Periodicus numer 2

Wydanie Specjalne – Wielki Bieg Kha’m’k-dze

o-----------------------------------------------------------------------------o
|                          Data wydania: dwudziesty czwarty dzien pory Velen  |
|                                                                             |
|                                                                             |
|                                    /)_(\                                    |
|                             ______( 0 0 )______                             |
|                            /_/_/_/\` ' `/\_\_\_\                            |
|                                    )'_'(                                    |
|                               ____.""_"".____                               |
|                             P E R I O D I C U S                             |
|                                                                             |
.                                                                             .
.                                                                             .
      Ten Periodicus jest pominiety w numeracji, gdyz zostal spisany jako
       Wydanie Specjalne traktujace o Wielkim Biegu. Pochodzi ono z konca
                            Kwietnika roku Drugiego.
           Sklad Redakcji pod kierownictwem inz. Zurlicha bez zmian.
                                        
                                            note ku pamieci zlozyl
                                       Hiir, Redaktor Naczelny Periodicusa
                                        
     W tym numerze:
     * Jednym Okiem.........................................strona 1
     * Wywiad z Kagra Elgorn................................strona 2
     * Wywiad z Orienna.....................................strona 3
     * Wywiad z Mordiusem...................................strona 4
     * Dni Gnomiej Techniki - podsumowanie..................strona 5
     * Wielki Wyscig Kha'm'k-dze............................strona 6
     * Liryki Tilieny.......................................strona 7
     * Opowiastka z moralem.................................strona 8
.                                                                             .
.                                                                             .
|                                                                             |
|                                                                             |
o-----------------------------------------------------------------------------o


> przeczytaj strone 1

Zatytulowano: Jednym Okiem                  

  Fjella Meisterstucka reportaz z Wielkiego Biegu

    Przybylem   do   Novigradu   juz   dnia  poprzedniego,  by
  porzadnie   przed   praca   wypoczac   tudziez   dobrze  sie
  przygotowac.  W  dniu  imprezy  postanowilem  rozejrzec  sie
  wczesniej,   by  zbadac  nastroje  i  sytuacje  w  ostatnich
  godzinach   przed   Impreza.   Po  miescie  krazyl  juz  pan
  Regorth,  informujac  wszystkich  donosnym glosem o walorach
  nadchodzacego  wydarzenia.  Udalo  mi  sie  poprosic  go  na
  slowko.

    "Bieg   daje  wiele  mozliwosci...  interesujaca  perspek-
  tywa  dla  mieszkancow  swiata.  Zwiedzanie,  wygrana, slawa
  to  jest  wielka  pokusa dla potencjalnych zawodnikow! (...)
  Nie watpie ze zawodnikom nie zabraknie pomyslow."

    Przechadzajac   sie  po  miescie  trudno  bylo  takze  nie
  trafic   na  pana  Hunverta  Grasco,  powszechnie  znanego i
  szanowanego  kupca.  I  on  zapraszal  do  brania  udzialu w
  Biegu.   Jak  sie  wkrotce  okazalo  byl  glownym  sponsorem
  Imprezy  oraz  w  pewnym  sensie  jej  patronem  -  to  jego
  subiektka dzierzyla wodze wszystkiego.
    Udalem sie zatem na poszukiwanie samej pani Kagry.
    Po   paru   okrazeniach,   kilku  przemierzonych  milach i
  trzech  zwiedzonych  karczmach  dotarlem  wreszcie na glowny
  plac   Novigradu,  gdzie  zbieral  sie  niemaly  tlumek.  Tu
  wreszcie  wpadlem  na  szanowna  organizatorke.  Po krotkiej
  prezentacji    mych    zamiarow   zostalem   zaproszony   do
  towarzyszenia    grupie    przewodzacej,    ktora    wlasnie
  powiekszyla  sie  o  kolejna  osobe.  Byl  to mianowicie pan
  Thogor,   Brat   Zakonu   Sigmara,   ktorego  zadaniem  bylo
  zapewnienie    spokoju    i   porzadku   na   czas   dzialan
  przedbiegowych   (z   naturalnych   przyczyn  podczas  biegu
  zawodnicy  byli  zdani  sami  na  siebie).  Nastapilo  spore
  zamieszanie,   ale   gdy  juz  wszyscy  ochotnicy-uczestnicy
  zostali  wylowieni  z  tlumu,  udalismy  sie do gospody "Pod
  Zlotym   Kielichem"  by  omowic  szczegoly.  Tak  wiec  poza
  wymienionymi  juz  wyzej  znalezli  sie  tam:  pani  Orienna
  oraz   panowie   Xar,   Gumgrin,   Zolter   i  Airandil.  Po
  oficjalnym    przywitaniu    organizatorka    przeszla    do
  wyjasnienia   regul   rywalizacji.   Dla  tych,  ktorzy  nie
  czytali ostatnio tablic, przypomnimy je tutaj:

    1)  Trasa  Biegu  to  Daevon  -  Mahakam  - Wyzima - Bialy
  Most - Oxenfurt - Novigrad.
    2)  Na  trasie  biegu  znajdowaly  sie  punkty  kontrolne,
  gdzie   nalezalo  sie  przedstawic  odpowiednim  osobom  (po
  samodzielnym ich odnalezieniu)
    3)  Zabronione  bylo  uzywanie  statkow, natomiast wspoma-
  ganie sie ziolami dozwolone.

    Pan  Hunvert  byl  laskaw  dostarczyc  uczestnikom (i przy
  okazji  mojej  osobie)  bilety  na  statek do Daevon, by nie
  narazac  ich  na  dodatkowe wydatki (poza wstepowym i oplata
  dla   pewnego  trolla...).  Po  rozwiazaniu  licznych,  choc
  niezbyt  powaznych,  kontrowersji  co  do trasy i kruczkow w
  zasadach  cala  ekipa  udala  sie na przystan, gdzie wkrotce
  wsiedlismy   na   "Bryze   Pontaru".   Na  statku  pytaniom,
  dyskusjom  i  watpliwosciom  nie  bylo  konca, ale autorytet
  organizatorow    szybko   rozwiazywal   wszelkie   problemy.
  Niektorzy  zawodnicy  wykazywali  spore  zdenerwowanie, inni
  z   kolei   twierdzili,   iz   "biegna  tylko  dla  zabawy".
  Wreszcie   dotarlismy   do   Kaedwen,   gdzie   do  kompanii
  dolaczyl    ostatni   z   uczestnikow,   halfling   imieniem
  Mordius.  Na  rynku,  kolo  fontanny,  Zakonnik dal wreszcie
  sygnal  do  startu.  Ruszyli.  Najlepszym  refleksem wykazal
  sie   Xar,  ale  cala  ekipa  popedzila  zaraz  za  nim.  Ja
  natomiast   wraz   z  szanownymi  ogranizatorami  wybralismy
  bardziej  komfortowy  sposob  powrotu - znow droga wodna. Na
  statku   panowalo   milczenie,  wszyscy  zatopieni  w  swych
  myslach,  padlo  tylko  jedno  pytanie  -  czy ktos bedzie w
  Novigradzie  szybciej  od  nas.  Mimo  ze  zaskakujace,  nie
  bylo   jednak   bezpodstawne,   na   rynku   Wolnego  Miasta
  zastalismy   bowiem  nieco  zasapanego,  ale  usmiechnietego
  Mordiusa.  Jak  widac  na  tym  przykladzie  (a o czym gnomy
  zawsze  wiedzialy)  nie  dlugosc  nog  czy  sila miesni, ale
  umiejetna   taktyka   i   wewnetrzna  dyscyplina  decyduja o
  powodzeniu,   nawet  w  konkurencjach  fizycznych.  Udalismy
  sie   zatem   ze   zwyciezca   do  Gospody  Cechowej,  gdzie
  ulokowana  byla  oficjalna  meta. Lecz nim krok uczynilismy,
  juz  wpadl  na  nas niemalze Xar - jak widac dobry start nie
  poszedl  na  marne.  Niedlugo po nim naszym oczom ukazal sie
  Zolter...   "padniety",   jak   to   sam   raczyl  okreslic.
  Wreszcie  dotarlismy  do  Gospody... rownoczesnie niemalze z
  Gumgrinem,   czwartym   z  przybylych  biegaczy.  Pozostalej
  dwojki  nie  bylo  na  razie  widac, pojawily sie spekulacje
  iz   "dotarli   na   pustynie".   W  oczekiwaniu  na  koniec
  peletonu  udalo  mi  sie wyciagnac wrazenia na goraco z pana
  Zoltera. Rzekl on miedzy innymi:

    "Byl   to  niezwykle  trudny  dla  mnie  bieg  na  terenie
  Ishtar.  Nieczesto  uprawiam  takie  biegi, niemniej bylo to
  dla mnie niezwykle ekscytujace."

  Na pytanie o taktyke odrzekl:

    "Preferowalem  niespieszny  bieg,  by  nie ulec zmeczeniu,
  jednak    nie    uzywalem    zadnych   dodatkowych   srodkow
  wspomagajacych, gdyz wazna dla mnie jest uczciwosc."

  Przyznal sie takze, iz:

    "Zgubilem   droge,   jednak   blakajac   sie  po  traktach
  trafilem   w   koncu   na   wlasciwa.   Mozna   powiedziec -
  przypadkiem  trafilem,  na  trakcie z Deavon do Mahakamu. Po
  drodze  wiury  zaatakowaly  mnie...  tak..  uwazam ze trzeba
  pare slow im na ten temat przekazac."

    W   tym   momencie  przybyli  wreszcie  ostatni  biegacze:
  Orienna    i    Airandil.   Okazalo   sie   iz   zastosowali
  innowacyjna     taktyke     biegu    tandemowego.    Komisja
  stwierdzila jednak, ze o ulamek chwili szybszy byl elf.
    Mozna   wiec   bylo   przejsc   juz  do  ostatniej  czesci
  oficjalnej  -  ogloszenia  wynikow i wreczenia nagrod. Czesc
  uczestnikow   ledwo   trzymala   sie  na  nogach,  sugerujac
  delikatnie  przemozna  potrzebe  udania  sie  na  spoczynek.
  Gratulacjom  nie  bylo  jednak konca. Poswiecona takze kilka
  slow   sponsorom   Imprezy:   panom   Huvertowi,  Garwahowi,
  Sielimkowi,   Gelowi   oraz   Torikowi.   Tutaj  przedstawie
  konkretne  miejsca  i  wygrane  (patrzcie  uwaznie, naprawde
  bylo warto!):

  1. Mordius      10 mithrylowych monet
  2. Xar          500 zlotych monet
  3. Zolter       300 zlotych monet
  4. Gumgrin      100 zlotych monet
  5. Airandil     100 zlotych monet
  6. Orienna      300 zlotych monet     (specjalna nagroda dla
                                          ostatniego na mecie)
                  srebrna pochwa na sztylet        (jak wyzej)
                  1 mithrylowa moneta   (specjalna nagroda dla
                                   pierwszej kobiety na mecie)

    Towarzystwo   zaczelo   sie  powoli  rozchodzic,  zmeczone
  ale    w    swietnych    humorach.   Ja   zdolalem   jeszcze
  przeprowadzic  wielce  ciekawe  wywiady,  ktore  zamieszczam
  ponizej.   Reasumujac   -  Wielki  Bieg  byl  bardzo  dobrym
  pomyslem,    sprawnie    zrealizowanym    i   dostarczajacym
  uczestnikom  wiele  emocji  i  radosci. Jedynym mankamentem,
  jaki  zauwazylem,  byla  niewielka  liczba  uczestnikow, ale
  mam nadzieje, iz chociazby ta publikacja to zmieni.
    SZCZERZE ZAPRASZAM NA WSZELKIE PODOBNE IMPREZY - WARTO!

    I  ja  tam  bylem,  mysli  swe kreslilem, a com zobaczyl -
  dla Was przeznaczylem!

  Fjell Meisterstuck
> 


przeczytaj strone 2
Zatytulowano: Wywiad z Kagra Elgorn         

  WYWIAD z KAGRA ELGORN, organizatorka Wielkiego Biegu:

Fjell:
    Czy   moze   Pani   powiedziec  cos  ciekawego  o  stronie
  organizatorskiej Biegu? Co bylo najtrudniejsze...

Hunvert:
    Zebranie sponsorow...

Kagra:
    Owszem,   to   tez   nie  bylo  takie  proste.  Ale  tutaj
  wykazal  sie  pan  Hunvert, sponsorujac glowna nagrode i nie
  tylko.   Najtrudniej   bylo  rozwiac  plotki  iz  uczestnicy
  zostana  zaatakowani  i  to  pewna smierc, bo niestety takie
  po swiecie krazyly.

Fjell:
    Czy  mozna  wiedziec  jak  to  bylo  z  pierwszym terminem
  biegu?

Kagra:
    Owszem...

Fjell:
    To tez pewnie mialo wplyw na chetnych...

Kagra
    Pierwszy   termin   byl  gnomim  jezykiem  mowiac  tydzien
  temu.  Jednak  tego  samego  dnia  odbyly  sie  Igrzyska  co
  spowodowalo,   iz   zainteresowanie   zmalalo,  a  na  swiat
  zeszla  zaraza  zwana  mrokami.  Dostalismy takze informacje
  o   zlej   nawierzchni   drog  co  takze  zmniejszylo  ilosc
  chetnych.  Wszystko  to  spowodowalo,  ze  bieg  trzeba bylo
  przesunac.

Fjell:
    Czy  moze  Pani  powiedziec  slowko  o wspolorganizatorach
  i pomocnikach?

Kagra:
    Wspolorganizatorow  jako  tako  nie  bylo,  ale wiele osob
  wykazalo   sie   wielka   checia   pomocy.  W  szczegolnosci
  wykazal   sie   pan   Hunvert.  Punkty  kontrolne  w  osobie
  Raghara,  Ralfa  i  Koughberga  takze  byly  bardzo istotne.
  Pomoca   sluzyl   takze   Pan  Thogor.  Jego  zadaniem  bylo
  zapewnic  bezpieczenstwo  uczestnikom  az  do  linii mety...
  coz... startu.

Fjell:
    Czy moze ktos mierzyl czasy uczestnikow?

Kagra:
    Nie, nikt z pomocnikow tego nie robil.

Fjell:
    To ciekawy material badawczy.

Kagra:
    Owszem, ale nie to bylo celem zawodow.

Fjell:
    I   na   koniec...   Czy   chcialaby  pani  przekazac  cos
  Czytelnikom  Periodicusa?  Cos  o  czym  nie  wspomnialem...
  lub cos od siebie.

Kagra:
    Bieg  mial  na  celu  zachecic  do  udzialu  w rozrywkach.
  Zachecam  do  takowych  zabaw a takze chcialabym podziekowac
  wszystkim   tym,   ktorzy  pomogli  mi  w  mniejszym  badz w
  wiekszym  stopniu  w  organizacji  a takze udzielili cennych
  wskazowek.

Fjell:
    Dziekuje bardzo za poswiecony czas.


> przeczytaj strone 3

Zatytulowano: Wywiad z Orienna              

  WYWIAD z ORIENNA, najszybsza kobieta Wielkiego Biegu


Fjell:
    Zainteresowala   mnie   taktyka   tandemowa,   ktora  Pani
  zastosowala  wraz  z  Airandilem,  a  ktora  przyniosla  tak
  niespodziewane   efekty...   Jaka   jest   jej   geneza,  co
  natchnelo Pania i jak zostala zastosowana w praktyce?

Orienna:
    Taktyke,    ktora   zastosowalismy   wraz   z   Airandilem
  wymyslilam   praktycznie   przy  starcie.  Polegala  ona  na
  metodzie  wspolpracy.  Chodzilo  wszak  o  to,  ze  ja bylam
  przewodniczka,    kolega   elf   wypatrywal   stojacych   na
  traktach   krasnoludow   przy   ktorych   trzeba   bylo  sie
  zatrzymac.  Taktyka  ta  byla  w  miare  skuteczna, a zabawa
  naprawde  przednia.  I  mimo ostatniego miejsca zupelnie nie
  zaluje wziecia udzialu w Wielkim Biegu.

Fjell:
    Po  drugie,  jesli  wolno  spytac,  na  co  zamierza  Pani
  przeznaczyc niemala nagrode?

Orienna:
    Otoz  nagrode  postanowilam  przeznaczyc  na kilka nowych,
  aczkolwiek   bardzo   drogich   sukienek  i  ciuchow,  ktore
  zamowilam  juz  u  najlepszych  elfich  krawcow. Nietanie sa
  takze   kobiece   kosmetyki  na  ktore  przeznaczylam  spora
  czesc  nagrody.  Nie  pozaluje  sobie takze czasu spedzonego
  u   najlepszych   mahakamskich   trenerow   topora.   Reszte
  pieniedzy  mysle  przeznaczyc  na  podroze,  bo  co bardziej
  cieszy jak nie one i chec poznawania swiata?

Fjell:
    I     wreszcie...     co    sadzi    pani    o    walorach
  krajobrazowo-turystycznych trasy biegu.

Orienna:

    Wydaje  mi  sie,  iz  trasa  wybrana  przez  organizatorow
  biegu  wprost  nie  mogla  byc lepsza. Wraz z kolega elfem i
  innymi   uczestnikami   zabawy   mielismy   okazje  zobaczyc
  zaprawde  piekne  widoki,  chociaz  przyznaje,  ze  niewiele
  bylo czasu na ich podziwanie.
    Na   koniec   dziekuje   organizatorom   oraz   fundatorom
  nagrod  za  swietna  zabawe.  Zwracam  sie  takze z prosba o
  czestsze  organizowanie  podobnych  imprez,  ktore  na pewno
  polepsza  kontakty  miedzyrasowe,  a  i  wyjda  wszystkim na
  zdrowie.


> przeczytaj strone 4
Zatytulowano: Wywiad z Mordiusem            

  WYWIAD z MORDIUSEM, zwyciezca Wielkiego Biegu

Fjell:
    Czy   przygotowywal   sie  Waszmosc  jakos  specjalnie  do
  Biegu?   Czy   moze   Waszmosc   zdradzic   taktyke,   ktora
  zastosowal?

Mordius:
    Co  do  biegu  do  dowiedzialem  sie  o  nim  w  ostatniej
  chwili  wiec  nie  mialem  czasu  zeby sie przygotowac. Znam
  troszeczke rozne tereny i wiem jak po nich sie poruszac.

Fjell:
    Co sadzisz Waszmosc o organizacji Biegu?

Mordius:
    Byla ciekawa, szkoda tylko ze bylo tak malo uczestnikow.

Fjell:
    Jesli  mozna  wiedziec  na  co bedzie przeznaczona niemala
  nagroda?

Mordius:
    Co   do   nagrody   to  musze  jeszcze  wielu  rzeczy  sie
  nauczyc   a   jak  wiadomo  nauczyciele  drogo  sobie  cenia
  lekcje.
    Od  siebie  chcialbym  tylko  dodac ze bardzo ciesze sie z
  wygranej   i   mam   nadzieje   ze  tego  typu  zawody  beda
  organizowane czesciej.


> przeczytaj strone 5

Zatytulowano: Dni Gnomiej Techniki - podsumowanie

    24   Kwietnika,   zaraz   po  godzinie  21  wedle  gnomiej
  rachuby,  rozpoczal  sie  I  Dzien  Gnomiej Techniki. Byl to
  pierwszy    Festyn    promujacy    nauke    i    technologie
  Stowarzyszenia   Gnomich   Wynalazcow.   Na   glownym  placu
  Novigradu,  przed  Bibioteka,  zjawily  sie prawdziwe tlumy.
  Choc  wiekszosc  uczestnikow  starala  sie  zachowac cisze i
  we     wzglednym     skupieniu    obserwowala    wydarzenia,
  niemozliwym  okazalo  sie  utrzymanie  calkowitego  spokoju.
  Organizatorzy,    przygotowani    na    taka   ewentualnosc,
  wykorzystali proste, acz uzyteczne tuby.
    Zgodnie   z   zapowiedziami   w   programie  pojawily  sie
  konkursy   -  symboliczna  mithrylowa  monete  zdobyc  mozna
  bylo    powtarzajac    jeden   z   zademonstrowanych   przez
  inzyniera   Tadragha   procesow   konstrukcyjnych.  Niestety
  nikomu  nie  udalo  sie  tego  dokonac.  Smialkom naleza sie
  jednak   wyrazy  uznania  -  nie  zawahali  sie  zaryzykowac
  zycia   dla  powiekszenia  swych  umiejetnosci  i  wiedzy. W
  przesiaknietej   oparami  destylatu  atmosferze  konstrukcja
  elementow  oswietleniowych  mogla  zakonczyc  sie eksplozja.
  Oczywiscie     zachowane     zostaly     wszelkie     srodki
  bezpieczenstwa,   zas  organizatorzy  sumiennie  informowali
  uczestnikow o mozliwych niebezpieczenstwach.
    Oczywiscie   inzynierowie   nie  pozalowali  rowniez  swej
  pracy  i  chetnie  dzielili  sie z przybylymi jej efektami -
  gnomimi wynalazkami.
    Ciekawostka   jest  fakt,  iz  podczas  recytacji  wiersza
  przez  zaproszona  na  impreze  Tiliene uzyta przez nia tuba
  nie  wytrzymala  sily  glosu Truwerki. Powstale uszkodzenie,
  choc    niewielkie,    wywolalo    zywa    wesolosc    wsrod
  uczestnikow.  Naturalnie  usterka  nie byla powazna - gnomie
  wynalazki sa absolutnie niezawodne.



> przeczytaj strone 6

Zatytulowano: Wielki Wyscig Kha'm'k-dze     

    W I E L K I
            W Y S C I G
                    A R K A D I I
                            K H A ' M ' K - D Z E


  Do wszystkich zainteresowanych!
    Za  czas  niedlugi  pozna  gnomia pora odbeda sie pradawne
  igrzyska  niegdys  przez  goncow krasnoludzkich rozgrywane w
  postaci Wielkiego Wyscigu Kha'm'k-dze.
    Jesli  czujesz  sie  dosc  sprytny  badz  silny, by wygrac
  ow   Wielki   Wyscig,   pedz   predko   na  poczte  i  swoje
  zgloszenie  slij  do  Lothtara  czym predzej bys mogl wziasc
  udzial  w  Wyscigu.  W  zgloszeniu  zamiesc  swa  rase, oraz
  przynaleznosc  gildiowa,  a  takze wszelkie inne informacje,
  ktore uznasz za stosowne.
    Do   wygrania   niebanalna  suma  pieniezna  i  powszechna
  slawa   najszybszego,   najsprytniejszego   Mistrza  Wyscigu
  Kha'm'k-dze...   az   do  nastepnej  edycji  tegoz  wyscigu.
  Oprocz   tego   uwzglednione   sa  inne  nagrody  w  postaci
  wszelakich   piesni,  wierszy,  pomocy  w  dostaniu  sie  do
  wszelakich  gildii  (acz nie bezposrednich, chodzi tu ledwie
  o  rady,  kontakty,  itp.),  wykupienie  reklamy  w gazetach
  Arkadii, oraz podobne.
    Przewidujemy tez nagrody pocieszenia.

    Wiecej  informacji,  m.in.  dot.  daty i czasu rozpoczecia
  wyscigu   nalezy  sie  spodziewac  niedlugo  na  tablicach w
  wiekszych miastach Arkadii.

    Wyscig    Kha'm'k-dze    to    znany    wsrod   niektorych
  krasnoludzkich   goncow   wyscig   oparty  nie  na  czystym,
  opisanym  regulami  zawodnictwie,  lecz na brutalnej walce o
  zwyciestwo   i   glowna   nagrode.   Niegdys  ta  starozytna
  tradycja   wylaniala  najszybszych,  najsprytniejszych  oraz
  najsilniejszych  goncow  z krasnoludow, by mozna bylo slawic
  ich  imiona  w  piesniach  i  w  opowiadaniach,  dzis  niech
  sluzy   zatem   temu  samemu,  ale  nie  tylko  wsrod  braci
  krasnoludzkiej.
    Zapraszam    do    uczestnictwa    w    Wielkim    Wyscigu
  Kha'm'k-dze - na zasadach standardowych.

    Zasady uczestnictwa:
  $1. Udzial w Wyscigu jest dobrowolny.
  $2.   Liczba,   wiek,   przynaleznosc   rasowa   i  gildiowa
    zawodnikow  nie  graja  zadnej roli. Kazdy chetny moze sie
    zglosic do uczestnictwa w wyscigu.
  $3.  Zawodnik  musi  dotrzec  z  jednego  miejsca  Swiata do
    drugiego,    przy    czym   moze   sie   pojawic   miejsce
    przestankowe,  ktore  musi  odwiedzic  nim dostanie sie do
    mety     (jesli     wiec    trasa    to    Nuln(tablica) -
    Mahakam(poczta)   -   Novigrad(tablica),   znaczy   to  ze
    zawodnik  rozpoczyna  spod  tablicy  w  Nuln,  biegnie  do
    Mahakamu,  pokazac  sie  czlonkowi  Komisji na poczcie, po
    czym   biegnie  do  Novigradu  pod  tablice  gdzie  konczy
    bieg).
  $4.   Trasa   biegu   zawodnika   nalezy   do  jego  wlasnej
    inwencji.
  $5.   Zawodnik,  stawiajac  sie  w  punkcie  startu  Wyscigu
    Kha'm'k-dze  ma  obowiazek  przedstawienia  sie  wszystkim
    innym   zawodnikom   oraz   Komisji,  otrzymuje  okreslona
    ilosc   przedmiotow  obciazajacych,  (moze  je  wlozyc  do
    plecaka,   moze   takze   miec  przy  sobie  wszelki  inny
    ekwipunek), po czym na dany sygnal, rozpoczyna bieg.
  $6.  Zawodnik  ma  prawo  zabijac, okradac, oszukiwac innych
    zawodnikow w trakcie Wyscigu.
  $7.  Liczba  oraz  rodzaj  przedmiotow  obciazajacych zawod-
    nika  zostaja  spisane  na  poczatku wyscigu i z taka sama
    liczba  tychze  przedmiotow  zawodnik  winien  dotrzec  do
    mety.
  $8.  Wyscig  moze  rozgrywac  sie  druzynowo lub pojedynczo.
    Standardem jest jednak drugi wariant.
  $9. Oplata wynosi 10 zlotych monet od uczestnika.
  $10.  Komisja  ds.  Wyscigu  zastrzega sobie prawo do kazdej
    zmiany   w   jego   formie,   odrzucaniu  i  automatycznej
    dsykfalifikacji zawodnikow i orzekaniu o wygranej.

  Aneks   1   -   do   paragrafu  $2:  W  przypadku  gdy  dany
    uczestnik  znacznie  przewyzsza  sila  pozostalych lub gdy
    jest  w  ogole  zbyt  slaby aby (wg Komisji) wziasc udzial
    w  Wyscigu,  Komisja  zastrzega  sobie prawo do odrzucenia
    jego kandydatury.
  Aneks   2   -   do   paragrafu  $3:  Uczestnik  Wyscigu  nie
    zatrzymuje   sie  na  miejscu  przestankowym  -  on  tylko
    tamtedy  przebiega.  Wystarczy  wiec  pojawic  sie tylko w
    wyznaczonym miejscu.
  Aneks  3  -  do  paragrafu  $4: Zawodnik ma prawo do obrania
    taktyki  zgodnej  ze  swoimi  predyspozycjami  do wyscigu.
    Moze   sprobowac  pozbyc  sie  innych  przeciwnikow  badz,
    metoda   kluczenia,  obierania  wlasciwych  drog,  cofania
    sie  itd,  wyprzedzic  ich.  Ma jednak obowiazek pokazania
    sie   w   miejscu   przestankowym,   w  przeciwnym  bowiem
    przypadku zostanie zdyskwalifikowany.
  Aneks  4  -  do  paragrafu $5: Przed otrzymaniem przedmiotow
    obciazajacych,  zawodnik  bedzie  musial  zalozyc wszelkie
    posiadane   zbroje  i  dobyc  wszelkie  posiadane  bronie.
    Jego   ewent.   plecak   winien  byc  wtedy  pusty  a  sam
    zawodnik najwyzej troche obciazony.
  Aneks   5  -  do  paragrafu  $6:  Zawodnik  ma  prawo  takze
    wspierac  innych  zawodnikow  w  walce  z  jeszcze innymi,
    nie  moga  sie  za  to  zawodnicy laczyc w druzyny czy tez
    grac    zespolowo,   jesli   nie   jest   to   okreslone w
    paragrafie $8.
  Aneks  6  -  do  paragrafu  $10: Komisja zastrzega tez sobie
    prawo    do    kilku   dni   namyslu   przed   ogloszeniem
    ostatecznych wynikow w spornych przypadkach.

    Serdecznie   zapraszamy   do   zapisow  na  Wielki  Wyscig
  Kha'm'k-dze.   Przydzielaniem   i   rejestracja   zawodnikow
  zajmuje   sie   Kupiec  Lothtar.  Prosze  pisac  wnioski  na
  poczcie do niego.
    Wszystkie prawa zastrzezone.


                                 Lothtar Himgor ze Starszyzny
                             Klanu Hychsohn, Kupiec Novigradu,
                        Handlarz Ekwipunkiem, Kronikarz Cechu,
                          Prezes Banku LKN, Pisarz, Kartograf,
                                     Podroznik, zwany Smokiem.
                                                     L K N 
                                                     Bank LKN.

  Sponsorzy:

  -  Lothtar  Himgor  ze  Starszyzny  Klanu  Hychsohn,  Kupiec
    Novigradzki,   Handlarz   Ekwipunkiem,   Kronikarz  Cechu,
    zwany Smokiem, krasnolud.
    WPLACIL: nie podano
  -  Hunvert  Grasco  ze  Starszyzny  Klanu  Nadr-Hogr,  Radny
    Cechu     Kupcow     Novigradu,     Handlarz    Kamieniami
    Szlachetnymi, krasnolud.
    WPLACIL: 500 zlotych monet
  -   Ader   Mistrz   Cechu   Kupcow  Novigradzkich,  Handlarz
    Kamieniami Szlachetnymi, czlowiek.
    WPLACIL: nie podano


> przeczytaj strone 7

Zatytulowano: Liryki Tilieny                

  SREBRNONOC

    Biale pnie brzozy jak latarnie
    Kolumny jasne posrod mrokow
    Wokol swietliki drobne chmarnie
    Kraza nad srebrem skier potoku
    Ktorego wody posrebrzane
    Przesianym promieniem miesiaca
    Niczym odlamki nikle szklane
    Lub niczym mara z wzroku drwiaca
    Wielkim od niego chlodem bije
    Mgliste wyciaga dlugie palce
    Brzoz przerazonych dlugie szyje
    Oplata jak w tanecznej walce
    I tanczy wokol blask strumienia
    Topi swym szmerem wszelkie dzwieki
    Stlumione brzozy blade tchnienia
    W rytm srebrnonocnej swej piosenki.


  CIEMNONOC

    Zimowym wichrem trzeszcza knieje
    Potworne wycie echem biezy
    Wokol masywnych pni jasnieje
    W waly zsypany snieg nieswiezy
    A wyzej w mrokach nieprzeniklych
    Przedziwne z wiatrem ida brzmienia
    Czy nocnych stworzen calkiem zwyklych
    Czy istot pochodzacych z cienia
    A w sniegu slady lap wszelakich
    Stworow srodnocnych nienazwanych
    Co zimne, ciemne swoje szlaki
    Wioda przez bor ten rozedrgany
    Wilczymi glosy, co wolaja
    Odwieczne ziomowe wolanie
    Brac swa drapiezna przyzywaja
    Na ciemnonocne polowanie.


  Tiliena


> przeczytaj strone 8
Zatytulowano: Opowiastka z moralem          

  KROTKA OPOWIASTKA Z MORALEM


    Zyl  sobie  pewnego  razu  w  niewielkiej wioseczce stary,
  starenki  maz,  ktoren  mial  dar przewidywania przyszlosci.
  Mieszkal  on  w  niewielkiej  chatynce z ogrodkiem, w ktorym
  to  co  dzien  siadywal  na  lawie  i swiat obserwowal. A ze
  siedziba  jego  niedaleko  traktu  lezala,  nieraz  zjawiali
  sie pod jego brama przejezdni by o swoj los zapytac.
    Zdarzylo   sie  tedy,  ze  odwiedzil  staruszka  szlachcic
  mlody,   ktory   podboje   swe   zaczac  chcial  od  wrozby.
  Podszedl  on  do  plotu  i  nuze nawolywac, by mu otworzono.
  Lecz   wroz   dojrzal   go  juz  wczesniej,  usmiechnal  sie
  bezzebnym  usmiechem  i  rzekl:  "Twoj  chlopcze  los lezy w
  czerwieni".   Odszedl  zatem  szlachcic  jak  niepyszny,  bo
  jakze  mu  taka  wrozbe zrozumiec. Lecz gdy sie na wywczas w
  karczmie  zatrzymal,  uslyszal  wiesci  o  krwawym powstaniu
  szarpiacym   granice   panstwa.   Wzial   tedy  swoj  miecz,
  giermka,  a  uszyc  sobie  kazal sztandar czerwony i pod nim
  na  pogranicze  wyruszyl,  gdzie  wkrotce  slawe  niezmierna
  zdobyl i bogactwa.
    Zdarzylo   sie  rowniez,  ze  o  wrozbe  prosic  przyszedl
  chlop   ubozuchny,   ktoren   z  pielgrzymka  przechodzil. I
  podszedl  on  do  plota chatynki i staruszkowi sie poklonil.
  A   ten   odrzekl   mu  predko  "Twoj  chlopcze  los  lezy w
  niebieskim  kolorze".  I  zaklopotal  sie  chlop  slyszac te
  slowa,  bo  jakze  mu  wrozbe  taka  pojac. Lecz sobie zaraz
  pomyslal  "Raz  sie  zyje"  i do portu sie udal na okret sie
  zaciagnac.   I   plywal   lat  wiele  na  morzu  niebieskim,
  niebiesciuchnym,   az   wlasnego   sie  statku  dorobil  i w
  dostatku zyl.
    Zdarzylo   sie  wreszcie,  iz  obok  chatynki  przechodzil
  wagabunda,  lotr  i  podroznik. On takoz po wrozbe sie udal,
  lecz   nim   dumnie  zakrzyknac  zdolal  na  starowine,  ten
  wymemlal  do  niego  "Twoch  chlopcze  los  lezy  w zlocie".
  Zakrzyknal  radosnie  hultaj  ow  i nuze do karczmy, resztki
  oszczednosci  przepijac,  myslal  bowiem  "Skoro  mnie zloto
  wywrozone,   tedy   o  nic  starac  sie  juz  nie  musze". I
  wychwalac  sie  zaczal,  jakiez  to  on  bogactwa  posiada i
  posiasc  moze,  na  niebezpieczenstwo  niebaczny. I zdarzylo
  sie,   ze   go  zbojcy  noca  napadli,  leb  pusty  rozbili,
  resztki majatku zagarneli i uciekli.
    A   poranne   slonce   wpelzlo   powoli  na  jego  cialo i
  blaskiem swym je ozlocilo.

    Moral nawet glupiec pojmie jak nalezy -
    Dzialac trzeba, a nie tylko w losy wierzyc.

  Tiliena