.
  Wakahiko, Krol Handlu Perfumami, mecenas sztuki,
  bogaty inwestor, wplywowy  dzialacz i reformator
  o szerokich horyzontach. Te  tytuly jakie zyskal
  podczas pobytu w Stolecznym Miescie to niejedyny
  powod, dla ktorego  redakcja  Gnomiego Periodyku
  wybrala go jako czwarta  wazna  persone, z ktora
  przeprowadzony i zamieszczony  zostal  na lamach
  pisma  wywiad.  Pytania  zadawal  Nimbus,  gnomi
  inzynier po fachu, wielbiciel orientalnej kuchni
  z zamilowania.

  Redakcja: Jakie zmiany wprowadzil Mistrz w Cechu
  za swojej krotkiej (na razie) kadencji?
  Wakahiko: Zmiany  czesci  przepisow  na bardziej
  aktualne wspolczesnym czasom. Dostosowanie zasad
  przyjmowania subiektow do najnowszych potrzeb, a
  ponadto rozpisanie wewnetrznego konkursu na nowa
  pieczec Cechu.

  Redakcja: Przyjalem. Jakie zmiany Mistrz planuje
  dopiero wprowadzic za swojej kadencji?
  Wakahiko: Ostatnio ukonczylismy kolejna inwesty-
  cje. Jest to  Archiwum. Archiwizuje  ono  zasoby
  naszej biblioteki,  ktore z racji  wieku  nie sa
  juz  aktualne. A co do nowych inwestycji... caly
  czas najwazniejsza rzecza  jest dzielnica kupie-
  cka. Jest  to ogromna inwestycja na niespotykana
  skale. Sklepy zawierajace niezliczone ilosci to-
  warow.  Do  tego  kamienice  do  wynajecia.  Nie
  zabraknie tez  placu  laweczek, czyli  miejsc do
  wypoczynku. I jeszcze cos.. stocznia. Wykupilsmy
  tereny po drugiej stronie Pontaru.
  Redakcja: Duzo macie tych pieniazkow, prawda?
  Wakahiko: Na tyle, zeby pozwolic  sobie na takie
  posuniecia. Inna sprawa, ze szacowany czas zwro-
  tu naszych inwestycji to dziesiec lat.

  Redakcja: Bardzo  smiale   przedsiewziecia.  Czy
  moze wiec Mistrz  przyblizyc  naszym Czytelnikom
  obecny proces rekrutacji  nowych czlonkow Cechu?
  Wakahiko: Postawilismy na skrocenie czasu rekru-
  tacji. Nie mozemy pozwolic sobie na dlugie i me-
  czace starania. Po zlozeniu dokumentow, kandydat
  ma tylko miesiac na zdobycie  potrzenych poparc.
  W szczegolnych przypadkach czas ten moze byc wy-
  dluzony. Osoby,  ktore  w  tym  okresie w sposob

  zadowalajacy zaprezentuja sie,  zapraszane sa na
  egzamin. Do  egzaminu  tak  samo  jak  wczesniej
  przygotowuje opiekun.

  Redakcja: Egzamin... mozna mniej wiecej wiedziec
  z jakiego zakresu  wiedzy,  zadawane sa pytania?
  Wakahiko: Egzamin zawiera  kilka  pytan z takich
  kategorii  jak   Novigrad   i   jego   historia.
  Sprawdzana jest ogolna  znajomosc  swiata kandy-
  data. Farnag, Historia Cechu...  do tego pytania
  z profesji, ktora  kandydat  ma  zamiar zajmowac
  sie w przyszlosci.

  Redakcja: Skoro juz przy tym jestesmy, musze sie
  o cos waznego zapytac. Czy opiekun subiekta jest
  wyznaczany  przez  Rade,  czy  tez  kandydat sam
  sobie go wybiera?
  Wakahiko: Ogolnie  przyjete  jest,  iz  kandydat
  szuka Opiekuna ktory moglby nauczyc go specjali-
  zacji, ktora go interesuje.
  Redakcja: To interesujace. Pozwole  sobie jednak
  podac  dla  Czytelnikow  konkretny  przyklad. Co
  jezeli na  przyklad  ja, chcialbym  zostac (idac
  w slady kolegi Slicka, ktorego juz wsrod nas nie
  ma)  handlarzem  Technologii? Pomijajac  juz, ze
  bylby  to  bardzo  szczegolny  przypadek, bowiem
  inzynierowie  NIGDY  nie   handluja  wynalazkami
  (najwyzej moga zadac  zwrotu  pieniedzy przezna-
  czonych na zakup czesci), to  jednak obecnie nie
  ma w Cechu  kupca, ktory  moglby objac  nade mna
  patronat, czyz nie? Co wtedy?
  Wakahiko: Wtedy opiekunem zostaje  kupiec, ktory


  jest na silach sprostac nowemu wyzwaniu. Poprzez
  to skrocenie  okresu  staran, o  ktorym  mowilem
  wczesniej,  jestesmy   w   stanie   sami  dobrac
  Opiekuna. Ale to tylko w przypadku, gdy kandydat
  sam nie znajdzie.

  Redakcja: Zanotowalem.  Jeszcze  zapytam,  skoro
  jestesmy  w  temacie  rekrutacji: jakie  zadania
  obejmuje miesieczny okres staran?
  Wakahiko: Zadania  sprawdzaja  glownie znajomosc
  swiata oraz  wiedze  kandydata  o jego przyszlej
  profesji.  Tak  wiec  dla  przyszlego  handlarza
  kamieni moze to byc  spisanie wszystkich sklepow
  jubilerskich w swiecie.

  Redakcja: Wszystko  jest   zrozumiale.  Dalej...
  jaki byl  najwiekszy  zyciowy  sukces Mistrza, a
  takze najdotkliwsza porazka?
  Wakahiko: Najwiekszy  sukcesem   jest  mozliwosc
  wspolpracowania z obecnymi czlonkami Cechu. Jest
  to bardzo zgrany  zespol  i  jestesmy skazani na
  sukces.
  Redakcja: Najwieksza porazka?
  Wakahiko: chwila namyslu... Nie ma takiej.
  Redakcja: Doprawy?! Nic?!

  Wakahiko: Raczej  nie,  ide  do   polelfow  grac
  w kosci to wygrywam, ide do  kasyna to wygrywam.
  Ciezko o porazki.

  Redakcja: No to pieknie. Mialem  zadac Mistrzowi
  pewne podchwytliwe  pytanie: Jak z dzialalnoscia
  charytatywna  cechu?  Istnieja  jakies fundusze,
  z ktorych pieniadze przeznacza sie na dofinanso-
  wywanie przytulkow?
  Wakahiko: Oczywiscie. Od dawnych  czasow sponso-
  rujemy wiekszosc  konkursow  zawodow i tym podo-
  bnych rzeczy.

  Redakcja: Utalentowane  jednostki  zasluguja  na
  wsparcie tych,  ktore juz  sie "ustawily". Jakas
  zyciowa maksyma Mistrza?
  Wakahiko: Nie bedzie to zaskoczeniem, ze ta sama
  co i u Mistrza Adera.
  Redakcja: "Mithryl...
  Wakahiko: ... nie zarobiony to mithryl stacony."

  Redakcja: Ulubione jadlo i napitek Mistrza?
  Wakahiko: Placuszki ziemniaczane z sosem grzybo-
  wym. Do picia goraca  czekolada. A dla subiektow
  na egzaminie wode sodowa.

  Redakcja: Przedostatnie juz pytanie: Najbardziej
  cenione przez Mistrza u kupcow cechy to...?
  Wakahiko: Chciwosc,  Chciwosc i jeszcze...  Tak.
  Chciwosc. Bez tego nie ma mithryli.

  Redakcja: To juz prawie wszystko.  Jeszcze tylko
  ostatnie pytanie: Czy to prawda, ze cech zamowil
  potezna  dostawe  moherowych  beretow  ze sklepu
  odziezowego w Rinde?
  Wakahiko: Tak,  z  nieznanych  przyczyn  wzroslo
  zapotrzebowanie  na  tego  typu  nakrycia glowy.
  Plotka  glosi,  ze  to   sposob   ochrony  przed
  chorobami roznoszonymi przez ptactwo.

  Redakcja: Bardzo dziekuje za udzielenie wywiadu.
  Odpowiedzi byly zaskakujace, lecz wazne jest to,
  iz uchylil Mistrz rabka tajemnicy na temat przy-
  szlosci  Cechu. To   z   pewnoscia  zainteresuje
  Czytelnikow Periodicusa.
  Wakahiko: Dziekuje, zegnam.


Wydzial Alchemii i Swiatopoznawstwa przedstawia:

               =======
                   //
              ____//ady
              \\ //  ______
               \//   ||   \\
                     ||===//
                     || ustyni
                     ||
                     ||


    Pustynia  jest skupiskiem przeroznej masci stworzen,  ktore
  przez  lata   przystosowaly  sie  do  zycia  w  tak  ciezkich
  warunkach  oraz do  walki o  przetrwanie  w srodowisku, gdzie
  trudno   o   wode   czy  pozywienie.  Jednym    z   najlepiej
  wyksztalconych   mechanizmow  jest    wytworzenie   gruczolow
  jadowych.  Ponizej zamieszczam  krotkie  opisanie  jadow,  na
  ktore mozna natkanac sie zwiedzajac tamtejsze tereny.


  1. Weze
    Weze   wystepuja   pospolicie  na  terenie  calej  pustyni.
  W wiekszosci  sa one jadowite.  Swoja trucizne  wydzielaja do
  organizmu   ofiary   za   pomoca    dwoch   zebow   jadowych,
  umieszczonych w gornej szczece.

             ________
            /_______
             //    / /
            (/    / /
                 / /
                /_/

    Rysunek  powyzej  w  bardzo  schematyczny  sposob  pokazuje
  miejsce, po ktorym weza z pewnoscia glaskac nie nalezy
    Jad  jest  przede   wszystkim   przeznaczony  do  ataku  na
  Niewielkie  zwierzeta  pustynne.  Mniejszy organizm  pod jego
  Wplywem  zostaje czesciowo  badz tez w  calosci spralizowany.
  Testujac jad na organizmach wiekszych, zauwazylem nastepuj#ce
  objawy:
  -zaczerwienienie rany
  -trudnosci w krzepnieciu krwi
  -zawroty glowy
  -zmeczenie fizyczne


  2. Jaszczurki
    Przecietna jaszczurke z  pewnoscia  kazdy  kiedys  widzial.
  Niewielki  (zazwyczaj) gad pokryty  luska, poruszajacy sie na
  czterech nogach. Jako taka  jaszczurka nie stwarza specjalnie
  zagrozenia, chociaz slabszy organizm moze miec z nia klopoty.

    Ten czworonozny  gad, patrzac od strony jadu, nie rozni sie
  specjalnie  od  wezy.   Substancja  trujaca  jest   tak  samo
  wykorzystywana  i  powoduje  podobne  objawy,  totez nie bede
  rozwodzil sie  nad nimi po raz drugi.  Roznica natomiast jest
  rozmieszczenie  gruczolow  jadowych.   Znajduja  sie  one  na
  plecach jaszczurki,  a ciecz wydzielana  jest przez kolce  na
  jej grzbiecie.

    Jedyne,  o  czym  nie  wspomnialem,  to  wykorzystanie jadu
  wezy i jaszczurek, ale o tym bedzie nieco pozniej.


  3. Skorpiony
    Spotkac  skorpiona nie jest latwo, a gdy sie juz na takiego
  trafi,  najlepiej  jak najszybciej  sie od niego  oddalic, bo
  gdzie jeden skorpion, tam jest ich pewnie i wiecej.
    Skorpiony, w  odroznieniu  od  wezy  i jaszczurek,  gruczol
  Jadowy  posiadaja na  koncu  ogona. Wbrew pozorom, te szybkie
  i  niezwykle zwinne  bestie  potrafia  nim sprawnie operowac,
  bedac zagrozeniem dla kazdego intruza.


                   __
                  ( )_\
                  // \_\
                 (/   |_|
                     /_/
                    /_/

    Tak  mniej  wiecej wyglada ogon  skorpiona wraz  z  kolcem.

    Jak  wspomnialem,  jad  skorpiona  jest grozny dla kazdego,
  niezaleznie   od   rozmiarow.   Ukaszenie   powoduje  niezbyt
  przyjemne skutki, a sa nimi:
  -silny bol w okolicach rany
  -drgawki
  -zawroty glowy
  -trudnosci oddechowe
  -w skrajnych przypadkach smierc


  4. Inne
    Wszystkie  rodzaju  wije,  stonogi, chrzaszcze, chrabaszcze
  i tego  typu  zwierzeta.  Posiadaja  slabe  toksyny,  sluzace
  glownie  do  unieruchomienia   ewentualnego  pokarmu,  ale sa
  one  tak slabe, ze przecietny gnom nie odczuwa ich dzialania.


  5. Mikstura
    Mam  tu na mysli  miksture sprzedawana w jednym  ze sklepow
  pustynnego miasta. Zielonkawy kolor moze przerazic, i calkiem
  slusznie,  poszczegolne  skladniki  moga byc naprawde grozne.
  Najpierw jednak o przyjemniejszych sprawach.
                        _____
                        |   |
                        |   |
                        |___|
                       /_ o  \
                      /  _ o  \
                     / o   _ _ \
                    / _  o   o  \
                   /_____________\

    Zawartosc  tego  szklanego  flakonika  dziala  dodatnio  na
  organizm  zatruty. 
  Skladniki  uzyte  do  sporzadzenia  tegoz
  napoju  maja  wlasciwosci antidotum.  Smiem  przypuszczac, ze
  jest  to  jedna z  lepszych odtrutek.  Po wypiciu natychmiast
  przestajemy odczuwac jakiekolwiek  znaki uprzedniego strucia,
  w pewnym stopniu zostaje tez przyspieszony proces krzepniecia
  krwi.

    Niestety,  nie udalo mi sie w pelni przetestowac mozliwosci
  mikstury jako antidotum na jad ghouli, zepsute mieso czy zlej
  jakosci  jedzenie  w  karczmach.  Jest  to w  glownej  mierze
  spowodowane   ograniczeniami   jakie   wystepuja   ze  strony
  producentow.  Owo  dziwne  antidotum  trafia  na polki sklepu
  w bardzo duzych odstepach czasu.

    Udalo mi sie  prawie w calosci rozpracowac skladniki, ktore
  sa  potrzebne  do  sporzadzenia mikstury.  Zasadnicza czescia
  jest dobrany w odpowiednich proporcjach jad gadow pustynnych.
  Jak widac,  ma  on nie  tylko  wlasciwosci toksyczne, ale tez
  calkowicie   przeciwne.  Kolejnym   skladnikiem  jest   wywar
  z kaktusa  doprawiony  tequilla  (polecam l okalna karczme!).
  Zapewne  pelnia  one  funkcje  rozcienczania  jadu. Niestety,
  ostatni  skladnik jest  pilnie strzezony  przez  sklepikarza,
  ktory  zadnymi  prosbami ni  grozbami nie  chcial go wyjawic.
  Badania nad nim trwaja.


         Zwidzil, spisal,
          trul sie i leczyl


                          ____   N
 inz. Hiir                \  /   |
  z rodu Dlugonosych       ||    |
                         W-||----|-------E
                          /  \   | Alchemia
                         /    \  |     I
                        (SGW___) |   Swiatopoznawstwo
                                 S



 oooooooooooo  .o8        o8o                        
 `888'     `8 "888        `"'                        
  888          888oooo.  oooo  ooo. .oo.    .ooooo.  
  888oooo8     d88' `88b `888  `888P"Y88b  d88' `88b 
  888    "     888   888  888   888   888  888   888 
  888       o  888   888  888   888   888  888   888 
 o888ooooood8  `Y8bod8P' o888o o888o o888o `Y8bod8P' 


 LEGENDA:

     T - Trakt
     o - Miasto
     P - Poczta
     K - Kowal

       * matowy ostry buzdygan - 5 zlotych i 4 miedziane monety.
       * masywny szeroki poltorak - 5 zlotych i 15 srebrnych monet.

     G - Gospoda
            --------------------------------------------------
           /O                                                 O\
           |        --==## Ristorante "Calice dorato" ##==--    |
           |                                                    |
           |     perlicze mieso. . . . . . .40 srebrnikow       |
           |     kacze mieso . . . . . . . .40 srebrnikow       |
           |     jagniece mieso. . . . . . .40 srebrnikow       |
           |     cielecina . . . . . . . . .30 srebrnikow       |
           |     poledwica . . . . . . . . .40 srebrnikow       |
           |     losos . . . . . . . . . . .20 srebrnikow       |
           |     spaghetti . . . . . . . . .30 srebrnikow       |
           |     zupa grzybowa . . . . . . .25 srebrnikow       |
           |                                                    |
           |     kieliszek wina czerwonego. . 20 srebrnikow     |
           |     kieliszek wina bialego . . . 20 srebrnikow     |
            \O                                                O/
             --------------------------------------------------


             --------------------------------------------------
            /O                                                O\
           |        --==## Locanda "Bianco Cervo" ##==--        |
           |                                                    |
           |     potrawka z dzika . . . . . . 35 srebrnikow     |
           |     jelen z grzybami . . . . . . 32 srebrniki      |
           |     kielbasa z dzika . . . . . . 26 srebrnikow     |
           |     zupa pomidorowa  . . . . . . 15 srebrnikow     |
           |                                                    |
           |     szklanica grzanca. . . . . . 12 srebrnikow     |
           |     piwo jasne . . . . . . . . . 10 srebrnikow     |
           |     kieliszek wina czerwonego. . 15 srebrnikow     |
           |     kieliszek wina bialego . . . 15 srebrnikow     |
            \O                                                O/
             --------------------------------------------------


     S - Sklep
     J - Jubiler
     1 - Sukiennik
     2 - Garbarz

          Pragniesz zamowic torbe, sakwe, worek czy plecak?
          Czy ma byc niewielka, mala, typowa, spora czy pakowna?

          Jaki ma wygladac torba?
             Ma byc ciemna, jasna, haftowana, wyszywana, cwiekowana, zdobiona,
             barwna, szara, brazowa, czarna, niebieska, czerwona, zolta,
             zielona, prazkowana, cetkowana czy moze laciata?

          Czy chcesz, aby na twojej torbie widnial jakis dodatek?
             Oto dostepne dodatki: z paskiem, z herbem, z posrebrzana klamra,
             z pozlacana klamra, z mithrylowa klamra, z posrebrzana klamerka,
             z pozlacana klamerka, z mithrylowa klamerka, z kieszonka i z
             fredzlami.

          Herby maja swoje wzory, teraz musisz okreslic, jaki wzor ma byc na
          twoim herbie.
          Dostepne wzory herbow to: stojacego deba snieznobialego jednorozca,
          orla z rozpostartymi do lotu skrzydlami, sztyletu z kropelka krwi na
          czubku, dwoch skrzyzowanych toporow, fleur de lys, pekatego mieszka,
          poteznego mlota bojowego i liscia klonu.

          Czy zyczysz sobie jakas inskrypcje na swej torbie?

     3 - Garncarz
     4 - Przystanek Dylizansow
     5 - Bednarz
     6 - Swiatynia
     7 - Piekarnia

        o-------------------------------------------o
        |        Panetteria "Pane Quotidiano"       |
        |                                           |
        | chleb jasny.....................3 ducati  |
        | chleb razowy....................3 ducati  |
        | chleb z makiem..................4 ducati  |
        | chleb trojziarnisty.............5 ducati  |
        | rogal...........................2 ducati  |
        | rogal z marmolada...............6 ducati  |
        | bulka ebinska...................2 ducati  |
        | jagodzianka.....................6 ducati  |
        |                                           |
        o-------------------------------------------o

      $ - Bank  ( ok 10%)






                 JASKINIA TROGLODYTOW
                       |
                       T
                       |

                       T
                       |
                       T
                      /
                     T
                    /
                   T
                   |
                   T
                   |
                   T
                  /
                 T
                /
               T
               |
               T           o-o-o   o
                \         /     \   \
                 T       / S 6   \   o
                  \     /  |/     \ / \
                   o   o-S o-S o-o o   o
                    \ /   /      |/ \   \
                     o---o J     o-o o   o
                     |    \|    /     \
                     |   5-o G o  o    o
                     |    / \|/   |    o
                     o K /   o----4    o
                    /  |/   / \        o
                   o---o   P   o       o
                   |    \     /|\     /
                   o   1-o-2 / 7 o   o
                    \    |\ /     \ /
                     o-o 3 o     o-o
                      \    |    /   \
                       o $-8-o o     o-T
                        \      |        \
                         o-o---o         T  TOSCANIA
                                          \ /
                                           T
                                          /
                                      CAMPOGROTTA

  **************************************************
  *
  *
  *    8  - Kupiec, za 100 zlotych florenow nauczy
  *         zawodu.
  *


Zatytulowano: Ballady Enefghara             

                   "Ballada o wojowniku"                   
                                                            
                                                            
                                                            
               Wojownik wielki kiedys byl.                  
               Swym kunsztem walki dziwil swiat.            
               Dobrze sie dzialo kiedy zyl,                 
               a z jego smiercia bylo tak:                  
                                                            
               Nie lubil magow woj nasz chwat               
               I w tym caly szkopul tkwi.                   
               Nie byl z magami za pan brat                 
               I wnet ktos zapukal do jego drzwi.           
                                                            
               Walki nie widzial zaden widz,                
               A woj cial maga zbyt bolesnie.               
               Zobaczyl blysk...                            
                     ...Nie widzial juz nic.                
               Pamiec o nim przetrwa wiecznie               
                                                            
               I wplesc w te piesn                          
               Moral bardzo chcialem.                       
               Zadzieraj z magiem jesli chcesz...           
               Ja ostrzegalem.                              
                                                            
                                        Enefghar            
  
               ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


                    "Swieto lasu"                         
                                                          
               Na wschod od Kreutzhoffen,                   
               Od Nuln na poludnie.                         
               Tu lasek zielony.                            
               Gdzie gromadza sie tlumnie:                  
                                                          
               Elf, gnom, czlowiek i halfling,              
               Oraz odmiany ich zenskie.                    
               Bieza gdzie trawa zielona,                   
               A niebo niebieskie.                          
                                                          
               Jelen wbiegl na polane                       
               Zobaczyl plonace ognisko                     
               I istoty stojace wokolo.                     
               Ludzie? Tak blisko?!?                        
                                                          
               Sklonil zwierz glowe                        
               Oczekujac na zelezce.                        
               Zmruzyl oczy... i...                         
               Moglby biedak czekac wiecznie.               
                                                           
               Nikt nie pozbawi go zycia.                   
               Nie w tym miejscu nie dzisiaj.               
               Ktos klepnal w zad jelenia.                  
               Ten o nic juz nie pytal.                     
                                                          
               Radosnie w glusze skierowal swe kroki        
               A my radosny okrzyk wzniesmy!                
               Dzisiaj ma spokoj zwierz wszelki.            
               Swieto zorganizowal Krag Lesny!              
                                                          
               Las dwunogich istot pelen                    
               Nie narzeka wogole.                          
               Nikt nie czuje zagrozenia,                   
               Ani lis, ani wrobel.                         
                                                          
               Wiewiorki sluchaja z drzew                   
               O swych kuzynkach z daleka.                  
               Uszami strzyga... Nasluchuja...              
               Zadna nie ucieka.                            
                                                          
               Wszyscy zajadaja ciasteczka niziolcze.       
               Radosny nastroj. Alkohol sie leje.           
               Gdybys kiedys mial okazje                    
               Przybadz. Chyba nikt cie nie wysmieje.       
                                                          
                                                          
                              Enefghar z Novigradu.       
                         truwer Oxenfurckiej Akademii

               ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
> 


Zatytulowano: Kilka przedmiotow z zycia wzietych

         _____ -----===========*******==========------ _____

                Kilka przedmiotow z zycia wzietych,
                 kilka wspomnien z serca wyjetych.



                      _____ Klamerki _____




       - Ha! Dotarl skurczybyk!

       Wykrzyczal  ojciec  w  progu  domu, pewnego wiosennego
       popoludnia.  Wrocil  jak codzien ze swego warsztatu na
       obiad.  Siedzialysmy z mama przy stole i czekalysmy az
       zrobi  sobie  przerwe  w pracy. Zawsze byl punktualny,
       tak  jakby  nos  podpowiadal  mu,  ze cieple, parujace
       jedzenie   znajduje   sie  juz  na  stole.  Tego  dnia
       spoznil  sie  jednak,  lecz  widzac list w jego dloni,
       zrozumialysmy  co  go  zatrzymalo. Na wiadomosc czekal
       juz dwa tygodnie i bardzo sie denerwowal.

       -  List? Przyslal list? - spytala nie mniej podniecona
       mama.
       -  Nu ba! I to jaki!
       -  Mamko,  kto przyslal list? - ciagnelam dluga mamina
       spodnice z zagubieniem na twarzy.
       -   Tabularix   Jeddzio.  -  odparl  dumnie  ojciec. -
       Pamietasz  Tabularixa przeciez? Pisze, ze jest juz pod
       Carbonem i wlasnie zwiedza okolice. Tam naprawde sa te
       wielkie  kamienne  wrota!  Trzy dni po nimi sleczal. -
       zasmial sie nieskrepowanie.
       -  No  a  co  jeszcze pisze? - dociekala niecierpliwie
       mama.
       -  Widzial  Gnomie  Miasto.  Potwierdzil, zostal tylko
       jeden poziom, ech ...
       - A poznal juz jakiegos inzyniera?
       - Hehe ... uscisnal dlon Mistrza Perta, ale jak pisze,
       palnal  jakies  glupstwo  i  na razie nie chce sie tam
       pokazywac. Caly Tabularix!

       Hmmm  ....  Tabularix,  Tabularix .... Tak, pamietalam
       tego   gnoma.   Jak   przez   mgle  ujrzalam  obrazy z
       przeszlosci.  Ale Tabularix byl duzo starszy ode mnie.
       Nigdy  sie  ze  mna nie bawil. Jesli juz to psocil sie
       niesamowicie,  co  doprowadzalo mnie do zawstydzenia i
       placzu.  Chowalam  sie  wtedy  za mama, a on podganial
       mnie  po podworku. I gilgotal. Jak ja tego nie lubilam
       ...  Nie  wiem,  skad  znali  sie  z  moim  ojcem, ale
       mozliwe, ze nasze rodziny byly ze soba zaprzyjaznione,
       tak  po prostu, po sasiedzku. A nie. Ojciec Tabularixa
       tez w wolnych chwilach rzezbil w drewnie ... Tabularix
       byl pierwszym znanym mi gnomem nowego pokolenia, ktory
       dotarl   do   Mahakamu.   Kiedy   doszla  nas  wiesc o
       Stowarzyszeniu    Gnomich   Wynalazcow,   moj   ojciec
       strasznie    sie    podekscytowal.    Na    realizacje
       mlodzienczych planow bylo juz za pozno, mial wszak
       nas. Ale Tabularix byl mlodym, ambitnym gnomem. I mial
       talent.  Wszyscy  mu  doradzali,  by ruszyl w kierunku
       Carbonu.  Nikt  nie  mial  watpliwosci,  ze to idealne
       miejsce  dla niego. Ruszyl wiec, a ojciec przezywal te
       wedrowke wraz z nim. I cieszyl sie jak dziecko.

             W wieku 8 lat wrecz nie wypadalo nie wiedziec co
       to SGW. Ojciec sukcesywnie opowiadal mi o inzynierach,
       wynalazkach  i  technice. Wiedzalam, kto to ten Mistrz
       Pert, wiedzialam kto opracowal Gnomi Helm. Kiedys cale
       popoludnie  poswiecil,  by  wytlumaczyc  mi  dzialanie
       windy z Gnomiego Miasta.
             O  ile  Tabularixa  ledwie co pamietalam, o tyle
       jego  brat  Binken, glebiej utkwil mi w pamieci. Fakt,
       on  tez  przewyzszal  mnie  wiekiem  ale  byl  na tyle
       zwariowany,  by  urzadzac psoty z mloda gnomka, znaczy
       ze  mna.  Wpadal  czasami w odwiedziny i niemal zawsze
       zabieral  mnie  na spacer. Byl mlodym i jedynym gnomim
       Truwerem, a to wystarczylo, bym wpatrzona byla w niego
       jak  w  obrazek. Co tylko powiedzial, bylo swiete. Nie
       raz tak mi namacil w glowie, ze spac nie moglam.

       -  Wiecie  dlaczego kury nie lataja? - spytalam kiedys
       przy  obiedzie.  -  Nie lataja, bo sa za ciezkie. Maja
       przeciez wszystkie swoje jajka w brzuchu.

       Dlatego uwielbialam Binkena. Pokazywal mi jak o kamien
       naostrzyc noz, jak ugotowac zupe z chrzaszczy, a nawet
       jak   odpowiednio  skoczyc  z  drzewa,  zeby  sie  nie
       polamac.  I  spiewal mi tez czasami. Wiedzial, ze bede
       zachwycona  i  nie  uslysze, jak niekiedy nie udaje mu
       sie  wejsc  w tonacje. Jego wystepy zawsze nagradzalam
       oklaskami.  W  jego  towarzystwie  nie  czulam sie tez
       zawstydzona.  Ba! Mimo roznicy wieku byl moim kompanem
       we wszelkich nierozsadnych pomyslach.

                                ---

       -  Binken, jak ty mi ja tylko spuscisz z oka, to wiesz
       co .... - skomentowala nasze okrzyki mama.
       -  Wiem,  wiem.  Jedda  to  moje trzecie oko w glowie,
       prosze  Pani.  Czy  jak  to szlo ... - podrapal sie po
       glowie.
       -  Chyba  oczko  w glowie? - usmiechnela sie i wytarla
       rece  w  przewieszony  fartuch - Tylko ostroznie ... I
       biada jak mi pranie zerwiecie.
       - Nie mamus, my tylko tak tutaj.

       Spojrzalam  na  przewieszone  na  sznurkach  ubrania i
       posciel.   Mama  strasznie  sie  denerwowala  jak  cos
       spadlo  na  ziemie,  albo obsypane zostalo piachem. Od
       dnia,  w  ktorym  za  kare  kazano mi isc do pokoju na
       gorze i zciagnieto sznurkodrabine, nawet nie zblizalam
       sie do prania.

       -  No  dobra  Jedda.  Pogonimy  sie  w kolo domu co? -
       zaproponowal Binken. - Kto wygra, dostanie jablko.
       - A masz jablko? - zapytalam czujnie.
       - Ja mam nie miec? Chyba nie znasz jeszcze Binkena! Ja
       gonie!

       Zachichotalam,   a  widzac  pedzacego  w  moja  strone
       Binkena, porzucilam usmiech, obrocilam sie na piecie i
       zaczelam   zwiewac  jak  niedys  przed  kapiela.  Szlo
       niezle. Po czwartym okrazeniu mialam jeszcze sporo sil
       w nogach, a Binken posapywal po nosem.

       - Juz Cie mam! - uslyszlalam za plecami.

       Obejrzalam  sie  za  siebie.  Byl rzeczywiscie blisko.
       Zamknelam  oczy  i  przyspieszylam. Bieglam tak w (jak
       sadzilam) znanym mi kierunku i czulam, ze sie uda. Nie
       zlapie mnie tak latwo.

       -  Jedda,  zatrzymaj  sie  - dotarl do mnie przerywany
       sapnieciami glos Binkena. - Stoj Jedda!
       -  Haha!  Wygrywam.  I  dlatego  oszukujesz - odparlam
       pewnie - Wiedzialam, nigdy mnie nie ....

       Cos  mnie  powstrzmalo. To cos bylo ciezkie i mokre. I
       nie  moglam  sie  z  tego wydostac! Otworzylam oczy. O
       masz!  Pranie.  Oswobodzilam sie z materialow i stojac
       ze   spuszczonymi   rekami,   patrzymal   na   jeszcze
       niedawno czyste i wiszace materialy.

       - Kurka, mowilem!

       Az  zadrzalam pod wplywem tonu glosu Binkena. Byl zly.
       Nie  tyle z powodu prania, a tego, ze jako starszy i -
       co oczekiwano - rozsadniejszy, poniesie kare.


       - Szybko, szybko! Powiesimy je spowrotem. - probowalam
       ratowac sytuacje.
       - Nie ma sensu, cale upackane w piachu. - rozwial moja
       nadzieje Binken.
       -  O  nie!  - zagrzmial glos mamy - Mowilam! Prosilam!
       Binken!
       -  Yyyy  ....  to  ja  juz  chyba pojde - zareagowal i
       zaczal oddalac sie od mokrej sterty.

       Mama  byla  potwornie  zdenerwowana. Nie tyle z powodu
       mojego   wypadku.   Tym   bardziej,   ze   calus,  moj
       rozbrajacy  usmiech  i bukiecik polnych kwiatow szybko
       poprawil   jej   nastroj.  Bardziej  zloscila  sie  na
       bezsilnosc  w  obliczu  spadajacego  prania. A do tego
       naprawde   nie   potrzebna   byla  rozpedzona  gnomka.
       Silniejszy   podmuch   wiatru   powodowal,  ze  pranie
       ladowalo w piachu.

                                ---


       -   Balea,  jestes?  -  przywital  nas  kiedys  ojciec
       wrociwszy z pracy.
       - Jestem. Siadaj do stolu, juz podaje obiad.
       - Eeee  ...  -  podrapal  sie  po glowie - Nie  jestem
       glodny. Musze ci cos pokazac.

       Wyciagnal   reke   w  strone  mamy.  Dzierzyl  w  niej
       drewniane  cos.  Cos  co  przypominalo klocki owiniete
       drucikiem.

       -  Patrz co dla ciebie mam! - oznajmij usmiechajac sie
       szeroko.

       Mama  podeszla  i  zaczela  ogladac  te  drobne, jasne
       przedmioty.

       -  Co  to  znowu? - spojrzala na ojca z lekko drwiacym
       usmiechem.
       -  To  ....  - zastanowil sie drobna chwile - To takie
       klamerki.
       - Klamerki?! Cos ty znowu wymyslil?!
       - Martwisz sie  spadajacym praniem? Martwisz. No to ja
       pomyslalem,  co  moglo by je przytrzymac na sznurku. I
       to sa wlasnie takie urzadzonka. Masz Jeddziu, obejrzyj
       sobie.  -  podal  mi  jedna  taka  i wyczekiwal naszej
       reakcji.

       Hmmm  ...  Byly  to  dosc plaskie i cienkie drewienka,
       idealnie  oszlifowane  i  zlaczone dokladnie na srodku
       zwinietym  w spirale drucikiem. Kiedy zlaczylo sie dwa
       konce  z jednej strony, te z drugiej sie rozchylaly. W
       ten  sposob mozna bylo taka klamerke przypiac sobie do
       ubrania.  Albo  do  nosa  ...  Nie radze, troche boli.
       Usmiechnelam  sie do ojca i tak samo zareagowala mama.
       A  gdy  problem  ze  spadajacym  praniem  zniknal,  to
       dopiero sie usmiechnela ... Cale dwa tygodnie nie bylo
       tej ochydnej kaszy na obiad.

        _____                                          _____
              -----==========********===========------

                                         inz. Jedda


Zatytulowano: Dni Gnomiej Nauki - sprawozdanie

   ____        _    ____                       _       _
  |  _ \ _ __ (_)  / ___|_ __   ___  _ __ ___ (_) ___ (_)
  | | | | '_ \| | | |  _| '_ \ / _ \| '_ ` _ \| |/ _ \| |
  | |_| | | | | | | |_| | | | | (_) | | | | | | |  __/| |
  |____/|_| |_|_|  \____|_| |_|\___/|_| |_| |_|_|\___|/ |
                                                    |__/
   _   _             _    _
  | \ | | __ _ _   _| | _(_)
  |  \| |/ _` | | | | |/ / |
  | |\  | (_| | |_| |   <| |
  |_| \_|\__,_|\__,_|_|\_\_|


  Dwudziestego drugiego Parapazdziernika okolo godziny osiemnastej, wedlug
  gnomiej rachuby czasu, w ogrodach miasta Rinde rozpoczely sie juz trzecie
  Dni Gnomiej Nauki. By uzupelnic twoja wiedze, czytelniku, pisze, ze pomys-
  lodawca Dni Gnomiej Nauki byl Piaty Mistrz Stowarzyszenia Gnomich Wynalaz-
  cow, Inzynier Kuling. Pierwsze dni zostaly przeprowadzone Dwudziestego
  czwartego Kwietnika, roku Drugiego, wiadomym jest mi jednak, ze ty, czytel-
  niku nie interesujesz sie zbytnio tymze wielkim sukcesem Stowarzyszenia.
  By nie zanudzac, przejde do rzeczy. O osiemnastej, wsrod licznie przyby-
  lych innostworow, odbyla sie uroczysta przemowa Mistrza Stowarzyszenia,
  ktora otworzyla oficjalnie trzecie Dni Gnomiej Nauki. Po krotkiej przem-
  owie zgromadzeni przeniesli sie o kilka krokow dalej, na miejsce, w kto-
  rym swoj wyklad mial Inzynier Hiir. Opowiadal on o wynalazkach, kazdy
  obecny na jego wykladzie mogl otrzymac dowolny wynalazek. Nastepna czescia
  Dni byl Konkurs Wiedzy o SGW, zoorganizowany przez inzyniera Zxara. War-
  to wspomniec, ze osoby na pierwszych dwoch miejscach ( tj. Kupiec Waka-
  hiko, polelf Erhest ) wykazali sie niebywala wiedza o SGW. Okolo godziny
  dwudziestej Inzynier Nimbus opowiadal licznie zgromadzonym o bajkach, le-
  gendach i temu podobnych sprawach. W rozpoczeciu dni Stowarzyszeniu po-
  magali licznie przybyli polelfowie. Przez cala zabawe mozna bylo kupic
  na ich straganie stroje wszlekie, a po wykladzie Inzyniera Nimbusa
  prowadzili konkurs oratorski, ktory nieznacznie przedluzyl nastepny etap
  Dni. W konkursie kazdy z uczestnikow opowiadal bajke o roznej tematyce,
  zwyciezca zostal krasnolud Zigrim, drugie miejsce zajal niziolek Aveth,
  natomiast na trzeciej pozycji znalazla sie Pani Asandra. Natychmiast po
  konkursie oratorskim, by nie przedluzac, nastapil wyklad Inzyniera Zxara,
  ktory opowiadal o Avionice Stosowanej. Zakonczenie dni nastapilo kilkanas-
  cie minut po dwudziestej trzeciej, wsrod ogolnego zadziwienia innostworow,
  i sukcesu organizatorow. Z tego miejsca zapraszam wszystkich serdecznie
  na nastepne Dni Gnomiej Nauki, juz za rok!


                                                Spisal Noorf Qraghxahv.
> 


Zatytulowano: Cywilizacja dup!              

      ___            _ _ _             _              ___              _
     / __|  ___ __ _(_) (_)_____ _ __ (_)__ _        |   \ _  _ _ __  | |
    | (_| || \ V  V / | | |_ / _` / _|| / _` |       | |) | || | '_ \ |_|
     \___\_, |\_/\_/|_|_|_/__\__,_\__|/ \__,_|       |___/ \_,_| .__/ _
         |__/                       |__/                       |_|


       DUP! Wbrew oczekiwaniom  wielu zmylonych tytulem, a zwlaszcza jego
    drugim czlonem - czyli "Dup" - nie  bede bynajmniej rozpisywal  sie o
    dupach (chociaz to tez bym potrafil), lecz  o dzwiekach, o decybelach
    (przyjeta przez gnomy skala obliczania natezenia dzwieku), o halasie,
    ktory bliski  byl niegdys tylko  wynalazcom, dzis jest juz calkowicie
    powszechny i nie stanowi niczego nadzwyczajnego. Myle sie? No to po -
    patrzmy...

    ... biezy taki Sigmaryjczyk szarzujac  bez konia, mlot trzyma w reku,
    i z calych sil wykrzykuje imie Sigmara... i DUP! ... Zaryl w trawe...
    Kara boska? Byc moze.

    ... idzie sobie taki spiczastouchy elf przez las, ponad lasem wznosza
    sie osniezone szczyty Gor Szarych. Nasz elfik zas, o niezaspokojonych
    wprost zadzach krajoznawczych przechadza sie niezbadanymi sciezynami,
    gdy  nagle... DUP! ... spada  na  niego  ogr! Nasz  bohater  ginie na
    miejscu.

       Czyli przyjrzyjmy  sie  uwaznie okolicznosciom, w jakich nastapily
    obydwa  przypadki. Kto  normalny  stawalby  oko  w  oko z zakonnikiem
    Sigmara? A ktoz tym bardziej zwiedzal okolice Gor Szarych (no to mogl
    byc tylko elf...)?!  Sprowokowales  mnie  drogi  czytelniku.  Jeszcze
    jeden przyklad!

    ... idzie sobie taki osadnik korytarzami  zamku krola Foltesta. Wlosy
    ma kasztanowe, ubytki w zebach  jak zawsze - slowem: 'odstrzelil' sie
    niczym admiral floty na spotkanie  z dowodztwem piechoty. Zalozmy, ze
    nasz bohater  nazywa sie  Tasio i  zmierza  do  krola powiadomic go o
    glodzie, jaki  dotknal  mieszkancow  poludniowych  rubiezy krolestwa.
    Idzie sobie Tasio, pod jego nogami posadzke wysciela miekki, czerwony
    dywan, a czujne oczy przodkow  obserwuja  go z ram obrazow. I wnet...
    ... DUP!  Rabnela Tasia  halabarda, gdy przechodzil tuz obok ozdobnej
    zbroi plytowej, ustawionej  pod  sciana korytarza. No i coz...? Tasio
    nogi nie ma... do krola juz raczej nie dojdzie... ale bedzie co jesc.

       Co teraz sadzisz, drogi  czytelniku? Czyz  szalencze, przerywajace
    urocza cisze, w  ktorej od wiekow  zatracaja sie umysly filozoficzne,
    niespodziewane  DUP!  nie  jest  naszym  wrogiem?  Wszystkie badania,
    jakie  pozwolilem sobie  przeprowadzic, wskazuja  na to, ze z biegiem
    czasu  DUP!  stanie  sie  coraz  czestszym  zjawiskiem, ktore dotykac
    bedzie juz wszystkich  ludzi oraz nieludzi, jacy  chodzic beda po tej
    ziemi. Politycy  i dyplomaci  zaczna  uzywac DUP! w celu zblizenia do
    siebie  zwolennikow, bowiem ten dzwiek  bedzie  juz dla nich  na tyle
    swojski, iz jego zrodlo (domniemany polityk) stanie sie kims bardziej
    zaufanym. DUP! bedzie nam  towarzyszylo przez caly czas. Gdy w drodze
    do domu  z Wiezy Golemow, upuscisz swoj  mlot  wyda on  siebie glosne
    LUP! (pokrewne z DUP!), lecz  przy  tym  zrobi  calkiem  spora dziure
    w goscincu. Gdy potem  przejdzie sie  ta sama  droga jakis inny wojak
    przewroci  sie,  upadnie  i  uslyszymy DUP!. Miejmy  nadzieje, ze tym
    traktem nie bedzie przejezdzal powoz.

       Mam nadzieje  czytelniku, ze  udowodnilem  ci dzis, jak powszechna
    i  niebezpieczna  staje  sie  cywilizacja   DUP!.  Niewykluczone,  ze
    doslownie za  moment, na  poczte, na  ktorej  przypuszczalnie stoisz,
    wparuje jakis brodaty  krasnolud i  zsapany krzyczac cos o fanatykach
    Malala czy innego bostwa zametu,  wyjmie  swoj topor i przepolowi cie
    na  pol. Nie  bedzie jednak  towarzyszyc temu,  zadne DUP!.  Bardziej
    CIACH!...

       ... DUP! bedzie dopiero gdy kamienna plyta zamknie twoj grobowiec.

                                                  Podpisano, inz. Nimbus.