Periodicus numer 4

Algorytm S-24, Legenda o Eranie

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                            Data wydania: dwudziesty piaty dzien pory Velen  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
           Pomimo dajacemu sie wszystkim we znaki cieplejszego okresu
       Redakcji Periodicusa udalo sie zebrac w Czerwiencu roku Drugiego,
        aby zlozyc kolejne wydanie czasopisma. Jak sie okazalo, ostatni
                             raz w starym skladzie.
                                        
                                                 note ku pamieci zlozyl
                                        Hiir, Redaktor Naczelny Periodicusa
                                        
     W tym numerze:
     * ALGORYTM S-24........................................strona 1
     * Liryki Marmitte, Czarnej Rozy........................strona 2
     * Legenda o Eranie.....................................strona 3
     * Kosmetyki i kadzidla.................................strona 4
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 1

Zatytulowano: ALGORYTM S-24                 


    Algorytm   ten   zostal   opracowany  w  celu  wyznaczenia
  podstawowych  norm  dotyczacych  przygotowan do experymentow
  laboratoryjnych.  Podobnie  jak  Algorytm  S-37, przedstawie
  go   w   postaci   przeznaczonej  dla  innostworow.  Gnomy z
  pewnoscia   posiadaja   pelna  wiedze  teoretyczna  i  sporo
  bolesnego praktycznego doswiadczenia na ten temat.


    Wszystko   zaczelo   sie   cieplego  wiosennego  wieczora.
  Wracajac  z  wyprawy  badawczej  (o  niej  innym razem, dosc
  wyjasnic   iz   dotyczyla   prob   terenowych  wykorzystania
  kwadratury   kola  w  wehikulach  uzytecznosci  publicznej),
  zwyczajem     mieszkancow     Mahakamu    skorzystalem    ze
  strzezonego   przejscia   zachodniego.   Ledwo  zastukalem w
  skale,  nim  jeszcze  zdazylem  krzyknac "Nie za nos!", rece
  krzepkich   kuzynow   pomogly   mi   znalezc   sie  wewnatrz
  twierdzy.   Gdy   rozcieralem   wyciagnieta   nieco   ozdobe
  twarzy,  zastanawiajac  sie  nad manierami kuzynow, doznalem
  naglego   olsnienia.   Elastycznosc!   Termin  znany  gnomom
  niemal   od   zawsze,   a   wciaz   jeszcze   nie  do  konca
  wykorzystany,  wciaz  nie  obwarowany obronnym murem wynikow
  eksperymentow    i    badan   statystycznych.   Zastosowania
  Materialow  Elastycznych  znane  sa  nie tylko naszej rasie,
  choc   oczywiscie   rozwiazan   innostworow   nie  ma  sensu
  porownywac  do  genialnych  wynalazkow  gnomich.  Przykladem
  moga   byc  badania  inzynierow  Awionikow,  z  Mistrzem  na
  czele,   ktorzy   nieraz  juz  sprezyscie  poslali  w  niebo
  probne    obiekty    -    wystrzeliwujac   z   aerokatapulty
  przedmioty   martwe,  ochotnikow  badz  tez  opierajace  sie
  nieco istoty pseudointeligentne.

    Postanowilem       przeprowadzic       dokladne      proby
  elastycznosci   roznych  materialow,  aby  przygotowac  dane
  statystyczne do wykorzystania w praktyce.
    Po  dotarciu  do  warsztatu  rozpoczalem  przygotowania do
  experymentow, zgodnie z Algorytmem S-24:
  S-24.1. Okreslenie celu i zakresu badan.
  S-24.2. Przygotowanie warsztatu do badan.
  S-24.3. Zebranie narzedzi.
  S-24.4. Powazne zastanowienie sie nad sposobem
          przeprowadzenia experymentu.
  S-24.5. Ponowny gleboki namysl, na wszelki wypadek.
  S-24.6. Zalozenie dokumentacji.
  S-24.7. Rozpoczecie experymentu, przy zachowaniu
          przepisow BHP.

    Nie    bede    nudzil    opisami   wszystkich   czynnosci,
  przedstawie   jedynie   krotkie,  najistotniejsze  fragmenty
  dokumentacji:

  ad 1.
    (...)   Ostatecznym   celem  jest  sporzadzenie  statystyk
  elastycznosci   obiektow  dostepnych  w  poblizu  warsztatu.
  Obszar badany obejmie dolna i gorna Carbon.

  ad 2.
    (...) Usuniete z warsztatu zostaly nastepujace obiekty:
  - 2 kotly metalowe, w stanie skrajnej niedyspozycji -
    nie wiem jeszcze jak sie wytlumacze koledze Nilmorowi;
  - fragmenty kotla trzeciego, w tym kawalek wydlubany z
    sufitu;
  - 437 srubek - ukladanie piramidy przelozylem na termin
    blizej nieokreslony;
  - 4 beczulki - puste (wczoraj kolega Tabularix wpadl
    "pozyczyc srubokret");
  - niedzwiedzia skora - montaz bodzca stymulujacego dla
    osiolka napedzajacego winde tez przelozylem na pozniej;
  - (...)

  ad 3.
    (...)  Kolega  Adan  troche  narzekal, ale w koncu zgodzil
  sie  udostepnic  jeden  ze  swoich  cudownych  mlotow. Nieco
  wiekszy   problem  stanowilo  zdobycie  odpowiedniej  liczby
  malych  gumowych  przedmiotow  adekwatnych  do  miotania  na
  krotkie  dystanse.  Na  szczescie  znalazlem  sporo  grubych
  uszczelek  w  szafce  kolegi Slicka - moze nie zauwazy braku
  kilku   z   nich.   Gdy  tylko  kolega  Tabularix  przyjdzie
  "pozyczyc    srubokret",   poprosze   go   o   jakias   mala
  pneumatyczna  pompe  cisnieniowa  -  bylaby  w  sam  raz  do
  miotania  uszczelek.  Oby  tylko nie miala jakiegos feleru -
  ostatnio  pozyczylem  od  kolegi  Fjella  olejarke,  i potem
  dwa  razy  sie  kapalem w rozpuszczalniku zanim smar puscil.
  O  wlasnie,  gdzie  ja  wcisnalem  ta  olejarke?  Chyba  nie
  wlozylem do szuflady z papierami? (...)

  ad 4.
    (...)    W    ramach    experymentu    wszystkie   obiekty
  znajdujace  sie  w  obszarze badan zostana poddane testom na
  sprezystosc    przy    pomocy    manualnego    rozciagania i
  sprawdzaniu  reakcji  na  bombardowanie gumowymi uszczelkami
  oraz bodzce aplikowane mlotem.
    Z  dzialan  tych  wylaczona  zostanie czesc istot zywych -
  w tym inzynierowie oraz kuzyni z gornych korytarzy.

  ad 5.
    Po   namysle   -   z   badan  wylaczone  zostana  wszelkie
  urzadzenia destylujace.

  ad 7.
    Wyniki   testow   -   w   razie  powodzenia  experymentu -
  opublikowane beda za miesiac.


  Zurlich


> przeczytaj strone 2

Zatytulowano: Liryki Marmitte, Czarnej Rozy 

    LESNA PANI

  Pani! Tys Slonce widziala
  Z tak bliska jak nikt go nie widzial
  Tys Slonca dotykala
  Powiedz mi jak to sie czuje
  Gdy Slonce gladzi twa skore?
  Gdy Slonce promykiem cie piesci
  Powiedz mi Pani to wreszcie...
  Jak stalo sie to mozliwym
  Zes reke don wyciagnela
  I ze cie nie sparzylo?
  Tak bardzo tego pragnelam...
  A jednak nigdy nie smialam
  Dotknac Slonca swa dlonia
  Moze zbyt slabo wierzylam?
  Moze za bardzo sie balam?
  Pani! O Lesna Pani! Ty Slonce dlonia dotykasz...
  O Pani! Prosz odpowiedz... Jak robisz to?
  Pani! Nie znikaj....


    PRZYKRO MI

  Przykro mi myslec o tym dzisiaj
  Ze nic dla ciebie nie znaczylam
  Przykro mi myslec ze nie czules nic
  Kiedy za toba tak tesknilam

  Przykro  mi czekac dlugie dnie
  Na list ktorego nie wyslales
  I ciezko myslec ze zostawic mogles mnie
  Chociaz jak czula bede sie - wiedziales

  Przykro wspominac wszystkie twoje slowa
  Kiedy mowiles do mnie "droga przyjaciolko"
  Przykro wspominac ze wierzylam ci
  I ze rozmawiac moglam z toba w kolko



> przeczytaj strone 3

Zatytulowano: Legenda o Eranie              

  Wstep:

    Chronologicznie   najwczesniejsze   doniesienia   zawiera-
  jace   imie  Erana  wywodza  sie  ze  zrodel  pochodzacych z
  polnocno-wschodniego   pogranicza  Imperium,  zas  wiekszosc
  pozniejszych  materialow  odnaleziono  w  Dalekich  Krainach
  Kislevu.  Oznacza  to,  iz  byl  to motyw bardzo popularny w
  owczesnych  legendach,  lub traktujac je jako prawde, ze ich
  bohaterka   w   swych   podrozach  zwiedzila  znaczna  czesc
  znanego  nam  swiata.  Uznajac te druga wersje, postaram sie
  odtworzyc   te   niezwykle   interesujaca   historie  w  jak
  najwierniejszej formie.

    Zadne  znane  opowiesci  nie  wspominaja  skad  pochodzila
  kobieta  zwana  Erana,  choc mozna podejrzewac, iz wywodzila
  sie    z   podnozy   Gor   Kranca   Swiata.   Poczatek   jej
  nadzwyczajnej   dzialalnosci   powiazac  mozna  z  niewielka
  wioseczka   po  wschodniej  stronie  Gor  Srodkowych,  gdzie
  zjawila  sie  pewnego  zimnego  przedwiosnia ciagnac za soba
  wozek   pelen   goracego  chleba,  dzieki  ktoremu  owczesni
  mieszkancy   dotrwali  do  pierwszych  plonow.  Zapewne  nie
  zostala  tam  dlugo,  jednak wdzieczni chlopi zachowali ja w
  pamieci,   w  ktorej  przerodzila  sie  po  jakims  czasie w
  lokalne bostwo urodzaju, wystepujace pod imieniem Erane.
    Byc  moze  byla  to  jedyna taka interwencja, ktorej akcje
  umieszcza  sie  w  roznych miejscach, moze zas pomogla tak w
  niejednej  osadzie.  Niezaleznie  od  tego  w  rejonie rzeki
  Talabec  mozna  w  wielu  miejscach  natrafic  na wzmianki o
  niej,  zwiazane  najczesciej  wlasnie  z cudownym ratowaniem
  od glodu.

    Po   raz   kolejny   natrafic   mozna   na   imie  Erany w
  kontekscie  pewnej  rebelii  chlopskiej, ktora miala miejsce
  okolo  roku  2100  kalendarza  imperialnego.  Wtedy to ubogi
  kislevski  lud  panszczyzniany  zmobilizowal sie by wymoc na
  swych  panach  poprawe  warunkow  bytowych.  Czy  udaloby im
  sie,  ciezko  dzis  ocenic, lecz na pewno walki pociagnelyby
  za  soba  wielkie  straty  w ludziach. Tutaj nasza bohaterka
  zadzialala,    wplywajac    na    obie   strony   konfliktu.
  Zbuntowanym  chlopom  przedstawila  w  ognistym przemowieniu
  okropna  wizje  z  niszczen  spowodowanych  starciami.  Choc
  przekonala  ich  (a  mowi  sie,  ze  uzyla  przy  tym  sztuk
  magicznych),  nie  daloby  to  efektu, gdyz feudalni panowie
  byli  juz  przygotowani  i  wielce  na  powstancow zaciekli.
  Udala   sie   zatem   na   dwor   najmozniejszego   z  nich.
  Najbardziej    literacka    wersja    opowiesci   mowi,   ze
  rozkochala   go   w  sobie,  nastepnie  zas  odrzucila  jego
  oswiadczyny  twierdzac,  iz  nie  chce miec z ciemiezycielem
  nic wspolnego.

    Trzecia   i   najdziwniejsza  interwencja  Erany  zdarzyla
  sie  podczas  niezwykle  srogiej  zimy  na  granicy Dalekich
  Krain,  w  terenach  opierajacych  sie o polnocne zbocza Gor
  Kranca   Swiata.   Pojawila   sie   ona   wsrod  glodujacych
  mieszkancow  tamtejszych  osad,  zwolujac  z  kadej  z  nich
  najmezniejszego  mlodzienca,  by  przyszedl  do jej siedziby
  w    gorach.    Mieszkancy    czterech   z   pieciu   wiosek
  zdecydowali,  iz  czlowieka  silnego i przydatnego nie warto
  na   pewna   smierc   w   drodze   skazywac,   wyslali  wiec
  mlodziencow-nieudacznikow.  Jedynie  jedna  grupa wiesniakow
  odwazyla  sie  swego  najlepszego  przedstawiciela  w podroz
  wyprawic.  On  tez  dotarl  po  wielu  trudach  do  gorskiej
  kotliny,  gdzie  posrod  sniegu  i  lodu  odnalazl  kwitnaca
  lake,  na  niej  zas  owocujace drzewo. Z tego drzewa zerwal
  rumiane  jablko  i  odniosl do swej osady. Gdy zasadzono je,
  w  przeciagu  nocy  wyroslo  w dorodna rosline rodzace owoce
  pozywne   jak   chleb.   Nigdy  wiecej  juz  owa  osada  nie
  cierpiala glodu.

  Uwagi:
    Niektore  zrodla  podaja  w  watpliwosc fakt, iz bohaterka
  tych  trzech  interwencji  byla jedna osoba. Motywowane jest
  to  glownie  tym,  iz w ostatniej z nich okazuje sie ona byc
  potezna  czarodziejka,  w  pierwszej  zas pomaga na mniejsza
  skale i jedynie wykorzystujac zwyczajne srodki.
    Kolejna  watpliwoscia  jest  dokladny  okres  zycia Erany.
  Zrodla  datuja  je  od  roku  2031  do  konca  lat  2200, co
  dawaloby  nieprawdopodobna  dlugosc  zycia,  nawet  jak  dla
  czarodziejki.  Mozna  jednak  zalozyc,  iz jest to zwyczajna
  przy   legendach  niedokladnosc  podania  ,  szczegolnie  ze
  niektore   z   tych  tekstow  spisano  wiele  lat  pozniej z
  przekazow ustnych.


  odnalazla i spisala
  Tiliena



> przeczytaj strone 4

Zatytulowano: Kosmetyki i kadzidla          

    Chociaz,  wedlug  mnie,  nic  nie  ma  bardziej  wzgardy i
  politowania  godnego,  nad  kobiete,  ktora,  z zaniedbaniem
  najswietszych   obowiazkow,   caly   czas   swoj  trwoni  na
  pielegnowaniu  swyj  pieknosci,  robiac  z tego jedyny cel i
  zatrudnienie   zycia   swojego:  jednak,  poniewaz  powaby i
  wdzieki,  obok  cnot  i lagodnosci, sa najwazniejsza bronia,
  ktora  Opatrznosc  slabe  niewiasty  obdarzyc raczyla, radze
  wiec  kazdyj,  aby  dla  podobania  sie  wlasnemu mezowi nie
  zaniedbywala  wszelkich  niewinnych  i przyzwoitych srodkow,
  dla zachowania jak najdluzej mlodosci swojyj i pieknosci.

  Sposoby lagodzace i miekczace plec, przy tem utrzymujace
  ja dlugo swieza i mloda -

    Znalam  jedna  elegenatke  z  Novigradu,  ktora  majac lat
  przeszlo  50,  wygladala  jak  20-letnia. Nie myla ona nigdy
  twarzy  inna  woda,  jak  z  marcowego sniegu topiona. Przez
  snieg  marcowy  rozumie  sie  ten  tylko,  co w tym miesiacu
  pada,  a  ktory  sie  zbiera  z  wierzchu,  nie mieszajac ze
  starym.  Woda  z  niego,  nie na ogniu, ale w izbie topiona,
  przechowuje  sie  w  butelkach przez rok caly. W niedostatku
  tejze   wody,   nalezy   wziac   deszczowa,   z   korzeniami
  pietruszki   ugotowana.   Miast   mydla  uzywala  ona  bulki
  pszennyj,  bez  jaj  i  masla  pieczonyj,  ktora, lagodzac i
  gladzac  skore,  wszelki  z  niyj  brud i pyl wyjmuje. Procz
  tego,  co  wieczor  i  co rano zula 2 lub 3 migdaly slodkie,
  obrane  z  luski,  i  ta  gesta  masa  twarz  sobie  i  rece
  naprowadzala,   ktoryj  szczegolnie  wieczorem  nie  zmywala
  wcale,  ale  tylko  zcierala  cienkiem  plotnym,  gdy  nieco
  posychac  zaczynala.  Strzegla  sie  przy  tem nadzwyczajnie
  wszelkiego   wiatru.   Nigdy  wiec  bez  gestyj  zaslony  na
  twarzy,  kobieta  chcac  plec piekna zachowac, wyjezdzac ani
  wychodzic nie powinna.
    Jedynie   wiec  miekczace  i  lagodzace  sposoby,  czyniac
  plec   delikatna   i  biala,  dlugo  ja  przy  czerstwosci i
  mlodosci  utrzymuja.  Inne  zas  wszelkie  ostre  i  gryzace
  kosmetyki,   uzywane   na  poprawienie  plci  lub  spedzanie
  ogorzelizny,  na  moment  jyj  tylko  blask nadaja, ale obok
  tego uspasabiaja do zmarszckow i wczesnyj starosci.

 Arwenka