Periodicus numer 8

Wywiad Z Mistrzem SGW Fjellem

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                     Data wydania: trzydziesty dziewiaty dzien pory Saovine  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
      Jak widac po ilosci artykulow, Periodicus rozwijal sie w najlepsze.
         Niestety! W zespole redakcyjnym pozostal sam inz. Fjell, ktory
         prawdopodobnie po objeciu funkcji Mistrza SGW nie byl w stanie
          dalej sam koordynowac wydawania Periodicusa. Dlatego tez ten
         numer - siodmy - jest ostatnim numerem pierwszej serii. Po nim
              nastapila dluga przerwa, trwajaca okolo dwa lata...
                                        
                                                  note ku pamieci zlozyl
                                       Hiir, Redaktor Naczelny Periodicusa
                                        
     W tym numerze:
     * Wywiad z VI Mistrzem SGW - Fjellem...................strona 1
     * Istota dwunozna napedzana............................strona 2
     * W poszukiwaniu zaginionej plci.......................strona 3
     * Szukamy swiata (wiersz)..............................strona 4
     * Legendy z dalekiej polnocy - cz II...................strona 5
     * Zeby zdrowe i biale jak zachowac.....................strona 6
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 1
Zatytulowano: Wywiad z VI Mistrzem SGW - Fjellem


  1. Jak Mistrz ocenia dokonania swojego poprzednika?

  Ha...   coz   mam   wymyslec   oryginalnego,   szczegolnie w
  sytuacji  gdy  Majster  Kuling moze wlasnie patrzy z gory co
  tu opowiadam...
  SGW    zawdziecza   mu   niewiarygodnie   wiele,   zarowno w
  kwestiach  stricte  naukowych,  jak  i  organizacyjnych  czy
  prestizowych.  Jego  wklad  pracy  w  rozwoj  Stowarzyszenia
  byl naprawde imponujacy.
  To przyklad do nasladowania dla kazdego gnoma!


  2. Czy i jakie zmiany zamierza Mistrz wprowadzic w SGW?

  Juz  jak  do  tej  pory troche tych zmian sie nazbieralo, ze
  wspomne   tylko   o   niemal   calkowitej   wymianie   kadry
  kierowniczej.  Biorac  zas  pod  uwage  nieskonczona  gnomia
  pomyslowosc  z  pewnoscia  z czasem pojawia sie nowe idee na
  reformy...   Natomiast   nie   widze   potrzeby   naruszania
  zadnych  z  podstawowych  zasad  i procedur Stowarzyszenia -
  ewentualnie  drobne  korekty.  Jednakowoz  -  postep  wymaga
  zmian. Zatem wczesniej czy pozniej nastapia.


  3. Co sadzi Mistrz o postepujacej feminizacji SGW?

  [szeroki usmiech]
  Feminizacja...   no   jesli  mozna  tak  okreslic  fakt,  iz
  honoru  plci  pieknej  w SGW broni juz ktos wiecej niz tylko
  nieoceniona  Kolezanka  Tove,  to jestem jak najbardziej za!
  Jakos   tak  spedzanie  calych  dni  w  dolnych  korytarzach
  Carbonu stalo sie znosniejsze...


  4.   Czym   kieruje   sie   Mistrz   przy   akceptacji  badz
  odrzuceniu podania kandydata?

  Podanie    ma    udowodnic   trzy   kwestie:   zaangazowanie
  kandydata,  obycie  z  realiami  i  gnomi  intelekt.  Ma tez
  pokazac jak powaznie traktuje probe akcesu.
  Stad   tez   zwracam   szczegolna   uwage   na  pomyslowosc,
  wlasciwy   swiatopoglad,   ale  tez  staranna  forme  samego
  dokumentu.


  5.  Ktory  z  przygotowanych  przez Inzynierow SGW projektow
  powinien   zdaniem   Mistrza   jako  pierwszy  doczekac  sie
  rozpoczecia produkcji masowej?

  Szczerze...  dowolny,  a  jest  ich  niemalo. Choc mam pewne
  preferencje.   Mam  nadzieje,  iz  wkrotce  czytelnicy  beda
  mogli  sie  zapoznac  z  jakims  nowym  wynalazkiem w sposob
  bezposredni.


  6. Najwieksze sukcesy i porazki w karierze Mistrza...

  Sukcesy   -   zyskanie   takiego   zaufania  Inzynierow,  by
  zostac  Majstrem.  Wydanie  osmiu  numerow Periodicusa. Poza
  tym   zwiekszenie   licznosci   gnomek   w  SGW  o  dwiescie
  procent...

  Porazki   -   nic   na  tyle  spektakularnego,  by  sie  tym
  chwalic.


  7.  Ulubiona  przekaska  i  napitek  (albo  "Co Majster jada
  na sniadanie?")

  Podanie  na  sniadanie,  jak  to  zwyklem ostatnio mawiac...
  A powaznie mowiac:
  Przekaski   -   wszelkie   desery   z  przybytkow  w  Rinde.
  Zreszta dbam o swoja tusze gdzie sie da.
  Napitki   -  koniak  mahakamski  z  karczmy  "Pod  Bezzebnym
  Smokiem".


  8. Zyciowa maksyma

  Sola ratio perfecta beatus facit.


> przeczytaj strone 2
Zatytulowano: Istota dwunozna napedzana     


    ISTOTA DWUNOZNA NAPEDZANA PSYCHOLOGIA

    czyli   analiza   wydajnosci   dzialan  istot  rozumnych w
    zaleznosci od czynnikow niematerialnych


    Jakikolwiek  mieszkaniec  nizin,  jezeli  udal  sie kiedys
  na  dluzszy  pobyt  w  gory,  moze rzec iz transport w takim
  rejonie  dla  istoty  niewprawnej  wielce  jest klopotliwy i
  nuzacy.   Znaczne   przewyzszenia   utrudniaja   uzytkowanie
  powszechnych   w   innych   terenach   wehikulow   zmuszajac
  podroznika  do  pokonywania  duzych  odleglosci  na wlasnych
  nogach.  Podczas  niedawnego  pobytu wypoczynkowego w Gorach
  Appucini   poczelam   prowadzic   badania   nad   czynnikami
  zmieniajacymi  skutecznosc  transportu  pieszego,  ktore  to
  wkrotce   doprowadzily  do  szerzej  zakrojonych  badan  nad
  wydajnoscia   dzialan   istot   rozumnych  w  zaleznosci  od
  czynnikow    niematerialnych,    czyli    krotko    mowiac -
  psychologii.

    Ponizsze    spostrzezenia   z   natury   rzeczy   obejmuja
  glownie  przedstawicieli  ras  elfiej  i  ludzkiej, ktore to
  nieczesto   tereny   gorskie   zamieszkuja,  a  jednoczesnie
  najbardziej dostepnymi dla moich badan byly.


  1. Wyznaczenie celu

    Zasadniczym   czynnikiem   przy   zwiekszeniu   wydajnosci
  transportu  pieszego  jest  jasne  i przejrzyste wyznaczenie
  celu.   Umozliwia   ono   odpowiednie  rozlozenie  w  czasie
  wysilku   niezbednego   do   przebycia   danej   odleglosci.
  Znajomosc   chocby   przyblizonej  dlugosci  trasy  lub  tez
  dlugosci    trwania    podrozy    motywuje   do   rozsadnego
  regulowania sil i planowania odpoczynkow.

    Aby    podbudowac    psychicznie   zmeczonego   towarzysza
  podrozy  (lub  tez,  co  trudniejsze, samego siebie technika
  autosugestii)    warto    pamietac   o   kilku   uzytecznych
  sztuczkach:

  - Dzielenie   trasy   na   pol,   aby   uniknac  deprymujaco
    wysokich  danych  liczbowych, przykladowo "Trzy godziny do
    przeleczy  i  tylko  dwie na dol" miast "Czeka nas jeszcze
    piec godzin drogi"
  - Wyznaczanie   specyficznych   punktow   na   trasie   (np.
    przelecze,  mniejsze  szczyty,  charakterystyczne  obiekty
    geologiczne)  ktore  przekonaja  wedrowca  o jego pokaznym
    tempie podrozy
  - Ukazywanie   w  kazdej  mozliwej  sytuacji  celu  podrozy,
    szczegolnie w malowniczym otoczeniu
  - Drobne    manipulacje    wyznaczonym    czasem    podrozy.
    Zasadniczo  lepiej  jest  zapowiedziec,  iz  droga  bedzie
    trwala  dluzej,  nie  zas  krocej  niz  w  rzeczywistosci.
    Pierwszy  z  tych  przypadkow  moze  co najwyzej przekonac
    podroznikow,  ze  poruszaja  sie  dosc  szybko,  drugi zas
    doprowadza     czesto     do    niepotrzebnych    scysji i
    nieuzasadnionych   pretensji  do  przewodnika.  Koniecznie
    nalezy    jednak    pamietac,    by   sposobu   tego   nie
    wykorzystywac  w  polaczeniu  z  metoda  poprzednia,  gdyz
    manipulacje moga zostac wykryte przez prowadzonych.


  2. Przystanki wypoczynkowe i wykorzystanie zasobow

    Skuteczne   rozplanowanie  przystankow  wypoczynkowych  na
  zasadniczy  wplyw  na  predkosc  podrozy,  nade wszystko zas
  na  morale  podrozujacych.  Ich konkretna czestotliwosc oraz
  dlugosc  winna  zalezec  od  kondycji  i warunkow fizycznych
  uczestnikow   wedrowki,   przy   czym   nalezy  pamietac  by
  dostosowywac  je  do  wymagan  najslabszego z nich. Zasoby w
  rodzaju  wiktualow  i  napojow  nalezy dozowac odpowiednio w
  czasie   wypoczynku,   pilnujac  by  w  zadnym  wypadku  nie
  ulegly  one  skonczeniu  przed  dotarciem  do celu. Jednakze
  duze    znaczenie    dla    psychologii   podrozujacych   ma
  swiadomosc  dostepnosci  tychze  takze w czasie teoretycznie
  przeznaczonym  na  marsz,  nie nalezy zatem skapic lykow czy
  tez  kesow,  jesli  ktos  zazyczy  ich sobie w czasie drogi.
  Stan  wypoczecia  wiaze  sie  nie  tylko z ponownym naplywem
  wykorzystanych   wczesniej  sil,  lecz  rowniez  z  powrotem
  energii  i  ochoty  do  dzialania  oraz  z  poprawa  humoru.
  Wlasnie   koncowki   odpoczynku   warto   wykorzystywac   na
  przekazanie   niepomyslnych   wiadomosci   ("Przed  zmrokiem
  chyba jednak nie zdazymy")


  3. Atrakcje

    Trzeci   rodzaj   czynnikow   mozna   zaliczyc   do   tzw.
  warunkow   nadzwyczajnych,   niestety   nie   kontrolowanych
  przez  przewodnika  ani  nikogo  z  grupy podroznikow, ktore
  jednak   mozna   wykorzystac   do  podniesienia  na  duchu i
  odwrocenia   uwagi   wedrujacych  od  trudu  drogi.  Wsrod
  atrakcji   mozna   wymienic   wyjatkowo   urokliwe  okolice,
  specyficzne  dla  danego  rejonu  elementy  flory  i  fauny,
  ciekawostki  geologiczne  i  inne.  Z  uzyciem  pewnej  dozy
  wiedzy  przyrodniczej  oraz  nieco elokwencji mozna szczegol
  taki  zamienic  w  atrakcje  i zainteresowac nim towarzyszy
  podrozy.
    Metoda ta dziala szczegolnie skutecznie na elfy.


  4. Utrudnienia i niebezpieczenstwa

    Ta  kategoria  rowniez  nalezy  do warunkow nadzwyczajnych
  i  wbrew  swojej  nazwie  moze  dodatnio  wplynac  na  tempo
  podrozy,  choc  niekoniecznie  rownie  korzystnie  na morale
  grupy.
    Ogolnikowo  rzec  mozna,  iz  prawdziwe,  potencjalne  lub
  wyimaginowane   niebezpieczenstwo  moze  nawet  kilkakrotnie
  wzmoc  predkosc  marszu,  jednak  na  dluzsza  mete powoduje
  niesnaski  w  kompanii.  Natomiast wykorzystane raz na jakis
  czas ma efekty wrecz piorunujace.
    Szczegolnego   potraktowania  wymagaja  warunki  pogodowe.
  Wbrew  pierwszemu  wrazeniu  aura  sloneczna  i  ciepla  nie
  ulatwia  wcale  podrozy.  Wrecz  przeciwnie  -  prowadzi  do
  szybkiego   znuzenia,   nadmiernego   wykorzystania  zasobow
  substancji   plynnych  oraz  powoduje  czestsze  zatrzymania
  grupy   na   przystanki   wypoczynkowe.   Natomiast   staly,
  regularny    deszcz    potrafi   zmusic   grupe   do   nawet
  kilkugodzinnej  wedrowki  bez  przerw,  szczegolnie gdy jest
  on  polaczony  z  burza,  zas  trasa  wiedzie  przez odkryte
  partie gor.


                                        Tiliena Nyelle


> przeczytaj strone 3

Zatytulowano: W poszukiwaniu zaginionej plci


  ***********************************************************
    Czego nie widac czyli w poszukiwaniu "zaginionej" plci
                Zalacznik Popularno-Naukowy
  ***********************************************************


    Na  traktach  spotkac  mozna  kobiety  ktore przyjely styl
  zycia  wojowniczek,  podrozniczek,  ktorym nie jest straszna
  walka,  czy  w  obronie  wlasnego  zycia  czy tez zmagania z
  potworami.  Jednak  duzym  bledem  obarczona  bylaby teoria,
  ze  jest  to  jedyny  dostepny  styl zycia dla kobiety. Malo
  tego,   oprocz   kobiet,  ktore  wybraly  zycie  spokojne, w
  miastach  czy  wioskach,  w  rodzinie,  czy  te  pracujace w
  karczmach,   sklepach   czy  innych  obiektach  uzytecznosci
  powszechnej  (w  tym  w zamtuzach) sa takze kobiety, ktorych
  istnienie i los sa dla nas zagadka.

    Kazdy  lub  prawie  kazdy  widzial  na przyklad vrana, lub
  bobolaka,   lub   goblina,  lub  jakiegokolwiek  innostwora.
  Jednak   czy  ktos  widzial  przedstawicielki  zenskie  tych
  ras?  Jako  ze  np.  gobliny sa rasa humanoidalna spodziewac
  sie  nalezy,  ze  rozmnazaja  sie  one  tak, jak ludzie, tj.
  niezbedne   jest  ku  temu  istnienie  osobnikow  obu  plci.
  Jednakowoz  goblinow  jesli  ubywa to tylko tymczasowo, wiec
  domyslnie rodza sie i nawiedzaja np. podziemia Carbonu.

    Gdzie wiec znajduja sie kobiety tej rasy?


    Najbardziej  oczywista  teoria  jest  taka,  ze  zyja  one
  gdzies  w  odosobnieniu,  dopuszczaja  do  siebie mezczyzn w
  celach   zachowania   gatunku   i   rodza,  praktycznie  bez
  przerwy.  Niemniej  jednak  taka  "osada"  czy  inne jakowes
  siedlisko   musialoby   sie   znajdowac   w  miejscu  blisko
  dostepnym  miejscom,  gdzie  znajduja sie gobliny, w miejscu
  w  miare  bezpiecznym,  gdyz  sadzac  po  ilosci  goblinow w
  jaskiniach   np.   i   ich   swiatopogladzie  ciezko  byloby
  myslec,  ze  strzega  oni  swego  potomstwa, raczej skupiaja
  sie  na  rozrywkach  z odwiedzajacymi ich podroznikami, wiec
  to   kobiety   strzega   i   wychowuja   potomstwo,   a  nie
  deprecjonujac  wartosci  bojowych  kobiet  to  ciaza  raczej
  ich  nie  wspomaga,  choc  uczucia macierzynskie z pewnoscia
  pomagaja   uzyskac   odpowiedni   poziom  slusznego  gniewu,
  porownywanego  z  gniewem  boga,  tj.  miazga zakonu Sigmara
  lub szalem berserkerskim.


    Istnieje   rowniez   taka   mozliwosc,   ze  siedlisko  to
  znajduje   sie   na   jakims  ukrytym  poziomie  jaskin  pod
  mahakamem,  i  ze  gobliny  i  inne  zamieszkujace  jaskinie
  stwory  bronia  tak  zaciekle  dostepu  w  tamte  rejony, ze
  chronia   swoich  rodzin.  A  kobiety  owej  plci  potocznie
  mowiac   "napuszczaja"   swoich   mezczyzn  na  podroznikow,
  ktorzy   mogliby  chciec  je  skrzywdzic.  Mogloby  to  miec
  sens,  gdyz  nasi  kuzyni  z  mahakamu  choc  historie swoja
  pamietaja  i  dlugowieczni  sa,  to  zdarzyc  sie  moglo, ze
  kiedys  w  czasie  jakiejs  uroczystosci, mogli postanowic o
  wykuciu    dodatkowych   pomieszczen,   skonczylo   sie   na
  dodatkowym   poziomie,   a   ze   na  dzien  nastepny  mogli
  niewiele  pamietac,  chodnik  mogl  sie zawalic, moglo wiele
  czasu   uplynac...  Jest  tutaj  wiele  bardzo  nienaukowego
  "gdybania",  niemniej  jednak  teoretycznie jest cos takiego
  mozliwe.  A  ze  jaskinie sa ze swej natury miejscem niezbyt
  przyjaznym   i   z   tego   wzgledu   ich  eksploracja  jest
  utrudniona   chocby   przez   ww.   gobliny,   to   istnieje
  mozliwosc,  ze  miejsce  to mialoby szanse zostac dotychczas
  nieodkryte,   co   jest  podstawa  niniejszej  teorii,  gdyz
  gdyby   zostalo   odkryte   podejrzenia   zamienilyby  sie w
  pewnosc.

    Praktycznie    wszystkie   miejsca   zamieszkiwane   przez
  innostwory  sa  malo  dostepne  do  badan naukowych, glownie
  przez  obecnosc  ww.,  wiec teoria ta moglaby sie odnosic do
  prawie    wszystkich    stworow,    gdzie   istnieje   mocne
  przypuszczenie,   ze   obecnosc  kobiet  jest  niezbedna  do
  przetrwania  gatunku  i  ze  moga istniec nieodkryte miejsca
  gdzie  one  moglyby  przebywac,  chociaz  musialyby  byc  to
  miejsca  bardzo  dobrze  ukryte,  a  nie  wydaje mi sie, aby
  przemyslnosc  innostworow  mogla  sie rownac z ciekawoscia i
  umiejetnosciami   badawczymi  podroznikow.  W  kazdym  razie
  dopoki   ta   mozliwosc   nie  jest  wykluczona,  nie  mozna
  zakladac, ze jej nie ma.


    Inna  teoria  glosi,  ze  byc  moze nie rozrozniamy plci i
  istota,  ktora  my  bierzemy  na  przyklad  za  trolla  plci
  meskiej  jest  kobieta  tej rasy. Niemniej jednak nie ma ona
  wielu   zwolennikow,   gdyz,   (nie   chce  urazic  bardziej
  wrazliwych  czytelnikow  wiec  prosze  ich  o ominiecie tego
  fragmentu)   nieubrane   innostwory   okazuja  swoje  organy
  plciowe  wszem  i  wobec,  i  ciezko  przypuszczac, ze sa to
  kobiety.  Sa  opinie, ze jest to tylko kamuflaz, lecz ja nie
  podejrzewalabym     potworow     o    takie    zaawansowanie
  cywilizacyjne.


    Tutaj  dochodzimy  do  takiej  mozliwosci,  ze  plci tej w
  ogole nie ma. Bo jesli:

  A. Nie   mozna  zidentyfikowac  miejsca  gdzie  moglaby  sie
     ona znajdowac,
  B. Na  pierwszy  ani  nawet  na  drugi rzut oka nie znajduje
     sie ona w latwo, czy nawet srednio dostepnym miejscu,

  to  nawet  jesli  teoretycznie  ma mocne podstawy zalozenie,
  ze   wedlug   wszelkich   zasad  powinnia  ona  istniec,  to
  pozostaje teoria ze jej nie ma.

  Przemawiaja za tym nastepujace argumenty:
  => Nie  ma  relacji  naocznych  swiadkow  o istnieniu kobiet
     na przyklad rasy vraniej, bobolaczej itp.,
  => O  ile  nawet  w  cywilizowanych  miejscach mozna spotkac
     vrany  czy  bobolaki  (w  Oxenfurcie  glownie), to kobiet
     tych  ras  nie  ma  nawet  w  zamtuzach,  a  jak wiadomo,
     potega   rynku   jest  ogromna:  tj.  istnieja  klienci o
     przeroznych   gustach   i   teoretycznie  rzecz  ujmujac,
     jesliby    istnialy    takowe    kobiety,    to   zapewne
     sprowadzonoby je,
  => Agresywnosc    i    frustracje   wiekszosci   innostworow
     moznaby  wytlumaczyc  brakiem  kobiet,  gdyz jak wiadomo,
     ich   obecnosc   lagodzi  obyczaje,  a  jej  brak  wprost
     przeciwpoloznie...,  z  drugiej  strony  chyba  nie mozna
     odczuwac  braku  czegos,  czego sie nigdy nie mialo, wiec
     nie jest to tak calkiem jednoznaczny argument,
  => Istnieja  alternatywne  sposoby  rozmnazania  sie  i  byc
     moze   mimo   bycia   humanoidami,   takie   np.  koboldy
     rozmnazaja  sie  przez  paczkowanie,  tj.  przez podzial,
     faktem  jest  ze  nie wygladaja na to ale byc moze pozory
     myla...


    Z   powyzszej  rozprawki  wynika  jeden  fakt:  Nie  mozna
  wykluczyc niczego.
    Osobiscie   przychylalabym  sie  do  teorii  takiej,  ze w
  jakichs  "zakazanych"  miejscach  zyja  kobiety  ras innych,
  tyle, ze miejsca te dopiero czekaja na odkrycie...

#######Inz. Tove 


> przeczytaj strone 4

Zatytulowano: Szukamy swiata (wiersz)       


  SZUKAMY SWIATA


  Puk, puk...
  Szukamy swiata na jedna noc

  Tylko duchy dwa zblakane
  W Pustke cisnela nas ta moc
  Ktora magowie przemiany
  Wyzwolili niszczac nam noc
  Nasza noc, nasza wlasna noc

  Nasz swiat umarl dzis wieczorem
  Pukalismy obok - i nic
  Ciala wabily kolorem
  Ale niewygodne by byc
  By naszymi mogly tez byc

  Przyszlismy w koncu tutaj tez
  Nieproszeni do Was, bogow
  Ciasno, lecz dla nas w sam raz jest
  Wystarczy tyle, uwierzcie
  Niewiele nam trzeba, wierzcie

  Zamkniete? Nie zabijajcie
  Jeszcze chwilke zostaniemy
  Jeszcze chwilke jedna dajcie
  Nim znow w Pustke uciekniemy
  Zanim raz jeszcze umrzemy

  Szukamy swiata na jedna noc
  Puk, puk...

                  Zurlich


> przeczytaj strone 5
Zatytulowano: Legendy z dalekiej polnocy - cz II


    Dzialo  sie  to  w  dawnych czasach, kiedy istot myslacych
  bylo   mniej,   a   poslancy  Morra  chodzili  po  swiecie w
  humanoidalnej   postaci.   Zaszedl   jeden  kiedys  do  domu
  pewnego czlowieka i powiedzial:

  - Przyszedlem po ciebie.
  - Tak  szybko?  -  zdziwil  sie  czlowiek - Nie zawiadomiles
    mnie  przeciez  o  swoim  przybyciu,  nie  jestem  jeszcze
    przygotowany.
  - Dobrze,   w   takim  razie  przyjde  po  ciebie  pozniej -
    rzekl poslaniec i wyszedl.

    Nie  minal  rok,  jak  czlowiek  poczul  sie  slabo  i  na
  domiar  zlego  zaczelo  go  lupac  w  calym  ciele. Po kilku
dniach zjawil sie wyslannik Morra i -> 

  - Znowu   przyszedlem   po  ciebie.  Czy  tym  razem  jestes
    gotow?
  - Przeciez   nie   powiadomiles  mnie  o  swoim  przybyciu -
    odparl mezczyzna.
  - Owszem,  zawadomilem  cie  -  stwierdzil poslaniec smierci
    - Czy lupalo cie w kosciach wtedy i wtedy?
  - No tak - zgodzil sie czlowiek.
  - A nie bolalo cie w piersiach wtedy i wtedy?
  - No tak...
  - A  widzisz?  To  bylo  wlasnie  moje  poslanie  do ciebie.
    Powinienes byc zupelnie gotow.

  I w tym momencie mezczyzna umarl.


> przeczytaj strone 6

Zatytulowano: Zeby zdrowe i biale jak zachowac


    Chcac   dlugo  zeby  zdrowe  zachowac,  nie  trzeba  nigdy
  uzywac  potraw  i  napojow goracych na przemian z chlodnemi,
  bo  od  tego  emalia  na  zebach  peka  i psuje. Zbytecznych
  kwasow  nalezy  sie  tez  wystrzegac,  rownie jak slodyczy i
  soli.

    Zeby   rano,   wieczor   i  po  kazdem  jedzeniu  wyplukac
  nalezy  woda,  nie  zbyt  zimna  ani tez ciepla, tylko taka,
  jaka  jest  latem  w  rzece.  Dlatego  sie  to  robi, aby na
  zebach  nigdy  czastki  pokarmow  nie  zostawaly,  ktore  je
  zgryzaja  i  do  korupcyi  usposabiaja. Szlam, osiadajacy na
  calyj  ich  powierzchni,  a szczegolnie kolo samych dziasel,
  codziennie  nalezy  oczyscic  i zdjac narzedzeim umyslnie na
  to  zrobionem.  Czynic  to  zas  ostroznie,  aby  nie  trzec
  zbytecznie  emalii,  ktora  gdy  sie raz zszaruje, zeby robi
  czule na kazda zmiane temperatury pokarmow.

    Proszkami  tez  codziennie  szorowac  zebow  nie potrzeba:
  najwiecyj  dwa  razy  w  tydzien  uzyc  proszku z brzozowego
  wegla,   jak   najdelikatniyj   stluczonego  i  na  muslinie
  przesianego.  Ten,  zrzadka  uzyty,  nadaje  wielka  bialosc
  zebom,  nie  psujac  ich wcale. W inne zas dni radze czyscic
  je  miekka  tabaka,  bez  popiolu utarta. Ta, majac wlasnosc
  zamarzania    robaczkow,    toczacych   zeby   nasze,   jest
  prawdziwym lekarstwem od bolu zebow.