Periodicus numer 7

Kubek Cynowy, Dlaczego Ogorek Nie Spiewa?

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                           Data wydania: dwudziesty szosty dzien pory Velen  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
     Juz na pierwszy rzut oka widac, ze to wydanie Periodicusa zdecydowanie
         rozni sie rozmiarami od poprzednich - ilosc artykulow wzrosla
     zauwazalnie, jednoczesnie zachowujac charakterystyczna dla poprzednich
        wydan roznorodnosc. Niestety, byl to ostatni numer, przy ktorym
        pomagala Pani Tiliena. Po wzruszajacym pozegnaniu z czytelnikami
        wyruszyla w podroz w poszukiwaniu lekarstwa na swoja tajemnicza
         przypadlosc, lecz wyrazila jednoczesnie nadzieje, ze dane jej
                  bedzie sie spotkac z czytelnikami ponownie.
                                        
                                                 note ku pamieci zlozyl
                                      Hiir, Redaktor Naczelny Periodicusa
                                        
     W tym numerze:
     * Roznice w sposobach walki............................strona 1
     * Dlaczego ogorek nie spiewa?..........................strona 2
     * Kubek cynowy.........................................strona 3
     * Pijak................................................strona 4
     * Basnie z dalekiej polnocy............................strona 5
     * Kosmetyki i kadzidla cz. IV..........................strona 6
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 1
Zatytulowano: Roznice w sposobach walki     

                   ROZNICE W SPOSOBACH WALKI
              POMIEDZY NIEWIASTAMI A MEZCZYZNAMI

                     Opracowane przez Tove


     WSTEP

    Celem  mojej  pracy  jest  opisanie  roznic  i podobienstw
  pomiedzy  sposobami  walki  obu  plci,  i tak zasadnicza jej
  czesc   stanowi   prezentacja   ww.   podsumowana  wnioskami
  plynacymi  z  badan.  Ze wzgledu na bardzo duza liczebnosc i
  zroznicowanie     populacji    generalnej,    przeprowadzone
  badania   mialy  charakter  szacunkowy  i  w  pewnej  mierze
  uogolniony.
    Nie   byly   to   badania   empiryczne,   gdyz  praktyczne
  badanie     zdolnosci    bojowej    jednostek    zbiorowosci
  generalnej  nie  tylko  wymagaloby  uzycia nowego testera do
  kazdego   eksperymentu,   ale   takze   mogloby   zaowocowac
  koniecznoscia zakonczenia prac w wyjatkowo szybkim tempie.



    Zakladamy,   ze   podstawowym   instynktem   kazdej  zywej
  istoty  jest  instynkt  przezycia.  Powoduje  on,  ze niemal
  kazda   jednostka,   niezaleznie   od   plci,   uzywa,   lub
  przynajmniej   nosi   przy   sobie   jakas   bron  i  odziez
  ochronna,   nawet   jesli   nie   w   celach  zaczepnych  to
  obronnych.  (Nawet  jesli  ucieczka  to jej motto, bo czasem
  okazuje  sie  ze  aby  dalo  sie  uciec,  potrzeba wytrzymac
  chocby  jeden  cios  lub  ich serie, w przeciwnym razie jest
  juz  za  pozno na oddalenie sie na z gory upatrzone pozycje,
  i   pozostaje   tylko  przewaga  moralna,  ktora  sie  ponoc
  mialo.)  Predzej  czy pozniej pojawia sie koniecznosc uzycia
  owej  broni  i  odziezy,  i  tutaj dochodzimy do zasadniczej
  kwestii,   mianowicie:   czy   my  kobiety  i  wy  mezczyzni
  roznimy sie w tym, jak walczymy?

    W     ponizszej     tabeli     przedstawiono    odpowiedzi
  uczestnikow   GnomoAnkiety,   zwanej  pozniej  "Ankieta"  na
  nastepujace pytanie:
    "Czy  uwaza  Pan/Pani,  ze  istnieja  roznice  w  sposobie
  walki  kobiety  i  mezczyzny  tej samej rasy o porownywalnym
  poziomie     doswiadczenia    zyciowego    i    umiejetnosci
  praktycznych?"


       _________________________________________________
      |               |       |        |                |
      |               |  TAK  |  NIE   | NIE MAM ZDANIA |
      |_______________|_______|________|________________|
      |               |       |        |                |
      |   NIEWIASTY   |   2   |   2    |                |
      |_______________|_______|________|________________|
      |         W TYM |       |        |                |
      |    krasnoludki|   2   |        |                |
      |          elfki|       |   1    |                |
      |      halflinki|       |   1    |                |
      |_______________|_______|________|________________|
      |               |       |        |                |
      |   MEZCZYZNI   |   7   |   4    |       1        |
      |_______________|_______|________|________________|
      |         W TYM:|       |        |                |
      |          gnomy|       |   1    |       1        |
      |     krasnoludy|       |   3    |                |
      |        polelfy|   1   |        |                |
      |           elfy|   2   |        |                |
      |      halflingi|   1   |        |                |
      |           ogry|   3   |   1    |                |
      |_______________|_______|________|________________|
      |               |       |        |                |
      |    RAZEM      |   9   |   7    |       1        |
      |_______________|_______|________|________________|
      |               |       |        |                |
      |    RAZEM/     |       |        |                |
      |ILOSC BADANYCH |  53%  |  41%   |       6%       |
      |  JEDNOSTEK    |       |        |                |
      |_______________|_______|________|________________|

       Ryc. 1   Sa roznice, czy ich nie ma, zestawienie
                na podstawie badan.


    Jak   widac,   wyniki  nie  sa  jednoznaczne  i  pozostaje
  stwierdzic  na  ich  podstawie, ze nie jestesmy zgodni w tej
  kwestii,   zarowno   niewiasty   jak   i   mezczyzni.  Mozna
  zauwazyc,  ze  mezczyzni  sa  bardziej  sklonni przyznac, ze
  istnieja roznice miedzy plciami w walce.


    Ponizej      przedstawiono      naukowo      zaobserwowane
  podobienstwa   i   roznice   pomiedzy  obiema  plciami,  jak
  rowniez     opinie     uczestnikow    Ankiety,    jednakze z
  oznaczeniem  (A)  od  slowa  "Ankieta",  wraz  z komentarzem
  autorki.  (Czasem  bez,  gdyz  niektorych  wypowiedzi nie da
  sie  skomentowac,  ale  przytaczam je jako glos w dyskusji).
  (Ochrona   danych   osobowych   tych   ankietantow,  ktorych
  wypowiedzi  przytoczono,  wynika  tutaj wylacznie z dbalosci
  mojej   o   ich   zdrowie   i  zycie,  w  razie  gdyby  plec
  niewiescia przyjela ich zdanie malo wyrozumiale).
    Chcialabym     tez    zauwazyc,    ze,    odwrotnie    niz
  podobienstwa,  roznice  pomiedzy  plciami, wymienione nizej,
  sa    raczej    subiektywnymi    opiniami,    niz    naukowo
  stwierdzonymi  faktami,  jednak  uznalam,  ze bedzie to dosc
  miarodajne,  gdyz  alternatywa byloby rozwazanie, czy i jaka
  cecha   charakteru   utrudniajaca/ulatwiajaca   walke   jest
  rzeczywiscie      domena      mezczyzn/kobiet.     Latwiej i
  efektywniej   przedstawic   konkretne   opinie,   oparte  na
  doswiadczeniu zyciowym ankietowanego.



                         PODOBIENSTWA


1. Zakladajac,    ze    niewiasta    i   mezczyzna   posiadaja
   jednakowy   poziom   doswiadczenia   bojowego  i  jednakowe
   umiejetnosci   ich   zdolnosc  do  walki  w  takich  samych
   warunkach  bedzie  jednakowa,  przy  zastrzezeniu jednakze,
   ze   bedzie   to   walka   gdzie  cechy  osobowosciowe  nie
   odgrywaja  wiekszej  roli,  tj.  np.  walka  sam  na  sam z
   dobrze znanym przeciwnikiem.

2. Kazdy  gnom  wie,  ze  podstawa  udanego  eksperymentu jest
   dobre  narzedzie  pracy  i funkcjonalna odziez ochronna. Ta
   zasada   obowiazuje   takze  przy  walce.  Takie  narzedzie
   pracy  jest  dobre,  ktorym osiagniemy zalozony cel, i taka
   odziez  ochronna  jest  funkcjonalna,  ktora  zminimalizuje
   negatywne skutki uboczne prowadzonych eksperymentow.
   Z  uzyskanych  z  ankiety  informacji  i obserwacji autorki
   wynika,  ze  istnieja  trzy  glowne kryteria doboru broni i
   zbroi,  ktore  jednakowo  odnosza  sie  do  kobiet jak i do
   mezczyzn:

   1. Wlasne doswiadczenie zyciowe,
   2. Umiejetnosci bojowe i sprawnosciowe,
   3. Dostepnosc broni.

   Wynika  wiec  z  tego,  ze zarowno kobiety jak i mezczyzni,
   przy  zalozeniu,  ze  ich  celem  jest efektywnosc, kieruja
   sie   takimi   samymi   zasadami  w  doborze,  nazwijmy  to
   ogolnie,   "osprzetowania",   co   jest  zywotnym  aspektem
   sposobu   walki.  Ulamek  w  badanej  populacji  generalnej
   stanowia    osobniki,    dla   ktorych   nie   jest   wazna
   efektywnosc  a  efektownosc,  i ktore nosza bron po to, aby
   sie  nia  popisywac,  (lub tez z niewiedzy uzbrajaja sie az
   do   puktu   gdzie  staja  sie  blaszana  puszka  z  wsadem
   miesnym,  ktora  z  natury  swojej  jest  dosc nieruchawa),
   jednakze   smutne   takie  pomylki  rzadko  dozywaja  wieku
   dojrzalego.
   Moznaby    spekulowac,   czy   jest   to   cecha   czesciej
   wystepujaca   u   mezczyzn  czy  u  kobiet,  jednakze  moja
   hipoteza  w  tym  kierunku  sprowadza  sie  do  zdania,  ze
   glupota nie zna barier rasowych ani plciowych.



                          ROZNICE


1. (A)   Wedlug   opinii   pewnego   krasnoluda   kobiety   sa
   "zaczepne i msciwe", bardziej niz mezczyzni.
   KOMENTARZ:   Z   moich   obserwacji   wynika,   ze  kobiety
   bardziej   niz   mezczyzni  sa  sklonne  traktowac  walke w
   kategoriach  osobistych,  bo  mimo  tego,  ze  opinia wroga
   nie   jest   znowu   az   tak   znaczaca,  to  jak  tu  nie
   potraktowac   "mlotkiem  przez  leb"  takiego  na  przyklad
   grzyboczleka,  ktory  sobie  pozwala na jakowes niewybredne
   uwagi    (zainteresowanych   trescia   uwag   zachecam   do
   wybrania  sie  na  wyprawe  eksperymentalna na grzyboczleki
   z  kobieta  w  druzynie).  No  a  to,  ze  czasem  ta pewna
   pochopnosc  w  walce  moze  sie  skonczyc  przykro,  to juz
   inna kwestia.
   Jesli  zas  chodzi  o  podejscie niewiescie do podroznikow,
   ktorzy  mieli  nieszczescie  popelnic  jakis  blad i zostac
   wpisanymi  na  osobista  liste  wrogow,  niech  ich bogowie
   maja   ich   w   swej  opiece,  zazwyczaj  jest  im  bardzo
   potrzebna.

2. (A)   Jak  pisze  pewien  elf:  "kobitom  walka  nudzi  sie
   bardzo szybko".
   KOMENTARZ:   Opinia,   ze  kobiety  nie  sa  w  stanie  sie
   skupic  na  niczym  dluzej,  prawie jak dzieci lub osoby ze
   schorzeniami  psychicznymi  pojawia  sie od czasu do czasu,
   i   nalezy  do  tego  typu  zarzutow,  z  ktorymi  sie  nie
   dyskutuje.

3. (A)   Zdaniem  polelfiego  ankietanta  kobiety  nie  nadaja
   sie  do  walki,  gdyz:  "Kobiety to zacne osoby i zasluguja
   na  szacunek,  lecz  ich  miejsce  jest  w  kuchni  i  przy
   dzieciach.   One  sa  nasza  ozdoba  a  jak  wiadomo  walka
   potrafi oszpecic wiec to po prostu nie dla nich".
   KOMENTARZ:  W  charakterze  ozdob  najlepiej  uzywac rzeczy
   nie   podlegajacych   zuzyciu,   na   przyklad  marmurowych
   figurek,   istoty  zywe  zazwyczaj  maja  ograniczona  date
   waznosci.

4. (A)  Uczestnik  Ankiety,  ktory  jest  ogrem, wypowiada sie
   tak:  "kubity  siem  ni  nudojom duo wolki telko bredzom ji
   glemdzom  f  cosie  wolki  ji  telko  tem rusprosojom (...)
   uale  som  wyjomntki  telko  uogzynki  ji krosnolki siem du
   wojocki   nodojom  ua  bou  to  uruzmojicic  podrusem  mose
   jokowems  spiwem  a  ji  siem  cosoma  wyhemdozyc  do nu ji
   groty  punisie  us  nojlepsijse  jizd tuo zy jok ni tsa tou
   siem ni uodzywo"
   BEZ KOMENTARZA

5. (A)   Kolejny   ogr:   "snalazubym  lepsiejse  sadanie  dla
   baby,  niz  bicie  siem  se  mojom.  hyhy.  Na ten przykuad
   hyhyhy.  Hyhyhyhy  I  jesce  f hyhyhy kilku hynhyhyy innych
   posycjach hyhyhy."
   KOMENTARZ:  Zarowno  z  powyzszej  jak  i  z tej wypowiedzi
   wynika  ze  nieprawda  jest,  jakoby  ogry  myslaly tylko o
   jedzeniu   i  o  bojkach.  Wyjasnia  takze  fakt,  dlaczego
   wzglednie    czesto    mozna    spotkac    elfie    kobiety
   towarzyszace  ogrom.  Sama  walka  je  nudzi (patrz roznica
   2,  zreszta  wypowiedziana  przez  elfa,  widac  wie  czego
   mozna  sie  spodziewac  po  przedstawicielach swej rasy), a
   z   ogrami  moga  je  spotkac  takze  inne  rozrywki.  (Nie
   mialam  na  celu  nikogo  urazic  ta  uwaga,  zreszta kazda
   elfka,  ktora  nigdy  nie  chodzila  z ogrem w druzynie nie
   ma powodu do obrazy).

6. (A)  Oto  opinia  krasnoluda:  "moze  roznia sie ino tym ze
   kobitki  mniej  sie  wyrazaja  w  odpowiedni  sposob ale to
   tez  moze  byc  nie  trafna  uwaga bo znam pare krasnoludek
   co tak nawijaja ze mni az uszy wiedna".
   KOMENTARZ:    Jesli    chodzi   o   umiejetnosc   wyrazania
   slownego  swoich  odczuc,  to  w  rzeczy  samej  nie ma nic
   lepszego   jak   sprawic,   zeby   przeciwnikowi   czerwona
   zaslona   przed  oczy  spadla  po  wyliczeniu  mu  przodkow
   kilka  pokolen  wstecz,  a  i czlonkow druzyny przywolac do
   porzadku  najlepiej  sie  da nazywajac ich po imieniu, wiec
   umiejetnosc   bezsprzecznie  jest  waznym  aspektem  walki.
   Jednakowoz  wydaje  mi  sie, ze tutaj zalezy to od rasy i o
   ile  krasnoludki  daja  sobie  z  tym  swietnie  rade, to u
   niewiast   innych  ras  byloby  to  od  zachowania  nie  do
   przyjecia do ledwo tolerowanego.

7. (A)   Wypowiedz   halflinga:   "Halflinki   walcza  z  duzo
   wiekszym    wdziekiem.   Jak   sobie   przypomne   Grusie z
   wekierka,  albo  babcie  Celith z mlotkiem, niech Esmeralda
   nie  pozwoli  im  byc  glodnymi,  to  sie  milo  na zoladku
   robi".
   KOMENTARZ:   Zgadzam  sie  oczywiscie,  jednak  pragnelabym
   zauwazyc  ze  to  tez  zalezy  od punktu widzenia, mnie tam
   miekna     kolana     jak    widze    niektorych    kolegow
   przeprowadzajacych   badania   eskperymentalne,   ale   nie
   wiem,   czy   wiele   osob,   zwlaszcza   plci  przeciwnej,
   potwierdziloby moj zachyt.


    Nasz  swiat  jest  wyjatkowy,  gdyz  nie stawia ograniczen
  ze  wzgledu  na  plec  (nie  przyznalyby  mi  tutaj racji te
  kobiety  ras  roznych,  ktore marzylyby o karierze w zakonie
  Sigmara  lub  inne  pragnace odwiedzic zamtuz w Oxenfurcie),
  a  kazda  kobieta  czy  mezczyzna,  jesli wykaze odpowiednio
  duzo   wytrwalosci  i  zdecydowania  moze  stac  sie  dobrym
  wojownikiem (bo wszak o walce tutaj mowa).
    Pomoc   w  tym,  lub  stanac  temu  na  przeszkodzie  moze
  glownie   charakter   i   tutaj  bylabym  zdania,  ze  cechy
  przypisywane   kobietom   (przez   ankietantow)  sa  glownie
  stereotypami  i  w  odniesieniu  do poszczegolnych jednostek
  i   konkretnych  zachowan  moga  miec  niewiele  wspolnego z
  prawda.  W  mojej  opinii najwieksze znaczenie przy tym, kto
  jak  sobie  daje  rade  w  walce  ma  to, ze obie plcie maja
  takie   same   mozliwosci   rozwoju,  a  druga  sprawa  jest
  charakter  i  pochodzenie,  tj. rasa ktore maja zdecydowanie
  wieksze  znaczenia  niz  plec.  Np.  o  ile w sposobie walki
  beda  sie  roznic  elfki  a  krasnoludki  a  jak bardzo beda
  podobni  krasnoludka  i  krasnolud.  Czyli  wiecej nas laczy
  niz  dzieli  i  nawet  jesli  sie  roznimy  to  wieksze jest
  prawdopodobienstwo,   ze   wynikac   to   bedzie   z   innej
  przyczyny, a nie z plci.


  Reasumujac:
     Roznic  sie  az  tak  bardzo  nie  roznimy,  a jak mlotek
     (wymiennie:   topor,   sztylet,  maczuga  itd.)  trafia w
     wymierzony  cel  to  efekt  jest  taki sam niezaleznie od
     plci  walczacego,  a  jakby  na  to  nie  patrzec  chodzi
     przeciez o skutecznosc.


> przeczytaj strone 2

Zatytulowano: Dlaczego ogorek nie spiewa?   

   ___
  |   \
  | |) |
  |___/ laczego  ogorek  nie spiewa? Laik moglby zapewne na to
  pytanie   odpowiedziec   po   prostu:   "Bo   nie  ma  strun
  glosowych."  -  i  ja przyznam sie Wam Drodzy Czytelnicy tak
  wlasnie   chcialem  w  pierwszej  chwili  odpowiedziec,  gdy
  przed  laty  pytanie  to  zadal  mi pewien poeta Galka zwany
  (zapewne   to   z   powodu   swego  wydatnego  dosc  narzadu
  oddechowo-powonieniowego,  ktory  gdy  tylko  nan  spojrzec,
  ze   wzgledu   na   swoj   rozmiar   i  ksztalt,  przywodzil
  natychmiast  na  mysl  galke  u  balustrady  schodow pewnego
  zamtuzu,   ktorego   nazwe   pozwole   sobie  przemilczec, a
  ktorego   ow   poeta   swego  czasu  stalym  byl  bywalcem).
  Pytanie  to  jednak  proste  wydaje  sie  tylko  na pierwszy
  rzut  oka.  Zdalem  sobie z tego sprawe niemal natychmiast i
  rownie  szybko  jak  usta  otworzylem,  zmuszony bylem je na
  powrot  zamknac.  Otoz  powod  ten absolutnie wystarczajacym
  byc  nie  moze  -  znanych  jest  przeciez  kilka conajmniej
  stworzen,  ktore  acz  strun  glosowych  nie  posiadaja,  to
  jednak   sa   w   stanie  artykulowanie  sie  wypowiadac. Co
  bardziej   doswiadczony   w  tego  typu  wywodach  Czytelnik
  zaprotestuje  zapewne  w  tym  miejscu,  twierdzac,  ze sama
  mozliwosc    wypowiedzi    nie   jest   przeciez   warunkiem
  wystarczajacym  spiewania,  do  tego  potrzebny jest rowniez
  sluch  muzyczny  -  dopiero  spelnienie obydwu tych warunkow
  jest  kryterium  dostatecznym.  Czytelnicy  Ci  sa  jednak w
  bledzie.  To  znaczy,  teoretycznie rzecz biorac maja racje,
  zupelnie  inaczej  przedstawia  sie jednak praktyka. Otoz ja
  na   ten   przyklad   (zeby   daleko  nie  szukac)  zupelnie
  pozbawionym   owego   talentu   jakim  jest  sluch  muzyczny
  jestem,  a  jednak  ze  spiewaniem  problemow  nie mam (inna
  sprawa,  ze  wolalbym  sie  nie  wypowiadac na temat walorow
  artystycznych  owego  spiewania).  Zreszta wystarczy przejsc
  sie  do  byle  ktorego  portu  w  jakimkolwiek  z  wiekszych
  miast.   Gwarantuje,   ze  natkniemy  sie  na  w  najlepszym
  wypadku  jednostkowe  przypadki  wilkow morskich nadmieniona
  cecha  nie  dysponujacych,  ktorzy  za  nic  ow  niedostatek
  swej  osoby  majac  spiewaja  na  cale  gardlo  co  im tylko
  morska   bryza   na  jezyk  przyniesie.  Co  wiecej,  Drodzy
  Czytelnicy,  odwaze  sie  wysunac  teze jakoby brak sluchu w
  ogole   rowniez  w  spiewaniu  nie  przeszkadzal  (pomijajac
  rzecz  jasna  wspomniane  juz walory artystyczne - te jednak
  jako    trudno   mierzalne   raczej   nie   leza   w   kregu
  zainteresowan  nauki).  Pomyslmy  przez chwile - skoro mozna
  spiewac  nie  dysponujac  sluchem  muzycznym,  co  de  facto
  oznacza,  ze  spiew  nasz tak na prawde jest jedynie ciagiem
  (i  to  zwykle  rozbieznym) dzwiekow o roznej, czesto losowo
  jakby,   dobieranej   wysokosci,  mozna  takze  spiewac  nie
  slyszac   owego   ciagu,   dobierajac   wysokosci   dzwiekow
  zupelnie  na  "chybil  trafil".  No  tak tylko teraz pojawia
  sie  jeszcze  kwestia  slow  piosenki - spiewamy zawsze cos,
  przekazujac   jakas   tresc.   Aby  problem  nieco  uproscic
  zalozymy,   dla  potrzeb  tej  krotkiej  publikacji,  iz  za
  spiew   przyjac   mozemy   takze   nucenie   czy   mruczenie
  pozbawione   przekazu  tresciowego  (jesli  dowiedziemy,  ze
  ogorki  moga  nucic,  mozna  to  potem  uogolnic  rowniez na
  spiew,  dowod  ten  wymaga  jednak  ogromnie skomplikowanego
  aparatu  wnioskowania  i  znacznie wykracza poza zakres tego
  wykladu).    Uznajac    takie   rozumowanie   i   przyjmujac
  wspomniane   przed  chwila  zawezenie  zakresu  prowadzonych
  rozwazan,   mozemy   wprost   wywnioskowac,  ze  na  to  aby
  spiewac  dysponowac  musimy  jedynie mozliwoscia wydobycia z
  siebie   glosu,   czyli   mozliwosc   przemawiania  (podczas
  mowienia   rowniez,   tym   razem  w  sposob  kontrolowany i
  przemyslany,    choc   instynktownie,   zmieniamy   wysokosc
  wydobywanych    dzwiekow)    jest   warunkiem   koniecznym i
  wystarczajacym na to, aby ogorek spiewal.
    Dobrze   wiec,   skoro   w   tej   sprawie   doszlismy  do
  porozumienia    idzmy    dalej.   Szukajac   odpowiedzi   na
  nurtujace  nas  pytanie  sprawdzmy  najpierw,  czy  i  jakie
  istnieja  przeszkody  na  drodze ogorka do wypowiadania sie.
  W   tym   celu  przeprowadzilem  dosc  szczegolowe  badania.
  Badania  owe  obejmowaly  zarowno  obserwacje,  jak i sekcje
  (a  nawet  wiwisekcje!)  ogorkow w roznych stadiach rozwoju,
  znajdujacych   sie   w  roznych  stanach  -  zarowno  zywych
  (dziko  rosnacych  jak  i hodowlanych), jak rowniez surowych
  (juz   zerwanych),   kiszonych,   konserwowych,  duszonych z
  cebulka,   w  smietanie,  w  sosie  winegret,  w  mizerii, z
  miodem,   w   zestawie   zwanym  salatka  z  roznymi  innymi
  warzywami,    itd.   itd.   itd....   Nie   chcac   zanudzac
  Czytelnikow   szczegolami,  przejde  od  razu  do  konkluzji
  prezentujac   jedynie   wyniki   owych   badan.   Otoz,   co
  stwierdzilem:  nie  ma  dowodow  na  to, iz
  ogorek   nie   moglby   z   siebie  wydobyc        \\
  glosu!   Nie   znamy  co  prawda  dokladnie         \\
  mechanizmu   powstawania  dzwieku  -  wiemy        _.:._
  jednak,  iz  u  ras  wyzszych glos powstaje      ,'     `.
  na  skutek  szybkich  ruchow nitek, zwanych     /         \
  strunami     glosowymi,     umieszczonych w    |           |
  czyms   w   rodzaju   puszki  na  wysokosci    |           |
  gardla.    Struny    owe    maja   zdolnosc    | ___   ___ |
  wytwarzania   dzwieku,   podobnie   zreszta    |( o ) ( o )|
  jak    struny   lutni,   puszka   natomiast    | \_/   \_/ |
  dziala  jak  pudlo  rezonansowe instrumentu    |           |
  wzmacniajac   ow   dzwiek.  W  tym  miejscu    |           |
  nalezy    zaznaczyc,    iz   dzwiek   strun    |  .d888b.  |
  niewzmocniony   jest   dzwiekiem   szalenie    | .88#@88. |
  slabym,     nieslyszalnym     niemal    bez    | ?8##@8? |
  specjalnej    aparatury   (srebrna   tuba).    | 8###@8 |
  Rodzi   sie  pytanie,  jakaz  to  specjalna    | 8###@8 |
  wlasciwosc     maja    struny    (czy    to    | ?8##@8? |
  instrumentu,     czy     glosowe),    ktora    | `88#@88' |
  pozwala  im  produkowac  dzwiek?  Nie  bede    |  `Y888P'  |
  trzymal     Czytelnikow     w    napieciu i    |           |
  odpowiem     od     razu    bez    zbednego    |           |
  przedluzania   -   mozliwosc   ruchu!  Jako    :           ;
  zadanie    rozwijajace   we   wlasnym   juz     \         /
  zakresie      pozostawiam      Czytelnikowi      `._   _,'
  sprawdzenie,    ze   wydobywaniu   dzwiekow         '''
  zawsze,  ale  to  zawsze  towarzyszy  ruch.
  Czy  jednak  ogorek  ma  cos czym moglby poruszac? Tak! Otoz
  ogorek  posiada  ogonek!  Wiecej,  w mlodosci ogorek posiada
  rowniez   koluszkowate   wloski   (i  to  w  duzej  ilosci).
  Teoretycznie  wiec  rzecz  biorac  moglby  wydobyc  z siebie
  dzwiek.   Tylko   jak  go  do  tego  zmusic?  I  tu  wlasnie
  przychodzi  nam  w  sukurs to, co w naukach scislych odgrywa
  tak   ogromna   role  -  doswiadczenie.  Tak  Mili  Panstwo,
  doswiadczenie    i    eksperyment    sa    jak    na   razie
  najdoskonalszymi   (i  najprostszymi!)  metodami  wyciagania
  wnioskow  i  weryfikacji  pogladow  i wyliczen. Swiadom tego
  wszystkiego   wykonalem   pewne   proby   majace   na   celu
  zmuszenie  ogorka  do  wydobycia  z siebie dzwieku. Jesli na
  przyklad  uwiazac  ogorek  na  sznurku,  i  krecic  nim  nad
  glowa   jak   lassem   -   bedzie  on  wydawal  dzwiek!  Sam
  osobiscie   przeprowadzilem   serie  takich  eksperymentow w
  ogorkowej   grupie   kontrolnej  -  wszyscy  co  do  jednego
  czlonkowie   grupy   wydawali   podobne   (acz  rozroznialne
  osobniczo)  dzwieki.  Tu  rodzi  sie  jednak  watpliwosc - a
  moze  to  nie  ogorek  wydaje  z siebie dzwiek lecz sznurek?
  Chcac    to    sprawdzic    sprobowalem    takiego    samego
  eksperymentu  zarowno  z  samym  sznurkiem  jak  i  z  samym
  ogorkiem  -  niestety  w  pojedynke,  zaden  z nich dzwiekow
  wydawac   nie   chcial.   Ale!   Dostatecznie   duzy  ogorek
  wprawiony  w  ruch  obrotowo-posuwisty  z dostatecznie duzym
  momentem  obrotowym  i  dostatecznie duza szybkoscia liniowa
  wydaje  z  siebie  dzwiek! Takze dwa ogorki zderzajace sie z
  dostatecznie   duzymi   szybkosciami   dostarczaja   efektow
  akustycznych!   (choc   ulegaja   przy  tym  anihilacji,  co
  raczej    wyklucza   spiew;   w   obecnej   fazie   rozwazan
  interesuje    nas    jednak   jedynie   fizyczna   mozliwosc
  wytworzenia  przez  ogorek  dzwieku).  Dzwieki owe sa bardzo
  ciche   -  spowodowane  jest  to  zapewne  brakiem  "puszki"
  wzmacniajacej  (choc  sekcje  wykazaly  u ogorkow szczatkowy
  narzad  tego  typu  -  zajety niestety przez nasiona, ktore,
  acz  bezuzyteczne  z  punktu  widzenia  naukowego,  jak uczy
  nas  botanika  niezbedne  sa  ogorkom  do  rozrodu).  I  oto
  Drogi   Czytelniku   dochodzimy   powoli   do   poszukiwanej
  odpowiedzi.   Odpowiedz   ta   wymaga   jednak   postawienia
  kolejnego  (ostatniego  juz)  pytania  - skoro nie udalo nam
  sie  stwierdzic  fizycznych  przeszkod  na drodze do kariery
  truwerskiej  ogorka  (ba!  nawet  udalo  nam  sie  z  ogorka
  wydobyc  dzwiek),  to  byc moze  tylko  dlatego,  ze  ogorki
  spiewaja  w  samotnosci?  Czy  nie  jest  mozliwe, ze ogorek
  spiewa  jedynie  wtedy,  gdy  w  poblizu  nie ma nikogo, kto
  moglby  jego  spiew  uslyszec  (i  rozpoznac  jako  spiew!).
  Otoz  odpowiedz  na  to,  trudne  jak po raz kolejny blednie
  nam  sie  zdaje  pytanie, jest w istocie bardzo prosta. Otoz
  nie,  z  punktu  widzenia  statystyki matematycznej nie jest
  bowiem  mozliwe,  aby  ogorki  mialy  tak ogromne szczescie.
  Zdanie  to,  choc  wydawac sie moze nieco malo naukowe, jest
  w   swej  prostocie  niemalze  genialne.  Oddaje  mianowicie
  caly   problem   z   domniemanymi   ogorkowymi   spiewakami.
  Prawdopodobienstwo   nie   zauwazenia   nawet   pojedynczego
  przypadku  spiewajacego  ogorka  (przy  przyjetym  zalozeniu
  ukrywania  przez  nich  talentu)  jest  bliskie  zeru. Mniej
  naukowo  -  szanse  na  to, iz  wsrod  milionow spiewajacych
  ogorkow  nie  znalazl  sie  ani  jeden,  na  ktorego koncert
  "wpadl"  przypadkiem  ktos  mogacy  spiew  ogorka docenic sa
  zerowe.  Niech  Szanowny  Czytelnik  zechce  sam  pomyslec -
  sam  spiew  wymaga  wszak,  nawet  od  bardzo doswiadczonego
  spiewaka,  conajmniej  odrobiny  skupienia  - nie badalem co
  prawda   ogorkow   pod   katem   podzielnosci  uwagi,  sadze
  jednak,   iz   trudno  sie  takiemu  ogorkowi  skoncentrowac
  rownoczesnie   na  spiewie  i  kontrolowaniu  otoczenia  - o
  nieuwage  nietrudno  -  a  wtedy  wystarczy  moment - zawsze
  znajdzie  sie  ktos  wscibski,  z  wielkim  nosem,  ktos kto
  weszy,  szuka  i  docieka,  ktos kto wejdzie i uslyszy bodaj
  kilka  taktow,  kilka  nut  arii  ogorkowej. Poniewaz takich
  doniesien   brak   (poza   ewentualnymi   opowiesciami  dosc
  watpliwej       prominiencji       osobnikow       zionacych
  wysokoprocentowymi   trunkami   i   czosnkiem),   a   sprawa
  spiewajacego   ogorka   z   cala   pewnoscia   odbilaby  sie
  szerokim  echem  po  calym  swiecie,  mozna  stwierdzic,  ze
  ogorki   zwyczajnie  nie  spiewaja.  Tylko  dlaczego?  Skoro
  moga?  Jakze  to  tak,  moc spiewac i nie wykorzystywac tego
  daru  natury?  Tak  Drogi Czytelniku i tu wlasnie dochodzimy
  do   wnioskow   koncowych.   Odpowiedz,   acz  niezbyt  moze
  wzniosla  nasuwa  sie  juz  teraz  sama.  Po  latach badan i
  obserwacji  moge  teraz  z  czystym  sumieniem  odpowiedziec
  owemu   poecie   ktory  pytanie  owo  filozoficzne  i  tak w
  skutki  brzemienne  byl  mi  zadal (choc nie wiem czy na cos
  mu  sie  to  przyda zwazywszy na jego obecny stan - poeta ow
  mianowicie  opuscil  byl  ten  padol  lez  przeszlo pol roku
  temu,  gdy  oprozniwszy  uprzednio  antalek jalowcowki uparl
  sie    wspiac   w   czasie   burzliwej   nocy   na   wzgorze
  nekropolitalne,     gdzie    gromem    z    jasnego    nieba
  najprawdopodobniej   byl  razon  -  najprawdopodobniej  gdyz
  ciala  nigdy  nie  odnaleziono);  Otoz jedyna przyczyna, dla
  ktorej   ogorek   nie   spiewa   jest   to,  ze  zwyczajnie,
  najzwyczajniej  w  swiecie  nie  ma na to ochoty - po prostu
  mu  sie  nie  chce!  Tak  Prosze  Panstwa,  po raz kolejny -
  Lenistwo motorem postepu!

                                       Snirf Toders


> przeczytaj strone 3

Zatytulowano: Kubek cynowy                  

      Kiedy mlody jeszcze bylem
      Nic nie jadlem, nic nie pilem
      Na nauki przeznaczalem
      Wszystkie zloto jakie mialem

      Cynowy kubek towarzyszy mi
      Juz od poczatku moich dni
      Dna jego nie chce znac
      Tak dobrze z niego chlac

      W karczmie czlowieka napotkalem
      Ktory nawalony szlochal
      I po krotkiej rozmowie
      W trunkach mnie rozkochal

      Cynowy kubek towarzyszy mi
      Juz od poczatku moich dni
      Napelniam go co dzien bardzo starannie
      Winem na pewno nigdy nie zhanbie

      Gdy w Oxenfurcie bylem
      Straznika szybko wodka spilem
      Przybiegla straz - wsciekla taka
      W mig wychleptali mi koniaka

      Cynowy kubek towarzyszy mi
      Juz od poczatku moich dni
      I bardzo lubie go
      Choc ktos mi gadal, ze to zlom

      Na uniwerku sie poznali
      I nauk dawac mi przestali
      Uklon zlozylem w falszywej pokorze
      Przeca sie ucze... W Mariborze!!!

      Cynowy kubek towarzyszy mi
      Juz od poczatku moich dni
      I oby wiecznie pelny byl
      Dopoki starczy sil


                        Gusvert


> przeczytaj strone 4
Zatytulowano: Pijak                         

      W karczmie zasiadam sobie sam
      Nad kuflem pelnym piwa
      Slipiami rzucam tu i tam
      A czerep mie siem kiwa
              Nie zwazam na czerwony pysk
              I na to ze wciaz tyje
              Ja bierem kufel w lape swa
              I pijem, i pijem, i pijem
      Co by mie ktos na wybor dal
      Ylfke, rumaka, trunek
      I rzekl: "wybieraj ca kcesz sam
      Jo place za rachunek"
              Na prozno Ylfka wdzieczy siem
              A kon wyciaga szyje
              Ja bierem kufel w lape swa
              I pijem, i pijem, i pijem
      A gdy nadejdzie dzien
      I stane na polanie
      Poklonie sie, az po sam pas
      I rzekne z przekononiem:
              Rozkoszy rajskich nie kce znac
              Ni wiedziec gdzie siem kryja
              Lecz tam mnie kuna losie wsadz
              Gdzie pijom, i pijom, i pijom.


                        Azhun
                        tlum. Gusvert



> przeczytaj strone 5

Zatytulowano: Basnie z dalekiej polnocy     

    Bardzo   wiele   mozna   sie   dowiedziec  o  charakterze,
  wartosciach  i  naturze  danej  spolecznosci  zglebiajac jej
  basnie.  Choc  nie  sa to dane latwe w interpretacji, jednak
  jako  zrodlo  wiedzy  etnograficznej sa nie do przecenienia.
  Wychowawszy  sie  na  ziemiach  mroznej Norski, sam poznalem
  niejedna   opowiesc  tamtych  ludow.  Przyszlo  mi  wiec  do
  glowy,  by  podzielic  sie z Czytelnikami czescia tego, co w
  pamieci  mej  pozostalo,  szczegolnie  iz  basnie nasze dosc
  znacznie  roznia  sie  od  tych  popularnych  w cieplejszych
  strefach  obu  kontynentow. Po dluzszym jednak zastanowieniu
  zrezygnowalem    z    cytowania   bajek   gnomich   (moglyby
  niektorym   Czytelnikow  wydac  sie  raczej  niezrozumiale),
  pozostajac   przy   utworach   ludzkich.  Staralem  sie  tez
  utrzymac forme gawedy ustnej, tak dla basni wlasciwa.




  DUCH GOR I KRUK

    W   malej   chatce,   w   samym   srodku  lasu  zyl  sobie
  staruszek  z  trzema  corkami. Pewnego wieczoru najstarsza z
  corek   uslyszala  glos  dochodzacy  z  lasu,  wolajacy  jej
  imie.  Wyszla  z  chaty  i  pobiegla w jego strone. Wolal ja
  zly  duch  gor.  Kiedy  sie  do  niego zblizyla, porwal ja w
  ramiona i zaniosl do swej jaskini w glebi wielkiej gory.
    Nastepnego   wieczoru  duch  znowu  przyszedl  pod  chate.
  Tym  razem  wolal  srednia  corke.  Zmienil  glos  tak, zeby
  dziewczyna   myslala,   ze   to   wola  jej  siostra,  ktora
  zaginela  poprzedniego  dnia.  Kiedy  wyszla z chaty, zlapal
  ja pod pache i zaniosl w gory do swej jaskini.
    Trzeciego   wieczoru   duch  gor  blagalnym  glosem  wolal
  najmlodsza   siostre.   I  ta  pomyslala,  ze  to  zaginiona
  siostra  wola  ja  na  pomoc. Wyszla z chaty i wpadla prosto
  w   szpony  zlego.  Ojciec  po  kryjomu  obserwowal  corke i
  widzial,   co   jej   sie  przytrafilo.  Probowal  zatrzymac
  ducha,  ale  mu  sie  nie  udalo.  Pobiegl  wiec za nim az w
  gory  i  zobaczyl,  jak zlodziej jego corek znika w gorskiej
  jaskini.   Usiadl  zmartwiony  na  zboczu  nie  wiedzac,  co
  poczac.   Akurat  przelatywal  obok  kruk.  Zatrzymal  sie i
  zapytal  o  przyczyne  jego  smutku, a staruszek opowiedzial
  mu,  co  sie  stalo  z jego corkami. Kruk byl madrym ptakiem
  i  obiecal  znalezc  sposob  na uratowanie dziewczat. Wyslal
  ojca  do  chatki,  a  sam  poprosil  ducha  gor  na rozmowe.
  Duch,   ciekaw,  jaka  to  tez  sprawe  ma  do  niego  kruk,
  wyszedl.   Wyjasnil   mu   tedy   kruk,   ze   ptaki   lesne
  postanowily   urzadzic  koncert  na  czesc  wladcy  gor,  na
  ktorym  i  sam  wladca  ma  zaspiewac.  Duch  ucieszyl sie z
  zaproszenia i obiecal przyjsc.
    O  swicie  przybyl  w  umowione miejsce. Drzewa pelne byly
  ptakow  najrozniejszych  gatunkow,  ale  wszystkie pochowaly
  glowy  pod  skrzydla  i  wygladaly jak bezglowe. Zdziwil sie
  na ten widok gosc i zapytal:
  - Jak macie zamiar spiewac bez glow?
  - Zaraz   uslyszysz   -  odparl  madry  kruk  -  Nie  mozemy
  jednak  zaczac,  dopoki  i  ty  nie  odrabiesz swojej. W tym
  koncercie  moga  wziac  udzial  tylko  tacy, ktorzy nie maja
  glow.
    "Jesli   ptaki  potrafia  spiewac  bez  glow,  to  ja  tez
  moge",  pomyslal  duch,  nie  chcac opuscic koncertu. Szybko
  pobiegl  do  jaskini,  wzial  duza  siekiere  i  kazal trzem
  siostrom odrabac swoja glowe.
    Dziewczyny  zrobily  tak,  jak  kazal i w tej samej chwili
  byly juz wolne.


> przeczytaj strone 6

Zatytulowano: Kosmetyki i kadzidla cz. IV   

    Najpewniejszymi  i  najlepszymi  sposobami  dla zachowania
  mlodosci   swojej   i  pieknosci  sa  te,  ktore,  dazac  do
  wzmocnienia  duszy  i  ciala,  rownie  pokoj wewnetrzny, jak
  zdrowie   powierzchowne   na  jyj  obliczu  wyryja.  Nie  ma
  trwalyj  pieknosci  bez  lagodnosci  i jednostajnego humoru;
  nie  ma  tez  wdziekow prawdziwych bez zdrowia i czerstwosci
  ciala.  Piyrwsze  sie  nabywaja  przez  panowanie  nad soba,
  drugie   zas   przez  wstrzemiezliwosc  i  regularne  zycie,
  zachowanie  najscislejszych  przepisow  ochedostwa,  a nawet
  pewnego rodzaju wykwintnyj elegencyi.

    Uzycie     prysznicy,     tak     dzis    upowszechnione w
  codziennych  kapielach  zimnych,  branych  latem,  jak zima,
  najlepszy  wskazuja  srodek  nie  tylko  do zachowania skory
  swiezosci,   ale   do   nadania   hartu   i  zdrowia  nerwom
  niewiescim,  tak  powszechnie  teraz oslabionym i drazliwym.
  Latem  kapiele  rzeczne  sa  najzabawniejsze, zima zas woda,
  na  24  godziny  pierwyj nalana do wanny, stac powinna przez
  ten  czas  w  cieplyj  izbie,  dla  pozbycia  sie zbytecznyj
  swyj  surowosci.  Osoba  wchodzaca  do  wanny,  powinna  sie
  zaraz  w  niyj  po  szyje  zanurzyc,  a  po  kilku  minutach
  ciaglego  ruchu  i  nacierania  sie,  wyszedlszy  z niyj, ma
  sie   mocno   flanela  po  calem  ciele  wytrzec,  a  potym,
  ubrawszy  sie  cieplo,  chodzic  predko  po  pokojach wiecyj
  jak przez pol godziny, dla rozgrzania sie.
                                                                     Arwenka